Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

 Artykuły archiwalne  jednak wciąż aktualne
Copyright: Henryk Gralak

Wydrukowano w Gazecie Polskiej 29.09.2004r."O równą ilość plemników"
  Chciałbym poruszyć "problem" równouprawnienia kobiet i mężczyzn w wydaniu znanych i sławnych specjalistek, niejakiej tow. Jarugi Nowackiej Izabeli i jej przyjaciółki, której załatwiła intratne, dobrze płatne (za nasze pieniądze) stanowisko, niejakiej Magdaleny Środa. Otóż obie panie powinny domagać się równej ilości kobiet i mężczyzn nie tylko w sejmie, i radach osiedla ale również w kolejkach do lekarzy, wśród pasażerów tramwajów i autobusów, usunąć część "babć klozetowych" i zastąpić je "dziadkami klozetowymi" tak aby ich ilość była równa.
     Należy też zrównać ilość kobiet i mężczyzn w wojsku, policji itd, itd..... Pracy pani Środa ma ogrom, będzie musiała rozbudować swoje biura w całym kraju i wystąpić o dodatkowe pieniądze na ich utrzymanie. Będzie musiała powołać specjalne służby do kontroli przestrzegania postanowień. Służby te - złożone z kobiet i mężczyzn w jednakowej ilości będą sprawdzały czy jednakowa ilość kobiet i mężczyzn znajduje się np: w tramwaju, autobusie, w kolejce do lekarza np: ginekologa i seksuologa i wszędzie tam gdzie są ludzie. Nadmiar jednych trzeba usunąć lub niedobór innych uzupełnić np: po przez łapankę. To nie wszystko, trzeba będzie kontrolować porody, gdy będzie przewaga jakiejś płci należy odpowiednią ilość osobników unicestwić. A najlepiej wprowadzić tzw.kontrolowane poczęcie. Ilość plemników żeńskich i męskich powinna być równa!!! Jest jeszcze problem długości życia. Wiadomo że kobiety żyją średnio dłużej od mężczyzn, więc trzeba będzie się zdecydować czy wcześniej uśmiercać kobiety czy sztucznie przedłużać życie mężczyznom. W przypadku przewidywanych małżeństw homoseksualnych tak hołubionych, pani Środa będzie miała nie lada problem. No bo jak to można pogodzić? Ale jest wyście!! Podpowiadam pani minister, para lesbijek na parę gejów i jest o'k.. I jeszcze powinni razem mieszkać, żeby się ilość w jednym miejscu zgadzała. Jest jeszcze problem nomenklatury. Np. nazwy dni tygodnia, więcej jest męskich, wiec trzeba jeden dzień "męski" usunąć lub stworzyć dodatkowy dzień żeński. To samo dotyczy miesięcy, i wielu wielu innych.
    A sama pani minister? Wydaje się być kobietą, a powinna być w połowie kobietą i w połowie mężczyzną. Podpowiadam na wypadek gdyby pani minister nie chciała poddać się operacji wyrównania cech płci: należy dla równowagi zatrudnić męski odpowiednik pani minister, czyli pana ministra, najlepiej mnie. Mam cechy męskie więc się zrównoważymy. Czekam na propozycję.
Z poważaniem Henryk Gralak

List który wysłałem do Gazety Polskiej
Historia Polonica
Wydrukowano w Gazecie Polskiej 6.X.2004r.
"Pozwolę sobie podać drobne uzupełnienie do artykułu pana Piotra Lisiewicza pt:"Polska Husaria w Czeczenii" (GP nr.39 z 29,09, 2004r, dział Historia Polonica). Dotyczy ono autora pamiętników cytowanych przez p. Lisiewicza, a mianowicie Mateusza Gralewskiego. źródło: PWN.
GRALEWSKI MATEUSZ (właściwie nazywał się Mateusz Gralak, ur. 12 IX 1826, Mazew k. Łęczycy, zm. 1891, Lwów), działacz polit., publicysta, etnograf; 1843 aresztowany za udział w młodzieżowej tajnej organizacji demokr.-niepodl.; 1844 wcielony do armii ros. i zesłany na Kaukaz; 1857 amnestionowany, wrócił do kraju; od 1861 w Warszawie, związany z konspiracją "białych", następnie "czerwonych"; po wybuchu powstania styczniowego S. Bobrowski wprowadził go do Komisji Wykonawczej Rządu Narodowego; pełnił różne funkcje we władzach powstańczych; Naczelnik Wojenny Województwa Mazowieckiego. Po upadku powstania zbiegł za granicę; wydawał pismo "Braterstwo" (w latach 1864-65 w Lipsku, następnie w Szwajcarii), po 1871 osiadł w Galicji.Tam napisał: "Kaukaz. Wspomnienia z dwunastoletniej niewoli (1877)". Sprawdź w encyklopedii,
pozycja znane postacie.
Z poważaniem Henryk Gralak
Ps. określenie "czerwonych" w tamtych czasach nie miało nic wspólnego z komunizmem.

Henryk Gralak
Wydrukowano w Gazecie Polskiej 03.11.2004r. w wersji ocenzurowanej
"Postęp"
(Wersja oryginalna)
   Gdy małżeństwa homoseksualne zostaną zalegalizowane, należy pójść jeszcze dalej w unowocześnianiu naszego państwa. Po co brać przykład z krajów starej unii kiedy sami możemy być dla innych przykładem i niedoścignionym wzorem do naśladowania. Decydującą rolę odegrają jak zwykle nasze niestrudzone feministki Jaruga -Nowacka Izabela i Środa Magdalena od niedawna w randze ministra (ministerki ?), walczące za nasze pieniądze o wszelkie prawa, przywileje i dotacje dla różnych odmieńców i hobbystów. Sławę zyskają przy tym ogromną w całym świecie i poza nim.
   Kiedy uporają się problemami równouprawnienia, o czym pisałem w Gazecie Polskiej 29 września ("O równą ilość plemników"), sprawa adopcji dzieci przez pary homoseksualne powinna być załatwiona z marszu. Będzie to możliwe wtedy gdy głosować będzie nad taką ustawą bardzo światły sejm, co najmniej taki jak obecnie. Czy taki będzie po następnych wyborach należy wątpić. Zanosi się na to że będzie to sejm nietolerancyjny, tradycjonalistyczny w pojmowaniu rodziny i rozmnażania się (po bożemu), dlatego szanowne panie na pewno zadbają aby to obecny postępowy sejm zatwierdził taką ustawę. Dodatkowa dzięki tej ustawie korzyść będzie taka że zmaleje liczba przestępstw na tle seksualnym z wykorzystaniem dzieci, ponieważ przepełniony ojcowskimi uczuciami ped... (przepraszam, kochający inaczej albo gej) nie będzie już wypatrywał obiektu swoich westchnień w parkach, na placach zabaw i pod szkołami aby zwabić ofiarę i ją zgwałcić. Jak adopcja będzie możliwa, kochający inaczej legalnie wejdą w posiadanie dziecka, problem porwań w celach seksualnych zniknie i poprawią się statystyki policyjne. Czyż nie jest to atrakcyjna perspektywa mieć młode "świeże mięso" w domu i od czasu do czasu wymieniać się nim z innymi parami? Nareszcie będzie można sobie powetować dotychczasowe ograniczenia, a dziecko i tak nikomu nie powie że śpi razem z "tatusią" i tatusiem.
   Idźmy dalej. Możemy zadziwić nawet słynącą z liberalnych obyczajów Holandię jeśli nasze szanowne feministki przeforsują ustawę legalizującą związki małżeńskie za zwierzętami. Dlaczego ze zwierzętami? A dlaczego nie? Są przecież tacy miłośnicy zwierząt, dlaczego mają być dyskryminowani? A koprofadzy, też powinni mieć możliwość jedzenia ulubionych dań w restauracjach.
   Ale wróćmy do małżeństw ze zwierzętami. Pojawią się oczywiście problemy prawne jak dziedziczenie, rozwody, alimenty itp. Pani minister stworzy dodatkowe etaty dla prawników, sejm znajdzie pieniądze dla nich podnosząc podatki lub uszczuplając budżety oświaty, służby zdrowia, zmniejszając zasiłki dla bezrobotnych lub emerytury itp. Prawnicy, wybitni specjaliści oczywiście z SLD-UP opracują specjalne przepisy i kodeksy ułatwiające życie takim parom.
   Ważną sprawą będzie problem posiadania potomstwa przez ludzko-zwierzęce pary. Sławne na cały świat, od Kuby po Koreę Północną nasze aktywistki wpłyną jednak na genetyków, aby ci opracowali skuteczne metody krzyżowania się ludzi i zwierząt w celu posiadania wspólnego potomstwa (hybryd). W przypadku gdy nie będzie to możliwe ze względów zdrowotnych jednej ze stron lub znacznej różnicy w budowie ciała (np: samiec ludzki i samica chomika) pozostaje adopcja. Wybór będzie dużo większy niż obecnie bo nie tylko ludzkie dziecko będzie można adoptować ale też zwierzęce, i być może nie tylko z "rodu" współmałżonka. Np: para człowiek - owca zaadoptuje cielaka, świniaka, kozę lub źrebaka. Ciekawym układem może być związek mężczyzny i krowy ze względu na to że krowa daje mleko i może to prowadzić do wykorzystywania żony - chodzi o dojenie. To jest problem na miarę naszych aktywistek. W przypadku związku kobiety i buhaja sprawa dojenia nie wchodzi w rachubę z oczywistych względów.
   Jeśli para mieszana składająca się z człowieka i np: kaczki będzie chciała adoptować zwierzę które osiąga znaczne rozmiary w wieku dojrzałym, stworzy to problemy lokalowe w przypadku zamieszkiwania np: w bloku. Małe pokoje, windy i łazienki uniemożliwiają zamieszkiwanie w nich żyrafie, słoniowi., hipopotamowi lub wielbłądowi czy to jako adoptowanemu dziecku czy też współmałżonkowi. Powołana przez minister M. Środa Specjalna Komisja d/s Równego Statusu Kobiet, Mężczyzn i Zwierząt Pozostających w Związkach Małżeńskich z Ludźmi, składająca się z równej ilości kobiet, mężczyzn i zwierząt obojga płci rozpatrzy każdy przypadek indywidualnie i jeśli zajdzie potrzeba zaproponuje do adopcji inne dziecko o odpowiednich do mieszkania rozmiarach jak żółwia, kota albo białą myszkę lub zaoferuje jako mieszkanie np: oborę do czasu aż nie rozwinie się odpowiednie budownictwo dla takich rodzin. Ponieważ budownictwo to koło zamachowe gospodarki będziemy mieli boom gospodarczy!
   Władze miast postarają się o odpowiednie metody utrzymania w czystości miejsc publicznych jak ulice, parki, place zabaw ustawiając odpowiednie pojemniki na odchody bo dotychczasowe "psie" nie wystarczą jeśli na spacery będą wychodziły krowy, wielbłądy, hipopotamy czy żyrafy. Trzeba będzie produkować nie tylko jak dotychczas torebki na odchody dla psów ale duże wory, łopaty oraz nosidła lub wózki do nich.
   Podsumowując, dzięki takim inicjatywom i zesłanym nam przez niebiosa feministkom oraz całemu ruchowi na rzecz równouprawnienia wszystkich i wszystkiego będziemy mieli nie tylko postęp cywilizacyjny ale też niesamowity rozwój gospodarczy, którego pozazdrości nam nawet Ukochany Przywódca Najlepiej Odżywionego Narodu W Historii Ludzkości, Czyli Północnych Koreańczyków - Tow. Kim Dzong Il, a żaden Chirac nie powie już nam byśmy siedzieli cicho!

Henryk Gralak
Wydrukowano w Gazecie Polskiej  27.10.2004r.
           "Czy można być jeszcze w Polsce patriotą?"
 
Nie chodzi mi o krainę geograficzną, ojczyznę jako miejsce bytu narodu lecz o państwo jako strukturę administracyjną w takiej postaci jakiej jest obecnie, z jej ekipą rządzącą pochodzącą, niestety z wolnych wyborów. Z czystym sumieniem twierdzę że nie można! Nie daje się! Uważam że przejawem patriotyzmu powinien być bunt przeciw takiemu sposobowi sprawowania władzy. Bunt przeciw wszechogarniającemu nas zalewowi politycznego szamba, totalnemu złodziejstwu i zdrady. Żeby jeszcze coś zostało w tym kraju dla przyszłych pokoleń należy jak najszybciej pozbawić władzy obecną ekipę. Ekipę zdolną do najgorszych łajdactw, tworzącą mafie, syndykaty i kartele (ZUS, KRUS, Urz.Pracy, NFZ, sektory energetyczne itp), rozrastającą się jak szarańcza i jak szarańcza zżerającą wszystko co obywatele wytworzą.
  Partie opozycyjne muszą skończyć z naiwną wiarą że da się zgromadzić wystarczającą ilość głosów potrzebną do odrzucenia votum zaufania dla rządu (a może to tylko taka gra pod wyborcę?). Tego się nie da zrobić w tym sejmie! Tam jest za dużo karierowiczów, mętów i złodziei, którzy chcą trwać jak najdłużej.
Wobec tego, jako obywatel, który jeszcze chce być patriotą, zwracam się do partii opozycyjnych o przeprowadzenie ogólnonarodowego referendum w sprawie odwołania rządu i skrócenia kadencji obecnego parlamentu.
  Może się mylę, ale konstytucja chyba nie zabrania tego skoro można takie referenda przeprowadzać w sprawie liczebnej redukcji sejmu i likwidacji senatu. Co na to PO, PiS i LPR?

Tekst wysłany do Gazety Polskiej w dn. 15. 04. 2005r.
   Pan Wałęsa i pan Kwaśniewski podali sobie ręce. Media o tym trąbiły i się pasjonowały
jak by to było wydarzenie co najmniej dziesięciolecia. Drugie w kolejności po śmierci Ojca Świętego.
Zapewne teraz będą się nawzajem gościć razem z żonami, będą bywali w znanych miejscach a ich zdjęcia będziemy mogli oglądać w kolorowych czasopismach. I będziemy cieszyć się szczęściem obu par prezydenckich. A na obchodach 25 lecia Solidarności dowiemy się jakim to bojownikiem o wolność i demokrację był tow. Kwaśniewski. Jak dla mnie i dla wielu, naprawdę wielu Polaków, to obaj panowie mogą sobie nawzajem tymi rękoma nawet tyłki podetrzeć.
   A tak na poważnie, to naród ma w głębokim poważaniu gest pana Wałęsy wobec
Kwaśniewskiego. Naród też jest wspaniałomyślny i mógłby wiele wybaczyć, ale wpierw
winowajca musiałby przeprosić, oddać co zabrał i ponieść karę. Wtedy naród może i
powinien wybaczyć. Ale nie zapomnieć. Polacy mają teraz bardziej przyziemne sprawy na
głowie, np: ile Polak może sobie kupić benzyny (albo chleba, margaryny czy kaszanki - w
Łodzi kaszanka po 6,70 za kg.) za godzinę pracy? Pod warunkiem że tą pracę ma, a tego co
pracy nie ma lepiej nie pytać bo można usłyszeć niezłą "wiązankę kujawiaków".
   Niedawno premier Belka (to ten specjalista od opodatkowania oszczędności, którego nie da się odwołać), wydzierał się na cały głos w Sejmie, że Polacy są największymi optymistami w Unii. Tylko nie wyjaśnił jakich Polaków miał na myśli, tych tkwiących uparcie przy korycie, czy tych którzy wyemigrowali czy może tych negrosemitów i byłych ubeków którzy przyjęli polskie nazwiska. Może ktoś wie?
Z poważaniem Henryk Gralak.
początek strony