Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

CUD W KOśCIELE W SOKÓŁCE

 
  Do zdarzenia doszło w najstarszej w mieście świątyni - kościele pw. św. Antoniego Padewskiego. Ksiądz, który udzielał komunii, upuścił hostię. Zgodnie z procedurą liturgiczną, opłatek został umieszczony w naczyniu z wodą, gdzie miał się rozpuścić. Po pewnym czasie ktoś zauważył, że woda zabarwiła się na czerwono. Wylano ją na korporał. Kiedy woda wyparowała, na białym obrusie pozostał skrzep. Tkanka została wysłana do analizy. Dwaj niezależni lekarze wydali identyczną opinię. Według nich, to... fragment ludzkiego mięśnia sercowego.
  Arcybiskup Edward Ozorowski powołał specjalną komisję, która bada sprawę. - Jest jeszcze za wcześnie, żeby o tym mówić. Trzeba się modlić - podkreśla ks. Stanisław Gniedziejko, proboszcz parafii pw. św. Antoniego Padewskiego w Sokółce. Prace komisji mogą potrwać nawet kilka lat. Jeżeli wyniki będą wskazywały na to, że mamy do czynienia ze zjawiskiem nadprzyrodzonym, wówczas o sprawie zostanie poinformowana Stolica Apostolska.
  - To zdarzenie wymaga dokładnego zbadania. Kiedy już wszystko stanie się jasne, być może do Sokółki będą kierowali swoje kroki pielgrzymi z całego świata - powiedział ks. abp Edward Ozorowski, metropolita białostocki.

 
Jeśli mamy do czynienia z czymś, co być może zostanie w przyszłości uznane za cud, nie należy tego przed czasem rozgłaszać - twierdzi prof. Stanisław Sulkowski.
  Był on jedną z dwóch osób, które na prośbę Kurii Metropolitalnej Białostockiej przeprowadzały badania fragmentu tkanki, pozostałej po rozpuszczonej w wodzie hostii z Sokółki. Niezależnie badania prowadziła również prof. Maria Sobaniec - Łotowska.
  Oboje są pracownikami Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Specjalizują się patomorfologii, nauce zajmującej się badaniem tkanek ludzkich (wykorzystywanej przy diagnozowaniu i leczeniu chorób nowotworowych). Zajmują się tym od ponad 30 lat i są autorytetami w swojej dziedzinie. Dlatego to im kuria powierzyła badania tajemniczej substancji. Były one objęte ścisłą tajemnicą i dlatego naukowcy nie chcą ich komentować. Znane są jednak wyniki.
  - Biegli stwierdzili, iż w przekazanym im materiale znajdują się włókna tkanki mięśnia sercowego lub tkanki, która bardzo przypomina ten mięsień - mówi ksiądz Andrzej Dębski, rzecznik kurii białostockiej.
  Wyniki badań nie przesądzają o cudzie.
  - Obecnie specjalna komisja bada, czy nie doszło do ingerencji osób trzecich - wyjaśnia ksiądz Andrzej Dębski. - Jeśli będziemy mieli moralną pewność, że to działanie Boże, a nie ludzkie, sprawa zostanie przekazana do Stolicy Apostolskiej.
  Tam zostałyby przeprowadzone kolejne badania, mające jednoznacznie stwierdzić, że wydarzenie w Sokółce to cud eucharystyczny.
  - Wszystkie te procedury są zapisane w prawie kanonicznym- komentuje ksiądz Andrzej Dębski. - Zawsze są podobne, wymagają wielkiej ostrożności i spokoju. Mają one wykluczyć jakikolwiek fałsz.
  Maciej Krzywosz - doktor religioznawstwa, kierownik Pracowni Badań Zjawisk Mirakularnych Uniwersytetu w Białymstoku
  Kiedy będzie można powiedzieć, że w Sokółce wydarzył się cud? Co o tym decyduje? - Zależy to od decyzji Kościoła. Specjalne badania sprawdzą, czy nie da się odrzucić możliwości interwencji sił boskich. Wezmą pod uwagę wiele czynników. Jeśli nauka nie będzie w stanie tego fenomenu wytłumaczyć, są duże szanse, że cud uzyska aprobatę Kościoła. Innym czynnikiem może być otoczenie miejsca cudu kultem. Często w takich miejscach dochodzi do kolejnych cudów, np. uzdrowień lub nawróceń.
  Czy w Polsce występowały cuda eucharystyczne?
  - Takie zjawiska opisywano w XIII i XIV wieku. Na terenie Prus chłop znalazł na polu puszkę z hostią. Odniósł ją do kościoła. Następnego dnia w cudowny sposób hostia powróciła na pole. Innym razem ksiądz, idąc z komunią świętą do chorego, został napadnięty. Zanim zginął, ukrył komunikanty w dziupli drzewa. Po jakimś czasie drzewo zaczęło świecić. W 1399 r. miał miejsce tzw. Cud Poznański. Wg zapisów, gdy Żydzi zaczęli kłuć nożami wyniesione z kościoła trzy hostie, trysnęła z nich krew. Czy podobne zjawiska zdarzały się w obecnych czasach?
  Ostatnie takie zdarzenie wydarzyło się w latach 90. w okolicach miejscowości Wykrot k. Myszyńca. Związane było z osobą Stefana Gwiazdy. Miał on mieć objawienia, a także przyjmować komunię bezpośrednio z nieba. Cuda te nie zostały jednak uznane przez Kościół katolicki w Polsce. Zgromadziły jednak wielu wiernych. W miejscu objawień Stefana Gwiazdy zbudowano świątynię. Obecnie znajduje się tam kościół katolicki.
   Materiały pochodzą z Gazety Współczesnej i Fundacji Nautilus.