Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

   Jeżeli Polacy nie zdołają wyłonić własnej narodowej reprezentacji do rządzenia krajem, Polska w ciągu najbliższych kilku, kilkunastu lat przestanie istnieć, jako samodzielny byt państwowy. Jest wiele przesłanek pozwalających sądzić, że będzie to proces nieodwracalny i że nawet po rozpadzie UE (kalkulują go np. Niemcy), nie uda się już odtworzyć Państwa Polskiego.

   Demontaż wszystkich struktur państwa oraz wywłaszczanie nas z majątku wypracowanego przez pokolenia Polaków trwa nieprzerwanie od lat 80 tych ubiegłego wieku. Początek tego procesu miał miejsce w 1945 r. Rozpoczęli go komuniści rządzący Polską do ok. połowy lat 1950-tych. Od 1980 r. kontynuują go ich potomkowie, ale od 1990 r. już nie jako komuniści tylko jako liberałowie.

   Polska należy do pierwszych pięciu państw świata o najszybciej malejącej liczbie ludności. Od wejścia do UE wyjechało z Polski w poszukiwaniu pracy ok. 2 mln Polaków - to dane oficjalne. Nieoficjalnie można szacować ten ubytek na 5 - 6 mln ludzi, czyli 38 mln - (minus) 5 do 6 mln, tyle nas jest obecnie. Ten ubytek niwelują napływający do Polski Żydzi. Według żydowskiej wizji Żydzi zasiedlą Polskę w XXI wieku i uczynią z niej eldorado - "Przed datą 2050 Polska stanie się ekonomiczną potęgą, a siłą napędową tego sukcesu będzie Polski Żyd" - pisał Konstanty Gebert (w latach 80-tych tzw. opozycjonista, członek KOR, piszący do podziemnego Tygodnika Mazowsze pod pseudonimem Dawid Warszawski), - miesięcznik "Moment" 1998, USA.

   Naród, który pozwala się upokarzać i okradać z własnej historii oraz z majątku, który jest podstawą jego egzystencji, nie stawiając oporu, nie protestując, jest narodem upadłym, niegodnym pamięci swoich Przodków.
                                  Taki naród jest pogardzany i lekceważony przez innych.


   Po 1 grudnia 2009r. skończyły się żarty. Nas los będzie zależał głownie od polityki niemieckiej.

               Oszołom

O interwencji zbrojnej na Polskę

   Współczesnym Polakom wydaje się, że nikt nie może zabrać ich domów, działek, pól i lasów.
  To przekonanie niestety świadczy o tym że Polacy są tak głupi że zadziwia to nawet miedzynarodowych (tzn. chazarskich) grandziarzy łupiących nasz Kraj bez jakichkolwiek przeszkód.
        Megaprzekręt, czegoś takiego jeszcze w Polsce nie było.

   Na naszych oczach, przy biernej postawie polityków, mediów, służb specjalnych, dzieje się ostatni akt utraty suwerenności naszego kraju.
   Afera hazardowa "warta" być może 0,5 mld PLN skutecznie przesłania megaaferę, w której Polska straciła jakieś 1500 mld PLN.
   Megaafera nie zostaje zauważona, być może dlatego, że ma rozmiar niewiarygodny, choć tak łatwo sprawdzalny.
   W czasie, kiedy kolejne rządy szukają dywersyfikujących rozwiązań dostawy paliw, po cichu rozdawane są polskie zasoby ropy i gazu obcym firmom. Oficjalna wersja Głównego Geologa Kraju jest taka: "Przekazujemy zasoby w celu ich rozpoznania, nie posiadamy środków na ten cel i nowoczesnych technologii".
   To kłamstwa.
   Od dziesiątków lat, w tym także w ostatnim 20 - to leciu, manipulowano informacją geologiczną. Np. coroczne Bilanse Zasobów Kopalin (PIG) informują, że mamy jedynie 150 mld m3 gazu (na 10 lat eksploatacji) i 19,5 mln ton ropy (na 1,3 roku eksploatacji).
   Jak za dotknięciem różdżki czarodziejskiej, z chwilą przekazania zasobów w celu rozpoznania, od razu wiadomo, że pod Kutnem zasób gazu przekazany w 2007 roku FX Energy to ok. 500 mld m3, a gaz przekazany firmie Chevron w 2009r. (obie firmy z USA) to ok. 1000 mld m3 (1 bln). Zasoby te po prostu, były dawno, poprzez kilka tysięcy wierceń w latach 60 i 70 - tych XX wieku i inne (satelitarne) w latach następnych, rozpoznane, a informacje utajniono polskiemu społeczeństwu i przekazywano agenturze KGB.
   Nie ujawnienie tych zasobów było i jest tym na rękę, którzy mają biznes na sprowadzaniu gazu z Rosji.
   Przekazano obecnie w obce ręce zasoby gazu w ilości ok. 1,5 bln m3 (na ok. 150 lat zapotrzebowania obecnego Polski) za ok. 1% wartości (opłaty koncesyjne za wydobycie - 5,63 PLN/1000m3) ze stratą ok. 2000 mld PLN (cena gazu z Rosji to ponad 400 USD/1000 m3).
   Zasoby te zostały dawno rozpoznane i firmy amerykańskie (tylko przez przypadek są one własnością Chazarów), o których mowa powyżej (w FX Energy jest były wiceprezes PGNiG), mają 100% pewności co do wielkości zasobów, czym się same chwalą na swoich stronach internetowych.
   Manipulacja informacją przez Głównego Geologa Kraju, który wydał koncesje, polega na tym, koncesje wydaje (wydał obcym firmom ponad 30), jak twierdzi jedynie na rozpoznanie zasobów.
   Dają się na to nabierać wszyscy, nie znając prawa geologicznego i górniczego, które obecnie w Art. 12 stanowi że: kto rozpoznał złoże...może żądać pierwszeństwa do jego eksploatacji przed innymi. Oznacza to, że rozpoznanie jest jednoznaczne z prawem do eksploatacji.
   To samo w Art. 15 jest kontynuowane w projekcie nowego prawa g i g - druk sejmowy 1696.
   Projekt nowego prawa g i g zmierza do totalnego przejęcia wszelkich zasobów energetycznych (oraz pozostałych) przez organ koncesyjny podległy Głównemu Geologowi Kraju w jednym celu - przekazania tych zasobów w ręce prywatnych firm przetargowo lub bez przetargu. Z pominięciem interesu państwa, samorządów i obywateli, czyli obecnych właściciel. Których pozbawia się możliwości korzystania z własnych zasobów.
   Dodatkowo jeszcze w nowym prawie wymyślono możliwość bezwzględnego wywłaszczenia z nieruchomości wszystkich właścicieli obecnych przez tego, który uzyskał koncesję na rozpoznanie i/lub eksploatację.
   Np. FX Energy ma już tereny o pow. 8,5 tys. km2 terenów w Polsce, które może przejąć na min. 50 lat, wywłaszczając wszystkich, jeśli zobaczy w tym jakiś interes. Nowe prawo g i g ma ułatwić także znakomicie przekazanie węgla brunatnego w obce ręce. Węgiel brunatny ma "iść" z prywatyzacją energetyki, co oznacza, że za oczekiwane 12 mld PLN (obecnie szacunki dochodzą do 25 mld PLN) z prywatyzacji sektora energetycznego utracimy zasoby o wartości setek mld PLN. Samorządy i organizacje społeczne eliminuje się skutecznie z procesu koncesyjnego, poprzez kolejne prawne ograniczenia ustawowe, celowe manipulacje prawem.
   To wszystko staje się niewiarygodne poprzez swoją prostotę. Wydaje nam się, że nikt nie może zabrać nam naszych domów, działek, pól i lasów.
   A jednak - wystarczy przeczytać choćby skrót projektu nowego prawa geologicznego i górniczego, żeby zrozumieć grozę sytuacji.
   Udało się, przy biernej postawie praktycznie wszystkich sił politycznych, zatrzymać listem otwartym do Prezydenta i Premiera, Marszałków Sejmu i Senatu (dostali wszyscy posłowie) spowolnić legislację tego prawa (ustawa miała wejść w życie 1 lipca 2009r.).
   Sejm uchwalił powołanie Nadzwyczajnej Podkomisji Sejmowej ds. druku 1696 - projekt nowego prawa geologicznego i górniczego, po bezskutecznej wielomiesięcznej dyskusji w podkomisji, samorządy i organizacje społeczne przestały w niej uczestniczyć decyzją Przewodniczącego i posłów PO. Z uzyskiwanych informacji posiadamy wiedzę, że z wielu wniesionych poprawek niewiele poprawek wniosła Podkomisja do projektu rządowego (projekt Głównego Geologa Kraju), projekt wkrótce ma trafić do drugiego czytania.
   Podsumowując - zajmujemy się wszyscy duperelami, a tu kradną, zupełnie bezkarnie, wszystko co dla nas najcenniejsze. Zwłaszcza przyszłość. Mogliśmy być Norwegią czy Kuwejtem, a jesteśmy nędzarzem wycyckanym przez zgraję mafijnych "elit politycznych".
   Może czas z tym skończyć, póki jeszcze coś zostało?
   Może warto społeczeństwu ujawnić wszystkie bzdury o budowie dla nas bezpieczeństwa energetycznego, w ramach którego pozbywamy się własnych paliw jako źródła dochodów, by kupować od innych za ciężkie pieniądze. Te bzdury o bezpieczeństwie energetycznym w ramach czego pozbywamy się za grosze dochodowych spółek energetycznych wraz z zasobami.
   O potrzebie budowy elektrowni atomowych wtedy, kiedy zapotrzebowanie na energię stale spada, a wydano już pozwolenia na 12,5 tys. MW przyłączenia energii wiatrowej, (zostały do rozpatrzenia wnioski na 54 tys. MW), t.j. na 1/3 zainstalowanej obecnie mocy wszystkich elektrowni. Wtedy, kiedy dostępne zasoby geotermiczne (skał i wód) mogą zapewnić moc energii elektrycznej na ok. 50 tys. MW.
   O konieczności realizacji projektu CCS - wychwytywania, sprężania i zatłaczania spalin ze spalania węgla brunatnego przez PGE (przygotowane do sprzedaży na giełdzie) w najcenniejsze geotermalne pokłady utworów solanek jurajskich w centralnej Polsce.
   Może ktoś to powie poprzez media ogłupiałemu społeczeństwu i uratuje ten kraj?
   Urzeczywistnijmy słowa Jana Pawła II: "To jest nasza Ojczyzna, to jest nasze być i mieć, nikt nie może odebrać nam naszego być i mieć".
   Chce wierzyć że nie wiedział co nas czeka po wejściu do tego Eurokibucu, że nie wiedział że rządzący nami tzw. miedzynarodowi gangsterzy pozbawią Polskę suwerenności i całego majatku wypracowanego przez pokolenia oraz bogactw naturalnych jakie znajdują się w naszej ziemi.

29 stycznia mija kolejna rocznica mordu, dokonanego przez parchów w 1944r., na bezbronnych mieszkańcach polskiej wsi Koniuchy. Obecnie wieś znajduje się na terytorium Litwy. Wieś została spalona wczesnym rankiem 29 stycznia 1944r. wraz z wieloma mieszkańcami. Ci którzy zdołali wydostać się z płonących domostw, zostali zastrzeleni lub zarąbani siekierami a kobiety i dziewczynki zostały przed zabiciem wielokrotnie zgwałcone przez parchatych morderców. IPN, który prowadzi śledztwo w tej sprawie już od 9 (dziewięciu) lat, jest sparaliżowany strachem przed posądzeniem o antysemityzm, dlatego wciąż nie przygotował materiałów dla prokuratury potrzebnych do sporządzenia aktu oskarżenia wobec żyjących jeszcze żydowskich morderców, którzy dziś cieszą się sławą "bohaterów" za sprawa kręconych w Holywood klamliwych, wypaczających historię filmów (chodzi o film Edwarda Zwicka "Defiance", co można przełożyć jako "Opór", opowiadający historię trzech braci Bielskich, polskich Żydów, którzy w latach 1942-1944 stworzyli ruch oporu wspólnie z sowieckimi partyzantami na terenach dzisiejszej Białorusi).  Czytaj całość >>>

Proces zmieniania Polaków w nazistów nie jest nowy
  To był długi i skomplikowany proces. Brali w tym udział nie tylko komuniści w Polsce Ludowej, takie paszkwilanckie działania są przecież kontynuowane, pod pozorem "walki o prawdę", przez czołowe media w neo-PRL. Warto się przyglądać, jakie instytucje (np. media) i osoby biorą w tym udział. To nam dużo powie o kontynuowaniu ubeckiej propagandy, już przebranej w szaty zatroskanych moralistów - mówi w rozmowie z PCh24.pl Leszek Żebrowski.
  Członkowie PO nie zgadzają się na nazwanie jednej z sal Sejmiku Województwa Opolskiego imieniem Orła Białego. Ich zdaniem jest to symbol "kontrowersyjny", który może urazić Niemców. W tym samym czasie Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa zaleciła przywrócenie godnego i estetycznego wyglądu Pomnikowi Zwycięstwa Armii Czerwonej w Stargardzie Szczecińskim. Ostatnie sondaże pokazały również, że Warszawiakom nie przeszkadzają stojące na ulicach stolicy pomniki Berlinga i Polsko-Radzieckiego Braterstwa Broni. Wraca nowe?

  Narasta histeria, tak, histeria - wokół patriotyzmu w Polsce. Były już wypowiedzi bardzo utytułowanych osób, że "polskość to nienormalność". Te same osoby mogą jednak promować np. niemieckość w Polsce i uważają, że to jest jak najbardziej normalne. Inni chcą sprowadzić patriotyzm wyłącznie do płacenia podatków, w tym abonamentu RTV, od pewnego czasu, ma się rozumieć, bo poprzednio, gdy TV była w "niesłusznych" rękach", płacić się go nie powinno... Albo do sprzątania psich kup lub z lataniem (od czasu do czasu) z kotylionem w klapie. Zawstydzanie nas symbolem polskiej państwowości, jakim jest Orzeł Biały, to element walki z tradycyjnym patriotyzmem na rzecz czegoś nowego, czego się (jeszcze) dokładnie nie określa, np. na rzecz mgliście zarysowanej "wielkiej" Europy. Tu znakiem mógłby być np. brukselski Manneken pis... Prawda, że to byłoby urocze?
  My mamy nikogo nie "urażać", choć jesteśmy u siebie i symbole narodowe w każdym kraju są nie tylko szanowane, ale chronione w sposób szczególny, także od strony prawnej. Co więcej, ma to być szczególna ochrona praw mniejszości, czyli... co? Tym samym jest przecież dyktatura, gdzie znikoma mniejszość w sposób drastyczny, wbrew woli większości, chroni swe "prawa" bardzo specyficznie rozumiane.
  Jednocześnie mamy do czynienia z wyjątkową banalizacją złośliwej propagandy, wymierzonej w nasze istotne interesy. świadczyć może o tym bardzo mizerna walka z narzucaniem światowej opinii publicznej takich pojęć, jak "polskie obozy koncentracyjne", lub oskarżanie Polaków o współudział w holokauście. Ma to miejsce z jednoczesnym przesuwaniem odpowiedzialności niemieckiej na rzecz mitycznych "nazistów", którzy jakoby nie mieli narodowości. A przecież każdy nazista był Niemcem, choć nie każdy Niemiec, nawet biorący udział w licznych aktach ludobójstwa, musiał być nazistą...
  Wyjątkowy pietyzm o pomniki przeszłości: niemieckie, ukraińskie (głównie UPA!), czy sowieckie, przy jednoczesnym zaniedbywaniu pomników polskich, to element świadomej polityki państwa pod wodzą obecnej ekipy. Przypominam choćby tu sprawę Ossowa. Jest tam polski pomnik ofiar wojny z bolszewik ami w1920 roku. Zaniedbany, zniszczony, brudny, popękany. Obecna władza postawiła zaś tam monument... okupantom, z symbolicznymi sowieckimi bagnetami wokół niego i motywami... religijnymi prawosławia! I wszystko wskazuje na to, że chce nam przywrócić "Czterech śpiących" w Warszawie. To też przecież od początku był monument na rzecz okupantów.
  Warto się odnieść do sytuacji po 1918 r., gdy Polska odzyskiwała niepodległość. Wówczas było rzeczą naturalną, że pozbywaliśmy się zewnętrznych oznak obcego panowania, w tym pomników i innych symboli.
  I nikt nad tym nie rozdzierał szat, istniało w tym zakresie powszechne zrozumienie, niezależne od aktualnych sympatii politycznych i sojuszy. Nie robiono też żadnych referendów i sondaży, bo przecież nie były do niczego potrzebne.
  Polscy bohaterowie, ofiary niemieckich i sowieckich zbrodni, jak do tej pory nie doczekali się godnego upamiętnienia. Walczący o wolną Polskę żołnierze podziemia niepodległościowego, zamiast pomników i ulic, mają opinię bandytów i kolaborantów. Również dzisiaj patriotów często nazywa się faszystami. W jaki sposób doszło do tego, że Polaków zmieniono w nazistów?
  To był długi i skomplikowany proces. Brali w tym udział nie tylko komuniści w Polsce Ludowej, takie paszkwilanckie działania są przecież kontynuowane, pod pozorem "walki o prawdę", przez czołowe media w neo-PRL. Warto się przyglądać, jakie instytucje (np. media) i osoby biorą w tym udział. To nam dużo powie o kontynuowaniu ubeckiej propagandy, już przebranej w szaty zatroskanych moralistów.
  Ludzie z podziemia niepodległościowego pokazywani są głównie przez pryzmat prawdziwych, a często urojonych wynaturzeń. Jednocześnie ich przeciwnicy, czyli "władza ludowa", jako całkiem normalne instytucje, a jej działacze, funkcjonariusze i kolaboranci, przede wszystkim jako ludzie kultury, nauki, czy sztuki. Taki element, jak faktyczne uczestnictwo we władzy, przez np. wieloletnie członkowstwo w partii komunistycznej, pełnione tam funkcje, jako nic złego (dosłownie!) a nawet sprowadza się do elementów... humorystycznych, przez określenie, że "wszyscy byliśmy w partii". Do tego propaganda, że "władza ludowa" jakoby dawała wszystkim... wykształcenie, pracę, wczasy, talony na pralki lub czasem samochód, tak, jakby wszystko faktycznie należało do komunistów a my byliśmy ogólnie zadowoleni z tego stanu rzeczy.
  Propaganda bardziej zaawansowana odwołuje się do ówczesnej sytuacji międzynarodowej, faktu, że przecież "innego państwa polskiego" nie było, komuniści też byli patriotami. Nie dodaje się jednak, że był to "patriotyzm inaczej", czyli faktycznie jego odwrotność, a więc zaprzeczenie, bo wierna służba na rzecz ościennego mocarstwa, de facto okupanta, patriotyzmem nazwana być nie może.
  Mamy nadal w Polsce liczne pomniki i "pomniki" komunizmu (w postaci pamiątkowych tablic, nazw ulic, imion szkół...). To jakieś rozdwojenie jaźni i rozmywanie odpowiedzialności za kilkadziesiąt lat zniewolenia, podczas którego zamordowano kilkadziesiąt tys. ludzi! Większość nich nie ma swych grobów, bo mordercy komunistyczni starannie zacierali za sobą ślady. A wielu z morderców jest publicznie czczonych, co jest wyjątkowym cynizmem i wywołuje fatalne skutki, przez rozmywanie odpowiedzialności.
  Ludzi budujących lub wspierających reżim komunistyczny, określa się publicznie jako "ludzi honoru", podczas gdy ich ofiary są poniewierane jeszcze kilkadziesiąt lat po ich zgładzeniu.
  A proces zamiany Polaków w nazistów nie jest czymś nowym, trwa przecież już kilkadziesiąt lat. Kiedyś był to jednak proces bardzo powolny, jego inspiratorzy musieli czekać, aż pokolenie wojenne, czyli świadkowie historii, wymrą. Teraz to wyraźnie przyśpiesza i oskarża się nas o kolejne zbrodnie, np. o wypędzenia biednych, niewinnych Niemców, co miało znamiona ludobójstwa! Tu nie ma mowy o komunistach (choć formalnie to oni, na mocy porozumień aliantów ze Stalinem, mieli pełnię władzy w Polsce, także nad Polakami). Oskarżeniem objęci są Polacy, czyli praktycznie my wszyscy, bo to przecież nasza wina zbiorowa.
  Podczas gdy antypolska propaganda ma się dobrze, o niektórych czarnych kartach historii nie wolno mówić wcale. Badania dotyczące żydowskich band, palących wsie i mordujących Polaków podczas wojny, to "skrajny antysemityzm". Jak duża jest skala fałszu i zakłamania w tym temacie?
  Badania badaniom nierówne, to prawda. Warto porównać śledztwa i badania np. w sprawie Jedwabnego ze śledztwami i badaniami wydarzeń w Nalibokach lub Koniuchach. Niektórych spraw nie rusza się wcale. Jakoś nie widać zapału samozwańczych moralistów do pokazywania w filmach czarnych kart nawet wtedy, gdy są one doskonale udokumentowane, sprawcy znani po nazwiskach i nie ma większych kontrowersji, jeśli chodzi o ustalenie nawet szczegółowego przebiegu popełnionych zbrodni.
  To naprawdę zastanawiające, że nie oskarża się publicznie formacji komunistycznych z czasu wojny i okupacji 1939-1945, odpowiedzialnych za liczne morderstwa i skrytobójstwa, w tym setek (a może więcej) Żydów. Są to sprawy dobrze udokumentowane i sprawcy są ustaleni. To późniejsi "właściciele Polski Ludowej". Jednocześnie na siłę przypisuje się urojone winy podziemiu niepodległościowemu, lub ocenia się je przez marginalne incydenty. Czy to nie jest aberracja, z jaką mamy do czynienia ponad dwie dekady po obaleniu państwa komunistycznego? Nie, bo jego funkcjonariusze są do dziś w polskiej polityce (i nie tylko polityce), w dodatku mają się dobrze, znacznie lepiej od swych ofiar.
  Cały świat słyszy o zagładzie Żydów i obozach śmierci (coraz częściej "polskich" a nie niemieckich...), z których najbardziej znanym jest Auschwitz. Tymczasem o istnieniu KL Warschau często nie mają pojęcia nawet Warszawiacy. Dlaczego tak się dzieje?
  To są zaniedbania kilkudziesięcioletnie. Do tego kłamliwa propaganda, selektywnie wybierająca do nagłośnienia poszczególne wydarzenia lub nawet konkretne osoby. Gdy słyszymy wypowiedzi osób publicznych, że "nie było w Warszawie komór gazowych. Nie mieliśmy żadnych informacji o uśmiercaniu ludzi gazem" - mimo iż istnieją jednoznaczne informacje zawarte w dokumentacji Polskiego Państwa Podziemnego, a także, że podczas okupacji należało bardziej bać się Polaków niż... Niemców, to nic dziwnego, jaki może być skutek.
  Na temat KL Warschau przetoczył się kilka lat temu głośny spór, sprowadzający się także do kwestionowania samego faktu jego istnienia, choć istnieje wystarczająco dużo bezpośrednich dowodów, że taki obóz istniał. Co więcej, to jedyny tego typu przypadek, że Niemcy założyli obóz koncentracyjny w stolicy okupowanego państwa!
  Niszczymy w ten sposób naszą wrażliwość historyczną, naszą tożsamość. W dodatku tylko czekać, aż pojawi się i utrwali (przecież nie samo) określenie, że był to kolejny "polski obóz koncentracyjny"...
  W dyskusji na temat polityki historycznej często mówi się o słabości państwa polskiego, polityków i elit. Czy jest to faktycznie jedynie kryzys czy też celowa i zaplanowana kampania "słabości"?
  Gdyby to był tylko przejściowy kryzys, to pół biedy. Mamy niewątpliwie do czynienia z państwową polityką historyczną, która polega na osłabianiu polskości pojmowanej tradycyjnie. To działania wielowymiarowe, polegające na ograniczaniu nauki historii w szkołach, radykalnych zmianach programów nauczania, podmianie lektur, polityce kulturalnej, w której intensywnie popiera się psucie naszej tożsamości.
  Rozmawiał Marcin Musiał
 

Wczoraj Moskwa, dzis Bruksela, Polakami poniewiera!

   Laureat "Pokojowej Nagrody Nobla" (pomimo, że był znany z haniebnych zbrodni i mordów Palestyńczyków, który przeżył dzięki temu że wydostał się z ZSRR wraz z armią gen. Władysława Andersa z której zdezerterował za co nie poniósł żadnej kary), były premier Izraela Menachem Begin, precyzyjnie wyjaśnił stanowisko, cel Żydów i istnienia dzisiejszego Izraela, głosząc: "Nasza rasa (mówiąc o żydach) jest Rasą Mistrzów. Jesteśmy świętymi bogami na tej planecie. Różnimy się od niższych ras ponieważ wywodzą się one od insektów. Faktycznie porównując je do naszej rasy, inne rasy to bestie i zwierzęta, owce w najlepszym przypadku. Inne rasy są uważane jako ludzkie odchody. Naszym przeznaczeniem jest rządzenie ponad niższymi rasami. Nasze ziemskie królestwo będzie rządzone poprzez naszych liderów za pomocą rózgi żelaznej. Masy będą lizać nasze stopy i służyć nam jako nasi niewolnicy". - Menachem Begin.
    (za: Carter, Jimmy. Keeping Faith. Memoirs of a President. New York: Bantam, 1982. (Pamiętniki byłego prezydenta USA Jimmi Cartera)

Żyd w Polsce bije Polaków:
  

 Czy Polacy żyją jeszcze we własnym kraju?
  Oto autentyczna wypowiedź premiera Izraela Szymona Pereza: "Izraelska ekonomia rozwija sie z wielka szybkością. Izraelscy biznesmeni inwestują w całym świecie. Izrael ma jeszcze dotąd niewidziany gospodarczy sukces. Osiągneliśmy calkowitą gospodarcza niezaleznośc. Wykupujemy Manhattan, Polskę, Węgry i Rumunię. " Kolejny cytat, Shimon Perez: "Przez nasz talent, nasze kontakty i naszą dynamikę prawie wszędzie się dostajemy."
  Więcej tu: -->>>

O Bolku: