Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

"STOP DLA GMO W POLSCE"

 

 Dlaczego GMO mówimy veto. Ważne informacje!
   GMO - Genetycznie zModyfikowany Organizm - oznacza sztuczne wstawienie obcych genów do materiału genetycznego danego organizmu. Geny przenosi się przekraczając granice między gatunkami, np. geny zwierząt przenosi się do roślin. Metody przy tym stosowane są nieprecyzyjne! Nigdy w przyrodzie takie organizmy nie powstają w sposób naturalny, np.: pomidor z genem ryby, ziemniak z genem meduzy, karp i ryż z genami człowieka, sałata z genem szczura, soja i kukurydza z genami bakterii!
   Na stronie Ministerstwa środowiska można przeczytać: "... Organizm genetycznie zmodyfikowany to organizm inny niż organizm człowieka, w którym materiał genetyczny został zmieniony w sposób nie zachodzący w warunkach naturalnych..."
   1. Po pierwszym czytaniu ustawy o GMO w dniu 15 grudnia 2009 posłowie zgodnie orzekli, że ustawa wymaga prac komisji sejmowych (rolnictwa i środowiska). Sprawozdania z prac tych komisji mają być przedstawione do 7 lutego. Jeśli komisje nie odrzucą ustawy to ponownie wróci ona do Sejmu. Podczas obrad 15 grudnia widać było wpływ naszych działań. Ponad trzydziestu posłów zadawało pytania w tej sprawie i wszyscy zgadzali się co do tego, że ustawa jest zła (za wyjątkiem posłów z PO... - ale tylko nieliczni posłowie z PO zabrali głos).
   2. W związku z powyższym PROSIMY o dalsze zadawanie pytań posłom i senatorom. Z odpowiedzi, jakie nadeszły (TYLKO 42 -- zobacz) wynika, że część posłów nie jest świadoma zagrożeń GMO, a część zupełnie je ignoruje. Z powyższych powodów prosimy Państwa o dalsze nagłaśnianie tej społecznej akcji i o dalsze zadawanie pytań. PYTANIA DO POSŁÓW I SENATORÓW. Musimy uświadomić posłom i senatorom, że POLACY NIE CHCą GMO, podobnie jak zdecydowana większość mieszkańców innych krajów UE.
   3. Zapraszamy do obejrzenia FILMÓW:
STOP GMO!!! Jak zagłosuje Wiejska? 

LA JAVA DES OGM
Rozmowa o GMO z prof. dr hab. Ewą Rembiałkowską z SGGW w Warszawie
Komentarz profesora Tadeusza Żarskiego do materiału w TVP1 nt. "SZCZEPIONEK" lobby farmaceutyczne
   Uprawy GMO w Unii Europejskiej
   Na terenie UE mniej niż 0,2% upraw to rośliny genetycznie modyfikowane. Ich łączny areał w 2008 roku wyniósł 108 000 ha, z czego 73% znajdowało się na terytorium jednego kraju - Hiszpanii. Pozostałe kraje, w których istnieją uprawy GMO, to: Czechy, Portugalia, Słowacja, Rumunia i Polska. Jedyną odmianą genetycznie modyfikowanej rośliny, jaka może być uprawiana na terenie Unii Europejskiej, jest kukurydza o symbolu MON 810, produkowana przez firmę Monsanto. Dopuszczono ją do uprawy decyzją z dnia 8 września 2004 roku. Decyzja ta zapadła pod wpływem silnych nacisków światowej Organizacji Handlu (WTO), traktującej jako priorytet zasadę wolnego handlu, de facto kwestionującej prawo krajów UE do wstrzymania importu GMO, na ich rynki. Państwa członkowskie UE mogą jednak zakazać wysiewu i sprzedaży GMO kiedy wejdą w posiadanie informacji o istnieniu zagrożenia dla środowiska lub zdrowia ludzi.
   Badania nad uprawami GMO
   Od momentu dopuszczenia komercyjnych upraw roślin genetycznie modyfikowanych, na całym świecie prowadzone są badania nad oddziaływaniem tych odmian na inne organizmy żywe. Znaczna ich część skupia się na oddziaływaniu na środowisko kukurydzy MON 810. Na przestrzeni ostatnich lat, na całym świecie ukazały się setki publikacji naukowych dotyczących GMO, kwestionujących bezpieczeństwo wprowadzania genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy do środowiska.
   Badania te skupiały się wokół kilku głównych problemów:
   1. Wytwarzane przez kukurydzę MON 810 toksyczne białko Cry1Ab zwalcza nie tylko omacnicę prosowiankę, ale także inne organizmy żywe, nie będące gatunkami celowymi tej modyfikacji. Bakony i in. (2006) wskazują, iż kukurydza z genem Bt jest mniej chętnie wybierana jako pokarm przez bezkręgowce glebowe. Kolejne publikacje (Bohn i in. 2007, Dively i in. 2004, Fontes i in. 2002, Hilbeck i in. 1999, Hilbeck, Schmidt 2006, Schmidt i in. 2008) idą znacznie dalej, dowodząc, iż kukurydza produkująca toksyczne białko powoduje wyższą śmiertelność wśród zwierząt - wioślarek Daphnia magna, motyli monarchów danaus plexippus i sówki bawełnówki egipskiej Spodoptera littoralis, złotooka drapieżnego Chrysoperla carnea, biedronki dwukropki Adalia bipunctata.
   2. Szczególnie niepokojący jest wynik badania nad działaniem białka Cry1Ab na pszczoły miodne Apis mellifera, u których po spożyciu kukurydzy MON 810 upośledzeniu ulega zdolność orientacji i uczenia się (Ramirez-Romero i in. 2008). Oznacza to realne zagrożenie dla pszczelarstwa, wskutek wymierania całych rojów pszczół, w wyniku kontaktu z uprawami MON 810.
   3. Prowadzono też badania dotyczące wpływu kukurydzy Bt na kręgowce, głównie szczury (Rattus sp.) i myszy (Mus musculus), a także kurczaki (Gallus gallus domesticus ). Należą do nich prace Ermakovej (2005), Ewena i Pusztaia (1999), Faresa 1998, Malatesty i in. (2002, 2003, 2005), Novotnego (2002), Pusztaia (2002), Seraliniego (2006) oraz Vecchio (2004). Duże znaczenie mają prace włoskiego zespołu badaczy z uniwersytetu w Urbino (Malatesta i in.2002, 2003, 2005), który wykrył, że pod wpływem spożywania kukurydzy GMO przez myszy - komórki ich wątroby zmieniały kształt oraz odporność.
   4. Inne zespoły naukowców stwierdziły, iż szczury spożywające karmę na bazie kukurydzy Bt wykazują wyższą śmiertelność, wskutek obecności toksycznego białka lub śladów pestycydu Roundup (Ermakova 2005). Inne prace (Fares 1998, Novotny 2002, Pusztai 2002, Vecchio 2004) wykazały wyższą śmiertelność myszy po spożyciu karmy GMO oraz występowanie w ich komórkach rozrodczych zmian zwyrodnieniowych. Te niepokojące wyniki badań na ssakach sugerują możliwy negatywny wpływ roślin GMO, w tym kukurydzy MON 810, także na organizm człowieka.
   5. Badania na ssakach doprowadziły naukowców do odkrycia, które dziesięć lat temu uważano za niemożliwe. W żołądkach zwierząt hodowlanych, spożywających kukurydzę Bt jako paszę, stwierdzono przepływ materiału genetycznego z komórek kukurydzy, do bakterii Escherichia coli obecnej w przewodach pokarmowych tych zwierząt (Duggan i in. 2003). świadczy to o możliwości przekazywania cech będących przedmiotem modyfikacji między zupełnie obcymi organizmami.
   6. Oprócz bezpośredniego zagrożenia dla organizmów żywych, zebrane prace analizują oddziaływanie upraw GMO na inne rodzaje upraw, a w konsekwencji - na rolnictwo. Jednym z opisywanych niebezpieczeństw jest tworzenie tzw. "superchwastów".
   7. Wbrew deklaracjom przemysłu biotechnologicznego, że możliwe jest współistnienie upraw konwencjonalnych z genetycznie modyfikowanymi, doświadczenia rolników oraz wiele niezależnych doświadczeń, w tym praca Pineyro-Nelsona i in. (2009), wskazuje jednoznacznie na fakt, iż transgeniczne rośliny rozprzestrzeniają się samoczynnie w środowisku, czyniąc nieskutecznymi wszelkie strefy buforowe. Ten prosty fakt naraża na niebezpieczeństwo skażenia każdą naturalną uprawę.
   8. Wbrew pierwotnym założeniom uprawy GMO zwiększyły zużycie pestycydów i skażenie środowiska.
   Istniejące zakazy wysiewu GMO
   Powyższe argumenty skłoniły część państw Unii Europejskiej (Austrię, Francję, Grecję, Luksemburg, Niemcy, Węgry, Włochy) do wprowadzenia na ich terytoriach zakazu wysiewu i sprzedaży kukurydzy MON 810. Inne kraje (Belgia, Irlandia) przygotowują się do wydania podobnego zakazu na swoim terytorium. Wszystkie te zakazy wprowadzone zostały na podstawie tzw. Klauzuli Bezpieczeństwa, zawartej w artykule 23 Dyrektywy UE 2001/18 w sprawie zamierzonego uwalniania do środowiska organizmów zmodyfikowanych genetycznie. Ponieważ MON 810 to jedyna odmiana dopuszczona na europejskim rynku, kraje te de facto zabezpieczyły swoje terytoria przed ekspansją GMO. Obowiązujące zakazy okazały się skuteczne - np. już kilka miesięcy po wydaniu we Francji rozporządzenia o jego wprowadzeniu, firma Monsanto, producent kukurydzy MON 810, ogłosiła, że na terenie tego kraju nie nistnieje już żadna uprawa GMO. Tymczasem pierwotny areał obsiany tą odmianą wynosił 30 000 ha.
   Rozwiązanie dla Polski
   W Polsce wg raportu producentów kukurydzy w 2008 roku powierzchnia upraw MON 810 sięgnęła 3000 ha. Jest to spowodowane przez lukę prawną, gdyż mimo obowiązującego w naszym kraju zakazu handlu, nie wprowadzono zakazu wysiewu tej odmiany. Powoduje to, że rolnicy mogą kupować genetycznie modyfikowaną kukurydzę za granicą i siać ją na swoich polach. Nie jest to zgodne z obowiązującą ustawą o GMO z 2001, ale Rząd RP nie podjął żadnych działań, aby zatrzymać ten nielegalny proces wysiewu MON810. Ponieważ jedyną odmianą GMO uprawianą na terenie Unii jest kukurydza MON 810, należy wprowadzić natychmiastowy zakaz obrotu i wysiewu kukurydzy MON 810 na terenie naszego kraju. Polska powinna wziąć przykład z tych krajów unijnych, które wprowadziły taki sam zakaz na swoich terenach, podpierając każdy z nich znanymi już publikacjami naukowymi.
   Jak podaje Institute of Science in Society w Londynie: "Obecnie ilość dowodów świadczących o tym, że produkty modyfikowane genetycznie nie są bezpieczne, jest już tak znaczna, iż ustawodawcy powinni odpowiadać za karygodne zaniedbania z racji nieprzerwania kampanii zaprzeczania i wprowadzania społeczeństwa w błąd...". Zasada Ostrożności, uznana za podstawę polityki Unii Europejskiej, wyraźnie podkreśla, że produkty stanowiące potencjalne zagrożenie dla zdrowia człowieka lub środowiska naturalnego powinny zostać wycofane z rynku, aż nie udowodni się, że są one bezpieczne. Nowa ustawa musi zostać odrzucona, zanim będzie za późno. Obecny status Polski jako kraju wolnego od GMO jest nieocenioną wartością dla nas i przyszłych pokoleń! Projekt nowej ustawy o organizmach GMO jest strasznie obłudny. Ministrowie z jednej strony mówią, że chcą Polski wolnej od GMO (ale TYLKO mówią), a z drugiej strony WPROWADZAJą przepisy, które OTWIERAJą Polskę na KOMERCYJNE uprawy GMO. To kompletne ignorowanie Polaków, którzy wyraźnie, podobnie jak większość mieszkańców UE, są przeciwko żywności i uprawom GMO. I w dodatku dzieje się to w czasie, kiedy kolejne kraje UE (Irlandia.... - wcześniej Francja, Niemcy, Austria, Węgry, Grecja, Luksemburg, Włochy) wprowadzają wyraźne zakazy na uprawy GMO, walcząc z KE o swoje prawo do ochrony zdrowia społeczeństw i środowiska naturalnego.
   1. Projekt polskiej ustawy o organizmach GMO wprowadza w błąd Polaków sugerując, że:
a) jest możliwe sąsiadowanie upraw GM z uprawami tradycyjnymi. Tymczasem nie istnieją żadne możliwości zastosowania skutecznych stref buforowych oraz oddzielenia plantacji roślin GMO od gatunków konwencjonalnych, tradycyjnych, czy ekologicznych, uprawianych od wielu pokoleń, przystosowanych do warunków glebowych i klimatycznych. Dlatego skażenie biologiczne zasiewami GM przyniesie w niedalekiej przyszłości kres produkcji żywności wolnej od GMO.
b) dopuszczenie upraw GMO daje możliwość wyboru... - tymczasem po dopuszczeniu upraw GMO, ze względu na nieuniknione skażenie innych upraw, konsument będzie miał 'wolny wybór', przebierając do woli w różnych gatunkach genetycznie zmodyfikowanej żywności. Współistnienie upraw GM w środowisku upraw konwencjonalnych/tradycyjnych jest ideą absurdalną i niewykonalną!
   2. Projekt niesłusznie przerzuca (gestem Piłata) odpowiedzialność za konsekwencje wprowadzenia GMO do środowiska oraz wszystkie koszty związane z tworzeniem stref wolnych GMO na rolników.
   3. Procedura tworzenia stref wolnych od GMO zaproponowana w projekcie jest niejasna, zbyt skomplikowana i kosztowna. W dodatku dopuszcza możliwość wybiórczego tworzenia stref wolnych od GMO tylko przez rolników w sytuacji, gdy deklaracje Sejmików Wojewódzkich wnoszą o tworzenie stref na obszarach całych województw. W latach 2004 -2006 wszystkie Sejmiki Wojewódzkie wyraziły swój mocny sprzeciw przeciwko GMO w uchwałach i rezolucjach, opowiadając się za przekształceniem wszystkich województw (czyli całej Polski) w strefy wolne od GMO. W dodatku projekt nie wyjaśnia, jak powstałe strefy wolne od GMO będą nformalnie zaakceptowane przez KE.
   4. Kara 3000 zł/ za 1 ha upraw genetycznie modyfikowanych roślin proponowana w projekcie jest śmiesznie mała, bo przecież zwolennikom GMO chodzi o zanieczyszczenie polskich pól. Zapłacą więc z ochotą taką karę, aby tylko pozbawić polskich rolników możliwości produkcji wysokiej jakości żywności, zrobić z nich niewolników ponadnarodowych korporacji, a Polaków zmusić do spożywania żywności, która zabija. Zgodę sąsiadów można będzie łatwo uzyskać znając realia polskiej wsi; rolnicy są nieświadomi zagrożeń GMO, sąsiedzi nie chcą zadzierać z sąsiadami, no i zawsze jeszcze można 'wypić' za zgodę. Poza tym w wielu wypadkach zgoda nie będzie konieczna bo uprawa może być np. zlokalizowana w środku wielkiego pola tego samego właściciela.
   źródła: "Biała Księga GMO", Greenpeace,
   http://www.greenpeace.org/poland/wydarzenia/polska/biala-ksiega-gmo
   http://www.gmo.icppc.pl

 GMO - Genetycznie zModyfikowane Organizmy Genetyczna modyfikacja oznacza sztuczne wstawienie obcych genów do materiału genetycznego organizmu po to, by uzyskać właściwości, których dany organizm nie posiada w sposób naturalny. Nigdy w przyrodzie takie organizmy nie powstają w sposób naturalny np: pomidor z genem ryby, ziemniak z genem meduzy, ryż i karp z genami człowieka, soja i kukurydza z genami bakterii, które zabijają owady i uodparniają je na środki chwastobójcze. Na dużą skalę po raz pierwszy wyprodukowano rośliny GM w USA w 1996 r. Obecnie 3 światowej produkcji roślin GM odbywa się w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie; dużo w Brazylii, Argentynie; w Europie: w Hiszpanii, Bułgarii i Rumunii.
   Wprowadzeniu roślin GM na rynek towarzyszyły kampanie wielkich korporacji, obiecujące uzyskanie dzięki temu wyższych plonów, mniejsze zużycie herbicydów i rozwiązanie problemu głodu na świecie. Twierdzono także, że rośliny GM mogą być uprawiane obok roślin niemodyfikowanych genetycznie..
Prawda okazuje się być inna:
Modyfikacje genetyczne nie przyczyniły się do zmniejszenia ilości stosowanych herbicydów. Kolejny siew roślin GM odpornych na herbicydy wymaga jeszcze silniejszych oprysków, żeby były one skuteczne. Np. opierając się na danych US Departamentu Rolnictwa, Dr. Charles Benbrook z Northwest Science and Environment Policy Centre Idaho stwierdził, że zużycie pestycydów i herbicydów na 222 mln ha uprawy GM-soi, GM- kukurydzy i GM-bawełny w USA od roku 1996 było większe w porównaniu z uprawami tradycyjnymi o 22,7 tys. ton. [źródło: http://www.organicconsumers.org/clothes/failing021204.cfm]
Stwierdzono, że dochodzi na dużą skalę do krzyżowania między roślinami GM a konwencjonalnymi. Pyłki roślin GM są przenoszone przez wiatr, owady, ludzi na sąsiednie uprawy i nie sposób temu zapobiec. Central Science Laboratory stwierdza: pyłki rzepaku mogą być roznoszone przez pszczoły na odległość 26km. University of Reading, Anglia, stwierdza: rzepak oleisty GM krzyżuje się w drodze zapylenia z dziko rosnącymi gatunkami kapustowatych brassicaceae (kalarepa, rzepa, buraki pastewne, rzodkiew) tworząc superchwasty. Pola rolników tradycyjnych i ekologicznych sąsiadujące z uprawami GM mogą doświadczyć skażenia i rolnicy nie będą mogli sprzedawać swoich produktów jako wolnych od GM. [źródło: http://www.organicconsumers.org/ge/hazards101503.cfm]
Dowody zebrane w ostatnich latach wykazują niezbicie, że wysokość plonów bynajmniej nie wzrosła. Z relacji rolników z Północnej Ameryki wynika, że plony są znacznie niższe niż oczekiwano, co potwierdzają niezależne badania naukowe. Np. wydajność GM-soi RR spada 5-10%. [źródło: http://archivo.greenpeace.org/toursoja/informes/Multinacionales/monsanto_eng.pdf]
Rolnicy, którzy kupują ziarno GM uzależniają się od chemicznych korporacji, ziarna są patentowane i trzeba je kupować co roku. Zysk wynikający z upraw GMO trafia w dużej części do producentów nasion objętych patentem. No Percy Schmeise, kanadyjski rolnik, którego rzepakowe pola zostały zapylone z siasiednich pol rzepakiem GM został zrujnowany przez Monsanto, biotechnologicznego giganta, który oskarżył go o przywłaszczenie "intlektualnej własnoći" [źródło: http://www.organicconsumer.org/ge/supreme_court_schmeiser.cfm]
GMO zamiast przyczyniać się do rozwiązania problemu głodu, dodatkowo powodują jego pogłębienie. Wprowadzenie technologii GM zaburza równowagę przyrody w istniejących ekosystemach i w dalszej kolejności powoduje najgorsze skutki jak: wyjałowienia gleby, niskie plony i stałe zagrożenie chorobami. Np. o ekologicznej i ludzkiej katastrofie w Argentynie, jednym z głównym producentów GM-soi na świecie, doniosło w kwietniu 2004 czasopismo naukowe "New Scientist". Utrata skuteczności pestycydów i herbicydów zmusza tam rolników do stosowania ich mieszanek o zwielokrotnionej toksyczności, wynikiem jest rosnąca zapadalność na alergie i choroby dróg oddechowych wśród ludności wiejskiej i pracowników rolnych, obserwuje się coraz liczniejsze defekty płodu u ptaków i postępującą erozję gleby. [źródło: http://www.greenpeace.org/deutschland/?page=/deutschland/news/gentechnik/argentiniens-bittere-gen-ernte] Rzeczywisty problem nie tkwi w braku żywności (jest nadprodukcja i żywność się niszczy) lecz w niewłaściwej jej dystrybucji.
W rejonach turystycznych gdzie będzie się uprawiało rośliny GM nastąpi spadek cen gruntów oraz spadek dochodów instytucji turystycznych i zdrowotnych. Samorządy lokalne będą zmuszone poświęcić większe środki na monitoring i zabezpieczenie żywności oraz sprawdzanie jej pod kątem niedozwolonej zawartości GM.
KONSUMENCI/ZDROWIE: Nigdy wcześniej takie składniki (GMO) nie były częścią naszej diety. Nie zbadano, że są one bezpieczne. Np. amerykański Urząd ds. Rolnictwa USDA wydał w roku ubiegłym 180 mln$ na badania w dziedzinie biotechnologii, z czego mniej niż 2%! - na badania ryzyka. Konsumenci (70-80%) z całej Europy reagują silnym sprzeciwem wobec GMO. [źródło: http://www.organicconsumers.org/ge/doubt060804.cfm]
U szczurów karmionych kukurydzą zmodyfikowaną stwierdzono poważne anomalia zdrowotne - podwyższenie liczby białych krwinek, wzrost poziomu cukru we krwi, zaburzenia pracy nerek. [źródło: http://www.organicconsumers.org/ge/doubt060804.cfm]
Narodowe Centrum Rejestracji Raka w Malawi (Afryka) ostrzega, że spożywanie GMO może przyczynić się do rozwoju chorób rakowych. Od 2001 rząd Malawi przyjmuje darowizny w postaci GM-kukurydzy. Raport z 2004 mówi o gwałtownym wzroście zachorowań na raka. Eksperci łącza te dwa fakty.

Spróbuj pomyśleć: dr Zbigniew Hałat (2008-02-29)
Barany prowadzone na rzeź przez wilka w owczej skórze. Szare myszki wabione zapachem słoniny wyłożonej na desce. Dorosłe dzieciaki o buziach rozpromienionych radością na widok zabawnego pajaca. Cieszcie się, póki można. Beczcie chórem pochwały wilkowi, sięgajcie śmiało po przynętę, zaśmiewajcie się do rozpuku z wygłupów błazna. Nic nowego pod słońcem. Gdyby wilk zdjął owczą skórę, rozszarpałby zaledwie kilka baranów, reszta by uciekła. Gdyby myszki znały konstrukcję pułapki, omijałyby ją z daleka. Gdyby fikającemu kozły pajacowi nagle spadła maska, widownię wypełniłyby krzyki przerażenia na widok piętna prywaty. Na pamiątkę po baranach zostaną rogi, o szarych myszkach wszelki ślad szybko zaginie. Zdziecinniali dorośli nieoczekiwanie dla siebie samych staną się niedołężni i bezbronni.
Siedząc przy świeczce w nieogrzewanej norze i schorowanymi palcami krusząc znalezioną w śmietniku kromkę chleba do kubka wody nabranej z rzeki, będą mieli czas żałować łatwowierności i bezczynności, kiedy jeszcze byli w stanie wpłynąć na swoją przyszłość. Energia i entuzjazm młodości wzbogacone doświadczeniem owocują nieograniczonymi wprost możliwościami w sile wieku i mądrością na starość. Zabezpieczona na wypadek choroby, nędzy i braku bliskich złota jesień życia bywa długa i pogodna, a mądrość osób w podeszłym wieku to niewyczerpywalny zasób naturalny każdej rodziny, społeczności lokalnej i całego narodu. Godna przyszłość jest najpoważniejszą inwestycją na tej ziemi. Kto w młodości z własnej woli rezygnuje z walki o przyszłość własną, swojej rodziny i narodu, niech ma pretensje tylko do siebie, kiedy już dołączy do grona ofiar losu przestrzegającego niedowiarków znanym powiedzeniem: młodość nie wieczność, starość nie radość.
O przyszłości Polski i Polaków wiele można powiedzieć, obserwując naszą teraźniejszość w naszym kraju i słuchając prognoz polityków. Trzeba jednak sięgnąć do doświadczeń przeszłości. Obwieszczenia, gadzinowa prasa, dudniące megafony głosiły kłamstwa stanowczo i wytrwale. A jednak tylko do czasu upadku kłamców. Seniorom i ludziom w sile wieku nieobce jest odczytywanie komunikatów władzy raczej au rebour niż wprost. Warto więc posłuchać rady płynącej z bolesnych doświadczeń, zanim weźmie się kredyt, zainwestuje w unijny projekt, a tym bardziej - zanim poprze się jakiegoś polityka. Może to wilk w owczej skórze, pajacujący karierowicz, a może przebrany za bożą krówkę kleszcz, który odpadnie dopiero wtedy, kiedy naje się do syta. Wilki, pajace i kleszcze wypełniają haniebne role na skalę nie spotykaną w kraju, który nie wydał z siebie Quislinga, z gorliwością przekraczającą oddanie Związku Patriotów Polskich sprawie światowego komunizmu.
Żeby chociaż ludziom spadały resztki z pańskich stołów. Niedawno ujawniona nędza, w tym głodowa bieda co czwartego dziecka, pokazuje dowodnie, że nawet najmłodszym Polakom dzieje się krzywda od urodzenia. Jest to szkoła przeżycia w kraju głodowych pensji i lawinowych podwyżek kosztów utrzymania, lekceważenia masowych zagrożeń zdrowia i braku dostępu do opieki zdrowotnej, rujnujących składek ubezpieczeniowych i rychłego załamania się systemu emerytalnego o bez porównania gorszych następstwach dla zwykłych ludzi niż obecny krach na giełdzie i wysoka inflacja. To wszystko odbywa się przy akompaniamencie intensywnych działań lub zaniechań niszczących wizerunek Polski w świecie, a nawet dobrą markę płodów polskiej ziemi. W oczach naszych najlepszych klientów - sąsiadów zza Odry i Nysy Łużyckiej - Polska jako kraj wolny od gmo ma tym lepszą pozycję, im bardziej świat jest zalany produktami inżynierii genetycznej. 1 lutego bieżącego roku Bundestag uchwalił możliwość znakowania żywności pochodzenia zwierzęcego tj.: jaj, mleka, mięsa i przetworów informacją, że do ich wytworzenia nie stosowano pasz z roślin genetycznie modyfikowanych - OHNE GENTECHNIK. 15 lutego prawo to zatwierdził Bundesrat. W związku z tym niemiecki odbiorca naszych płodów rolnych, najbardziej spośród wszystkich importerów szanujący polską żywność, będzie miał prawo żądać na produktach żywnościowych pochodzenia zwierzęcego informacji, że powstały one bez użycia pasz genetycznie modyfikowanych. Biada temu, kto skłamie!
Pan red. Jacek Sądej z tygodnika NASZA POLSKA zapytał mnie w jaki sposób przysłowiowy Jan Kowalski może się obronić przez taką żywnością? Odpowiedziałem, że Kowalski nie będzie zakładał laboratorium w swojej kuchni ani łazience. Nie będzie też wiedział, kiedy na sklepowej półce pojawi się ryż genetycznie modyfikowany. Jesienią 2006 roku nie sanepid a Greenpeace wykrył w supermarketach ryż transgeniczny. Nie wiedzieli co mają mówić. Pokazano panią rzecznik Głównego Inspektora Sanitarnego, która powiedziała, że się nie boi i ona to zje. To jest bicie podatników polskich po twarzy. Jeżeli ktoś uważa, że pada deszcz a nie, że plują mu w twarz to niech się z tym pogodzi. Ja uważam, że trzeba z bezprawiem walczyć. Jeżeli mamy przepis, który nakazuje znakować żywność genetycznie modyfikowaną, to musimy go egzekwować. To nie jest sprawa bagatelna. Jedynym wyjściem jest zmuszenie władz do egzekwowania obowiązującego prawa. To samo dotyczy konieczności natychmiastowej likwidacji 350 hektarów kukurydzy gmo, uprawianej bez zachowania wymogów bezpieczeństwa środowiska i żywności, prezentowanej jako triumf nad polskim prawem. W istocie jest to arogancja kolonizatorów chełpiących się skutecznością wobec słabości władz podbijanego kraju.
Red. Sądej stwierdził, że uprawa roślin transgenicznych postępuje, a zwolennicy przymykają oczy na zagrożenia i zapytał skąd bierze się przyzwolenie na to ze strony różnych naukowców i ekspertów? W odpowiedzi usłyszał, że medycyna, a zwłaszcza epidemiologia, posługuje się dowodami naukowymi. Marketing, lobbing i reklama oczywiście też, ale cel i kodeks etyki jest tu skrajnie odmienny. To są dwa różne podejścia. Jeżeli narasta przekonanie że modyfikowane genetycznie środki spożywcze i pasze są związane przyczynowo z narastają pandemią otyłości, cukrzycy i innych chorób metabolicznych, powietrze skażone transgenicznym pyłkiem grozi zaduszeniem, a woda podziemna skażona plazmidami opornością na antybiotyki, to epidemiolog alarmuje, a lobbista uspokaja. W moim przekonaniu, którym podzieliłem się z uczestnikami zeszłorocznego briefingu dla Parlamentu Europejskiego pod nazwą ?Członkowie Parlamentu Europejskiego i naukowcy na rzecz Europy wolnej od gmo" mamy do czynienia z bronią masowego rażenia. Zapraszam na stronę internetową www.halat.pl i zachęcam do samodzielnej krytycznej oceny naukowych faktów i lobbingowych mitów.
dr Zbigniew Hałat

UWAGA: Niniejszą wypowiedź, teraz trochę uzupełnioną, posłałem do "Gazety Wyborczej" 23 lutego 2008, reagując na jej zaproszenie do dyskusji. Czyli jeszcze przed obrażającym Ministra atakiem prof. P. Węgleńskiego i formalistycznie urzędową wypowiedzią prof. T. Twardowskiego. Mojego głosu i dwóch innych profesorów-ekologów GW nie raczyła zaprezentować. Tak wygląda "swoboda" wypowiedzi przyrodników. L.T.
Jako ekolog z 46 letnim stażem badacza terenowego zdecydowanie podzielam rozważne stanowisko w kwestii upraw, pasz i żywności z genetycznie zmodyfikowanych organizmów (GMO) zaprezentowane w wypowiedzi Ministra środowiska prof. M. Nowickiego (GW 45/5656, z dnia 22 lutego).
Zawodowi ekolodzy (np. z Komitetu Ochrony Przyrody PAN) nie są przeciwni badaniom nad GMO, ani zastosowaniom wielu form GMO oraz genetycznie zmodyfikowanych mikroorganizmów (GMM). Dostrzegamy wielkie szanse w wykorzystaniu takich form do produkcji leków (czerwona biotechnologia), biopaliw lub w ochronie środowiska (biała biotechnologia). Choć i tu jednak wolelibyśmy, np. aby źródłem surowca paliwowego był rzepak tradycyjny lub z wszczepionym genem podwyższającym tylko zawartość tłuszczów, a nie rzepak z transgenem Bt. Bo ten drugi czynnik, jako powodujący wytwarzanie przez wszystkie komórki zmienionych roślin toksyny niebezpiecznej dla wielu gatunków dzikich, a nie tylko dla szkodników uprawy, może redukować różnorodność biologiczną fauny oraz przeniknąć do organizmów glebowych. A przez krzyżowanie się zmodyfikowanego rzepaku z gatunkami dzikimi wniknąć w obręb obszarów przyrody chronionej, wraz z tak wytworzoną bardzo odporną rośliną inwazyjną jako superchwastem. Niezbędna jest zatem rozwaga, zamiast czasem widocznego entuzjazmu "chłopczyków, którzy dostali nową zabawkę".

O traktowaniu niewygodnych faktów

Zwolennicy szybkiego wprowadzenia upraw GMO i wytworzonej z nich żywności powtarzają mantrę: nie stwierdzono żadnych negatywnych skutków ubocznych GMO. Według mojej wiedzy jest to nieprawda, i to z kilku powodów. Osoby takie unikają przyznania, że:

istnieją niezbite dowody naukowe na szkodliwość ekologiczną i zdrowotną niektórych form GMO. Są to wyniki badań doktorów: A. Pusztai, I. Chapeli, D. Quista i I. Yermakowej, potwierdzone w 7 innych krajach;
istnieją ostrzegające wypowiedzi niektórych biochemików (np. prof. Neilandsa);
istnieją książki podsumowujące wiedzę o ujemnych stronach GMO (Lappe i Bailey 1999 Against the Grain, dr Ho 2007 Genetic Engeneering Dream of Nightmare?, lub Smith 2007 Nasiona kłamstwa, a w przygotowaniu także polska książka);
istnieje strona internetowa zestawiająca bieżące wyniki badań ujawniających słabe strony GMO oraz wykryte oszustwa i manipulacje (www. gmwatch.org).
Co więcej, po wskazaniu im tych źródeł, zwolennicy nie próbują się zapoznać z tą wiedzą odrzucając ją arbitralnie i dalej przemilczając jej istnienie.
Pilna potrzeba badań
Ekolodzy nie twierdzą, że znamy wszystkie skutki uboczne GMO. Twierdzimy tylko, że bez podjęcia niezależnych badań długo jeszcze znać ich nie będziemy. Bo brak wiedzy o rzeczywistości tej rzeczywistości nie zmienia. Dlatego domagamy się opóźnienia we wprowadzaniu nie najbardziej potrzebnych upraw GMO do Polski, po to aby przedtem mogły zostać poznane możliwe skutki. I to trojakie: ekologiczne, zdrowotne i ekonomiczno-społeczne. Najmniej wiemy o tych pierwszych.

Zwracamy uwagę na zignorowanie unijnej zasady przezorności poprzez brak odpowiednich badań ekologicznych. Np. w Polsce mamy 300 ha obsianych eksperymentalnie kukurydzą zmodyfikowaną. Zamiast wdrożenia odpowiedniego programu badawczego nad takimi uprawami (np. nad ich skutkami dla organizmów glebowych), większość członków Wydziałów Nauk Biologicznych i Nauk Rolniczych już na pierwszym zebraniu w Polskiej Akademii Nauk w r. 2007 uznało arbitralnie, polegając chyba na "słowie honoru" biotechnologów, że uprawy GMO nie są szkodliwe. Bez dowodów. Taki pośpiech jest kompromitujący dla uczonych, którzy winni być świadomi tego, jak wiele rzeczy pozornie bezpiecznych, po bliższym rozpoznaniu okazywało się nie być takimi, albo odwrotnie.
Kiedy jednak chodzi o uwalnianie takich form do środowiska, to sprawa przestaje mieć charakter "biochemiczny", a nabiera znaczenia ekologicznego, zdrowotnego i ekonomiczno-społecznego. O tych aspektach biotechnologowie wypowiadają się równie autorytatywnie, przekraczając jednak swoje kompetencje. Co gorsze, zniechęcając do przeprowadzania kontrolnych badań przez rzeczywistych ekspertów z takich dziedzin, jak ekologia, gleboznawstwo, epidemiologia, immunologia, zdrowotność i ekonomia rolnictwa.
Narzucanie zbędnych Polsce upraw GMO a możliwe skutki społeczne
Ostrzegamy, że doświadczające nadprodukcji tradycyjnej żywności UE i Polska wprowadzając subsydiowaną żywność i uprawy z GMO może przyspieszyć bankructwo wielu rolników. Zysk grupki kontraktatorów amerykańskiego ziarna trzeba zbilansować ze stratami tysięcy mogących bankrutować, jak w Indiach, wykonkurowanych drobnych polskich rolników. W procesie globalizacyjnej rywalizacji opatentowane ziarno GM zubaża miliardy drobnych rolników na Ziemi. Którym pieniądze nie rosną na polu, i którzy aby coś kupić, pierwej muszą sprzedać swoje plony. Przypominam tu za noblistami z dziedziny ekonomii, J. Stiglitzem i A. Senem, że kalkulując nie tylko zyski (gołe kwintale z ha) trzeba dziś uwzględniać także skutki społeczne i środowiskowe.
Na tym tle zdumiewa, że na Targach POLAGRA w Poznaniu podczas pewnej konferencji większość profesorów "od rolnictwa" stanęła murem za uprawami GMO. Czyli za interesem zagranicznych koncernów, a przeciw większości polskich rolników. W imię (ślepej) nowoczesności? Jakby brutalne likwidowanie "wstydliwej" obecności drobnych producentów było nadrzędne wobec problemów tysięcy mieszkańców polskiej wsi popychanych tym samym ku bankructwu. Jakby celem było zniszczenie rolnictwa tradycyjnego i dobrze rozwijającego się rolnictwa ekologicznego. I likwidacja eksportu naszych tradycyjnych produktów spożywczych. Prof. M. Chorąży (Gliwice) celnie napisał: "Presja na złagodzenie regulacji i przepisów prawnych dotyczących obszarów wolnych od upraw GM w Polsce wychodzi z kręgów związanych z koncernami agrobiznesu. Podobna presja poprzez różne środki i międzynarodowe organizacje (np. WTO) jest wywierana na UE. Nie rozumiem motywacji polskich uczonych nalegających na zniesienie zakazu upraw polowych roślin GM, a także stanowiska, że tworzenie w naszym kraju stref wolnych od GMO jest szkodliwe? Dla kogo?". Doprawdy jest to zastanawiające.
Aspekt prawny
Jako obywatel polski i mieszkaniec UE domagam się przestrzegania demokratycznego trybu stanowienia prawa, bez podważania unijnych zasad wolnego wyboru, przezorności i subsydiarności, oraz naruszania konwencji o ochronie bioróżnorodności. Zwłaszcza w tak kontrowersyjnej sprawie. Prof. H. Skolimowski pisząc, że zmuszanie całych narodów do spożywania pokarmów zawierających domieszki z GMO jest pogwałceniem praw obywatelskich, wręcz wskazuje na zasadność zaskarżenia takiego wymuszania do Międzynarodowego Trybunału w Hadze.
Dzisiejsze regulacje prawne (unijne) podlegają krytyce, będąc przedwczesnymi. Dopóki nauka nie wypowiedziała się w sposób jednoznaczny na temat skutków jakiejś technologii, dotąd dobre regulacje prawne są niemożliwe. A nie ma dowodów na to, że wszystkie GMO są bezpieczne, bo niezależnych badań się nie prowadzi. Ale i tak jest już pokaźna wiedza, do której np. w sprawie alergenności odsyłam do epidemiologa, byłego doradcy rządowego (www. halat.pl/gmo.html). Otrzeźwieniem dla zwolenników i wynajętych przez nich prawników powinno być to, że także w przypadku poznawania skutków ubocznych stosowania azbestu, PCB, DDT, thalidomidu, dioksyn, czy gazów cieplarnianych, nauka jakiej takiej pewności nabrała dopiero po 30-70 latach badań i sporów. W sprawie upraw GMO nie ma jeszcze takiego doświadczenia. Dlatego autorytatywne twierdzenia o nieszkodliwości wszystkich form GMO, są zdecydowanie nienaukowe.
Na temat skutków ubocznych GMO niezbędne są powtarzalne wyniki badań, i to przeprowadzonych niezależnie od koncernów i wspierających je rządów. Na to nie może brakować środków. Same testy zlecane przez koncerny biotechnologiczne lub niektóre rządy nie są wiarygodne (opinia biochemika prof. J.N. Neilandsa, Uniw. Berkeley), wobec nagminnego popełniania błędów w trakcie śledzenia skutków ekologicznych przez wynajętych do tego nie-ekologów. O żałosnej wartości takich wyników niech zaświadczy przykład. W oparciu o badania koncernowych ekspertów nakazano tworzenie kilkudziesięciometrowych stref izolujących uprawy kukurydzy GM od upraw jej tradycyjnych odmian. Opiera się to na wyniku wykazującym, jakoby dość ciężki pyłek kukurydzy był przenoszony przez wiatr tylko na 50-150 m. Naiwność lub cynizm tego wyniku stają się jasne, jeśli uświadomimy sobie, że uzyskano go podczas obserwacji z jednego tylko roku (np. Byrne & Fromherz 2003 w: Food, Agriculture & Environment 1: 258-261). Ale ekologom wiadomo, że wystarczy raz na 10 lat wystąpienie wichury w czasie pylenia kukurydzy, aby pyłek GM został rozniesiony na dziesiątki kilometrów. A w razie tornada - na setki kilometrów. W przyrodzie nie da się trwale odizolować odmian GM od tradycyjnych. Jest to też wiadome biochemikom, czego przykładem J.B. Neilands, który dawno ostrzegał, iż uprawy GMO prędzej czy później zanieczyszczą genetycznie wszelkie uprawy tradycyjne. Do tego wprowadzenie nowej cechy do środowiska może być nieodwracalne, bo otrzymują ją żywe organizmy mogące wędrować, krzyżować się i mutować. Kto tę lawinę nowego kierunku mikroewolucji zatrzyma, w razie ujawnienia się groźnych skutków ubocznych? Zwolennicy bredzą o przesadnych lękach wobec GMO, które to zjawisko demagogicznie porównuje do lęków wobec wynalazków pociągu, samochodu, czy telefonu. My jednak podobieństwa tu nie widzimy, bo nikt jeszcze nie stworzył rozmnażających się, mutujących, krzyżujących się i samodoskonalących maszyn.
Wnioski:

1. Na uprawy roślin GM powinno w Polsce zostać wprowadzone 10-20-letnie MORATORIUM, aby dać czas na lepsze poznanie możliwych skutków ubocznych i na ewentualne dopasowanie naszego rolnictwa.
2. W tym czasie powinny zostać przeprowadzone niezależne od biotechnologicznych koncernów polskie badania skutków ekologicznych, glebowych i zdrowotnych doświadczalnego uwalniania GMO do środowiska.
3. A w obecnej wymianie zdań, nade wszystko, strony i media winny zachować elementarne zasady UCZCIWEGO przedstawiania merytorycznych argumentów, i nie stosowanie manipulacji przez stronę silniejszą administracyjnie lub politycznie. Chodzi bowiem o nasze wspólne dobro.
Prof. zw. dr hab. Ludwik Tomiałojć (Uniwersytet Wrocławski),
wykładowca na kierunku Ochrona środowiska, z dyplomem ukończenia kursu na temat GMO, członek Państwowej Rady Ochrony Przyrody i Komitetu Ochrony Przyrody PAN oraz Rady Krajowej partii Zieloni 2004.
Piśmiennictwo cytowane:
Ho M.W. 2007. Genetic Engineering Dream of Nightmare? Gateway Books, N.Y.
Lappé M. i Bailey B. (1999). Against the Grain: The genetic transformation of global agriculture. Earthscan, London. s. 163.
Smith J. M. (2007). Nasiona kłamstwa, czyli o łgarstwach przemysłu i rządów na temat żywności modyfikowanej genetycznie. Oficyna Wydawnicza 3.49. Poznań. s. 302.
(*) GMO - Genetycznie Modyfikowane Organizmy
Genetyczna modyfikacja oznacza sztuczne zmiany w materiale genetycznym organizmów polegające na przeniesieniu genu z jednego organizmu do drugiego przekraczając granice międzygatunkowe; np. geny zwierząt są przenoszone do roślin. W przyrodzie nigdy takie organizmy nie powstają w sposób naturalny, jak choćby pomidor z genem ryby, ziemniak z genem meduzy, ryż i karp z genami człowieka, soja i kukurydza z genami bakterii.
Mity o GMO
Wprowadzeniu roślin GM na rynek towarzyszyły kampanie marketingowe wielkich korporacji, obiecujące: uzyskanie wyższych plonów, mniejsze zużycie herbicydów, rozwiązanie problemu głodu na świecie, możliwość koegzystencji/sąsiadowania roślin GM obok roślin niemodyfikowanych.
Po kilku latach od wprowadzania do normalnej produkcji roślin GM doświadczenia rolników rozmijają się jednak z obietnicami koncernów biotechnologicznych. Potwierdzają to również wyniki niezależnych badań naukowych.

Modyfikacje genetyczne nie przyczyniły się do zmniejszenia ilości stosowanych herbicydów. Kolejny siew roślin GM odpornych na herbicydy wymaga jeszcze silniejszych oprysków, żeby były one skuteczne.

Stwierdzono, że dochodzi na dużą skalę do krzyżowania między roślinami GM a konwencjonalnymi. Pola rolników tradycyjnych i ekologicznych sąsiadujące z uprawami GMO mogą łatwo doświadczyć skażenia.
Plony są znacznie niższe niż oczekiwano, co potwierdzają rolnicy i niezależne badania naukowe. Np. wydajność dla GM- soi RR spadła 5-10%.
GMO zamiast przyczyniać się do rozwiązania problemu głodu powoduje jego pogłębienie.

Rolnicy, którzy kupują ziarno GM uzależniają się na długie lata od korporacji, ziarna są patentowane, trzeba je kupować co roku (nie wolno używać z własnych zbiorów).


Samorządy lokalne będą zmuszone poświęcić duże środki na monitoring i zabezpieczenie żywności bez GMO
W rejonach turystycznych gdzie będzie się uprawiało rośliny GM nastąpi spadek cen gruntów oraz spadek dochodów instytucji turystycznych i zdrowotnych. Konsumenci / Zdrowie
Nigdy wcześniej rośliny genetycznie modyfikowane nie były częścią naszej diety. Nie zbadano, że są one bezpieczne. Stąd, zwłaszcza w Europie, 70-80% konsumentów reaguje silnym sprzeciwem wobec żywności GMO.
Niezależne badania laboratoryjne wykazały, że np: u szczurów karmionych kukurydzą zmodyfikowaną stwierdzono poważne anomalia zdrowotne jak: podwyższenie liczby białych krwinek, wzrost poziomu cukru we krwi, zaburzenia pracy nerek (więcej w książkach "Nasiona kłamstwa, czyli o łgarstwach przemysłu i rządów na temat żywności modyfikowanej genetycznie" i "Genetyczna ruletka", autor Jeffrey Smith,)
Strefy Wolne od GMO
W czerwcu 2004 Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi włączyła się do ogólnoeuropejskiej inicjatywy "Europa wolna od GMO" promując w Polsce "Strefy Wolne od GMO". Celem tej akcji było i jest uświadamianie społeczeństwu zagrożeń związanych z produkcją i konsumpcją żywności genetycznie zmodyfikowanej oraz wskazanie metod obrony i alternatywnych rozwiązań.
W latach 2005-2007 wszystkie sejmiki z 16 województw ogłosiły wolę utworzenia stref wolnych od GMO na terenie całych województw podpisując odpowiednie uchwały/rezolucje/ stanowiska. Tym samym cała Polska ogłosiła się strefą wolną od GMO i dołączyła do tysięcy regionów, które już wcześniej zadeklarowały się wolnymi od GMO!
Niestety decyzje podjęte przez lokalne samorządy i władze nie mają mocy prawnej. Dały jednak mocny sygnał Rządowi RP, Komisji Europejskiej, Parlamentowi Europejskiemu i innym krajom członkowskim, że Polacy nie chcą gmo!
Przeciw GMO wypowiedział się też Konwent Marszałków Województw RP stwierdzając, że "rozpoczęcie upraw roślin modyfikowanych genetycznie może zaszkodzić wizerunkowi polskiej wsi, postrzeganej aktualnie jako producenta zdrowej i ekologicznej żywności o wysokiej jakości"
SYTUACJA PRAWNA
Aktywna postawa samorządów, organizacji rolniczych i ekologicznych doprowadziła do podpisania przez Rząd RP ustawy wprowadzającej zakaz sprzedaży nasion genetycznie zmodyfikowanych oraz stosowania pasz z GMO od 2008 roku. W ustawie z dnia 27 kwietnia 2006 r. o zmianie ustawy o nasiennictwie oraz ustawy o ochronie roślin obowiązującej od 2 lipca 2006 czytamy: "Odmian genetycznie zmodyfikowanych nie wpisuje się do krajowego rejestru [...] Materiał siewny odmian genetycznie zmodyfikowanych nie może być dopuszczony do obrotu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej" [Dz.U. 2006 nr 92 poz. 639]
Rosnące zagrożenia
Pasze z gmo
Stosowanie w paszach organizmów genetycznie zmodyfikowanych zagraża naszemu rolnictwu, środowisku oraz naraża zdrowie konsumentów i zwierząt. Nie udowodniono, że żywność pochodząca od zwierząt karmionych paszami zawierającymi GMO jest bezpieczna, zaś wyniki niezależnych badań wskazują, że należy wykazać jak najdalej posuniętą ostrożność. 70-80% konsumentów nie chce jeść żywności pochodzącej od zwierząt karmionych paszą GMO.
Raport Raffaele Mazza opublikowany w Transgenic Research donosi: "Fragmenty zmienionych genów występujących w ziarnach znaleziono we krwi, wątrobie, śledzionie i nerkach świń karmionych genetycznie modyfikowaną żywnością" [Transgenic Research 5/2005]
80% macior karmionych paszą z GMO miało problemy z płodnością. W październiku 2000 r. Jerry Rosman (red.: rolnik i technik żywieniowy ze stanu Iowa, USA) rozpoczął karmienie swoich 200 macior paszą zrobioną z kukurydzy GM, którą uprawiał w swoim gospodarstwie. Obecnie Rosman wierzy, że ta decyzja kosztowała go milion dolarów, utratę macior i stada krów i być może utratę całego gospodarstwa.(...) 80% jego macior (red. karmionych paszą zrobioną z kukurydzy GM, którą uprawiał Rosman) miało problemy z płodnością / maciory się nie prosiły. [The Defender, wiosna 2006]

Ustawa o paszach
22 lipca 2006 roku Sejm przyjął ustawę o paszach z poprawkami Senatu. Ustawa ta zakazywała wytwarzania, wprowadzania do obrotu i stosowania w żywieniu zwierząt pasz genetycznie zmodyfikowanych oraz organizmów genetycznie zmodyfikowanych przeznaczonych do użytku paszowego. Zakaz stosowania GMO w paszach miał być wprowadzony z 2-letnim vacatio legis. Oznaczało to, że jeśli rząd w ciągu dwóch lat nie przedstawi dowodów na brak szkodliwości GMO w paszach, zakaz wchodzi automatycznie w życie. Prezydent podpisał ustawę 2 sierpnia 2006 r. Niestety mocny nacisk ze strony producentów GMO oraz lobby paszowego spowodował, że w sierpniu 2008 ustawa o paszach została zmieniona. Wprowadzona zmiana dopuszcza stosowanie pasz z GMO do 2013 roku.
Obecnie Ministerstwo środowiska zaproponowało zmiany do ustawy 'Prawo o organizmach genetycznie zmodyfikowanych'. Projekt ten otwiera Polskę na komercyjne uprawy GMO!
Przerzuca on odpowiedzialność za konsekwencje wprowadzenia GMO do środowiska oraz wszystkie koszty związane z tworzeniem stref wolnych od GMO na władze lokalne podczas gdy procedura tworzenia stref wolnych od GMO jest niejasna, zbyt skomplikowana i kosztowna. W dodatku dopuszcza możliwość tylko wybiórczego tworzenia stref wolnych od GMO w sytuacji gdy deklaracje sejmików wnoszą o tworzenie stref na obszarach całych województw. Projekt stoi również w sprzeczności:

z ustawą z dnia 27.04.2006 r. 'o zmianie ustawy o nasiennictwie oraz ustawy o ochronie roślin',
z wolą zdecydowanej większości obywateli, którzy są przeciwni rozpowszechnianiu żywności modyfikowanej genetycznie i wprowadzeniu GMO do środowiska (na co wskazują wszystkie badania opinii publicznej).
Ponadto projekt wprowadza w błąd Polaków sugerując, że jest możliwe sąsiadowanie upraw GM z uprawami tradycyjnymi. Tymczasem nie istnieją żadne możliwości zastosowania skutecznych stref buforowych oraz oddzielenia plantacji roślin GMO od gatunków konwencjonalnych, uprawianych tradycyjnie od wielu pokoleń, przystosowanych do warunków glebowych i klimatycznych. Dlatego skażenie biologiczne zasiewami upraw GMO przyniesie w niedalekiej przyszłości kres produkcji żywności wolnej od GMO. Konsument będzie miał zatem 'wolny wybór', przebierając do woli w różnych gatunkach genetycznie zmodyfikowanej żywności. Koegzystencja upraw GMO w środowisku upraw konwencjonalnych/tradycyjnych jest ideą absurdalną i niewykonalną!
Coraz większe poparcie dla GMO świadczy o tym, że Rząd RP najwyraźniej woli wspierać ponadnarodowe korporacje niż Polaków.
Deklaracja z Jasnej Góry dla Polski i Europy wolnej od GMO
ICPPC od kilku lat nawołuje do wprowadzenia całkowitego zakazu na GMO w Polsce i w całej Unii Europejskie. Taki zakaz/moratorium obowiązywał w UE w latach 1998- 2004.
Pierwszy raz propozycje wprowadzenia ponownego moratorium przedłożyliśmy 30 czerwca 2005 w Brukseli na konferencji pt. "GMO, WPR, Bioróżnorodność - Solidarna Europa". W konferencji wzięło udział około 40 europejskich parlamentarzystów. Propozycja zyskała mocne poparcie ze strony uczestników, którzy równocześnie skrytykowali koncepcję współistnienia proponowaną przez Komisję Europejską. Wtedy apel o moratorium podpisało około 300 organizacji i specjalistów. Listę organizacji i osób publicznych, które podpisały 10- letnie Moratorium na GMO można znaleźć na www.gmo.icppc.pl.
Powróciliśmy do tej propozycji 24 lutego 2006 w Krakowie podczas międzynarodowego seminarium 'SOLODARNE NIE DLA GMO' gdzie wiodący przedstawiciele ruchu 'Europa Wolna od GMO' reprezentujący rolników, urzędników, polityków i działaczy z całej Europy (z 14 krajów) i podpisali DEKLARACJĘ KRAKOWSKą żądając Europy Wolnej od GMO.
Wydaje się, że obecnie są coraz bardziej sprzyjające warunki na to aby wspólnie z innymi krajami UE wprowadzić zakaz stosowania GMO.
Zakazy i żądania nałożone na GMO w UE tylko między majem 2007 a wrześniem 2008:
Komisja Europejska wstrzymała po (raz pierwszy) decyzję zezwalająca rolnikom na uprawę kolejnej odmiany kukurydzy GM oraz zwróciła się do Europejskiego Urzędu do spraw Bezpieczeństwa Żywności do ponownego rozpatrzenia wcześniejszej decyzji, która uznana została za niewystarczającą, jako że nie brała pod uwagę pośrednich oraz długoterminowych efektów

Francja wprowadza zakaz na uprawę kukurydzy MON810

Niemcy domagają się aby każdy kraj UE mógł sam decydować o tym czy dopuszczać czy nie GMO

Austria domaga się Moratorium na GMO w całej UE

Francja domaga się Moratorium na GMO w całej UE

Rumunia wprowadza zakaz na uprawy GM kukurydzy Mon 810. Wcześniej takie zakazy wprowadziły Węgry, Austria, Grecja, Włochy

Włochy domagają się Moratorium na GMO w całej UE

Grecja odnawia swój zakaz wprowadzania i stosowania nasion GM

Niemcy narzucają znacznie ostrzejsze regulacje dotyczące genetycznie modyfikowanej kukurydzy

Szkocja popiera zakaz GMO w Europie

Szkocja i Północna Walia przygotowuje się do wprowadzenia zakazu upraw GMO

Walia przygotowuje się do wprowadzenia zakazu upraw GMO

Komisarz Europejski do spraw środowiska Stavros Dimas wyraził poważne zastrzeżenia wobec GMO.
Ponad 230 regionów, ponad 4 000 okręgów miejskich i innych lokalnych jednostek oraz dziesiątki tysięcy rolników i producentów żywności w całej Europie do tej pory zadeklarowało swoje uprawy Wolnymi od GMO. (źródło: dr Mae-Wan Ho, "Zakaz upraw GMO - konieczny natychmiast")
24 kwietnia 2008 odbyło się na Jasnej Górze spotkanie modlitewne połączone z konferencją pt. "Polska wolna od GMO - Etyczny Aspekt Wprowadzania GMO do Polskiego Rolnictwa". Organizatorem była Koalicja "POLSKA WOLNA OD GMO" a przewodniczył mu Ojciec Stanisław Jaromi, dr filozofii, franciszkanin, Przewodniczący Ruchu Ekologicznego św. Franciszka z Asyżu (REFA).
Ojciec Stanisław powiedział mi.: Czy zastanawialiście się: Kto chce nas karmić żywnością transgeniczną? Odpowiedź jest znana: są to korporacje biotechnologiczne. Po co? Czy chodzi o uzupełnienie brakującej żywności lub jej lepszą jakość? Tu odpowiedź jest tylko trochę bardziej skomplikowana. Mamy bowiem szereg różnego typu argumentów, jednak wiadomo że przede wszystkim chodzi o zysk finansowy. Bezpośredni zysk dla korporacji już dziś; wielki zysk w przyszłości, gdy wszystkie nasiona zostaną zmodyfikowane genetycznie i opatentowane
Koalicję "POLSKA WOLNA OD GMO" zawiązało w grudniu 2007 kilkadziesiąt stowarzyszeń i osób, którym zależy na ochronie zdrowia mieszkańców kraju, piękna polskiej wsi, zachowaniu krajobrazu i środowiska naturalnego dla przyszłych pokoleń. Obecnie należy do niej około 250 podmiotów. Członkami są organizacje, instytucje, rolnicy, politycy, samorządowcy, profesorowie, nauczyciele, przedsiębiorcy, studenci, lekarze, całe gminy. To już tysiące Polaków. www.polska-wolna-od-gmo.org
Wykładowcami na Jasnej Górze byli najlepsi specjaliści jak: prof. Magdalena Jaworska, dr Zbigniew Hałat, prof. Stanisław Wiąckowski, Paweł Połanecki, sir Julian Rose.
"Opór przeciwko GMO jest coraz większy w całej Europie. I to dotyczy również najważniejszych osób w Unii Europejskiej jak Stavros Dimas, komisarz UE ds. środowiska i prezydent Francji Nicolas Sarkozy, który ostatnio wprowadził zakaz na uprawy genetycznie modyfikowane kukurydzy we Francji. Natomiast po drugiej stronie mamy tych, którzy są zwolennikami GMO, są to wielkie ponadnarodowe korporacje, które chcą kontrolować produkcję naszej żywności. Te korporacje chcą zupełnie uzależnić rolników od siebie i zrobić z nich niewolników swoich nasion i swoich produktów" - mówił Sir Julian Rose, rolnik, ekolog, prezes ICPPC, ekspert Brytyjskiej Agencji Rozwoju Wsi
"Możemy wygrać z tymi korporacjami tylko wtedy, gdy połączymy siły rolników i konsumentów i będziemy się wszyscy domagać kompletnego zakazu na GMO w całej Unii Europejskiej i w całej Europie - podkreślił sir Julian Rose - Myślę, że tutaj pozycja Polski i polskich rolników jest szczególnie ważna, ponieważ macie półtora miliona tradycyjnych rolników, którzy po prostu będą zniszczeni, jeśli zostanie wprowadzone GMO. I cała Europa i inne kraje UE patrzą w stronę Polski czy zdoła odeprzeć ten opór i bardzo was wspierają"
Na zakończenie spotkania uczestnicy zgodnie przyjęli DEKLARACĘ DLA POLSKI I EUROPY WOLNEJ OD GMO. Mówią w niej:
"...w pełni solidaryzujemy się z KOALICJą "POLSKA WOLNA OD GMO" oraz innymi polskimi i międzynarodowymi organizacjami i instytucjami, jak również z milionami obywateli Unii Europejskiej, którzy chcą Polski i Europy wolnej od GMO. Tym samym WZYWAMY Rząd Rzeczypospolitej Polskiej oraz rządy pozostałych państw Unii Europejskiej i Komisję Europejską do uszanowania głosu większości swoich wyborców poprzez wstrzymanie wszelkiego importu i sprzedaży żywności i pasz z GMO oraz natychmiastowe wprowadzenie bezwzględnego zakazu upraw genetycznie modyfikowanych nasion i roślin.
Aby to osiągnąć, żądamy wprowadzenia DZIESIĘCIOLETNIEGO MORATORIUM na wszelkie genetycznie zmodyfikowane uprawy w otwartym środowisku w całej Europie oraz na import i sprzedaż żywności i pasz z GMO..."
Chcemy zebrać milion podpisów pod DEKLARACJą DLA POLSKI I EUROPY WOLNEJ OD GMO aby politycy poczuli wagę tego żądania i w końcu usłyszeli głos obywateli UE, którzy mówią wyraźnie: nie chcemy GMO!
Domagajmy się od rządu rządu RP, Parlamentu Europejskiego i KOMISJI EUROPEJSKIEJ wprowadzenia całkowitego zakazu na GMO w Polsce i innych krajach UE. Zapraszamy do współpracy!
Treść DEKLARACJI DLA POLSKI I EUROPY WOLNEJ OD GMO oraz list Biskupa Jana Styrny w załączeniu.
Opracowała: Jadwiga Łopata, inicjator i wiceprezes ICPPC, laureatka Nagrody Goldmana (ekologiczny Nobel)