Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Wydarzenia i komentarze
                  Czy żyjemy w państwie feudalnym?
Najważniejsze dla Polski   czytaj >>  Cezary Stachoń
My ludzie honoru pilnujem tradycji,
dzisiaj w Platformie wczoraj w milicji.

 Nieznani sprawcy zniszczyli pomnik sanitariuszki Armii Krajowej Danuty Siedzikówny "Inki", skazanej na karę śmierci i straconej w 1946 r., który znajduje się w Parku Jordana w Krakowie. Wandale oblali farbą popiersie i postument.
  Jak powiedział prezes Towarzystwa Parku im. dr. Henryka Jordana Kazimierz Cholewa, do dewastacji doszło najprawdopodobniej w nocy z piątku na sobotę. O zniszczeniu została poinformowana policja, która dokonała oględzin pomnika i poszukuje sprawców wybryku.
  - Kiedy rano przyjechałem do parku, zastałem przerażający widok - zamalowane różnokolorowymi farbami popiersie "Inki" oraz napis wygrawerowany na cokole - relacjonował Cholewa. - Sprofanować taką postać to jest potworne i barbarzyńskie - podkreślił.
  Według niego, naprawa pomnika będzie trudna i czasochłonna, ponieważ popiersie nabrało już naturalnej patyny. Zmycie farby bez uszkodzenia tej powłoki wymaga specjalistycznych umiejętności i sprzętu. Farba wniknęła też w cokół wykonany z piaskowca.
  Pomnik Danuty Siedzikówny "Inki" odsłonięto w sierpniu zeszłego roku w krakowskim Parku Jordana. Jest to 19. obiekt ze znajdującej się tam serii "Wielkie postacie 20. wieku", którą zapoczątkowano pod koniec ubiegłego stulecia. W Parku stoją już popiersia: Jana Pawła II, kardynała Stefana Wyszyńskiego (postawiony jako pierwszy), Józefa Piłsudskiego czy gen. Leopolda Okulickiego, gen. Władysława Andersa, gen. Augusta Emila Fieldorfa "Nila", rotmistrza Witolda Pileckiego.
  "Inka" była sanitariuszką 5. Wileńskiej Brygady AK. Wczesną wiosną 1946 r. nawiązała kontakt z ppor. Zdzisławem Badochą "Żelaznym", dowódcą jednego ze szwadronów "Łupaszki". Służyła w tym szwadronie jako łączniczka i sanitariuszka, uczestnicząc w akcjach przeciwko NKWD i UB.
  Aresztowana w lipcu 1946 r. przez UB, została oskarżona o udział w związku zbrojnym mającym na celu obalenie siłą władzy ludowej oraz mordowanie milicjantów i żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku wydał na nią wyrok śmierci.
  W przesłanym siostrom grypsie z więzienia Siedzikówna napisała: "Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się, jak trzeba". Zdanie to - według badaczy - należy tłumaczyć nie tylko przebiegiem śledztwa, lecz także odmową podpisania prośby o ułaskawienie. Prośbę taką do ówczesnego prezydenta Bolesława Bieruta skierował za nią jej obrońca. Bierut nie skorzystał z prawa łaski. 28 sierpnia 1946 r. niespełna 18-letnia Danuta Siedzikówna została zabita strzałem w głowę.
 Gdyby chodziło o pomnik jakiegoś żyda to cały świat byłby zszokowany takim czynem "polskich faszystów i nazistów".

  "Naczelnikiem wydziału UB w Gdańsku w czasie, gdy zamordowano "Inkę" był niejaki Józef Bik, narodowości żydowskiej, który zmienił nazwisko na Bukar, potem Gawarski, a w roku 1968 wyjechał do Izraela i tam przedstawił się jako ofiara polskiego antysemityzmu. Bik uchodził za wyjątkową kanalię nawet wśród swoich kolegów "z resortu".
  Józefowi Gawerskiemu (vel Bik vel Bukar) mieszkającemu obecnie w Szwecji, pobierającemu polską emeryturę został postawiony zarzut popełnienia zbrodni komunistycznych. Oskarżonemu w przypadku udowodnienia przestępstwa grozi?…. tak, aż całe 3 lata pozbawienia wolności. W trakcie swojej "kariery zawodowej" ubek zajmował wiele "eksponowanych" stanowisk w rozmaitych organach represji. Wiadomo, że osobiście znęcał się nad aresztowanymi członkami polskich organizacji niepodległościowych. Oczywiście Bik nie przyznaje się do winy i jest na tyle bezczelny, że wystąpił do ZUS z wnioskiem o rewaloryzację emerytury.
  Ze względu na brak świadków nie ma bezpośrednich dowodów pozwalających na postawienie Bikowi zarzutów o bezpośredni udział w zabójstwie "Inki". Z zeznań A. Nowickiego (zastępcy naczelnika gdańskiego więzienia) wynika, że J. Bik wspólnie z Janem Wołkowem synem Arona (również narodowości żydowskiej) znęcał się osobiście nad więŸniami, zatwierdzał wyroki śledztw i decydował o wszystkich wyrokach śmierci. Jest więc bardzo prawdopodobne że krew niewinnej dziewczyny również obciąża sumienie tego komunistycznego zbira. Symptomatyczne jest, że dokładnie sześć dni po egzekucji "Inki" (w dniu jej 18 urodzin) Bik awansował - został oficerem śledczym w MBP w Warszawie. Przełożeni "docenili" jego "zasługi" i uznali Bika za "specjalistę" od polskiego "bandytyzmu". Smaczku całej sprawie dodaje fakt że J. Bik posiada wiele odznaczeń państwowych, m. in. Order Odrodzenia Polski. Trudno wymienić wszystkie zbrodnie które popełnił Bik, wielu świadków już nie żyje i większości popełnionych przez niego draństw nie da się udowodnić. Kat "Inki" chciałby korzystać obecnie z uroków życia (ma 84 lata) i do tego jest mu zapewne potrzebna wyższa emerytura.

    Izrael przejmie nasze wodociągi
 O tym nie usłyszysz w głównych wydaniach wiadomości, choć sprawa dotyczy zdrowia i życia wszystkich. W Polsce po cichu prywatyzuje się sieci wodociągowe. Co gorsza, na rynek wchodzą firmy z terrorystycznego i rasistowskiego prywatnego państwa króla syjonistów, Rotszylda - Izraela. Syjoniści ze swoją psychopatyczną ideologią dominacji światowej tzw. Nw World Order (NWO) i działaniem świetnie wyartykułowanym w "Protokołach Mędrców Syjonu", robią wszystko by zrealizować idę światowego "Izraela", można się obawiać, że może tu chodzić po prostu o kolejne zniewolenie nas i ewentualnie wytrucie. Nikt mi nie wmówi, że firmy zajmujące się wodociągami nie mają powiązań z Mossadem. Prywatyzacja grozi w pierwszym rzędzie zatrucie wody fluorem, co o oprzynajmniej 10 jednostek zmniejsza iloraz inteligencji, nie mówiąc o innych szkodach na zdrowiu. Pozwoli też na niebotyczne podniesienie opłat za wodę, co z kolei obniży poziom higieny i będzie przyczynkiem do epidemii.
(...) podobno wszedl juz projekt, pozwalajacy na fluoryzacje wody pitnej. Mowa o tej wodzie, ktora leci z kranow, od miejskich zakladow wodociagowych. Mowi sie na swiecie o zagrozeniu zdrowia. Zwiazki fluoru byly dodawane do wody pitnej wiezniom w obozach koncentracyjnych podczas II wojny swiatowej. Kto, za czyja zgoda, podjal tak tragiczna dla Polski decyzje, by fluoryzowac wode pitna??? Wg Norwegii to lamanie konstytucji, naruszenie praw obywateli. Woda jest naturalnym bogactwem ziemii, bez ktorego nie mozemy sie obejsc. Czemu ma sluzyc taka przymusowa masowa medykacja? "Fluoryzacja endogenna".
  Sprywatyzowanie sieci wodociągowych zamknie na dobre usta oponentom. Oczywiście, jest to kolejna forma zniewolenia - w wolnym społeczeństwie usługi mające służyć ogółowi społeczeństwa nie mogą stać się własnością jakichkolwiek grup ludzi, szczególnie z krajów rasistowskiego terroru takich jak Izrael. Jednak mówi się o tym już otwarcie:
  "- Prywatyzacja miejskich przedsiębiorstw wodno-kanalizacyjnych jest w Polsce nieuchronna. Samorządy mają dzięki temu dodatkowe środki na innego rodzaju inwestycje- twierdzi Michael Reiss, prezes spółki Eko-Wark z izraelskiej grupy Tahal, która właśnie weszła na polski rynek. Grupa Tahal/Eko-Wark otwarła właśnie swoją siedzibę w Warszawie Zamierza wziąć udział w Projekcie Odra, który ma strategiczne znaczenie dla regionu Europy środkowej, budżet na poziomie 1,5 mld zł i jest współfinansowany przez rząd Polski i Niemiec. Jest też zainteresowana prywatyzacjami miejskich zakładów wodnych i kanalizacyjnych. Firma uważa , że prywatyzacja miejskich przedsiębiorstw wodno-kanalizacyjnych jest w Polsce nieuchronna. Na całym świecie funkcjonuje to już w ten sposób, samorządy mają dzięki temu dodatkowe środki na innego rodzaju inwestycje. Przetłumaczywszy to na język polski oznacza to, że izraelska firma zamierza wykupić zakłady wodne i kanalizacyjne samorządów, które są w kłopotach finansowych. A biorąc pod uwagę fatalną politykę naszego nie-rządu, nie ma samorządu, który by nie był w kłopotach finansowych. Oczywiście po wykupieniu miejskich przedsiębiorstw wodno-kanalizacyjnych, będą mogli narzucić własną, monopolistyczną cenę za wodę. Moga też jej odmówić, jak to czynią na okupowanych przez siebie terenach wobec nieszczęsnych Palestyńczyków."
  Nie można mieć wątpliwości, że prywatyzacja sieci wodociągowych jest częścią depopulacji, planu wprowadzanego pod nazwą Agenda21 - tzw. zrównoważonego rozwoju", który perfidnie określono jako "plan ratowania Ziemi" (ciekawe przed kim, pewnie przed gojami). W podpisanej przez 196 krajów ONZ umowie, którą zawarto w 1992 roku podczas konferencji w Rio de Janeiro, zawarto szczegółowe wskazówki jak zniewalać i niszczyć narody pod hasłem ekologii. Np. mapa planowanego rozkładu ludności, zakłada wyludnienie 50% prowincji, ktora ma się stać "terenem dzikim", niedostępnym dla człowieka (http://www.northcountryfarmer.com/?p=245). Podobnie ma być w innych krajach, z Polską włącznie. Aby jednak tego dokonać, należy zniszczyć wszystko co jest niezależne, czy też kontrolowane przez społeczeństwo, jak własność państwowa. Dlatego też prywatyzuje się przemysł, służbę zdrowia, dostawę elektryczmości, sieci wodociągowe, itd. Ostatecznym właścicielem jest imperium Rotszyldów, które podstawia swoich pajaców jako rzekomych przemysłowców. Nie dajmy się zwieść, że właścicielem hut w Polsce jest jakiś Hindus - Mittel, czy też że handlem beznyzną zajmują się "korporacje". Są to tylko okruchy wielkiego światowego imperium mafijnego. Dowodem na to, że prywatyzacja wodociągów jest częścią wielkiego planu jest to, że dotyczy to wszystkich miast, ze stolicą włącznie. Posłowie PiS zwrócili się do Hanny Gronkiwiecz - Waltz z apelem ujawnienie kulis planowanej prywatyzacji Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji S.A. - monopolisty w zaopatrzeniu w wodę i odprowadzaniu ścieków, jednak wielkie media o tym niewiele mówią, choć zagrożenie jest bardzo poważne.
  Czym może grozić prywatyzacja sieci wodociągowych przedstawia poniższy przykład. Niektórzy zarządcy, jak w Łowiczu, jeszcze zanim sieci kanalizacyjne zostały sprywatyzowane, zachowują się jak ich właściciele, dokonując czynności mogących zagrozić życiu mieszkańców bez żadnej konsultacji ze społeczeństwem. W Łowiczu znalazły się osoby, które jawnie protestują i wysyłają zawiadomienia do prokuratury. śmiem wątpić czy jest tak w innych miastach - operacje zatruwania nas mogą się więc toczyć bezkarnie, bez naszej wiedzy. Czym to grozi? Stopniowym pogarszaniem się zdrowia - ludzie nie będą potrafili skojarzyć tego z zatrutą wodą.

 Niedawno pan red. Krzysztof Kłopotowski wystąpił z oryginalnym remedium na kryzys. To znaczy - nie do końca oryginalnym, bo nieświadomie naśladował króla Stanisława Augusta, który - ilekroć udało mu się jakoś wybrnąć z permanentnych tarapatów finansowych - cytował słowa św. Pawła, że "zbawienie przychodzi od Żydów". Skoro sam św. Paweł tak twierdził, to oczywiście nie wypada zaprzeczać, niemniej jednak niepodobna nie zauważyć, że w przypadku Stanisława Augusta to "zbawienie" było krótkotrwałe, a jednocześnie - niebywale kosztowne.
  Pamiętając tedy o próbach zbawiania się przy pomocy Żydów, podejmowanych przez Stanisława Augusta, możemy rozebrać sobie z uwagą zarówno pomysł pana red. Krzysztofa Kłopotowskiego, jak i ofertę złożoną Żydom za pośrednictwem "Najwyższego Czasu!" przez Janusza Korwin-Mikke.
  Otóż pan red. Kłopotowski uważa, że gdyby tak Żydzi ponownie osiedlili się w Polsce, ma się rozumieć - ze swoimi pieniędzmi - to nasz nieszczęśliwy kraj stałby się wkrótce mocarstwem światowym. Wszystko to oczywiście być może - ale może by tak - jak w swoim czasie rozsądni ludzie proponowali zrobić z komunizmem - najpierw ten pomysł wypróbować na szczurach? Weźmy bowiem kraj, w którym Żydzi się osiedlili. Niby wszystko jest tam w jak najlepszym porządku, a co wskazywałby fakt, iż Amerykanie - bo to o Ameryce mowa - wybrali sobie po raz kolejny tego samego prezydenta - chociaż z drugiej strony niepodobna nie zauważyć, że nie tylko to państwo tonie w długach, ale zadłużona u finansowych grandziarzy jest również wielka liczba jego obywateli. Ci obywatele mogą wybierać sobie prezydentów, ile tylko dusza zapragnie - ale coraz większa ich część wypruwa sobie żyły, żeby finansowi grandziarze nie pozabierali im np. domów w charakterze fantów za niespłacone długi. Im więcej żył sobie wypruwają, tym bardziej są pozadłużani. Ale jakże inaczej, skoro za uncję złota w 1970 roku trzeba było zapłacić zaledwie 30 dolarów, podczas gdy teraz - 1730 dolarów.
  Finansowi grandziarze "kreują pieniądz" i w ten sposób przechwytują nie tylko własność Amerykanów, ale również - coraz większą część bogactwa, jakie tamci swoją pracą wytwarzają. Oczywiście wszyscy ci prezydenci na to pozwalają - bo w przeciwnym razie któż dałby im 5 miliardów dolarów na przedwyborcze makagigi? W rezultacie - ogon wywija psem, a Waszyngton - jak przenikliwie zauważył pół żartem, ale i pół serio Patryk Buchanan - jest "terytorium okupowanym przez Izrael".
  Więc może by pan red. Kłopotowski jeszcze raz głęboko sobie rozebrał z uwagą swoją propozycję walki z kryzysem, podobnie jak Janusz Korwin-Mikke swoją ofertę, by Żydzi osiedlili się w Polsce - ale nie próbowali Polakami rządzić.
  No dobrze - ale gdyby jednak chcieli spróbować - to co wtedy im zaproponujemy? Pomysły, by 3 miliony Żydów osiedliły się w Polsce, dotychczas były przypisywane tylko pani Yael Bartany, uważanej za trochę postrzeloną artystkę - a tu proszę - czyżby perspektywa Żydolandu nabierała rumieńców? Wykluczyć tego nie można, bo również coraz więcej chałturników zaczyna widocznie górnym węchem coś wyczuwać - na dowód czego na ekrany kin naszego nieszczęśliwego kraju wszedł film pana Pasikowskiego "Pokłosie". Celem tego ambitnego obrazu jest rozdrapanie sumienia mniej wartościowego narodu tubylczego, poprzez rzucenie mu w chore z nienawiści oczy brutalnej prawdy, iż jest narodem zbrodniarzy.
  Nie muszę dodawać, że ten, kto mniej wartościowemu narodowi tubylczemu tę brutalną prawdę w chore z nienawiści oczy rzuci, tym samym daje dowód swojej moralnej wyższości, dzięki czemu może być przyjęty go grona "człowieków przyzwoitych", co to rozpoznają się po zapachu. Więc pan Pasikowski nakręcił szmonces o tym, jak to źli Polacy nie tylko holokaustowali Żydów, ale nadal trwają w swojej zatwardziałości. Nietrudno się domyślić, że w tej sytuacji aż się prosi, by ustanowić nad tym mniej wartościowym narodem tubylczym jakąś kuratelę - najlepiej starszych i mądrzejszych, którzy już tam wytresują go we właściwym kierunku.
  Władysław Pasikowski najwyraźniej musiał pozazdrościć szybkiej ścieżki światowej sławy panu Janowi Tomaszowi Grossowi. Jan Tomasz Gross, akademicki bakałarz, jakich na tym świecie pełnym złości trzech na kilo wchodzi, z dnia na dzień został "światowej sławy historykiem". A dlaczego? A dlatego, że aktywnie włączył się w realizację dwóch polityk historycznych: niemieckiej i żydowskiej. Rzecz w tym, że kiedy kanclerzem Niemiec został Gerhard Schroerer, w jednym z pierwszych swoich przemówień oświadczył, że "okres niemieckiej pokuty dobiegł końca". Oznaczało to, że Niemcy, które wypłaciły bezcennemu Izraelowi i żydowskim organizacjom przemysłu holokaustu około 100 mld marek, nie licząc dostaw okrętów podwodnych i innego sprzętu, najwyraźniej uznały, że to wystarczy i że żadnych suplik przyjmować już nie będą. Dla bezcennego Izraela i żydowskich organizacji wiadomego przemysłu oznaczało to groźbę utraty niezwykle lukratywnego statusu ofiary.
  A właśnie wynaleziony został prosty sposób eksploatowania holokaustu aż do końca świata. Formuła uzasadniająca tę eksploatację głosi, że ofiary, które zostały zamordowane, to jedna sprawa, ale przecież - ilu Żydów wskutek tego się nie urodziło! Przy takim podejściu jest oczywiste, że liczba ofiar holokaustu w każdym dziesięcioleciu będzie rosła w postępie geometrycznym!
  W takiej sytuacji, wobec twardego stanowiska Niemiec, trzeba jak najszybciej rozejrzeć się za winowajcą zastępczym, na którego stopniowo będzie się zwalało odpowiedzialność za holokaust, no i oczywiście - pod tym pretekstem szlamowało. Na takiego zastępczego winowajcę najbardziej nadawała się Polska, po pierwsze dlatego, że większość tych zbrodni została dokonana na aktualnym polskim terytorium państwowym, a po drugie dlatego, że za sprawą wysługujących się państwom trzecim bezpieczniackich watah i za sprawą Umiłowanych Przywódców, nasz nieszczęśliwy kraj przypomina pochyłe drzewo.
  W ten sposób doszło do ścisłej koordynacji niemieckiej polityki historycznej, zmierzającej do stopniowego zdejmowania z Niemiec odpowiedzialności za II wojnę, z polityką historyczną żydowską, której celem jest znalezienie winowajcy zastępczego, wzbudzenie w nim poczucia winy, by w ten sposób doprowadzić go do stanu bezbronności wobec zaplanowanego szlamowania. Naprzeciw tym skoordynowanym politykom historycznym wychodzi piąta kolumna w kraju, wykonująca już to na obstalunek, już to ochotniczo rozmaite podłości w charakterze budzicieli i rozdrapywaczy sumień.
  Nic zatem dziwnego, że wykonując leninowskie przykazania w zakresie organizatorskiej funkcji prasy "Gazeta Wyborcza" nawołuje, by na szmonces Władysława Pasikowskiego, który powinien nazywać się raczej "Pogrossie", spędzać młodzież licealną. No pewnie - czyż nie lepiej, by czarną antypolską propagandę sfinansowali sami Polacy?
  Tak to wygląda w sytuacji, kiedy pan red. Michnik zapewnia nas, że w Polsce Żydów "nie ma". Cóż by się zatem działo, gdyby "byli"?
  Stanisław Michalkiewicz

 Każde draństwo-świństwo ma swój trop finansowy. Film "Pokłosie" też go ma. Kto wyłożył pieniądze na to przedsięwzięcie? - PISF (Polski Instytut Sztuki Filmowej, ciągle jeszcze chyba pod batutą pani Odorkiewicz - w kwocie 3 mln zł). Ale film kosztował co najmniej 15 mln. Forsę tę wyłożyła rzekomo rosyjska fundacja popierania kultury filmowej, czy jakoś tak nazwana instytucja. Przy czym nie ma wątpliwości, że jest ona tak samo rosyjska, jak publicystka Nowodworskaja, która już nazajutrz, 11 kwietnia 2010 rokuj ogłosiła publicznie, że wie wszystko o katastrofie smoleńskiej i jest to antypolska sprawa szyto-kryta... Putina.
  Do "Pokłosia" ktoś napisał scenariusz, ten scenariusz był przedkładany tu i ówdzie, różni "mądrzy" musieli go uznać za interesujący, ktoś w Polsce musiał palcem pokazać Pasikowskiemu - bez wątpienia choremu na sukces za każdą cenę, do tego stopnia choremu, że nie cofnął się przed ewidentnym oszczerstwem wobec własnego narodu - gdzie ma szukać pieniędzy.
  Już można mu darować, że autentyczne wydarzenia przedstawił odwrotnie, bo akurat ten, który zbierał macewy, Zbigniew Romaniuk, nie został ukrzyżowany na wrotach stodoły, ale wygrał wybory w swoim mieście Brańsku i został przewodniczącym rady miasta. Nie można mu jednak, jako człowiekowi wykształconemu, a reżyser przecież powinien być wykształcony, darować że nie wiedział o żydowskich bramach triumfalnych dla wkraczającej w granice Polski w 1939 roku Armii Czerwonej, o spontanicznie powstającej w kresowych miastach i miasteczkach podczas sowieckiej inwazji, żydowskiej milicji, która rozstrzeliwała bez pardonu wziętych do niewoli polskich jeńców wojennych, że były przypadki topienia trupów, tych polskich jeńców, w kloakach, że żydowscy młodzi wojujący wolnomyśliciele tworzyli lotne ekipy obalające chrześcijańskie kapliczki i przydrożne krzyże, że synowie Jankiela, jako znający miejscowe drogi, siedzieli w sowieckich czołgach jako przewodnicy, że z profanowanych kościołów wyrzucano szaty liturgiczne i ubierano w nie zwierzęta, które prowadzano po ulicach dla ośmieszenia polskiego duchowieństwa i wiary chrzteścijańskiej.
  Normalny człowiek, Polak, znający te fakty (a odnotowano ich co najmniej paręset), pierwszy by odsunął od siebie z obrzydzeniem scenariusz "Pokłosia". Pasikowski poszedł utartym antypolskim, oszczerczym śladem Grosa ("Sąsiedzi") i Kosińskiego ("Malowany ptak").
  Dlaczego?
  Dla rozgłosu, dla wwazelinowania się komuś. Czy z głupoty tylko? To właśnie taka, być może, sterowana głupota rodzi antysemityzm. A więc szkodzi nie tylko nam, ale - może nawet bardziej - Żydom. Za taką głupotę powinien "tfu!-rca" filmu zapłacić, przynajmniej infamią i wzgardą.
  Przypomniałabym inne jeszcze, też niepiękne, usiłowania innego reżysera, Chochlewa, który nie wiadomo za czyje pieniądze, usiłował nakręcić "demaskatorski" film "Westerplatte", też zdaje się korzystając z zasobów zagranicznych koneserów sztuki filmowej, tym razem chyba zza zachodniej granicy...
  I jeszcze jeden drobiazg. Już w końcowym stadium znajdowała się produkcja filmu o naszym "bohaterze", co to przeskoczył przez płot i obalił komunizm, Lechu Wałęsie. Film powstawał pod ręką mistrza Wajdy. Tu też sprawa pękła, gdy okazało się, że pieniądze na ten film wyłożyła instytucja dobroczynna Amber Gold. Podobno Wajda miał zwrócić zainkasowane pieniądze, szybko umywając, czy raczej wycierając ręce zbrukane tym "bursztynowym złotem", bo tak to się chyba tłumaczy to Amber Gold.
  I popatrzcie ludzie, komu to dzisiaj patronuje ta słynna niegdyś Dziesiąta Muza.
   Cecylia Zagroza

(1.09.2012r.) Tak przy okazji kolejnej afery, tym razem pod nazwą "Amber Gold", którą wszystkie bez wyjątku media katują nas przez całą dobę z przerwami na reklamy czy też odwrotnie. Tylko naiwne lemingi (a tych jest zdecydowana większość w naszym kraju) wierzą że firma ta działała, ot tak sobie z woli jej prezesa Marcina P. To jest na tyle "gruba" sprawa że łeb jej ukręcą bez względu na koszty i tzw. opinię publiczną. Być może niedługo pan Marcin P. popełni "samobójstwo". Może to zrobić nawet w monitorowanej celi, przecież kamery się psują, komputery zawieszają itp. Oczywiście listu pożegnalnego nie zostawi. A może zostawi i będzie w nim przyznanie się do winy, zapewnienie że zrobił to samodzielnie w sposób demokratyczny i transparentny i za nim nikt nie stoi. Zrobi to w piątek, raczej wczesnym popołudniem. Po kwadransie ogłoszą brak udziału osób trzecich a sekcję zrobią w poniedziałek i stwierdzą że nie ma zewnętrznych obrażeń i brak w organiźmie substancji o charakterze narkotycznym. Może też pojawić się informacja, prawdziwa czy nie, to bez znaczenia, że kiedyś leczył się psychiatrycznie. Należy pamiętać że seryjny smobójca i nieznani sprawcy wciąż są na wolności i działają wszędzie, nawet w zakładach karnych i aresztach, a są to najskuteczniejsze struktury naszego państwa. H.G.

Oto groźny bandyta, faszysta, który chciał dokonać zamachu na "demokrację" III RP w czasie Marszu Niepodległości 11 listopada 2012r. w Warszawie.

Premier Węgier pokazał bankierom pewien palec w odpowiedzi na ich propozycję.
   Orban odrzucił pożyczkę MFW
   Premier Węgier Viktor Orban odrzucił ewentualność skorzystania przez jego kraj z linii kredytowej w wysokości 15 mld dolarów na warunkach Międzynarodowego Funduszu Walutowego.
   "Kolejnej rundy negocjacji we wrześniu nie będzie. Węgierska gospodarka wychodzi na prostą i nie zamierzamy korygować naszego budżetu na 2013 rok. Nie spełnimy wygórowanych żądań MFW, ponieważ warunki udostępnienia linii kredytowej uderzyłyby w węgierskie społeczeństwo" - oświadczył Orban.
   "Lista żądań MFW jest długa i nie jest zgodna z interesami naszego narodu. Nie zamierzamy przeprowadzać głębokich cięć budżetowych, zwłaszcza w szkolnictwie, opiece zdrowotnej i transporcie publicznym. Nie będziemy zmniejszać zasiłków rodzinnych, podwyższać podatku dochodowego i podatku od nieruchomości, zmniejszać emerytur, zwiększać wieku emerytalnego. Nikt nie będzie nam dyktował, co i kiedy mamy prywatyzować" - zaznaczył premier.
   "Nie mamy czego się obawiać. Linia kredytowa miała być tylko ewentualnym zabezpieczeniem na wypadek pogłębienia się unijnego kryzysu" - zapewnił.
  PAP
   Węgry to poważny kraj. Węgrzy wybrali władzę która reprezentuje interesy swojego narodu i państwa. A co można powiedzieć o Polsce? (H.G.)




Setki trupów na budowie warszawskiego metra
 Podczas budowy warszawskiego metra robotnicy codziennie odkrywają ludzkie szkielety i ludzkie szczątki w różnych fazach rozkładu. Ilość zwłok można szacować w setkach, nikt nie prowadzi dokładnej statystyki. Informacje te potwierdza pracownik nadzoru budowy pragnący zachować anonimowość. O znaleziskach tych nie są powiadamiane służby archeologiczne, a kości i czaszki ładowane są wprost na ciężarówki i wywożone na składowisko śmieci. Robotnikom nakazano całą sprawę utrzymywać w tajemnicy pod rygorem zwolnienia dyscyplinarnego. Np. bardzo płytko zaledwie pod warstwą asfaltu znaleziono kilka doskonale zachowanych zwłok, których wygląd świadczył na pochodzenie znacznie późniejsze niż Druga Wojna Światowa.
  Równocześnie dziwnym zbiegiem okoliczności w tym samym czasie nagłaśnia się sprawę tajemniczej kwatery na warszawskich Powązkach. Co się takiego stało, że prace te rozpoczęto właśnie teraz? Przypadek? 
za lubczasopismo.salon24.pl

Niemcy chcą zmienić Europę w jedno wielkie państwo. Planują stworzyć nową konstytucję, a kompetencje rządów i parlamentów przekazać Brukseli. Orędowniczką planu jest kanclerz Angela Merkel.
  Pomysł przeforsowania europejskiej unii politycznej poprzez paneuropejskie referendum zdobył poparcie kanclerz Angeli Merkel, ministra finansów Wolfganga Schaeublego oraz szefa dyplomacji i równocześnie lidera koalicyjnych wolnych demokratów Guido Westerwellego. Mam nadzieję na powstanie prawdziwej europejskiej konstytucji i na przyjęcie jej w drodze referendum - powiedział Westerwelle w rozmowie z "Bildem". - Potrzebujemy unii politycznej. A to oznacza przekazywanie Europie stopniowo kolejnych kompetencji - mówiła z kolei kanclerz Merkel w wypowiedzi dla stacji ARD.Ni
  Najambitniejszy scenariusz zwolenników federalizacji zakłada przekształcenie całej UE w rodzaj superpaństwa. Właśnie przy takim rozwoju wydarzeń zorganizowanie euroreferendum jest najbardziej prawdopodobne. W przeciwnym wypadku łatwo będzie podważyć integracyjne idee jako pozbawione demokratycznej legitymacji.
  Propozycje w scenariuszu maksymalistycznym idą w stronę, jaką zasygnalizowano podczas ostatniego kongresu macierzystej partii Merkel, Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU) w Lipsku. Liczący 24 strony dokument przewiduje m.in. wybór przewodniczącego Komisji Europejskiej w głosowaniu powszechnym i przekształcenie Rady UE w izbę wyższą Parlamentu Europejskiego.
  Obie izby PE zostałyby wzmocnione poprzez przyznanie im inicjatywy ustawodawczej. Unia polityczna pociągnęłaby za sobą integrację gospodarczą. W ramach KE powstałby urząd komisarza ds. oszczędności, który badałby narodowe budżety pod względem zgodności z zapisanymi w pakcie fiskalnym limitami zadłużenia. Brukselscy rozmówcy DGP podkreślali, że w takim wypadku Berlin zrobiłby wiele, by obsadzić ten urząd swoim człowiekiem. - Kto daje pieniądze, ten chce kontrolować ich wydawanie - tłumaczył nam niemiecki punkt widzenia Oliver Grimm, korespondent austriackiej "Die Presse" w Brukseli.
  W założeniu w ten sposób miałaby wyglądać cała "28" (po przyjęciu Chorwacji w 2013 r. UE będzie liczyć 28 państw). Trudno się jednak spodziewać, by tak daleko idące zmiany zaakceptowali wszyscy członkowie Wspólnoty, zwłaszcza Wielka Brytania, która poważniej rozważa opcję wyjścia z UE niż zacieśnienia unii politycznej. Nawet w Niemczech istnieją silne, skupione wokół trybunału konstytucyjnego środowiska sprzeciwiające się dalszemu przekazywaniu suwerenności.
  W tej sytuacji opcją numer dwa byłoby ograniczenie kolejnego etapu integracji tylko do państw strefy euro. W takim układzie większe uprawnienia uzyskałyby Eurogrupa (obecnie półformalne spotkania ministrów finansów "17") oraz tzw. grupa frankfurcka, nieformalne, aczkolwiek wpływowe ciało łączące brukselskich biurokratów z władzami Francji i Niemiec. Unia fiskalna i bankowa, która zakładałaby m.in. uwspólnotowienie gwarancji bankowych i otworzyła drogę do emisji euroobligacji, objęłaby wówczas najpewniej wyłącznie państwa strefy euro. W takim wypadku kraje te mogłyby się taniej zadłużać, wzrosłaby za to rentowność obligacji emitowanych przez państwa spoza twardego jądra UE, w tym Polskę.
  Gdyby jednak i takiej opcji nie udało się przeforsować (najpewniej wymagałoby to bowiem zmian w traktatach, a podobne zmiany napotykają trudności w ratyfikacji), pozostaje opcja minimalistyczna, czyli faktyczne utrzymanie status quo z nieznacznymi przesunięciami kompetencji. Pakt fiskalny, ograniczający możliwość zadłużania się państw, mógłby wówczas podzielić los paktu stabilności i wzrostu, który od momentu przyjęcia został złamany kilkadziesiąt razy. Pierwsza jaskółka już się pojawiła: KE przychyliła się do prośby Hiszpanii o zwiększenie limitu deficytu budżetowego na ten rok. W tym samym czasie Węgrom, choć znacznie skuteczniej tnącym wydatki, zagrożono odebraniem środków unijnych.
  Michał Potocki źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Literatura nauczycielką życia.  
Komentarz • tygodnik "Goniec" (Toronto) • 5 sierpnia 2012   
Któż nie pamięta, jak Mały Książę odwiedził planetę, którą zamieszkiwał Król? Król przedstawił się Małemu Księciu jako władca absolutny i nie znoszący sprzeciwu, w związku z tym Mały Książę poprosił go, by zarządził zachód słońca. Król zajrzał do kalendarza, po czym rozkazał: zarządzam zachód słońca na godzinę 19,15! - I zobaczysz, jaki mam posłuch - powiedział Małemu Księciu. W ogóle Król wprowadzał Małego Księcia w arkana sztuki rządzenia. Na przykład pytał go: jeśli rozkażę generałowi, aby jak motylek przeleciał z kwiatka na kwiatek, albo zamienił się w morskiego ptaka, a generał nie wykona tego, to czyja to będzie wina? - Waszej królewskiej Mości - prawidłowo odpowiadał Mały Książę. Wreszcie Król zdradził Małemu Księciu tajemnicę, że planetę zamieszkuje jeszcze stary szczur. Król od czasu do czasu skazuje tego szczura na śmierć, ale zaraz potem go ułaskawia, dzięki czemu w jego państwie triumfuje i sprawiedliwość i miłosierdzie.   
Więc kiedy wydawało się, że wszyscy to pamiętają, zaś arkana sztuki rządzenia wydają się oczywiste, nagle ni stąd ni zowąd środowiskiem Umiłowanych Przywódców w naszym nieszczęśliwym kraju wstrząsnęła tak zwana afera taśmowa. Bo trzeba wszystkim wiedzieć, że za sprawą redaktora Adama Michnika, który zapoczątkował tę nową świecką tradycję, w środowisku dżentelmenów przyjęło się nagrywanie rozmów przynajmniej na magnetofon, a jeszcze lepiej - na magnetofon i ukrytą kamerę. Gość w dom - kamera w ruch - jak to między dżentelmenami. Więc Władysław Łukasik, który po utracie alimentów w Agencji Rynku Rolnego przyszedł wyżalić się przewodniczącemu Kółek i Organizacji Rolniczych Władysławowi Serafinowi, został w jego biurze nagrany, jak w rozgoryczeniu opowiadał o metodach dojenia Rzeczypospolitej przez różnych dygnitarzy, związanych z Polskim Stronnictwem Ludowym. Rozmowa miała miejsce w początkach stycznia, ale sensacją dnia stała się dopiero w lipcu, chociaż wszystko było znane naszym Umiłowanym Przywódcom "kilka miesięcy wcześniej". A jednak - żaden bez rozkazu nie pisnął nawet słówka - co pokazuje, że w środowisku Umiłowanych Przywódców dyscyplina jest znacznie większa, niż myślimy i to zarówno w koalicji rządowej, jak i w opozycji.   
Krótko mówiąc - jak zachód słońca jest zarządzony na godzinę 19,15, to słońce zajdzie punktualnie - ani chwili przedtem, ani potem. Kiedy zatem padł rozkaz, że teraz można to ujawnić, oburzeniem zawrzał nawet pan red. Jacek Żakowski, biegający w mediach głównego nurtu za proroka mniejszego. Na takie dictum do dymisji podał się minister rolnictwa Marek Sawicki, który na jesiennym kongresie PSL miał rywalizować z wicepremierem Waldemarem Pawlakiem o stanowisko prezesa partii. Za ten pełen charakteru gest został natychmiast pochwalony przez rzuconą przez ścisłe kierownictwo "Gazety Wyborczej" na rolniczy odcinek frontu ideologicznego towarzyszkę Krystynę Naszkowską, zaś najpobożniejszy senator Rzeczypospolitej, Jan Filip Libicki był jeszcze bardziej szczodry w pochwałach zapowiadając, że jak tylko Marek Sawicki się "oczyści", to będzie mógł nawet wrócić do ministerstwa. No to dlaczego Marek Sawicki nie ma się oczyścić? On wypije oleju rycynowego, on się oczyści i on już będzie czysty, jak, nie przymierzając, sam świątobliwy Cadyk, nawet bez konieczności chronienia się za murami sławnej "tajemnicy dziennikarskiej". Jak dotychczas - wszystko zgodnie z arkanami sztuki rządzenia, które próbował przekazać Małemu Księciu Król. Bo i Król wprawdzie skazywał starego szczura na śmierć, ale zaraz potem go ułaskawiał z prostego powodu: innego szczura nie miał.   
Niestety okazało się, że premier Tusk albo zapomniał o zbawiennych naukach, jakich udzielał Król małemu Księciu, albo zapomniał skąd wyrastają mu nogi. Przedstawiając bowiem nowego ministra rolnictwa, jaki musiał być mianowany na miejsce Marka Sawickiego, czyli Stanisława Kalembę, oświadczył, iż oczekuje, że syn pana ministra zrezygnuje z posady w Agencji Rynku Rolnego. Minister Kalemba nawet nie skomentował deklaracji premiera Tuska, który najwyraźniej przeszedł do porządku dziennego nad uwagą Króla, że jeśli rozkaże generałowi, by jak motylek przeleciał z kwiatka na kwiatek, albo zamienił się w morskiego ptaka, a generał nie wykona tego, to będzie to wina rozkazodawcy. Czegóż zatem oczekiwał premier Tusk, wydając ministrowi Kalembie rozkaz, by zamienił się w morskiego ptaka? Nic dziwnego, że natychmiast spotkała go zasłużona kara. Syn ministra Stanisława Kalemby oświadczył, że ani mu w głowie spełniać fantasmagorie premiera Tuska, a co gorsza - okazało się, że również syn premiera Tuska ma posadę w państwowym porcie lotniczym imienia Lecha Wałęsy w Gdańsku i też nie zamierza jej porzucić. Taki jest mniej więcej zakres władzy premiera Tuska, dzięki czemu lepiej rozumiemy również przyczyny, dla których nigdy nie odpowie on szczerze na pytanie, kto i dlaczego zabronił mu kandydowania w wyborach prezydenckich w roku 2010.   
Więc kiedy już "afera taśmowa" szybkimi krokami zmierza do zakończenia się wesołym oberkiem, nadszedł 1 sierpnia - a z nim - kolejna rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Niezależnie od kalkulacji politycznych, jakie towarzyszyły decyzji o jego rozpoczęciu, Powstanie było wyrazem nie tylko pragnienia niepodległości i wolności, ale również - gotowości do poświęceń. Dzisiaj poziom tego pragnienia, a zwłaszcza - tej gotowości zdecydowanie się obniżył, czemu skądinąd trudno się dziwić i dlatego rocznica wybuchu Powstania stwarza coraz liczniejszej w naszym nieszczęśliwym kraju rzeszy czcicieli knuta okazje do popisywania się "realizmem" i politycznym kunktatorstwem. W imię tego "realizmu", domorośli statyści, jeden z drugiego prawdziwie kanclerskie głowy, spoglądają na celebrujących rocznicę oszołomów z pogardliwą wyższością - chociaż, powiedzmy sobie szczerze żadne sukcesy polityczne, ani osiągnięcia osobiste jej nie usprawiedliwiają.   
Wiadomo jednak, że czysty typ nordycki i bez mydła jest czysty, o czym możemy się przekonać każdego roku 13 grudnia, kiedy to z coraz liczniejszym udziałem realistów obchodzone są uroczystości ku czci naszych okupantów, póki co upersonifikowanych w osobie generała Wojciecha Jaruzelskiego. Ciekawe, że generał Jaruzelski jest otoczony szczególnym kultem w środowisku tzw. "konserwatystów", którzy nie zauważają w menażerii nawet takiego słonia, że generał Jaruzelski nie tylko był agentem sowieckim, ale i jest komunistą. Skąd u konserwatystów taki kult dla komuny? Trudno to zrozumieć, chyba że zwrócimy uwagę na pewien szczególny rys konserwatywnej mentalności. Jest ona kaczocentryczna, to znaczy - ocenia wszystko przez pryzmat Jarosława Kaczyńskiego. Co ten cały Jarosław Kaczyński tym wszystkim konserwatystom zadał, że wszystko akurat z nim im się kojarzy, jak kapralowi z anegdoty z białą chusteczką - trudno zgadnąć. Wydaje mi się w związku z tym, że gdyby pewnego dnia Jarosław Kaczyński Powstanie Warszawskie pryncypialnie potępił, "konserwatyści" natychmiast jeden przez drugiego zaczęliby je wychwalać. Bardzo tedy możliwe, że ten cały "konserwatyzm" to jest tylko pseudonim agitatorskiego zaangażowania - tym dziwniejszego, że wyglądającego na bezinteresowne. Najwyraźniej Putin uważa, że bezinteresownej miłości do knuta nie warto deprawować jakimiś jurgieltami.   
O ile "konserwatyści", na swój sposób, bo na swój - ale jednak rocznicę wybuchu Powstania obchodzą, o tyle dla "młodych, wykształconych" stworzono alternatywę w postaci występu na Stadionie Narodowym Ludwiki Weroniki Ciccone, starzejącej się skandalistki, którą w świat wysyłają sprytni Żydowie z firmy Live Nation w Kalifornii, żeby zarabiała dla nich pieniądze ekscytując młodzież - jak pisał generał Bolesław Wieniawa-Długoszowski - "czarem zwiędłych kras". Najwyraźniej wśród postępactwa nie było pewności, jak wielu "młodych, wykształconych" da się na panią Ciccone nabrać, dlatego zarządzono mobilizację, która objęła również środowisko autorytetów moralnych. Z "Rzeczpospolitej" dowiedziałem się, że do stręczenia tubylcom Ludwiki Weroniki Ciccone zaangażowany został nawet pan prof. Szacki.   
No cóż; przynależność do grona "ludzi przyzwoitych" ma również swoje wstydliwe zakątki. "Gazeta Wyborcza", opisując warszawski występ Ludwiki Weroniki Ciccone nie może się nacmokać, podkreślając zwłaszcza fakt, iż do każdego numeru zmieniała garderobę. Zapewne chodziło o majtki - bo pani Ciccone ma zwyczaj występowania w kostiumach raczej symbolicznych. Bardzo to podobne do anegdotki o uczniu, który w chederze pyta mełameda, jak często zmienia koszulę miejscowy bankier. - Ooo - odpowiada mełamed - on zmienia koszulę pewnie co tydzień. - Ajajaj - zachwyca się malec - no a Rotszyld? Jak często zmienia koszule Rotszyld? - Roszyld - zamyśla się mełamed - Rotszyld to pewnie zmienia koszulę codziennie. - Ajajajajaj! - no a Najjaśniejszy Pan? Jak często zmienia koszulę Najjaśniejszy Pan? - Najjaśniejszy Pan - odpowiada mełamed - wkłada koszulę i zdejmuje, wkłada i zdejmuje. Tak samo, jak Ludwika Weronika Ciccone swoje majtki. Okazuje się, że "młodych, wykształconych", podobnie zresztą jak i starych - bo pan prof. Jerzy Szacki ma - bagatela! - 83 lata - udelektować artystycznie można stosunkowo łatwo.   
I dlatego, ledwo na Stadionie Narodowym zakończył się występ Ludwiki Weroniki Ciccone, w odległym Kostrzynie nad Odrą rozpoczął się festiwal Woodstock pod dyrekcją "Jurka" Owsiaka. Tym razem na uroczystość otwarcia przybyli prezydenci Niemiec i naszego nieszczęśliwego kraju, a swoje uczestnictwo w imprezie zapowiedział też Jego Ekscelencja bp Tadeusz Pieronek. Okazuje się, że "młodym, wykształconym" podlizuje się nie tylko państwo, ale i Kościół, a ściślej - ta jego część, która w odpowiednim momencie objawi się w postaci Żywej Cerkwi.   
Wypada zatem odnotować, że w ramach podlizywania przedwyborczego odwiedził nasz nieszczęśliwy kraj prawdopodobny republikański kandydat na prezydenta USA Mitt Romney. Zaprosił go do Gdańska Lech Wałęsa, który po zakończeniu spotkania oświadczył, że między Romney’em a nim istnieje podobieństwo. Ciekawe, co miał na myśli - bo nie wiadomo, by Mitt Romney był konfidentem komunistycznej Służby Bezpieczeństwa, czy swoim własnym sobowtórem. Ale mniejsza o to, bo przecież najbardziej prawdopodobne, że Lech Wałęsa swoim zwyczajem nie miał na myśli niczego, a tylko tak sobie powiedział, żeby podtrzymać rozmowę. Wizyta Mitta Romneya w Gdańsku skłania do zastanowienia, czy aby napewno ma o dobrych doradców w sprawach międzynarodowych, skoro wmówili mu, iż pokazanie się właśnie z Wałęsą przysporzy mu głosów amerykańskiej Polonii.   
Stanisław Michalkiewicz Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika "Goniec" (Toronto, Kanada).

Hebrajski drugim językiem urzędowym w Polsce?    05.07.2012.
  Dodane przez: Redakcja Fronda.pl Kategoria: Polska
   W Berlinie odbył się pierwszy kongres Ruchu Odrodzenia Żydowskiego w Polsce. Jak ustalił portal TVP Info, organizacja postuluje powrót do Polski trzech milionów Żydów i ustanowienie hebrajskiego drugim językiem urzędowym.
 Ruch Odrodzenia Żydowskiego w Polsce powstał w ramach działalności izraelskiej artystki Yael Bartana. Teraz organizacja zamierza zająć się realną polityką. Bartana nakręciła cykl trzech filmów na temat Ruchu Odrodzenia Żydowskiego w Polsce. W pierwszej części Sławomir Sierakowski, redaktor lewicowej "Krytyki Politycznej", przemawia do pustych trybun zdewastowanego Stadionu Dziesięciolecia i zachęca Żydów do powrotu do Polski. W drugim Żydzi przyjeżdżają do Warszawy i stawiają kibuc na terenie dawnego getta, a w trzecim Sierakowski ginie w zamachu. Filmową trylogię można było zobaczyć w galeriach artystycznych na całym świecie.
 Organizacja uruchomiła także swoją stronę internetową, gdzie znajdziemy podnoszone przez nią postulaty. Członkowie ruchu chcą by powrót Żydów do Polski był sfinansowany przez podniesienie podatków, Senat został przekształcony w Izbę Mniejszości, a Polska zerwała konkordat z Watykanem. Ponadto chcą ustanowienia hebrajskiego drugim językiem urzędowym. Symbolem organizacji jest logo, które powstało z połączenia polskiego godła z gwiazdą Dawida. Jak ustalił portal TVP Info, na kongresie w Berlinie ruch nie przyjął swojego statutu, ani nie wybrał władz. Ale jego twórcy zapowiadają, że swojej działalności nie chcą ograniczać tylko do sfery artystycznej. - Uważamy, że nie ma sensu tworzyć sztucznej granicy między światem sztuki i polityki. Polskie społeczeństwo jest obecnie homogeniczne, jak żadne inne w Europie. W naszym społeczeństwie jest rodzaj luki po przeszłości, którą należałoby zapełnić - mówi Sierakowski.
 - Obiektywnie mówiąc, to jest fantazja. Co nie wyklucza faktu, że motywacja do tej fantazji może być pozytywna - komentuje prof. Szewach Weiss i dodaje, że przed wojną Żydzi w Polsce nie mówili przecież po hebrajsku, tylko w jidysz, a elity po polsku.
eMBe/Tvp.info/Dziennik.pl
Ps. Prawdopodobnie wrócić mają ci którzy zginęli w holokauście. (admin)

Rocznica Powstania Warszawskiego
 

ŻYDOWSKI ATAK NA POLSKĘ I POLAKÓW  25.07.2012r.
"NAUKOWCY" Z ŻYDOWSKIEGO INSTYTUTU HISTORYCZNEGO TWIERDZĄ, ŻE POLACY SĄ ODPOWIEDZIALNI ZA HOLOCAUST "PRZY OKAZJI" MORDUJĄC 3 MILIONY ŻYDÓW.
  Żydowski atak na Polskę i Polaków trwa. W tym szkalowaniu prym wiedzie Żydowski Instytut Historyczny. Dr Alina Cała pracownik naukowy tego instytutu w wywiadzie dla "Rzeczypospolitej" uważa iż Polacy nie tylko są winni Holocaustu, ale zamordowali dodatkowo 3 miliony Żydów. Bardziej "łaskawy" dla Polski i Polaków jest nowo mianowany dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego Paweł śpiewak, który twierdzi, iż Polacy zamordowali "tylko" 120 tysięcy Żydów.
   Żydowski Instytut Historyczny archiwizuje pełną dokumentację z czasów okupacji hitlerowskiej, oczywiście również związaną z działalnością Judenratów (gmin żydowskich) w niemieckich gettach w Polsce. Wiadomo, że policjanci żydowscy posiadali jako uzbrojenie pałki gumowe. Ilu obywateli polskich pochodzenia żydowskiego zamordowali - zapałowali policjanci żydowscy - niemieccy kolaboranci, tego śpiewak i Cała nie wyliczają w swoich wystąpieniach publicznych. Ile polskich dzieci zginęło w łódzkim getcie od żydowskich pał policyjnych - takich materiałów się nie ujawnia Żydowski Instytut Historyczny. Organizatorem mordów Polaków pochodzenia żydowskiego w getcie łódzkim był Chaim Rumkowski.
   Chaim Mordechaj Rumkowski (ur. 27 lutego 1877 w Ilinie, powiat ostrogski, zm. 1944 w Auschwitz-Birkenau) - przemysłowiec, działacz syjonistyczny, przewodniczący Judenratu w łódzkim getcie, kolaborant pod okupacją hitlerowską, dla większości ocalonych z Zagłady Żydów przestępca wojenny. Urodził się w 1877, w rodzinie kupieckiej na Wołyniu. Na początku XX wieku prowadził w Łodzi razem z Abem Neimanem zakład produkcji tkanin pluszowych, po I wojnie światowej pracował jako agent ubezpieczeniowy. Od 1921 był członkiem Gminy Żydowskiej, mieszkał przy ulicy Południowej 26 (dziś ul. Rewolucji 1905 r.). Pełnił m.in. funkcję kierownika domu dla sierot "Helenówek".
   13 października 1939 r. został mianowany przez okupacyjne władze niemieckie na przewodniczącego Judenratu w getcie łódzkim. Nominacja ta była związana z tym, iż Chaim Rumkowski był jedynym członkiem przedwojennej Gminy Żydowskiej w Łodzi, który pozostał w mieście. Jego działalność na tym stanowisku budziła i wywołuje do dziś wielkie kontrowersje. Krytycy zarzucają mu wręcz współpracę z Niemcami, która miała się wyrażać w zmuszaniu Żydów do wyniszczającej pracy na rzecz Trzeciej Rzeszy i - w odróżnieniu np. od Adama Czerniakowa z warszawskiego getta - milczącej zgodzie na eksterminację osób "nieprzydatnych dla gospodarki" (głównie starców i dzieci).
   27 grudnia 1941 r. - już jako bezdzietny wdowiec - ożenił się z dużo młodszą od siebie Reginą Weinberger.
   Filozofię Rumkowskiego, którą kierował się podczas organizacji łódzkiego getta, odzwierciedlają słowa wygłoszone podczas jednego z przemówień, wygłoszonego 15 maja 1941 roku:
   "Gdy zastanawiałem się, jak pokonać problem, wobec którego stanęli Żydzi, doszedłem do wniosku, że praca jest dla nich najlepszym z błogosławieństw. Znacie, nieprawdaż, moich pięć podstawowych haseł?
   1 Praca 2. Chleb 3. Pomoc dla chorych 4. Opieka nad dziećmi 5. Spokój w getcie.
   Samotnie dźwigam moje zadanie i jeśli trzeba, używam siły. Dyktatura nie jest brzydkim słowem. Dzięki dyktaturze zdobyłem uznanie Niemców dla mojej pracy. A gdy mówią: Litzmannstadt Ghetto, odpowiadam: To nie getto, to miasto pracy".
   Przez mieszkańców getta nazywany był m.in. "Prezesem (Getta)", "Chaimem Groźnym", czasami również "królem Chaimem". We wrześniu 1942 roku Rumkowski wezwał Żydów z łódzkiego getta do wydania hitlerowcom nieprzydatnych w pracy i najsłabszych mieszkańców - starców i dzieci (tzw. "wielka szpera").
   Powiedział wtedy:
   Udało mi się uratować te, które mają lat dziesięć lub więcej. Niech to będzie pociechą w waszym nieszczęściu. Żądanie było na 24 000 ofiar, ale udało mi się stargować te cyfrę do 20 000, może i mniej, ale pod warunkiem, że pójdą wszystkie dzieci do lat dziesięciu. I dalej:
   Ponieważ starców i dzieci jest tylko 13 000, musimy dopełnić kwoty, wydając ludzi chorych. Co wolicie: żeby przeżyło 80-90 000 Żydów, czy żeby wszyscy zostali unicestwieni?
   Emanuel Ringelblum w "Kronice getta warszawskiego wrzesień 1939 - styczeń 1943" (Warszawa 1988) zapisał:
   Jest to starzec lat około siedemdziesięciu, człowiek o niezwykłych ambicjach i trochę stuknięty. Opowiadał cuda o [łódzkim] getcie. Jest tam państwo żydowskie z 400 policjantami, z trzema więzieniami (...) Uważa się za pomazańca bożego.
   Warszawski odpowiednik Rumkowskiego, Adam Czerniaków, pisał o nim:
   Jest to samochwalec. Zarozumiały i głupi. Szkodliwy, bo wmawia władzom, że u niego jest dobrze.
   Obrońcy postawy Rumkowskiego podnoszą, że dzięki wzorowej organizacji getta w Łodzi i korzyściom ekonomicznym jakie przynosiło ono Niemcom, Ghetto Litzmannstadt przetrwało aż do końca sierpnia 1944. Faktem jest, że z żadnego innego getta na ziemiach polskich nie uratowało się tak wielu Żydów. Marek Edelman odrzucał takie stanowisko. O działalności Rumkowskiego mówił:
   To głupoty. To dzięki Rumkowskiemu Hans Biebow nie musiał mobilizować żołnierzy, bo wszystko miał na tacy. To bzdura, że przetrwało tylu łódzkich Żydów, bo Rumkowski zorganizował getto jako obóz pracy dla Niemców. W Warszawie też szopy produkowały tysiące mundurów dla niemieckiej armii, a w którymś momencie Niemcy powiedzieli "stop".
   W czasie pełnienia funkcji przewodniczącego Judenratu Rumkowski dopuścił się wielu przestępstw na tle seksualnym, wykorzystując podległe mu pracownice i jednocześnie grożąc wysłaniem do obozu zagłady Kulmhof w Chełmnie.
   Żydowski Instytut Historyczny wbrew istotnym zapisom historycznym ustala jakąś wykalkulowaną ekwilibrystyką cyfrową, żonglerką liczb, rzekomy udział Polaków w Shoah. Jest to polityka placówki historycznej przecież tyle nieodpowiedzialna co niebezpieczna.
   Państwo polskie prowadzące taką "poprawną" politykę zdaje się nie dostrzegać tych ataków na Polskę, Polaków i polskość, dodatkowo jeszcze mianując Pawła śpiewaka znanego polakożercę dyrektorem placówki naukowo-badawczej - Żydowskiego Instytutu Historycznego.
   Państwo polskie obojętnie przyjmuje wyzwiska "Polaków antysemitów i morderców", a prezydent tego państwa Komorowski modli się bezwstydnie w Jedwabnym w towarzystwie trzech rabinów i przedstawiciela Konferencji Episkopatu Polski za Żydów jedwabieńskich rzekomo zamordowanych przez Polaków według wizji grossowskich "Sąsiadów".
   Według ataków na Polskę i Polaków Holocaust i antysemityzm dotyczą wyłącznie Polski. Nie dostrzega się autentycznego antysemityzmu we Francji i "zapominalscy" Żydzi "naukowcy polscy" "nic nie wiedzą"o francuskich bandach antysemickich. Nie wiedzą również o europejskim Holocauście.
   Wizję tę roztoczył przed światem prezydent Francji Hollande uznając odpowiedzialność Francji za UDZIAŁ W HOLOCAUśCIE, mówiąc o czarnej karcie francuskiej kolaboracji. To plama na honorze Francji powiedział francuski prezydent.
   Aleksander Szumański
   Za: http://aleszuma.nowyekran.pl/post/69326,zydowski-atak-na-polske-i-polakow

Platforma, na zlecenie rządzących Unią Europejską chce wyrugować Polaków z ich domów i mieszkań.

Oświęcim przy nich to była igraszka - patriotyzm na stadionach - nadzieja dla Polski

  Ministerstwo Skarbu Państwa po raz czwarty chce sprzedać Fabrykę Maszyn w Leżajsku.   2012-05-04
Ogłoszony przetarg dotyczy nabycia 18,7 tys. udziałów stanowiących 85 proc. kapitału zakładowego spółki. Pozostałe 15 proc. trafi do pracowników. Cena wywoławcza za fabrykę specjalizującą się m.in. w produkcji elektrycznych silników, prądnic i transformatorów, pojazdów samochodowych przeznaczonych do przewozu towarów, maszyn dla górnictwa i budownictwa, a także urządzeń dźwigowych i chwytaków została ustalona na poziomie 1,6 mln złotych [słownie: jeden milion sześćset tysięcy zł., w Polsce są tysiące willi o znacznie większej wartości - admin]
   To już czwarta próba sprzedaży leżajskiego zakładu. Poprzednie nie przyniosły rezultatu.
   Mimo kryzysu na rynku spółka wciąż wzbogaca swoją ofertę m.in. o agregaty prądotwórcze i pompy do betonu. Odbiorcami wyrobów z Leżajska są m.in. firmy budowlane i produkcyjne oraz handlowe, przemysł transportowy, szpitale, koleje, lotniska, a także urzędy pocztowe w Polsce i za granicą, m.in. w Niemczech, Austrii, Wielkiej Brytanii, Danii, Słowacji czy Rosji.
   Największą konkurencją dla podkarpackiej spółki, która podobnie jak inne gałęzie przemysłu - głównie branży budowlanej - odczuła kryzys ekonomiczny, są zagraniczni producenci, którzy mają swoje przedstawicielstwa w Polsce. Wśród nich są producenci betonomieszarek: Sermac, Cifa, Baryval i Stetter. Niewykluczone, że spółką zainteresuje się chiński potentat LiuGong, który niedawno kupił cywilną część Huty Stalowa Wola produkującą maszyny budowlane.
   Leżajski zakład zatrudnia 244 osoby. Jak podkreśla Agnieszka Steindl z Departamentu Prywatyzacji MSP, termin składania ofert nabycia udziałów Fabryki Maszyn w Leżajsku upływa 28 maja br.
   [Jak państwo myślą, jaki jest cel tej tzw. "prywatyzacji"? Kto rządzi w naszym nieszczęśliwym kraju? Czy są to Polacy czy renegaci i zdrajcy na rozkazach obcych państw? - admin]
   Mariusz Kamieniecki http://naszdziennik.pl/


21 marca 2012r. w większości miast Polski miał miejsce "Dzień Gniewu".
Dzień Gniewu w miastach Polski
         wróć do pierwszego zdjęcia
W czasie marszów skandowano następujące hasła: Nie pomoże głos Michnika, my rządzimy na ulicach
Bruk na rząd, rząd na bruk
Patriotyzm to nie obciach
Nie wyrówna ci reforma, co ukradła ci Platforma
Donald Tusk, gdzie twój mózg
Platforma, Platforma unijna prostytutka
Ruch Palikota, esbecka hołota
Młodzi, aktywni radykalni
Pięć razy nie, nie godzimy się
Spójrz na premiera, jak w taczce się poniewiera
Polityczne prostytutki
Precz z komuną w internecie
Precz z brukselską okupacją
Premier pedał, Polskę sprzedał
Donald ty łotrze, tu w Łodzi nikt cię nie porze
Donald wynocha, w tym kraju nikt cię nie kocha
Łódź, Łódź bez Platformy
A na sznurku, zamiast gaci, będą wisieć biurokraci
Wczoraj Moskwa, dziś Bruksela Polakami poniewiera
Precz z rządową okupacją
Precz z unijnym socjalizmem
Donald matole, twój rząd obalą kibole
Kłamstwa Michnika wyrzuć do smietnika
Polska, biało czerwoni, Polska biało czerwoni
Władza dla Narodu, nie dla polityków
Nie zamkniecie ust, towarzyszu Tusk
Precz komunie, ACTA runie
Każdy kumaty, gardzi niszczeniem oświaty
Donald łobuzie, wsadzimy ci euro w buzię
Byłeś w ZOMO, byłeś w ORMO, teraz jesteś za Platformą
Platformerskie prostytutki
Edukacja, i kształcenie niesie Polsce odrodzenie
Tylko idiota głosuje na Palikota, tylko idiota głosuje na Palikota
Rząd się sprzedał, nie dla ACTA
Nie pomoże płacz Michnika, my rządzimy na ulicach

   Kolejny dowód na to w czyim interesie rządza nami "umiłowani przywódcy".
  

Ruch Autonomii Mazur
   Powstał kolejny po RAśiu (zwanym przez wielu za dzielenie mieszkańców śląska na "prawdziwych ślązaków" i "góroli" rasistami) ruch o jawnym lub ukrytym przesłaniu separatystycznym. Mowa tu o Ruchu Autonomii Mazur. Oto kilka informacji o tym tworze (cytaty za wpolityce.pl (02.10.2011)):
   W teorii chodzi o autonomię. Tak na śląsku jak i na Mazurach. Taki cel stawiają sobie ruchy separatystyczne w obu regionach. Ruch Autonomii śląska współrządzi z Platformą Obywatelską. Ruch Autonomii Mazur właśnie wystartował. Tak sielankowo opisuje go "Gazeta Olsztyńska" należąca do wydawcy niemieckiego:
   Pomysłodawcą i przewodniczącym ruchu jest Zbigniew Paliński, właściciel sklepu ogrodniczego w Mrągowie. Działacze podkreślają, że nie chodzi im o oderwanie Mazur od Polski, tylko o samodzielność na wzór hiszpańskich wspólnot regionalnych.
   Ruch Autonomii Mazur zarejestrowano 2 września. Do stowarzyszenia zapisało się już kilkudziesięciu chętnych. Większość z nich mieszka w Mrągowie. Członkowie ruchu planują spotkania, na których przestawią swoją ideę mieszkańcom, ale i władzom.Zapewniają, że ich głównym celem jest samowystarczalność regionu. Nie zapominają jednak, że region wzbogaci się jedynie wtedy, gdy ściągnie zagranicznych inwestorów.
   - Będziemy chcieli rozmawiać z Litwinami, Rosjanami i Niemcami. Tylko oni zapewnią nam rozwój. Ważna jest też współpraca z Warmią, gdyby taka autonomia rzeczywiście powstała - mówi Roman Koziatek, wiceprzewodniczący ruchu, na co dzień kierownik MPEC w Mrągowie. - Poza stowarzyszeniem będzie działać fundacja. Chcemy w ten sposób zebrać pieniądze na nasze działania.
   To teoria, której realizacja - współpraca z innymi regionami, turystyka - przecież nie wymaga żadnej autonomii, żadnych zmian w politycznej i administracyjnej strukturze Mazur. O co więc naprawdę chodzi? Wg znawców historii pruskiego szowinizmu symbolika Ruchu Autonomii Mazur nawiązuje do brutalnej antypolskiej działalności Prus i III Rzeszy Niemieckiej - może więc chodzi o to?
   Jak sprawdziliśmy symbolika do której odwołuje się RAM jest na wskroś niemiecka. Prezentowane na stronie Ruchu na Facebooku godło wprost nawiązuje do symboli pruskich. Z lewej strony godła RAM mamy orła prowincji pruskiej Rzeszy niemieckiej w latach 1920-1945, bazującego na godle Królestwa Pruskiego (pozbawionego tylko korony). Prawe skrzydło to zaś kopia symbolu ziomkostwa wschodniopruskiego, kwestionującego polskość Warmii i Mazur. Ziomkostwa skupiają Niemców wysiedlonych decyzją Wielkich Mocarstw po II Wojnie światowej. Symbol ten powstał po 1945 roku w Niemczech, nigdy wcześniej nie był używany.
   Ale to nie wszystko. Bowiem ziomkostwo stworzyło swój znak także przez nawiązanie do 11 pruskiej dywizji piechoty hitlerowskiego Wehrmachtu, której znakiem była czerwona głowa łosia! O ile ziomkostwo używa poroża łosia w kolorze czarnym to autorzy herbu Ruchu Autonomii Mazur nawiązali wprost do herbu 11 dywizji, która 1 września 1939 roku zaatakowała z rejonu należącej wówczas do Niemiec Nidzicy i atakowała polskie linie obronne pod Mławą. Jednostka ta walczyła zaciekle przez cały okres II Wojny światowej, kapitulując dopiero 8 maja 1945 w Kurlandii otoczona przez Armię Czerwoną. Właśnie fakt, że 11 dywizja walczyła do ostatniego dnia wojny powoduje, że w kręgach niemieckich szowinistów cieszy się ona specyficzną, budzącą najgorsze skojarzenia, estymą.
   Mamy więc bezpośrednie nawiązanie nawet nie do pruskiej historii tych ziem, ale po prostu do okresu hitlerowskiego.
   Nie trzeba już dodawać, że ma na tym symbolu żadnego znaku polskości. Pozwala to, po raz kolejny, postawić pytanie czy rzekoma oddolność ruchów dążących do autonomii//oddzielenia się od Polski jest taką faktycznie? Jakoś tak się składa, że powstają one na terenach w pewnym okresie należących do Niemiec, a w swojej symbolice odwołują się wyłącznie (jak wcześniej RAś) do barw niemieckich. Kolejny oddolny taki ruch powstanie zapewne w Wielkopolsce.
   Jak to możliwe, że Mazury nagle zaczynają nawiązywać do najciemniejszych kart z historii Niemiec? Zdrada i porządek jałtański przesunął granice Polski na Zachód, ale tereny na które przesiedlono Polaków z Kresów zawsze w czasach nowożytnich były zamieszkane przez polską ludność, która walczyła z Kulturkampfem. Kiedy Polaków mordowano bądź wysyłano do obozów za bycie Polakiem, to na Warmii i Mazurach żyli ludzie, którzy pracą organiczną walczyli o zachowainie polskości tych ziem:
   Ale państwa polskiego to - jak widać - nie interesuje. Ważne jest "tu i teraz". Ludzie tacy jak Wojciech Kętrzyński, Andrzej Samulowski, Tadeusz Pezała (zamordowany w obozie koncentracyjnym za nauczanie w polskiej szkole), Anna Zientara Malewska i setki innych, którzy walczyli o polskość Warmii i Mazur, przewracają się w grobach.
   Na zdjęciu: z prawej znak RAM, w prawym górnym roku symbol ziomkostwa wschodniopruskiego, z prawej godło prowincji pruskiej po roku 1920.
   CZYTAJ KONIECZNIE: Reszczyński: Ucieczka od polskości. "Separatystyczna zaraza, której daje początek RAś, koalicjant PO, implikuje dalej"
   Kresy już nie wrócą do Polski. Straciliśmy Wilno, Lwów, Grodno. Czy teraz chce się nam odebrać też śląsk i Mazury? W końcu to Sowieci i Niemcy wywołali wojnę, więc to oni powinni zapłacić za swoje czyny w stanie pokoju. Jeśli jest odwrotnie, to znaczy, że ktoś, kto nawiązuje do prusko-hitlerowskiej symboliki nadal prowadzi wojnę. Wojnę przeciwko Polsce i Polakom.
   Swoją drogą ciekawe, że takie ruchy powstają tam, gdzie swoje ambicje pokładają polonofobi pokroju (nie)sławnej Eryki Steinbach.
   za www.antypolonizm.pl
   Trzeba jeszcze publicznie zapytać niejakiego Donalda T., który w 1992r. publicznie wygłaszał plany oderwania Kaszub od Polski i utworzenia z nich oddzielnego organizmu państwowego z własną walutą i własną armią, jaki jest jego stosunek do planów Ruchu Autonomii Mazur i wszelkich innych 'ruchów'.
  

  Izrael nie będzie ostrzegał USA przed atakiem na Iran
   
   Izraelskie władze oficjalnie potwierdziły, że nie ostrzegą USA przed swoim atakiem na irańskie instalacje. Zdeterminowanie Izraela potwierdzają też źródła wywiadu amerykańskiego. Poinformowano, że jeśli ewentualny atak będzie przeprowadzony to utrzymają to w tajemnicy przed Amerykanami, aby zmniejszyć prawdopodobieństwo, że spróbują oni zapobiec atakowi Izraela na Iran.
   USA próbuje odwieźć Izrael od ataku na Iran, ponieważ uważają, że nie jest możliwe zatrzymanie prac w programie atomowym Teheranu. Atak może wręcz przyspieszyć konstruowanie irańskiej bomby atomowej.
   Czy to oznacza, że Izrael i USA zaczynają prowadzić własne interesy? W Izraelu brakuje czynników w stylu, zbliżające się wybory prezydenckie i reelekcja Baracka Obamy wydaje się być celem samym w sobie, jeśli w sondażach Amerykanie widzą zmęczenie wojną to postarają się, aby nie drażnić wyborców w okresie kiełbasy wyborczej.
   USA zdały sobie sprawę, że tracą kontrolę nad sytuacją i tylko im się wydawało, że mają jakiś wpływ na Izrael. Teraz Amerykanie ryzykują wciągnięcie do wojny z Iranem, ale na warunkach Izraela a to bardzo niepokoi amerykańską administrację. USA muszą realnie oceniać ryzyko wybuchu konfliktu światowego ze względu na zaangażowanie Rosji i Chin w Syrii oraz Iranie.
  Gdy do tego dołożymy ostatnie uprzejmości między Białorusią i Unią Europejską widzimy, że na skrajach bloków politycznych zaczyna dochodzić do napięć i manifestacji wrogości.
   Czy atak na Iran wykonany samodzielnie przez Izrael jest wykonalny? Jest, i Izrael ma taki potencjał militarny. IDF(Israeli Defence Forces) jest w stanie zmobilizować do 100 samolotów jednocześnie i ma środki do tego, aby nawet tankować je w czasie lotu. Trudno przewidzieć światowe konsekwencje ataku na Persów, będzie to z pewnością wydarzenie, które o ile do niego dojdzie zapamiętamy, jako punkt zwrotny.
   Minister Obrony Izraela, Ehud Barak podczas rozmów z Amerykanami wyrażał się bardzo zdecydowanie stwierdzając, wprost, że czas na atak jest teraz. Izrael za każdym razem potwierdza, że jest zdecydowany dokonać ataku prewencyjnego w stylu poprzednich ataków na reaktory w Syrii i w Iraku, skala jego jest większa, ale IDF uważa, że jest w stanie zmierzyć się z siła ognia Iranu. Miejmy tylko nadzieje, że w ewentualny atak nie zostanie wmanewrowana polska armia, której myśliwce F16 trenują właśnie z IDF w jakiejś niejawnej operacji na pustyni Negev w Izraelu.
   źródło:
   http://www.huffingtonpost.com/2012/02/27/israel-wont-warn-us-befor_n_1305601.htm...

Dodano: 13 lutego 2012, 7:00 Autor: Marcin Baranowski
   Wiece w polskich miastach, w tym w Szczecinie, samoloty zrzucające miliony ulotek popierających roszczenia potomków niemieckich "wypędzonych". Takie akcje szykuje na wiosnę w Polsce nowa niemiecka organizacja z Berlina.
   Późna sprawiedliwość: niemieccy wypędzeni otrzymują z powrotem swoją własność". E-maila z takim nagłówkiem dotarł do naszej redakcji. Jest napisany po polsku. Zawiera zaproszenie na konferencję prasową, organizowaną w pi- ątek, 17 lutego w Berlinie przez Eigentuemerbund Ost (Związek Właścicieli - Wschód), założony w styczniu 2012 roku. W emailu jest też informacja, że wiosną niemiecka organizacja planuje przeprowadzenie w Polsce "kampanii uświadamiającej".
   "Od maja będą rozdawane polskim gospodarstwom domowym miliony ulotek, które będą informować o polskich zbrodniach na niemieckich cywilach i polskich naruszeniach prawa międzynarodowego. Jednocześnie planowane są publiczne manifestacje. Pierwsze stacje akcji to Goerlitz (Zgorzelec - dop. red.), Stettin (Szczecin), Breslau (Wrocław) i Oppel (Opole)" - czytamy w tej dziwnej korespondencji.
   Akcje "uświadamiające", jak wynika z listu, to przedsięwzięcia towarzyszące pozwom niemieckich "wypędzonych" przeciwko Polsce i Czechom. Dzięki nim Niemcy mają móc odzyskać swoje mienie, "zrabowane po drugiej wojnie światowej". Proces prawny przeprowadzony ma być przez "znanych adwokatów i specjalistów prawa międzynarodowego", którzy rzekomo pomogli Związkowi znaleźć w styczniu 2012 roku luki w prawie międzynarodowym - i zabezpieczony finansowo "przez inwestora".
   Trafiliśmy do nadawcy emaila. To Lars Seidensticker, prezes EBO e. V. To on podniósł słuchawkę, gdy zadzwoniliśmy na podany w emailu numer w Berlinie.
   Jak nam powiedział, podobne zaproszenia rozesłał na 120 adresów w Polsce, głównie do polskich mediów. Ponadto takie same zaproszenia otrzymały media i politycy niemieccy. - Polska to przecież katolicki kraj. Liczę więc na to, że znajdziemy w Polsce wiele osób, które wesprą nas w walce z tą oczywistą niesprawiedliwością - powiedział nam Lars Seidensticker.
   35-letni Niemiec jest bohaterem reportażu wyemitowanego przez szwajcarską stację telewizyjną SF. Link do materiału filmowego jest na stronie www.eigentumost.de. Przedstawia wizytę Seidenstickera w Otmuchowie na śląsku, dokąd pojechał osobiście upomnieć się o dom babci, wysiedlonej (na mocy decyzji aliantów - dop. red.) w 1946 roku. W tym scenę, w której Niemiec chodzi po polskim miasteczku z przypiętym napisem, że jego dziadkowie, wywłaszczeni przez Polaków, nie byli winni wojnie i nie popełnili żadnej zbrodni.
   - Choć mieszkają tu teraz Polacy, kamienie mówią tu wciąż po niemiecku - mówi Seidensticker w reportażu. Nam powiedział, że po ewentualnym odzyskaniu babcinego spadku, nie zamierza wypędzać obecnych polskich lokatorów.
   - Chodzi tylko o sprawiedliwość, z niej nie może wynikać kolejna niesprawiedliwość - tłumaczy.
   - A gdzie tkwi ta prawa luka, która ma być podstawą roszczeń? - dociekaliśmy. - Przed procesem nie mogę zdradzać szczegółów. Ale tkwią one w "Klein-Gutachten", która też jest na naszej stronie - wyjawił niemiecki prezes. "Klein-Gutachten", publikowana na stronie EBO e. V. to potoczna nazwa eksperyyzy prawnej, sporządzonej przez prof. dr. Eckart Klein na zlecenie niemieckiego Bundestagu.
  za http://www.gs24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120213/SZCZECIN/346182509

Jerzy Wawro. ACTA widziana oczami informatyka.
  ACTA jest dokumentem porażającym. Dotąd znałem go jedynie z mediów. Dzisiaj go przeczytałem i nie potrafię wyjść ze zdumienia!
   Preambuła - czyli Himalaje bezczelności.
   Żyjemy w czasach, w których nie wypada być złym. Zbójcy pozostali tylko w charakterze czarnych charakterów baśni. Dlatego każda kanalia musi koniecznie znaleźć wzniosłe uzasadnienie dla swych działań. Ale szczyty bezczelności, na jakie wznieśli się w tym celu autorzy ACTA są doprawdy zdumiewające. Brak ACTA według nich "osłabia prowadzony zgodnie z prawem handel i zrównoważony rozwój światowej gospodarki".
   W jaki sposób wzrost poziomu ochrony własności intelektualnej wpływa na rozwój handlu opisał ktoś ładnie na przykładzie rynku rowerów. Ale o wiele bardziej bezczelnym łgarstwem jest opis wpływu na zrównoważony rozwój. Bo to tak naprawdę jest istota problemu. Dostrzeżono go już w początkach rewolucji naukowo-technicznej. W raporcie dla "Klubu Rzymskiego" pod tytułem "Mikroelektronika a społeczeństwo" (1984 rok) opisano możliwe korzyści i zagrożenia jakie się pojawiły przed ludzkością. Z perspektywy historycznej można stwierdzić, że raport ten jest nadzwyczaj celny. Niestety - wygląda to tak, jakby się ktoś uparł realizować negatywny scenariusz. Jednym z największych zagrożeń wówczas przedstawionych było wykorzystywanie prawa patentowego i autorskiego do zwiększania dysproporcji i większej dominacji krajów rozwiniętych nad słabszymi. Autorzy raportu nie przewidzieli rozwoju internetu, który w znacznym stopniu osłabił te tendencje. Teraz ACTA usiłuje zniwelować tą siłę, wpisując się w tendencję budowy neo-niewolnictwa. Aby to poniżenie i klęska były pełne, potrzebne jest maksymalnie bezczelne kłamstwo. Porównać to można jedynie do "sprawiedliwych" rządów komunistów. Nie można było wystąpić przeciw komunistom, bo przecież to oni byli gwarancją pokoju i sprawiedliwości.
   Podobnie tutaj wmawia się społeczeństwu, że ACTA to gwarancja zrównoważonego rozwoju! Chyba nie chcesz młody człowieku występować przeciw zrównoważonemu rozwojowi? Jeśli będziesz w przyszłości płacił tantiemy właścicielowi praw autorskich/patentowych do chleba i pszenicy, to przynajmniej ze świadomością, że służysz zrównoważonemu rozwojowi. To jedno stwierdzenie wystarczyłoby, aby zdyskredytować cały dokument. Ale przecież nie dotarliśmy nawet do pierwszego paragrafu!
   Nowe "standardy prawne"
   Początek porozumienia służy jedynie 'zmyleniu przeciwnika'. Jest to zbiór pustych (w świetle reszty dokumentu) zapisów, zapewniających nas, że żadne nadzwyczajne prawa nie będą wprowadzone. Ale już na początku artykułu 6 mamy zobowiązanie do stworzenia środków zapobiegających naruszeniom i odstraszających od dalszych naruszeń. Przecież to jawne podważenie podstaw praworządności. Sąd nie będzie niczemu zapobiegał, a policja nie interweniuje tam, gdzie nie ma naruszenia porządku publicznego. Kto więc będzie tym "zapobiegaczem"? Wszystko staje się jasne po przeczytaniu punktu 4: "żadne postanowienie niniejszego rozdziału nie może być interpretowane w taki sposób, aby nakładało na Stronę wymóg pociągnięcia do odpowiedzialności za działania podjęte w związku z wypełnieniem ich urzędowych obowiązków".
   To może wprowadźmy przy okazji analogiczne prawa zapobiegające gwałtom? Urzędnik będzie miał prawo "zapobiegać gwałtom" przez kastrację (jeśli na przykład oglądniesz się za dziewczyną). A biorąc pod uwagę gwarancje nietykalności, z pewnością z tego prawa skorzysta.
   Dalszą analizę zastąpię fragmentami stanowiska Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji (bodajże z maja 2011!!!), które dość dobrze punktuje wszystkie problemy:
   Z punktu widzenia przedsiębiorców internetowych największy niepokój i wątpliwości budzi brak jednoznacznego przepisu w tekście ACTA, stanowiącego, że jej wykładnia będzie zgodna z obecnie obowiązującym prawem Unii Europejskiej dotyczącym ehandlu. W szczególności chodzi tu o Dyrektywę 2000/31/WE zwaną E-Commerce. Mimo że takie sformułowanie zawarte było w pierwotnym tekście ACTA, nie znalazło się ono w jej wersji ostatecznej.
   W obecnym kształcie ACTA zaledwie sugeruje i to jedynie w przypisie - że Umawiające się Strony mogą przyjąć ograniczenia odpowiedzialności usługodawców działających w Internecie za treści umieszczane przez użytkowników (taka regulacja jest zawarta w art. 12-14 Dyrektywy E-Commerce). Poza stwierdzeniem, że ze względu na swą istotę każde postanowienie umowy musi być ujęte w jej tekście (a nie jedynie w przypisie), należy zauważyć, że ACTA nawet we wspomnianym przypisie nie porusza kwestii zakazu nakładania obowiązku monitorowania treści w Internecie, a takowy jest zawarty w art. 15 Dyrektywy E-Commerce (2000/31/WE). Gdyby wprowadzić odpowiedzialność po stronie przedsiębiorców internetowych za treści umieszczane przez użytkowników oraz obowiązek monitorowania tych treści to nie tylko doprowadziłoby to do cenzury w Internecie, ale przede wszystkim, sens biznesowy platform internetowych przestałby istnieć, co z kolei by skutkowało załamaniem gospodarki internetowej. Inne wątpliwości budzi art. 8.1 ACTA, który w niedostateczny sposób definiuje pojecie osoby trzeciej, która może być wezwana do zaprzestania naruszeń, co stwarza pole do sprzecznych interpretacji na tle Dyrektywy 2004/48/WE o egzekwowaniu własności intelektualnej.
   Art. 23.1 ACTA posługuje się z kolei bardzo szerokim, ale niejasnym pojęciem "skali handlowej", które nie jest zdefiniowane w żadnym akcie prawnym Unii Europejskiej dotyczącym ochrony prawa własności intelektualnej, co również otworzy drzwi do wielu różnych interpretacji.
   Wreszcie art. 11 i 27.4 ACTA zobowiązują do wydania uprawnionym informacji o podmiotach naruszających prawa. Postanowienia te, co prawda wskazują, że prawo do informacji może być realizowane bez uszczerbku dla i zgodnie z przepisami dotyczącymi ochrony danych osobowych, jednak ich stosowanie wg ACTA ma być obowiązkowe, stąd pozostają w sprzeczności z zasadą, która została ustanowiona przez Trybunał Sprawiedliwości w 2008 r. w sprawie Promusicae (C-275/06), zgodnie, z którą "(Dyrektywy UE) nie zobowiązują Państw Członkowskich do ustanowienia (...) obowiązku przekazania danych osobowych w celu zapewnienia skutecznej ochrony praw autorskich w ramach postępowania cywilnego", co również zostało potwierdzone przez Rzecznika generalnego w sprawie Scarlet Extended (C-70/10) obecnie rozpatrywanej przez Trybunał Sprawiedliwości.
   Czy rząd powinien brać pod uwagę interes polskiej gospodarki?
   Na koniec kilka moich refleksji, które skłaniają mnie do tezy, że polski rząd działa wbrew interesowi kraju. Na początek chciałbym się odnieść do kwestii obrony własności intelektualnej. Jako programista powinienem skakać z radości, że rząd dba o moje interesy. Jestem autorem wielu programów (niektóre open source, np. http://code.google.com/p/lexitoolsmobile/, http://sourceforge.net/projects/ltreminder/, http://sourceforge.net/projects/tosl/). W czasach, gdy wszyscy pisali FK i "magazynówki", ja się zajmowałem automatycznym tłumaczeniem. Pamiętam, jak gdzieś na początku lat 90-tych do naszego stoiska na targach przyszedł młody człowiek, który zakupił na bazarze nasz program (LexiTools), ale widzi że mamy nowszą wersję, to może by mu uaktualnić ;-).
   Jawny przykład naruszania moich praw autorskich. Czy to była przyczyna upadku tego projektu? Nie! Było wiele innych przyczyn, dla których rynek popularnego oprogramowania nie mógł się w Polsce rozwinąć. To było przed erą internetu. Gdyby nasze oprogramowanie zyskało dzięki internetowi większą popularność, to byłby wręcz jeden z czynników, które równoważyłyby inne negatywne czynniki (mających zupełnie inny charakter).
   W czyim interesie?
   Czy w Polsce istnieje problem praw autorskich w odniesieniu do oprogramowania? Zdecydowanie nie. Po pierwsze mamy wystarczające środki dla zabezpieczenia oprogramowania. Po drugie w Polsce produkuje się głównie programy dedykowane, które bez wsparcia są bezwartościowe. Po trzecie dynamicznie rozwija się otwarte oprogramowanie. Może więc wzrost poziomu ochrony umożliwi tworzenie nowych, innowacyjnych programów? Zdecydowanie nie. Jak już wspomniałem - problem piractwa jest z tego punktu widzenia marginalny. Komu i po co jest więc potrzebne ACTA?
   Moim zdaniem to jest początek kolejnej próby wprowadzenia patentów na oprogramowanie. Nie będę tu przytaczał wielu argumentów, jakie padły przy okazji poprzedniej próby (trochę danych historycznych można znaleźć tutaj). Chcę tylko zwrócić uwagę na to, że tylko ktoś skrajnie naiwny mógłby sądzić, że porażka USA w sprawie patentów zakończy sprawę. Jak sądzę na drugi dzień zebrał się jakiś sztab, opracowujący nową strategię. Może obserwujemy właśnie jej realizację? Upadek ACTA także nic nie zmieni. Oni są wytrwali i podstępni. I takie drobne porażki jedynie skłaniają do doskonalenia metod manipulacji. Nawiasem mówiąc podobny proces obserwujemy w sprawie OFE. Nieważne jak celne i ważkie będą argumenty przeciw. One wszak się pojawiają sporadycznie. Propagandyści zaś są wytrwali i nieprzemakalni....
   Prawa autorskie w informatyce służą przede wszystkim ograniczeniu konkurencji. Duże korporacje zatrudniają tabuny prawników i patentują setki najbardziej banalnych rozwiązań (Microsoft kiedyś próbował nawet opatentować komendę, która od dziesięciolecie jest znana w systemach uniksowych!). Kiedy któryś z producentów zgłosi naruszenie jego praw, prawnicy siadają i szukają naruszeń wzajemnych, by doprowadzić do ugody. A mniejsze firmy? Mogą tworzyć rzeczywiste innowacje, albo pracować dla "wielkich". Ta pierwsza możliwość w Polsce odpada. Legendarne wsparcie w USA dla innowacji ma w Polsce równie mocny odpowiednik: masy ludzi dobrej woli, gotowych każdemu chętnemu wyjaśnić dlaczego "nie da się". Nasz rynek masowych aplikacji jest słabiutki (zadziwiające w zestawieniu z faktem, że Polacy należą do najlepszych programistów na świecie). Wprowadzenie ACTA może pogrzebać go zupełnie. Nie będzie odważnych.
   Jak walczyć z piractwem i zapewnić twórcom dochody?
   Na koniec kilka słów wykraczających poza informatykę. Nie uważam się za złodzieja. Wydałem sporo pieniędzy na oprogramowanie, to i za muzykę mogę płacić. Najpopularniejsze utwory na youtube mają miliony odtworzeń. Nawet po kilka groszy od odtworzenia pozwoliłoby na uzyskanie przez autorów całkiem sporych dochodów. Szukałem kiedyś możliwości zakupienia legalnie muzyki w internecie. Wyszło po 3-4 zł od utworu. I to niezależnie od tego, ile razy go odsłucham. Czy to nie przesada? Inne nie wykorzystane źródło potencjalnych dochodów dla twórców to reklama. Nie wiem na ile jestem typowy - ale ja bardzo chętnie zapłacą do 100zł/miesiąc aby nie musieć tego słuchać/oglądać (to jeden z powodów, dla których ostatnio przestawiłem się na Radio Maryja :-)). Ale w pakiecie chcę dostać zakaz zaśmiecania mojej skrzynki na listy. No i jeszcze by się filtr antydebilny przydał. Wczoraj na przykład nieopatrznie oglądnąłem fragment posiedzenia komisji sejmowej pod dowództwem posłanki śledzińskiej-Katarasińskiej. Przecież to jawnie szkodliwe dla zdrowia. Jestem w stanie się opodatkować, byle nie być narażonym na widok takich idiotek. Może postawienie tej chamskiej baby na czele komisji kultury miało być dowcipem? Jakoś nie trafia w moje poczucie humoru :-(.
Jerzy Wawro.

Dochody tych, którym pomożemy (w przeliczeniu na złotowki wg obecnego kursu euro), sami żyjąc w nędzy:
   Grecja

Pensja minimum - 3,9 tys. zł
Minimalna emerytura - 2,2 tys. zł
Renta minimalna - 2,2 tys. zł (wypłacana 14 razy w roku)
Becikowe - 4,4 tys. zł
Dodatek za urodzenie dziecka - 50% dochodów matki przez 56 dni przed urodzeniem i 63 dni po narodzinach
Minimalny zasiłek dla sieroty - 2 tys. zł
Dodatek socjalny dla osób o niskich dochodach - 900 zł
Wiek emerytalny - 65 lat mężczyźni i 60 lat kobiety
Wypłata na chorobowym - 72-130 zł dziennie, w zależności od liczby dni choroby
Zasiłek dla bezrobotnych - 2,1 tys. złotych i jest powiększany o 10 proc. na każdego członka rodziny, wypłacany do 12 miesięcy

Włochy
Pensja minimum - 2,7 tys. zł
Minimalna emerytura - 2,6 tys. zł
Renta minimalna - 2,1 tys. zł (w grudniu renciści dostaj trzynastkę)
Becikowe - 4,5 tys. euro (za drugie i kolejne dziecko)
Dodatek za urodzenie dziecka - pracodawca musi wysłać rodzica na 6-miesięczny urlop do momentu ukończenia przez dziecko 3. roku życia. Na urlopie rodzic otrzymuje ekstra 30 procent swoich zarobków.
Minimalny zasiłek dla sieroty - 1,1 tys. zł dla półsieroty i 2,2 tys. zł dla pełnej sieroty
Dodatek socjalny dla osób o niskich dochodach - Jeżeli firma zabrała godziny pracy to państwo płaci 80% wypłaty, któr dostaliby za te godziny, pracujc w pełnym wymiarze godzin
Wiek emerytalny - 65 lat mężczyźni i 60 lat kobiety
Wypłata na chorobowym - 60% dochodów, jeżeli chorujemy do 90 dni i 75%, jeżeli chorujemy powyżej 90 dni
Zasiłek dla bezrobotnych: 4 tys. zł wypłacany przez 8 miesięcy lub w przypadku osób 50+ przez 12 miesięcy

Polska
Pensja minimum - 1,4 tys. zł
Minimalna emerytura - 730 zł
Renta minimalna - 730 zł
Becikowe - 1 tys. zł
Dodatek za urodzenie dziecka - pełnopłatny urlop macierzyński przez 5 miesięcy
Minimalny zasiłek dla sieroty - 350 zł
Dodatek socjalny dla osób o niskich dochodach - 500 zł
Wiek emerytalny - 65 lat mężczyźni i 60 lat kobiety (będzie zwiększony do 67 lat dla wszystkich)
Wypłata na chorobowym - Zasiłek wynosi 80 proc. wynagrodzenia, jeżeli przyczyn choroby jest wypadek w pracy, to zasiłek wynosi 100 proc. wynagrodzenia
Zasiłek dla bezrobotnych - 742 zł przez pierwsze trzy miesice, potem wysokość zasiłku spada do 582 złotych

źródła: dane ZUS i U.S. Social Security Administration
Dlatego w Brukseli Donka POklepują PO plecach.

    Francuski kosher sex. 24.01.2012r.
   Policja we Francji zatrzymała najstarszego pedofila. Okazał się nim bardzo wpływowy rabin niejaki Daniel Fahri. Postawiono mu zarzut napaści seksualnej na osoby poniżej 15 roku życia.
   70-letni rabin Daniel Farhi, założyciel Liberalnego Ruchu Żydowskiego, zaledwie dwa tygodnie przed aresztowaniem otrzymał od prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego najwyższe francuskie odznaczenie państwowe - Legię Honorową. (...)
   Daniel Farhi jest założycielem Francuskiego Żydowskiego Ruchu Liberalnego (MJLF). Ruch jest stowarzyszeniem kultu i kultury liberalnej związany ze światową Unią Judaizmu Postępowego. Założony w 1977 roku, Ruch promuje żydowskie życie religijne i kulturalne przez kilka ośrodków kultury oraz synagogi.
   MJLF powstał w czerwcu 1977 roku i założony został przez około pięćdziesiąt rodzin, z inicjatywy tego rabina, a w wolnych chwilach dewianta cywilizacyjnego Daniela Farhi.
   Wielu rabinów przyczyniło się do rozwoju MJLF. Prezydent Komorowski gościł w rok i siedem dni od zamachu stanu w Polsce przedstawicieli tych gmin żydowskich. Obecnie trzech rabinów administruje Ruchem Liberalnym: Delphine Horvilleur, Stephen Berkowitz i Yann Boissiere.
   Ze znanych postaci w Polsce stale współpracujących z Żydowskim Ruchem Liberalnym oprócz wymienionego Romana Polańskiego jest także Agnieszka Holland, a z polityków Adam Szejnfeld i oczywiście Donald Tusk.
  za www.stopsyjonizmowi.net

  Już wiadomo dlaczego trwają boje o usprawnienie ściągalności abonamentu za posiadanie telewizora.  05.01.2012r.
   Żydowskie programy w telewizji publicznej.
  Telewizja Polska i Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich zawarły w środę (4 stycznia 2012r.) porozumienie w sprawie emisji programów dotyczących życia społeczności żydowskiej w Polsce w telewizji publicznej.
  Przyjęta wersja minimum - programy, co najmniej półgodzinne, będą emitowane w ogólnopolskiej TVP2 przynajmniej raz w miesiącu. Zgodnie z porozumieniem, telewizja będzie też transmitować obchody święta Purim. Pierwszych programów możemy spodziewać się już niedługo - umowa wchodzi w życie z dniem podpisania.
   Porozumienie zostało podpisane, m.in dzięki inicjatywie, pomocy i przy znacznym udziale Małgorzaty Burzyńskiej-Keller oraz ks. Henryka Paprockiego.
   Małgorzata Burzyńska-Keller prowadzi obecnie Fundację Ochrony Dziedzictwa Kultury Żydów "Wspólne Korzenie" w Łodzi. Jest pomysłodawcą i artystycznym dyrektorem Festiwalu Sztuki Filmowej Jidysz, którego pierwsza edycja odbyła się z powodzeniem w październiku 2006 roku. Pozyskuje z archiwów świata nieznane filmy jidysz - dokumentalne i fabularne. Realizuje także cykliczny program telewizyjny "Szma Israel" emitowany przez TVP.
   Ks Henryk Paprocki (ur. 1946 w Kole) jest doktorem teologii Instytutu św. Sergiusza w Paryżu, duchownym prawosławnym, wykładowcą Uniwersytetu w Białymstoku, Prawosławnego Seminarium Duchownego i Akademii Teatralnej w Warszawie, tłumaczem m. in. dzieł Mikołaja Bierdiajewa, Sergiusza Bułgakowa, Oliviera Clement, Mikołaja Łosskiego i Aleksandra Schmemanna.
   Ze strony TVP SA "porozumienie określające zasady przygotowywania i nadawania w Telewizli Polskiej audycji religijno-moralnych, religijno-społecznych, kulturalnych i nabożeństw Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich" podpisali prezes Andrzej Urbański i Sławomir Siwek. Związek reprezentowali przewodniczący ZGWŻ Piotr Kadlcik i wiceprzewodniczący Symcha Keller.
   - To wydarzenie historyczne i bezprecedensowe - mówi Piotr Kadlcik, jeden z sygnatariuszy porozumienia. - Ważne również dlatego, iż jednym z zadań telewizji publicznej jest edukacja. A wiele wydarzeń i sytuacji z którymi mamy do czynienia, nie wyłączając aktów antysemityzmu, wynika głównie z braku edukacji i wiedzy na temat Żydów. I mam nadzieję, że porozumienie zmieni tę sytuację.
   Porozumienie zawarto na czas nieokreślony. Programy będą realizowane przez wewnętrzne lub zewnętrzne zespoły producenckie i finansowane przez Telewizję Polską.
  za http://www.jewish.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1550&Itemid=57
  Mało im że mają ITI i TVN?

Szykuj się na wielki głód. Albo dalej oglądaj rządowe bajki w różnych TVNach, może one zaspokoją twoje potrzeby.

  Prawda wyjdzie na wierzch, prędzej czy później, z trudem ale się przebije. Ważne żeby obywatele chcieli tą prawdę przyjąć do wiadomości, ale z tym bywa różnie.
  Policja i policyjni prowokatorzy sprzyjali lewackim bojówkom i, o zgrozo, niemieckim bandytom nie wiadomo czemu nazywanym antyfaszystami (chyba dla zmylenia Polaków) w atakowaniu legalnego Marszu Niepodległości. Dlaczego? Chyba dlatego aby zgnoić i sponiewierać Polaków, wszystko co polskie i wszystko co ma choćby znamiona patriotyzmu.
  To się wpisuje w realizowaną politykę stopniowej likwidacji państwa polskiego.
   Żeby było ciekawiej policja i policyjni prowokatorzy dali się nagrać, albo naiwniacy albo zupełnie nie przejmują się tym że społeczeństwo pozna prawdę. W związku z tym, po zapoznaniu się z dokumentami dotyczącymi Marszu Niepodległości, z zeznaniami świadków, z filmami i zdjęciami z tych zajść robionymi przez naszych dziennikarzy i blogerów, złożono do Prokuratora Generalnego doniesienie o popełnieniu przestępstwa przez Komendanta Stołecznego Policji.
  Całość czytaj tu:  Nowy Ekran

LEWACKIE BOJÓWKI Z NIEMIEC NA ŚWIĘCIE NIEPODLEGŁOŚCI POLSKI
Pod koniec filmu widać owiniętego szlikiem niejakiego M.S. z Krytyki Politycznej.

  Przekręt w sprawie "Nowego Wspaniałego świata"
   Lewaccy, komunizujący aktywiści dostali prezent od miasta Warszawy. W samym centrum stolicy na skrzyżowaniu ul. Nowy świat ze świętokrzyską, niedaleko Uniwersytetu Warszawskiego otrzymali 1300 m2 w lokalu po dawnej kawiarni "Nowy świat".
   W miejscu, w którym kabaret "Dudek" wyśmiewał absurdy PRL wkrótce absurdy komunizmu będą wielbione i promowane przez towarzystwo "Krytyki Politycznej". Na dodatek władze Warszawy oddając im lokal złamały prawo dopuszczając się przestępstwa.
   Trzypoziomowy lokal w niezłym stanie otrzymało Stowarzyszenie im. Stanisława Brzozowskiego, czyli po prostu "Krytyka Polityczna" ze Sławomirem Sierakowskim na czele. To komunizujące środowisko krytykujące "stare" kierownictwo SLD za "prawicowe odchylenia" będzie miało idealne miejsce do propagowania swoich lewackich poglądów. I będzie czyniło to pod płaszczykiem prowadzenia "instytucji kulturalnej". Dlaczego właśnie znany z telewizji Sierakowski dostał ten lokal? Oficjalnie dlatego, że wygrał konkurs ogłoszony przez zarząd warszawskiej dzielnicy śródmieście. Jeśli jednak przyjrzymy się ludziom oceniającym zgłoszenia i serie artykułów na temat konkursu w "Gazecie Wyborczej" to możemy dojść do wniosku, iż oddanie pomieszczeń po dawnej kawiarni środowisku "Krytyki Politycznej" było już wcześniej przygotowane.
   Kukułcze jajo
   Ponad tysiąc metrów kwadratowych na trzech kondygnacjach w kamienicy na ul. Nowy świat od kilku lat stało puste. Poprzedniego najemcę władze miasta eksmitowały za niepłacenie czynszu. Długi sięgały milionów złotych, choć znajdowała się tu popularna kawiarnia i restauracja pod nazwą "Nowy świat". Zresztą działała ona od czasu odbudowania kamienicy po wojnie. To tu znani aktorzy trzy dni w tygodniu przez 10 lat (1965 - 1975) występowali w kabarecie "Dudek" Edwarda Dziewońskiego. Jeśli w telewizji oglądamy czarno-białą powtórkę skeczu "Ucz się Jasiu!" z Michnikowskim, Kobuszewskim i Gołasem to oglądamy też gości i wystrój kawiarni "Nowy świat" z lat 60. W niej też odbywały się koncerty jazzowe, a stojący fortepian nie był jedynie dekoracją. Po roku '89 miejsce stało się jeszcze bardziej ekskluzywne za sprawą swej historii. Firmy wynajmowały kawiarnię i działającą na piętrze restauracje na spore imprezy okolicznościowe, a w tygodniu w kawiarni można było spotkać popularnych aktorów i znanych reżyserów, którzy umawiali się by porozmawiać o nowych projektach. Dziennikarze umawiali się tu na rozmowy i wywiady z bohaterami swych artykułów, często śledczych. Na przełomie 2006 i 2007 roku władze miasta postanowiły definitywnie odebrać lokal najemcy i po serii akcji w stylu zamalowywania okien i witryn, czy zaspawania zamków dokonały eksmisji. Tym samym kawiarnia z historią przeszła do przeszłości. Tysiąc metrów stało puste. Nic się nie działo. Władze dzielnicy śródmieście organizowały przetargi na najem, ale kończyły się niepowodzeniem. Cena wywoławcza za najem była zbyt wygórowana, a miejscy urzędnicy nie chcieli zorganizować jawnej aukcji od złotówki. Poza tym w toku jest sprawa o zwrot całej kamienicy prawowitym spadkobiercom właścicieli, czyli Wojciechowi Geyerowi. Zresztą powinna o­na być już dawno zwrócona, bowiem sprawa o reprywatyzację budynku ciągnie się 18 lat! Ponadto potencjalni najemcy - prywatne osoby i spółki z branży gastronomicznej - nie chciały wchodzić w konflikt z p. Geyerem, bo liczą na współpracę z nim po odzyskaniu przez niego kamienicy. Także Geyer publicznie ostrzegał, że będzie oprotestowywał każdy rozstrzygnięty przetarg na lokal. Trudno mu się dziwić, skoro sprawa reprywatyzacyjna jest już na ukończeniu. Najemcy wyłonieni przez miasto to dla niego po prostu kukułcze jajo.
   "Wyborcza" w akcji
   Po kolejnym nie rozstrzygniętym przetargu na najem władze śródmieścia z burmistrzem Wojciechem Bartelskim zdecydowały się umieścić w lokalu działalność kulturalną. Najpierw miała być tu placówka Domu Kultury. I wtedy rozpoczęła się istna kampania stołecznej "Wyborczej", by oddać miejsce "warszawskiemu środowisku kulturalnemu". Konkretnie chodziło o "naprawie krzywd" wyrządzonych przez prezydenta Kaczyńskiego, który eksmitował lewackie i homoseksualne środowisko z "La Madame". W stołecznym dodatku "Gazety" pojawiały się teksty i felietony, że ludzie działający w "La Madame" nie mają się gdzie podziać, a to przecież sama śmietanka kulturalna stolicy, a nawet można powiedzieć - salony Europy. Do kampanii o dziwo przyłączyła się... "Rzeczpospolita", ze swym warszawskim dodatkiem "Życie Warszawy". Co kilka dni pojawiały się teksty, wywiady komu oddać "Nowy świat". Nikt przy tym nie zainteresował się prawowitymi właścicielami kamienicy. Nikt Wojciecha Geyera nie zapytał o zdanie. Burmistrz Bartelski przystał na ów swoisty szantaż środowiska warszawskiej "Wyborczej" i ogłosił konkurs na "Najlepszą propozycję zagospodarowania lokalu przy Nowym świecie 63". Zasady tego konkursu, jak i sam tryb jego przeprowadzenia i sposób oceny prac budzą poważne wątpliwości. Na tyle poważne, iż sprawą powinna się zainteresować prokuratura, gdyż zachodzą przesłanki niegospodarnego zarządzania majątkiem komunalnym przez burmistrza Wojciecha Bartelskiego.
   Bezprawny zespół nacisku
   Otóż powołał o­n tzw. zespół doradczy, który miał oceniać nadesłane projekty zagospodarowania lokalu po dawnej kawiarni. Tymczasem w oficjalnym, prawnym ogłoszeniu o postępowaniu w sprawie wyboru najlepszej propozycji najmu lokalu nie ma mowy o jakimkolwiek zespole doradczym oceniającym zgłoszenia i przeprowadzającym rozmowy z uczestnikami konkursu. Co więcej, w ogłoszeniu mowa jest tylko o zarządzie Dzielnicy, jako organie uprawnionym do prowadzenia negocjacji z uczestnikami postępowania. Tymczasem nadesłane oferty oceniał ów "zespół doradczy", który także był wyłoniony w dziwny sposób bez jasnych kryteriów. Do tego swoistego jury powołano osoby związane z lewicowymi środowiskami. Nadto weszła do niego współpracownica koncernu Agora - Bogna Świątkowska - prowadząca swoją audycję w radiu Roxy FM, należącym właśnie do tej spółki. Tymczasem to gazeta tego koncernu najbardziej interesowała się wynikami konkursu na "Nowy świat" i wskazywała charakter środowiska, które powinno otrzymać lokal. Nie można się oprzeć wrażeniu, iż wprost "Wyborcza" wywierała naciski na władze dzielnicy i ów "zespół doradczy", w którym to miała swojego człowieka - Bognę świątkowską. Członkiem zespołu był także Marcin Meller (żyd, syn nieżyjącego byłego ministra spraw zagranicznych RP Stefana Mellera), redaktor naczelny "Playboya".
   To właśnie ów "zespół doradczy" wybrał do drugiego etapu dwie oferty, w tym zwycięską "Krytyki Politycznej" i przeprowadził z ich przedstawicielami rozmowy. Następnie wybrał jedną, zwycięską i przedstawił burmistrzowi Bartelskiemu i zarządowi dzielnicy swoją opinię komu należy oddać atrakcyjny lokal. Jeśli jednak wczytamy się w zasady wyboru najemcy uchwalone przez władze śródmieścia to przedstawiony powyżej tryb postępowania był nielegalny. W pkt.10 zasad i kryteriów wyboru najemcy, czytamy: "wybrane podmioty zaproszone zostają do drugiego etapu postępowania, w którym prowadzone są negocjacje, zmierzające do zawarcia umowy najmu lokalu. Decyzję o zawarciu najmu lokalu podejmuje Zarząd Dzielnicy śródmieście m.st. Warszawy." Takie sformułowanie oznacza, iż rozmowy z dwoma wybranymi oferentami mogły prowadzić tylko władze Dzielnicy śródmieście, czyli jej zarząd. Zespół doradczy nie ma bowiem żadnych umocowań prawnych do prowadzenia negocjacji w imieniu organu samorządowego w sprawie zawarcia umowy cywilnoprawnej. Owe negocjacje powinien przeprowadzać tylko zarząd lub burmistrz śródmieścia. Tymczasem de facto to dziwnie powołany z dziwnym umocowaniem prawnym, a faktycznie go nie posiadający, a więc działający zupełnie bezprawnie zespół kilku ludzi wybrał władze Warszawy oddadzą atrakcyjny lokal w centrum stolicy. Burmistrz Bartelski i zarząd dzielnicy jedynie, klepnęli, to co postanowili inni. Takie postępowanie władz samorządowych jest przestępstwem. Tym bardziej, iż lokal oddano na preferencyjnych warunkach.
   Cała władza w ręce rad
   Wśród kryteriów wyboru nie było ceny za najem. Tę ustaliły z góry władze dzielnicy z burmistrzem Bartelskim i nie podlegała żadnym negocjacjom. Czynsz jest więcej niż atrakcyjny. Za lokal w samym środku centrum Warszawy, na Trakcie Królewskim, w najbardziej ruchliwym miejscu lewackie towarzystwo "Krytyki Politycznej" będzie płacić tylko 12 zł za m2. Tymczasem we wcześniej przetargach na "Nowy świat" władze dzielnicy od komercyjnych najemców chciały więcej niż 70 zł. za m2. Cena za jaką Sierakowski ze swym komunizującym środowiskiem będą dysponować 1300 m2. To więcej niż symboliczna - to darmo. Tym bardziej, iż będą tam prowadzić normalną działalność gastronomiczną. Okoliczne, prywatne kawiarnie i restauracje, które muszą płacić kilkakrotnie, a nawet kilkunastokrotnie większy czynsz skazane zostały przez władze miasta na nieuczciwą konkurencję ze strony młodych komunistów.
   Głównym kryterium wyboru miał być projekt działań kulturalnych. Jednak burmistrz Bartelski wraz z zarządem dzielnicy bardzo ogólnikowo sformułował owe kryteria. Można powiedzieć, iż w ogóle nie sporządzono jasnych, klarownych, precyzyjnych kryteriów wyboru. Wszystko zależało od widzimisię owego bezprawnego "zespołu doradczego", którego tworzyło lewicowe środowisko bardziej lub mniej powiązane z "Wyborczą". Oferty odrzucano bez jakiegokolwiek uzasadnienia. Nie wiadomo kto, jaką ofertę przygotował. Posiedzenia zespołu oceniającego nie były protokołowane. Nic więc dziwnego, iż już w I etapie odpadła oferta fundacji "Europa - Media", czyli środowiska prawicowego Klubu Nowogrodzka 44 założonego przez Krzysztofa Bosaka. W klubie tym promowana jest bowiem austriacka szkoła ekonomiczna, czy myśl polityczna całkowicie odmienna od preferowanej przez "Wyborczą", czy "Krytykę Polityczną". Ofertę fundacji odrzucono mimo iż miała wielu partnerów i to silnych, jak np. TVP "Kulturę".
   - Z tego co czytam w prasie to nasza propozycja działalności kulturalnej była podobna do tej złożonej przez "Krytykę Polityczną". Też chcieliśmy organizować spotkania, prowadzić księgarnię, mieć ambitną scenę muzyczną powrócić do tego, czego słynęła dawna kawiarnia, czyli sprowadzić kabarety. No i oczywiście rozwinąć to co prowadzimy teraz na Nowogrodzkiej 44. Oczywiście wszytko w większym lub mniejszym stopniu skierowane w prawą stronę - mówi nam Krzysztof Bosak, starający się o lokal na Nowym świecie. Nie ma wątpliwości, iż Sierakowski będzie tam promował tylko myśl lewicową, a prawicowi, konserwatywni publicyści będą zapraszani tam w ramach listka figowego, mającego jedynie uwiarygodniać środowisko nowej, komunistycznej lewicy.
   Prywatny właściciel walczy
   Do przejęcia lokalu przez towarzyszy Sierakowskiego może na szczęście jeszcze nie dojść, bowiem sprawą zainteresował się prawowity właściciel - Wojciech Geyer.
   - Wszelkie decyzje o rozstrzygnięciu przetargu zostaną oprotestowane a właściciel będzie dochodził swoich praw wnet po odzyskaniu kamienicy - uprzedzili już pełnomocnicy Geyera. Jeszcze przed podjęciem decyzji przez władze dzielnicy, gdy trwał II etap konkursu prawnik Geyera mec. Robert Nowaczyk wystosował pismo do władz dzielnicy oraz oferentów, a więc i do "Krytyki Politycznej" uprzedzające przed konsekwencjami unieważnienia umowy i narażenia stron przetargu na potencjalne straty w przypadku podjęcia jakichkolwiek prac adaptacyjnych. Wojciech Geyer nie wyklucza bowiem oddania sprawy do sądu, by unieważnić umowę między władzami Warszawy, a "Krytyką Polityczną". Trudno nie odnieść wrażenia, iż władze dzielnicy śródmieście chcą podrzucić kukułcze jajo Geyerowi i umyć ręce. Trudno też oczekiwać po komunizującym środowisku by łatwo oddało przejęty lokal prawowitym właścicielom.
   Tekst ukazał się w tygodniku "Najwyższy Czas!"
   Odebrać lokal i dotacje "Krytyce Politycznej"
   Należy jak najszybciej zorganizować protest oraz dążyć do odebrania lokalu "Krytyce Politycznej". Lokal na Nowym świecie, który od miasta otrzymało to pismo zostało wykorzystane jako baza lewackich bandytów ściągniętych z Niemiec w celu napadania na Polaków podczas ich święta. Tym samym miejsce to jest wykorzystywane niezgodnie z przeznaczeniem. Należy również dążyć do odebrania wszelkich dotacji państwowych "Krytyce Politycznej" gdyż jej działalność okazała się antypolska. Należy rozważyć wszelkie kroki prawne w celu okiełznania tego wywrotowego środowiska.
   Proszę o komentarze oraz o jak najszybsze organizowanie się. Musimy bronić praworządności Za wszelką cenę powstrzymać ludzi którzy zapraszają do Polski elementy chuligańskie. Przypominam, że "Krytyka Polityczna" otrzymała w tym roku 140 tys. złotych dotacji od Ministerstwa Kultury. Czy to z tych pieniędzy sponsorowano bojówki niemieckie? Bo ktoś musiał im opłacić ten wyjazd. W obliczu tak bezczelnych działań lewactwa w Polsce wszyscy Polacy muszą się zjednoczyć. Nie może być pobłażania na tego typu zachowania elementów wywrotowych i to jeszcze najprawdopodobniej za pieniądze podatników.
   Kto sponsoruje ultra-lewaków?
   HGW przekazała w 2009 i 2010 po 100.000 złotych rocznie na działanie redakcji KP. Władze samorządowe przekazały lokal w dzierżawę za symboliczną opłatę 12 zł/m2 miesięcznie - zaniżając ten czynsz średnio 12-krotnie. KP płaci 15.600 zł miesięcznie, a powinna płacić: 187.200. Czyli KP otrzymuje miesięczną dotację od samorządu w wysokości: 171.600, czyli rocznie 2.059.200 złotych. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego za rok 2009 dotacja w wysokości 340.000 złotych. Zachęta - 45.000 złotych. Resort kultury dodatkowo 44.000 złotych za projekt "Patriotyzm jutra" + 14.000 złotych na wydawnictwo "Stowarzyszenia im. Stanisława Brzozowskiego".
   Instytut Teatralny im. Z. Raszewskiego. Od 2009 r. wyłożył 17.000 zł. Państwowy Instytut Sztuki Filmowej w roku 2010 "dał" 80.000 złotych.
   Lewackie bojówki z Niemiec w Warszawie
   Pałki, kominiarki, niemieckie okrzyki. To lewackie bojówki zakłóciły święto Niepodległości w Warszawie. Bili się z polską Policją, a potem uciekli do Kawiarni "Nowy Wspaniały świat" należącej do Krytyki Politycznej.
   To właśnie ci ludzie zaproszeni przez miłujące tęczową miłość i pokój środowisko Sierakowskiego, Biedronia i Szczuki zmusili polskie grupy rekonstrukcyjne (Ułani, Żołnierze Września, Rycerze) do zmiany trasy defilady państwowej. Film nakręcił Kacper Gizbo, szef Nowy Ekran TV.

  Krach finansowej piramidy
   Z Andrzejem Sadowskim, wiceprezydentem Centrum im. Adama Smitha, rozmawia Piotr Falkowski.
   ...Jak ocenić decyzje podejmowane przez Unię Europejską w celu przeciwdziałania rozszerzaniu się kryzysu?
   - Nikt nie wygra z matematyką. Każdy system upadnie, gdy zbankrutuje. Tak stało się też ze Związkiem Sowieckim. Nie obaliła go żadna rewolucja, tylko najzwyczajniej zbankrutował. Rzecz nie w ilości pieniędzy, które zostaną zmobilizowane do tzw. obrony euro, bo one też mają swoje ograniczenie. Równie dobrze można powiedzieć, że PRL w latach 80. mogłaby doskonale funkcjonować, gdyby tylko Zachód dawał kolejne kredyty... Problem nie w nieustannych transferach pieniędzy i pożyczaniu, ale w systemie władzy w Europie, który pozwala na tak daleko idące nieodpowiedzialne zadłużanie, że tworzą się zobowiązania, i to na kilka następnych pokoleń. Jest to ponad miarę możliwości gospodarek. Brzemię ciążące na społeczeństwach jest nie do udźwignięcia. Przypadek Grecji tylko to unaocznił, i stąd panika.
   Tymczasem politycy chwalą się coraz większymi sumami, które "udało" im się wyasygnować na ratowanie euro. - Przecież danie Grecji czy Włochom pieniędzy nie spowoduje, że zredukują się ich zobowiązania narosłe do monstrualnych rozmiarów. Ma to czasami charakter znieczulenia miejscowego, natomiast organizmy tych krajów, nawet nie tyle gospodarcze, ile polityczne, są nadal chore. Politycy nie są w stanie przestać tworzyć spirali zadłużenia. Nawet 2 bln euro nie wystarczą na utrzymanie status quo. Zresztą w to już nikt nie wierzy. Warto zwrócić uwagę na stanowisko niemieckiej CDU, która stwierdziła, że trzeba pozwolić opuszczać strefę euro.
   Sami Niemcy powoli zatem wycofują się z pomysłu jednej waluty. - Przyczyną krachu euro jest przyjęcie za podstawę działania błędnej teorii. Jeszcze za życia Milton Friedman (1912-2006, noblista z 1966 roku) pokazywał, że euro było walutą narzuconą od góry. Nie było elementem oddolnej integracji gospodarczej, ale odgórnej politycznej. Euro mogło swobodnie przekraczać granicę, ale towary już nie zawsze. Część barier gospodarczych została nawet w strefie, która miała wspólną walutę.
   Jaka jest w tym wszystkim rola banków? To przecież one kupowały obligacje, które teraz są nic niewarte. - Banki oczywiści prędzej czy później stracą. Ale w ostatnich latach nie tylko w Europie, ale i w Stanach Zjednoczonych uzyskały daleko idące przywileje, a były jednocześnie zachęcane przez rządy do pożyczania im poprzez papiery dłużne. To był taki system wzajemnie się wspierających dwóch stron, który działał dobrze, dopóki ktoś nie powiedział: "sprawdzam". Wtedy się okazało, że to była zwykła finansowa piramida.
   W Polsce poparcie rządzących dla przyjęcia euro nie spada. Co więcej, pojawiły się głosy, że należy ową akcesję jeszcze przyspieszyć. - Oznaczałoby to przyjęcie na siebie narastających zobowiązań. Tak się stało ze Słowacją, niedawno skłonioną do przyjęcia euro. Teraz biedniejsi niż Grecy Słowacy muszą finansować ich o wiele wyższe emerytury. Dlaczego mamy popełniać ten sam błąd i zacząć finansować wyższy poziom życia Włochów czy jeszcze innych?
   Dziękuję za rozmowę

Dominika Nagel i Anna Tarczyńska w "FiM": to ksywy mordercy bł. ks. Jerzego - Grzegorza Piotrowskiego - artykuł w Rzeczpospolitej

   O skandalicznym zachowaniu członka niemieckiej Antify - mówi portalowi Fronda.pl Jacek Nieszczerzewicz uczestnik defilady historycznej w rozmowie z Jarosławem Wróblewskim.
Jako członek grupy rekonstrukcyjnej zostałeś wczoraj zaatakowany na Nowym świecie. Jak do tego doszło?
   - To miało miejsce na wysokości ulic Ordynackiej i Wareckiej. Byłem razem z kolegami ze Studenckiego Koła Historycznego Wojskowej Akademii Technicznej. Nie jestem jej członkiem, ale współpracujemy ze sobą. Szliśmy w mundurach z okresu napoleońskiego z lat 1830-31 (poprawię autora, nie zokresu napoleońskiego a z okresu Powstania Listopadowego - admin) na miejsce koncentracji grup defilady historycznej przy kościele Wizytek na Krakowskim Przedmieściu. Szliśmy od Muzeum Wojska Polskiego. Byliśmy w zwartej grupie, a ja jako sierżant Legii Nadwiślańskiej (kolejny błąd autora - Legia Nadwiśańska istniała w latach 1808 - 1813, więc nie wiadomo w końcu jakie mundury mieli uczestnicy grupy rekonstrukcyjnej. Mieszane? - admin) trochę na przedzie, aby w razie czego zwrócić uwagę na przejeżdżający samochód. W pewnym momencie zobaczyłem, że dzieje się jakieś zamieszanie.
   Co się działo?
   - Byli młodzi ludzie ubrani na czarno zamaskowani w kapturach, w kominiarkach. Widziałem jak wyjechał z Ordynackiej nieoznakowany radiowóz. Policjanci jednego z nich skuli kajdankami. Reszta zamaskowanych jednak stanęła przy Wareckiej i obserwowała nasz przemarsz. To byli Niemcy, zaczęli nas komentować w języku niemieckim. Byli dobrze zorganizowani, mieli też wśród siebie gościa z megafonem, on wydawał polecenia po polsku, inny tłumaczył na niemiecki. Niemcy wyzywali nas, pracowałem w niemieckich firmach i znam brzydkie niemieckie słowa. Gdy przechodziłem obok nich, to jeden z nich splunął mi na mundur.
   Jak zareagowałeś?
   - Zagotowało się we mnie. Kiedy on splunął, to ja odpowiedziałem mu tym samym czyli naplułem na niego. Zatrzymałem się i próbowaliśmy rozmawiać. Chciałem mu powiedzieć, żeby się odczepił, on nie chciał i doszło między nami do szamotaniny. On się zamachnął na mnie, ja broniłem się kolbą karabinu. Próbował mi go wyrwać. Zaczęliśmy się bardziej szamotać. Przyjechała policja i rozdzieliła nas. Nasze chłopaki przestali maszerować i ruszyli za mną. Zamaskowani Niemcy jednak się nie ruszyli w obronie swojego kolegi. Rozdzieliła nas policja. Dobrze, że szybko zareagowała. Gdyby nie ona mogło by być gorąco. Nie jestem z tych co da się bić jakiemuś niemieckiemu gówniarzowi.
   Ilu było was, a ilu Niemców?
   - Nas było ok. 30 ich dużo więcej. Naszą przewagą byłyby jednak długie historyczne karabiny.
   Co mówił do ciebie ten Niemiec?
   - Wyzywał mnie od faszystów, mówił, że mam faszystowski uniform. To był mundur z okresu Powstania Listopadowego. On zaczął później krzyczeć do policjanta, że to ja go zaatakowałem. Powiedziałem policjantowi, że to on napluł na polski, żołnierski mundur. Policjant kazał nam iść. Poszliśmy więc dalej Traktem Królewskim.
   Od lat bierzesz udział w rekonstrukcji historycznej, 11 listopada defilada nie udała się. - 11 listopada to jest moje święto i nie chcę, żeby ktokolwiek mnie tak obrażał. To, że zatrzymano defiladę historyczną, bo Niemcy zabarykadowali się w knajpie Krytyki Politycznej, to jest coś nie do pomyślenia.
   W takie święto nie mogli przejść Traktem Królewskim do Muzeum Wojska Polskiego w rekonstruktorzy, odtwarzający m.in. żołnierzy z 1920 r., ułanów, żołnierzy kampanii wrześniowej, Powstania Wielkopolskiego, Powstania Warszawskiego, Berlingowców, spadochroniarzy gen. Sosabowskiego czy żołnierzy niepodległościowego podziemia. Trasy nie przejechały specjalnie przygotowane pojazdy historyczne...
   - I jak można było do tego dopuścić? W największe narodowe święto blokuje się defiladę polskiej Niepodległości? Jak zmieniliśmy trasę na boczne ulice, to czułem się jakby ktoś napluł mi w twarz. Dlaczego policjanci nie potrafi sobie poradzić z bandą gówniarzy zamkniętą w knajpie? Niemcy w taki sposób zablokowali defiladę bardzo wielu świętującym ludziom, całym rodzinom, które przyszły z dziećmi oglądać ten przemarsz. W tak głupi sposób zabrano nam radość z tego wspaniałego święta.

  Sprawozdanie człowieka, który dopełnił Patriotycznej powinności
   Witam wszystkich.
   (...) Do Warszawy przyjechałem w czwartek przed południem aby pomóc kolegom z Telewizji Narodowej przy przygotowaniach do uroczystości pod pomnikiem Dmowskiego.
   W czwartek rozstawiliśmy namiot telewizji przy pomniku Dmowskiego i za zgodą policji rozpaliliśmy polowy piec aby się ogrzać. Bardzo przykre jest to, że władze miasta nawet nie postawiły flagi przy pomniku, tylko my musieliśmy oddać hołd Dmowskiemu. Z drugiej strony pomnik Piłsudskiego (bohatera masonerii) miał wieńce, wielkie flagi i zapewnioną ochronę 24/7. Lecz obsrały go ptaki:) W tym momencie trzeba pochwalić dzielnych kibiców z Legii Warszawa, którzy wiedzieli że lewactwo zamierza oblać pomnik Dmowskiego farbami, lub fekaliami jak co roku i czekali na tych bandytów w prywatnych samochodach w środę przed południem.
   I rzeczywiście doczekali się, bo w godzinach 10-11 w środę przyszło 100 lewaków aby sprofanować pomnik i w tym momencie rozdzwoniły się telefony wśród "Legionistów"... Nasi dzielni kibice zareagowali natychmiast i podbiegając pod pomnik obronili go własną piersią przed podpaleniem. Po prostu grzecznie wytupali czerwoną hołotę z placu:
   "raz sierpem, raz młotem w czerwoną hołotę"
   W nocy z czwartku na piątek również przychodziły grupki 2 osobowe kryptolewaków aby nas skompromitować. Jedni wypytywali się o trasę marszu a inni przynieśli nawet wódkę, chipsy, colę i nagrywając kamerkami próbowali nas poczęstować tymi "darami" Lecz policja i my mieliśmy oczy dookoła głowy i nie daliśmy się wciągnąć w żadne prowokacyjne gierki chuliganów z lewackich środowisk. W piątek postawiliśmy 11 metrowy bambusowy krzyż i potem część z nas poszła na Marsz a reszta została przy pomniku, aby czekać na uroczystości.
   A teraz wam opowiem jak to było na tym Marszu:
   Do Narodowców na Placu Konstytucji dołączyliśmy na krótko przed 15:00. Organizatorzy rozdawali ludziom naklejki z symbolem Polski Walczącej aby było łatwiej wyłapać bandytów z Antify, którzy przyczaili się wśród naszych szeregów również.
   O godzinie 14:45 rozległy się potężne wystrzały petard rzucanych w stronę Narodowców i to był "ukryty" znak Antify do ataku na Patriotów z flagami Polskimi. Należy tutaj podkreślić, że Antifa zachowała się w sposób bezczelny gdyż wielu z tych Niemców miało również Polskie flagi i dzięki tak skutecznie zaplanowanej prowokacji ze strony lewactwa mogli medialnie udawać Polaków. A media miały z tego pożywkę i pokazywali "kiboli" walczących z policją... i to jest kłamsTVo ponieważ to właśnie część bandytów z lewackich środowisk i ich koledzy z Niemiec przybrali maskę polskości i weszli w nasze szeregi z Polskimi flagami i potem zaczęli zamieszki na Placu Konstytucji. To właśnie kibice bronili weteranów Armi Krajowej, żołnierzy NSZ i innych kombatantów wojennych przed agresywną czerwoną hołotą importowaną zza granicy.
   Mam tutaj ogromne pretensje do policji, ponieważ zachowała się w sposób absurdalny. Dowództwo policji czekało dobre 20 minut na rozwój wydarzeń i pozwolono aby Niemiecki bandytyzm szalał na placu. Gdyby zareagowali wcześniej to media by nie kłamały, że "Marsz zdelegalizowano". Ale widocznie lewactwo kontroluje wszystko w naszym państwie i specjalnie czekano na to aż zaczną latać płyty chodnikowe bo wtedy można było zacząć medialny antypolski spektakl i rzucać oszczercze hasła o:
   - "agresywnych kibicach", "kibolach" itd.
   Organizatorzy Marszu zachowali się w sposób bardzo dobry i ogłoszono, że wycofujemy się z Placu i nie chcemy mieć nic wspólnego z tymi środowiskami lewackimi, które na zamówienie mediów udawały "kibiców", Narodowców", "Nacjonalistów", bo przecież część z nich przyszła z Polskimi flagami aby potem nas tymi kijami bić po głowach.
   Na placu w ostateczności zostały środowiska lewackie i to właśnie ta czerwona hołota, która wyznaje ideologię reżimu komunistycznego a w szczególności zbrodniczego maoizmu, trockizmu i tradycji lewackiego terroru lat 70 prowadziła regularną bitwę z policją A my spokojnie razem z rodzinami i dziećmi szliśmy pod Pomnik Dmowskiego w asyście kibiców i kolegów z Legii Warszawa, którzy ochraniali nas ze wszystkich stron przed latającymi po całym mieście bandytami z kijami.
   Marsz trwał chyba ponad 2 godziny i jak już dochodziliśmy do naszego miejsca przeznaczenia to z daleka można było zobaczyć dużą grupkę lewaków, którzy podpalali samochód TVNu. I tutaj znowu mam ogromne pretensje do policji, która dawała pożywkę antypolskim mediom, gdyż niedopilnowano porządku przy pomniku Dmowskiego i pozwolono aby lewacja zaatakowała dziennikarzy, którzy potem napisali, że to Prawica i "faszystowscy Narodowcy" zniszczyli im samochód. KłamsTVo, kłamsTVo i jeszcze raz kłamsTVo. Z tego co się dowiedziałem od kibiców to właśnie oni po tym jak lewacja podpaliła samochód ustawili się w rzędzie i dzielnie obronili pomnik Dmowskiego i dziennikarzy TVNu. Lewaki oczywiście szybko uciekli bo było słychać syreny policyjne i nagle wybiegła policja w pełnym uzbrojeniu i okrążyła patriotów. Nakazano rozejść się na podstawie tego, że "ktoś" powiedział policji, że "Marsz zdelegalizowano", co oczywiście było klamstwem medialnym.
   Policja zmusiła nas do tego byśmy się rozeszli i rzeczywiście większość Narodowców uciekła spod Pomnika Dmowskiego i udali się w dalszy Marsz po ulicach Warszawy a część wyjechała do domów.
   Jest to skandal, ponieważ jak się potem okazało Marszu Niepodległości wcale nie "zdelegalizowano" i policja nie miała prawa wymuszać na nas rozejścia się, tym bardziej, że na zgromadzenie pod pomnikiem Dmowskiego mieliśmy pozwolenie do godziny 22:00.
   Organizatorzy zgromadzenia pod Pomnikiem Dmowskiego z Telewizji Narodowej próbowali przemówić do rozumu policjantom i w końcu się udało, lecz po interwencji policji duża część Narodowców uciekła w strachu do domu, bo przecież przyjechały armatki wodne i policja chciała spacyfikować 90 letnich kombatantow wojennych i wielu innych zasłużonych w bojach Patriotów.
   Pod pomnikiem Dmowskiego do późnych godzin wieczornych odbywały się uroczystości i nawet przyjechał pieczony świniak i każdy mógł dostać gorącą herbatkę, mięsko, lub kawę. Ja nie załapałem się na świniaka bo byłem tak zmęczony po całonocnym czwartkowym czuwaniu przy pomniku, że pojechałem prosto do domu.
   na Marszu było 20 tysięcy Narodowców z całej Polski i nie było żadnych rasistowskich haseł, lub transparentów, lecz takie coś:
   - "Raz sierpem, raz młotem w czerwoną hołotę" - "precz z czerwoną demokracją"
   - "duma, duma, narodowa duma"
   - "nie oddamy wam Śląska"
   i wiele innych Patriotyczych haseł w połączeniu z pieśniami Narodowymi i hymnem Polski.
   Jest to relacja uczestnika tych wydarzeń i nie zaglądałem do mediów po informacje, lecz słyszałem, że policja również w bezczelny sposób rozbiła Marsz i podzieliła na kilka części nie pozwalając tym w tyle dojść pod pomnik Dmowskiego. Nie wiem czy to prawda, ale chyba tak bo znacznie mniej osób doszło z tych 20 tysięcy.
   Ja szedłem bardziej z przodu i ciężko ocenić co działo się w tyle. Jeżeli policja rozbiła Marsz na kilka częśći to znaczy, że zrobiła to bezprawnie bo Marszu w ogóle nie "zdelegalizowano". Marsz był przez cały czas legalny i kto odpowie za to kłamsTVo???

Stało się. Bandy niemieckich lewackich agresorów, zaproszonych przez genetycznych wrogów Polski, napadły na spokojnych Polaków!
Wstrząsająca relacja świadka: "Nagle wypadło pięciu zamaskowanych z pałami. Mówili po niemiecku. Zaczęli bić"
Według relacji dziennikarzy w sumie grupa około 100 osób, wśród nich członkowie organizacji lewicowych zaatakowała policjantów na rogu ul. Nowy świat i ul. świętokrzyskiej w Warszawie, a następnie zabarykadowała się w kawiarni "Nowy Wspaniały świat", którą dostała od miasta skrajnie lewicowa, neoleninowska "Krytyka Polityczna". W akcji wzięły udział bandy radykałów z Niemiec. Sytuacja została przez policję opanowana. Osoby, które zaatakowały policjantów, zostały wylegitymowane i przewiezione na komisariaty.

Biją nawet przypadkowych przechodniów
  Marsz Niepodległości, Warszawa 11.11.2011 - atakujący mężczyzna pracownikiem Policji?
Każdy funkcjonariusz który pełni obowiązki na rzecz bezpieczeństwa musi działać w ramach prawa. W nawiązaniu do filmu zamieszczonego na łamach Nowego Ekranu zostało wszczęte postepowanie wyjaśniające, funkcjonariuszowi grożą konsekwencje dyscyplinarne lub karne tak mówi Maciej Karczyński z Komendy Stołecznej Policji i dodaje: każdy funkcjonariusz który pełni obowiązki na rzecz bezpieczeństwa musi działać w ramach prawa.

Według naszych relacji radykałowie lewicowi zachowywali się niezwykle agresywnie, atakując członków grup rekonstrukcyjnych, bijąc przypadkowych ludzi. Informacje o tym spowodowały wzrost napięcia.

05.11.2011r.    Blu....jn i spółka ściągają niemieckich zadymiarzy do Warszawy. Niemieckie bojówki szykują rozróbę w Polsce. Zrobią zadymę. Mają rozbić Marsz Niepodległości. "By powstrzymać marsz faszystów", na ulicach Berlina i Wiednia wiszą plakaty wzywające do blokady Marszu Niepodległości.
    NIEMIEC PRZYJEDZIE PLUĆ NAM W TWARZ!
   Znani z zamieszek działacze niemieckich ultralewicowych i anarchistycznych organizacji skrzykują się w internecie na wyjazd do Warszawy, by zablokować prawicową manifestację 11 listopada - informuje "Rzeczpospolita".
   Niemieccy anarchiści i lewacy cieszą się złą sławą, bo często uczestniczą w ulicznych rozruchach. W lutym ponad 3 tys. zjechało do Drezna, by zablokować marsz neonazistów. Jednak obrzucili policjantów kamieniami i butelkami, demolowali sklepy i samochody. 82 funkcjonariuszy zostało rannych. W zeszłym roku sprowokowali z kolei walki z policją w Berlinie i Hamburgu - pobili blisko 100 funkcjonariuszy.
   Czy i jak policja przygotowuje do ewentualnego najazdu niemieckich lewaków - "Rzeczpospolita" nie dostała odpowiedzi do zamknięcia wydania gazety. ABW zapewnia, że sprawą się interesuje, bo to leży w jej obowiązkach. Ale "ze względu na ograniczenia natury prawnej" - jak mówi płk Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska - nie może zdradzić szczegółów.
   11 listopada ulicami stolicy ma przejść marsz organizowany przez środowiska narodowe i konserwatywne, m.in. Młodzież Wszechpolską i Obóz Narodowo-Radykalny. W komitecie poparcia znaleźli się m.in. historyk prof. Jan Żaryn, publicysta Jan Pospieszalski, twórca GROM gen. Sławomir Petelicki, bp Antoni Dydycz i muzyk Paweł Kukiz.
   Marsz Niepodległości ma też przeciwników. Organizacje ultralewicowe i anarchistyczne skupione w Porozumieniu 11 Listopada przekonują, że ulicami stolicy przejdą faszyści. - Planujemy mobilizację na trasie faszystowskiego pochodu. Chcemy go fizycznie zablokować - zapowiadają w internecie.
   http://wiadomosci.onet.pl/
   W normalnym kraju taka obca swołocz zostałaby skopana i przepędzona przez mieszkańców zanim zjęłaby się nimi policja. Ale III RP już od dawna nie jest normalnym krajem i każda obca czy napływowa szumowina może nasrać Polakom do talerza i spotka się co najwyżej ze sloganami o "tolerancji" i multikulturowości. Ale czy można wymagać czegoś więcej od ogłupionego przez telewizornie "polactfa"? A gdy się jakaś jednostka odważy zwrócić uwagę na ten problem, może zostać oskarżona o działania faszystowskie i rasistowskie ścigane przez tzw. "prawo" z urzędu co zwykle kończy się poważną grzywną a nawet więzieniem, co miało już miejsce kilkakrotnie. Przy okazji będzie się można przyjrzeć jacy to niektórzy z nich Niemcy, gdy na facjatach zobaczymy azjatyckie cechy ich mongolskich czy chazarskich dziadków z Armii Radzieckiej, którzy pohulali sobie z ich babkami w 1945 i później.
  Prawdopodobnie policja będzie chronić właśnie tych lewicowych zboczeńców i anarchistów wspomaganych przez miejscowych dewiantów od Palikota, Platformy i SLD, oraz jak rok temu zydów, którzy rozdawali gwizdki aby lewactwo i pedalstwo mogło gwizdać na Polaków obchodzących swoje narodowe święto.
  Pytanie kto to inspiruje i finansuje jest z gatunku mocno niepoprawnych politycznie, antyniemieckich i antysemickich i przez to nie należy go zadawać. Inne pytanie co na to "Kibole" może być uznane za prowokujące do zamieszek i też nie należy go zadawać. (admin)

Za to zamordowali tzw. "dyktatora" Muammara Kadafiego. Zamiast tego będą mieli "demokrację" a obywatele wkrótce będą wspominać jak to cierpieli przez dziesiątki lat i borykali się z następującymi problemami:
1. Brak rachunków za prąd; elektryczność była darmowa dla wszystkich obywateli.
2. Brak oprocentowania pożyczek; banki w Libii są państwowe, a zero procentowe pożyczki są prawnie zagwarantowane dla wszystkich.
3. Posiadanie mieszkania jest w Libii uważane za prawo człowieka.
4. Wszyscy nowożeńcy w Libii otrzymywali 60000 dinarów (50000 dolarów amerykańskich) rządowego wsparcia na zakup mieszkania.
5. Edukacja i opieka zdrowotna są bezpłatne. Przed rządami Kadafiego tylko 25 % Libijczyków umiało czytać i pisać. Dziś wskaźnik alfabetyzmu wynosi 83%.
6. Jeśli Libijczycy chcą zostać rolnikami - otrzymują ziemię, budynki gospodarcze, sprzęt, nasiona, żywy inwentarz za darmo.
7. Jeśli Libijczyk nie może znaleźć wsparcia edukacyjnego i medycznego, którego potrzebuje - rząd funduje mu wyjazd zagraniczny i stypendium w wysokości 2300 dolarów amerykańskich na miesiąc w celu zaakomodowania się i na wynajęcie samochodu.
8. Gdy Libijczyk kupuje samochód to rząd dopłaca mu połowę ceny auta.
9. Cena benzyny w Libii wynosi 14 centów amerykańskich za jeden litr.
10. Libia nie ma zagranicznych długów, a jej rezerwy dochodzące do 150 miliardów dolarów amerykańskich zostały zamrożone.
11. Jeśli Libijczyk absolwent nie może znaleźć zatrudnienia po skończeniu edukacji w wyuczonym zawodzie, to jeśli znajdzie inną pracę, państwo będzie płacić mu średnią pensję w wyuczonej profesji dopóki nie znajdzie pracy w swoim zawodzie.
12. Każda porcja sprzedanej benzyny jest bezpośrednio dotowana na konta bankowe Libijczyków.
13. Becikowe wynosi 5000 dolarów amerykańskich.
14. Czterdzieści bochenków chleba kosztuje w Libii 15 centów amerykańskich.
15. Jedna czwarta Libijczyków posiada uniwersyteckie wykształcenie.
16. Kadafi zorganizował największy na świecie projekt irygacji - Great Manmade River (Wielka Ludzką Ręką Uczynioną Rzekę) - w celu zapewnienia dostaw wody pustynnemu krajowi.
Dołączą do takich przodujących demokracji jak IIIRP i będą mieli podobne luksusy, o czym jest artykuł obok (pod Firefox'em poniżej).

Ponad 2 mln Polaków, w tym 600 tys. dzieci, żyje w skrajnym ubóstwie. Nie starcza im nawet na zaspokojenie podstawowych potrzeb. Komputery, telefony, a nawet telewizory to dla nich luksus, na który nie mogą sobie pozwolić. Żyją z dnia na dzień, czasem nie mając co do garnka włożyć.
  Mimo że prowadzone każdego roku przez GUS badania na temat ubóstwa w Polsce, wykazują nieznaczną poprawę, bieda w Polsce jest nadal ogromnym problemem. Aż 17% Polaków zagrożonych jest ubóstwem - wynika z najnowszego raportu GUS. Ponad 5% obywateli żyje za mniej niż wynosi tzw. minimum egzystencji, co oznacza, że nie wystarcza im na zaspokojenie podstawowych potrzeb.
  W 2010 roku Instytut Pracy i Spraw Socjalnych ustalił, że dla gospodarstwa jednoosobowego powinno to być 466 zł, a dla rodziny czteroosobowej - 1257 zł. Ubóstwem zagrożone są przede wszystkim osoby bezrobotne oraz ich rodziny. W 2010 roku w gospodarstwach, w których co najmniej jedna osoba była bezrobotna, poniżej ustawowej granicy ubóstwa (477 zł dla jednoosobowego gospodarstwa i 1404 zł dla czteroosobowej rodziny) żyło aż 16% osób. W bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej są, według badań GUS, również osoby utrzymujące się jedynie ze świadczeń społecznych innych niż emerytury i renty (stopa ubóstwa ustawowego - 36%, skrajnego - 30%) oraz rolnicy (ok. 12% osób poniżej tzw. ustawowej granicy ubóstwa i ok. 9% osób żyjących poniżej minimum egzystencji). Ubóstwo najczęściej dotyka także osoby z niskim wykształceniem, rodziny wielodzietne, rodziny z osobami niepełnosprawnymi. Nadal wskaźnik zagrożenia ubóstwem na wsi jest znacznie wyższy niż w miastach. Niech się inni męczą.
  Ubóstwem najbardziej zagrożone są rodziny, których członkowie pozostają bez pracy. Liczba bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy w końcu sierpnia 2011 r. wyniosła 1 mln 855 tys. osób. Z badania Diagnoza Społeczna 2009 "Warunki i jakość życia Polaków" wynika, że wśród bezrobotnych zarejestrowanych sporą grupę stanowią osoby pozornie bezrobotne, czyli takie, które nie są zainteresowane pracą lub pracują na czarno. Wśród tych pierwszych najwięcej jest kobiet, które za główną przyczynę nieposzukiwania pracy podają opiekę nad dziećmi oraz inne obowiązki domowe np. opieka nad niepełnosprawnymi lub starszymi członkami rodziny. Mężczyźni pracy nie poszukują głównie dlatego, że stracili wiarę w jej znalezienie lub mają kłopoty zdrowotne.
  Spora grupa mężczyzn nie chce stracić otrzymywanych świadczeń społecznych lub po prostu pracy nie poszukuje z powodu lenistwa. Do tych ostatnich należy Wojtek, 27-letni mieszkaniec jednej z wielkopolskich wsi. Po ukończeniu zawodówki nie podjął żadnej pracy zarobkowej, nawet na czarno. I chociaż ofert nie brakowało, Wojtek nie spędził w pracy ani jednego dnia. - Nie będę pracował za śmieszne pieniądze, tyrał cały dzień na budowie albo w jakiejś fabryce - twierdzi. Nikt nie zarzucałby mu lenistwa, gdyby nie fakt, że na utrzymaniu ma żonę i dwójkę dzieci. Trzecie jest w drodze. - Sama podjęłabym pracę, gdyby nie ciąża. Wojtek postawił sprawę jasno, do pracy nie pójdzie, bo mu się nie chce pracować. Żyjemy tylko z zasiłków - mówi Katarzyna, 24-letnia żona Wojtka. - Moi rodzice nam nie pomogą, Wojtka też nie, sami ledwo wiążą koniec z końcem. Ja szkoły nie skończyłam, bo w wieku 17 lat zaszłam w ciążę. Dwa lata później pobraliśmy się. Wojtek obiecywał, że znajdzie pracę, ale na obietnicach się kończyło. Ja trochę dorabiałam jako fryzjerka, strzygłam ludzi w domach, ale nie mam ani wykształcenia, ani praktyki, by pójść do jakiegoś zakładu, poza tym dziecko jest już w drodze... Gdyby nie sąsiedzi i pomoc w szkole, dzieci nie miałyby nawet co zjeść - żali się Kasia. Sąsiedzi dają dzieciom zabawki, ubrania, pomagają jak mogą, czasem kupią coś do jedzenia. Najstarsze może liczyć na obiady w szkole. - Najgorsze jest to, że Wojtek coraz częściej sięga po alkohol, a nam nie starcza nawet na jedzenie. Sama nie wiem już co robić. Zaczynam myśleć o rozwodzie, bo będę mogła przynajmniej ubiegać się o alimenty. Wszyscy mi to doradzają, mówią, że przyszłości z takim mężem mieć nie będę - smuci się Katarzyna. [Z drugiej strony trudno się dziwić ludziom, że za śmieszne pieniądze pracować nie chcą - admin]
  Nawet na czynsz nie starcza
  W odmiennej sytuacji jest rodzina z niewielkiej podkarpackiej wsi. Janusz, ojciec dwójki dzieci, sam utrzymuje rodzinę. Z zawodu jest budowlańcem, ale na stałą pracę nie ma co liczyć. - Dorabiam na budowach, ale tylko w sezonie. Na jesieni, zimą, nikt już nie poszukuje pracowników, bo nie ma roboty. Cały czas rozglądam się za czymś, chociaż na krótki czas, ale w naszej wsi pracowników nikt nie szuka - mówi. Im dłużej Janusz pozostaje bez pracy, tym gorsza jest sytuacja rodziny. - Jestem jedynym żywicielem rodziny, żona jest po mastektomii, bierze chemię, więc do pracy pójść nie może. Sam zajmuję się właściwie teraz domem i opiekuję dziećmi. Bywa bardzo ciężko, nie wiem, jak to teraz będzie. Idzie zima, nie wiem, czym będziemy ogrzewać dom, przecież to ruina, już teraz da się odczuć zimno. A ja już nie mam pomysłu, co robić. Dostajemy zasiłki, ale to są grosze! Zapożyczyłem się, gdzie mogłem, by ratować życie żony, a teraz nie dość, że nie mam z czego oddać, to nie mam nawet na życie. Ile ja bym dał za stałą pracę - dodaje ze łzami w oczach. Nadzieją dla Janusza jest zamieszkanie w Jaśle, najbliższym większym mieście, do którego ma ok. 30 km. Tam miałby większą szansę na znalezienie pracy. Niestety, zacząć żyć w nowym miejscu jest bardzo trudno. - Dzieci chodzą tutaj do szkoły, tutaj mamy też dom. W grę wchodzą jedynie dojazdy, bo na utrzymanie mieszkania w Jaśle nie byłoby mnie stać. Jak żona doszłaby do siebie i byłaby w stanie zająć się dziećmi, mógłbym spróbować, ale na to wszystko potrzeba czasu, a my go nie mamy. Przecież nie powiem dzieciom, że dopóki mama nie dojdzie do siebie, nie będziemy mieli co jeść... Żyć przecież musimy - mówi z żalem.
  Byle nie kazali iść do szkoły
  Niezależnie od przyczyny ubóstwa, najwięcej na sytuacji ekonomicznej rodziców cierpią dzieci. - Sytuacja materialna, w jakiej żyje dziecko i jego rodzina, ma wpływ na bardzo wiele aspektów jego życia. Bieda nie oznacza bowiem tylko niemożliwości zaspokajania potrzeb materialnych dziecka związanych z wyżywieniem, ubraniem, etc. Wpływa również na edukację dziecka, zdrowie, szeroko rozumiane możliwości rozwoju. Dzieci żyjące w ubóstwie nie mają możliwości uczestniczenia w płatnych zajęciach dodatkowych, które mają na celu rozwijanie ich zainteresowań, nie mają odpowiednich pomocy naukowych, nie mogą poprosić swoich rodziców o pieniądzena kino, teatr czy też książkę - informuje Ewa Falkowska z UNICEF Polska.
  Różnice między dziećmi najbardziej uwidaczniają się w szkole. O nowych trampkach, plecakach, piórnikach czy przyborach szkolnych dzieci z najuboższych rodzin mogą jedynie pomarzyć. Dostają rzeczy albo po starszym rodzeństwie, albo muszą zadowolić się tym, co zostało im z poprzedniego roku szkolnego. Mimo że to nie od nich zależy, w jakiej sytuacji ekonomicznej się znalazły ich rodziny, to im najtrudniej jest unieść ten ciężar. Dyskryminacja, z jaką spotykają się w szkołach, ma ogromny wpływ na ich późniejsze życie. Coraz częściej nietolerancja spotyka ich tak ze strony rówieśników, jak i nauczycieli.- Dzieci biedne postrzegane są przez rówieśników jako gorsze, głupsze, często pomijane są w różnych zabawach, spotkaniach jako te niepasujące do otoczenia. Często sami rodzice dzieci lepiej sytuowanych zabraniają swoim pociechom kontaktów z tymi biedniejszymi, tak pogłębiają się różnice klasowe, biorąc pod uwagę podział ze względu na zamożność społeczeństwa - uważa psycholog Monika Dreger.
  Ten problem doskonale zna pani Jadwiga, która swoją córkę przeniosła już do drugiej łódzkiej podstawówki. - Widziałam, że coś jest nie tak - mówi z płaczem. - Emilka stanowczo odmawiała pójścia do szkoły, a to bolał ją brzuch, a to głowa, mówiła, że ma gorączkę albo że lekcje są odwołane z powodu konferencji. Zaniepokoiło mnie to i poszłam do szkoły. Tam okazało się, że moje dziecko prawie w ogóle do niej nie chodzi. Wychowawczyni powiedziała, że Emilka nie ma żadnych koleżanek i że trudno złapać jej kontakt z rówieśnikami. Spytałam dlaczego. A ona na to, że jest biedna i odstaje - mówi pani Jadwiga. - Porozmawiałam z córką. Okazało się, że była bita, popychana, odtrącana, mówiono jej, że śmierdzi, nie myje się, że mieszka na najbiedniejszym osiedlu. Nie mogła liczyć nawet na pomocy wychowawcy, który wiele razy widział, jak dzieci się nad nią znęcały i nie zrobił zupełnie nic. Jak miałam jej wytłumaczyć zachowanie innych? Nie wiem... Ledwo wiążę koniec z końcem, jestem samotną matką z trójką dzieci. Ale dbam o nie, ubrania kupuję w taniej odzieży, na inne mnie nie stać, ale jakoś sobie radzimy, mamy co jeść, kochamy się, to najważniejsze. Emilkę od września posłałam do innej podstawówki. Prosiłam o pomoc wychowawcę i pedagoga. Mam nadzieję, że nie zostanie i tam skrzywdzona - dodaje.
  Chociaż jeden ciepły posiłek
  Jest jednak grupa dzieci, która do szkoły chodzi bardzo chętnie. I nie chodzi tutaj bynajmniej o atmosferę panującą w szkole, o otwartych i troskliwych pedagogów, ale o jedzenie. W szkole mogą liczyć na ciepły posiłek, o którym w domu mogą tylko pomarzyć. Z rządowego programu "Pomoc państwa w zakresie dożywiania" korzysta coraz więcej dzieci. W samej Bydgoszczy, według danych na koniec trzeciego kwartału 2011r., liczba dzieci korzystających z pomocy w formie posiłku wyniosła 2 674 uczniów w szkołach i 453 dzieci w żłobkach i przedszkolach. W Gdańsku w okresie od stycznia do września 2011 r. programem objęto ogółem 8 859 osób, w tym 1568 uczniów do czasu ukończenia szkoły gimnazjalnej oraz 398 dzieci do lat 7. W większości szkół dzieci otrzymują dwudaniowe obiady, w niektórych, np. w Białymstoku, mogą liczyć na obiad składający z trzech dań: zupy, drugiego dania i deseru.
  Pan Janusz otwarcie przyznaje, że gdyby nie szkoła, jego dzieci chodziłyby cały dzień głodne. - Na chleb starcza, ale czasem nie ma co do niego włożyć. Ja bez obiadu wytrzymam, jem, co jest, ale dzieci rosną, potrzebują zjeść coś konkretnego. W szkole dostają dwa ciepłe posiłki. To dla nas naprawdę wiele. Żona, póki jest w szpitalu, też może liczyć na obiady. Ale jak wróci, to nie wiem... Sąsiadki obiecują trochę pomóc, ale tutaj każdy ma ciężko - mówi. Ubogim dzieciom pomagają także ludzie dobrej woli. - W każdym mieście, w każdej wsi mieszkają i bogaci, i biedni. Pociesza fakt, że ci pierwsi dostrzegają problemy tych drugich i wyciągają do nich rękę. Anonimowo, by nie urazić ich uczuć, przynoszą do nas zabawki, ubrania, proszą o przekazanie ich konkretnym osobom. To bardzo budujące - uważa pani Ludmiła, pracownica jednego z Miejskich Ośrodków Pomocy.
  http://biznes.onet.pl/



  

Gaz łupkowy, mity i fakty. Zasoby gazu znane są od lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku a rządzący nami z woli wyborców złodzieje obdarowali nim tzw. "międzynarodowych" inwestorów, "przypadkowo" pochodzących z najbardziej prześladowanego i biednego narodu.

    Jeszcze raz o zbójeckim podatku katastralnym
Zapowiedzi wprowadzenia podatku katastralnego wywołały powszechne oburzenie. Ten podatek może zmieść z powierzchni ziemi małe gospodarstwa i założyć pętlę na szyję mieszkańcom miast. Warto się przyjrzeć, co nam po cichu szykują politycy.
   Politycy cichaczem szykują nam nową niespodziankę rodem z bajki o dobrym zbójniku. W imię społecznej sprawiedliwości w wydaniu janosikowym każdy, kto posiada jakąkolwiek nieruchomość zostanie zobowiązany do płacenia haraczu z racji samego posiadania. Bogatych przecież trzeba łupić, każde dziecko to wie. A każdy kto posiada jakąś nieruchomość jest przecież bogaty, prawda? A jak jest bogaty to zadaniem państwa jest skorzystać z tego faktu i zabrać część pieniędzy na rzecz ubogich. Przecież mamy zasadę solidaryzmu społecznego i państwa opiekuńczego. Państwo więc tylko wykonuje swoje obowiązki... Problem zaczyna się w momencie, kiedy zrabowanymi dobrami trzeba wspomóc ubogich, jednak i na to sposób się znajdzie: państwo jest biedne, zatem wspomaga samo siebie. I wszystko gra, dokładnie tak jak w bajce.
   Czym jest podatek katastralny? Najprościej rzecz ujmując jest to podatek naliczany od wartości nieruchomości. Innymi słowy szczęśliwy posiadacz kawalerki na obrzeżach miasta, której wartość szacuje się na sto tysięcy złotych będzie musiał oddać rocznie państwu (przy jednoprocentowej stawce podatku) tysiąc złotych. Niby niewiele, suma nie jest zabójcza, do przełknięcia dla większości Polaków, których zarobki oscylują wokół średniej krajowej. Ale jest to tylko pozór "bezproblemowości" rozwiewający się niczym sen złoty po dokładniejszym przyjrzeniu się tej sprawie.
   Po pierwsze podatek ten nie będzie naliczany od wartości rynkowej nieruchomości, ale od tzw. wartości katastralnej ustalanej w wyniku przeprowadzanej okresowo masowej wyceny (taksacji). Prostym językiem mówiąc wysokość podatku jaki zostanie nam naliczony będzie zależeć od widzimisię urzędników, którzy na podstawie sobie tylko znanej alchemii prawnej wycenią nasz stan posiadania. Tylko ślepy nie zauważy niebezpieczeństwa. Korupcja, układy, znajomości i zwykła ludzka omylność będą miały na nią (wycenę) bezpośredni wpływ, którego pominąć nie można. Jest poza tym rzeczą niesłychaną, niezgodną z żadnym rozumieniem pojęcia sprawiedliwości, by strona zainteresowana (a taką jest państwo) sama, w zasadzie nie kontrolowana ustala wartość czegoś od czego pobiera podatek.
   Po drugie trzeba wziąć pod uwagę, że posiadanie nieruchomości nie jest wyznacznikiem statusu majątkowego. Podatek katastralny najmocniej uderzy w tych najbiedniejszych, którzy odziedziczyli mieszkanie po cioci nieboszczce bądź wykupili je niedawno od spółdzielni mieszkaniowej za symboliczną kwotę znacznie niższą niż wartość rynkowa. Ludzie ci zostaną zmuszeni do masowego wyzbywania się nieruchomości, które dla większości z nich są dorobkiem całego życia. Nie jest bowiem prawdą, że posiadanie nieruchomości jest równoznaczne z bogactwem. Nigdzie tak nie jest a zwłaszcza w Polsce. Wielu ludzi ma maleńką działkę czy mieszkanie odziedziczone lub darowane przez kogoś i jest to ich jedyny majątek. Ich skromne dochody nie pozwalają nawet na utrzymanie tego co mają (jest to jedyna możliwość posiadania przez nich dachu nad głową) w należytym stanie. Niejedna taka nieruchomość to po prostu ruina. Ale , wedle urzędników może się okazać, że to posiadłość wielotysięcznej wartości... Ludzie ci nie udźwigną ciężaru kolejnego podatku, będącego w istocie rzeczy karą za posiadanie własności. Aż się chce powiedzieć, że duch komunizmu znowu krąży nad Polską. Bo jak inaczej nazwać sposób myślenia, który każe uderzać w ludzi, którzy cokolwiek posiadają...
   Po trzecie wreszcie podatek katastralny zapobiega akumulacji kapitału. Prostym językiem mówiąc podatek ten sprawi, że kto był biedny ten nadal takim pozostanie, bo obciążenia fiskalne narzucone na posiadany majątek, jak już wspominaliśmy, przekroczą możliwości przeciętnej rodziny. Mało tego, podatek ten może doprowadzić do ruiny kolejne domy i mieszkania, gdyż ludzie, których dotychczas stać było na ich utrzymanie w należytym porządku, chcąc uczciwie zapłacić podatek (od którego zresztą wyjątkowo trudno się wykręcić, gdyż nieruchomości nie da się ukryć tak jak np. zatrudnienia, ale o to właśnie chodzi w tym przebiegłym pomyśle- ŻEBY NIE DAŁO SIĘ NIE ZAPŁACIĆ) przeznaczą pieniądze na podatek a nie na konserwację domu czy mieszkania. Tak więc zubożeją kolejne osoby, gdyż wartość ich własności będzie systematycznie spadać. Ponadto jeżeli podwyższą standard mieszkania czy to przez zmianę ogrzewania z piecowego na centralne, czy przez dobudowanie łazienki - wartość nieruchomości wzrośnie a wraz z nią podatek, który w tym wypadku będzie karą za inicjatywę i inwencję. Włodzimierz Lenin uśmiecha się w zaświatach: wszyscy równi, każdy biedny. Proletariusze wszystkich krajów łączcie się. W biedzie, bo opiekuńcze i miłosierne państwo nie pozwoli wam się wzbogacić.
   I wreszcie po ostatnie: największą wartość mają nieruchomości położone w centrach miast i tam też w Europie, Ameryce i innych, rozwiniętych krajach mieszka elita, ludzie majętni. Niestety nie w Polsce. U nas ludzie mieszkają tam, gdzie akurat dostali mieszkanie przydziałowe, spółdzielcze, komunalne. Także w tych najbardziej pożądanych przez deweloperów centrach dużych miast. Jeżeli komuś udało się wykupić takie mieszkanie, jeżeli w dodatku mieści się ono w centrum Katowic, Warszawy, Poznania czy Wrocławia to po wprowadzeniu podatku katastralnego stanie on na krawędzi bankructwa. Wyjście będzie tylko jedno: sprzedaż. Ku uciesze inwestorów, głównie zagranicznych. Dodatkowo w wielu wypadkach dojdzie do paradoksalnej sytuacji, gdzie emeryt będzie zmuszony do uiszczenia wyższej sumy podatku za skromną kawalerkę niż lokalny biznesmen za dwupoziomowe mieszkanie w apartamentowcu...
   Zwolennicy podatku katastralnego argumentują, że wprowadzenie go spowoduje większy ruch na rynku nieruchomości i spadek cen związany ze zwiększoną podażą. Niestety, to nie takie proste. Spadek cen może doprowadzić do tego, że niedawni szczęśliwi właściciele będą wyprzedawać swoje domy, działki, mieszkania tylko po to, by za uzyskane pieniądze uregulować dług względem urzędu skarbowego. A potem... Potem, od roku 2016, kiedy nasz rynek nieruchomości zostanie otwarty dla zagranicznych inwestorów przyjdą Niemcy, Francuzi, Anglicy i kupią mieszkanie babci, która całe życie pracowała by na stare lata mieć wreszcie coś swojego. Wygląda na to, że po masowej wyprzedaży obcym majątku państwowego (czytaj: w dużej części zrabowanego po II wojnie światowej prawowitym właścicielom, często po uprzednim doprowadzeniu go do ruiny i obniżeniu wartości) przyszedł czas na prywatną własność Polaków. Dalecy od teorii spiskowych nie możemy się powstrzymać od pytania: czy komuś na tym zależy? Czy jest to tylko wynik wyjątkowej głupoty i krótkowzroczności rządzących? Przecież pozbawienie części Polaków ciężko wypracowanej własności uderzy w proces odbudowy klasy średniej i pozbawi społeczeństwo i gospodarkę równowagi a ludzi niezbędnego oparcia życiowego. Zniechęci też do inwestowania w nieruchomości i skłoni do wywożenia kapitału za granicę. Czy naprawdę nasi decydenci są tak ślepi, że nie widzą tragicznych skutków wprowadzenia w życie pomysłu, który tylko na krótką metę przeniesie dochód państwu a dłuższej perspektywie doprowadzi do ruiny tysiące obywateli a więc dochód ten nieuchronnie zmniejszy? Niech każdy sam odpowie sobie na te pytania...
   Monika Nowak, Alexander Degrejt
   Za: http://fronda.pl/news/czytaj/tytul/podatek_1590

    Autostradę na Podkarpaciu buduje się z gliny i błota
   W czasie debaty nad odwołaniem ministra Grabarczyka o tym jak się buduje w Polsce drogi poinformował parlamentarzystów poseł Adamczyk. Przyniósł próbki materiału z budowy i zdjęcia. Twierdził, ze był w szoku gdy je otrzymał od przedsiębiorcy.
   Sprawę rzekomego bubla drogowego jakim ma być autostrada A4 na światło dzienne wyciągnął poseł PiS z Krakowa Andrzej Adamczyk podczas debaty nad odwołaniem ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka. Chodzi o autostradę A4, która powstaje na Podkarpaciu od granicy z Małopolską do Korczowej.
   Poseł Adamczyk stwierdził, że spotkał się z przedsiębiorcą, który bierze udział w budowie A4. Podkreślał - "Przyniósł mi fotografie, a także próbki materiału, z którego buduje się polskie autostrady. Konsultowałem te fotografie z geologiem, a próbki z inżynierem drogownictwa, specjalistą w zakresie budowy autostrad. Drodzy państwo, to jest ił, to jest glina. I z tego buduje się autostradę A4 na Podkarpaciu - z tej gliny. Tutaj są części organiczne, kawałki gałęzi. Na fotografiach, które zaprezentuję, państwo to zobaczycie" - w czasie wystąpienia na mównicy sejmowej parlamentarzysta.
   Poseł Adamczyk mówił, że to są próbki z tej budowy i pokazywał posłom zdjęcia, które potwierdzają, że chodzi o odcinek budowy A4 na Rzeszowszczyźnie. Powiedział - "Kiedy otrzymałem te zdjęcia, także byłem w szoku" - relacjonował sejmowi polityk.
   Z tego co udało nam się ustalić to parlamentarzysta zamierza powiadomić o całej sprawie Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad. Oczywiście nie wyklucza możliwości powiadomienia prokuratury, bo GDDKiA twierdzi, że jest to nieprawda, ponieważ prowadzą inspekcję budowy na bieżąco w swoich laboratoriach, podczas kontroli planowych oraz wyrywkowych.
   Komu w tej sytuacji można ufać?
   Za: http://fiatowiec.nowyekran.pl/post/25319,autostrade-na-podkarpaciu-buduje-sie-z-gliny-i-blota

  Polacy powinni się bać bardzo wielu rzeczy, nie tylko podatku katastralnego. Ponieważ jednak jesteśmy dzielnym narodem, nie zaprzątamy sobie głowy jakimiś bzdurami, świadomi, iż z niewiedzy nierzadko płynie optymizm. A w końcu, wedle psychologii, optymizm - choćby na niczym nie oparty, choćby graniczący ze zidioceniem - jest warunkiem dobrego samopoczucia. Dobre samopoczucie wyraża się rosnącym poparciem dla PO w sondażach. Admin.
   Podatek katastralny
   Podatek katastralny pobierany jest od wartości gruntów i nieruchomości. Obowiązuje on w wielu krajach świata, być może w niektórych z nich ma on sens ekonomiczny i społeczny, jednak Polacy wciąż pozostają społeczeństwem biednym. Nasze średnie zarobki są wielokrotnie niższe niż w krajach tzw. starej Unii. Jednocześnie jednak wielu relatywnie dość ubogich Pola­ków posiada duże, ładnie utrzymane domy. Wynika to zazwyczaj z ich nadzwyczajnej pracowitości.
   Rodak na budowie
   Przeciętny Francuz lub Niemiec, który chce mieć własny dom, kupuje go lub buduje, za­ciągając ogromny kredyt, który spłaca nierzad­ko do końca życia. Natomiast wielu Polaków na cele budowlane brało pożyczki niewielkie lub nie brało ich wcale. Francuzowi bowiem nie przyjdzie do głowy, że może zakasać ręka­wy i popołudniami oraz w soboty i podczas urlopów wylewać podłogi lub montować okna. Tymczasem setki. tysięcy domów w Polsce po­wstało właśnie w ten sposób - budowanych samodzielnie, co najwyżej z pomocą szwagra, teścia, brata. Domy te posiadają dzisiaj zazwyczaj ogromną wartość, co częściowo wynika także ze wzrostu cen terenów budowlanych na których stoją. W okolicach Warszawy wiele nieruchomości mieszkalnych może być war­tych nawet milion lub więcej.
   Za rządów Millera i Kołodki snuto projekty podatku katastralnego, który po okresie przej­ściowym wynosiłby l proc. wartości nierucho­mości. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że to niedużo. Ale policzmy. Załóżmy, że ów dom pod Warszawą jest wart wraz z gruntem wła­śnie ok. 1 mln zł. Roczny wymiar katastru wy­nosi więc 10 tys. zł. Miesięcznie stanowi to 833 zł. Często zdarza się, że w domach stanowiących dla wielu osób dorobek całego życia, mieszkają emeryci, których miesięczne wypła­ty wynoszą tyle, co średnia krajowa emerytura, czyli mniej niż 1500 zł netto. W przypadku ta­kiego emeryta wymiar katastru wielokrotnie przekroczy więc wysokość płaconego przez nie­go podatku dochodowego. Tymczasem naj­świeższe pogłoski mówią o katastrze w wysoko­ści 1,8-2,4 proc. Te najwyższe stawki miałyby dotyczyć budynków przemysłowych. W jaki sposób powiększy to koszty wytwarzania czego­kolwiek i zmniejszy konkurencyjność polskiego przemysłu, możemy sobie łatwo uzmysłowić.
   Podatek katastralny obejmie także miesz­kania. W wielu przypadkach będzie to ozna­czało podwojenie miesięcznych czynszów. W najtragiczniejszej sytuacji znajdą się mieszkańcy centrów dużych miast, zakopiań­skich Krupówek czy gdańskiego Długiego Tar­gu. Tam podatek od najmniejszego i najbar­dziej zniszczonego mieszkania będzie wręcz nieludzki. Podatek katastralny może okazać się także rujnujący dla rolników i w ogóle dla mieszkańców wsi. [I właśnie o to chodzi: o przejęcie polskich nieruchomości przez żydostwo - admin]
   Grupy katastralnego reagowania
   Kataster uderza w ludzką przedsiębior­czość i zaradność. Łatwo sobie wyobrazić sy­tuację, w której nabywca zrujnowanego do­mu sporym nakładem pracy i środków dopro­wadza go do kwitnącego stanu. O swoich przedsięwzięciach musi jednak zawiadomić urzędników. Specjalnie przeszkolony specja­lista przybędzie więc do nieruchomości i po dokonaniu oględzin oznajmi: "Gratuluję panie Kowalski. Dzięki pana wysiłkom war­tość nieruchomości wzrosła dwukrotnie. Od dzisiaj zamiast 5 tys. zł rocznie płaci pan 10 tys. zł podatku katastralnego!"
   "Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skąd­inąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy" - napisał Alexis de Tocqu­eville. A rząd Donalda Tuska nie jest ani ła­godny, ani liberalny (cokolwiek by to słowo znaczyło) i nieustannie ostrzy sobie zęby na ten nowy kąsek. Kataster to przecież kil­kunastokrotne podwyższenie podatku od nieruchomości i ogromna ilość pieniędzy, które można wydać na ratowanie budżetu, ale też np. na zatrudnienie nowych rzeszy urzędników na wszelkich możliwych szcze­blach.
   Pracę nad podatkiem katastralnym to­czą się obecnie w ramach Głównego Urzędu Geodezji i Kartografii. Istnieje tam Zespół do Spraw Rządowego Programu Rozwoju Zintegrowanego Systemu Informacji o Nieruchomościach. Zajmuje się on systemem ksiąg wieczystych, systemem ewidencji grun­tów i budynków oraz systemem podatkowym. Dnia 19 stycznia 2010 r. w obrębie Zespołu powołano podzespoły. Jeden z nich zajmuje się sprawą opodatkowania nieruchomości. Wśród jego szczegółowych celów znajduje się przygotowanie propozycji zmian przepisów systemu podatkowego w odniesieniu do nie­ruchomości.
   Podobno Unia Europejska oczekuje wpro­wadzenia podatku katastralnego w Polsce już w 2012 r., chociaż wygląda na to, że stopień zaawansowania prac Zespołu raczej to wy­klucza. Miejmy nadzieję, że Polacy kartkami wyborczymi powstrzymują w ogóle to nadcią­gające tsunami. Trzeba podkreślić, że Prawo i Sprawiedliwość jest przeciwne podatkowi katastralnemu. Jeszcze w 2007 r. Jarosław Kaczyński jako premier oświadczył, że w Pol­sce społeczeństwo jest zbyt biedne na wpro­wadzenie tego podatku, który uderzałby zwłaszcza we właścicieli małych domów. Zauważył też, że jego rezultatem byłoby także zmuszanie ubogich ludzi do wyzbywania się mieszkań, co nazwał "społeczną zbrodnią".
   Jeśli burza nadciągnie
   A jeśli tsunami nie zostanie powstrzyma­ne? Przepraszam, że snuję czarne scenariu­sze, ale warto chyba wiedzieć, jakie będą skut­ki podatku katastralnego poza bezlitosnym drenażem kieszeni, Przede wszystkim część Polaków, nie mogąc podołać straszliwym ob­ciążeniom finansowym, będzie zmuszona sprzedać swoje nieruchomości. Wobec ogromnej podaży gruntów i budynków ich ce­na spadnie. Trudno powiedzieć, czy obniży to stawki katastru (to zależy od przyjętych me­chanizmów), umożliwi jednak spekulantom (także z Europy Zachodniej, a przede wszyst­kim z Niemiec) masowy wykup nieruchomo­ści za pół darmo. Żadne wprowadzane po 1989 r. w Polsce projekty powszechnego uwłaszczenia nie zostały zrealizowane lub za­mieniły się w parodię (np. NFI). Zamiast te­go funduje się nam program powszechnego wywłaszczenia obywateli.
   Obrońcy podatku katastralnego twier­dzą, że jest on sprawiedliwy, gdyż właści­ciele bogatych nieruchomości będą płacili dużo, a biednych - mniej. Wyjaśnić trzeba, że to swoista sprawiedliwość, gdyż wszyscy będą płacili wielokrotnie więcej niż wynosi obecny podatek od nieruchomości. Poza tym, ceny nawet małych i zdewastowanych domów w atrakcyjnych miejscach mogą być tak wysokie, że podatek katastralny wy­właszczy ich właścicieli lub użytkowników. Wprawdzie eksperci mówią "o istniejącej w niektórych ustawodawstwach możliwo­ści otrzymania pozwolenia na tymczasowe odroczenie płatności bez nakładania kar, a dla osób starszych w określonych wypad­kach nawet na czas nieokreślony" (wypo­wiedź Tomasza Kurka dla "Rzeczpospoli­tej" z 20 czerwca 2011 r.), ale poleganie na takim "miłosierdziu gminy" może się okazać ryzykowne i zawodne.
   Myślę, że po­trzebny jest w Polsce masowy ruch (można by go nazwać Ligą Antykatastralną), który będzie wszelkimi legalnymi środkami zwal­czał ten podatek. Głównym celem owego ruchu byłoby umieszczenie w Konstytucji RP zapisu o zakazie stosowania podatku ka­tastralnego.
   Wojciech Polak, Gazeta Polska, 10 sierpnia 2011 Autor jest profesorem, pracownikiem naukowym w Instytucie Politologii Uniwersytetu Mikołaja Ko­pernika w Toruniu i wykładowcą.
   Za: http://dakowski.pl

  Masakra w Norwegii
  Sposób, w jaki rozgrywany jest krwawy czyn Breivika, wyraźnie wskazuje na snucie planów jakiegoś "ostatecznego rozwiązania" kwestii "skrajnej prawicy" i "chrześcijańskiego fundamentalizmu".
  26.07.11r.
   To, co działo się i dzieje nadal w mainstreamowych mediach, od kiedy tylko poznano personalia zamachowca z Oslo, winno stać się przedmiotem ćwiczeń warsztatowych na uczciwych studiach dziennikarstwa, gdziekolwiek takowe jeszcze się uchowały. Jak w soczewce można tu dostrzec, w jaki sposób panujący system preparuje ideologiczny wizerunek wroga, jak chce zagospodarować zwiększony potencjał strachu i agresji, a nawet do pewnego stopnia można się zorientować, jakie są bardziej długofalowe plany odnośnie do eliminacji tego, co w jego gremiach decyzyjnych postrzegane jest jako zagrożenie.
   Od pierwszych chwil przeto w montażowniach kłamstwa wykuwa się dwie podstawowe sztance identyfikujące Andersa Behringa Breivika - i to od razu jako figurę reprezentującą pars pro toto wroga ogólnego - "skrajny prawicowiec" i "chrześcijański fundamentalista". Dwa określenia i cztery słowa. Dwa z nich: "prawica" i "chrześcijaństwo", mają funkcję quasi-referencyjną, czytelnie, a nawet "łopatologicznie", powiadamiając, gdzie czai się zło. Dwa następne: "skrajny" i "fundamentalizm", spełniają funkcję ekspresyjną, bo przedmiotowo nie znaczą nic. "Skrajność" sygnalizuje tylko coś ogólnie nieprzyjemnego, bo nieumiarkowanego, "fundamentalizm" natomiast - słówko niezmiernie popularne, które trafiło nawet, niestety, do języka akademickiego - w przekładzie z żargonu demoliberalnego na język naturalny oznacza kogoś, kto naprawdę wierzy i traktuje serio swoją wiarę, zamiast już na wstępie ogłosić akt kapitulacji wobec wierzeń sprzecznych i konkurencyjnych. Używane w zasadzie w odniesieniu do wyznawców religii, czasem także do pewnych systemów przekonań, ale zawsze tylko tych, o których "wszyscy wiedzą", że są "niesłuszne".
   Proszę zauważyć, że nigdy nie mówi się o "fundamentalistycznym demokracie", "fundamentalistycznym liberale" ani nawet - co jeszcze ciekawsze - o "fundamentalistycznym rewolucjoniście".
   Wróg uniwersalny

   Naturalnie wizerunek z minuty na minutę obrasta następnymi "znakami szczególnymi". Dowiadujemy się, że Breivik jest nacjonalistą, a nawet nazistą i rasistą, ale również konserwatystą, też - a jakże - "skrajnym". Ze szczególnym wdziękiem połączyła to pewna młoda osoba wezwana w charakterze ekspertki, która na pytanie dziennikarki w studiu telewizyjnym, czy wiemy już coś o poglądach Breivika, odpowiedziała płynnie, mile się uśmiechając: "Tak, wiemy. Jest nazistą i chciał zaprowadzić skrajny konserwatyzm". Na czym polega nazistowska - a raczej, nazywajmy w końcu rzecz ściśle i po imieniu: narodowosocjalistyczna - metoda zaprowadzania konserwatyzmu, już niestety nie wyjaśniła. Bo i po co zresztą.
   Jak widać, "portret pamięciowy" wroga uniwersalnego jest niemal kompletny. Do pełni szczęścia brakuje "montażystom" chyba tylko "homofobii", więc jak na razie na tym odcinku frontu ideologicznego muszą się zadowolić szczuciem na zacnego i mądrego prof. Aleksandra Nalaskowskiego.
   Tu jednak nie ma co ironizować, bo sposób, w jaki rozgrywany jest krwawy czyn Breivika, wyraźnie wskazuje na snucie planów jakiegoś "ostatecznego rozwiązania" kwestii "skrajnej prawicy" i "chrześcijańskiego fundamentalizmu". Gnijący od libertynizmu, który sam propaguje, podbijany przez inwazję ludów "licznych jak piasek morski", do której sam zachęca w obłędzie "wielokulturowości", bankrutujący finansowo od Grecji po Portugalię, socdemoliberalizm dostrzegł w mobilizacji sił do rozprawienia się z "wrogiem wewnętrznym" szansę na przedłużenie o kilka czy kilkanaście lat swojej agonii, z której nieuchronnością nie chce się pogodzić.
   Masoński trop
   Zostawmy jednak na boku prognozy i wróćmy do naszej analizy. W miarę jak napływają kolejne informacje, zwłaszcza publikacje samego sprawcy, który okazał się nie tylko mordercą, ale i nieokiełznanym grafomanem, jego "portret pamięciowy" mocno się komplikuje. Kluczowa staje się przede wszystkim wiadomość, że Breivik jest masonem należącym do loży Solene - pojawia się nawet jego zdjęcie w stroju "rytualnym". Fakt ten potwierdzili sami wolnomularze, wykluczając Breivika ze swoich szeregów.
   Informacji o masońskiej przynależności nie sposób ukryć, niemniej zdaje się ona kompletnie nie interesować tych, których z racji wykonywanego formalnie zawodu powinna interesować najbardziej. Nagle gdzieś zniknęli sławni "dziennikarze śledczy": czyżby wszyscy wyjechali na urlop, czy może jednak raczej dobrze wiedzą, że nie powinni wściubiać nosów tam, gdzie nie trzeba? W każdym razie fakt ów, tak kapitalnej wagi, podawany jest jako nic nieznacząca ciekawostka, ot tak, jakby chodziło o to, że lubi kolekcjonować znaczki. Nie twierdzę, że przynależność mordercy do masonerii ma na pewno bezpośredni związek z jego krwawym wyczynem; na razie brak na to bezpośrednich dowodów. Ale przecież elementarna wiedza historyczna pozwala nam stwierdzić, że masonerię spotykamy nieustannie jako siłę inspirującą i sprawczą znakomitej części, jeśli nie większości, spisków, rewolucji, przewrotów, zbrodni, zamachów, tak kolektywnych, jak i indywidualnych, jakie wydarzyły się przez ostatnie ponad dwa stulecia. Winno to skłaniać przynajmniej do zbadania, czy i tym razem nici nie prowadzą do tego diabelskiego kłębka. Jak słyszę, nasze ABW też jęło sprawdzać jakowyś "polski ślad" zamachu w Oslo: czy nie od tego należałoby zacząć?
   Cokolwiek zresztą z masoństwa Breivika wynika albo nie wynika praktycznie, jedno jest pewne: przynależność do masonerii absolutnie wyklucza "chrześcijański fundamentalizm". Sama ta etykietka zresztą jest w naszym kraju wyjątkowo perfidną manipulacją. Przeciętny odbiorca w Polsce przecież (który zazwyczaj nie wie nic o tzw. ewangelikanach protestanckich w USA) kojarzy to natychmiast z katolicyzmem - w pewnym sensie zresztą słusznie, bo przecież nie ma innego prawdziwego chrześcijaństwa niż katolickie. Nie umniejsza to jednak manipulacji, bo wiadomo, że w Norwegii katolicyzm jest wyznaniem śladowym, liczbowo mniejszym chyba nawet od zielonoświątkowców. Gdyby nawet zatem nic innego nie było wiadomo o Breiviku, to z samego rachunku prawdopodobieństwa możliwość przynależności tego "chrześcijańskiego fundamentalisty" do Kościoła katolickiego zbliżałaby się do zera.
   Ale przecież już to i owo wiadomo. Jak poinformował dyrektor Centrum Studiów nad Nowymi Religiami (CENSUR) Massimo Introvigne, Breivik w liście rozesłanym kilka godzin przed zamachami groził Papieżowi Benedyktowi XVI, wypowiadając się o nim w słowach pogardliwych i nienawistnych ("tchórzliwy, niekompetentny, skorumpowany i nielegalny" [sic!] - ciekawe, z punktu widzenia jakiego "legalizmu", skoro sam Breivik formalnie jest luteraninem?). Na jego blogu znajdują się też wypowiedzi skrajnie nieprzychylne chrześcijaństwu średniowiecznemu i powtarzające bajdurzenia wszystkich wrogów Kościoła o jego rzekomych milionach ofiar. Interesującym wątkiem jest także podpisywanie się jako "templariusz"; to znana metoda różnych masońskich i paramasońskich bractw "ezoterycznych" podszywania się pod ten czcigodny i nieszczęśliwy zakon rycerski. Sam zainteresowany wreszcie określa się jako "chrześcijanin kulturowy" o wyłącznie antyislamskim ostrzu oraz zwolennik zwołania ogólnochrześcijańskiego kongresu, który by stworzył "jednolity, antyislamski kościół europejski". Wszystko to na kilometr pachnie wolnomularskim synkretyzmem, okultyzmem, "klimatami" New Age, a nie żadnym "fundamentalizmem chrześcijańskim".
   Wyznawca postępu
   Nic się nie zgadza również w pozostałych kwalifikacjach jego tożsamości, gdzie sprzeczność goni sprzeczność. Podobno był użytkownikiem profilu jakiegoś portalu nazistowskiego. Zakładając nawet, że to prawda - czego nie możemy uznać za pewnik, wiedząc, jak łatwo przykleja się tę łatę wszystkiemu, co niezgodne z panującą ideologią - to jak pogodzić to z faktem, że do swoich idoli zalicza bohatera antyhitlerowskiego ruchu oporu Maxa Manusa? Mówią też, że rasista: wydaje się, że tak, ale jakiś taki bardzo selektywny, bo tylko antyislamski, a co najważniejsze - mocno niewygodny dla mainstreamu, bo prosyjonistyczny i proizraelski, i to w sposób wręcz egzaltowany. Na swoim blogu napisał na przykład, że "Europa zginęła w Auschwitz".
   Ważnym - a skrzętnie ukrywanym przez media masowego rażenia - motywem jego drugiej zbrodni, na wyspie Utoya, wymierzonej w obóz młodzieżowy Partii Pracy, było to, że ta ultralewicowa partia jest propalestyńska i antyizraelska, reprezentując coraz powszechniejszy na Zachodzie nurt "lewicowego antysemityzmu". Wydaje się więc, że Breivikowi wyjątkowo blisko jest do sprawcy niegdysiejszej masakry Palestyńczyków w Hebronie, dr. Barucha Goldsteina - oczywiście jedynie "duchowo", bo z facjaty może uchodzić za wzór błękitnookiego blond nordyka.
   Nazywają go też nacjonalistą. Wiadomo jednak, że atakował w swoich wynurzeniach autentycznie nacjonalistyczne ruchy, jak francuski Front Narodowy, natomiast jego jednostronna islamofobia ma raczej to samo podłoże, co zamordowanych holenderskich, laickich populistów: Pima Fortuyna i Theo van Gogha czy Oriany Fallaci, histerycznie broniącej bardzo specyficznie pojmowanych "europejskich wartości". Jeśli to ma być europejska prawica, to trzeba powiedzieć, że w dekadenckim bagnie, jakim dziś jest Europa, nawet "prawica" może być tylko bagienna.
   Tym bardziej podejrzany jest jego "konserwatyzm", kojarzony z tym, iż Breivik należy do Partii Postępu. A od kiedy to konserwatyści są czcicielami postępu? Wiadomo przecież, że oprócz lewicy postępowy jest jedynie paraliż. Co się zaś tyczy norweskiej Partii Postępu (Fremskrittspartiet), to wiadomo o niej, że założył ją (nieżyjący już) Anders Lange, który był wyznawcą tzw. obiektywizmu Ayn Rand, apologetki kapitalizmu, nienawidzącej chrześcijaństwa i konserwatyzmu nie mniej niż komunizmu. W partii tej długi czas dominującą rolę odgrywali libertarianie, czyli wyznawcy indywidualistycznej wersji anarchizmu. I chociaż wskutek secesji "ortodoksyjni" libertarianie znaleźli się potem poza partią, to jednak jej ideologią pozostaje klasyczny liberalizm, ekonomiczny i polityczny - aczkolwiek śladowym elementem konserwatyzmu w sferze wartości jest w niej to (za co należy się jej uznanie), iż sprzeciwia się legalizacji "związków jednopłciowych". Lecz przecież i tego "libertarianizmu" Breivika niepodobna brać całkiem na serio, skoro na motto swojego manifestu wziął cytat z progresywnego socjalliberała Johna Stuarta Milla. Przecież J.S. Mill jest również ulubionym autorem na przykład prof. Magdaleny środy, a chyba nikt nie będzie podejrzewał tej niewiasty o jednoczesne bycie konserwatystką i chrześcijańską fundamentalistką? Ów wielbiciel Milla wygrażał tak samo i liberalizmowi, i marksizmowi!
   W bagnie pojęć
   Wniosek z powyższego nasuwa się w sposób oczywisty: nie ma najmniejszego sensu traktowanie z powagą jakichkolwiek deklaracji ideowych zbrodniarza z Oslo. "Światopogląd" Breivika to bełkotliwy zlepek haseł, zmieszanych i wyjętych jak słowa na kartkach z kapelusza w "poezji" dadaistów. To wytwór nieuporządkowanego umysłu "inteligentnego półgłówka", który naczytał się chaotycznie rozmaitych rzeczy i wszystko mu się pomieszało: masońskie mity z chrześcijaństwem, Izrael z wikingami, Cyd z Drakulą, Jan III Sobieski z Winstonem Churchillem itd., itp. Nawiasem mówiąc, dokładnie taką samą breję pojęciową ma w umyśle wspomniana przeze mnie "ekspertka", której nazizm kojarzy się z zaprowadzaniem skrajnego konserwatyzmu - choć oczywiście nie sugeruję, by ta, zapewne miła i łagodna osoba, miała jakieś zbrodnicze zamiary i skłonności.
   Lecz jako exemplum jest to coś jeszcze. Breivik to produkt postmodernistycznego nihilizmu metafizycznego i epistemologicznego, w którym pojęcia i ich desygnaty utraciły wszelką substancjalność, przeto dadzą się używać jako dowolne elementy składanki niezobowiązującej do czegokolwiek lub przeciwnie - uzasadniającej wszystko. Te słowa to przecież tylko - jak pisał jeden z guru tej antyfilozofii - zwłoki metafor naszych przodków. Jak widać, mogą one jednak przekształcić się również w stos zwłok jak najbardziej empirycznych. Jeśli nawet jest to swoista droga powrotu od "hermeneutyki pustki" do rzeczywistości, w której grę interpretacyjną "zobacz gdziekolwiek" zastępuje "zabij kogokolwiek", to musi budzić przerażenie taki sposób odzyskiwania substancjalności.
   Prof. Jacek Bartyzel
   Autor jest kierownikiem Katedry Hermeneutyki Polityki na Wydziale Politologii i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

   http://www.naszdziennik.pl/

    Druga Japonia
  

Rocznica Jedwabnego, 11 lipiec 2011r.
   Wczoraj minęła rocznica tzw. "Pogromu w Jedwabnem", który obok "Pogromu w Kielcach" jest jedynym przykładem wojującego antysemityzmu, jaki raczyła podać swym odbiorcom słynna Encyklopedia Gazety Wyborczej, kupowana nie wiadomo przez kogo i po co, bo przecież kłopoty z papierem toaletowym należą już od dawna do przeszłości. Osobom mniej obeznanym przypominamy, że 10 lipca 1941 polska hołota, bandyci i antysemickie szumowiny spaliły w jednej stodole 1600 Żydów, upychając ich po dwudziestu na jednym metrze kwadratowym. Próby zapobieżenia tragedii podjęte przez niemieckie gestapo i żandarmerię niestety nie powiodły się wobec dysproporcji sił i środków. Admin.
   Sprawa pogromu Żydów w Jedwabnym jest znana większości osób z książki Grossa "Sąsiedzi". Publikacja Grossa jest jednak stekiem bezczelnych kłamstw mających na celu oczernianie Polski i Polaków. W rzeczywistości w Jedwabnym Żydzi (często sowieccy kolaboranci i ich rodziny) stali się ofiarą Niemców.
   Łomżyńskie
   Łomżyńskie z Jedwabnym było terenem dwu narodowym. W miastach mieszkali Polacy i Żydzi. Wsie w 100% był Polskie, połowę mieszkańców wsi stanowiła szlachta zagrodowa (mająca taki sam status ekonomiczny jak włościanie, ale posiadająca silną świadomość narodową). Po agresji sowieckiej na Polskę w 1939 roku sowiecka propaganda (głoszona często ustami żydowskich agitatorów) była prowokacyjna i niedorzeczna (nie było Ukraińców i Białorusinów do wyzwalania). Silna świadomość narodowa spowodowała żywiołowy rozwój polskiego podziemia w okupowanym przez sowietów Łomżyńskim.
   17 września 1939
   W dyskusji o Jedwabnym Gross i jego epigoni przemilczeli udział próżniejszych żydowskich ofiar w sowieckim aparacie terroru po 17 września 1939. Żydzi w 1939 roku w Jedwabnym entuzjastycznie witali Armie Czerwoną. Entuzjazm Żydów był owocem uwielbienia Żydów dla ZSRR i nienawiści do Polski (nie jest prawdą teza o strachu Żydów przed Niemcami, Niemcy byli sojusznikami ZSRR, Żydzi na terenach okupacji niemieckiej usiłowali witać Niemców - Niemcy jednak nie życzyli sobie entuzjazmu Żydów).
   Żydzi w Jedwabnym natychmiast włączyli się w sowiecki aparat terroru którego jedyną ofiara byli w Jedwabnym Polacy. Żydzi w sowieckim aparacie terroru stosowali wobec prześladowanych Polaków: aresztowania, rekwizycje, więzienie. Żydzi tworzyli dla NKWD listy Polaków przeznaczonych do likwidacji (bezpośredniej i za pomocą deportacji), odzierali z dobytku i ubrań deportowanych Polaków, przejmowali miejsca pracy deportowanych Polaków. Żydzi zajmowali się rabunkiem i rekwizycją na rzecz sowietów (Żydzi stanowili w czasie pierwszej okupacji 70% sowieckich biurokratów gospodarczych), szerzeniem sowieckiej propagandy i agitacji. Pod sowiecką okupacją Żydzi nieustannie manifestowali swój tymf nad Polakami i entuzjazm dla okupanta, obelżywie traktowali Polaków, donosili na Polaków do NKWD.
   Atak armii niemieckiej na ZSRR był dla Polaków wyzwoleniem od śmierci i tortur z rąk sowietów i ich żydowskich kolaborantów. Polacy mieli powody by czuć ulgę i radość z powodu końca sowieckich wywózek, mordów i prześladowań.
   10 lipca 1941
   Akcją likwidacji Żydów w Jedwabnym (a także w Radziłowie i Tykocinie) kierował komisarz kryminalny Hauptsurmfuhrer Hermann Schaper. Schaper jak wielu innych zbrodniarzy nazistowskich po wojnie pozostał bezkarny (z braku wystarczających dowodów). Sprawą jego odpowiedzialności za zbrodnie podczas II wojny światowej w Łomżyńskim zajmowała się niemiecka prokuratura w 1964 i 1965 oraz sądy w 1974 (w oparciu o dokumenty SS z archiwum MSW w Warszawie) i 1976 roku. Odpowiedzialność Schepera za eksterminacje Żydów w Łomżyńskim ustaliło Centrum Dokumentacji Zbrodni Nazistowskich w Ludwigsburgu koło Stuttgartu na podstawie ustaleń z 1963 z biura śledczego do ścigania zbrodni nazistowskich przy sztabie policji izraelskiej. Żydzi z Radziołowa na zdjęciach rozpoznali Schapera.
   10 lipca 1941 roku (dwa tygodnie po wkroczeniu Niemców i rozpoczęciu niemieckiej okupacji) do Jedwabnego (według świadków) przybyło 69 gestapowców i wielokroć więcej żandarmów niemieckich (zeznająca w procesie Polaka dostała polecenie od Niemców przygotowania 69 porcji obiadowych dla gestapowców). Było to Einsatzkomando SS Zichenau Schrottersburg (Einsatzkommando Urzędu Policji Państwowej Ciechanów Płock). Była to jedna z wielu akcji likwidacji Żydów (podobne miały miejsce w końcu czerwca w Wiznie, 5 lipca w Wąsoczy, 7 lipca w Radziłowie leżącym 15 km od Jedwabnego, 10 lipca w Jedwabnym, w sierpniu w Łomży leżącej 18 km od jedwabnego, 22 sierpnia w Tykocinie leżącym 30 km od Jedwabnego, 4 września w Rutkach leżących 20 km od Jedwabnego, Zambrowie leżącym 35 km od Jedwabnego, wielu z tych miast Niemcy palili Żydów w stodołach). Ten sam schemat SS wykorzystywało w likwidacjach Żydów od Morza Bałtyckiego do Morza Czarnego (na Litwie, Białorusi, Ukrainie i Mołdawii). W pogromach Niemcy starali się wykorzystać lokalny margines społeczny i antysemitów.
   W Jedwabnym Niemcy spalili mniej niż 250 Żydów (około 150) w stodole (innych miejsc egzekucji nie znaleziono). By Żydzi nie uciekali z płonącej stodoły Niemcy strzelali do Żydów (świadczy o tym 100 łusek znalezionych przez IPN w maju 2001 w ruinach spalonej stodoły). Łuski po amunicji znalezione w Jedwabnym były łuskami do niemieckich karabinów Mauser z 1938 i niemieckich pistoletów Walter używanych przez niemieckich oficerów. Jedwabne nie było podczas II wojny światowej terenem walk jednostek niemieckich - łuski więc najprawdopodobniej pochodziły z masowego mordu. Wbrew polskiemu prawu nie przeprowadzono ekshumacji (ówczesnym ministrem sprawiedliwości był Lech Kaczyński) bo przeciw ekshumacji protestował Związek Gmin Żydowskich w Polsce (pomimo że we wszystkich miejscach zbrodni na Żydach ekshumacje przeprowadzono). Żołnierzom niemieckim w pogromie pomagali cywilni przedstawiciele niemieckich władz lokalnych Jedwabnego przywiezionych do Jedwabnego przez Niemców. Niemcy nie dopuszczali na terenach przez siebie okupowanych do aktywnej działalności tubylców nawet takiej jak pogromy.
   Niemcy usiłowali biciem i bronią palną zagonić Polaków do pilnowania Żydów na rynku w Jedwabnym (wielu Polaków pomimo grożącej śmierci z rąk Niemców uciekało z miasta by nie pomagać Niemcom) część jednak pod przymusem pilnowała Żydów. Polacy jednak nie byli świadomi celów Niemców. Z rynku Niemcy zapędzili Żydów do stodoły i ich tam spalili. Polacy pomimo grożącej im i ich rodzinie karze śmierci (tylko w okupowanej Polsce Niemcy zabijali za pomoc Żydom) pomagali Żydom i ukrywali Żydów przed Niemcami.
   Proces
   Podczas procesu oskarżeni o mord w Jedwabnym twierdzili że podczas śledztwa byli torturowani. Torturami wymuszono na nich przyznanie się do winy i obciążenie innych odpowiedzialnością za mord. Sąd 10 z pośród 22 oskarżonych uniewinnił, wydał 1 wyrok śmierci (niewykonany), 11 osób skazał na kilkunastoletnie wyroki choć uznano że byli terrorem przez Niemców zmuszeni do pilnowania Żydów. Wymuszone przez UB zeznania były tak niewiarygodne że komunistyczny sąd uznał je za niewystarczający dowód [sic! - admin]. Sąd apelacyjny z pośród 12 skazanych 2 uniewinnił. Niewątpliwymi zbrodniarzami byli przywiezieni przez Niemców polskojęzyczni kolaboranci Marian Karolak (komisaryczny burmistrz z nadania niemieckiego okupanta) i Karol Bardoń (niemiecki żandarm, volkddeutsch, funkcjonariusz niemieckiej policji pomocniczej zajmującej się aresztowaniem Polaków).
   Jan Bodakowski
   Bibliografia: "Jedwabne spór historyków wokół książki Jana T. Grossa "Sąsiedzi", Wydawnictwo Fronda
   http://prawica.net/opinie/26488

  Jedźcie sami do Niemiec!  Remigiusz Włast-Matuszak, marzec 2011r.
   Już 31 października 1939 r. niemieckie władze okupacyjne wprowadziły - (na całym zajętym terenie RP) - przymus pracy dla wszystkich Polaków od 18 do 60 roku życia - na warunkach pół niewolniczych, a 14 grudnia ‘39 obniżyły granicę wieku, i każdy kto skończył 14 lat(!) podlegał pracy przymusowej w pełnym wymiarze. Doświadczyli tego wszyscy Polacy z roczników od 1925 wstecz, a do 1944 - urodzeni do 1930 r.
   Praca na terenie GG (Generalnego Gubernatorstwa) była "względnie ludzka" jak na warunki wojny totalnej, jednak przemysł i rolnictwo III Rzeszy żądały darmowej siły roboczej. (Organizacja Todta - Organisation Todt) Stosując brutalny przymus, wywieziono do "Reichu" ponad 2.800.000 Polaków -(w tym 300.000 jeńców wojennych - szeregowców, podoficerów)-. Do wyjazdu zachęcały też liczne plakaty propagandowe i wielkoformatowe plansze -(okupacyjne "bilbordy")-. "Copywriter" z Propaganda Abteilung wymyślił hasło: "Jedźcie z nami do Niemiec", i zilustrował je widoczkiem szczęśliwej polskiej rodziny z dziećmi, śmiało wsiadającej do pociągu Mitropa. Na plakacie wyglądają zupełnie jak roześmiana młodzieżówka PO jadąca na przedwyborczy miting pod hasłem - "Z dala od polityki".
   Ówczesny, żyjący pod okupacją Polak okazał się odporny na propagandowe hasełka. Niemcy musieli "liczyć" jedynie na łapanki i przymusową, administracyjną wywózkę na roboty. Aliści po 1945 r. "ekonomia socjalizmu" poparta setkami podręczników wielu profesorów ekonomi socjalizmu -(a co się z tymi autorytetami naukowymi właściwie stało??? Wie ktoś?)- doprowadziła to tego, że w 1960 r. Polacy, którzy wygrali wojnę żyli nadal w warunkach zbliżonych do okupacyjnych, a Niemcy, którzy ją wywołali i przegrali, w pełni korzystali z Cudu Gospodarczego. To właśnie wówczas zaczęło się zjawisko emigracji ekonomicznej, które trwało nieformalnie do 1980 r., i objęło już "żenująco" i dobrowolnie około 600 tys. Polaków, którzy wyjechali do RFN by pracować jako "Polacken", lub zgoła jako "Scheiss Polacken".
   4 maja 2011 r. zjednoczone Niemcy (Bundesrepublik Deutschland) i Austria, oficjalnie otwierają trzeci etap "naszych" stosunków pracowniczych - otwierają swój rynek pracy dla Polaków - "gastarbeiterów". Do około 1.800.000 Polaków pracujących w Niemczech dojdzie następne 400.000 młodych, przedsiębiorczych i zdeterminowanych, oraz wykształconych za polskie podatki "indywidualnych jednostek siły roboczej", by napędzać niemiecką gospodarkę i utrzymywać niemieckich emerytów, w tym oczywiście tych co administrowali GG i zarządzali Org. Todt. - (lub ich dzieci).
   Co robi rządząca Polską Platforma Obywatelska? Zaciera ręce z zadowolenia, że zmniejszy się "stopa bezrobocia" w Ojczyźnie. Liczba 2.000.000 bezrobotnych pomniejszy się o 400.000! I zapewne zostanie to nagłośnione jako sukces gospodarczy min. Rostowskiego, min. Boniego i wiecznie rozrechotanego min. Szejnfelda! Nasza Zielona Wyspa znowu zazieleni się wiosną.
   Przypomnijmy, że GUS od 2004 r. w sposób prawnie usankcjonowany utajnia wiele wrażliwych i niewygodnych danych, dlatego też nie można precyzyjnie określić stanu faktycznej emigracji ekonomicznej. Według danych szacunkowych - pragnę tylko przypomnieć -, że w latach 1970-80, po otrzymania paszportu oraz wiz, z zagranicznych wyjazdów nie wróciło około 500.000 młodych Polaków. W latach 1980-81-1989 wyemigrowało ponad 1.200.000 Polaków w wieku produkcyjnym, a latach 1990 - 2010 r., ponad 2.000.000 młodych obywateli. W Polsce mamy oficjalnie zarejestrowanych około 2.000.000 bezrobotnych i drugież tyle ukrytego bezrobocia na wsi.
   Gdyby nie wygnanie głodem i zachętą propagandową tych 2 mln emigrantów ekonomicznych w latach 1990-2010, to mielibyśmy bezrobocie większe niż w socjalistycznej Hiszpanii, czy Wenezueli. Byłoby w RP 35% bezrobotnych! Walka z bezrobociem poprzez zmuszanie własnych obywateli do emigracji to ZBRODNIA. Od maja 2011 r., nastąpi kolejna masowa emigracja ekonomiczna na teren państw dawnej III Rzeszy, obejmująca 400 - 450 tys. Polaków. Zmniejszanie bezrobocia, nędzy oraz populacji narodu poprzez diasporę - od czasów "Gorączki brazylijskiej" w XIX w. czegoś takiego nie było!
   To co nie udało się okupantowi niemieckiemu, udało się w pełni Platformie Obywatelskiej - propaganda hitlerowska nie odniosła sukcesu: hasło "Jedźcie z nami do Niemiec" było w ramach małego sabotażu Szarych Szeregów zmieniane na "Jedźcie sami do Niemiec". Dzisiaj, po 60-ciu latach mogę jedynie wzorem harcerzy z Szarych Szeregów, wzorem Rudego, Zośki i Alka - bohaterów "Kamieni na szaniec", ponownie rzucić hasło: "Jedźcie sami do Niemiec" - Polska i Polacy dadzą sobie świetnie radę bez dziesięciu (!) v-ministrów finansów, Madame Janowej Maurycowej Kidawa-Błońskiej, Jego Sapiencji Pana Arabskiego, jak i kilkuset innych przedstawicieli "PR-owskiej" klasy próżniaczej.
   Masowa emigracja Polaków za chlebem, zbiega się o dziwo z otwarciem polskiego rynku pracy dla emigrantów z Ukrainy, Rosji i jej azjatyckich republik związkowych, i praktycznie dla całej Azji i Afryki razem wziętych. Miejsce polskich pracowników zajmą (przeważnie na stałe) emigranci z krajów o jeszcze niższej stopie życiowej niż Polska. Wysoce niestosownie muszę też zauważyć, że od 20 lat stopa dzietności Polek wynosi około 1,5 - co nie zapewnia reprodukcji prostej - (przyrost naturalny: minus 0,5 promil). Polacy jako naród od przeszło pokolenia są nacją wymierającą. Kiedyś tow. Gomułka twierdził, że wysoki przyrost naturalny zjada nam "stopę życiową". Co zrobiłby rząd PO gdyby przyrost naturalny w Polsce był taki jak w Egipcie, czy Maroku - i wynosił ponad 30 (!) promil? I właśnie taki też wskaźnik przyrostu naturalnego reprezentują emigranci z "trzeciego świata" osiedlający się nad Wisłą.
   Należy stale przypominać Europie i wszystkim poprawnie politycznym działaczkom z Nigdy więcej itd. organizacji, że Polska nie uczestniczyła w wyzysku kolonialnym Murzynów w Afryce, ani Hindusów i Wietnamczyków w Azji. Sami byliśmy przez cały wiek rewolucji technicznej trój-kolonią wyzyskiwaną przez trzech bezwzględnych zaborców. Nie otrzymaliśmy też odszkodowań ani po I wojnie światowej, ani po II wojnie światowej, więc doprawdy nie musimy czuć się winni i przygarniać, płacić zasiłki, itd. dziesiątkom tysięcy emigrantów ekonomicznych z Trzeciego świata, którzy za chwilę przywloką tu swoją nędzę i swoje problemy, które dodatkowo i znacznie obniżą nasz i tak niski poziom życia. Obowiązkiem rządów RP jest zapewnienie pracy obywatelom RP i ochrona ich interesów. Dlatego też wszelkie myślące organizacje pozarządowe oraz niezależne media powinny bić na alarm. Co niniejszym staram się czynić.
   Remigiusz Włast-Matuszak
  za http://prawica.net

         (Który kraj zaatakują najpierw? Oto jest pytanie. Stawiam na Pakistan - admin)15.05.2011
   Amerykański Kongres zagłosuje ws. legislacji pozwalającej na oficjalne rozpoczęcie III w. św.  [fragment]
   Ustawa upoważni prezydenta USA do podejmowania jednostronnych działań wojskowych przeciwko każdemu państwu, organizacji i osobom, zarówno w kraju jak i za granicą, które rzekomo obecnie, lub w przeszłości, wspierały lub brały udział w działaniach wojennych, lub które udzielały pomocy lub wsparcia w działaniach wojennych przeciwko Stanom Zjednoczonym, czy jednemu z ich sojuszników koalicyjnych.
   Legislacja usuwa potrzebę udzielenia przez Kongres pozwolenia na użycie sił militarnych, oraz daje prezydentowi totalitarną władzę dyktatorską ws. angażowania się w każde działania militarne na nieograniczony czas.
   Daje prezydentowi nawet pełnomocnictwo dokonywania ataków przeciwko amerykańskim obywatelom na terenie USA, bez zwracania się do Kongresu.
   Podsumowanie uchwały:
   - wojna bez końca - będzie kontynuowana do zakończenia wrogości, co nie stanie się nigdy
   - wojna bez granic - prezydent będzie posiadał pełnomocnictwo wszczynania ataków militarnych przeciwko każdemu krajowi, organizacji czy osobie, w tym obywatelom USA na amerykańskiej ziemi
   - jednostronna akcja militarna - pełnomocnictwo dokonania inwazji na każdy kraj, o każdym czasie, bez aprobaty Kongresu
   - bez wyraźnie zdefiniowanego wroga - USA może zadeklarować czy ogłosić kogoś terrorystą, lub ogłosić, że teraz lub w przeszłości wspierał "wrogość" wobec USA, oraz dokonać ataku
   - pełnomocnictwo dokonania ataku na kilka krajów - prezydent otrzyma pełnomocnictwo dokonania inwazji na Iran, Syrię, Koreę Płn., kilku innych krajów w Afryce i na Bliskim Wschodzie, a nawet Rosję i Chiny, zgodnie z uchwałą, każdy z nich jest "znany" z udzielania wsparcia i pomocy we wrogości wobec USA.
  English version:
   The United States Congress is set to vote on legislation that authorizes the official start of World War 3.
   The legislation authorizes the President of the United States to take unilateral military action against all nations, organizations, and persons, both domestically and abroad, who are alleged to be currently or who have in the past supported or engaged in hostilities or who have provided aid in support of hostilities against the United States or any of its coalition allies.
   The legislation removes the requirement of congressional approval for the use of military force and instead gives the President totalitarian dictatorial authority to engage in any and all military actions for an indefinite period of time.
   It even gives the President the authority to launch attacks against American Citizens inside the United States with no congressional oversight whatsoever.
   Just to recap, because that was a mouthful:
   Endless War - The war will continue until all hostilities are terminated, which will never happen. No Borders - The president will have the full authority to launch military strikes against any country, organization or person, including against U.S citizens on U.S soil.
   Unilateral Military Action - Full authority to invade any nation at any time with no congressional approval required. No Clearly Defined Enemy - The US can declare or allege anyone a terrorist or allege they are or have been supporting "hostilities" against the US and attack at will.
   Authorization To Invade Several Countries - The president would have full authority to invade Iran, Syria, North Korea, along with several other nations in Africa and the Middle East and even Russia and China under the legislation all of which are "know" to have supported and aided hostilities against the United States.
  za:http://blog.alexanderhiggins.com/2011/05/15/congress-vote-declaration-world-war-3-endless-war-borders-clear-enemies-22785/





  Libya: The Bombing of Civilian Targets. Zionist US Killing Libyan Civilians Say Russian Docs On Scene. Testimony of Russia Doctors in Libya
   List otwarty rosyjskich lekarzy pracujących w Libii do Prezydenta Federacji Rosyjskiej 28.03.2011  (zdj. Reuters)
   Relacja dostarczona przez zespół rosyjskich lekarzy. Są to zeznania naocznych świadków o tym, co dzieje się na terenie Libii. Jest ona sprzeczna ze strumieniem dezinformacji medialnej. Rosyjscy lekarze potwierdzają, że koalicja rutynowo bombarduje obiekty cywilne. Dla tych postępowców, którzy zatwierdzili "humanitarny" mandat US-NATO, to zeznanie daje nam dowód rozległych zbrodni wojennych popełnionych przez tych, którzy twierdzą, że przychodzą z pomocą ludności cywilnej. Budynki mieszkalne i szpitale są na celowniku inteligentnych bomb sterowanych przez koalicję. Bomby te są niezwykle precyzyjne. Bombardowanie cywilów nie jest przypadkowe. Cele cywilne to są tak zwane przez napastników "zatwierdzone cele". Są one częścią listy celów.
Dzisiaj ma miejsce jawna zewnętrzna agresja USA i NATO przeciwko suwerennemu państwu - Libii.
   A jeśli ktoś może w to wątpić, to mówimy, że ten oczywisty fakt jest powszechnie znany, ponieważ to wszystko dzieje się na naszych oczach, a działania USA i NATO zagrażają życiu nie tylko obywateli Libii, ale również nas, którzy jesteśmy na terytorium Libii. Jesteśmy oburzeni barbarzyńskim bombardowaniem Libii, prowadzonym przez koalicję USA i NATO.
   Bombardowanie Trypolisu i innych miast w Libii jest nie tylko na obiekty obrony powietrznej i libijskie lotnictwo, nie tylko przeciwko libijskiej armii, ale również na infrastrukturę wojskową i cywilną. Dzisiaj, 24 marca 2011 r. samoloty NATO i USA, przez całą noc i cały ranek bombardowały przedmieścia Trypolisu - Tajhura (gdzie znajduje się libijski Ośrodek Badań Nuklearnych). Obiekty obrony powietrznej i lotnictwa w Tajhura zostały zniszczone już w pierwszych 2 dniach ataków i w mieście pozostały bardziej aktywne obiekty wojskowe, ale dzisiaj celem ataków są koszary armii libijskiej, wokół których są gęsto zaludnione obszary mieszkalne i obok - największe w Libii Centrum Kardiologiczne. Cywile i lekarze nie mogli przewidzieć, że będą niszczone obiekty mieszkalne, więc żaden z mieszkańców czy pacjentów szpitala nie został ewakuowany.
   Bomby i rakiety spadały na domy mieszkalne i w pobliżu szpitala. Szklany budynek Centrum Kardiologicznego został zniszczony. W budynku oddziału położniczego dla kobiet w ciąży z chorobami serca zawaliła się ściana i część dachu. Doprowadziło to do 10 poronień, kobiety są na oddziale intensywnej terapii, lekarze walczą o ich życie. Z naszymi kolegami pracujemy siedem dni w tygodniu, aby ratować ludzi. Jest to bezpośrednią konsekwencją bomb i rakiet w budynkach mieszkalnych, w wyniku czego było kilkudziesięciu zabitych i rannych, którzy są operowani i leczeni przez naszych lekarzy. Tak duża liczba rannych i zabitych, jak dzisiaj, nie zdarzyła się podczas wszystkich zamieszek w Libii. I to się nazywa "ochroną ludności cywilnej"?

Z pełną odpowiedzialnością, jako świadkowie i uczestnicy lokalnych wydarzeń, możemy stwierdzić, że Stany Zjednoczone i ich sojusznicy dokonują ludobójstwa na narodzie libijskim - jak to miało miejsce w Jugosławii, Afganistanie i Iraku. Zbrodnie przeciwko ludzkości, prowadzone przez siły koalicyjne, podobne do tych zbrodni popełnionych przez ojców i dziadów dzisiejszych zachodnich przywódców i ich pachołków w Hiroszimie i Nagasaki w Japonii, oraz w Dreźnie w Niemczech, gdzie również zabijano cywilów, by zniechęcić, złamać wolę narodu do sprzeciwu (Niemcy pamiętają to, i dlatego odmówili udziału w tej nowej rzezi). Dziś w taki sam sposób chcą, aby Libijczycy poddali swojego przywódcę i legalny rząd, oraz potulnie przekazali krajowe zasoby ropy państwom koalicji.
   Naszą jedyną nadzieją jest Rosja, która ma prawo weta w ONZ, a konkretnie jej przywódcy - prezydent i premier.
   Mieliśmy jeszcze nadzieję w Was, jak spodziewaliśmy się w przeszłości, kiedy podjęliśmy decyzję, aby zamieszkać w Libii, a także pomóc jej mieszkańcom, obowiązek lekarski zawsze grał rolę w pierwszej kolejności. Po nieudanej próbie zamachu stanu w końcu lutego, sytuacja uspokoiła się w Libii i rządowi udało się przywrócić porządek. Dla wszystkich w Libii było jasne, że bez amerykańskiej interwencji kraj wkrótce wróci do normalnego życia. Przekonani, że Rosja, która ma prawo weta, nie pozwoli na agresję USA i ich sojuszników, zdecydowaliśmy się na pobyt w Libii, ale pomyliliśmy się: Rosja, niestety, uwierzyła w fałszywe zapewnienia Amerykanów i nie sprzeciwiła się zbrodniczej decyzji Francji i USA.

   Rozumiemy, że stosowanie się do "społeczności międzynarodowej" - aby ratować Libijczyków - byśmy mogli żyć w Libii - jest bezsensowne. Jesteśmy Ukraińcami, Rosjanami i Białorusinami, ludźmi różnych zawodów (głównie lekarze), pracujący w Libii od ponad roku (od 2 do 20 lat). W tym czasie poznaliśmy życie Libijczyków i państwo, w którym obywatele innych krajów żyją w takim społecznym komforcie jak Libijczycy. Mają oni prawo do bezpłatnego leczenia, a szpitale mają najlepszy na świecie sprzęt medyczny.
   Edukacja w Libii jest darmowa, młodzi ludzie mają możliwość studiowania za granicą na koszt rządu. Po ślubie, młode pary otrzymują 60,000 libijskich dinarów (ok. 50.000 USD) pomocy finansowej.
   Pożyczki z budżetu państwa są bez odsetek, a jak pokazuje praktyka, bez terminu spłaty. Ze względu na subwencje rządowe ceny samochodów są znacznie niższe niż w Europie, są przystępne dla każdej rodziny. Benzyna i chleb kosztują jeden grosz, nie ma podatków dla tych, którzy pracują w rolnictwie.
   Libijczycy są spokojni i nastawieni pokojowo, nie mają skłonności do picia, i są bardzo religijni. Dziś ci ludzie cierpią. W lutym, ich spokojne życie zostało zakłócone przez gangi przestępców i szalonych naćpanych młodych - których zachodnie media z jakiegoś powodu nazywali "pokojowymi demonstrantami." Używali broni i atakowali posterunki policji, agencje rządowe, jednostki wojskowe - w wyniku czego był rozlew krwi. Ci, którzy nimi kierują, realizują jasny cel - stworzenie chaosu i ustanowienie kontroli nad libijską ropą. Dawali błędne informacje społeczności
  międzynarodowej, i mówili, że Libijczycy walczą przeciwko reżimowi. Powiedzcie nam, kto nie chciałby takiego reżimu? Gdyby taki reżim był na Ukrainie czy w Rosji, nie pracowalibyśmy tutaj i cieszylibyśmy się społecznym komfortem w domu w naszych własnych krajach, i na wszelkie możliwe sposoby taki reżim byłby utrzymany.

Jeśli USA i UE nie mają się czym zająć, niech zwrócą uwagę na trudną sytuację w Japonii, bombardowanie Izraela w Palestynie, śmiałość i bezkarność somalijskich piratów, lub trudną sytuację arabskich imigrantów we Francji, i pozwolą Libijczykom rozwiązać swoje problemy wewnętrzne. Widzimy, że dzisiaj w Libii chcą zrobić następny Irak.
   AMERYKAŃSKIE I IZRAELSKIE ŁAPY PRECZ OD LIBII !
   Aktualnie ci agresorzy przeprowadzają ludobójstwo całego Narodu Libijskiego i tych, którzy tu się znajdują. Czujemy się zobowiązani leczyć i nie możemy pozostawić Libijczyków w kłopocie, zostawić ich zniszczonych przez siły koalicji, w dodatku, rozumiemy, że gdy wszyscy cudzoziemcy wyjadą i nikt nie powie prawdy (nieliczni pracownicy misji dyplomatycznych mają od dawna nakaz milczenia), Amerykanie zorganizują tutaj rutynowy (jak w Iraku, Afganistanie i w innych krajach - przypisek admin.) - rozlew krwi. Nasza jedyna szansa na przetrwanie - to solidna obywatelska postawa Rosji w Radzie Bezpieczeństwa ONZ.
   Mamy nadzieję, że Pan, Panie Prezydencie, i Pan, Panie Premierze, jako obywatele Rosji i porządni ludzie, nie pozwolicie na to, by amerykańscy i europejscy faszyści XXI wieku, zniszczyli miłujący wolność naród libijski i tych, którzy dzisiaj okazali się z nim być.
   Dlatego usilnie prosimy, by Rosja wykorzystała swoje prawo weta, prawo uzyskane przez miliony ofiar radzieckiego narodu w czasie II wojny światowej, do zaprzestania agresji na suwerenne państwo, w celu uzyskania natychmiastowego zaprzestania bombardowań amerykańskich i NATO, oraz do żądania wprowadzenia wojsk Unii Afrykańskiej do strefy konfliktu w Libii.
   Uwaga: Delegatom Rady Pokoju i Bezpieczeństwa Unii Afrykańskiej, którzy zostali zaakceptowani przez rząd Libii i przywódców rebeliantów do mediacji w pokojowym rozwiązaniu spraw między różnymi stronami, Rada Bezpieczeństwa ONZ odmówiła prawa wjazdu do Libii. Ten akt powinien wywołać oburzenie ze strony Rosji i Chin, które powinny zbadać rezolucje Unii Afrykańskiej, mandat i poparcie mądrych decyzji.
Z szacunkiem i nadzieją na Panów mądrość i uczciwość obywatele Ukrainy, Białorusi i Rosji przebywający w Libii:
   Bordovsky S, Vasilenko S, Vegerkina A., Henry IV, Henry H, L. Grigorenko, DraBragg A., Drobot V. Drobot N., Yemets E, Kolesnikova T, Kuzin I, Kuzmenko B, Kulebyakin V, Kulmenko T, Nikolaev AG, Papelyuk V, Selizar V, Selizar About , Smirnov, O. Smirnova R, Soloviev DA, Stadnik VA, Stolpakova T. Streschalin G. Stakhovich Yu, Sukacheva L. Sukachev V. Tarakanov T, Tikhon N. Tikhonov VI, Tkachev AV, Hadareva E, Tchaikovsky O, Chukhno D. Chukhno O. Yakovenko D. et al.
   Mchel Chossudovsky - 28.03.2011 (tłumaczenie Ola Gordon)
   Zbiór podpisów pod apelem do przywódców Rosji i pod prośbą do Międzynarodowego Trybunału w Hadze ws. zbrodni dokonywanych przez USA I NATO w Libii.

  Ratuj się Libio, pomoc nadchodzi!  2011-03-28"  ("Świt Apokalipsy" - przypis mój)
  My, Afrykanie, jesteśmy szczęśliwi i dumni, że syn Afryki rządzi Stanami Zjednoczonymi Ameryki" - te słowa, wypowiedziane przez Muammara Kaddafiego na forum ONZ w 2009 roku, jemu samemu dziś pewnie odbijają się czkawką. Rzymski filozof Cyceron dokonał jako pierwszy podziału na wojny sprawiedliwe i niesprawiedliwe. Wojnę obronną, bądź mającą na celu odzyskanie utraconych dóbr, uznał za dozwoloną i tym samym sprawiedliwą.
   Kto i w co w Libii gra?
   Jak więc należy postrzegać operację wojskową pod enigmatyczną i co najmniej dziwnie brzmiącą nazwą: "świt Odysei"? Jak to możliwe, że kraj, w którym jest bezpłatne szkolnictwo i służba zdrowia, a bezrobotny otrzymuje ponad 600 dolarów zasiłku, pogrążył się w chaosie wojny domowej? Czy rozbudowany system opieki socjalnej nie rozleniwił Libijczyków?
   Jak to możliwe, że media ani słowem nie wspominały o wcześniejszych zamieszkach w Benghazi, gdzie wybuchło powstanie, a które od wielu lat było ogniskiem separatyzmu? Czy to nie dziwne, że Narodowy Front Ocalenia Libii ma siedzibę w Waszyngtonie, a Krajowa Konferencja Libijskiej Opozycji w Londynie? Czy ktoś wie, jaką rolę odegrały te organizacje w wybuchu powstania?
   "Wzywam wszystkich Włochów, mężczyzn i kobiety, żeby zrobili testy genetyczne i sprawdzili, kto z nich ma libijskie korzenie" - powiedział Muammar Kaddafi do potomków włoskich kolonizatorów w Libii. Oskarżany o terroryzm płk. Kaddafi jest megalomanem i szaleńcem, a także kiepskim ojcem, jeśli weźmiemy pod uwagę spektakularne wyczyny jego synów.
   Nie można jednak podważyć faktów: Libia w ciągu kilkunastu lat z wynędzniałego państwa przeistoczyła się w potęgę gospodarczą afrykańskiego kontynentu, dokąd tabunami przybywali pracownicy z niemal całego świata.
   Inna Libia dyktatora Kaddafiego
   Taki oto obraz Libii lat 80. wyłania się ze wspomnień byłego wiceprezesa Orlenu, Cezarego Filipowicza:
   "Libijczycy żyli jak pączki w maśle. Trzy czwarte żywności Libia importuje, ale i tak była bardzo tania, ponieważ rząd dotował jej ceny. Na ulicach Trypolisu było mnóstwo samochodów, bo rząd importował limuzyny sprzedawane potem urzędnikom państwowym za ułamek ceny. Za jedną dziesiątą ceny można było kupić sprzęt elektroniczny z importu, a tysiące Libijczyków dzięki rządowym stypendiom studiowało na uczelniach w Egipcie, państwach byłego bloku wschodniego, a czasem i na renomowanych uczelniach na Zachodzie. Libijczycy dostawali od rządu po 500 dolarów na wakacje i były ich tłumy na Malcie, bo tam mogli jeździć bez wiz".
   Nie brakowało też imponujących inwestycji, czego dobrym przykładem jest budowa systemu irygacyjnego o wartości 25 miliardów dolarów.
   Libijskiemu dyktatorowi udało się zjednoczyć różne klany pod jedną flagą i przywództwem. Od momentu przejęcia przez niego władzy w 1969 roku średnia długość życia libijskich obywateli wzrosła o 20 lat, a śmiertelność wśród niemowląt i dzieci poniżej 5. roku życia jest najniższa na całym kontynencie.
   Libijki mają nieograniczony dostęp do oświaty i zatrudnienia, wśród żeńskiej młodzieży w przedziale wiekowym od 15 do 24 lat całkowicie zlikwidowano analfabetyzm, a tymczasem w hołubionej przez USA Arabii Saudyjskiej połowa ludności nie potrafi czytać ani pisać.
   Kij się znajdzie, ropa popłynie...
   W tej samej Arabii Saudyjskiej są także liczni bezdomni i żebracy, a współczynnik umieralności wśród dzieci poniżej 5. roku życia wynosił w 1975 roku 128 do 1000, w Libii natomiast 98,3, a i do dziś w tej statystyce Arabia Saudyjska zajmuje gorszą lokatę niż Chiny, Turcja czy wspomniana wcześniej ojczyzna Muammara Kaddafiego.
   Rok 1994. W Rwandzie trwa rzeź plemienia Tutsi. świat wyraża "ubolewanie i ogromne zaniepokojenie". Kiedy liczba zabitych w ciągu 100 dni zbliżyła się do miliona, kraje członkowskie ONZ nie widziały potrzeby interwencji. Masakra w Darfurze pochłonęła ponad 200 000 istnień ludzkich, zaś łączny bilans ofiar sudańskiego konfliktu, trwającego od ponad 50 lat, przekroczył 2 miliony.
   Skąd zatem taka gorliwość w zwalczaniu libijskiego konfliktu? Jeden z internautów zamieścił w sieci taki oto komentarz: "W TVN Biznes 2 tygodnie temu, niby to mimochodem, padło stwierdzenie, że do końca czerwca wygasają koncesje 4 największym firmom zachodnim na wydobycie libijskiej ropy naftowej. Ale najciekawsze było to, że Libia się chyba wściekła i nie konsultując z członkami OPEC wymyśliła drakońskie stawki za użyczenie nowych koncesji... powód wystarczający prawda?" (obserwator 2010, wpis z 20.03.2011 na portalu interia.pl).
   Stare porzekadło mówi, że gdy się chce psa uderzyć, to i kij się znajdzie. Francja i Włochy nie mogły wyśnić sobie lepszego pretekstu do działania niż wybuch libijskiej rebelii.
   Ropa tego kraju słynie z najlepszej na świecie jakości, a koalicjantom 5 państw niezwykle zależy na tym, by płk. Kaddafi nigdzie już nie postawił swego beduińskiego namiotu...
  Adrian Skierski

12.03.2011r. godz. 2055.   Tragedia w Japonii.
  Po wybuchach w elektrowni atomowej Fukushima, spowodowanej efektem tsunami, powstała radioaktywna chmura, która może zgrozić również Europie. Niemiecki portal KOPP informuje, że chmura radioaktywna będzie nad Niemcami do 7 dni. Podają też, iż tak jak w przypadku Czernobyla, media mają zakaz informowania o chmurze. W takiej sytuacji mogą podawać tylko "urzędowe" dane. http://info.kopp-ver...lag.de/hintergruende/enthuellungen/redaktion/deutschland-nach-dem-verheerenden-erdbeben-in-japan-jetzt-atom-voralarm.html;jsessionid=112F109873A387BD6B861B9D4F64B017
  Niemieckie centrum badania radioaktywności w powietrzu, zanotowało dzisiaj nad ranem ponad 15 krotny wzrost radioaktywności. Natomiast dzisiaj polski odpowiednik stwierdził w wywiadzie, że radioaktywność w Polsce jest i była w normie... (!) http://inters.bayern.de/mnz/php/ifrmw.php?station=812&komp=207&tbltyp=2
  Nie ma wątpliwości co do tego, że wybuch w jednym z budynków, w którym znajduje się reaktor nastąpił, niszcząc cały budynek. Władze japońskie twierdzą, że reaktor nie ucierpiał. Czego jednak władze japońskie i oficjalne media nie podają to fakt, iż całe zużyte paliwo nuklearne z reaktora, było składowane na najwyższej kondygnacji budynku i w momencie wybuchu zostało ono wystawione na reakcje z atmosferą, powodując powstanie chmury radioaktywnej: "The Fukushima nuke plant is almost identical to Vermont Yankee (VY). It has a Mark 1 (earliest) containment. The fuel pool is on the top floor, and after the explosion the fuel pool is open to the environment. Many years of spent fuel (the used fuel that is the most radioactive,) is not being cooled and is in direct contact with the air so it is beginning to release significant amounts of radiation". źródło: http://greenmountaindaily.com/diary/7511/the-fukushima-nuclear-plant-lost-containment-integrity-and-is-leaking-radiation
   Rektory w Fukushima 1 i Fukushima 2 są przegrzane i poza kontrolą specjalistów elektrowni, co zmusiło kierownictwo do podjęcia decyzji o "kontrolowanym" wypuszczeniu do atmosfery części radioaktywnej pary z przegrzanego systemu chłodzenia reaktora. Zarząd elektrowni przyznał, że utracił kontrolę nad chłodzeniem pozostałych reaktorów w obu blokach. W każdej chwili może dojść do większych wybuchów oraz niekontrolowanej reakcji łańcuchowej, co mogło by spowodować tragedię wielokrotnie większą, jak ta w Czernobylu, na Ukrainie, w 1985 roku.
  Jeśli Japończykom nie uda się przywrócić chłodzenia reaktorów, to prawdopodobieństwo iż katastrofa wielokrotnie przewyższająca tą z Czernobyla się zdarzy, jest jednak wysokie. Pilnie obserwujmy rozwój wypadków w Japonii, poniewaz jeśli dojdzie do rozpatrywanej tutaj katastrofy, to będziemy mieli tylko kilka dni na przygotowanie się do przyjęcia opadów radioaktywnych.
   Dobrze by też było zadać podstawowe pytania naszym polskojęzycznym politykom: jak oni przygotowują nasz kraj i społeczeństwo do potencjalnej sytuacji kryzysowej? Czy podjęli już jakieś działania, czy też jak zwykle będą udawać zaskoczonych, a tak naprawdę będą ratować tylko własne tyłki ?

Wszystko po 5 zł.

Oglądanie fizjinomii tego osobnika wymaga znacznego poświęcenia.

11 listopada w Warszawie, gdy Polacy obchodzili swoje narodowe święto odzyskania niepodległości,

towarzyszyła im nielegalna kontrmanifestacja złożona z lewaków, zboków, ogłupioną przez koszermedia młodzież i przebywających w Polsce Żydów aszkenazyjskich. Ci ostatni dysponowali gwizdkami rozdawanymi przez Gazetę Wyborczą (jak podawały media, osobiście robił to Seweryn Blumsztajn). Gwizdki służyły im do gwizdania na Polaków obchodzących swoje narodowe święto. Teraz były gwizdki, co będzie za rok, dwa? Gwizdki mogą być zastąpione czymś bardziej skutecznym. Czy Polacy chcący we własnym kraju uczestniczyć w uroczystościach upamiętniających ważne wydarzenia naszej historii będą musieli zaopatrywać się w kaski ochronne i kamizelki kuloodporne? Niezależnie od tego wyzywali ich (nas) od faszystów. Lewacy i pozostali krzyczeli że nie pozwolą chodzić faszystom po "naszych" ulicach. Czyli co, już im nie wystarczają kamienice i za swoje uważają też ulice? W uroczystościach we Wrocławiu uczestnicy marszu zostali obrzuceni wyzwiskami: "polskie świnie". Polaku, w twoim kraju plują ci w twarz, ocknij się, masz jeszcze honor?

Wykład: IV Ogólnopolska Konferencja KSD; Manipulacja - kłamstwo zorganizowane
   Łódź, 23 października 2010
   Gospodarka: Dezinformacja w mediach i polityce - śmiertelna choroba "tej" cywilizacji.
   prof. dr hab. Mirosław Dakowski

   Organizatorzy (dziękuję za zaproszenie!) polecili mi omówienie dezinformacji w mediach, dotyczących gospodarki. Może nie do wszystkich moich słuchaczy dotarło, szczególnie tych z branży dziennikarskiej, jak powszechne wśród "zwykłego ludu" jest nazywanie kłamiących mediów merdiami, lub jeszcze gorzej. Z drugiej strony wielka część osób czytających daje się tym merdiom powodować. To szczególnie ci, którzy mówią z dumą: "ja potrafię przecież czytać między wierszami".
   Ograniczę się do naszkicowania jedynie losów paru spraw gospodarczych, w których w ostatnich dwóch dziesięcioleciach uczestniczyłem. Omówię też ich wzajemne uwarunkowania.
   Walcząc o konkretne sprawy szukaliśmy zawsze sojuszników w mediach. O losach naszych sojuszników z różnych mediów - opowiem tu w skrócie. Dla mnie będzie to również podsumowanie dwóch dziesięcioleci walki, nadziei - i merytorycznych przegranych.
   Wydzielenie spraw gospodarczych czy finansowych jest o tyle trudne czy niewdzięczne, że według moich doświadczeń niejawnie rządzą tymi dziedzinami te same grupy nacisku, które decydują o "trendach", czy modach politycznych. Jest to więc obecnie ten sam potworny pająk, podobny w rozmiarze i zimnym okrucieństwie do przodka Szeloby z "Władcy Pierścieni", co w innych dziedzinach medialnych. On to tworzy anty-kulturę, promuje darwinizm społeczny i "grę w trzy karty" na ogromna skalę. Skalę kraju, kontynentu (Eurazja czy Azjopa, według innych), wreszcie świata. Z tym, że obecnie w tej "grze" zawsze wygrywa "nasz", z wnętrza mega-mafii. Piszę gra w cudzysłowie, bo nikt uczciwy tej gry nie oczekiwał ani nie akceptował.
   Kopalnictwo
   Na początku lat 90-tych dawni, komunistyczni "decydenci" (by użyć ich nomenklatury) byli chwilowo nieśmiali i zajęli pozycje obronne. Dużo specjalistów o szerokich horyzontach miało dostęp do rządzących i do mediów. W dziedzinie kopalnictwa i energetyki był to m. inn. ś.p. Aleksander Szpilewicz. Wskazywał on, że należałoby zaczynać zamykanie kopalń węgla od od tych, w których produkcja wynosi np. 3.5 do 4 ton na miesiąc na pracownika (przy średniej dla Polski ok. 35, w "dobrych kopalniach do 70 ton; dla porównania w Australii - z odkrywek - wydobywano ponad 200 ). I opisał, jak to należy zrobić.
   Skutki takiej polityki byłyby dwa: 1) Po zamknięciu np. 10-ciu najgorszych kopalń średnia rentowność wzrosłaby znacznie, dając szansę na uzdrowienie pozostałych. 2) z konieczności usunięto by narośl "biurokracji na powierzchni".
   Niestety - rządzący wtedy Balcerowicz i jego grupa zadekretował "popiwek", czyli ogromny podatek od wzrostu płac, a Waldemar Kuczyński("zausznik" Mazowieckiego od spraw gospodarczych) z kolegami zamykali właśnie te "dobre" kopalnie. Ku oburzeniu specjalistów i (jeszcze wtedy licznie piszących!) uczciwych i rzutkich dziennikarzy. Szpilewicz przegrał. Górnictwo też. Polska też.
   Poszanowanie Energii
   W lata 90-te wchodziliśmy, jak wszystkie KDL-e (dla młodzieży: Kraje Demokracji Ludowej - czyli satelity Sowietów) z energochłonnością gospodarki trzy do sześciu razy wyższą, niż np. kraje Zachodniej Europy.
   Były doradca Jaruzelskiego d/s gospodarki Stanisław Albinowski opublikował tuż przed "przemianami" wielką, wspaniała książkę - analizę "Pułapka energetyczna gospodarki Polski". W 850 egz. (sic!!). Ale na nas, "nowych" w energetyce, miała ona wpływ ogromny. Jeszcze teraz (2010) korzystam z niej na wykładach. [Choć poziom wiedzy i zaangażowania studentów przez te dwie dekady obniżył się kilkakrotnie, ale to inny temat].
   Wraz ze St. Albinowskim zaproponowaliśmy wtedy (a prasa jeszcze się tak nie bała inicjatyw nie-rządowych) stworzenie Agencji Poszanowania Energii (pod premierem, a nie jako "firmę komercyjną") Przedstawiony władzom program gwarantował (poprzez naturalne, rynkowe mechanizmy, sterowane jednakże we właściwym kierunku przez rząd) radykalne zmniejszenie strat energii w przemyśle, budownictwie, transporcie. Możliwe wtedy było zmniejszenie strat na elektrycznych liniach przesyłowych z realnych (z kradzieżami) 18% do 8-9 %, dwukrotne zmniejszenie zużycia węgla na ogrzewanie, rozwój małych przedsiębiorstw termo-renowacyjnych oraz np. agro-rafinerii. Ten program podniósłby znacznie konkurencyjność polskiej gospodarki.
   Mieliśmy wtedy trzy przewagi (atuty) nad biurokratami:
   - sprawa poszanowania energii była porywająco klarowna, prosta i przekonywująca.
   - p. Albinowski miał "dawne chody" w mediach,
   - a nomenklatura partyjno-agenturalna była jeszcze onieśmielona, niepewna swej pozycji.
   Pamiętam wściekłość Waldka Kuczyńskiego (wtedy byliśmy z nim jeszcze per ty), gdy mu ten program referowaliśmy. Ten kraj - krzyczał - tego nie potrafi. Przegraliśmy. A młodzi, inteligentni dziennikarze "od poszanowania energii" zmienili zainteresowania - lub poszli "na zieloną trawkę".
   Wspomnę mimochodem jedynie trzy skutki tych szkodliwych decyzji z początku lat 90-tych, które gnębią Polskę jeszcze w 2010 roku:
   a) Obecnie (X. 2010) media grzmią o "Planie Marshalla" dla unowocześnienia katastrofalnego stanu przesyłania energii elektrycznej. "Plan Marshalla" (znów!) jest niezbędny, ale brak nań wielu dziesiątków miliardów z budżetu. Bo firmy "prywatne", którym oddano sieci, na inwestycjach stale (i na całym świecie) oszczędzają. Często zbrodniczo.
   b) Wraca jednak, mimo braku pieniędzy na sprawy ważniejsze, po raz kolejny, chęć rządu wydania 60-80 miliardów złotych na Energetykę Jądrową. Udowodniliśmy już dawno, że energetyka jądrowa jest Polsce potrzebna "jak rybie rower": Jest technologią przestarzałą, bardzo drogą i niebezpieczną. Daje energię "w podstawie", czyli bez możliwości szybkich zmian koniecznych w związku ze zmianami zapotrzebowania, np. dobowymi. A teraz ta sprawa znów do Polski wkracza - gdyż do krajów słabych gospodarczo i politycznie, rządzonych przez skorumpowane grupy nacisku, łatwiej się "wchodzi" z prowizjami (tak obecnie elegancko nazywa się "łapowe", czy jurgielt - przecież od Jahr Geld!)
   c) systematyczne blokowanie rozwoju małych kotłowni na biomasę, małych agro-rafinerii (do przetwarzania na paliwo do diesli wszelkich, szczególnie tanich tłuszczów!) powoduje ogromne bezrobocie oraz nędzę wsi. To są przecież technologie istniejące, w innych krajach dają pracę i dobrobyt milionom zwykłych ludzi, nie zaś (co widzimy np. w Polsce) bogactwo nielicznym członkom mafii. W tych sprawach od ok. 15-tu lat nie możemy przebić się do mediów - tam już rządzą (głównie czy jedynie?) "wydawcy" czy "układy".
   C. FOZZ
   Opiszę Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego jako przykład bezkarności "ludzi GRU" czy WSI (czy jak tam się nazywały kolejne mutacje) w handlu "polskimi długami". W rzeczywistości dotyczyło to przecież zadłużenia władców PRL-u. Polacy nie podjęli żadnej suwerennej decyzji w sprawach zadłużania PRL-u, podejmowali to namiestnicy ZSRS. Te obce więc długi rząd Mazowieckiego/Kiszczaka zwalił na Naród przez sławne "pacta sumt servanda" Geremka, czyli zgodę na kontynuację PRL-u w nowym sztafażu.
   Poznanie i zaraz potem ujawnienie przez Michała Falzmanna (wtedy - inspektora NIK) mechanizmu prostackiego rabunku Polski poprzez "handel na rynkach wtórnych" tymi zobowiązaniami post-PRL-owskimi wywołało panikę wśród grup ten rabunek przeprowadzających. Wywołało też chwilowe zainteresowanie mediów. "Gwiazdy dziennikarskie" z Gazety Wyborczej (np. Anna B.) obniżały kwoty, o które chodziło, tysiąc lub (zapewne w przypływie poczucia bezkarności) milion razy. Rzeczywiście bezkarnie.
   W 1992-gim o FOZZ zrobiła parę audycji wiecznie (już wtedy) młoda Elżbieta Jaworowicz. Tuż przed trzecim chyba programem na ten temat, w czasie zwyczajowego oglądania jej dzieła przez uczestników, skonsternowana pani redaktor powiedziała mi, że właśnie "zadzwonił Miecio" i zażądał, by mnie wycięła. Upewniłem się, czy to Wachowski - potwierdziła. A było już bardzo późno, większe ingerencje w program niemożliwe. Oglądałem potem audycję, w której wszyscy dyskutowali, a gdy ja ruszałem gębą - leciała muzyczka. W tejże audycji "omawiała sprawę" nieznana nikomu pani. Gdy spytałem ją potem, czemu mówi o sprawie, której ewidentnie nie zna, wyjaśniła mi, że to prezydent Wałęsa chce, by jej twarz była już ludziom znana, gdyż szykuje jej stanowisko prezesa NBP. Była to oczywiście p. HGW.
   Jednocześnie młodzi (głównie) dziennikarze jako pierwsi ujawniający kulisy tego rabunku (np. Adam Derewicz i Piotr Dominiak z Tygodnika Gdańskiego, czerwiec 1991, np. "FOZZ-gate i jej odnogi", czy "Państwo bez księgowości") szybko tracą pracę. Po roku któryś usiłuje , jako sprzedawca, wciskać t.zw. "eleganckie meble", inny zachęca znajomych do "garnków ZEPTER". O kontr-skuteczności pisania prawdy o sposobach i "bohaterach" rabunku przekonało się wielu dziennikarzy. A różne mazury, żemki, bagsiki, sawickie itp. prosperowały doskonale. "Parasol" działał. I działa.
   O co tu naprawdę chodzi
   Tymczasem główny sposób rabunku jest porażająco prosty: Pisałem w 2009 r. w artykule: Czy miliardy FOZZ - to już "na straty"? Czemu wszystkie "prawicowe" tygodniki, jak pies jeża (a może jak bomby??) bały i boją się tego tekstu, który wreszcie umieściłem jedynie na swej stronie?
   Podaję w nim ekonomiczne mechanizmy rabunku poprzez FOZZ oraz nazwiska osób, które tego mechanizmu broniły. Dla przykładu: Balcerowicz, Sawicki, Kawalec, Misiąg. "Nieuchwytny" Dariusz Tytus Przywieczerski robi przecież interesy w USA, znajdują go dziennikarze, ale "nie może znaleźć" wymiar sprawiedliwości. Żemek miał właśnie zostać przedterminowo zwolniony z więzienia w RP. Te fakty nie wzbudziły choćby refleksji, że "parasol ochronny", nawet nad prostymi wykonawcami, dalej jest rozpięty i dość szczelny. A przecież co bardziej dociekliwi mogliby z tego wyciągnąć wnioski, KTO realnie rządzi Polska AD. 2009.
   Prof. Przystawa z dr. M. Wolfem opublikowali już przed 10-ciu laty prace z fizyki ekonomicznej z wyjaśnieniem mechanizmu rabunku. W naukowym czasopiśmie recenzowanym, a nie w gazecie. Podaję Abstract z: Physica A 285 (2000) 220-226 www.elsevier.com/locate/physa
   Violation of interest-rate parity: a Polish example. Jerzy Przystawa, Marek Wolf
   Abstract: The mechanism of the so-called "Bagsik Oscillator" is presented and discussed. In essence, it is a repeated exploitation of arbitrage opportunities that resulted from a marked departure from the interest-rate parity relationship between the local Polish currency and the western currencies.
   Poniżej podaję tylko wynik rachunków, zakładając nieznajomość sum i całek u Czytelnika. Chętnych odsyłam do literatury cytowanej. Istotna jest liczba "93 RAZY" jako "przebicie" roczne łatwo uzyskiwalne przez "wtajemniczonych". I tylko przez nich. Nawet w roku 2000, roku pewnego uspokojenia się oszustw finansowych, można było w ten sposób "wyciągnąć" zysk 91% (sic!!).
   W pracy tej autorzy wykazują, że: Bezczelne i świadome wykorzystanie ustalonego tajnie przez rząd z Międzynarodowym Funduszem Walutowym (w roku 1991, też na przyszłość) kursu wymiany (w tym wypadku złotego do dolara) powodowało możność rozdęcia zobowiązań państwa (w świecie bankowym, czyli wirtualnym) o dziesiątki czy setki RAZY. O tych, tajnych wtedy, ustaleniach między przedstawicielami rządu RP a Międzynarodowym Funduszem Walutowym i Bankiem światowym wiedziało w Polsce - formalnie - tylko kilka osób: Minister Finansów (wtedy Leszek Balcerowicz), paru jego zastępców (na pewno Stefan Kawalec, Wojciech Misiąg i Janusz Sawicki - ci dwaj równolegle wysocy oficerowie WSI), na pewno prezes NBP (Grzegorz Wójtowicz), prezes rady nadzorczej FOZZ (D. Rosati). I chyba już.
   Ci wszyscy urzędnicy znani są przecież z imienia i nazwiska, pisaliśmy o tym (tj. alarmowali) od początku, od roku 1990, ale bezskutecznie. A sąd karny nad FOZZ zajął się drobiazgami, ale "możliwymi do udowodnienia". Czemu wątek wykorzystania wiedzy o tych tajnych umowach przez Żemka i jego ekipę nie został wyjaśniony w sprawie karnej FOZZ-u? Czemu nie skłoniono do zeznań tych paru osób? A może należało ich zmusić? Są to osoby znające tajne umowy międzynarodowe i od początku znające możliwości oszustw, jakie ekipa FOZZ (czyli ekipa Y z WSI) uzyskała i wykorzystała. Nie mogę ICH przecież obrażać przypuszczeniem, że byli za głupi do poznania prawdy, lub za tchórzliwi do jej ujawnienia.
   Tyle sam "mechanizm".
   O neo-darwinowskim wychowaniu "dziennikarzy śledczych" może świadczyć fakt, iż np. Leszek Sz., w 2009 r. "odkrył" tajne notesy Michała Falzmanna (bo mu udostępniłem). Notesy przedstawione uprzednio bezskutecznie, już w 1992 roku prokuraturze (i chętnym dziennikarzom). LSz zrobił koło tego duży szum medialny, ale żadnymi namowami nie dał się skłonić do opisania powyższego prostego mechanizmu. Za prosty?? A może "naczelni" są już tak uczuleni?
   Przed dziesięciu (chyba) laty zapalił się do opisania tego mechanizmu młody, bystry dziennikarz z katolickiego dziennika. Po wielu usiłowaniach opublikowania - przerzucono go do działu ogłoszeń, skąd przez wiele miesięcy rozpaczliwie namawiał mnie, bym mu dał ogłoszenie o "kotłach na biomasę". Nie dałem, bo zyski firemki wahały się koło zera... Ale inni zrozumieli, czego nie wolno. I milczą.
   O atmosferze (i może naszym braku naiwności) na początku lat 90-tych może świadczyć koperta, która dziś (15. X. 2010) znalazłem w archiwum przy pisaniu tego artykułu. Kopertę ciągle zaklejoną. Cytuję:
   Otworzyć Tylko i Natychmiast po mojej śmierci, porwaniu ("zniknięciu") lub doprowadzeniu mnie do stanu "niekomunikatywności" MD, 11 lipca 1991 (dodane w 2001 r. : MF zmarł 18. 07. 91) .
   Pisałem to na lata przed posła Gruszki... Zapewne zastosowano wobec niego sposób, przed którym usiłowałem się bronić. Wykonanie ew. wyroku okazało się chyba zbędne, bo powiedziałem otwarcie w TV, że co zdołaliśmy się o FOZZ dowiedzieć, to zostało już ujawnione.
   Obecnie dawni podejrzani już realnie i jawnie przejęli lejce tej karety..
   D. Upadek stoczni polskich
   Niedawno ujawniono, iż tereny którejś stoczni rabunkowo (oczywiście!!) przejął jakiś arabsko-izraelski handlarz bronią, kaszogi, czy coś takiego.
   O "sensie" i absurdzie takich sprzedaży pisała pani Falzmannowa, cytuję "262 tysiące metrów kwadratowych łącznej powierzchni działek w Gdyni i Szczecinie ma wartość co najmniej 1262 milionów czyli 3 razy tyle, na ile wyceniono razem te działki, sprzęt stoczniowy, gotowe elementy i nawet projekty statków." Itp., zachęcam..
   Przypomnę, że przed paru tygodniami 30-lecie "Solidarności" "świętowano" na trupach stoczni szczecińskich i gdańskich. Czy można się dziwić, iż premier Tusk, pochodzący z Gdańska, został tam wygwizdany i wyśmiany?
   Idąc wstecz w czasie w tej sprawie, walczący o Stocznię Gdańską odważny Kapitan ż.w. Bolesław Hutyra zginął z dwoma kolegami pod Nidzicą, gdy jechali na rozmowy z przedstawicielami rządu Buzka. Wpadli we mgle porannej na stojące na szosie (!!!) maszyny drogowe. Ze świadkiem, który twierdzi do dziś, że Bolek telefonował z komórki i mówił mu, iż mieli wypadek, nikt poważnie nie chciał rozmawiać. Wg. prokuratury zginęli na miejscu. A wtedy Stocznie można by było jeszcze uratować, zapewne ku niezadowoleniu i oburzeniu zagranicznych konkurentów.
   Pamiętajmy jednak, że "wyrok" na Stocznię wydawał już premier Rakowski, za nie zaplanowany przez agentów, a ściślej - niesterowalny "wybuch" Pierwszej "Solidarności".
   Ileż w historii zamordowania przemysłu stoczniowego w Polsce dezinformacji w prasie wysoko-nakładowej - i telewizjach - każdy może sobie sam dopowiedzieć.
   E. "Tiry na tory" a oszustwo "budowy autostrad"
   Jako eksperci sejmowi (wtedy jeszcze!) wyliczaliśmy na początku lat 90-tych posłom, jakie zyski przyniosłoby przeniesienie rosnącego już wtedy transportu towarowego, szczególnie między Europą Zachodnią, a Rosją, na tory kolejowe. Rządzący, coraz bardziej mający się znów za "decydentów", szczególnie Waldemar Kuczyński, mówili, że to "nienowoczesne", że przecież szybko zbudujemy sieć autostrad. I tak, jak mówili, tak zostało. Bez wykorzystania infrastruktury kolejowej. I bez autostrad.
   Ale dziesiątki miliardów się nie "zmarnowało", jak pisują usłużni "dziennikarze śledczy". NIE! przeszło przecież do właściwych kieszeni.
   Na skalę Warszawy: przypomniałem niedawno na swej stronie przedwyborcze obietnice HGW na temat transportu. Zacytuję:
   Co obiecała w kampanii Hanna Gronkiewicz-Waltz
   Od 2007 r. ruszy budo­wa sieci obwodnic i mo­dernizacja dróg wylotowych z miasta na Gdańsk, Białystok, Siedlce, Lublin, Kraków i Poznań. W najbliższych miesią­cach zlikwidowany zosta­nie sztuczny podział na Szybką Kolej Miejską i podmiejskie koleje. W przyszłym roku lotni­sko na Okęciu z centrum miasta połączy linia kolejo­wych szynobusów. Corocznie stolica bę­dzie kupowała co najmniej setkę autobusów, a War­szawę przetnie sześć szybkich linii tramwajo­wych. Pojadą one ulicami: Grochowską, Targową, Grójecką, al. Jana Pawła II, Al. Jerozolimskimi, al. Soli­darności. Powstaną trzy nowe mosty: Północny, Karowy (pomiędzy ul. Karową a Portem Praskim) oraz Na Zaporze, który zepnie wi­ślane brzegi na wysokości Łuku Siekierkowskiego. Wszystkie powinny być gotowe około 2010 r.
   Obwodnica Etapowa Centrum poprowadzona zapewne w 2008 r. Trasą AK, Trasą Siekierkowską, Prymasa Tysiąclecia i Żoł­nierską odkorkuje miasto. Około 2009 roku pojedziemy drugą linią metra z Bemowa na Targówek oraz na Gocławek. Każda dzielnica położona na obrzeżu stolicy dostanie li­nię metra lub SKM. WYTNIJ! I ZACHOWAJ
   Komentarz zbyteczny. Może jednak spece od dezinformacji wyjaśnia, jakimi sygnałami zaganiane są owieczki do urn wyborczych, by znów na HGW głosować? Na trasie Otwock-Warszawa pobudowano ogromne, skomplikowane i drogie parkingi. Ale stoją puste, bo Szybka Kolej Miejska jeździ co pół godziny, lub co godzinę, zamiast - co pięć minut.. Jakby to zmniejszyło korki w mieście...
   F. Wielka RURA, gaz łupkowy, LNG, a rura przez Bałtyk
   Pisywaliśmy, głównie w kwartalniku "Rurociągi", że kolejne umowy z Rosją (czy Gazpromem...) są ewidentnie niekorzystne dla Polski. M.in. dlatego, że agenci Rosji uplasowani w ministerstwie Przemysłu i Handlu (a potem w min. Gospodarki) zrezygnowali z należnych Polsce opłat za przesył gazu, za tranzyt. Gdyby Wielka Rura była wykorzystywana zgodnie z planem, byłyby to sumy rzędu 70 miliardów dolarów w czasie planowej jej eksploatacji... Rocznie ponad 1.5 miliarda dolarów. Nieśmiałe próby rozpowszechnienia tych informacji w prasie wysoko-nakładowej skończyły się klęską. Tak Sprawy, jak dziennikarzy.
   To samo dotyczy absurdalnej z punktu widzenia opłacalności Rury przez Bałtyk. Jedyny czy główny jej cel - to szantaż Polski jako kraju tranzytowego dla syberyjskiego gazu. A Syberia to przecież kolonia Rosji. "Rura" ma być też, na żądanie Niemiec i Rosji, w okolicy świnoujścia położona tak płytko, by uniemożliwić lub choć utrudnić przepłynięcie tankowców z LNG (metan skroplony) do Polski. Polscy specjaliści już od lat 70-tych zeszłego wieku (Witold Michałowski) wykazywali strategiczną konieczność dywersyfikacji poprzez LNG.
   Jednak upublicznienie faktu, iż b. kanclerz Niemiec Schröder został "doradcą" czy urzędnikiem GAZPROMU z milionowa pensją, i to bezkarnie, skutkuje "przekonaniem" dziennikarzy, że korupcja, zło, rabunek są wszechmocne. I że nie tylko nie należy z nimi walczyć, ale należy natężać swą (często jakże mierną) inteligencję, by to-to wychwalać.
   Ostatnia (na razie) próba ubezwłasnowolnienia Polski przez siły prowadzące Pawlaka: "Umowa" gazowa z Rosją do... 2037 roku (sic!!, wobec ogólnego oburzenia, nawet w UE, podobno Rosjanie "zgodzili się" na rok 2022-gi ) ma na celu, poza zabójczym uzależnieniem od Rosji, również równoczesne przejęcie kontroli nad ogromnymi złożami t.zw. "gazu łupkowego" przez grupy finansowe globalistyczne, a nie polskie.
   Teraz (2010 r.) widać całą bezsilność publicystów usiłujących choć poinformować Polaków o takich zagrożeniach. A królują "eksperci" powiązani z tymi samymi "firmami" (WSI GRU, BND, FSB ... itd) , które równolegle prowadzą skuteczną dezinformację na temat Katastrofy Smoleńskiej.
   G. Giga - oszustwo: Antropogenne CO2
   Od paru dziesięcioleci z uporem rozpowszechnia się kłamstwa na temat:
   - szkodliwości CO2 w atmosferze,
   - "katastrofalnej" ingerencji człowieka we wzrost CO2
   Rozpowszechnia się je pod pozorem "prawd naukowo dowiedzionych". Niektórzy usłużni dziennikarze grzmią nawet o "trującym" gazie - CO2
   Tymczasem jest to gaz występujący w śladowych ilościach (ok. 360 części na milion). Jego wpływ na wzrost roślin, a poprzez to również na populację zwierząt, jest pozytywny i istotny.
   Dalej: Wg. uczonych geofizyków na ew. "efekt cieplarniany" istotny wpływ ma woda w swoich trzech stanach skupienia. Ale ten wpływ jest na razie zbyt trudny do matematycznego wymodelowania, więc zwalono wszystko na CO2
   Pozatem: Jak na razie wszystkie "dowody" na to , że to cywilizacja ludzka jest "katastrofalnym źródłem" wzrostu CO2 oparte są na kłamstwach i oszustwach. Jednak globaliści, w tym władze UE, zmuszają kraje członkowski do płacenia (komu naprawdę, nie wiemy) ogromnych sum (podatków? kar?) od emisji CO2
   Jeśli nie będzie stanowczych reakcji państw, a może narodów, przeciw temu oszustwu, to państwa słabsze ekonomicznie, szczególnie te, w których gospodarka oparta jest na węglu, nie tylko zbankrutują, ale dosłownie zostaną zaduszone. Jest to droga do gospodarczej katastrofy krajów i kontynentów.
   Jest też śmiertelnym zagrożeniem dla nauk ścisłych, szczególnie logiki, matematyki i fizyki i pochodnej - geofizyki. Ponieważ matematyka i fizyka są fundamentem nauk, ich upadek musiałby spowodować katastrofę całej cywilizacji ludzkiej.
   Ci z publicystów, którzy ośmielają się o tym pisać, są marginalizowani. A tłum "żurnalistów" wypisuje bezkarnie kłamstwa i bzdury o "antropogennym efekcie cieplarnianym". A uczeni? Część w proteście występuje z "uczonych" a zakłamanych gremiów, np. z American Physical Society zob. Resignation From The American Physical Society - an important moment in science history. Ja nie miałem z czego występować, ale właśnie zostałem usunięty z uczelni (w połowie realizowanego cyklu wykładów, bez uzasadnienia) przez Komisję Akredytacyjną przy min. Szkolnictwa Wyższego. Anonimowo. Jak sądzimy, za wykład "Inżynieria ochrony atmosfery i fizyka atmosfery", w którym przekazywałem studentom, przyszłym inżynierom, prawdziwe informacje i skuteczne metody analizy.
   Ten tekst jest też przywołaniem tych, którzy w tej nierównej walce polegli.
   H. Epilog, a może epikryza
   Winien jestem wyjaśnienie państwu tytułu mego wystąpienia: śmiertelna choroba "tej" cywilizacji. Sprecyzujmy, o jaką "tę" cywilizację chodzi?
   Od paru dziesięcioleci narzucana nam jest "nowa cywilizacja". Analiza jej cech według kryteriów Feliksa Konecznego (szczególnie quincunx) wskazuje, że:
   zamiast dobra promuje względność lub zło
   zamiast prawdy promuje kłamstwo i względność
   zamiast piękna - fascynację brzydotą, ohydą.
   zamiast zdrowia promuje zboczenia, narkomanie itp
   zamiast naturalnego i realizowanego dążenia do ogólnego dob promuje podział na nielicznych super-bogatych i wielu nędzarzy.
  Jest więc ona w jaskrawej sprzeczności z cywilizacją łacińską
   Tę ostatnią cechę "tej" cywilizacji omówiłem na przykładach w mym wystąpieniu.
   W pracy "Czy w UE powstaje nowa cywilizacja? " rozwinąłem ten temat szerzej. Istotny jest wniosek: we wszystkich pięciu wartościach quincunx'a charakterystycznych dla cywilizacji łacińskiej stoi po stronie antagonistycznej. Jest to cywilizacja sztuczna, wymyślona. Jest "wydumką" zwolenników Antychrysta. Zaplanowana przez Ojca Kłamstwa. Jest anty-cywilizacją. Skazana jest na śmierć. Zapewne - w strasznych konwulsjach.
   Nasz cel - obyśmy w tej jej śmiertelnej chorobie nie uczestniczyli, byśmy się wcześniej od niej oderwali.
   Co daj nam Panie Boże, a wymódl, Pośredniczko wszystkich Łask, Maryjo. Amen
   www.katolickie.media.pl

Róbta co chceta. Woodstock - Kostrzyń.

A poniżej patroni "wspomaganej błotnej zabawy"

Tragedia omyłek
   Wielka, groźna i nieprzejednana komisarz UE nakazuje polskiemu rządowi sprzedaż stoczni pod sankcją konieczności zwrotu uzyskanej przez stocznie pomocy. To polskie społeczeństwo udzieliło tej pomocy i ono powinno decydować czy żąda jej zwrotu. Ale weszliśmy do UE po to jak widać, żeby pokornie słuchać takich i podobnych absurdalnych poleceń. Sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało.
   W czasie kryzysu, gdy państwa UE wbrew narzucanym nam zasadom futrują swoje przemysły ( w tym stocznie) należało uderzyć pięścią w stół i odmówić prywatyzacji. Musiałby nami jednak rządzić prawdziwy mąż stanu, a nie kłamliwy Pinokio zapatrzony w swe odbicie nie tyle w lustrze, co w słupkach prognoz wyborczych.
   Teraz trochę liczb. Pani Gronkiewicz podarowała jak wiemy 500 milionów z budżetu koncernowi ITI. Zgodnie z wyceną za 682 tysiące metrów kwadratowych powierzchni działek w stoczni Gdynia mieliśmy nadzieję uzyskać 287 milionów, natomiast za 580 tysięcy metrów kwadratowych w Szczecinie -94 miliony. Razem 381 milionów. W świetle tego absurdalny jest argument o znaczących dla budżetu wpływach z prywatyzacji. Wystarczyło zrezygnować z niczym nie uzasadnionego prezentu dla ITI i zachować w rękach majątek plus 120 milionów.
   Liczmy dalej. Pracę straciło podobno 8000 osób. Odprawa dla stoczniowca wynosi od 20 do 60 tysięcy złotych. Gdyby wszyscy dostali odprawy pochłonęłyby one od 160 do 480 milionów. Nie liczę tu osób z przemysłów związanych ze stoczniami, kosztów reorientacji zawodowej i płaconych w czasie szkoleń zasiłków w wysokości 1,8 tysiąca na osobę? Jak widać sprzedaż jest zupełnie nieopłacalna. Nic nie zyskujemy, wpuszczamy z rąk majątek i pozbawiamy pracy tysiące osób, które z konieczności przechodzą na garnuszek państwa. Na czym zarobiłby jednak swoje miliony senator Misiak?
   Liczmy dalej. Cena 1000 metrów w centrum wielkiego miasta jest nie niższa niż milion złotych (Milion kosztuje taka działka w Aninie lub w Izabelinie pod Warszawą). 1262 tysiące metrów kwadratowych łącznej powierzchni działek w Gdyni i Szczecinie ma wartość co najmniej 1262 milionów czyli 3 razy tyle, na ile wyceniono razem te działki, sprzęt stoczniowy, gotowe elementy i nawet projekty statków. Oczywiście może się zdarzyć, że nikt nie zaoferuje nam takiej sumy. Dlatego nie należy pozbywać się majątku pod przymusem, w okresie kryzysu.
   Jestem w stanie uwierzyć, że Tusk i jego urzędnicy, w swej niewiarygodnej głupocie, ustawiali przetarg dla inwestora z kosmosu, aby zdobyć punkty w propagandzie sukcesu. Pomijam fakt, że złamali zasady i procedury, którym każą nam się podporządkowywać w każdej błahej sprawie. Istotne jest, że bezczelnie okłamywali nas wszystkich. Ciekawe, z kim właściwie rozmawiał Tusk w Katarze? Może do zdjęcia przebrano w burnusy agentów BORu? Tusk zachował się jak mały chłopiec, który okłamuje rodziców, że zdał do następnej klasy, żeby odwlec o dwa miesiące nieuchronne lanie. Byłoby to nawet śmieszne gdyby nie było tragiczne.
   Iza Falzannowa

A podobno żydów u nas nie ma....
Anna Komorowska do dziś nie doczekała się poważnej biografii, chociaż jej historia jest fascynująca. Jej rodzice to funkcjonariusze MBP, a później MSW, zwolnieni w 1968 r. na fali antysemickich czystek, do końca działali w PZPR. Ona sama była harcerką "Czarnej Jedynki" i wyszła za mąż za Bronisława Komorowskiego, silnie wówczas związanego z opozycją i Kościołem.  2010-12-7
   Chociaż wcześniej żony prezydentów RP i ich rodziny - Danuta Wałęsa, Jolanta Kwaśniewska i śp. Maria Kaczyńska zostały dokładnie opisane przez media - w przypadku żony obecnego prezydenta niewiele o niej i jej rodzinie wiadomo. Trzeba przyznać, że ona sama nie ułatwia dziennikarzom pracy - bardzo dużo opowiada o rodzinie męża, niewiele natomiast mówi o sobie i o swoich rodzicach. Tych informacji nie ma także w jej życiorysie na oficjalnej stronie internetowej prezydenta.
   W wywiadzie, który dla "GW" przeprowadziła w marcu tego roku Teresa Torańska, żona ówczesnego marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego wspomniała o swojej rodzinie w kontekście działalności opozycyjnej męża: "Rodzice byli już na emeryturze. Tata chorował. Nie przypominam sobie, żeby ze mną rozmawiali. Prawdopodobnie SB chciało wykorzystać to, że moi rodzice całą młodość byli po tamtej stronie barykady. I wydawało im się, że tą metodą coś wskórają. Ale to im by się nie udało. Rodzice bardzo lubili Bronka (...)".
   Z kolei w wywiadzie dla najnowszego wydania miesięcznika "Twój Styl" Anna Komorowska tak mówi o swoim domu rodzinnym:
   "Ciepły, życzliwy, troskliwy, choć bez luksusów. Mam młodszą siostrę, krótko po maturze wyjechała do Anglii. Rodzice nie protestowali, uważali, że każda z nas dokonuje wyborów sama. Obserwowali, ale pozostawiali nam duży margines wolności. Pamiętam, jak tata przyjechał na mój pierwszy obóz harcerski. Trafił niefortunnie - kuchnia, w której miałam dyżur, nie odniosła tego dnia szczególnych sukcesów kulinarnych. Tata zauważył, że to sztuka przypalić kompot...(...). Tata pożyczył motorower jednemu z kolegów, który zabrał na niego Bronka, i trochę poszarżowali po lesie. Motorower trzeba było reperować. W ten sposób tata poznał mojego przyszłego męża".
   Znacznie więcej informacji jest w dokumentach, które znajdują się w Instytucie Pamięci Narodowej i w Archiwum Akt Nowych.
   Korzenie warszawsko-krakowskie
   Wolf i Estera Rojer - dziadkowie Anny Komorowskiej ze strony matki - przed wojną mieszkali w Warszawie. 24 stycznia 1929 r. urodziła im się córka - Hana Rojer, matka Anny Komorowskiej.
   "Urodziłam się w Warszawie. Do 1939 roku chodziłam do szkoły powszechnej w Warszawie, przerwałam z powodu wybuchu wojny. Rodzice moi trudnili się rzeźnictwem. Po śmierci rodziców (ojciec zmarł w 1942 w Otwocku) matka za nielegalny handel została rozstrzelana w 1943. Byłam wtedy dzieckiem niemającym i prawie nieznającym nikogo. Zainteresowali się mną znajomi rodziców, którzy zabrali mnie do siebie i wyrobili mi potrzebne dokumenty" - pisała w swoim życiorysie, który złożyła w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego, matka obecnej Pierwszej Damy.
   Dzięki wyrobionym podczas okupacji dokumentom Hana Rojer, córka Wolfa i Estery, zmieniła tożsamość: nazywała się Józefa Deptuła i była córką Jana i Stanisławy z domu Rybak. Do momentu wywozu do Niemiec mieszkała w domu Deptułów przy ul. Radzymińskiej na warszawskiej Pradze. Wyzwolenie spod okupacji niemieckiej 16-letniej Józefie przynieśli amerykańscy żołnierze. Ona nie chciała zostać na Zachodzie - wróciła do Polski, do Białegostoku, gdzie mieszkała jej kuzynka Anna Wojszelska, działaczka Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej, później Polskiej Partii Robotniczej, pracownik Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Szczecinie, która w 1946 r. załatwiła jej pracę w nadzorowanym przez NKWD Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego.
   Z kolei dziadkowie Anny Komorowskiej ze strony ojca - Władysław i Zofia Dziadzia - pochodzili z Krakowa. 18 kwietnia 1925 r. urodził im się syn Jan, ojciec Anny Komorowskiej. Dziadek obecnej Pierwszej Damy pracował jako woźny w PKO.
   Do wybuchu wojny Jan Dziadzia chodził do krakowskich szkół - w 1939 r. ukończył II klasę gimnazjum.
   "W jesieni 1940 zacząłem uczęszczać do szkoły rzemiosł w Krakowie, jednak po kilku dniach przeniosłem się na kursy przygotowawcze do liceum budowlanego, po ukończeniu kursu odbyłem 2,5-miesięczną praktykę budowlaną w Wydziale Zielnym Zarządu Miejskiego w Krakowie. Do grudnia 1942 byłem uczniem Wyższej Szkoły Budownictwa Wodnego w Krakowie, naukę musiałem przerwać wskutek otrzymania wezwania na roboty w przemyśle niemieckim. Aby pozostać w Krakowie, wstąpiłem do pracy w Centralnym Urzędzie Rolnictwa w Krakowie, gdzie przez parę miesięcy byłem posłańcem, następnie pracowałem w powielarni, od lata 1944 roku jako urzędnik w ekspedycji pocztowej, przepracowałem w tej instytucji dwa lata. Po wyzwoleniu Krakowa od okupanta przygotowywałem się do matury chcąc wstąpić na politechnikę, lecz zostałem w kwietniu 1945 roku zmobilizowany.(...)" - pisał w swoim życiorysie złożonym w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego ojciec Anny Komorowskiej.
   W lipcu 1945 r. został odkomenderowany do II Armii Ludowego Wojska Polskiego, którą dowodził gen. Karol Świerczewski. Jako jeden z bardziej wykształconych żołnierzy (rozpoczęte gimnazjum, znał biegle niemiecki w mowie i w piśmie) został szefem kancelarii Inspektoratu Osadnictwa Wojskowego w Poznaniu. Prowadził kancelarię tajną i ogólną, wydawał skierowania na działki osadnicze na ziemiach odzyskanych. Jego przełożonym byli sowiecki generał Iwan Mierzycan i ppłk Jan Górecki, przedwojenny działacz Komunistycznej Partii Polski.
   Jan Dziadzia, już jako członek Polskiej Partii Robotniczej, skończył służbę wojskową w 1946 r., a dwa lata później napisał podanie o przyjęcie go do pracy w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego.
   W archiwach IPN znajduje się podpisane przez niego zobowiązanie. "Ja Dziadzia Jan współpracownik MBP zobowiązuję się wiernie służyć sprawie wolnej, niepodległej i demokratycznej Polski. Zdecydowanie zwalczać wszystkich wrogów demokracji. Sumiennie wykonywać będę wszystkie obowiązki służbowe. Tajemnicy służbowej dotrzymam i nigdy jej nie zdradzę. W razie rozgłaszania wiadomych mi tajemnic służbowych będę surowo ukarany według prawa, o czym zostałem z góry uprzedzony" - czytamy w dokumencie z 17 marca 1948 r.
   Rok później, 26 lutego 1949 r., Jan Dziadzia złożył ślubowanie, które potwierdzono protokołem: "ślubuję uroczyście stać na straży wolności, niepodległości i bezpieczeństwa państwa polskiego, dążyć ze wszystkich sił do ugruntowania ładu społecznego opartego na wewnętrznych, gospodarczych i politycznych zasadach ustrojowych Polski Ludowej i z całą stanowczością, nie szczędząc swoich sił, zwalczać jego wrogów (...)" - czytamy w protokole ślubowania, które złożył w IV Departamencie Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego m.in. przed płk. Józefem Kratko, byłym członkiem KPP, jednym z najgroźniejszych funkcjonariuszy MBP (w latach 50. był on w II Zarządzie Sztabu Generalnego, a w 1969 r., na skutek antysemickich czystek, wyjechał do Izraela).
   Jan Dziadzia i Józefa Deptuła poznali się na przełomie 1949/1950 i są przykładem tzw. resortowego małżeństwa. I chociaż takie związki były zalecane, to funkcjonariusze MBP na zawarcie małżeństwa musieli uzyskać zgodę przełożonych.
   "W dniu 6 VIII wpłynął do tutejszego wydziału raport porucznika Dziadzia Jan - st. referenta Departamentu IV w sprawie udzielenia zezwolenia na zawarcie związku małżeńskiego z sierż. Deptułą Józefą c. Jana, sekretarką VIII WUBP w Szczecinie. Po przeanalizowaniu akt osobowych ustaliłem: Ob. Józefa Deptuła c. Jana ur. 24 I 1929 r. w Warszawie pochodzenie społeczne robotnicze, członek PZPR (PPR), ZMO, ZWM. Do 1943 przebywała przy rodzicach, w tymże roku została schwytana i wywieziona na roboty do Niemiec. W Niemczech początkowo pracowała jako pomoc domowa, a następnie w fabryce amunicji. W fabryce istniała organizacja, która miała na celu sabotaże. Do w/w organizacji należała Deptuła Józefa. Po wyzwoleniu przez wojska amerykańskie wróciła do kraju 25 VIII 1945. Po powrocie zamieszkała u kuzynki w Białymstoku i przez w/w kuzynkę dostała się do pracy w aparacie BP w Organach BP od 10 V 1946. Obecnie na stanowisku sekretarki. Charakterystyki ma negatywne: Jest bardzo opryskliwa, zajmuje się plotkami i intrygami. O pracę nie dba. Ojciec w/w z zawodu rzeźnik zmarł w 1942 r., matka została rozstrzelana przez okupanta za handel. W/w nazwisko rodowe brzmi Rojer Hana c. Wolfa. Wobec powyższego proponuję udzielić zezwolenia na zawarcie związku małżeńskiego por. Dziadzi Janowi z sierż. Deptułą Józefą. Referent Sekcji 1 Wydz I DEP. Kadr MBP ppor Z. Turowski" - czytamy w dokumencie MBP z 22 sierpnia 1952 r.
   Gdy przełożeni z MBP wyrazili zgodę, Józefę Deptułę przeniesiono służbowo ze Szczecina do Warszawy.
   "W związku z zezwoleniem na zawarcie związku małżeńskiego z pracownikiem Dep. IV MBP Dziadzią Janem, proszę o przeniesienie mnie do Warszawy. Związku nie mogę zawrzeć formalnie ze względu na brak dokumentów legalizacyjnych na obecne nazwisko, które przybrałam podczas okupacji. O zalegalizowanie tego nazwiska ubiegam się przez Wydział Personalny WUBP w Szczecinie. Proszę o traktowanie małżeństwa jako faktyczne, a formalnie zostanie ono zawarte po uzyskaniu niezbędnych dokumentów" - pisała w sierpniu 1952 r. Józefa Deptuła. We wrześniu tego samego roku została przeniesiona do Warszawy, a 13 września 1953 r. dostała dokument o zmianie personaliów: z Hany Rojer c. Wolfa i Estery, w nowym dowodzie osobistym będzie figurowała jako Deptuła Józefa c. Jana i Stanisławy. Jak wynika ze znajdującego się w IPN dokumentu, 21 września 1953 r. w Urzędzie Stanu Cywilnego Warszawa Mokotów Jan Dziadzia i Józefa Deptuła zawarli związek małżeński.
   Dziewczyna z Mokotowa
   Obecna Pierwsza Dama urodziła się 11 maja 1953 r. jako Anna Dziadzia. W 1954 r. jej ojciec złożył wniosek o zmianę nazwiska - od 8 lipca 1954 r. Jan, Józefa i Anna noszą nazwisko Dembowscy.
   Do zmiany nazwiska przyczyniła się najprawdopodobniej sytuacja rodzinna ojca Anny Komorowskiej, o czym może świadczyć dokument znajdujący się w jego aktach.
   "Warszawa dnia 4.4. 1953 Do Dyrektora Departamentu Kadr MBP w miejscu
   Raport
   por. Dziadzia Jan Słuchacz OSP MBPP
   Melduję, że ojciec mój Władysław Dziadzia zam. w Krakowie w ub. roku wiosną powiedział mi, że zamierza studiować biblię - wówczas w trakcie rozmowy dał się przekonać o niesłuszności tego i sprawa na tym utknęła. Latem oświadczył zdecydowanie, że postanawia wstąpić do sekty - rozmowa nasza doszła do ostrego postawienia sprawy i dałem ojcu do wyboru - albo zrezygnuje z sekty, albo my zerwiemy ze sobą kontakt - tutaj ojciec zawahał się i przyrzekł dać mi odpowiedź listownie. O powyższym wiedzieli tow. płk Kratko i tow. Jankiewicz sekretarz POP. Wobec milczenia ze strony ojca jesienią wysłałem do niego list, dopytując o decyzję. W m-cu grudniu ub.r. otrzymałem odpowiedź, że ojciec nie rezygnuje z wstąpienia do sekty. Od tego czasu kontakt z ojcem zerwałem" - czytamy w tajnym raporcie Jana Dziadzi. Po zerwaniu kontaktów z ojcem Jana Dziadzię z Krakowem już nic nie łączyło - matka Zofia zmarła w 1944 r.
   Lata dzieciństwa Anny Komorowskiej i jej młodszej siostry Elżbiety to jednocześnie lata największej kariery jej rodziców.
   Po śmierci Stalina Jan i Józefa Dembowscy zostali w resorcie spraw wewnętrznych.
   W 1954 r. Jan pracuje w Departamencie IV (zajmującym się ochroną gospodarki), natomiast Józefa pełni funkcję kierownika kancelarii Wydziału Ogólnego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego Miasta Stołecznego Warszawy.
   Dwa lata później Józefa Dembowska pracowała już w wydziale ewidencji operacyjnej Wydziału "C" Komendy Stołecznej Milicji Obywatelskiej.
   W tym samym roku ojciec Anny Komorowskiej skończył kurs aktywu kierowniczego MBP i na własną prośbę został skierowany do pracy operacyjnej. "Politycznie wyrobiony. Przyczynił się do rozpracowania kilku spraw" - czytamy w opinii służbowej Jana Dembowskiego.
   Na początku 1959 r., tuż przed rozpoczęciem nauki w szkole podstawowej Ani Dembowskiej, jej ojciec został skierowany do biura ministra spraw wewnętrznych. Kilka miesięcy później otrzymał stanowisko w związanym ze Służbą Bezpieczeństwa Biurze "T" MSW, czyli techniki operacyjnej.
   Karierę w MSW w tym czasie robi również Józefa Deptuła. W 1962 r. z dobrym wynikiem ukończyła kurs specjalistyczny Biura "C" Służby Bezpieczeństwa MSW. Bierze aktywny udział w życiu społecznym i partyjnym, w 1966 r. została delegowana do Biura "C" MSW do Grupy specjalnej, gdzie jest jedną z wyróżniających się pracowników. Rodzice Anny Komorowskiej są cenieni przez przełożonych z MSW: wielokrotnie nagradzani różnymi odznaczeniami, dostają kolejne podwyżki.
   Sytuacja drastycznie zmieniła się na początku 1968 r. Do MSW zaczęły napływać ohydne antysemickie donosy, najpierw na Józefę Deptułę, a później na Jana Dembowskiego. Ostatecznie, jak niemal wszyscy funkcjonariusze MSW, których dotknęła czystka antysemicka, zostali zwolnieni. W lutym 1968 r. z KSMO musiała odejść Józefa Dembowska. Dostała wprawdzie pełne uposażenie emerytalne, ale to była mała pociecha dla 39-letniej emerytki. W kwietniu z MSW na takich samych warunkach i z takich samych powodów w stopniu podpułkownika został zwolniony z MSW ojciec Anny Komorowskiej.
   W 1969 r. Anna Dembowska była już uczennicą renomowanego liceum im. Tadeusza Rejtana na Mokotowie i należała do legendarnej drużyny harcerskiej im. Romualda Traugutta "Czarnej Jedynki". Podczas jednego z rajdów harcerskich poznała harcerza Bronisława Komorowskiego, za którego wyszła za mąż w 1977 r. "(...) Byłam na piątym roku. Pobraliśmy się u św. Antoniego na Senatorskiej. Przed ślubem na całe wakacje pojechaliśmy do pracy do Austrii. Tam wpadliśmy na pomysł ślubu w Jerozolimie, to było nasze marzenie. W końcu zwyciężył rozsądek - doszliśmy do wniosku, że pieniądze przeznaczymy na mieszkanie" - mówiła o ślubie z Bronisławem Komorowskim Pierwsza Dama w "Twoim Stylu".
   Kilka lat wcześniej wyjechała na stałe do Wielkiej Brytanii Elżbieta Dembowska, siostra Anny Komorowskiej.
   Dorota Kania
   Całość artykułu w najnowszym wydaniu tygodnika "Gazeta Polska"

Holandia: pedofile w żłobku  
  2010-12-14
  Ponad 50 dzieci wykorzystał w kilku żłobkach w Amsterdamie ich opiekun. Pod specjalny numer telefonu zadzwoniło od niedzieli prawie 800 zaniepokojonych rodziców, którzy chcą wiedzieć w jakim czasie i w jakich placówkach pracował podejrzany.
   Jest nim 27-letni, urodzony na Łotwie, Robert Mikelsons. Łotysz został zatrzymany. Podejrzany o pedofilię mężczyzna, który 2 lata temu uzyskał holenderskie obywatelstwo, przyznał się do winy. Wymienił nazwiska ponad 50 dzieci, które molestował seksualnie. Ale prawdopodobnie ofiar jest o wiele więcej.
   Policja aresztowała też jego partnera i współpracownika. Mężczyźni pracowali w dwóch żłobkach w Amsterdamie. Opiekowali się dziećmi także w ich domach. Swoje usługi oferowali w internecie. "Chcieli nawet założyć własną placówkę opiekuńczą i adoptować dziecko" - mówi Richard Korver, adwokat rodzin poszkodowanych dzieci. W rzeczywistości molestowali dzieci i kręcili filmy pornograficzne, które umieszczali w sieci.
   Udało się ich ująć dzięki informacjom z Bostonu. Amerykańska policja dotarła do informacji, iż na jednym z filmów jest dziecko z Holandii. śledczy badają, czy aresztowani mężczyźni byli częścią międzynarodowej siatki pedofilów.
   IAR/Jolanta van Grieken-Barylanka/lm
   Za: stooq

Chronić Lasy przed szkodnikami  25.11.2010r.
   Wielka demonstracją leśników pod Sejmem nie przekonała wczoraj koalicji PO - PSL, by odstapiła od procedowania nad projektem przejęcia przez budżet pieniędzy Lasów Państwowych. Donald Tusk zapewnia, że jego rządo nie sprywatyzuje Lasów, opozycją zarzuca premierowi, że przygotowuje grunt pod prywatyzację dla następców. O tym, czy feralne zapisy uda się wykreślić ze nowelizowanej ustawy o finansach publicznych - zdecyduje sejmowa Komisją Finansów Publicznych.
   Sejm będzie kontynuował prace nad ustawa o finansach publicznych, która odbiera niezależność finansowa Państwowemu Gospodarstwu Leśnemu Lasy Państwowe, prowadzac do ich zadłużenia i prywatyzacji - zdecydowała 193 głosami koalicją PO - PSL. Wniosek o odrzucenie projektu zgłoszony przez PiS poparło 160 posłów PiS i SLD. Przedstawiciele PSL przekonywali w debacie, że mimo poparcia dla rządoowego projektu nie dopuszcza, by szkodliwe dla Lasów zapisy zostały w dalszych pracach legislacyjnych utrzymane. Sejm skierował projekt do Komisji Finansów Publicznych. Koalicją rządozaca nie zgodziła się, aby zajęła się nim również Komisją Ochrony środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa jako ciało najbardziej kompetentne w tej dziedzinie.
   - To skandal. rządo odbiera pieniadze polskim Lasom Państwowym - najważniejszemu podmiotowi w obrębie resortu środowiska - i nie pozwala, żeby zajęła się tym komisją ochrony środowiska - komentuje decyzję izby senator Wojciech Skurkiewicz (PiS), z zawodu leśnik. W jego opinii, Komisją Finansów Publicznych nie ma precyzyjnej wiedzy dotyczacej tego, jak funkcjonują Lasy, a projektodawcy chca bazować właśnie na tej niewiedzy. - Las to "żywe laboratorium", które trzeba pielęgnować, chronić przed szkodnikami, prowadzić nasadzenia. Polskie Lasy Państwowe musza dysponować środkami na te zabiegi. Tymczasem rządo chce wrzucić to przedsiębiorstwo do jednego worka ze szkołami, urzędami, które nie działają w sferze ryzyka, bo otrzymują środki z budżetu - tłumaczy Skurkiewicz. Podkreśla, że środki wypracowane przez państwowe gospodarstwo leśne sa niezbędne do gospodarowania lasami na zasadach zrównoważonego rozwoju. - Przecież innych przedsiębiorstw rządo nie włacza do budżetówki - dodaje.
   Debacie w izbie nad feralnym projektem towarzyszyła wczoraj głośna demonstracją leśników pod Sejmem, w której wzięło udział kilka tysięcy pracowników Lasów Państwowych w służbowych mundurach, niektórzy z piłami motorowymi, które raz po raz uruchamiali. "POzostawcie lasy w spokoju!", "Budżet - bieda las zaprzeda!" - to niektóre z haseł niesionych na transparentach. Do zebranych wyszedł m.in. prof. jąn Szyszko (poseł PiS), koordynator akcji zbierania podpisów pod referendum w obronie Lasów, a także parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości - senator Wojciech Skurkiewicz oraz posłowie Dariusz Bak i Wojciech Szczęsny Zarzycki.
   W tym samym czasie premier Donald Tusk, wyraźnie zaniepokojony skala protestów, zapewniał dziennikarzy, że jego rządo nie zamierza prywatyzować Lasów Państwowych.
   - Póki jestem premierem, nie ma intencji prywatyzacji Lasów ani takiego zagrożenia - mówił. - Polskie Lasy Państwowe to nieźle działająca instytucją - przyznał. ale zaraz zaznaczył, że "aktywa Lasów powinny być uznane za aktywa państwa", innymi słowy - powinny być właczone do budżetówki.
   Zapewnienia premiera nie przekonują przeciwników wrzucenia Lasów Państwowych do budżetowego kotła. Przeciwnie - wskazują oni, że antyleśna inicjątywa rządou wydaje się skoordynowana z innymi rozwiazaniami prawnymi, które przesadza o tym, że przedsiębiorstwo to przejdzie w ręce prywatne, najprawdopodobniej zagraniczne.
   - Odebranie Lasom pieniędzy i właczenie do budżetówki skazuje Lasy Państwowe na złe gospodarowanie i zadłużanie się w bankach. Nie trzeba odgórnie prywatyzować polskich Lasów Państwowych, wystarczy, że lasy będa wyprzedawane hektar po hektarze wskutek braku pieniędzy - komentuje zapewnienia premiera poseł Zarzycki. Zwraca uwagę, że w 2012 r. kończy się wynegocjowany w traktacie akcesyjnym okres przejściowy na sprzedaż polskiej ziemi i lasów cudzoziemcom. Zadłużenie Lasów Państwowych będzie, jego zdaniem, zachęta do wyprzedaży Lasów Państwowych na rzecz cudzoziemców, np. w celu uzyskania dopłat unijnych za pochłanianie przez las CO2.
   Według senatora Skurkiewicza, poważnym niebezpieczeństwem dla "budżetowych Lasów" będzie emisją listów zastawnych przez Bank Gospodarstwa Krajowego, któremu będzie przysługiwała wyłaczność na finansowa obsługę Lasów Państwowych.
   - Gdy minister finansów będzie potrzebował pieniędzy, BGK wyemituje list zastawny na długi Lasów i ten, kto go kupi, przejmie polskie Lasy - ostrzega senator Skurkiewicz.
   Małgorzata Goss - Nasz Dziennik, 25 listopada 2010
   ------------------
   Jest interes do zrobienia
   Prywatyzacją Lasów ma swoje drugie dno. Potencjąlni kupcy zarobia w przyszłości na możliwości pochłaniania przez nie dwutlenku węgla
   jakie motywy stoją za rządoowymi planami prywatyzacji Lasów? Być może fakt, że mają one ogromne możliwości pochłaniania CO2, a to oznacza dla ich właścicieli potencjąlne zyski. Jeśli nie teraz, to w przyszłości. Podobnie miaższe warstwy łupków, w których wykonano szczelinowanie i z których pozyskiwany jest gaz, stają się potężnym zbiornikiem na CO2.
   Torowanie przez rządo Platformy Obywatelskiej drogi do prywatyzacji Lasów rodzi wiele pytań, na czele z głównym: w jakim celu? Boleć oczywiście będzie ewentualnie to, że zwykłe wchodzenie do lasu, zbieranie grzybów czy jągód będzie praktycznie niemożliwe. No, ale nie o to chyba chodzi w prywatyzacji Lasów. jaki jest więc prawdziwy cel prywatyzacji - trudno też uwierzyć, że chodzi jedynie o wpływy z prywatyzacji, choć o to zapewne także. O co więc chodzi?
   Skrajnie odległa sprawa w kontekście planów prywatyzacji Lasów wydają się koncesje na gaz łupkowy. Po objęciu stanowiska wiceministra środowiska i głównego geologa kraju w rządozie PiS stałem się inicjątorem poszukiwań złóż niekonwencjonalnych gazu, w tym szczególnie gazu łupkowego. Inwestorom z USa wydałem pierwsze koncesje na poszukiwanie. Żadna polska firma nie chciała podjąć się tego zadania, gdyż wtedy sprawa wydawała się mało wiarygodna. Nie winiłbym nikogo w PGNiG, jako że wówczas wiazało się to ze zbyt dużym ryzykiem i kosztami. Do połowy listopada 2007 r. wydałem 11 koncesji kilku podmiotom. Planowałem, że po wydaniu około 15-20 koncesji (maksymalnie 20 proc. perspektywicznych obszarów koncesyjnych) ich wydawanie będzie wstrzymane w oczekiwaniu na raporty dokumentacji geologicznych od inwestorów. Prosta zasada: dajemy aportem potencjąlne złoża komuś, kto ma technologie, ponosi ryzyko i nakłady, a otrzymujemy wiedzę, której dziś nie możemy zdobyć sami. Jeśli gaz by był, to w oparciu o zyski z jego eksploatacji i ewentualne pożyczki na poczet przyszłego wydobycia miały być prowadzone poszukiwania przy pomocy polskich firm, które współpracując z rodzimymi naukowcami, byłyby w stanie opracować technologie wydobycia gazu z łupków. Tu właśnie zaczynają pojąwiać się zbieżności pomiędzy lasami a łupkami. Zarówno lasy, jak i przestrzenie powstałe po rozszczelnieniu łupków i wydobyciu gazu mają zdolność pochłaniania CO2.
   Wszystkie instalacje wybudowane na potrzeby zwiazane z poszukiwaniami, rozpoznawaniem, dokumentowaniem, eksploatacją już sa (bardzo wiele otworów, szczelność górotworu jest pewna, rurociagi itd.). Nic, tylko zatłaczać i zarabiać, tym bardziej że CO2 do wypychania gazu z łupków może się przydać. Implikowane koszty beztroskiego udzielenia koncesji moga być fatalne (oddanie praktycznie za darmo informacji geologicznej o wartości księgowej miliardów złotych, potencjąlna blokada geotermii) itd. Tego interesu narodowego powinna pilnować służba geologiczna, ale tej w Polsce nie ma.
   Zważywszy na powyższe, przestaje dziwić zainteresowanie koncesjąmi na poszukiwanie i rozpoznawanie złóż gazu łupkowego - nawet jeśli gazu nie będzie zbyt dużo. ale skad łatwość ich wydawania? Koncesją na zatłaczanie to sprawa prosta - takie mamy Prawo geologiczne i górnicze (a przygotowywane jest znacznie gorsze). Groźny jest fakt, że w szybkim tempie przyznano koncesje na niemal wszystkie potencjąlnie perspektywiczne obszary koncesyjne - praktycznie za darmo (sic!).
   Widać więc jąsno, że scenariusz łaczenia lasów i łupków może mieć wspólny mianownik - właśnie CO2. Może to tylko zbieżność? ale może nie chodzi o małe łupki z lasów, tylko o prawdziwe wielkie łupy i z lasów, i z łupków razem? Może nie mam podstaw do rozważania tak spiskowych teorii? W takim razie proszę o konkrety i prawdę. Każdy ma prawo kojąrzyć fakty, bazując na wiedzy, jaka posiada, i ma prawo dzielić się wnioskami, co niniejszym czynię.
   Niewatpliwie handel emisjąmi i sekwestracją CO2 to potencjąlne źródło ogromnych zysków, które moga mieć albo państwo polskie, albo faktyczni właściciele Lasów i dysponenci struktur geologicznych, nad którymi rzeczywiste władztwo tak łatwo państwo oddaje.
   Niepokoi fakt przyspieszenia prac w Sejmie nad tworzeniem potencjąlnej ścieżki prywatyzacji Lasów. Czy to po to, aby nie zdażono z trwającym właśnie zbieraniem podpisów wnioskujących o referendum w tej sprawie (patrz: www.ekorozwoj.pl)?
   Blisko pół roku temu wysłałem do pana premiera Donalda Tuska list otwarty m.in. w sprawie gazu łupkowego, projektu Prawa geologicznego i górniczego i sekwestracji CO2 (patrz: www.morion.ing.uni.wroc.pl) - dostałem odpowiedź informująca, że list przesłano zgodnie z kompetencjąmi. Czy list ciagle kraży i szuka kompetencji w ekipie rządozacej? Wysłałem to pismo także do wszystkich ogólnopolskich wielkonakładowych dzienników i tygodników. Część listu opublikował tylko "Nasz Dziennik". Cóż zrobić - tylko gorzko żartować, pytając: kto zarobi na boku, żonglując sprawami CO2 - bo, że lasy i łupki razem moga pozwolić nieznanym dziś inwestorom, a nie państwu polskiemu, zarobić na handlu emisjąmi, wydaje się całkiem prawdopodobne.
   Prof. Mariusz-Orion Jędrysek
   autor jest kierownikiem Zakładu Geologii Stosowanej i Geochemii, dyrektorem Międzywydziałowego Studium Ochrony środowiska Uniwersytetu Wrocławskiego oraz dyrektorem Wrocławskiego Ośrodka Regionalnej Wspólnoty Implementacji Innowacji w Klimatycznym KIC EIT (Wspólnota Wiedzy i Innowacji w Europejskim Instytucie Innowacji i Technologii), członkiem stowarzyszenia Ekorozwój.
   Za: Nasz Dziennik, 25 listopada, 2010

Nie dowiedziała się, gdzie jest pochowany jej ojciec. Nie mogła nawet zapalić świeczki na jego grobie  23.11.2010r
   Kochajcie Polskę, za która zginał mój ojciec
   Z Aliną Czerniakowską, autorka filmów dokumentalnych o gen. auguście Fieldorfie "Nilu", rozmawia Bogusław Rapała
   Odejście Marii Fieldorf-Czarskiej to dla Pani odejście przyjąciela?
   - Dla mnie to wiadomość bardzo trudna. W 1991 r., kiedy kręciłam swój pierwszy film dokumentalny o ojcu pani Marii, gen. Fieldorfie "Nilu", jednocześnie udało mi się pozyskać jej serce. Przez te wszystkie lata była mi osoba bardzo bliska. Zawsze mogłam zwrócić się do niej o pomoc i radę, których mi nigdy nie odmówiła. Była dla mnie autorytetem i kimś bardzo bliskim. Jest mi niezwykle ciężko. To był ktoś niesamowity.
   Jej postawa budziła szacunek, szczególnie wśród młodzieży, z która się często spotykała...
   - Pamiętam spotkanie pani Marii ze studentami na Uniwersytecie Łódzkim, gdzie pokazywany był mój film. Młodzież na poczatku rozmawiała i hałasowała, ale kiedy pani Maria zaczęła przemawiać swoim ciepłym i młodym głosem, na sali zapanowała cisza i skupienie. Mówiła do nich: "Kochajcie Polskę, bo mój ojciec za tę Polskę zginał!". Zachęcała do szukania prawdy oraz porzucenia złudzeń, że usłysza ją od wrogów Narodu Polskiego. Pamiętam jak dziś te słowa. I podkreślała, że całe swoje życie wiedziała, że musi być wierna temu, co przekazał jej ojciec. To było niesamowite przesłanie, które wywołało wzruszenie i wiele pytań od młodych ludzi. Często miałam możliwość obserwowania jej spotkań z młodzieża, w szkołach i na uniwersytetach. Jej wystapienia rozjąśniały młodym w głowach, bo stał przed nimi ktoś, kto przeżył bardzo wiele. Opowiadała im, że kiedy zabito jej ojca, ona była w ich wieku. Mówiła, że zabili go za to, że do końca służył Polsce i nie dał się namówić na zdradę. Młodzi ludzie mogli przez to zrozumieć prawdziwe znaczenie słowa "ojczyzna". Kiedy tego słuchałam, byłam gotowa dosłownie uklęknać i ucałować jej ręce za to, co mówiła i robiła. Teraz pozostaje mi tylko jej za wszystko bardzo podziękować. Wszyscy powinniśmy jej dziękować i przekazywać jej przesłanie dalej.
   Zawsze była wierna wyznawanym wartościom...
   - I tak było zawsze, gdziekolwiek się pojąwiła. Ona była osoba, która swoim życiem udowodniła, że to, za co zginał jej ojciec, jest najwyższa wartościa. a zginał za miłość do Ojczyzny, wierność zasadom i zachowanie się z godnościa i honorem do samego końca. I ona taka była. Takie było jej życie. I myślę, że była bardzo potrzebna, nam, Polsce, wszystkim żyjącym w naszym kraju, którym o coś chodzi i którzy walcza, żeby w Polsce było normalnie, żeby zwyciężała prawda i żeby ludzie, którzy dla niej pracowali i pracują, mieli właściwe miejsce. Była osoba, która swoim nazwiskiem świadczyła, iż to, co mówi, jest bezdyskusyjna prawda. Tym się kierowała przez całe życie...
   ...które nie należało do łatwych.
   - Dużo z nia rozmawiałam i wiem, że jej życie było bardzo ciężkie. Najpierw tragedia zwiazana ze straceniem jej ojca, a potem, o czym mało kto wie - jej rodzinie i innym, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji, było bardzo trudno żyć z powodu prześladowań, jakie ich spotkały ze strony komunistów. To wszystko miało zwiazek z tym, że stali sie wrogami władzy ludowej, ludźmi niewygodnymi, którzy mówili prawdę o osobach odpowiedzialnych za mord na gen. Fieldorfie, i które były winne wielu innych zbrodni. Właśnie pani Maria należała do tych, którzy nie chowali głowy w piasek. Ona zawsze miała odwagę powiedzieć prawdę, niezależnie od sytuacji, czasów i rządoów. Pisała listy do prezydenta Lecha Kaczyńskiego, premiera Donalda Tuska. Była osoba szanowana. Mam te listy i nie tak dawno je przegladałam. Wszystko, co napisała, było krótkie, ale bardzo sensowne. Jest mi bardzo żal, że odchodza właśnie tacy ludzie, których nikt nie zastapi.
   Maria Fieldorf całe życie poświęciła temu, aby pokazać światu prawdę o swoim ojcu. Jednak nie doczekała rzetelnego procesu morderców generała Fieldorfa "Nila"...
   - W moim filmie "W sprawie generała Fieldorfa" pokazałam, jak przez dziesięć lat niestrudzenie przemierzała sadowe korytarze i jak wielkim smutkiem napełniało ją to, że kolejne rozprawy były umarzane. Kolejni świadkowie umierali, a żyjący oprawcy byli uniewinniani. Do końca nie dowiedziała się również, gdzie jest pochowany jej ojciec, nie mogła nawet zapalić świeczki na jego grobie. ale ona nie rezygnowała w dochodzeniu prawdy i sprawiedliwości. Ta jej działalność przyniosła ogromne efekty. Bez jej zaangażowania sprawa gen. Fieldorfa "Nila" nie byłaby tak bardzo znana i nie zainteresowałoby się nia tak wielu reżyserów. Wiedzę o swoim ojcu przekazała Polsce i światu. Obecnie jeden z moich filmów: "On wierzył w Polskę", jest tłumaczony na język angielski. Tak bardzo chciałam jej o tym powiedzieć, ale nie zdażyłam.
   To jest jej zwycięstwo.
   - Takich zwycięstw jest wiele. Walczyła o wskazanie winnych śmierci jej ojca i mimo że nie byli sadzeni, to jednak świat poznał ich nazwiska. Kiedyś jednemu z dziennikarzy z telewizji BBC powiedziała, że chciałaby zapytać Helenę Wolińska, dlaczego tak nienawidziła Polaków. Słowa, które wypowiadała, były mocne, ale jakże bardzo prawdziwe i potrzebne. Bo całe jej życie było prawdziwe. To, co nosiła w sercu, wyrażała na zewnatrz. Czuję ogromny żal, że nie będzie ludzi, którzy moga całym soba i swoim życiem świadczyć o tym, jak było naprawdę. ale myślę, że wiele udało jej się przekazać i zostało to zapisane w filmach i różnego rodzaju dokumentach. No i do nas należy teraz, aby to, co mówiła, nie zaginęło.
   Jej życie było niestrudzona służba dla innych. Do ostatnich chwil była bardzo aktywna osoba.
   - Rozmawiałam z nia jeszcze w ubiegłym tygodniu, podawała mi różne telefony, opowiadała o uroczystości w Krakowie z okazji nadania wojskom specjąlnym imienia jej ojca i o tym, jakie szkoły chciałyby z nia zorganizować spotkanie. Obiecywała sobie, że gdy tylko się lepiej poczuje, przyjmie te wszystkie zaproszenia. Ona tym wszystkim żyła, była tak niezwykle sprawna i bystra, jeśli chodzi o sposób myślenia, że wielu młodych mogłoby jej tego pozazdrościć. Tryskała energia.
   Niestety, wiadomo, że tacy ludzie dla wielu osób sa bardzo niewygodni. Nie tak dawno jeden z dziennikarzy powiedział pani Marii, że jest przewrażliwiona, starsza pania. I wtedy pomyślałam sobie, że sa w naszym kraju ludzie, którym takie osoby jak pani Maria przeszkadzają i których najchętniej posadzono by gdzieś na szarym końcu. Jest to po prostu obrzydliwe. Dzieje się tak dlatego, że jeśli ktoś odważnie mówi rzeczy niewygodne, a na dodatek poprze to świadectwem swojego życia - tak jak to robiła pani Maria - to takie słowa stają się niezbitymi dowodami na prawdę. Komuś, kto tej prawdy nie może znieść, pozostaje tylko powiedzieć, że osoba ją wypowiadająca jest niepoczytalna i nie należy jej słuchać. Natomiast chciałabym bardzo mocno podkreślić, że każde działanie pani Marii, każde jej wystapienie było starannie przemyślane, bardzo mocne, prawdziwe i poruszające.
   Pani Maria - goraca patriotka, na pewno silnie przeżywała aktualne wydarzenia w naszej Ojczyźnie.
   - W ostatnich dniach, kiedy wróciła ze szpitala, rozmawiałam z nia na temat bieżacych wydarzeń w naszym kraju. Stwierdziła z wielkim smutkiem, że nie widzi perspektyw, aby mogło być lepiej. Pocieszałam ją, że na pewno będzie dobrze, bo jest wielu madrych ludzi w Polsce i na pewno wszystko ma jakiś sens.
   Była bardzo zdumiona i rozczarowana tym, kto ostatnio otrzymał Order Orła Białego. Wspominała, jaka była dumna, kiedy dwa lata temu z rak prezydenta Lecha Kaczyńskiego odbierała to odznaczenie dla swojego ojca. Taktowała je jak największy skarb. Nie mogła się pogodzić z tym, że teraz tacy ludzie dostali ten sam order. Mówiła, że to, co się teraz dzieje w Polsce, jest oparte na jednym wielkim kłamstwie. To bardzo znamienne, że takie osoby, jak Maria Fieldorf czy Zofia Korbońska, która również poznałam w trakcie kręcenia moich filmów, tak bardzo przygniotła tragedia pod Smoleńskiem. One nie mogły się z tym pogodzić. Myślę, że sa to osoby tej samej wysokiej klasy, mające kręgosłup moralny. Osoby z przedwojennym wychowaniem mające tę jedyna w swoim rodzaju umiejętność rozpoznania prawdy, wczucia się w rytm bicia serca naszej Ojczyzny. Pani Maria często mówiła, że kocha Polskę. W jej ustach te słowa brzmiały bardzo naturalnie i prawdziwie.
   Dziękuję za rozmowę.
   Nasz Dziennik - 23 listopada, Nr 273 (3899)

Najnowszy testament na najbliższy rok
   Komentarz - tygodnik "Goniec" (Toronto) - 21 listopada 2010
   Trzecia rocznica powstania rządou premiera Donalda Tuska przeszła niemal nie zauważona, pewnie dlatego, że ani Siły Wyższe, które do powstania tego rządou doprowadziły, ani sami zainteresowani dygnitarze woleli o tym jubileuszu nie przypominać. Nie tylko bowiem rządo nie może się pochwalić żadnymi osiagnięciami, ale w dodatku pogarszają się również okoliczności zewnętrzne. rządo premiera Tuska na całej linii zawiódł nadzieje wolnorynkowców, którzy wiele sobie po nim obiecywali. Jednak sejmowa komisją "przyjązne państwo", teoretycznie mająca doprowadzić do likwidacji największych absurdów w systemie prawnym, żadnych największych absurdów nie zlikwidowała, bo została wykorzystana przez posła Palikota do promowania własnej osoby i różnych błazeństw. Wielkie nadzieje zakończyły się podniesieniem podatków, i stachanowskim tempem przyrostu długu publicznego, a "przyjązne państwo" wróciło do znanego wizerunku wrogiego i aroganckiego draństwa. Nie zmieniła tego zapowiadana z wielkim przytupem jesienna ofensywa legislacyjna, dla której premier Tusk miał się nawet przeprowadzić do gmachu Sejmu. jakoś wszystko rozlazło się po kościach, jeśli oczywiście nie liczyć faszystowskiej ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu. Weszła ona w życie 15 listopada i przechodzac do porządoku nad świętym prawem własności, zabrania palenia w prywatnych knajpach i hotelach, a nawet - na wolnym powietrzu na przystankach autobusowych i peronach kolejowych dworców. Warto zwrócić uwagę, że Sejm uchwalił ją na dwa dni przed katastrofa smoleńska i wielu palaczy upatruje w tym wydarzeniu, w którym zginęło również wielu wybitnych parlamentarzystów, nie tylko zwiazek przyczynowy, ale także - pierwsze poważne ostrzeżenie ze strony Nieba. Również w dziedzinie polityki zagranicznej rządo nie może pochwalić się żadnymi sukcesami. Niedawno minister Sikorski wyraził zaskoczenie postawa rządou litewskiego, który nawet z ostentacją lekceważy polskie postulaty dotyczace litewskich Polaków. Trudno jednak dziwić się spostrzegawczym Litwinom. Widzac tchórzostwo rządou premiera Tuska w sprawie katastrofy smoleńskiej i nadskakiwanie Niemcom, Wilno musiało nabrać przekonania, że takiego papierowego tygrysa może sobie spokojnie zlekceważyć. Na domiar złego na zachodniej Ukrainie wybory wygrała partia Swoboda, czyli po prostu banderowcy, nawet nie próbujący ukrywać ideowych inspiracji Dymitra Doncowa i Stefana Bandery. Ponieważ i aleksander Łukaszenka nie dał się nabrać na korupcyjna propozycję złożona mu przez ministra Sikorskiego, wyglada na to, że również ze sławnego Partnerstwa Wschodniego, na które premieru Tusku łaskawie pozwoliła Nasza Złota Pani aniela, też pozostały tylko melancholijne wspomnienia. I nic dziwnego, bo oto w niecały rok po wejściu w życie traktatu lizbońskiego, a dokładnie - 16 listopada zablokowany został unijny budżet na 2011 rok. Przyczyna był opór unijnych płatników netto: Wielkiej Brytanii, Szwecji, Holandii i Danii, które "w ogóle nie chca rozmawiać o przyszłości finansowania kluczowych polityk europejskich". ano - trudno się dziwić; dopóki traktat nie był jeszcze ratyfikowany, to rozmawiały, aż miło było słuchać, ale skoro już jest po harapie, to po co rozmawiać o finansowaniu jakichś "kluczowych polityk" zwłaszcza w sytuacji, gdy taka Wielka Brytania dokonuje u siebie drastycznych cięć wydatków państwowych? Wobec tego UE będzie funkcjonowała według prowizorium, co oznacza nie tylko wolniejszy spływ pieniędzy, ale i ich zmniejszenie co najmniej o 3,5 miliarda euro. Tymczasem w Polsce, zwłaszcza przed wyborami samorządoowymi każde miasteczko zamieniło się w wielki front budowy opatrzony tablicami informującymi o udziale Unii Europejskiej w kosztach. Te nadzieje moga się w tej sytuacji nie ziścić, co pogłębi i tak już poważna sytuację finansowa samorządoów, które zadłużają się w tempie podobnym do państwa.
   Żeby było śmieszniej, niemal w tym samym momencie prezydent Komorowski skierował do Sejmu projekt nowelizacji konstytucji. Chodzi w nim przede wszystkim o dostosowanie jej przepisów do wejścia Polski do unii walutowej, ale przy okazji dodano ozdobniki o tym, że Polska "jest członkiem Unii Europejskiej, która szanuje suwerenność i tożsamość narodowa państw członkowskich, respektuje zasadę pomocniczości" i w ogóle - sprawia, że w dzień jest jąsno, a w nocy ciemno, że pory roku następują po sobie z zadziwiająca regularnościa, że zboża rosna na polach, a krowy dają mleko. Jest to nowelizacja szalenie podobna do tej z 10 lutego 1976 roku, kiedy do konstytucji wpisana została przewodnia rola PZPR w budowie socjalizmu i wieczny sojusz ze Zwiazkiem Radzieckim. Widocznie Siły Wyższe, wykonując polecenia Naszej Złotej Pani anieli, nakazały przyklepanie anschlussu, bo niezależnie od tych ozdobnych deklaracji, jaka to cudowna jest Unia Europejska, nowelizacją zawiera artykuł 227 g, stanowiacy, że "Rzeczpospolita Polska podejmuje działania niezbędne dla skuteczności prawa Unii Europejskiej w krajowym porządoku prawnym". Czyż Biuro Polityczne KC PZPR i Służba Bezpieczeństwa za komuny miały inne zadania? I pomyśleć, że Bronisław Komorowski w 1976 roku protestował, podobnie jak i niżej podpisany przeciwko tamtej nowelizacji, a teraz sam wniósł do Sejmu szalenie podobna. Co za diabeł go tak odmienił?
   Więc nic dziwnego, że i Siły Wyższe skwapliwie wykorzystały wyrzucenie z PiS posłanek Kluzik-Rostkowskiej i jakubiak, by ze spekulacji, co też one teraz zrobia, do jakiej partii się zapisza, czy może utworza własna - by trzecia rocznicę powstania rządou wypchnać ze społecznej świadomości. Premier Tusk natomiast nakazał swoim wyznawcom odcinanie się od polityki, zaś w odpowiedzi na otwarty list jąrosława Kaczyńskiego, w którym zarzucił mu on zaniedbywanie spraw obronności, z miedzianym czołem odpowiedział, że "nigdy jeszcze" Polska nie była tak bezpieczna, jak teraz i "nigdy jeszcze" nie miała tak znakomitych stosunków z sasiadami. Pozornie mogłoby to świadczyć o całkowitej utracie poczucia rzeczywistości, ale tak nie jest, bo to tylko znana strategia, że "jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej". Znaczy - znowu "Polska nierządoem stoi" - co również w wieku XVIII dawało współczesnym ogromne poczucie bezpieczeństwa, chociaż - jak pamiętamy - skończyło się rozbiorami.
   Tymczasem w odruchu solidarności z posłankami skrzywdzonymi przez złego jąrosława Kaczyńskiego przyłaczyli się inni skrzywdzeni w osobach uczonego europosła Migalskiego, tłuściutkiego europosła Kamińskiego, sprytnego europosła Bielana, europosła Kowala, który, oczywiście "bez swojej wiedzy i zgody", został zarejestrowany jako agent WSI, posła Poncyliusza i posła Ołdakowskiego, dzięki czemu powstał "ruch" pod zachęcająca nazwa "Polska jest najważniejsza". Jestem oczywiście pewien, że tak naprawdę to nikt tak nie myśli, bo już pozbawiony złudzeń ksiadz biskup Krasicki we "Wstępie do bajek" napisał: "Był minister rzetelny - o sobie nie myślał" - no, a poza tym każdy sposób jest dobry, by doprowadzić w Sejmie do sklecenia większości, która wniesiona przez prezydenta Komorowskiego nowelizację konstytucji uchwali. Zgodnie z art. 235 ust. 4 do zmiany konstytucji potrzeba 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Wprawdzie PO, SLD, PSL, SDPL, DKP-SD i 12 posłów niezrzeszonych taka większość tworza i bez PiS, ale poparcie SLD dla nowelizacji wcale nie jest pewne. Nie dlatego, by SLD był przeciwny anschlussowi; co to, to nie, ale dlaczego miałby robić coś dla prezydenta Komorowskiego za darmo? Tymczasem dla ruchu "Polska jest najważniejsza" bardzo ważna rzecza jest odpowiedź na pytanie, kto w przyszłym roku weźmie ich na swoje listy wyborcze i na jakim miejscu umieści - bo chyba wiedza, że mechanizm uszczelniania politycznej sceny, tworzony zreszta z ich udziałem, żadnej innej możliwości uzyskania mandatu nie pozostawia - i dlatego moga inicjątywę prezydenta Komorowskiego poprzeć, całkowicie zgodnie z sumieniem, bo w spuściźnie zmarłego prezydenta Kaczyńskiego entuzjązm dla anschlussu zajmuje miejsce poczesne.
   a tak się akurat złożyło, że ruch "Polska jest najważniejsza" uznał się za kontynuatora misji nieżyjącego prezydenta. Na takie świętokradztwo natychmiast zareagował jąrosław Kaczyński, występując publicznie z oświadczeniem rozpoczynającym się od słów: "Kochany Leszku" i zawierającym zaklęcia o wypełnianiu poszczególnych punktów jego testamentu. Trudno powiedzieć, czy chodzi tylko o anschluss, czy również o nadskakiwanie banderowcom, Litwinom i Żydom. Jest to oczywiście dalszy ciag forsowania kultu prezydenta Kaczyńskiego jako ważnego elementu strategii martyrologicznej PiS, ale w tej sytuacji to wydzieranie sobie nieboszczyka, niczym bojowego sztandaru, zaczyna niebezpiecznie ocierać się o groteskę. Nie można wykluczyć, że jest to zgodne z intencjąmi Sił Wyższych, którym strategia martyrologiczna z pewnościa jest nie w smak. Z tego też pewnie powodu podróż posła antoniego Macierewicza i anny Fotygi do Stanów Zjednoczonych została uznana przez ministra Grasia za "zdradę", przez ministra Sikorskiego za "upokorzenie", a przez marszałka Schetynę za "hucpę" - chociaż tak naprawdę jedynym jej rezultatem będzie prawdopodobnie wywołanie wrażenia na sprzyjąjącej PiS-owi części opinii publicznej, że świat - cokolwiek by to miało znaczyć - również bardzo katastrofę smoleńska przeżywa i nie spocznie dopóki jej nie wyjąśni.
   Wszystko to stanowi tło dla wyborów samorządoowych, które rozpoczna się 21 listopada. Do samorządoów terytorialnych różnych szczebli kandyduje prawie ćwierć miliona osób, wśród których - jak nie bez złośliwości zauważa prasa - "roi się" od członków rodzin różnych polityków. Prawdopodobnie większość z nich obejmie któraś z ponad 40 tysięcy posad, na których wszyscy będa pracowali... oczywiście dla Polski, bo przecież "Polska jest najważniejsza" - nieprawdaż?
   Stanisław Michalkiewicz
   Za: Michalkiewicz.pl

Matolstwo jest siłą!
   "Nic nie wiem o tej wojnie, i nic nie chcę wiedzieć o tej wojnie, wystarcza mi wiedzieć, że wojna jest wielkim złem!" - ta fraza była jedną z najczęściej używanych na niezliczonych wiecach tzw. ruchu antywojennego, niezwykle prężnego na amerykańskich kampusach w latach sześćdziesiątych. Dziś już wiemy - choćby z kwerendy tajnych sowieckich akt, dokonanej w niepowtarzalnym momencie historycznym przez Władimira Bukowskiego - że cały ten hipisowski smród sterowany był z Moskwy.
   Jego czołowi aktywiści byli często kadrowymi agentami KGB, przeszkolonymi w manipulowaniu emocjąmi tłumu, a tzw. intelektualiści, którzy najgłośniej "przeciwko wojnie" gardłowali, kontrolowanymi na różne sposoby przez Kremlin "pożytecznymi idiotami".
   Nie przypadkiem jedno z haseł Orwellowskiej partii w "1984" brzmi: "ignorancją to siła". Tak jest, ignorancją jest właśnie podstawą skutecznego powodowania masami. Wystarczy tylko ignorantów dowartościować, przekonać, że im są głupsi, tym właśnie mądrzejsi, że ze swego nieuctwa powinni czerpać poczucie wyższości i dumy.
   "Nic o tym nie wiem, i nic o tym nie chcę wiedzieć, wystarczy że wiem, co o tym myśleć" - na przykład, o przeszłości Lecha Wałęsy, o Okrągłym Stole, o historii naszego kraju, o mechanizmach władzy i mediów. Wystarcza mi wiedzieć, że wyznając słuszne poglądy, uświęcone przez autorytety, należę do tych lepszych, mądrzejszych.
   "Ta książka jest tak obrzydliwa, że nigdy jej nie wezmę do ręki" - orzekali Władysław Bartoszewski czy Stefan Bratkowski po publikacji biografii Kapuścińskiego, co na zdrowy rozum powinno zostać powszechnie wyśmiane, no bo jakże można się tak autorytatywnie o czymś wypowiadać, podkreślając swą kompletną niekompetencję - a zostało właśnie potraktowane z powagą i zadęciem. Tak, sam oberautorytet, największy z największych, mówi: Nie czytać! I ją też nie czytałem, też jestem mądry!
   Matołom wystarczy wiedzieć, że są "młodzi, wykształceni i z dużych miast". a są, dopóki podążają za autorytetami i nie pytają, dokąd.
   Cytowane na wstępie zdanie można by spokojnie zadedykować tym kilku tysiącom ogłupionych propagandą ludzi, którzy dali się "Gazecie Wyborczej" spędzić do gwizdania na "Marsz Niepodległości" i wznoszone na nim hasła w rodzaju "Niepodległość - nie na sprzedaż", czy "Bóg-Honor-Ojczyzna". "Nic nie wiem o faszyzmie, i nic nie chcę wiedzieć, wystarczy mi wiedzieć, że faszyzm jest złem!" - oklaski. To skąd wiesz, wyjcu (że się tak wyrażę frazą pana Bartoszewskiego), że wyjesz właśnie na faszyzm, a nie na coś zupełnie innego? Na przykład na patriotyzm? ("Nienawidzę patriotyzmu", powiedziała znanemu dziennikarzowi jego 16-letnia córka, ofiara wychowania w jednej z warszawskich szkół).
   Matołom wystarczy wiedzieć, że są "młodzi, wykształceni i z dużych miast". a są, dopóki podążają za autorytetami i nie pytają, dokąd.
   Przypomina mi się pewna pani, która uparcie nazywała śp. Lecha Kaczyńskiego endekiem. Uważam to słowo raczej za komplement, ale w tym akurat wypadku niezasłużony, Lech Kaczyński był od tradycji endeckiej jak najdalszy. No jak to, oburzyła się, słysząc, że się myli - endek! Przecież sobie na ścianie Piłsudskiego powiesił!
   Nie byłoby może tak śmiesznie, gdyby nie fakt, że ta pani miała doktorat. Oto właśnie kliniczny wzorzec dumnego ze swej ignorancji i pełnego poczucia wyższości matolstwa. Im tam za jedno - patriotyzm czy szowinizm, Dmowski czy Piłsudski, faszyzm czy nazizm, kto siedział w Berezie, a kto do niej wsadzał; wszystko to jeden faszyzm i ONR. Dopóki jesteś za Tuskiem i "Wyborczą", nie jesteś burakiem, i to najważniejsze.
   Dopóki jesteś za Tuskiem i "Wyborczą", nie jesteś burakiem, i to najważniejsze. Osobiście uważam, że ONR nie jest tą częścią endeckiej tradycji, którą warto wskrzeszać. Był to skrajny i marginalny nurt (raptem 2 tysiące członków w całej Polsce), powstały z fascynacji włoskim faszyzmem, ale, jak cały polski ruch narodowy, silnie antyniemiecki, a więc z zasady zabezpieczony przed jakąkolwiek fascynacją hitleryzmem. Włoski faszyzm też nie jest wartą dziś reanimowania tradycją, ale, wbrew przekonaniu matołów, miał niewiele wspólnego z niemieckim narodowym socjąlizmem, a zwłaszcza wolny był od rasizmu czy antysemityzmu. Jeśli ktoś zada sobie trud przeczytania np. dzienników Winstona Churchilla z lat trzydziestych, znajdzie tam wiele przejąwów zafascynowania faszyzmem i Mussolinim. Polscy radykalni narodowcy nie byli w tym odosobnieni, po kryzysie, który wielu uznało za dowód, iż kapitalizm i wolny rynek to drogi donikąd, w Europie powszechnie traktowano faszyzm, z jego wodzowsko-korporacyjnym zorganizowaniem państwa, jako ciekawą alternatywę i dla leseferyzmu, i dla komunistycznego centralnego planowania. ONR nie stronił od fizycznej agresji wobec Żydów, to niewątpliwy fakt (choć nie jest prawdą, że głównie ich biciem się zajmował; członkowie ONR bili się głównie z członkami bliźniaczego RNR, jak dziś anarchole ze skinheadami). ale i sam Jerzy Giedroyć, bożyszcze adama Michnika i liberalnej inteligencji, patronował wtedy pomysłom uczynienia z Żydów de facto obywateli drugiej kategorii, pozbawienia ich części praw obywatelskich i zmuszenia tym sposobem do emigracji. Elementarna wiedza o ówczesnych czasach jest taka, że w największym światowym skupisku Żydów, w USa, żyło ich nieco ponad 4 miliony, a w Polsce ponad 3. a kudy Polsce do USa obszarem, liczbą ludności i bogactwem? Te 3 miliony to nie osoby pochodzenia żydowskiego, tylko Żydzi; chałaciarze, nie znający języka polskiego, nie identyfikujący się z Polską w najmniejszym stopniu, w tym bardzo liczni uciekinierzy z ZSSR, którzy zamieszkali tu dopiero po pierwszej wojnie. To był naprawdę ogromy problem dla biednego, młodego państwa. ONR proponował złe rozwiązanie tego problemu, ale nikt nie proponował dobrego, nawet wspomniani autorzy z kręgu Giedroycia uważali wyciśnięcie owych Żydów za granicę w ten czy inny sposób za konieczność. Zresztą owi chałaciarze budzili irytację i agresję nie tylko wśród narodowców, ale też wśród żydów zasymilowanych, przeważnie wyznających poglądy lewicowo-liberalne. Sam Tuwim szydził ze świętych parchów z Góry Kalwarii a Słonimski pisał zjądliwie antyżydowskie pamflety, które w 1968 jak wspominał towarzysz Rakowski, partyjni przełożeni kazali mu, dla skompromitowania przyszłego pracodawcy adama Michnika, przypomnieć w Polityce! Ostrzegam po dobroci, lepiej tego wszystkiego nie wiedzieć, lepiej nie czytać niczego poza "Wyborczą" i esemesami od kumpli, bo, uchowaj Boże, można zmądrzeć i stać się "burakiem".
   Co tam nieukom o tym wszystkim wiedzieć, czytać książki - a po co? Przebiorą się, jeden z drugim, w oświęcimskie pasiaki, i dumni z siebie ponad pojęcie, że walczą z faszyzmem. To znaczy, z mieczykiem Chrobrego, znakiem, który patronował nie tylko ojcu naszej niepodległości, Dmowskiemu. ale i Władysławowi Reymontowi, nobliście, i Stanisławowi Grabskiemu, twórcy polskiej waluty, i Eugeniuszowi Kwiatkowskiemu, budowniczemu Gdyni, i Ignacemu Chrzanowskiemu, którego podręcznik literatury staropolskiej, przed wojną gimnazjąlny, był jeszcze w moich czasach podstawowym podręcznikiem na pierwszym roku polonistyki, i Władysławowi Konopczyńskiemu, do dziś najważniejszemu historykowi konfederacji barskiej, i... I kogo ta lista obchodzi?
   Ostrzegam po dobroci, lepiej tego wszystkiego nie wiedzieć, lepiej nie czytać niczego poza "Wyborczą" i esemesami od kumpli, bo, uchowaj Boże, można zmądrzeć i stać się "burakiem".
   Rafał Ziemkiewicz
   Za: http://fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz/news/matolstwo-jest-sila,1560225

Kara śmierci za dopalacze
   Wojna klasy próżniaczej z dopalaczowa konkurencją dla narkobiznesu staje się coraz bardziej groteskowa.
   Na spotkaniu w Belwederze na czoło grupy pościgowej wysforował się "hrabia" z ugruntowanymi kontaktami w służbach wywiadu wojskowego. Jednocześnie uzyskaliśmy bezpośrednie potwierdzenie, o co w tym wszystkim chodzi. jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniadze. Rzecznik rządou Paweł Graś jąsno wyłożył cel. "Chcemy dodusić ekonomicznie i finansowo tę branżę, tego też nie ukrywamy".
   Domniemywany przez nas motyw ekonomiczny zwiazany z obrona interesów mafii narkotykowej staje się zatem coraz bardziej prawdopodobny. Czy na czele Państwa Polskiego stoi zorganizowana grupa, która swymi działaniami de facto wspiera mafię? Czy jej dziełem nie była już delegalizacją automatów hazardowych, które obniżały obroty kasyn, stanowiacych klasyczne miejsce prania brudnych pieniędzy (casus Pawła Piskorskiego)? Nie szukając odpowiedzi na te porażające pytania zastanówmy się czy istnieje jakieś rozwiazanie problemu narkotyków i dopalaczy?
   Finansowa pozycją mafii ma swe źródło w delegalizacji narkotyków. Generalnie delegalizacją każdej ludzkiej działalności rodzi podziemne fortuny. Dzięki prohibicji w Stanach Zjednoczony fortunę zdobyła rodzina Kennedych. Ryzyko, które towarzyszy nielegalnej działalności skutkuje wzrostem cen na objęty zakazem towar i rodzi finansowa premię od ryzyka, stanowiaca dochód mafii.
   Z ekonomicznego punktu widzenia nie ma innej metody na zniszczenie mafii niż legalizacją działalności, na której opiera ona swoją potęgę. To jednak budzi zrozumiały opór społeczny. Tym większy im działania mafii mocniej dotykają nasze dzieci. Czy istnieje jakieś salomonowe rozwiazanie?
   Postulat ochrony dzieci wymusza wprowadzenie zakazu sprzedaży środków psychoaktywnych (narkotyków i dopalaczy) dla osób objętych obowiazkiem szkolnym. Skoro mówimy o zakazie musi za nim iść sankcją karna. Nasza narodowa natura przynajmniej od czasów Bolesława Chrobrego jest taka, że tylko wysoka sankcją istotnie zmniejsza penalizowane zachowania. Stad sprzedaż narkotyków dzieciom powinna być zagrożona najwyższym wymiarem kary, nawet z postulowana w programie "Naszym dzieciom" kara śmierci włacznie.
   Substancje psychoaktywne moga być dostępne legalnie dla dorosłych. Powinny być objęte nadzorem farmaceutycznym ze wskazaniem np. na opakowaniu skutków ubocznych stosowania i ryzyka uzależnienia. Na marginesie amfetamina była niegdyś lekiem na astmę, a w czasie II Wojny światowej była podawana systematycznie żołnierzom alianckim i niemieckim. W Stanach Zjednoczonych była dostępna bez recepty do końca lat 60-tych XX wieku. Dorosły powinien ponosić odpowiedzialność za nadużywanie takich środków, w tym w zakresie zwiększonych kosztów opieki zdrowotnej. Uniwersalne rozwiazanie w tym zakresie przedstawiamy w programie "Naszym dzieciom" w części dotyczacej leczenia.
   No i w końcu musimy coś zrobić z "hrabia" i towarzyszami. Zauważmy, że sa oni uzależnieni. Wysysają nasza wolność i godność, sa nieposkromieni w wydzieraniu naszych pieniędzy. Im biora więcej, tym więcej chca jeszcze. jak ćpuny. a zatem co? Naturalnie odwyk...
   Tomasz Urbaś
  Na podstawie http://urbas.blog.onet.pl/Kara-smierci-za-dopalacze,2,ID415477603,n

Bolesław Szenicer (przewodniczacy Gminy Starozakonnych) o żydowskich geszeftach na mieniu   2010-10-8
  "Żydzi podobnie jak Kościół odbierają majątki, ale Kościół zazwyczaj ich nie sprzedaje, prowadzi wiele dzieł charytatywnych i ma ciagłość z Kościołem, któremu te majątki zabrano. W przypadku Żydów wszystko idzie na handel, Żydzi odzyskujący to mienie nie mają żadnej ciagłości z tymi zamordowanymi przez Niemców w Polsce. Do tego często sa konwertytami na judaizm z lat 90.".
   Z Bolesławem Szenicerem, byłym dyrektorem cmentarza żydowskiego przy ul. Okopowej w Warszawie, założycielem Gminy Wyznaniowej Starozakonnych RP, rozmawia Robert Wit Wyrostkiewicz
   - Media zawrzały przy sprawie kościelnej Komisji majątkowej. Tymczasem "Gazeta Wyborcza", TVN, "Polityka" i inni potentaci rynku medialnego w Polsce nic nie mówia o zwrocie mienia Zwiazkowi Gmin Wyznaniowych Żydowskich. Czy tam - mówiac kolokwialnie - wszystko gra?
   - Zwroty majątków kościelnych, czy to wyznaniom chrześcijąńskim, czy mojżeszowym, przynosza możliwości oszustwa. W Kościele katolickim - mówiac naszym językiem - została założona jakaś nowa gmina, która odebrała mienie w podejrzany sposób, ale zarzuty padły na cały Kościół hierarchiczny, a przecież nieprawidłowości, o których wiemy, dotyczyły tylko fragmentu działań Komisji majątkowej mających na celu restytucję mienia kościelnego. Kościół katolicki padł tutaj ofiara prawa, które umożliwiło nie tylko Kościołowi, ale także gminom wyznaniowym mojżeszowym, odbiór mienia bez żadnej kontroli. ale kto to dawał? Dawała komisją przy MSWia. W przypadku zwrotów mienia żydowskiego, o czym mam rozleglejsza wiedzę, trzeba zapytać, kto tam zasiadał. Przewodniczacym ze strony żydowskiej został już nieżyjący pułkownik Ludowego Wojska Polskiego Paweł Wildstein, który wział sobie do pomocy Piotra Kadlčika, przewodniczacego Gminy Wyznaniowej Żydowskiej. To oni po tej stronie stołu mieli odbierać mienie. Po drugiej zaś od czasów słynnej ustawy o zwrocie mienia z 1997 r. siedzieli i siedza koledzy Pawła Wildsteina, którzy oddawali mienie bez żadnej kontroli. Zreszta mówiac, o ustawie przypomnę, że "klepnał" ją prezydent aleksander Kwaśniewski, podpisał premier Włodzimierz Cimoszewicz i warto dodać, że zrobili to pod bardzo silnym naciskiem strony żydowskiej. Z Cimoszewiczem sprawa była prosta. W styczniu był w Izraelu, a już w lutym 1997 r. podpisał ustawę. Został przyciśnięty argumentem, że jeśli państwo polskie nie odda tych dóbr żydowskich, to będzie miało problemy. a to nie wejdziemy do UE, a to zablokują nam różne rzeczy. To był zwykły szantaż.
   - Nie było nad zwrotem mienia pożydowskiego żadnej kontroli, procedur odwoławczych?
   - Nie. Dlatego że ustawa o restytucji mienia pożydowskiego w artykule 30. dokonała wykreślenia na wniosek Pawła Wildsteina paragrafów zabezpieczających możliwość handlu tymi majątkami. Pierwotnie ustawa zabezpieczała te dobra, ale Żydzi zorientowali się, że to zagraża ich biznesowym planom; że po prostu nie będa mogli tym handlować, a przecież odbierali to na handel, to jest oczywiste. Gmina żydowska naciskała więc, aby wykreślić zapisy o zakazie sprzedaży odzyskanego majątku. To zrobił z korzyścia dla strony żydowskiej Sejm RP. W debacie sejmowej, przed uchwaleniem ustawy o zwrocie mienia z 20 lutego 1997 r., głos zabierali posłowie prawicowi, którzy mówili o tych naciskach. Prawo więc było źle skonstruowane, co w Kościele katolickim doprowadziło do incydentów podejrzanych transakcji na odzyskanym mieniu, a co w przypadku mienia żydowskiego niemal w całości szło na zwykły handel.
   - jako Żyd nie wstydził się Pan z powodu tego geszeftu?
   - Kiedy dowiedziałem się w 1997 r., że moi bracia będa odbierać majątki, byłem szczęśliwy, bo oczywiście nie czytałem dokładnie tej ustawy. Kiedy zaś zorientowałem się w 1999 r., kiedy to doszło do sprzedaży pierwszego majątku, o którym się dowiedziałem - mowa o synagodze żydowskiej w Siedlcach - złapałem się za głowę. jak oni moga? Moi bracia, Żydzi, będa to odbierać i to kto? Dowiedziałem się, że to Żydzi amerykańscy, że to przewodniczacy światowego Kongresu Żydów Edgar Bronfman. Wtedy zobaczyłem, że ta restytucją to zwykły szwindel. To ją już wtedy widziałem w tym handel-handele - nic więcej! I to handel-handele na grobach moich dziadków! Zbuntowałem się. Poszedłem do rabina Michaela Schudricha, amerykańskiego zreszta rabina zainstalowanego przez tamtych możnych władców żydowskich Bronfmana i innych. Mówię mu: "Rabe Michael, u nas, u Żydów, my możemy odbierać majątki, możemy sprzedawać, handlować, a gdzie pieniadze? Pieniadze do kieszeni? Dzielić się z Bronfmanem, bo żeście wzięli 800 tys. dolarów pożyczki na prowadzenie restytucji? Co to jest? To jest szwindel i złodziejstwo. a to wszystko na grobach i kościach moich dziadków zamordowanych przez hitlerowców w Polsce". Schudrich mi odpowiedział: "Och, Szenicer, ty się nie wtracaj, bo jak ty się będziesz wtracał, to ty długo nie będziesz z nami; to ty długo nie będziesz z nami pracował..." - zaczał mnie straszyć. ale ponieważ jestem Polakiem żydowskiego pochodzenia, Polakiem, bo w tym duchu wychowali mnie rodzice, to pomyślałem sobie, że taki amerykański rabin to dla mnie jest szmondak. Kim byli jego rodzice? Kto z jego bliskich zginał w tym kraju, w Polsce? Wtedy zainteresowałem się niuansami tej ustawy o zwrocie mienia, wyciagnałem z Sejmu stenogramy dyskusji posłów nad ta ustawa i zrozumiałem, jakie były intencje żydowskie przy wprowadzaniu prawodawstwa restytucji mienia pożydowskiego. Zreszta wówczas wielu prawicowych posłów mówiło wyraźnie, że ta ustawa spowoduje zniknięcie z krajobrazu Polski zabytkowych obiektów pożydowskich. a efekt moich działań był po prostu taki, że w 2002 r. zostałem zwolniony z funkcji dyrektora cmentarza żydowskiego...
   - Kto obecnie reprezentuje Żydów przed polskim państwem? Inaczej mówiac, kto dostaje pożydowskie majątki?
   - Po tej stronie przewijąją się takie nazwiska, jak Krajewski, Gebert, Datnerowa, Zozula i ich amerykański rabin Schudrich, ale też Friedmann, Nekanda-Trepka. Reprezentantem jest Zwiazek Wyznaniowy Gmin Żydowskich RP, który powstał w 1996 r. Przewodniczacym jest Piotr Kadlčik, przewodniczacy Gminy Żydowskiej w Warszawie. ale trzeba dodać, że główna rolę odgrywają tam nie Żydzi, ale chrześcijąnie, którzy przeszli na judaizm, jak wspomniany Kadlčik czy przewodniczacy gminy żydowskiej z Łodzi i wielu innych. Oni nie mają nic wspólnego z historia. Zostali wyszkoleni przez rabina Schudricha na użytek restytucji mienia pożydowskiego. ale oczywiście za takim Kadlčikiem czy nawet Schudrichem stoi potężniejsza siła, a mianowicie światowy Kongres Żydów. Trzeba wiedzieć, że konsumpcją tych majątków, a sprzedali prawie wszystko, te pieniadze zostają dzielone. W większości trafiają do światowego Kongresu Żydów dowodzonego obecnie przez Ronalda Laudera.
   - Na jakiej zasadzie?
   - Prostej: Zwiazek Wyznaniowy Gmin Żydowskich RP wział pożyczkę 800 tys. dolarów na potrzeby restytucji, czyli na prawników, zwiazek itd. Teraz to spłacają.
   - Przecież 800 tys. dolarów to jeden, dwa majątki?
   - Właśnie. a reszta to jest podział pomiędzy grupa ze Zwiazku Wyznaniowego Gmin Żydowskich RP i światowym Kongresem Żydów. Oczywiście argumentują, że musza utrzymywać siebie, rodziny, cmentarze, synagogę Nożyka, ale nikomu nie pokazali jeszcze dokumentów, a zabytki niszczeją.
   - Co dzieje się z odzyskiwanymi majątkami pożydowskimi?
   - To jest najbardziej przykre. Wszystkie zostają likwidowane, sprzedawane. Najlepszy przykład to Otwock pod Warszawa. Tu była kilka lat temu mykwa, czyli rytualna łaźnia żydowska. Zwiazek oczywiście ją sprzedał deweloperowi, który zlikwidował tę łaźnię. Wcześniej wyrzucono stamtad lokatorów. Na tym miejscu deweloper wybudował wielki ośmiopiętrowy dom. Jestem w posiadaniu dokumentów na temat tego miejsca, dokumentów napisanych przez stronę żydowska, gdzie to miejsce określone jest jako punkt do sprzedaży, ponieważ jest zniszczone, grozi zawaleniem, przynosi straty itd. Na końcu nawet stwierdzili, że to jest daleko za miastem. Napisali nawet, że to jest "mała atrakcyjność działki". Okazało się oczywiście, że to jest w samym centrum. ale jak do tego dochodzi? Żydzi po prostu trafiają na doskonały grunt. Weźmy dalej ten Otwock. Tam burmistrzem Otwocka był człowiek zaprzyjąźniony z redaktorem naczelnym "Więzi", przyjącielem z kolei przewodniczacego Kadlčika. No i szybko, lekka ręka załatwione zostało wyburzenie mykwy i zbudowany został nowy dom. Żydzi więc mają wielu przyjąciół, którzy ułatwiają im ten cały biznes. Najgorsza zaś w tym wszystkim jest ich hucpa, bezczelność. Postawiono tam bowiem kamień z napisem, że w tym miejscu mieściła się łaźnia żydowska, która została wyburzona. Nie mówia, że zrobiła to Gmina Żydowska, czyli sami Żydzi. Czyli jeśli ktoś tam przyjedzie, to pomyśli, że zrobili to Polacy. ani jednego słowa o Gminie Żydowskiej, że to odebrała, sprzedała i pozwoliła na zniszczenie. Otwock to tylko obrazek, który pokazuje sytuację w całej Polsce.
   - Nie jest Pan, mówiac delikatnie, lubiany przez środowisko żydowskie. Nazwano Pana określeniem moser, czyli zdrajca.
   - Cóż, goj, czyli nie-Żyd, jak powie, że Żydzi handlują majątkiem, że sa chciwi na pieniadze, że ich religia mojżeszowa to tylko pieniadz, to taki goj od razu jest antysemita. Natomiast jak powie to Żyd taki jak ją właśnie, jak powie im, że taka restytucją mienia jest wbrew Talmudowi, religii i kulturze żydowskiej, że to granda, to taki Żyd, który zwraca im uwagę - a chodziłem wszędzie i o tym głośno mówiłem, apelowałem do prezydentów i premierów - to taki Żyd jest nazywany zdrajca narodu żydowskiego. a więc zostałem potępiony. ją jednak nie robiłem nic innego niż mój brat sprzed 2 tysięcy lat, Joszua z Nazaretu. On też chodził i mówił: "Co wy robicie!? Handlujecie w synagogach. Niszczycie kulturę, tradycję, religię, Talmud, wszystko". ją też to samo mówię 2 tysiace lat po Nim, bo mnie ta sytuacją boli. Tak jak mówiłem, jestem Żydem polskim. Tu zginęła większa część moich braci, mojej rodziny. Poza ojcem i matka wszyscy zostali zabici. Mam więc prawo zwracać uwagę na to, co się dzieje w Polsce do końca mojego życia. Zreszta pamiętajmy, że światowy Kongres Żydów, że amerykańscy Żydzi nic nie zrobili, aby pomóc swoim braciom w Polsce w czasie II wojny światowej. Co robiła wówczas Estée Lauder, matka Ronalda Laudera, przewodniczacego światowego Kongresu Żydów? Miała już wtedy renomę, fabrykę kosmetyków. Czy nie mogła z innymi Żydami, Rothschildami itd., pomóc Żydom w Polsce? Oni wszyscy mogli, ale nic nie robili, a wiedzieli doskonale, co tu się dzieje. Byli ostrzegani przez wielu Polaków, np. przez jąna Karskiego. Byli ostrzegani przez Żydów, Szmula Zygelbojma, który popełnił samobójstwo w Londynie w proteście przeciw bezczynności aliantów wobec ludobójstwa Żydów.
   - Obecnie media od wielu dni, niech mi będzie wolno tak powiedzieć, robia wielkie "aj waj" z powodu restytucji mienia kościelnego. Dlaczego nikt nie mówi o tym, na jakiej zasadzie i komu zwracany jest majątek pożydowski oraz co się z nim potem dzieje?
   - Kościół katolicki ze szkoda dla niego samego nie mówi dzisiaj jednym i silnym głosem. Bić dzisiaj w Kościół i Polaków można bezkarnie z każdej strony. Zreszta w dobie przynależności do UE wciaż pojąwiają się tematy etyczne jak aborcją, in vitro, badania prenatalne itd., które dostarczają wielu sytuacji ułatwiających nieprzychylnym Kościołowi mediom i politykom możliwość ataku. albo inny przykład, jeśli się mówi o papieżu Piusie XII, który był podczas wojny w Rzymie, jeśli w samym Kościele mówi się o nim niejednoznacznie, nie tak samo, nie broni się tej osoby, to pokazuje pewna słabość Kościoła. Dla mnie Pius XII, jako dla Żyda, jest święty, bo robił dla Żydów to, co mógł najlepszego zrobić. W Kościele za to dzisiaj trudno o słyszalny jeden głos. To jest słabość Kościoła i również przy sprawie restytucji majątku, Kościół jest dość bezbronnym - niestety - celem ataków. Trochę sam jest winien takiej, a nie innej swojej kondycji. Jeśli zaś chodzi o Żydów, sytuacją jest inna. Zwiazek Gmin Żydowskich czy światowy Kongres Żydów sa zjednoczeni. jak ida kraść - to razem (śmiech). Sa bardziej skonsolidowani. Ludzie boją się mówić prawdę o Żydach, bo zaraz zostana okrzyknięci antysemitami. Żydzi podobnie jak Kościół odbierają majątki, ale Kościół zazwyczaj ich nie sprzedaje, prowadzi wiele dzieł charytatywnych i ma ciagłość z Kościołem, któremu te majątki zabrano. W przypadku Żydów wszystko idzie na handel. Żydzi, którzy odzyskują to mienie, nie mają żadnej ciagłości z Żydami zamordowanymi przez hitlerowców w Polsce. Do tego często sa konwertytami na judaizm z lat 90. No i powiedzieć chciałbym na koniec, że o ile łatwo jest w Polsce atakować Kościół, to Żydzi sa jednak potężni, mają swoje lobby i sa ekspertami w wywoływaniu takich afer, jak zrobił to prof. Gross. a więc szantażują Polaków np. zarzutami o współudział w mordowaniu Żydów w czasie wojny, co jest obrzydliwe. Żydzi mają też przewagę finansowa na świecie, właściwie też w każdej innej dziedzinie. Stad łatwo jest atakować Kościół, a o sprawach żydowskich nikt nie chce mówić.
   - Założył Pan Gminę Wyznaniowa Starozakonnych RP. W jakim celu?
   - Z wieloma przyjąciółmi Żydami byliśmy zatrwożeni tym, co się dzieje z majątkami pożydowskimi. Po wyrzuceniu mnie z cmentarza żydowskiego w Warszawie, założyliśmy Gminę Wyznaniowa Starozakonnych RP, nie po to, aby odzyskiwać majątki, bo działamy na podstawie innej ustawy, ale żeby mieć możliwość brania udziału w dyskusji na temat sytuacji majątków żydowskich w Polsce i ich wyprzedaży.
   Bolesław Sznicer był wieloletnim dyrektorem cmentarza żydowskiego, współorganizował zbiórkę pieniędzy na odlanie w brazie pomnika jąnusza Korczaka postawionego na terenie tej nekropolii. Wspierał zahamowanie procesu zniszczenia zabytkowego domu modlitwy przy ulicy Targowej 50/52 na warszawskiej Pradze, w którym znajdują się nieliczne malowidła ścienne przedstawiające cykl zodiakalny oraz grób Racheli w Betlejem. 1 października 2002 r. został usunięty z funkcji dyrektora cmentarza żydowskiego przy ulicy Okopowej w Warszawie, w wyniku konfliktu z zarządoem Zwiazku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP. Wraz z grupa działaczy założył alternatywna Gminę Wyznaniowa Starozakonnych w RP. Publikuje w formie internetowej i kserowanej "Głos Starozakonnych". Walczy o zmianę zapisu w ustawie z 20 lutego 1997 r., która uregulowała zwrot religijnych majątków żydowskich w ręce ZGWŻ.
   Wywiad ukazał się w tygodniku "Nasza Polska" Nr 40 (779) z 5 października 2010 r.
  Ps. Szkoda że p. Szenicer nie wspomniał jak te majątki zostały uzyskane. a wiadomo że wszystkie majątki żydowskie zostały nabyte droga oszustwa, kłamstw, przekrętów, lichwy i wyzysku ludności polskiej.

Członkowie zarządoów największych firm z GPW zarabiali w ostatnim półroczu średnio 65 tys. zł miesięcznie - pisze "Parkiet".
   Z analizy gazety giełdy wynika, że największe wynagrodzenia menadżerów sa w bankach - tam średnia pensją była o 3 proc. większa niż przed rokiem i przekroczyła 140 tys. zł miesięcznie.
   W banku BPH na wynagrodzenia zarządou wydano znacznie więcej - ponad 11 mln zł, co w przeliczeniu na jednego członka zarządou daje przeszło 266 tys. zł miesięcznie.
   Drugie miejsce ze średnia płaca 232 tys. zł zajęli członkowie zarządou banku Pekao, a trzecie Banku Handlowego - po ok. 222 tys. zł miesięcznie. O ponad 211 proc. więcej niż przed rokiem zarobiło kierownictwo PKO BP, który nie podlega już ustawie kominowej. W pierwszym półroczu na płace dla zarządou przeznaczono prawie 3 mln zł, podczas gdy rok wcześniej 950 tys. zł. średnio członek zarządou tego banku zarobił 82 tys. zł miesięcznie.
   (ks/Parkiet, pb.pl)

Grzęzawisko wielkości 770 miliardów - Wiesława Mazur
   Dług publiczny rośnie. W ciagu jednego dnia zadłużenie Polski zwiększa się o ok. 270 mln zł! Uświadomienie sobie tego może człowieka przyprawić o ciężki ból głowy. Można temu przeciwdziałać, liczac na cudowne przyspieszenie gospodarki o ładnych kilka procent, wtedy rządo mógłby nazbierać więcej pieniędzy z podatków (ekonomiści mówia wówczas o wysokim wzroście produktu krajowego brutto). Można też - i tego chwyta się rządo Tuska - spróbować prywatyzacji na potęgę, ale tutaj nasuwa się refleksją, co będzie, jak już wszystko zostanie sprzedane? Nad głowa każdego z nas wisi zadłużenie, które zbliża się do 20 tys. zł, wobec 12,2 tys. zł, w 2005 r. i 7,3 tys. zł w roku 2000. Dług publiczny Polski na koniec tego roku na pewno będzie wynosił ponad 770 mld zł - powiedzieli "Naszej Polsce" analitycy.
   W ostatnich latach dług eksploduje
   Każdego dnia państwowy dług publiczny Polski przyrasta o 270 mln zł
   Stan finansów Polski jest zły, a nawet bardzo zły - nie kryje w licznych wywiadach prof. Krzysztof Rybiński ze Szkoły Głównej Handlowej. Powiedzmy to, o czym mówi dzisiaj wiele osób: dług publiczny jest dziś o wiele wyższy niż za Edwarda Gierka. Wchodziliśmy w kapitalizm z długiem w wysokości 1,1 tys. dolarów na głowę Polaka. Ponad dwadzieścia lat temu dług publiczny wynosił 42,2 mld dolarów. Trzeba pamiętać, że dług zaciagnięty przez każdy rządo jest taki, jak każdy inny - należy go spłacić. W marcu ub. roku Polska spłaciła ostatnia ratę długów zaciagniętych w latach 70. wobec Klubu Paryskiego, czyli wierzycieli rządoowych. Do spłacenia pozostaje jeszcze zadłużenie wobec banków komercyjnych. Ten dług wynosi 340 mln dolarów i musi zostać uregulowany do 2024 r. W III RP, jak wiadomo, zadłużyliśmy się na nowo, zadłużenie zagraniczne skarbu państwa na poczatku ub. roku wynosiło ponad 46,35 mld dolarów, zadłużenie krajowe 122,57 mld dolarów. Razem - 168,92 mld dolarów. Minęło półtora roku i widzimy, co się dzieje, dług niemal eksploduje. Polska stała się prawdziwym dłużnym grzęzawiskiem, ostatnie lata mocno nas pograżyły, jeszcze trochę i trudno będzie wysunać nos nad gęste, dłużne błoto. Tyle go jest, że nasze długi spłacać za nas będa dzieci i wnuki, a kto wie, czy i nie prawnuki.
   Mamy rządo kochający biurokrację
   Szczególnie szybki przyrost długu obserwujemy od trzech lat. Zadłużenie, w porównaniu do tego, co było, niezwyczajnie szybko zaczęło w tym czasie przyrastać w całym sektorze finansów publicznych, eksplodowało szczególnie zadłużenie krajowe, łacznie ze zobowiazaniami samorządoów oraz zadłużenie zagraniczne. Zaciagnęliśmy nowe wielkie zobowiazanie finansowe, jakie tylko się dało: krótkoterminowe, długoterminowe i średnioterminowe, których przyrost jest ściśle powiazany z występowaniem deficytów budżetowych. Kto jest temu winien? Kolejne rządoy z ich marna, niecelna polityka finansowa Od dawna nie umiemy żyć bez rosnacego długu publicznego (nie tylko zreszta my, inni też, patrzmy jednak przede wszystkim na siebie i nie przyrównujmy sytuacji Polski do sytuacji np. do Stanów Zjednoczonych, bo to śmieszne), ponieważ co roku pożyczamy więcej pieniędzy niż ich jesteśmy w stanie pozyskać do państwowej kasy. Dług publiczny jest niczym innym, jak zsumowaniem nadmiernych apetytów wyrażających się deficytami budżetowymi, wydatków ponad stan, państwa i instytucji publicznych. W przyjmowanych corocznie przez Sejm ustawach budżetowych rządoy z góry zakładają, że wydatki i wpływy do państwowej kasy absolutnie się nie zbilansują i trzeba wyciagnać ręce po pożyczki, sprzedając coraz więcej obligacji i bonów skarbowych, prywatyzować za wszelka cenę. W br. Polacy pracowali więcej niż pół roku na wydatki zaplanowane przez rządo. Tylko czekać, kiedy będa pracować na te wydatki cały boży rok. a rządo ze swojej strony sobie nie żałuje, tworzy dziesiatki tysięcy dodatkowych etatów urzędniczych w administracji państwowej, które w 2010 r. będa kosztowały budżet państwa ponad 4 mld zł. Mówi się już o Platformie Obywatelskiej, jako o partii wspierającej i rozwijąjącej w Polsce machinę biurokratyczna. Okazuje się, że liberalizm nie jedno ma imię.
   Banki moga zająć "część państwa"?
   W miarę wzrostu długu publicznego rosna koszty jego obsługi. W tym roku spłaty rat i odsetek kapitałowych pochłona 35 mld zł. rządo Donalda Tuska wytworzył w tym roku niebywała dziurę budżetowa, która rozrosła się do 100 mld zł, 50 mld zł umieszczone zostało w budżecie, a drugie 50 mld zł to sa deficyty jednostek samorządoów terytorialnych i ogromne kwoty wypchnięte poza budżet, przy pomocy tzw. kreatywnej księgowości. Tegoroczna "dziura" powiększy wydatnie państwowy dług publiczny. Czy tak może dziać się bez końca? I czy państwo może zbankrutować? Na internetowych stronach Narodowego Banku Polskiego informują, że państwo zbankrutować nie może, ale dodają, że "za niespłacone długi wierzyciele moga zająć część państwa". Bez wojny międzynarodowe instytucje finansowe, czyli m.in. banki, mogłyby zająć "część państwa", brzmi to niezbyt zrozumiale, ale jednak niepokojąco, bo nie wiadomo, czym banki, nie posiadając konwencjonalnych armat, będa do nas strzelać? I czy chodzi o ziemię? a jeśli tak, to z ludźmi czy może raczej "oczyszczona", bez nich? Jeżeli jednak z ludźmi, czy moga być wśród nich np. emeryci i czy będa mieli zagwarantowane swoje świadczenia albo czy banki zechca przyjąć pod swój dach także osoby chore? Poruszamy się wśród niedomówień. a może jest mowa "tylko" o ewentualnym zajęciu przez instytucje finansowe zakładów przemysłowych i kopalń znajdujących się jeszcze w portfelu resortu skarbu? Niedługo będzie w tym portfelu ziało pustka, wszystko, co tam mają, zostanie upłynnione.
   Ecofin dał Polsce czas do 2012 r.
   analitycy podają zazwyczaj wysokość długu publicznego, w relacji do PKB (tj. wartości tego wszystkiego, co wyprodukujemy w ciagu roku). Na podstawie danych z ostatnich siedmiu miesięcy prognozują, że dług publiczny na koniec 2010 r. zbliży się do 55 proc. PKB i może przekroczyć tzw. drugi próg ostrożnościowy. Wierzyciele od takich pożyczkobiorców moga zażadać wyższej premii za zwiększone ryzyko spłaty zadłużenia. Wyliczono, że każdy dodatkowy punkt relacji długu do PKB pociaga za soba wzrost premii dla inwestorów za ryzyko pożyczki od 1,2 do 1,6 punktów procentowych. Pożyczający musi być więc wiarygodny, bo może zapłacić podwójnie i wpaść w potworna spiralę zadłużenia. Mamy konstytucyjny zapis, a także zapis unijny, że dług publiczny nie może przekraczać 60 proc. PKB. Przejście przez ten próg byłoby przekroczeniem ostatniego, trzeciego progu ostrożnościowego, jeśli tak rzeczywiście by się stało, następny budżet (według wspomnianych zapisów) musiałoby zostać skonstruowany bez uwzględniania jakiegokolwiek deficytu. To przecież nierealne. Przypomnijmy, że rok temu Ecofin, czyli ministrowie finansów Unii Europejskiej, dali Polsce czas do 2012 r. na doprowadzenie deficytu budżetowego do granicy poniżej granicy 3 proc. PKB (mamy 7 proc.). Po przekroczeniu 60 proc. długu publicznego w relacji do PKB, jak już nieraz pisaliśmy na stronach poświęconych gospodarce, sytuację mielibyśmy dramatyczna, ponieważ rządo zostałby zobligowany do oszczędności rujnujących gospodarkę, m.in. nie byłoby mowy o jakiejkolwiek działalności prorozwojowej. Kto wie, czy nas w przekroczenie trzeciego progu ostrożnościowego rządo nie wpakuje, ponieważ od miesięcy nie podejmuje żadnych ważnych decyzji dotyczacych naprawy finansów publicznych. Zadawala się mizdrzeniem do elektoratu, żeby wygrać wszystkie możliwe wybory. Tymczasem finanse publiczne zapadają się coraz głębiej w grzęzawisko.
   Wiesława Mazur
   artykuł ukazał się w tygodniku "Nasza Polska" Nr 35 (774) z dnia 31 sierpnia 2010 r.
   Za: bibula.com

Polska w ramach unijnego programu zapełniania Europy kolorowymi imigrantami zamierza przyjmować przybyszów z afryki, którymi przepełnione sa już inne kraje kontynentu.Polska uczestniczyć będzie wraz z Niemcami, Francją, Wielka Brytania, Słowacją i Słowenia w programie relokacji imigrantów. Na poczatek nasz kraj przyjmie sześciu afrykańskich imigrantów, możliwe, że będa to obywatele Somalii. Przyleca oni z Malty, gdzie często przybijąją łodzie wypełnione afrykańczykami szukającymi nowego miejsca do życia w Europie. Mają oni być sprawdzani, czy sa uchodźcami politycznymi, gdyż wtedy mają największe szanse na osiedlenie się w Polsce i prawo do pomocy.
   jako "uchodźcy polityczni" w Europie ladują każdego roku setki tysięcy kolorowych imigrantów; sprawdzenie autentyczności ich "politycznych problemów" w ojczystych krająch jest przeważnie niemożliwe. jako "ofiary rasistowskich prześladowań" na wyspy brytyjskie wyjeżdżali m.in. Cyganie z Polski, Słowacji czy Czech. Podobna taktykę stosują również imigranci z afryki.
   W unijnym programie chodzi o to by przesiedlać afrykańskich imigrantów z krajów takich jak Malta, Włochy czy Hiszpania, które sa najczęściej pierwszymi krająmi europejskimi gdzie ladują przybysze. Przesiedlenie ich do Polski oznacza, że nasz kraj, jako pierwszy w którym wystapia o pomoc, będzie zobowiazany do zapewnienia im utrzymania
   W 2008 roku przez Morze śródziemne do Europy przedostało się 67 tysięcy afrykańczyków. Na razie jest to współfinansowany przez UE program pilotażowy, jednak polski rządo planuje przyjmować coraz więcej imigrantów, a ich utrzymanie finansować z... rezerwy budżetowej. Oznacza to, że Polacy zostana obarczeni kosztami utrzymania imigrantów. Podczas gdy ciagłe podwyżki podatków, fatalny stan służby zdrowia i edukacji tłumaczone sa brakami w budżecie państwa, okazuje się, że sa pieniadze na to, by planować napływ afrykańskich utrzymanków.

Do obejrzenia i wysłuchania, bez komentarza:

Ta katastrofa będzie miała gorsze następstwa niż wybory prezydenckie w Polsce, zwanej coraz częściej Polandia.   30.06.2010r.
   W USa sprawa zaczyna być coraz bardziej napięta i mówi się o wszystkich koszmarnych scenariuszach od wprowadzenia stanu wojennego, przez ewakuację Florydy a na eksplozji atomowej na dnie Zatoki skończywszy. Sytuacją wyglada na krytyczna. I składa się na ten obraz wiele różnych elementów.
   1) strefa Zatoki jest objęta blokada informacyjna - dochodzi do aresztowań dziennikarzy, zaś główne media wyraźnie przedstawiają tylko wycinek prawdy. aresztowań dokonują prywatne służby ochroniarskie BP nie mające do tego uprawnień, aczkolwiek w zgodnej opinii obserwatorów i uczestników dramatu w Luizjąnie odbywa się to za cichym przyzwoleniem rządou USa.
   2) jedyna możliwość wgladu w sytuację w Zatoce to przelot prywatnym samolotem nad jej terenem - jak dotad to się udaje, choć i tutaj się mówi o zakazie lotów motywowanym ponoć stężeniem toksycznych gazów w powietrzu. Ta motywacją nie jest pozbawiona sensu, ale z pewnościa jest jeszcze inny powód próby limitowania lotów. Otóż przelot z wtorku 8 czerwca ukazał 6 wycieków w Zatoce Meksykańskiej, z czego 3 sa dziełem DeepWater Horizon, a pozostałe 3 - innej firmy wydobywczej. To oznacza, że ilość oleju, która dostaje się do Zatoki jest WIELOKROTNE WIĘKSZa, niż wszystkie dotychczasowe szacunki podają.
   3) ameryka się budzi i ludzie zaczynają sobie zdawać sprawę, że sa oszukiwani co do skali dramatu. Naukowcy przyznają anonimowo, że mają zakaz ująwniania części informacji o stanie Zatoki.
   4) narasta problem chemikaliów rozpylanych przez BP - Corexitu 9500. Wiadomo, że jest on ekstremalnie toksyczny i że paruje do atmosfery. Jest coraz więcej paniki i przypadków hospitalizacji osób z objąwami zatrucia. Ująwniono też rosyjski raport naukowców dla Miedwiediewa, w którym Rosjąnie pisza, że stoimy u progu największej katastrofy ekologicznej czasów nam współczesnych i że zagraża ona życiu całej planety. Corexit 9500 jest czterokrotnie bardziej toksyczny, niż sama ropa naftowa.
   5) ropa zaczyna zatykać filtry największej w USa stacji odsalania wody (Tompa), która zaopatruje w słodka wodę cześć wybrzeża Luizjąny. Drobnych 600 000 gospodarstw... Przed dramatycznymi wyborami stoją też elektrownie Luizjąny, które używają do chłodzenia swoich turbin i reaktorów wody z Zatoki, ale nie moga używać wody z ropa.
   6) coraz bardziej dwuznaczna jest rola rządou USa w całej katastrofie, a raczej jego kompletne zlekceważenie skali zagrożenia. Ująwniono, że ofertę pomocy dla rządou USa złożyły rządoy następujących państw: Kanady, Chorwacji, Francji, Niemiec, Irlandii, Meksyku, Holandii, Norwegii, Rumunii, Republiki Korei, Hiszpanii, Szwecji, Wielkiej Brytanii oraz ONZ. ODPOWIEDZ aDMINISTRaCJI USa BYŁa NEGaTYWNa - "nie skorzystamy z pomocy, poradzimy sobie sami" (!!!!!!!)
   7) Norwegia zablokowała prace wydobywcze BP na morzu północnym do czasu wyjąśnienia okoliczności katastrofy w Zatoce. Ma to zwiazek z - jak dotad niewielkim - wyciekiem ropy z jednej z platform wydobywczych BP u wybrzeży Norwegii.
   8) główny przeciek (czyli ten nam dotychczas ująwniony) staje się coraz gwałtowniejszy, albowiem ropa i gaz wydobywające się pod ciśnieniem, z którym żadna ludzka technologia sobie dotad nie radziła, zabiera ze soba kamienie i okruchy skalne, co działa jak pilnik rozwiercający sam kanał, którym ropa się wydobywa i jest on coraz szerszy. Jeśli dodać do tego erozję dna oceanu w całym rejonie wycieku, możemy za kilkanaście miesięcy stracić całe życie morskie na naszej planecie. To opinie naukowców i dziennikarzy.
   9) naukowcy zwracają uwagę, że nawet gdy dojdzie do wyrównania ciśnienia ropy i wód Zatoki (po wielu miesiacach wycieku i kompletnej dewastacji ekologicznej planety), wówczas woda zacznie się wdzierać w miejsce, w którym obecnie znajduje się ropa. Temperatura tych obszarów szacowana jest na 400 stopni Celsjusza. Eksplozją parującej wody może doprowadzić do przemieszczenia się fragmentów dna, co wywoła mega tsunami w rejonie Zatoki.
   Zanosi się na tragedię o niewyobrażalnej skali, o której bynajmniej nas nie informują w dziennikach telewizyjnych. (...)
   jak podają źródła niezależnej austriackiej śledczyni jąne Burgermeister, 40 milionów ludzi ma być ewakuowanych z rejonu zatoki. Pomimo, że ludziom "sprzeda się", że to tylko czasowa ewakuacją, to istnieją, jak pisze jąne, niezbite dowody, że wyciek ropy został wywołany celowo, aby wprowadzić stan wojenny (czy wyjątkowy)...
   Jeśli doszło do pęknięcia skorupy ziemskiej na dnie morskim, to wycieku nie da się żadna miara zatamować. Grozi olbrzymia globalna katastrofa ekologiczna. W najbliższym czasie ropa i benzyna oraz gaz podrożeją dwa, a nawet więcej razy. To tylko kwestia czasu.
   Obie firmy olejowe BP i Transocean, sa na skraju bankructwa, co okaże się w ciagu kilku tygodni. Pozostawia wtedy społeczeństwo amerykańskie, a także ludzkość, samym sobie naprzeciw tej katastrofy...

Ze strony http://www.koledzyzwojska.pl/artykul/mamy-bardak-nie-wojsko kopia artykułu, którego treści raczej nie pozstawiają czytelnika obojetnym.
   Czas przestać udawać, że mamy sprawne wojsko. Katastrofa smoleńska oraz powódź wykazały wszystkie słabości polskiej armii... Tak zaczał swój najnowszy głośny tekst dowódca GROM Sławomir Petelicki. Sa echa...
   Można powiedzieć, że Petelicki się wkurzył, choć koszarowe "wkurwił" pasowałoby chyba bardziej do jego stanu. Po głośnej marcowej kłótni z generałem Polko na wizji w TVN 24, kiedy to tematem sporu był bałagan w jednostce "Grom", generał Petelicki coraz mocniej udziela się publicystycznie. Jego ostatnim pokaźnym dzieckiem jest wielki artykuł w "Rzeczpospolitej" z poniedziałku 7 czerwca. Poddał on miażdżacej krytyce stosunki w Wojsku Polskim. Poniżej skrót i główne tezy tego wyjątkowo ostrego tekstu:
   Petelicki twierdzi na łamach "Rz", że to nie piloci Tu-154 sa winni katastrofy pod Smoleńskiem, ale minister obrony narodowej Bogdan Klich, który "... zostawił ich bez wsparcia i pomocy, tak jak rok temu śp. kapitana Daniela ambrozińskiego, którego patrol Talibowie bezkarnie ostrzeliwali przez sześć godzin".
   I dalej: "Państwo, które nie potrafiło zapewnić ochrony swojemu prezydentowi, ministrom i najwyższym dowódcom wojskowym nie zdało egzaminu. Wmawianie Polakom, że państwo zdało egzamin, a zawiniła pogoda, piloci, lotnisko w Smoleńsku i Kancelaria Prezydenta, kompromituje nas nie tylko w oczach sojuszników w NaTO i Unii Europejskiej, ale przed całym światem.
   W 1990 roku oficerowie b. wywiadu PRL uratowali w Iraku życie amerykańskim oficerom CIa i DIa. Z wdzięczności za ten spektakularny akt odwagi i profesjonalizmu rządo USa (...) nie tylko zmniejszył nasze długi o 20 miliardów dolarów i udzielił pomocy przy tworzeniu jednostki GROM, ale także przez ponad dziesięć lat uczył kolejne rządoy RP zarządozania w sytuacjąch kryzysowych i ochrony infrastruktury krytycznej państwa. Zdaniem amerykanów było to niezwykle ważne dla ładu demokratycznego wolnej Polski. Nasz strategiczny partner wiedział, co mówi! My na to odpowiadaliśmy, że polski lotnik potrafi latać na drzwiach od stodoły (...)".
   Na co zwrócił uwagę generał?
   Na następujące fakty:
   a) to minister Obrony Narodowej dysponuje samolotami CaSa, jak-40 i Bryza, mającymi między innymi służyć do transportu najwyższych dowódców. Dysponuje też pilotami wojskowymi, technikami lotniczymi mogacymi sprawdzić i w razie potrzeby odpowiednio przygotować polowe lotnisko a i lotniska zapasowe dla najważniejszych delegacji. b) to w dyspozycji ministra obrony narodowej jest Służba Kontrwywiadu Wojskowego i Żandarmeria Wojskowa, do obowiazków których należy ochrona najwyższych dowódców naszego wojska. Dla wszystkich specjąlistów (z wyłaczeniem tych od propagandy) oczywiste jest, że ekipy SKW i Żandarmerii Wojskowej powinny znajdować się na lotnisku w Smoleńsku i lotnisku wybranym jako zapasowe przed przylotem delegacji, a nie wieczorem po porannej katastrofie! Nie ma takich cudów techniki, które pozwoliłyby prawidłowo zabezpieczyć rządoowe telefony satelitarne, laptopy i telefony ofiar katastrofy, do której doszło rano, jeśli się przybywa na jej miejsce wieczorem. a zabezpieczenie tych urządozeń jest bardzo ważne, bo aby w inny sposób zdobyć znajdujące się na nich dane, obcy wywiad musiałby pracować wiele lat.
   Wiedza za milion dolarów
   Generał pisze:
   "Dzięki zaufaniu rządou Tadeusza Mazowieckiego mogłem w 1990 roku nie tylko zaczać tworzyć GROM, ale przejść kilkuletnie szkolenie, na które rządoy USa i Wielkiej Brytanii wydały ponad milion dolarów. To dzięki zdobytym wtedy umiejętnościom w zakresie zarządozania ryzykiem, ochrony infrastruktury krytycznej państwa i zarządozania w sytuacjąch kryzysowych mogłem przez ostatnie osiem lat pracować jako doradca strategiczny prezesa globalnej korporacji amerykańskiej. Także z tego powodu czuję się zobowiazany pomagać społecznie Polsce. Dlatego po katastrofie przekazałem moje przemyślenia premierowi oraz posłom, a teraz zwracam się do czytelników "Rzeczpospolitej".
   W 1920 roku wielkie zwycięstwo Polaków nad armia Czerwona przeciwnicy marszałka Józefa Piłsudskiego nazwali cudem nad Wisła, choć to nie był cud. To było skoordynowane, przemyślane działanie bohaterskich profesjonalistów. Wybitni polscy matematycy rozszyfrowali system łaczności wroga, dzięki czemu polskie dowództwo mogło wyprzedzać ruchy armii Czerwonej na froncie o długości 700 km.
   Pomagało wtedy całe społeczeństwo czujące, że jest dobrze dowodzone. Żołnierz w czasie wojny, tak jak strażak, policjąnt i ochotnik w czasie klęski żywiołowej, ma niezbywalne prawo być dobrze dowodzonym. Jednak gdyby nie ostatnia katastrofa, to oszukiwane przy pomocy piarowskich sztuczek społeczeństwo nie dowiedziałoby się pewnie o rozmiarach aroganckiego nieudacznictwa władzy.
   Redaktor naczelny bardzo popularnego wśród młodzieży, żołnierzy zawodowych i miłośników wojskowości miesięcznika "Komandos" andrzej Wojtas w ostatnim edytorialu pisze: "Historia wojskowości nie odnotowuje takiego przypadku, aby w ciagu dwóch lat w wyniku dwóch niemal takich samych incydentów, jakaś armia straciła wpierw wszystkich dowódców sił lotniczych, a następnie wszystkich głównodowodzacych. arabskie przysłowie powiada, iż tylko dureń potyka się dwa razy o ten sam kamień (...)".
   Powódź jako pijąrowska okazją
   O powodzi Petelicki ma do powiedzenia między innymi to:
   "Elementarna zasada jest, że premier i ministrowie kierują akcją ratownicza ze sztabu. Na miejsce kataklizmu wolno im przyjechać dopiero po zakończeniu tragedii, żeby ocenić straty. Przyjązd w czasie akcji ratowniczej ma charakter czysto piarowski i dezorganizuje pracę miejscowych służb ratowniczych, które zamiast zajmować się ratowaniem dobytku mieszkańców, w tym ich zwierzat, musza zajmować się premierem i jego świta. Wystarczy się zastanowić, ile koni, krów i innych zwierzat domowych mogłyby uratować amfibie przewożace terenowe bmw premiera, ministra spraw wewnętrznych i ministra obrony narodowej.
   Użycie w pierwszym etapie katastrofy tylko 700 żołnierzy i brak ciężkich śmigłowców przystosowanych do przenoszenia specjąlnych wielkich worków z gruzem, które moga szybko uszczelnić duże wyrwy w przerwanych tamach, stanowić może nawet podstawę do wnioskowania o postawienie przed Trybunałem Stanu odpowiedzialnego za to ministra".
   I jeszcze mocniej:
   "Czas przestać udawać, że mamy sprawne wojsko. Gdy Romuald Szeremietiew mówił kiedyś, że dla bezpieczeństwa obywateli potrzebne sa śmigłowce, a nie samoloty F-16, po prostu go zniszczono. Brał w tym udział obecny kandydat na prezydenta Bronisław Komorowski. To Komorowski jako minister obrony narodowej obniżył pensję komandosów GROM i zaakceptował wykreślenie z etatu jedynych w naszych Siłach Zbrojnych pilotów śmigłowców przeszkolonych w USa do nocnych lotów na niskich wysokościach. W wyniku tej decyzji odeszło z GROM kilkudziesięciu świetnie wyszkolonych specjąlistów.
   Wcześniej Bronisław Komorowski próbował przekazać GROM pod dowództwo gen. Jerzego Słowińskiego - szefa Żandarmerii Wojskowej, z którym polował na terenie zamkniętego ośrodka wojskowego Omulew. a generał Słowiński, powołując się na decyzję ministra Komorowskiego, zażadał od dowództwa GROM zaprezentowania sobie karabinów snajperskich, bo chciał sprawdzić, czy nadają się one do polowań."
  
   Co tam sarny, skoro gina ludzie
   Mocne? Petelicki jedzie po bandzie. Oto władza poluje z generalicją - jak za Gierka. I chce używać do tego żołnierskich karabinów!!! ale co tam śmierć saren, kiedy gina żołnierze. Oddajmy znów głos generałowi:
   "Rok temu, po bohaterskiej, ale niepotrzebnej śmierci kapitana Daniela ambrozińskiego w afganistanie, premier miał szansę skorzystać z rad wybitnego dowódcy generała Waldemara Skrzypczaka, który ostrzegał, że biurokratyczny beton w wojsku może doprowadzić do kolejnej katastrofy. Jednak wtedy generała zakrzyczano, twierdzac, że naruszył święta zasadę cywilnej kontroli nad wojskiem. To pewnie dlatego żadnemu z najwyższych dowódców wsiadających na pokład tupolewa nie przyszła do głowy myśl, że powinni polecieć innymi samolotami. śp. kapitan Daniel ambroziński ze swym patrolem był pozostawiony bez pomocy tak samo jak piloci samolotu Tu-154 lecacego do Smoleńska".

  Wypadek czy zamach? a jeśli zamach to czyj - FSB czy CIa?  30,04,2010r.
  Szok wywołany katastrofa w Smoleńsku powoli miją. Nie kończa się natomiast pytania - czy to był wypadek, czy zamach? W mediach i w internecie kraża domysły, spekulacje, podejrzenia czy wręcz oskarżenia. Przy czym jako winnego ewentualnego zamachu widzi się przede wszystkim Rosję.
   Rosją solidnie i rzetelnie zapracowała sobie w okresie ostatnich trzystu lat na niechęć Polaków.
   Przy czym nawet zbrodnie reżimu Stalina na Polakach przypisywane sa Rosji. Choć w czasie jego dyktatury najwięcej wymordowano Rosjąn, a najwyższe stanowiska zajmowali wtedy niekoniecznie Rosjąnie.
   Z góry zaznaczam, że wolałbym, aby katastrofa w Smoleńsku okazała się wypadkiem, a nie zamachem. Nadal jest możliwe, że był to splot kilku niekorzystnych okoliczności i przypadków. ani jeden z nich samodzielnie do katastrofy by nie doprowadził; ale wszystkie one zebrane razem zakończyły się katastrofa.
   Najtrudniej jest wytłumaczyć, dlaczego samolot schodzac do ladowania był za nisko, dlaczego był przesunięty w stosunku do osi pasa startowego i dlaczego był ustawiony względem niego pod ukosem.
   Niepokój wśród wielu obserwatorów wywołują zbyt powolne ich zdaniem komunikaty i opóźnianie ogłoszenia wstępnych wyników badania czarnych skrzynek ze strony Rosjąn. Padają pytania - czy czarne skrzynki można wymanipulować? Pytania te sugerują, że Rosją będzie chciała - manipulując zapisami w czarnych skrzynkach - zatrzeć ślady prawdziwej przyczyny katastrofy, a więc ślady zamachu na samolot.
   a może jest inaczej?
   a może jest inaczej? Może Rosjąnie już wiedza, że katastrofa nie była wypadkiem a zamachem. Jedynie nie mają możliwości udowodnienia, że zamach ten nie był ich "dziełem". Dlatego klucza i zwlekają.
   ją osobiście uważałem i nadal uważam katastrofę w Smoleńsku za wypadek. Choć ostatnio nie mam jednak takiej absolutnej tego pewności.
   W sieci pojąwiła się wiadomość o ksiażce Caspara Weibergera pt. "Następna wojna światowa". [link]
   Właściwie wszystkie przepowiednie autora okazały się nietrafne. Poza ta jedna jedyna, choć i ona umieszczona jest w niewłaściwym czasie - a więc, że (za sprawa Rosji - ?) zginie polski rządo i dowódcy wojskowi. Gwoli ścisłości należy zaznaczyć, że dla amerykanina, jakim był Weinberger, właśnie prezydent i jego gabinet i doradcy, poprzez analogię do systemu politycznego USa, to właśnie "rządo".
   Trudno jest mi wyobrazić sobie uduchowionego polityka, mającego prorocze wizje. Politycy w ogromnej większości sa to zazwyczaj zimni, wyrachowani pragmatycy, ludzie wychodzacy z zasady, że cel uświęca środki. Weinberger nie "przewidział" zamachu. On wiedział, że do niego dojdzie. Podał jednak nieprawdziwych wykonawców zamachu.
   Jeszcze słowo o Weinbergerze. Był on bezpośrednio zamieszany w aferę rządou Reagana znana jako afera Iran-Contras. Polska wikipedia pisze o tym bardzo oszczędnie i lakonicznie: [link]. Obszerniejsza jest relacją o aferze w wikipedii niemieckiej: [link]. a więc mamy tutaj do czynienia nie z Weinbergerem - uduchowionym wizjonerem, a z cynicznym, łamiacym prawo uchwalone przez kongres USa politykiem.
   NWO
   W tym miejscu istotna jest znajomość kilku najważniejszych dla losów dzisiejszego świata spraw zakulisowych, mających bezpośredni wpływ na obecna politykę USa , a poprzez nie na politykę światowa.
   W USa od dziesięcioleci mówi się o NWO. Nawet prezydenci Stanów Zjednoczonych w oficjąlnych wystapieniach o tym wspominali. Zakulisowym ideologiem i reżyserem NWO jest świat finansjery, bankierzy (FED), potentaci gospodarki. Czyli mówiac krótko - liderzy grupy Bilderberga i Komisji Trójstronnej.
   Przypomnę jedna tylko wypowiedź Davida Rockefellera:
   "Znajdujemy się na pograniczu globalnej przemiany. Wszystko czego potrzebujemy, to odpowiedni kryzys, a narody zaakceptują Nowy światowy Porządoek [New World Order]."
   Przypomnę też wypowiedź jąmesa Warburga (CFR):
   "Będziemy mieli rządo światowy czy wam się to podoba czy nie; za wasza zgoda, lub poprzez zabór." Kapitalna rolę w planie narzucenia światu NWO odgrywa rządo i armia USa.
   W roku 1997 powstała organizacją PNaC (Projekt dla Nowego amerykńskiego Wieku). Głównym celem PNaC jest zdobycie przez USa w świecie absolutnej wyższości. I to przy użyciu wszelkich sposobów i środków, także militarnych. [link]
   We wrześniu roku 2000 w raporcie PNaC o przebudowie amerykańskich sił pisze się o potrzebie "nowego Pearl Harbour". W styczniu 2001 władzę obejmuje prezydent Bush junior. 11 września 2001 amerykę spotyka "nowy Pearl Harbour". Przy czym w nowej administracji prezydenta Busha pracowało wielu ludzi z PNaC, którzy takiego właśnie nowego Pearl Harbouru z wytęsknieniem oczekiwali (aby rozpoczać realizację ich własnych planów). W międzyczasie wypływa coraz więcej watpliwości pod adresem oficjąlnej wersji, jakoby koczujący w jąskiniach w afganistanie fundamentaliści byli w stanie te zamachy przeprowadzić. Coraz więcej poważnych badaczy, naukowców, a nawet wojskowych przekonanych jest, że zamachy z 11/9 były "własna robota" władz USa, która zwalono na al-Kaidę i Osamę bin Ladena.
   W internecie istnieją setki, a nawet tysiace stron i portali zajmujących się tym kluczowym dla dzisiejszego świata wydarzeniem. Podam przykłady: [link], [link], [link].
   Zamach z 11/9 i obarczenie wina za niego al-Kaidy dało z kolei ameryce pretekst do agresji na afganistan. Dwa lata później, na podstawie sfabrykowanych dowodów, jakoby Irak posiadał fabryki broni chemicznej i biologicznej nastapiła inwazją na ten kraj.
   Niedawno Brytyjczycy za wysłanie ich wojsk do Iraku postawili Tony Bleira przed specjąlna komisją. Zarzuca się jemu, że jego rządo fabrykował "dowody" na istnienie broni masowej zagłady w Iraku, aby mieć pretekst do wojny u boku ameryki.
   Bush junior miał więcej szczęścia. amerykanom nie przyszło do głowy, aby i jego postawić przed taka komisją. Bo kogo to dzisiaj w ameryce interesuje, czy broń masowego rażenia Saddam miał, czy nie. Ważne jest, że iracka ropa jest bezpieczna.
   Wszystko zgodnie z planem PNaC!
   Ponadto, poza bezpośrednia korzyścia, jaka jest trwała obecność wojsk USa w strategicznym terenie roponośnym, uboczna korzyścia było przyzwyczajenie opinii światowej do agresji różnych "wojsk koalicji" pod przywództwem USa na suwerenne państwa. armia USa przejęła rolę światowego żandarma.
   Problem Rosji
   Najtwadszym orzechem do zgryzienia dla realizatorów NWO jest problem Rosji. Osłabiona rozpadem ZSRR Rosją powoli odzyskuje pozycję drugiego supermocarstwa. Militarnie nadal nim jest. Gospodarczo wprawdzie Rosją kuleje, ale jej potencjął w postaci zasobów naturalnych plasuje ją nawet przed USa. Nie widać też, aby miała Rosją ochotę poddać się dyktatowi amerykańskiej oligarchii finansowo-bankierskiej. Prowokacje na jej obrzeżach, jak ostatnio w Kirgistanie, a wcześniej w Gruzji, a mające Rosję osłabić, to jeszcze za mało, aby rzucić Rosję na kolana.
   I w tym momencie przydarza się tragedia w Smoleńsku. a więc "przewidziany" przez Weinbergera zamach na polski rządo i dowództwo wojskowe.
   Zachodnie media już informują o podejrzeniach pod adresem Rosji, jakie coraz głośniej wypowiadane sa w Polsce. Jeśli katastrofa okaże się zamachem, a Rosji nie uda się udowodnić, że to nie ona zamachu dokonała, jej pozycją na arenie międzynarodowej nie będzie godna pozazdroszczenia.
   Postawienie Rosji pod obstrzałem, poderwanie jej autorytetu na arenie międzynarodowej byłoby na rękę ideologom NWO. Ponadto pokazaliby w ten sposób Rosji, że nawet na jej terenie, stosunkowo niedaleko od Moskwy, sa oni w stanie urządozać wymierzone przeciwko niej samej tak nieprawdopodobne prowokacje!
   Najważniejszym pytaniem jest wszakże, dlaczego USa miałoby dokonywać zamachu na znanego z proamerykańskich sympatii prezydenta Lecha Kaczyńskiego?
   Lech Kaczyński był miernym politykiem. Głównym celem jego polityki było uzyskanie przez Polskę statusu ważnego, a nawet "strategicznego" partnera (a raczej wasala i satelity) USa. Kaczyński próbował osiagnać to nawet kosztem polskiej racji stanu.
   Proamerykańska polityka Kaczyńskiego zakończyła się fiaskiem. O ile jeszcze Bush junior czasem łaskawie zauważał polskiego prezydenta, o tyle Obama Kaczyńskiego całkowicie ignorował. Ideolodzy NWO zmienili bowiem w międzyczasie strategię.
   Obama na ostatnie obchody rocznicy wybuchu II wojny światowej, zorganizowane z inicjątywy Lecha Kaczyńskiego, wydelegował pierwotnie niskiej rangi urzędnika. "Tarczę" obronna, o która nasz prezydent zdecydowanie zabiegał, ku upokorzeniu Kaczyńskiego odwołał Obama w dniu tak dla Polski znaczacym - 17 września.
   Lech Kaczyński angażował się w różne prowokacje antyrosyjskie. O jego zaangażowaniu w prowokację gruzińska pisano już wiele.
   Postawa progruzińska znalazła wtedy poparcie dla niego w środowiskach zdecydowanie antyrosyjskich. Była jednak krytykowana z innych pozycji. Przypomnę pewien ciekawy tekst na ten temat: [link].
   Próba wciagnięcia przez Kaczyńskiego całej Unii w poparcie dla Gruzji zakończyła się fiaskiem. Prowokacją Gruzji była szyta bowiem zbyt grubymi nićmi.
   Niepowodzeniem zakończyła się dla Kaczyńskiego jego polityka projuszczenkowska. Kaczyński popierał Juszczenkę nawet wtedy, gdy tamten nie krył się już z jego proUPa-owska i probanderowska sympatia. Na koniec spotkała Juszczenkę sromotna porażka w wyborach.
   Niepotrzebnie też wdał się Kaczyński w rozpętana przez Condoleezzę Rice nagonkę na "ostatniego dyktatora Europy". Belweder wykorzystywał do tej nagonki ostatnimi czasy andżelikę Borys. Nie zauważył przy tym nikt z otoczenia Lecha Kaczyńskiego, on sam zreszta też nie, że dziesiatki udekorowanych polskimi odznaczeniami państwowymi działaczy polonii na Białorusi, umieszczonych przez a. Borys na jej czarnej liście, miało zakaz wjązdu do ojczyzny. Belweder jedynie a. Borys honorował i cmokał ją w raczkę.
   Duży talent wykazywał Kaczyński w zasadzie w jednej sprawie.
   Do perfekcji opanował on granie na uczuciach patriotycznych milionów Polaków. Z dużym rozmachem ogranizował on obchody różnych ważnych i tragicznych rocznic. Wygłaszał pełne patosu i patriotycznej frazeologii przemówienia. Uroczysty nastrój dopełniały zawsze sztandary, flagi, fanfary, defilady.
   Niestety, ta patriotyczna frazeologia nie szła u Lecha Kaczyńskiego w parze z jego polityka, w której rządoko decydowała polska racją stanu. Częściej bardziej dbał on o interesy USa czy o interesy organizacji żydowskich, niż o interesy polskie. Wielu zapamiętało jemu jego poparcie dla zdelegalizowanej dekretem przez prezydenta II RP, Ignacego Mościckiego, loży B'nai B'rith. Najbardziej jednak do spadku jego popularności przyczyniło się ratyfikowanie przez niego Traktatu Lizbońskiego. Niektóre ugrupowania prawicowe określały Lecha Kaczyńskiego z tego powodu grabarzem suwerenności Polski.
   I to właśnie spowodowało, że jego szanse na reelekcję były znikome. Zbyt wiele środowisk, które na niego głosowały w roku 2005, nie miało zamiaru ponownie go popierać. Nawet na zasadzie mniejszego od kandydata PO zła.
   Kariera polityczna prezydenta Kaczyńskiego dobiegała końca. Groziło mu popadnięcie w polityczny niebyt, całkowita utrata znaczenia na politycznej scenie w Polsce.
   W tej sytuacji dla USa (i ideologów NWO) stawał się Lech Kaczyński bezwartościowa, bezużyteczna i zgrana karta.
   Przydatny byłby jeszcze tylko wtedy, gdyby na czele ważnej delegacji, przy okazji ważnej wizyty, zginał on w okolicznościach rzucających podejrzenie o wykonanie zamachu na niego przez Rosję.
   Zamach?
   Jeśli pozostaniemy przy założeniu, że przyczyna katastrofy był zamach, dwie rzeczy przecza udziałowi rosyjskich służb.
   Po pierwsze - obsługa lotniska proponowała zbliżającemu się Tupulewowi ladowanie gdzieś indziej. Gdyby Rosjąnie faktycznie zamach planowali, nie proponowaliby lotu np. do Mińska. Bo a nuż pilot posłucha i zamachu nie uda się przeprowadzić. Gdyby więc za zamachem stali Rosjąnie, postapiliby wręcz odwrotnie. Mimo niesprzyjąjącej pogody zachęcaliby załogę prezydenckiego samolotu do ladowania w Smoleńsku.
   Po drugie - komu jak komu, ale to właśnie nie Rosjąnom zależało na nagłośnieniu sprawy Katynia. Gdyby to oni stali za tym zamachem, zrobiliby to w innym miejscu i przy innych okolicznościach. ale nie w sasiedztwie Katynia i nie w 70-ta rocznicę tamtej zbrodni.
   Jest możliwe jeszcze inne wyjąśnienie zamachu, poza tropem "rosyjskim", przy pozostaniu przy wersji celowego spowodowania katastrofy.
   jak już wspomniałem, najwięcej watpliwości budzi niewłaściwe podchodzenie samolotu do ladowania. Czym można ten fakt wytłumaczyć? Znalazłem ciekawy tekst na ten temat - Meaconing czyli jak oszukać nawigację pokładowa. [link]
   Istotne w tym miejscu jest spostrzeżenie, że USa zdecydowanie góruje nad Rosją w technologii satelitarnej. GPS czy "Tarcza" (z wykorzystaniem systemu satelitarnego) to pomysły i realizacją amerykańska.
   Podejrzane zachowanie Rosjąn po katastrofie jest też w sumie łatwe do wytłumaczenia. Osoba, która przypadkowo znajdzie się w miejscu napadu rabunkowego czy zabójstwa, a nie mająca alibi, aby odsunać od siebie podejrzenia gotowa jest zmyślać co tylko może, aby uniknać posadzenia jej o dokonanie zbrodni. Rosjąnie przerażeni katastrofa dawali na poczatku sprzeczne czy nieprawdziwe wyjąśnienia, mogace w ich przekonaniu ich samych odciażyć. Sam Putin nie był w stanie nad poczatkowym chaosem informacyjnym zapanować. Przypuszczam, że on jako doświadczony KGB-owiec od poczatku domyślał się, że ktoś mógł podrzucić Rosji straszliwy problem. Bo wszystko, co zrobi, czy też czego nie zrobi Rosją od tego momentu, będzie podejrzane.
   Ponadto na miejscu katastrofy wystarczyło umieścić kilku obcych agentów, np. przebranych za dziennikarzy, aby rozsiewali oni plotki, domysły i powiększali dezinformacje. jak choćby tę kolportowana zaraz po katastrofie pogłoskę, że trzy osoby przeżyły katastrofę i w ciężkim stanie prawdopodobnie przebywają w szpitalu.
   Tak samo mogło być ze znanym, a nagranym tuż po katastrofie i kolportowanym w sieci amatorskim filmikiem. Organizatorzy zamachu na nagrany filmik czekali. Następnie narzucono na niego dodatkowa ścieżkę głosowa, ze strzałami, "dobijąniem rannych" itp. Filmik puszczono następnie w sieci.
   Przy okazji filmiku kolportuje się też sprzeczne informacje o losach domniemanego autora filmu. Przy czym, nie ma pewności, że jego autorem był andriej Mendierej. a jeśli taka osobę nawet faktycznie zamordowano, niekoniecznie musi mieć to zwiazek z filmikiem z miejsca katastrofy. a nawet, jak ma to zwiazek z filmikiem, morderca nie musi być ktoś z KGB. CIa też potrafi robić takie rzeczy. a w tym konkretnym przypadku podejrzenie i tak padnie na rosyjskie służby.
   Za to wszystkie te plotki, domysły i rewelacje powodują jedno: wciaż narastająca atmosferę podejrzliwości pod adresem Rosji.
   Jeśli katastrofa pod Smoleńskiem nie była wypadkiem, a była zamachem obcych, nierosyjskich służb, to zadanie to służby te wykonały perfekcyjnie. Bo jeśli śledztwo wykaże, że katastrofa była zamachem, Rosją będzie podejrzanym nr. 1.
   Jeszcze jedna sprawa wymaga wyjąśnienia. Tuż po wypadku krażyła w mediach i sieci informacją, jakoby poczatkowo planował prezydent Kaczyński podróż do Katynia pociagiem z setkami rodzin katyńskich. Później jednak zmienił decyzję. Może więc było to tak, że ktoś go od tego pomysłu odciagnał.
   Nawet zreszta w wypadku, gdy podróż od poczatku planowana była samolotem, brak odpowiedzi na pytanie - dlaczego tak dużo polityków, a zwłaszcza najwyższych dowódców wojskowych, znalazło się na pokładzie jednego samolotu.
   Otoczenie prezydenta, jak i on sam znane było z sympatii proamerykańskich i antyrosyjskich. Zapewne trudno byłoby rosyjskim służbom znaleźć dojście do prezydenta i wpływać na jego decyzje. Dojściem takim dysponowały natomiast służby USa i Izraela. Ktoś podpowiedział więc prezydentowi, aby leciał samolotem. a na dodatek podpowiedział mu, aby zabrał on na pokład samolotu wielu ważnych polityków i dowódców wojskowych. Po to na przykład, aby przyćmić uroczystości sprzed trzech dni z udziałem Tuska i Putina.
   Prezydent, mimo katastrofy w Mirosławcu dwa lata wcześniej, nieostrożnie usłuchał podszeptów i wział na pokład zbyt wielu ważnych polityków i dowódców wojskowych. Resztę znamy: w Smoleńsku doszło do tragicznej katastrofy. Zginał "rządo" i dowódcy wojskowi.
   "Przepowiednia" Caspara Weinbergera się spełniła.
   W tym miejscu wyraźnie podkreślam, że nadal pozostaję przy wersji tragicznego wypadku, jako jedynej przyczyny katastrofy prezydenckiego samolotu w Smoleńsku.
   Dopiero gdy wypłyna niezbite dowody na udział osób trzecich w katastrofie, uznam to za zamach. Przy czym już teraz, niejako z góry, na wszelki wypadek sugeruję, aby w przypadku udowodnienia wersji zamachu brać pod uwagę także innych sprawców zamachu, a nie głównie, czy wręcz wyłacznie, Rosję.
   Za: bibula.com

  Podpis Komorowskiego, czyli zgoda na szantaż  30,04,2010r.
   Pierwszymi, którzy skorzystali ze śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego sa funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa. śmierć ta bowiem przekreśliła możliwość zablokowania nowej ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, a co za tym idzie dała funkcjonariuszom zła dostęp do materiałów zbieranych przez nich przeciwko swym ofiarom.
   Bronisław Komorowski, składając swój podpis pod owa ustawa, wbrew woli nie tylko prezydenta, ale i śp. rzecznika praw obywatelskich jąnusza Kochanowskiego, otworzył szeroko esbekom drzwi do archiwów. Od tej pory każdy funkcjonariusz dostanie nie tylko swoją teczkę personalna, ale i wytworzone przez siebie tzw. materiały operacyjne.
   Co w tych materiałach gromadzono? Przede wszystkim wszystkie tzw. koprmateriały, czyli materiały kompromitujące, dotyczace inwigilowanych i rozpracowywanych osób. I to nie tylko działaczy opozycji demokratycznych, ale i zwykłych obywateli, którzy do tej pory nie zdają sobie z tego sprawy.
   O to kilka grup "haków", które znam z kwerendy tych akt:
   - zdrady małżeńskie i niemoralne prowadzenie się małżonków lub bliskich krewnych,
   - skłonności homoseksualne,
   - alkoholizm i inne nałogi, - konflikty personalne, zwłaszcza w rodzinach i zakładach pracy,
   - choroby psychiczne i wszelkie inne problemy ze zdrowiem (nagminnie łamano tajemnice lekarska).
   - negatywne cechy charakteru.
   Piszać swoją ksiażkę "Księża wobec bezpieki", miałem dostęp do wszystkich tych materiałów. Jednak ze względów etycznych żadnej z tych kompromitujących spraw nie ująwniłem. Podobnie postępowali inni historycy.
   Ująwnia to jednak byli esbecy, którzy masowo będa składać wnioski o dostęp do akt. Co więcej, moga to wszystko wykorzystać do szantażu swych ofiar i ich rodzin. Ludzie, którzy czynili tyle zła nie cofna się bowiem przed niczym, co może im dać korzyści materialne, zwłaszcza, że pomniejszono im ich emerytury. Wytworzy się też nowy biznes, czyli handel wiedza o sprawach kompromitujących.
   Od dziś więc esbecy moga ustawicznie wznosić toasty za zdrowie Bronisława Komorowskiego i za jego zwycięstwo w najbliższych wyborach. Od dziś także byli represjonowani i prześladowani przez system komunistyczny, a także ich bliscy, będa znów żyli w strachu.
   Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
   Za: http://www.isakowicz.pl

  Protest przeciwko prowadzonym negocjącjom w kwestii restytucji majątków żydowskich.
   Warszawa,30.06..2008
   Pan Lech Kaczyński Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
   Pan Donlad Tusk Prezes Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej
  
   Szanowny Panie Prezydencie!
   Szanowny Panie Premierze !
  
   W nawiazaniu do Panów wizyty w Waszyngtonie i w Izraelu oraz ostatnich spotkań na polskiej ziemi z Ronaldem Lauderem pragniemy przekazać Protest przeciwko Waszym obietnicom rozwiazania problemu restytucji mienia pożydowskiego.
   Jesteśmy bardzo zaniepokojeni składanymi przez Panów deklaracjąmi przedstawicielom organizacji żydowskich, iż niebawem Polska kończac prace nad ustawa reprywatyzacyjna dokona wypłaty rekompensaty za pozostawione i utracone mienie Polskich Żydów, którzy zostali zamordowani przez okupanta niemieckiego podczas II-ej wojny światowej.
   absolutnie nie możemy zgodzić się z taka postawa prowadzenia polityki wobec pamięci o pomordowanym Narodzie Żydowskim w Polsce, którego sprawcami były hitlerowskie Niemcy. To nie Polska i nie Polacy sa winni tragedii Holocaustu 6 milionów żydowskich obywateli w Europie, tu na tej gościnnej dla Żydów polskiej ziemi.
   Niewłaściwym jest udzielanie jakiejkolwiek rekompensaty w ręce żydowskich organizacji z ameryki lub ich agend znajdujących się na terenie Izraela. Jest to akt kolaboracji ze złem. Uleganie żadaniom wysuwanym wobec Polski przez przedstawicieli światowych Organizacji Żydowskich takich jak: Lauder, Bronfman, Sułtanik, Singer, Goldstein, Schudrich sa nieuzasadnione historycznie i budza nas wstrętem. Ich rodzice (i oni sami) pomimo, iż byli informowani przez wielkich patriotów polskich, takich jak jąn Karski i Szmul Zygielbojm o dokonywanym barbarzyństwie na naszych antenatach, w okresie hitlerowskiej zbrodniczej machiny wojennej siedzieli sobie cicho w ameryce. Jedli, pili i bawili się, a nawet handlowali z Niemcami dobrze zdając sobie sprawę z tego co dzieje się w obozach śmierci w Oświęcimiu czy Treblince. I nic nie uczynili, by pomóc w ratowaniu zagazowywanych tam istnień ludzkich, wielu narodowości.
   Olbrzymim błędem Prezydenta aleksandra Kwaśniewskiego było podpisanie ustawy z dnia 20 lutego 1997 roku dotyczacej zwrotu mienia religijnego w ręce przedstawicieli trzech organizacji : World Jewish Restitution Organization, Zwiazku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP oraz Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydów. Na mocy tej haniebnie złej ustawy, przedstawiciele tych organizacji, dokonują bezpowrotnej likwidacji odbieranych z rak samorządoów polskich miast tzw. majątków kościelnych, których nie zdołał zniszczyć Hitler. Na mocy tego prawa niszcza nasze wspólne Dziedzictwo Narodowe, wzbogacając się kosztem tych majątków budowanych przed laty z wielkim trudem przez Polaków i Żydów Polskich.
   Oto kilka przykładów tego barbarzyństwa: nie ma już Szpitala Żydowskiego w Siedlcach (zabytkowa budowla z XIX w i drewnianej Synagogi Rzezaków w Siedlcach (jedynego zachowanego tego typu obiektu w centralnej Polsce), jak też Synagogi Reindorfa i Mykwy (rytualna łaźnia) w Otwocku i wielu innych majątków żydowskich całkowicie wymazanych z krajobrazu polskiej ziemi.
   W zwiazku z powyższymi stratami dotyczacymi majątków należacych przed wojna do Gmin Żydowskich, protestujemy przeciwko obecnie planowanym rozwiazaniom kwestii prywatnego mienia żydowskiego, którego Panowie podjęli się w imieniu Narodu Polskiego.
   W żadnym wypadku nie możemy się zgodzić na wypłatę żadanych 65 mld dolarów, ani też ewentualnie 15 czy 20 procent wartości utraconych nieruchomości. Wszelkie rozmowy tego typu sa aktem kupczenia Zagłada Żydów Polskich i powinny być natychmiast zaprzestane.
   Tym macherom dażacym do rządozenia światem, nic się nie należy!!! Polska nie powinna iść śladem Niemiec czy Szwajcarii i ugiać się pod szantażem, jaki był zastosowany wobec tych krajów. Pamiętajmy Polska była ofiara, a nie agresorem !
   Po 1989 roku, a w imieniu wszystkich Polaków obecny rządo pod kadencją Pana Premiera Donalda Tuska, popełnia kolejny historyczny bład, w stosunku do tragicznej Historii Żydów Polskich.
   Wymuszanie na naszym Państwie rozwiazania jeszcze w tym roku ciagnacego się od lat problemu restytucji prywatnego mienia żydowskiego w Polsce, w takim wymiarze, jest nie tylko niesprawiedliwa regulacją prawna wobec Polaków i Żydów, ale i zdrada tych interesów.
   Oddawać prywatne majątki należy wszystkim Polakom, ich dzieciom lub wnukom, którzy posiadali jakiekolwiek majątki, ale pod warunkiem, iż byli lub sa spadkobiercami prawnymi, a nie w ręce hipokrytom żydowskim, którzy uzurpowali sobie prawo do reprezentowania Zamordowanych Żydów, czyniac z tego procederu Przedsiębiorstwo Holocaust.
   Prezes Gminy Wyznaniowej Starozakonnych w RP
   Bolesław Szenicer

Izraelski historyk: Izrael może być zmuszony do zniszczenia Europy
   politicaltheatrics - 12.03.2010
   Tłumaczyła: Ola Gordon
   Izraelski historyk wojskowości Martin Levi van Creveld, w wywiadzie udzielonym hebrajskiemu radiu stwierdził, że Izrael może być zmuszony do zniszczenia Europy z wykorzystaniem wszystkich rodzajów broni, w tym arsenału jądrowego, gdyby poczuł zbliżający się jego upadek, podkreślając, że Izrael uważa Europę również za wrogi cel. 'Mamy setki głowic nuklearnych i rakiety, które moga osiagać różne cele, w samym sercu kontynentu europejskiego, w tym poza granicami Rzymu, stolicy Włoch,' Levi van Creveld powiedział, dodając, że większość stolic europejskich stanie się preferowanym celem izraelskich sił powietrznych. Izraelski historyk powtórzył opinię o zdolności Izraela do zniszczenia całego świata, gdyby poczuł, że jego istnienie jest skazane na zagładę. Jeśli chodzi o Palestyńczyków, historyk powiedział, że Izrael w chwili obecnej realizuje konkretna strategię polegająca na masowej deportacji narodu palestyńskiego i ma zamiar wypędzić wszystkich Palestyńczyków, bez wyjątku, ale czeka na właściwy moment, aby to zrobić. 'Dwa lata temu w to rozwiazanie wierzyło tylko 7 do 8 procent Izraelczyków, zaledwie dwa miesiace temu 33 procent, lecz dziś, według sondażu przeprowadzonego przez Instytut Gallupa, odsetek ten wzrósł do 55 procent', zauważył. Historyk podkreślił, że Izrael musi skorzystać z jakiegoś wydarzenia, które dałoby mu okazję do wydalenia Palestyńczyków, jak to miało miejsce w masakrze Deir Yassin w 1948 roku. Odpowiadając na pytanie, czy Izrael nie ma obawy o zakwalifikowanie go jako zbrodnicze państwo, jeśli usunie Palestyńczyków, powiedział: 'Izrael jest państwem, które nie dba o to, co inni mówia o nim i trzeba pamiętać, co powiedział były minister obrony Mosze Dająn, kiedy mówił, że 'Izrael musi zawsze działać jak dziki pies, ponieważ w oczach innych powinien wygladać jako niebezpieczny, a nie poszkodowany'.
za   www.politicaltheatrics.net/2010/03/israeli-historian-israel-could-find-itself-forced-to-wipe-out-europe

Radek sikorski - działacz żydowski.((8,03,10) Polacy mają szansę wybrać na prezydenta Radka, męża anne applebaum. To może tak od razu bez ceregieli mogliby wybrać Szymona Pereza i już będzie tu nowy Izrael.
   Wszyscy kandydaci na stanowisko Prezydenta Rzaczpospolitej powinni publicznie ogłosić jakiej sa narodowości. Jesli tego nie robia to znaczy że wstydza się swojego pochodzenia.
   Radek Sikorski robi wszystko by powołać gminę wyznaniowa żydowska w Bydgoszczy i zażydzić miasto na wzór Krakowa i Łodzi, czy zniemczanego systematycznie Wrocławia przy pomocy miejscowej gminy żydowskiej.
   Żydowska Fundacją Yakiza dostała 100 tys. zł z Ministerstwa Kultury na remont synagogi w bydgoskim Fordonie. SIKORSKI planuje powołanie w niej honorowego konsulatu izraela. - Nie udałoby się, gdyby nie wsparcie RaDKa SIKORSKIEGO - twierdzi jącek Puzinowski, prezes fundacji. Yakiza. Od trzech lat próbuje ocalić zrujnowana zabytkowa synagogę.
   Wniosek o ministerialna dotację odpadł już cztery razy. Odpowiedź zawsze była ta sama: brak funduszy. - Udało się! - nie kryje radości Puzinowski. - To otwiera nam możliwości, bo projekty raz dofinansowane przez rządo zazwyczaj sa dotowane również w kolejnych latach.
   Przypuszcza się, że pieniędzy by nie dostał, gdyby nie wsparcie RaDOSŁaWa SIKORSKIEGO, ministra spraw zagranicznych, który w czerwcu objął patronat nad odrestaurowaniem fordońskiej światyni.
   - Zadziałało nie tylko nazwisko. Sikorski to nie figurant, wiemy, że interweniował i lobbowal w ministerstwie w naszej sprawie - twierdzi Puzinowski.
   To nie koniec. W styczniu Yakiza złoży wniosek do Brukseli o unijne fundusze. RaDEK SIKORSKI jako brytyjski obywatel, a szczególnie jego żona anne applebaum mają osobiste kontakty z Rotschildami, utzymują prywatne kontakty, również z innymi żydami i organizacjąmi żydowskimi na całym świecie. a teraz czekają na odpowiedź z Fundacji Rotschilda.
   - Staramy się o 130 tys. euro, taka kwota pozwoliłaby nam zakończyć remont dachu - mówi prezes Yakizy. ale by dostać dotację, potrzebne sa dwie rekomendacje. Jedna do Fundacji Rotschilda już dotarła - od MINISTRa SIKORSKIEGO. Yakiza liczy, że druga wyśle ambasador Izraela.
   Za: http://forum.hotnews.pl/fpolska,0,1395,13547918.html

Wstawaj, Russkij Narod! Rosjąnie sie budza, a kiedy Polacy?

W Europie i USa grozi za to więzienie. Co Izraelczycy krzycza w czasie manifestacji w Tel awiwie
i tekst komentarza po angielsku:
   Israeli Extremists Shout 'Hitler Was Right' anyone who knows much about Israeli politics knows the kind of white-hot far-right anger displayed in this astonishing video. But it's good to have one's sense of outrage refreshed every so often to see such Israeli fascism in full eruption.
   a word of context: make no mistake, this is not the view of the majority of Israelis, not nearly. But it is the view of enough that it is deeply frightening and poses a real danger for Israeli democracy. These are the jąck Teitels of Israel and seeing them on video reminds us of the real violence of which they are capable. You'll also learn some choice tidbits of Hebrew curses and scatology from the ranters.
   These charming gentlemen are harrassing one of the weekly Friday demonstrations by Israeli peace activists in Sheikh jąrrah against the evictions of long-time arab residents of that neighborhood from their homes.
   Related articles by Zemanta
   * Let's Not Forget about the Palestinians in Sheikh jąrrah (josephdana.com)

 5 lutego, pod polska ambasada w Charkowie (wschodnia część Ukrainy) odbyła się pikieta poparcia, zorganizowana przez Ukraińska Konfederację Pracy i partię "Ruś Kijowska".  06.02.2010
  Pikieta odbyła się pod hasłem: "POLSKa I UKRaINa - PRZYjąZŃ I POJEDNaNIE! JUSZCZENKO, BaNDERa, OUN-UPa I SS GaLIZIEN - HaŃBa I POTĘPIENIE"
Wyrażono solidarność z rodzinami zabitych na Kresach oraz potępiono kroki mające na celu uznanie OUN/UPa i Stepana Bandery za bohaterów narodowych Ukrainy.

 Podczas gdy światowe mocarstwa i media atakują Iran oskarżając go o "atomowe ambicje", do Izraela dotarły dwie nowe niemieckie łodzie podwodne mogace przewozić i wystrzeliwać głowice nuklearne.  10.01.2010
 Okręty zostały zamówione w 2005 roku. Doniesienie francuskiej agencji aFP potwierdził rzecznik izraelskiej armii. Sa to dwa okręty podwodne klasy Delfin, znane jako U212s. Ich załoga liczy 35 osób a ich zasięg to 4500 km (2810 mil). Przedstawiciele armii nie kryją że okręty mają pomóc im w wywieraniu presji na Iran, którego program nuklearny Izrael ocenia jako "kontrowersyjny" badź "niebezpieczny". Państwo niemieckie dostarczyło Izraelowi już 5 okrętów podwodnych, pierwsze dwa zostały przekazane za darmo we wczesnych latach 90-tych, koszt trzeciego pokryły wspólnie oba kraje. Ich pierwsze manewry miały miejsce w Kanale Sueskim. Izrael oczekiwał dostarczenia dwóch nowych łodzi w 2010 roku. agresywne państwo żydowskie jest wspierane militarnie nie tylko przez USa ale i inne kraje, te same które "z niepokojem obserwują rozwój irańskiego programu nuklearnego".
za radicalinfo.wordpress.com

 Kluczem do wolności jest zdolność do obrony samego siebie. ale musisz mieć do tego potrzebne narzędzie. Tym narzędziem jest broń.
 

Polskie miasta coraz częściej wygladają tak: Chasydzi w Leżajsku, Łodzi, Krakowie, Warszawie, Lelowie, Białymstoku, aleksandrowie, Radomsku, Radomiu, Lublinie, Chełmie, Rzeszowie itd.
 

  Ponad 300 tys. obrońców życia człowieka - głównie ludzi młodych - przemaszerowało w piatek 22 stycznia 2010r. ulicami Waszyngtonu. Zdaniem Nellie Gray, jednej z organizatorów manifestacji pro-life w amerykańskiej stolicy, liczba uczestników 37 Marszu dla Życia była nawet wyższa niż w ub. roku. Tradycyjnie Marsz poprzedziła uroczysta Msza św. odprawiona w czwartek wieczorem w bazylice w Waszyngtonie.
  We Mszy św. wzięło udział 4 kardynałów, 40 biskupów i arcybiskupów, 350 księży, 65 diakonów, 560 seminarzystów, a także ponad 8 tys. wiernych. Koncelebrze przewodniczył kardynał Daniel DiNardo, arcybiskup Galveston-Houston, który jest przewodniczacym Komitetu ds. działalności pro-life przy episkopacie.
  Organizatorzy podkreślają, że tegoroczny Marsz zdominowali ludzie młodzi, głównie ze szkół średnich oraz uczelni wyższych. Uczestnicy Marszu nieśli liczne transparenty, manifestując swoje przywiazanie do wartości życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci.
  jak co roku media bardziej koncentrowały się na mało znaczacej grupie zwolenników aborcji, niż na wymownej demonstracji wartości pro-life ponad 300 tys. obywateli amerykańskich. Gazeta "The Newsweek" posunęła się do manipulacji, wmawiając czytelnikom, że w Marszu dla Życia wzięło udział niewiele młodych kobiet. Tymczasem to przede wszystkim młode kobiety rzucały się w oczy na tegorocznym Marszu dla Życia.
  Tuż przed Marszem kongresmen Chris Smith zwrócił uwagę, że w Kongresie wciaż trwają prace nad reforma zdrowotna, której głównym celem jest umożliwienie wykorzystania pieniędzy podatników na wykonywanie aborcji w ramach ubezpieczenia zdrowotnego. Wcześniej, od 1970 roku, nie było takiej możliwości. Podkreślił on także fakt, że pierwsza decyzją prezydenta Obamy po objęciu przez niego urzędu, dotyczyła zniesienia tzw. polityki Mexico City, zakazującej agendom rządoowym finansowania i promowania aborcji poza granicami kraju. Prezydent podjął także decyzje w sprawie eksperymentów na embrionach, dalszego finansowania UNFPa, popierającego chińska politykę "jednego dziecka" i przyczynił się do wprowadzenia regulacji prawnych, ograniczających działanie tzw. klauzuli sumienia, na która mogli powoływać się pracownicy katolickich szpitali.
  Mimo forsowania przez administrację prezydenta Obamy oraz pro-aborcyjnych demokratów ustaw ułatwiających zabijąnie dzieci nienarodzonych, zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i poza granicami tego kraju, obserwuje się wzrost liczby przeciwników zabijąnia dzieci nienarodzonych. Zdaniem obserwatorów kwestia aborcji będzie decydująca w listopadowych wyborach do Kongresu, gdzie już w tej chwili obserwuje się niewielka przewagę przeciwników zabijąnia dzieci poczętych. Również w najnowszych sondażach opinii publicznej 51 proc. amerykanów opowiedziało się za prawem do życia, 42 proc. jest za "prawem wyboru", reszta to niezdecydowani.
  Marsz dla Życia w Waszyngtonie organizowany jest 22 stycznia, w rocznicę zalegalizowania w 1973 roku przez Sad Najwyższy USa procederu zabijąnia dzieci nienarodzonych.
  źródło: LifeSiteNews.org, National Catholic Register, aS

   Wciaż aktualne: "Wasze ulice, nasze kamienice". rządo przeciwko lokatorom.
    Politycy ulegając lobby kamieniczników w planowanej nowelizacji Ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu Cywilnego mają zamiar ograniczyć prawa lokatorów.
    Nowe zmiany znosza regulacje dotyczace podwyżek opłat, właściciele nie musieliby też uzasadniać ich. Chce się również zmniejszyć czas wypowiedzenia czynszu z trzech do dwóch miesięcy. Nowelizacją skraca z trzech do jednego roku termin w którym podwyżka może zostać zaskarżona przez lokatora, oraz czas wypowiedzenia umowy najmu.

   USa opracowały plan agresji na Iran
    Siły zbrojne USa opracowały plan wojskowego uderzenia na Iran - wynika ze słów wysokiego ranga oficera amerykańskiej armii. Gen. David Petraeus, dowódca amerykańskich oddziałów na Bliskim Wschodzie i w azji środkowej, powiedział, że atak na znajdujące się pod ziemia instalacje atomowe, jest możliwy.
    Petraeus, który sam jest odpowiedzialny za wcześniejsze ataki wojsk amerykańskich (afganistan oraz Irak), w wywiadzie telewizyjnym, nazwał nieroztropnym ewentualność wprowadzenia planu w życie.
    Od lat rządo USa i jego zachodni sojusznicy oskarżają Teheran o wykorzystanie wzbogaconego uranu do celów militarnych. W celu wywarcia presji na Iran, rozważana jest możliwość nałóżenia nań sankcji międzynarodowych. Sankcjom sprzeciwiają się Chiny, których przedstawiciel weżmie udział w spotkaniu grupy 5 plus 1, złożonej z pięciu stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ, oraz Niemiec, która będzie obradować w połowie stycznia.
    Według irańskiej dyplomacji, państwa zachodnie nie powinny ulegać wpływom USa, i zachować wobec Teheranu "linię pragmatyczna".
   za www.nacjomalista.pl
   Izrael każe, amerykański pies musi gryźć. Na koszt ofiar oczywiście.

   "Kraje afryki przeciw dewiacji"
    Podczas, gdy społeczeństwa zachodu pograżają się w dekadencji i upadku moralności, w afryce co raz większa ilość państw zaostrza prawo przeciwko praktykom homoseksualnym. Tamtejsza ludność ma dość propagandy, za która stoją obcy aktywiści z USa, czy Europy.
   Uganda stoi o krok od uchwalenia przepisów, które homoseksualizm zaczna karać śmiercia. Pomysłodawca projektu, członek partii rządozacej David Bahati twierdzi, iż nikt nie rodzi się homoseksualista, odpowiedzialne za dewiacje mają być obce wpływy. - Ta ustawa ma chronić kulturę naszego narodu przed zakusami bojowników o prawa seksualne, chcacych narzucić Ugandyjczykom swoje zasady swobody seksualnej - tłumaczy Bahati. Inicjątywa ustawodawcza cieszy się szerokim poparciem w ugandyjskim społeczeństwie, jednak podobne prawa nie sa czymś obcym afryce.
    Nigeria czeka na wejście w życie podobnych przepisów. Już teraz prawo w północnych stanach przewiduje karę śmierci dla homoseksualistów. Podobnie jest w Sudanie. W kwietniu Republika Burundi dołaczyła do grupy 37 krajów afrykańskich, w których stosunki seksualne między osobami tej samej płci sa nielegalne. Egipt i Mali także ida w tym kierunku, wykorzystując w tym celu przepisy regulujące kwestie moralności.
    Nowa ustawa w Ugandzie spotyka się z sprzeciwem części opinii międzynarodowej, która będzie dażyć do złagodzenia części nowych praw, jednak Bahati mówi, iż politycy nie zamierzają ulegać zagranicznym naciskom. Nie będziemy igrać z przyszłościa naszych dzieci i handlować wartościami - zastrzega pomysłodawca zmian.
    W przygotowaniu projektu udział brali działacze chrześcijąńskiego ruchu antyhomoseksualnego z USa. Projekt Bahatiego powstał kilka tygodni po konferencji i wzbudził watpliwości nawet wśród zagorzałych przeciwników homoseksualizmu za oceanem. Scott Lively - przewodniczacy kalifornijskiej organizacji abiding Truth Ministries - określił propozycję jako "zbyt surowa", choć jednocześnie chwalił jej autorów. - Nie należy się dziwić współczesnym Ugandyjczykom, którzy sa niezadowoleni z faktu, że działacze homoseksualni z Europy i Stanów Zjednoczonych agresywnie daża do promowania homoseksualizmu w ich kraju. Gdyby fragmenty dotyczace kar zostały odpowiednio zmienione, proponowane zapisy stanowiłyby zachęcający krok we właściwym kierunku. Zasługiwałyby na poparcie ze strony chrześcijąńskich wiernych - uważa Lively.
    Spotkać się można również ze zwolennikami radykalniejszych kroków. Kilka dni temu w Entebbe dwustu przywódców religijnych, działających w ramach wpływowej Międzyreligijnej Rady Ugandy, domagało się zerwania dyplomatycznych więzi z "bezbożnymi" krająmi Zachodu, m.in. Wielka Brytania, Szwecją i Kanada, które chca "narzucić homoseksualizm Ugandyjczykom". - Państwa te powinny uszanować nasze wartości duchowe, zamiast się wtracać - uważa sekretarz generalny rady Joshua Kitakule.
    Z przepisów wprowadzających nowe kary dla homoseksualistów zadowolony jest ugandyjski minister ds. etyki i prawości jąmes Nsaba Buturo. Jego zdaniem Uganda staje się dla świata wzorem do naśladowania.
    - Cieszymy się, że wszyscy interesują się tym, co się dzieje w naszym kraju. Dzięki temu Uganda ma szansę zostać liderem tam, gdzie jest to niezbędne. Nowe prawo nie tylko określi wartości, jakie wyznajemy, ale też zapewni przywództwo na całym świecie - przekonuje minister.
   Za www.nacjonalista.pl
    Dla odmiany Europa stacza sie do szmaba. 8 stycznia 2010r. parlament portugalski zalegalizował zwiazki pederastów. Mają juz wszystkie uprawnienia normalnych małżeństw z wyjątkiem adopcji dzieci. Na razie.

    Federal Reserve - spodziewane bankructwo w styczniu lub lutym 2010
    Survivor University - 18.11.2009
    Chiny ukradkiem wprowadzają nowy system finansowy oparty na juanie, który jest na dobrej drodze do stania się waluta w pełni wymienialna, jak mówi (wysoki) chiński urzędnik. Poza tym Chiny dokonuje zakupu 10.000 ton złota jako gwarancji nowego funduszu ustanowionego w celu rozwoju i wprowadzenia na rynek do tej pory zabronionych i tłumionych technologii. Fundusz będzie operował poza Chinami i będzie kontrolowany przez wybitnych członków społeczności chińskich za granica. Zakup złota zajmie trochę czasu ze względu na logistykę transportu i Chiny chca przetestować je dokładnie. Zarówno rządo chiński jak i MI6 teraz potwierdzają doniesienia, że dużo złota sprzedawanego przez Federal Reserve Board ciagu ostatnich dziesięciu lat jest tylko pozłacanym wolframem.
    Ze swojej strony, juan jest teraz waluta wymienialna z walutami Południowej ameryki, Środkowego Wschodu, azji Płd-Wschodniej, afryki, rublem i jenem... "Będziemy stopniowo wprowadzać nasz nowy system finansowy równolegle ze starym i nadzieją, że ludzie stale ida w tym kierunku," mówi urzędnik chiński.
    Tymczasem ostatnie spotkanie G20 zakończył się w goryczy i chaosie. Przywództwo na Zachodzie jest w zupełnym chaosie i pozostanie tak aż do czasu kiedy upadłość Federal Reserve Board stanie się widoczna nawet do otumanionej części zachodniej opinii publicznej.
    Spodziewa się, że nastapi to w styczniu lub lutym. Zarówno MI6 jak i poważne chińskie źródła rządoowe teraz przewidują upadek dolara Rezerwy Federalnej w tym czasie. Docierają do nas również inne raporty, że wielu oficerów Pentagonu i członków agencji posiadających podwójne obywatelstwo USa i Izraela niedawno uciekli do Izraela. Zaczynają się poważne kłopoty.
    Żródło: Benjąmin Fulford
    http://education.wallstreetsurvivor.com/node/2601

      To dopiero poczatek. Polacy zobacza swoje miejsce w szeregu. Tresura robi postępy. Posen - Nazifrei!
   Dzięki rewolucyjnej czujności izraelskiego tancerza, i ambasady Izraela w Warszawie udało się oczyścić Poznań z nazistów. No, może nie cały, ale w tamtejszym teatrze nie ma ich na pewno. a zaczęło się od tego, że izraelskiemu tancerzowi Ofirowi Levie, który poprzedniego dnia - nie wiadomo, czy coś palił, czy może coś powachał - wydało się, że za kulisami stoi Hitler, a w każdym razie - ktoś do niego podobny. W tej sytuacji nie mógł już tańcować i zażadał usunięcia tego osobnika. Osobnik ów, jak się okazało - pracownik teatru - posłusznie się usunał, ale jeszcze tego samego dnia złożył skargę u dyrektorski anny Świderskiej-Schwerin, że jest dyskryminowany. Dykryminacją - wiadomo - zbrodnia niesłychana, toteż pani dyrektor szybko doszła po nitce do kłębka, gdzie tej dyskryminacji bije źródło.
    Kiedy więc następnego dnia oświadczyła tancerzowi że to ona jest dyrektorem, podczas gdy on - pieprzonym (albo "pierdolonym" - bo "Gazeta Wyborcza", która ten incydent smakowicie każdego dnia opisuje, nie może się zdecydować na konkretne sformułowanie) Żydem, wykrzyczał jej w twarz, że żadnym dyrektorem nie jest, tylko "nazistka" - i powiadomił ambasadę Izraela. I co Państwo powiecie? Słuszna jego racją, bo pani anna Świderska-Schwerin, na skutek rozkazu z ambasady dyrektorka w jednej chwili być przestała. Pracownik przypominający izraelskiemu tancerzowi Hitlera przezornie się w teatrze nie pokazuje i w ogóle jest nieuchwytny, bo skoro dyrektorkę spotkały takie represje za jedno słowo, to cóż dopiero jego - za podobieństwo?
    Z tego wydarzenia płynie kilka wniosków. Po pierwsze - że na skutek wieloletniej tresury poziom dyscypliny w Polsce systematycznie rośnie. Z rozkazami wydawanymi przez ambasadę Izraela, a nawet zwykłych Żydów, nikt już nie dyskutuje, tylko wszyscy wykonują je w podskokach. świadczy o tym nie tylko reakcją pracownika podobnego do Hitlera, ale przede wszystkim - stachanowskie tempo w jakim pani anna Świderska-Schwerin została zwolniona. Po drugie - że jąwi się pilna konieczność wydania rozporządozenia zawierającego katalog zwrotów, a w szczególności - przymiotników, których używanie w stosunku do Żydów jest dozwolone. Na przykład, czy gdyby zamiast przymiotnika "pieprzony" pani świaderska-Schwerin użyła przymiotnika "solony", to mogłaby zachować swoje stanowisko, czy też nie?
    Warto przypomnieć, że tego rodzaju akty prawne już u nas uchwalano, m.in. w postaci ustawy o ochronie imienia Józefa Piłsudskiego, więc precedens jest. Po trzecie - że trzeba ustalić nie tylko dozwolone słowa, ale również gesty oraz piosenki. Na przykład gest rzymskiego pozdrowienia jest, jak wiadomo, surowo zabroniony, ale jeśli dłoń zaciśniemy w jedna miażdżaca pięść, a w ramach pięści pokażemy tzw. "figę" - to czy taki gest będzie już dozwolony - i tak dalej. Po czwarte - trzeba będzie do szkół wprowadzić stosowny przedmiot - oczywiście obok pogadanek na temat sodomii i gomorii - kosztem, dajmy na to, matematyki, języka polskiego i historii. I wreszcie po piate - w ten sposób przygotujemy się odpowiednio na niespodzianki, jakie moga stać się naszym udziałem, kiedy już minie miodowy miesiac od wejścia w życie traktatu lizbońskiego.
    Stanisław Michalkiewicz    ("Dziennik Polski" (Kraków) 18 listopada 2009)

   Zanim się zaszczepisz, obejrzyj film.

   Epidemia na Ukrainie
   29 października mieszkańcy Kijowa i innych miast zachodniej Ukrainy donosili, iż lekkie samoloty i helikoptery spryskiwały teren czymś, co miało ochronić ludzi przed "świńska grypa". Właściciele firm byli z góry uprzedzeni, aby trzymać okna zamknięte i nie wychodzić na zewnatrz. Lokalne władze zakazały publikowania raportów, jakie licznie napłynęły do lokalnej prasy i radia.W ciagu kilku godzin u wielu osób wystapiły objąwy złego samopoczucia, u niektórych na ramionach pojąwiły się czerwone pręgi. W ciagu dwu dni ponad 10 osób zmarło skutkiem ostrej niewydolności układu oddechowego (co ogłosiło WHO na swej stronie 30 października). Płuca niektórych zmarłych były wypełnione krwia. Goraczka osiagała u nich 39-40 stopni, a temperatura płuc sięgała do 55 stopni (!). Objąwy te przypominały zarówno słynna "hiszpankę", jak i dżumę płucna, waglika płucnego, SaRS i ptasia grypę (H5N1). Następnych 40 osób zmarło w przeciagu kilku dni. Co było potem, wszyscy wiemy. Pamiętemy, że do dnia 30 pażdziernika nikt na Ukrainie nie słyszał o żadnej zarazie, żadnej epidemii. a potem "ukraińska plaga" nagle wybuchnęła z cała siła - znikad. Czyż nie przedziwny zbieg okoliczności?
    Jeśli jest to prawda, to jesteśmy świadkami zbrodni na ogromna skalę - zbrodni tuszowanej przez wszystkie "niezależne", "miedzynarodowe" organizacje, "międzynarodowe media" i "narodowe rządoy" państw. Zostawiam domyślności czytelników, kto za taka zbrodnia stoi. Kto z reguły stoi za naprawdę wielkimi zbrodniami.

   

   aMERYKaŃSKI ŻYD NaSZCZaŁ PUBLICZNIE Na OBRaZ CHRYSTUSa
   Zrobił to w czasie telewizyjnego show HBO pt. "Curb your enthusiasm".
   W czasie wspomnianego show, żydowski komik Larry David odwiedził katolicki dom, w którym wszedł do ubikacji, gdzie splugawił obraz Chrystusa. (Oczywiście w jego żydowskim łbie nie mieściło się że w ubikacji katolickiego domu nie trzyma się wizerunku Jezusa Chrystusa).
    Nastepnie do tej ubikacji weszła po nim katoliczka, gdzie zobaczyła zamoczony obraz. Uznała, ze stał sie cud i na obrazie sa ślady łez. Bedac pod wrażeniem tego co zobaczyła, zawołała swoją matkę i pokazała jej obraz. Obydwie koniety upadły na kolana modlac się. W następnym epizodzie, Larry David zapytany czy widział w swoim życiu jakiś cud, wulgarnie odpowiedział, ze "każda erekcją to rodzaj cudu."
   Mam nadzieję że tego parszywego chują dosięgnie zasłużona kara.
   Całość jest tutaj:http://www.reuters.com/article/pressRelease/idUS256725+29-Oct-2009+PRN20091029
   oraz tutaj: http://www.foxnews.com/entertainment/2009/10/28/catholic-league-blasts-larry-david-curb-episode-urinates-jesus/

   Dla tych, którzy zamierzają się szczepic na świńska grypę
   <

     Szkoccy aktywiści homoseksualni byli liderami siatki pedofilskiej
   Wpływowi działacze homoseksualnego lobby w Szkocji, zostali skazani na karę dożywotniego pozbawienia wolności za pedofilię rozwinięta na skalę, jakiej jeszcze nie widziano na Wyspach.
    jąmes Rennie, koordynator grupy LGBT Youth Scotland, oraz były nauczyciel Neil Strachan, były sekretarz homoseksualnego Celtic boys club, zostali postawieni w stan oskarżenia w maju tego roku. Zarzucano im seksualne napady oraz molestowanie dzieci, a także przechowywanie i dystrybuowanie dziecięcej pornografii.
    Obaj okazali się być kluczowymi postaciami w siatce pedofilskiej, która została wykryta w 2007 roku, po śledztwie policji i pomyślnie zakończonej "operacji algebra". śledztwo pozwoliło na skazanie i osadzenie w areszcie sześciu innych liderów grupy oraz przejęcie i zabezpieczenie 125 tys. obrazów i filmów video z pornografia.
    38-letni Rennie został oskarżono o wielokrotne molestowanie przez ponad cztery lata nieletnich chłopców. Najmłodsza ofiara zboczeńca miała trzy miesiace. Strachan wykorzystywał seksualnie między innymi 18-miesięcznego chłopczyka. Materiał dowodowy jest porażający.
    Sędzie Lord Bannatyne, zaznaczał, że obaj oskarżenie dokonywali tych okropieństw także dzięki zaufaniu bliskich znajomych, którzy powierzali im dzieci pod opiekę. Wyrok jest jednoznaczny. Obaj stanowia tak duże zagrożenie dla bezpieczeństwa społecznego, że nie przewiduje się aby mogli kiedykolwiek wrócić do normalnego funkcjonowania na wolności. Obaj pozostana w więzieniu aż do śmierci.
    Za jąLu/Lifesitenews.com
    Coś mi sie zdaje, że po zorganizowaniu masowych protestów jewropejskich pederastów i wszelkich "postępowych europejsów" wyrok może być zmniejszony, no bo to takie niehumanitarne trzymać w więzieniu swoich "wesołków".

     Pomnik Grassa zamiast pomnika ofiar ludobójstwa III Rzeszy
   Uzupełnienie do publikacji red. jąna Engelgarda "Nazistowskie zbrodnie" i rosyjskie "ludobójstwo" (Myśl Polska). (...) W przypadku Żydów o ludobójstwie można mówić dopiero od konferencji w Wannsee w roku 1942, gdy podjęto decyzję o całkowitym unicestwieniu narodu żydowskiego. Natomiast pierwsze autentyczne ludobójstwo zaczęło się już pierwszego dnia wojny na Pomorzu Gdańskim. albert Forster jako namiestnik tak zwanych Prus Zachodnich obiecał Hitlerowi uczynić Pomorze "kryształowo niemieckie" i przygotowania do tego zaczęto już w roku 1935, m. in. tworzac tak zwana "polskojęzyczna grupę gestapo", która opracowywała listy proskrypcyjne do planowanej eksterminacji.
    Machina masowego mordu ruszyła rankiem 1 września 1939 w Gdańsku, a od połowy września objęła całe Pomorze. W Lesie Szpęgawskim, Lasach Piaśnickich i wielu innych miejscach kaźni mordowano według gotowych list polska inteligencję, urzędników, członków Stronnictwa Narodowego, Polskiego Zwiazku Zachodniego, Ligi Morskiej i Kolonialnej oraz księży. W Pelplinie wymordowano z wyjątkiem jednego wszystkich kanoników kurii biskupiej, oraz profesorów Seminarium Duchownego i Collegium Marianum. Wymordowano z wyjątkiem jednego wszystkich księży katolickich w powiecie starogardzkim. Mordowano ich nie jako żołnierzy czy partyzantów, tylko za to, że byli Polakami. Do wiosny 1940 wymordowano na Pomorzu blisko 50 tysięcy Polaków. Oddziały tak zwanego Selbstschutzu, grupujące niemiecka mniejszość narodowa oraz SS metodycznie wywlekały z domów Polaków i zabijąły w przygotowanych wcześniej dołach. Inni ginęli w obozie koncentracyjnym Stutthof. Wyjątek zrobiono dla mieszkańców Gdyni, których wysiedlono do Generalnej Guberni.
    Ocaleli tylko ci, którzy przeżyli walczac w oddziałach partyzanckich, lub jako Kaszubi czy Pomorzanie podpisali volkslistę, gdyż niemieckie instytuty rasowe uznały miejscowa etnicznie ludność za możliwa do germanizacji. Formalne pozostanie przy polskości gwarantowało tylko śmierć z rak niemieckich ludobójców. W sumie Niemcy wymordowali na Pomorzu co najmniej 60 tysięcy Polaków i to właśnie nie była żadna "zbrodnia wojenna" tylko klasyczne ludobójstwo. Zdumiewające, że poza Sopotem, cmentarzami w miejscu masowych mordów i tablicami pamiatkowymi w kościołach, nie ma pomników upamiętniających to ludobójstwo i oddające cześć i hołd pomordowanym. Sopocki pomnik z lista pomordowanych sopocian powstał zreszta jeszcze za PRL, a po roku 1989 tylko ukoronowano zdobiacego pomnik orła.
    Przed czterema laty z inicjątywy działaczy Zwiazku Przyjąciół Pomorza utworzono komitet budowy w Gdańsku pomnika upamiętniającego wymordowanie przez Niemców 60 tysięcy Polaków na Pomorzu. Na czele komitetu stanał pan Roman Knitter, którego ojca zamordowano w Szpęgawskim Lesie 13 września 1939. Poczatkowo władze miejskie odniosły się przychylnie do tej inicjątywy. Szybko podjęto decyzję o lokalizacji pomnika w niezłym miejscu i miasto sfinansowało konkurs na skromny w sumie pomnik, który kosztować miał zaledwie około 400 tysięcy złotych i być gotowy na dzień 1 września 2009. Nieoczekiwanie przed rokiem zarówno władze miasta jak i władze wojewódzkie odmówiły finansowania budowy pomnika.
    16 września 2009 w gdańskim Nowym Ratuszu odbyło się spotkanie z udziałem członków komitetu oraz przedstawicieli władz miejskich i wojewódzkich. Tłumaczenia władz były żenujące: jakoby prawo nie pozwala instytucjom samorządoowym na finansowanie budowy pomników, co obecny na sali przedstawiciel samorządou województwa kująwsko - pomorskiego po prostu wyśmiał. W odpowiedzi reprezentująca władze miejskie pani oświadczyła, że wpierw komitet powinien zorganizować zbiórkę funduszy na ten cel, aby ,,potwierdzić społeczne zapotrzebowanie na ten pomnik", co zabrzmiało jak kpina. Tym bardziej, że niewiele wcześniej to właśnie władze miasta Gdańska postawiły pomnik Guenthera Grassa, byłego członka Waffen SS, i w eksponowanym miejscu Pomnik Kindertransportu, upamiętniający sto kilkadziesiat żydowskich dzieci, którym przed wybuchem wojny pozwolono wyjechać do Wielkiej Brytanii. Ten ostatni pomnik kosztował miasto 860 tysięcy złotych.
    Bez trudu można się domyśleć, że ta nagła zmiana frontu lokalnych decydentów nastapiła pod dyktando warszawskiej centrali, a przyczyna był fakt, że w inskrypcji na pomniku miało być użyte słowo "ludobójstwo". Ten ewidentny skandal w zestawieniu z wrześniowymi sejmowymi uchwałami dotyczacymi wyłacznie Zwiazku Sowieckiego pokazuje aż nadto dobitnie, jak bezczelnie manipuluje się dzisiaj u nas historia i to w sposób sprzeczny z polska racją stanu, historyczna prawda i - prawem międzynarodowym.
    ale cóż można sadzić o ludziach, którym niemiła jest "Rota" i usunęli ją z carillonu gdańskiego ratusza?!
    Waldemar Rekść, Sopot (Nowa Myśl Polska

     Wizyta? a może wizytacją?
   Do "Strategicznego Partnera w tej części Europy" przyjechał Joe Biden, obecnie w randze vice prezydenta USa. W całej światowej dyplomacji jest tak, że jak przyjeżdża gość z zagranicy to najpierw spotyka się z odpowiednimi władzami kraju odwiedzanego. Najprawdopodobniej było tak w przypadku wizyty J. Bidena w Polsce.
   Otóż wspomniany gość, którego korzenie etniczne sięgają aż stepów nadczarnomorskich gdzie kiedyś istniał twór państwowy zwany Kaganatem Chazarskim, spotkał się najpierw z przedstawicielami społeczności żydowskiej w Polsce. I nic w tym dziwnego, przecież to nie Polacy sa władza w Rzeczpospolitej tylko właśnie starsi i madrzejsi. Natomiast ci którzy zajmują tzw. stanowiska rządoowe i państwowe to figuranci, na ogół tego samego pochodzenia, ale "wybrani" przez Polaków zgodnie zaleceniami stacji telewizyjnych i gazet i dlatego Polacy sa przekonani że mają demokratycznie wybrane władze.
    Po spotkaniu i wysłuchaniu żalów na temat antysemityzmu tubylczego narodu oraz trudności z wypłata odszkodowań za mienie zagrabione w czasie ostatniej wojny przez Niemców i sowietów oraz za pozostawione mienie znajdujące się obecnie w granicach innych państw, postanowił udzielić reprymendy pełniacym obowiazki władzy w Polsce i dlatego sotkał się z premierem a następnie z prezydentem. Oficjąlnie gadał głupoty na temat strategicznego partnerstwa, zachwycał się owocna współpraca wojskowa i ekologicznych ruchomych rakietach przyjąznych środowisku które Polska ma zakupić od USa i utrzymywać ich amerykańska obsługę, niepodlegająca jednak polskiemu prawu, bo przecież wspaniali americans boys nie będa odpowiadać przed jakimś nędznym polskim sadem za gwałty na tubylczych kobietach i dzieciach.
    Rakiety mają być lepsze od poprzednio obiecywanej tarczy ba mają być ruchome. a jakże! jak ruskie zaczna manewry wojskowe to zaraz będzie można te rakiety łatwo ewakuować bo mają być na kółkach.
    Wydaje się że do obywateli nie dociera jak zostali jako naród i społeczeństwo upokorzeni. Taki afront w dyplomacji można tylko przyrównać do tego jak by ktoś nam na twarz nasrał, naszczał i na koniec napluł. Natomiast politycy i media wmawiają nam że to miód z mlekiem polany sosem winegret.
    Z wdzięczności za tak poważne traktowanie nas jako strategicznego partnera, sejm zadecyduje a prezydent zatwierdzi wysłanie na koszt polskich podatników kolenych ochotników do afganistanu i Iraku. Tak się składa że między Irakiem a afganistanem leży Iran, który podobno zagraża całemu światu, nie chce udostępnic swoich złóż ropy naftowej koszernym koncernom i dlatego trzeba go przywołać do porządoku. Najpierw miłujący pokój Izrael, jak kiedyś miłujący pokój Zwiazek Radziecki tylko bardziej, zbombarduje z użyciem lotnictwa amerykańskiego najróżniesze obiekty wojskowe i cywilne a potem zajmie całe terytorium Iranu wojskami sprzymierzonych gojów tak jak wcześniej Irak. I to będzie milowy krok do ustanowienia Światowego rządou, Nowego Porządoku świata. New World Order.
    Chyba że spełni się Trzecia Przepowiednia Fatimska. ale wtedy też zapanuje Nowy Porządoek Świata tylko zupełnie inny niż wymarzyli sobie "miłujący pokój".

     Czy prezydent, podpisując Traktat Lizboński zalegalizował pedofilię w Polsce?   20.10.2009r.   Czytaj cały artykuł
   Tak, zalegalizował ale nie był sam, za ratyfikacją głosoawło 384 posłów. Tylu głabów nie wiedziało co podpisuje? a może wiedzieli, tylko że im jest wszystko jedno, ważne jest dla nich pełne koryto i zrobia każde świństwo byle było dla nich korzystne.
   Treść strony numer 412, artykuł 21. Karty Praw Traktatu Lizbońskiego: "Każda forma dyskryminacji na podstawie (...) orientacji seksualnej lub jakiegokolwiek innego czynnika, jest zabroniona". We wszystkich poprzednich traktatach, jak np. Traktat Nicejski, istniał dodatkowy protokół, który wykluczał pedofilię z ochrony przed dyskryminacją (NJS 16 Sierpień). W Traktacie Lizbońskim podpisanym przez prezydenta Kacyńskiego (co potwierdza Biuro Informacji Uni Europejskiej, EU Information Office), nie ma takiego protokołu wykluczającego pedofilię!
   Tak więc w zgodzie z art. 21. Traktatu Lizbońskiego pedofilii pośrednio przyznany jest status orientacji seksualnej, która podlega ochoronie gwarantowanej konstytucyjnie przez traktat.
    Drogi Polaku, to zrobili twoi przedstawiciele, przecież sam ich wybrałeś w ostatnich demokratycznych wyborach. acha... nie byłeś na wyborach bo nie miałeś no kogo głosować. No to inni wybrali za ciebie.   Czytaj całość
    Głosowało razem - 452, Za - 384, Przeciw - 56, Wstrzymało się - 12, Nie głosowało - 8, Większość 2/3 - 302. Za byli wszyscy obecni posłowie PO, LiD, PSL, Niezależni, oraz 89 z PiSu a przeciw 56.

Polska będzie płacić wyższa składkę do budżetu UE
   Od przyszłego roku wzrośnie o ok. 600 mln zł miesięczna składka Polski do budżetu Unii Europejskiej - poinformował wicedyrektor departamentu UE w resorcie finansów Krzysztof Sajdak.
    Dotad Polska do unijnego budżetu płaciła 1 mld złotych miesięcznie. Wysokość składki zwiazana jest m.in. z planowanym przez Ministerstwo Finansów na przyszły rok wzrostem PKB o ok. 1,2 proc.
    Ponieważ w innych krająch UE prognozuje się spadek PKB, Polska musi niejako pokryć tę różnicę. Kosztować nas to będzie 350 mln zł miesięcznie. "jak nasze PKB rośnie w relacji do PKB innych krajów unijnych, to musimy więcej zapłacić" - mówił na konferencji prasowej minister finansów jącek Rostowski.
    O 850 mln zł rocznie będzie nas też kosztować uczestnictwo w UE z racji zwiększonego budżetu UE. Do kasy Unii Europejskiej trafia też 3/4 wpływów z poboru ceł. Ponieważ na 2010 r. planuje się wzrost tych dochodów, Polska odda UE dodatkowe 150 mln zł.
    Ilu instytucjom i firmom uda się przebrnać przez biurokratyczne wymogi aplikowania o fundusze unijne i ile pieniędzy wpłynie do Polski z UE w ramach różnego rodzaju dotacji i dofinansowań, nie wie nikt.
    Za: bibula.com
   Czy to nie jest wspaniały geszeft?

 70. rocznica wybuchu II wojny światowej - refleksje
Dariusz Kosiur 2009-09-18
   Najważniejsza refleksją z medialnego przekazu treści z przed i po obchodach 70. rocznicy wybuchu II w. św. jest następująca: Polska jest bliska pojednania z Niemcami, Rosją pozostaje nadal naszym największym wrogiem. Taka myśl, a przynajmniej ten jej fragment wskazujący na wroga Polski i Polaków wbijąją do polskich głów antypolskie, antynarodowe media, od Gazety Wyborczej poczynając, a na Radiu Maryją kończac.
    To, co zdarzyło się 1. września 1939 r. na Westerplatte miało wymiar boleśnie jednoznaczny. Żołnierze napadniętej przez Niemcy Polski stawiali wrogowi zacięty opór. Jednak Żołnierz Polski nie miał żadnych szans na skuteczna obronę. W wyniku realizowanej od 1926 r. słabości gospodarczej Państwa Polskiego istniejące w Polsce zakłady zbrojeniowe, których ilość była zbyt mała w stosunku do potrzeb obronnych (a jak jest dzisiaj?), wykorzystywały zaledwie 60% - 70% swoich mocy produkcyjnych - miała w tym swój niewatpliwy udział finansjera anglosaska (wspierająca zamach majowy), czyli przedstawiciele tzw. międzynarodu - ojcowie wszystkich współczesnych kryzysów gospodarczych. Oprócz słabości gospodarczej rządoy sanacyjne - rządoy tzw. piłsudczyków skutecznie realizowały politykę osamotniania Polski. Nie małe zasługi na tym polu miał przyjąciel marszałka J. Piłsudskiego, Żyd, mason, ostatni minister Spraw Zagranicznych, Józef Beck.
    Co bardziej wnikliwi obserwatorzy życia politycznego w Polsce z łatwościa zauważa, że obecnie rządozacy naszym krajem uprawiają i to jeszcze bardziej zdecydowanie dokładnie taka sama politykę, jaka po 1926 r. prowadził żydowsko-masoński obóz tzw. piłsudczyków.
    Obchody 70. rocznicy wybuchu II w. św. skłaniają do jeszcze jednej, tragicznej refleksji. W czasie uroczystości na Westerplatte przemawiali prezydent i premier RP, a mimo to w imieniu i w interesie Narodu Polskiego nie przemawiał żaden Polak - bolesny to chichot historii, chichot z nas Polaków. a fakty, że dziadek obecnego premiera służył w Wehramchcie, że siostra dziadka wraz z trójka dzieci utonęli na m/s "Wilhelm Gustloff", którym niemieccy naziści uciekali z Gdańska w 1945 r., że obecny premier w czasopiśmie "Znak" w ankiecie pn. "Czym jest polskość?" napisał: "polskość to nienormalność", "piękniejsza od Polski , jest ucieczka od Polski", choć brzmia niemal absurdalnie, groteskowo, to wszystko to razem wystawia nas Polaków na pośmiewisko i poniżenie.
    Przeraża bezczelność, cynizm i obcoplemienna nienawiść rządozacych do polskości i Polaków - co wie o tej nienawiści szkolna młodzież, co będa wiedziały następne pokolenia?
    Goście na Westerplatte
    Spośród głównych państw zaangażowanych w II w. św. tylko Niemcy i Rosję reprezentowali najważniejsi politycy. USa i Wlk. Brytania przysłały drugorzędnych polityków - dlaczego? Może warto doszukiwać się tu jakichś analogii z lista uczestników III Konferencji Gestapo - NKWD w Zakopanem 20.02.1940 r., na której, w obecności agentów angielskich i amerykańskich, została "przyjęta do akceptującej wiadomości" przez mocarstwa zachodnie koncepcją wyniszczenia Narodu Polskiego - co nie jest bez znaczenia: narodu katolickiego - poprzez fizyczna eksterminację polskich elit. To wtedy przyjęto program katyńskich mordów. (W 1956 i 1958 r. N. Chruszczow, pierwszy Rosjąnin na stanowisku I-szego sekretarza KC KPZR usiłował wyjąwić zbrodnie na Polakach dokonane przez żydo-bolszewizm. Na podst. "Mord Katyński" - ks. Z.J. Peszkowski, S.Z. Zdrojewski)

    Z fragmentarycznych przekazów historycznych znamy tylko głównych uczestników konferencji w Zakopanem, czyli reprezentantów III Rzeszy (większość najważniejszych stanowisk w III Rzeszy miała żydowska obsadę) oraz żydowsko-bolszewickiego ZSRR. O reszcie uczestników historia milczy, a przecież tam byli.
    Wlk. Brytania utajniła swoje archiwa na kolejne 50 lat.
    Słaba anglosaska reprezentacją na uroczystościach na Westerplatte ma z pewnościa odniesienie do aktualnej sytuacji politycznej. Po pierwsze, Polska, jeżeli nie można jej wykorzystać według własnych, tzn. według anglosaskich, czyli anglosaskiego żydostwa planów, nie przedstawia soba - nie powinna - politycznej wartości i znaczenia.
    Po drugie, aktualnie rządozaca Polska opcją, PO realizuje interesy niemieckie oraz judeomasońskie unijne i ogranicza polityczna agresywna retorykę wobec Rosji, ponieważ nie służy to dziś Niemcom i UE.
    Niejako na marginesie można dodać, że trzon PO wywodzi się z Kongresu Liberalno-Demokratycznego finansowanego przez Niemcy, a wiadomo, że kto płaci, to wymaga.
    Jednak w obawie, żeby Polacy nie zaczęli spogladać na Rosję przychylnym okiem, wszystkie media w Polsce, a więc niemieckie (mające swoich kapitałowych dysponentów za "wielka woda"), te powiazane z judeomasoństwem europejskim (np. Gazeta Wyborcza) oraz te powiazane z judeomasoństwem anglosaskim (np. media o. T. Rydzyka) wytoczyły swoje antyrosyjskie działa.
    "Mediom niemieckim" oraz tym zdecydowanie pro unijnym zależy na tym, żeby stosunki polsko-rosyjskie nigdy nie były lepsze od niemiecko-rosyjskich. Z kolei media zwiazane z judeomasoństwem anglosaskim, systematycznie utwardzają w Polsce grunt pod ewentualny przyczółek przeciw Rosji. Jednak na razie z powodu rosnacej słabości i ze strachu przed Rosją USa przestały straszyć "tarcza antyrakietowa" - ale na jak długo?
    Wszystkie główne media w Polsce realizują cel wspólny, cel światowej finansowo-politycznej mafii: nie dopuścić do jednoczenia chrześcijąńskich państw słowiańskich ze soba i z Rosją - nie daj "Boże" takiego zbliżenia. Dlaczego Bóg jest w cudzysłowie - ponieważ ten bóg to Mammon.
    Polacy mają Rosję nienawidzić - trzeba przyznać, że to się udaje. Sprzyją temu zdegenerowany system oświaty - nieznajomość prawdziwej historii Polski. Polacy utracili nad nim kontrolę w 1926 r. i do dziś jej nie odzyskali.
    Te antypolskie, antysłowiańskie, antykatolickie cele sa w Polsce skutecznie realizowane przez obce agentury od 300 lat.
    Katyń
    Nie było przeprosin za "Katyń" ze strony premiera Rosji i chyba nie będzie. Premier Rosji z pewnościa zna odpowiedź na pytanie: kto i z czyjego polecenia wymordował polskich jeńców w Katyniu, w Miednoje, w Starobielsku, w...itd.?
    Do czerwca 1941 r., do dnia ataku III Rzeszy na ZSRR, w żydo-bolszewickiej strefie okupacyjnej na terytorium Polski wymordowano więcej Polaków niż w strefie okupacyjnej niemieckiej. Tak, to była zemsta żydowskich bolszewików za przegrana wojnę z katolicka Polska w 1920 r., za uniemożliwienie podboju Europy. Ten podbój stał się możliwy dopiero kilkadziesiat lat później. I dziś żydo-bolszewia trawi swój tryumf - jest w przededniu powołania swojego JudeoUE-państwa na gruzach chrześcijąńskich, narodowych państw Europy. Jestem pewien, że ten tryumf skończy się jej zasłużona śmiertelna niestrawnościa, aż zdechnie w konwulsjąch.
    Premier Rosji wie też z pewnościa, kto winien jest śmierci kilkudziesięciu milionów chrześcijąńskich Rosjąn po 1917 r. Prawdopodobnie odpowiedział już sobie na pytania, czy premier Rosji winien przepraszać za ludobójstwo, którego nie dopuścił się naród rosyjski i czy miałby prawo obciażać własny naród niepopełnionymi zbrodniami? ale być może tak, jak wiele medialnych i politycznych "autorytetów" o polsko brzmiacych nazwiskach, także premier Rosji ma dziś dylemat z określeniem sprawców tych zbrodni?
    Wybitny dialektyk, były ambasador Izraela w Polsce, Sz. Weiss wyjąwił genialna myśl, iż jeżeli Żyd był komunista (komunistycznym zbrodniarzem - tego Sz. Weiss nie dopowiedział), to nie mógł być on już Żydem. Z tym dylematem nie poradziła sobie nawet ONZ nie mogaca uznać komunizmu - żydowskiego komunizmu w Rosji - za system ludobójczy, więc dlaczego żadać tego od premiera Rosji?
    Teraz poważnie: premier Rosji jest politykiem, mężem stanu, a nie jest wobec własnego narodu obcoplemienna kanalia przepraszająca wszystkich dookoła za niepopełnione przez ten naród zbrodnie. W. Putin szanuje godność narodu, którego jest premierem - szanuje godność własnego narodu. Czyją godność szanują rządozacy w Polsce?
    Jeżeli kiedyś polski naród zdoła wydźwignać się z politycznego upadku i wyłoni swój prawdziwy, narodowy rządo, wtedy Polacy i Rosjąnie wyjąśnia sobie wszystkie zaszłości historyczne. Teraz nie ma ani takiej możliwości, ani nie istnieje taka polityczna konieczność, choć istnieje polityczna potrzeba słowiańskiego, chrześcijąńskiego zbliżenia naszych narodów dla obrony niszczonych na Zachodzie ludzkich praw i wartości.
    Mało, kto wie, że w czasie spotkania premierów Rosji i Polski, premier W. Putin wykonał w stosunku do nas Polaków przyjązny gest. Zakomunikował geniuszowi z Gdańska, a może z Sopotu, że Rosją i Polska winny pozbyć się pośredników w handlu rosyjskim gazem i ropa. Ci pośrednicy nie pochodza ze słowiańskich nacji, a egzystują żerując na Polakach za aprobata obcoplemiennych rządoów w Polsce.
    Polsko-niemieckie pojednanie
    Czy to w ogóle jest możliwe? Żeby proces pojednania między Polakami i Niemcami mógł być kiedykolwiek zainicjowany - polska polityka narodowa uznaje taka potrzebę -, zarówno Polacy, jak i Niemcy musza dopracować się rządoów realizujących politykę w oparciu o wspólne nam zasady kultury łacińskiej i wyrażających wolę własnych narodów. To, dlatego w swoim przemówieniu na Westerplatte premier W. Putin mógł mówić o poniżeniu Niemiec w Wersalu. Właśnie od tego momentu, od traktatu wersalskiego z 1919 r. poprzedzonego haniebnym układem niemiecko - żydowskim (masońskim) zawartym w hotelu przy Dorothenstrasse w Berlinie w 1918 r. Niemcy utracili całkowicie swoją narodowa reprezentację.
    Po II w. św. pierwszym krokiem ku polsko-niemieckiemu pojednaniu był list polskich biskupów do biskupów niemieckich z 1965 r. I choć był on z katolickiego punktu widzenia posunięciem znakomitym, bo zmuszającym druga stronę do uczciwej oceny własnej historii, to był adresowany do katolików niemieckich, do ok. 15% - 30% społeczeństwa niemieckiego i spowodował wśród biskupów niemieckich zaskoczenie i konsternację. Ich odpowiedź nie miała już takiej braterskiej - katolickiej wymowy, jak list polskich biskupów.
    Jednak z politycznego punktu widzenia list ten był błędem i niepotrzebna inicjątywa - dawał asumpt do relatywizacji niemieckich win i wysuwania roszczeń. Słusznie krytykował list polskich biskupów W. Gomułka, ówczesny I-szy sekretarz KC PZPR - pierwszy i przedostatni Polak na tym stanowisku.
    W przededniu obchodów 70. rocznicy wybuchu II w. św. mamy oto nowa inicjątywę - Oświadczenie Episkopatów Polski i Niemiec głoszace pojednanie miedzy naszymi narodami. Jednak inicjątywa ta nie wypływa z takich samych szczerych katolickich pobudek, jak list polskich biskupów z 1965 r., a to m.in. za sprawa pontyfikatu papieża jąna Pawła II, który wprowadził do Episkopatów Polski i Niemiec zbyt wielu duchownych pochodzenia żydowskiego.
    Przypomnę, na czym polega pojednanie zwłaszcza w duchu katolickim. Otóż polega ono na: wyznaniu własnych grzechów, win, na okazaniu żalu za ich popełnienie, na okazaniu skruchy, prośby o wybaczenie i przyrzeczeniu poprawy, na wyrażeniu gotowości do pokuty i rzecz bardzo istotna, choć katolicy wymieniają ją jako ostatnia, na naprawieniu krzywd. Czy któryś z tych warunków został spełniony?
    Pojednaniu całkowicie przeczy polityka gospodarcza Niemiec wobec Polski realizowana od 1991 r., od momentu stowarzyszenia Polski z UE. Należy przypomnieć istniejący do chwili obecnej zapis w konstytucji NRF określający granicę niemiecko-polska na linii z 1937 r. Nie wolno zapominać o braku uznania praw mniejszości dla 2 mln Polonii w Niemczech, o roszczeniach majątkowych obywateli Niemiec wobec Polski i Polaków itd. W takim stanie rzeczy o jakimkolwiek pojednaniu nie może być mowy.
    Zastanawiam się, ilu polskich katolików zadaje sobie pytanie, dlaczego podobnej inicjątywy pojednania nie podejmuje Episkopat Polski wspólnie z władzami Cerkwi prawosławnej? Dlaczego ekumenicznego dialogu rzymscy katolicy nie prowadza z katolikami prawosławnymi, choć taki dialog prowadza z protestantami i z żydami? Dlaczego Episkopat Polski nawołuje do modłów za ewangelizację, czyli za nawrócenie Rosji, a nie nawołuje do takich modłów za ewangelizację protestantów, a szczególnie żydów, zwłaszcza tych stanowiacych niebezpieczne politycznie mniejszości w Europie i ogólnie w państwach Zachodu?
    Ostatni, siódmy punkt wspólnego oświadczenia Episkopatów Polski i Niemiec wiele nam Polakom wyjąśnia. W punkcie tym Episkopat Polski opowiada się za europejska integracją. Czy tu potrzebny jest jakiś komentarz? a więc ten Episkopat bardziej unio-europejski niż polski nie będzie wspierał polskich katolików w obronie ich interesów narodowych, w obronie ich narodowego państwa.
    "Współczesny Kościół nie potrzebuje przywódcy, kogoś na wzór kardynała Wyszyńskiego" - to słowa abp K. Nycza w wywiadzie dla katolickiej "Niedzieli".
    a więc Polska potrzebuje dziś katolików kosmopolitów, gotowych sprzedać własna ojczyznę za psi grosz, za judaszowe srebrniki wszystko jedno, komu?
    Obowiazki Polaka
    Obowiazkiem uczciwych katolików, polskich patriotów, nacjonalistów jest wspólne wołanie: NIE dla zdrady naszych interesów narodowych, polskich i słowiańskich.
    Niech to wołanie staje się coraz głośniejsze, niech zagłuszy wszystkie żydo-media, niech przywróci nam wolę walki o polska Polskę. Niech buduje w nas świadomość bezwzględnej konieczności wyeliminowania całej klasy politycznej - klasy obcoplemiennej, antypolskiej zgrai przestępców. Wszelka władza w Polsce musi być polska, narodowa, inaczej nasza Ojczyzna zniknie, tym razem już na zawsze.
    Dariusz Kosiur
    Za www.wiernipolsce.stremo.pl

    O co chodziło prezydentowi Kaczyńskiemu?   1.09.2009r.
   a może prezydent nie sprawdza przemówień przed ich oficjąlnym wygłoszeniem? W czasie uroczystości w 70 rocznicę wybychu II Wojny światowej, na Westerplatte prezydent Kaczyński mówiac o zbrodni katyńskiej: "to nie komunizm, to szowinizm" - nieświadomie (?) wybielił, usprawiedliwił komunizm, zrzucając pośrednio cała winę na Rosjąn. Mówiac szowinizm zasugerował pan nam Polakom i innym narodom że to Rosjąnie sa winni ludobójstwa w Katyniu. Panie prezydencie, niech pan nie udaje że pan nie wie że to nie Rosjąnie wymyślili i wprowadzili w życie idee najbardziej zbrodniczego systemu na planecie Ziemia, niech pan nie udaje że pan nie wie że Rosjąnie, jeśli chodzi ich liczbę ponieśli największa ofiarę, że komunizm kosztował życie dziesiatki milionów Rosjąn, dziesiatki bo nikt nie jest w stanie ustalić prawdziwej liczby ofiar. Pan dobrze wie że ci, którzy mordowali Polaków, nie tylko inteligencję ale również tzw. zwykłych, ludzi mordowali również Rosjąn, cały przekrój społeczny i nie byli to Rosjąnie.
   Szowinizm to zdegenerowana postać nacjonalizmu. O jakim szowinizmie pan mówił? To nie szowinizm rosyjski był odpowiedzialny za zbrodnię ludobójstwa, która symbolizuje Katyń dla ludności polskiej, a dla Rosjąn i innych narodowości całe połaci Syberii. To nie Rosjąnie wymyślili ten zbrodniczy plan i nie Rosjąnie wprowadzali go w życie. To nie Rosjąnie wydawali rozkazy i nie rosyjska ręka pociagała za spust bronii przystawionej do głowy ofiarom stojącym nad zbiorowym grobem, choć wykonawcy byli ubrani w mundury sowieckiego NKWD i wielu z nich mówiło po rosyjsku. a skoro pan wie jakiego narodu szowinizm był sprawca tego holokaustu, tak HOLOKaUSTU (!!!) NaRODÓW SŁOWIaŃSKICH, bo to Słowian zginęło najwięcej, kilkadziesiat milionów w czasie trwania komunizmu i w czasie II Wojny Światowej (w Europie), to dlaczego pan tego nie powiedział? Jeśli nie mógł pan tego powiedzieć w obecnej sytuacji politycznej, to trzeba było nie mówić o szowiniźmie, a nie jątrzyć i skłócać Polaków z Rosjąnami. Wystarczy że robia to nasi wspólni wrogowie po obu stronach granicy. Wrogowie, którzy sa właścicielami mediów w obu naszych krająch a większości mediów w Polsce, gdzie szczują nas Polaków przeciw Rosjąnom, a w Rosjii szczują Rosjąn przeciw Polakom.
 Henryk Gralak

   Westerplatte dla wybranych   1.09.2009r.
   Premier Tusk dzisiejsze uroczystości zorganizował tak jak hucpę na Wawelu w dniu 4 czerwca br., czyli według zasady "dla ludu, bez ludu". Zasadę tę stosowali władcy w XVIII w., gdy w większości krajów europejskich (poza Polska) panował tzw. absolutyzm oświecony. Poniżej informacje rozesłane przez stronę Hussar.
    Westerplatte aD 2009
    1 września 2009 Westerplatte niedostępne dla społeczności polskiej. Powodem jest zapewnienie "bezpieczeństwa" przywódcom Niemiec i Rosji, a więc państw, które napadły Polskę w 1939 roku.
    Władze nie zaprosiły żadnego z 5 żyjących obrońców Westerplatte. Po usilnych staraniach Kielczan i władz lokalnych udało się 2 osób "załatwić" przepustkę specjąlna dla kpt. Ignacego Skowrona - kawalera VM i jego opiekuna. Ważniejsi okazali się politycy polscy i zagraniczni. 1 września nie odbędzie się też po raz pierwszy od 60 lat msza św. w intencji poległych na pobliskim cmentarzyku poległych na W-platte. Również że względów "bezpieczeństwa"?
    Czyjego? Putina? Merkel?
    Chyba żaden komentarz nie jest tu potrzebny.
   Za bibula.com

Otwarcie Pomnika w Łodzi.
   27. 08. 2009r. w Łodzi odsłonięto pomnik ku czci pamięci Polaków ratujących Żydów. To z inicjątywy prezydenta Łodzi, Jerzego Kropiwnickiego, który cały swój czas poświęca Żydom, tematyce żydowskiej, gettcie, holokaustowi, szabasowi itd, itp a dzień bez żydowskich tematów to u niego dzień stracony.
    Pomnik został postawiony za pieniadze Polaków, jakżeby inaczej. Przecież to Polacy ratowali żydów a nie odwrotnie więc to Polacy musieli sobie sfinansować pomnik jeśli chcieli go mieć.
    Uroczystość odbyła się zwielka pompa, były ważne persony z prezydentem RP i prezydencka małżonka na czele, którzy również dzień zaczynają od myślenia o żydach bo nawet co jakiś czas zapalają menorę w tzw. dniach judaizmu w Sejmie, nie wiadomo dlaczego zwanego jeszcze polskim.
    Ponieważ ratowanie Żydów miało miejsce w czasie wojny, a więc już dość dawno, zabrakło głównych bohaterów tamtych dni, Polaków, którzy zwyczajnie nie dożyli tego podniosłego momentu w dziejąch Łodzi - odsłonięcia pomnika ku ich czci. Nie dożyli z powodu starości, chorób, braku możliwości leczenia, biedy. Za to było wielu uratowanych Żydów i takich którzy holokaustem zajmują się zawodowo, dostojni, dobrze odżywieni i chronieni przez uzbrojonych agentów . Były przemówienia, itd, itp. Ocaleni Żydzi mówili o horrorze tamtych dni, o likwidacji getta w Łodzi, o cierpieniu, ale żadem z Żydów nie podziękował za uratowanie. Żaden z nich nie użył słowa dziękuję.
    Gdyby dostali od władz te żadane od Polaków 65 miliardów dolarów to najprawdopodobniej mówiliby o horrorze niepewności, strasznych dniach oczekiwania na pieniadze. Główni bohaterowie nie dożyli i mają oszczędzone upokorzenia. Nie musza płacić Żydom odszkodowań za holokoaust, tyle że spadnie to na ich dzieci i wnuki.

Polska bogactwem stoi.   Od Polaków zależy czy obronia swój kraj przed dalsza grabieża.
   Każdy upływający dzień potwierdza że w naszym kraju dzieją się rzeczy, których nie doświadczyliśmy do tej pory. Nawet za czasów mrocznej żydokomuny lat stalinowskich nie było tak totalnej grabieży majątku państwa polskiego. Natomiast byli w tym czasie ludzie, którzy wbrew ówczesnej władzy starali się budować i odbudowywać kraj ze zniszczeń wojennych nie dla komunistów, nie dla ich propagandy ale dla narodu, dla przyszłych pokoleń.
    To co teraz ma miejsce to już jest zdrada. Od 20 lat obcy element, niestety za przyzwoleniem Polaków, sprawuje władzę w Polsce. Robi to w sposób w jaki robili to koloniści w podbitych krająch afryki i azji, szabruje wszystko co się da i z Polaków robi niewolników. Nieszczęściem Polski jest to że Polacy zupełnie zatracili zdolność rozeznania sytuacji w jakiej jest Polska i przyszłość narodu. O głupocie współczesnych Polaków, niestety niewielu zasługuje na to aby nazywać go Polakiem, napisano oceany słów. I co? I nic!!! Jest tak jak by się miało do czynienia z ludźmi upośledzonymi umysłowo. Niczego nie rozumieją, gorzej nie chca rozumieć i nie chca nic wiedzieć. Wystarcza im już przetrawiona papka z telewizora typu "wstajesz i wiesz". O resztę martwi się starszy i madrzejszy. jak z psem, on też o nic się nie martwi, od tego jest właściciel.
    jak się nieadawno okazało, Polska jest nadal bogatym krajem (źródło: "Parkiet"). Dosłownie, pomomo tego że Polacy sa żebrakami i gastarbeiterami Europy. Polska ma największe złoża złota w Europie! Na suwalszczyźnie jest cała tablica Mendelejewa więcej warta niż całe złoto świata. Dlaczego jednak ich się nie wydobywa? Oficjąlnie w 2002 Państwowy Instytut Geologiczny określił suwalskie złoża jako "pozabilansowe" czyli , że nie opłaca się wydobycie. Rudy tytanu sprowadzamy więc z Niemiec, anglii, Norwegii i Kanady. Im sie opłaca wydobycie, Polsce nie. Czyżby na coś czekano? Oczywiście. Pierwsze koncesje na poszukiwanie i rozpoznawanie złóż złota otrzymały koncerny górnicze z Irlandii, australii i ameryki Północnej. Prawdopodobnioe jest to przypadek, jak wiele innych, że właścicielami tych koncernów, które podobno nie mają narodowości, sa ludzie pewnej narodowości ale nie należy o tym głośno mówić bo oni to ukrywają, zapewne ze wstydu. Wstydza się swojego pochodzenia.
    W takiej sytuacji jest to aż nadto oczywiste że polityka rządou (właściwie wszystkich rządoów od czasu hucpy "okragłego stołu") osadzonego w Polsce dla realizowania interesów Niemiec i "tego narodu" ma na celu pozbawienie Polaków wszelkiego wpływu na swój los i los swojego kraju i wzystkiego co się w nim znajduje a więc wszystkich kopalin, lasów a nawet wód w postaci rzek, jezior i źródeł i, w co wielu nie będzie chciało uwierzyć, wody deszczowej, która szajka sprawująca władzę w Polsce w interesie obcych zamierza opodatkować.
    Jesteśmy świadkami stopniowego demontażu Państwa Polskiego. Nie mamy już przemysłu ciężkiego, nie mamy już rybołóstwa, nie mamy już przemysłu stoczniowego, nie mamy już armii, przemysł wydobywczy jest w formie szczatkowej a jego resztki jak KGHM, banda "cudotwórcy" postanowiła sprywatyzować co jest równoznaczne z podarowaniem go tzw. koncernom które podobno nie mają narodowości ale ich właścicielami sa ludzie wstydzacy się przyznawać do swojej narodowości.
    Co jeszcze musi się stać aby Polacy zdali sobie sprawę z grozy sytuacji? Może by się ocknęli gdyby ktoś w telewizorze powiedział im wprost że sa przeznaczeni do zagłady jako niepotrzebni nikomu tubylcy. Potrzebny jest kraj który zamieszkują, kraj bogaty w surowce i ziemie do zasiedlenia przez innych.
    Może stanie się tak że nastapi jakiś przełom, że w Polsce rządozić będa Polacy. Należy wtedy dołożyć starań aby nie poszło w zapomnienie kto do tej pory rządoził i jak to czynił. Ci ludzie nie moga uciec i ukryć się, oni musza ponieść odpowiedzialność za swoje czyny. Kara musi być adekwatna do czynów jakie popełnili. Czynem tym jest pozbawienie ekonomicznych podstaw bytu narodu i zrzucenie odpowiedzialności za zbrodnie komunizmu i nazizmu na Polaków, zamianę ofiary na kata.

PROTEST śWIaTOWEGO ZWIaZKU aRMII KRaJOWEJ
   śWIaTOWY ZWIaZEK aRMII KRaJOWEJ - Zarządo Główny w Warszawie
   Obchody 70-tej rocznicy wywołania przez Niemców II Wojny światowej, to dla Polaków szczególne wydarzenie, ponieważ Polska pierwsza stawiła opór hitlerowskiej agresji, a jej synowie walczyli o niepodległość na wszystkich frontach świata ponoszac olbrzymie ofiary. W nieistniejącej Polsce utworzono armię Krajowa, największa w pełni zorganizowana podziemna armię świata. Jej żołnierze walczyli do końca Za ojczyznę zginęło ich wówczas ponad 100 tysięcy. Ci, którzy przeżyli w kraju i ci, którzy powrócili z innych frontów byli mordowani przez kolejnego najeźdźcę.
    Po 45 latach odzyskaliśmy ponownie wolność. Wydawało się, że my żołnierze, wreszcie w naszej ojczyźnie zaznamy spokoju. ale na taki stan się nie zanosi, ponieważ grabież resztek majątku narodowego, zdrada i wypędzenia Polaków z własnego kraju sa porażające. agresywny, nasilający się antypolonizm sieje spustoszenie nie tylko w świadomości Polaków, ale również w gospodarce! Ze zgroza obserwujemy narastająca germanizację, szczególnie na ziemiach odzyskanych. Jesteśmy w pełni świadomi, że to nowoczesna wojna, a my jesteśmy obiektem ataku!
    Ważnym problemem sa również politycy, którzy występują w imieniu Polaków, czy żołnierzy aK nie posiadający tytułu do reprezentowania, bo często wywodza się ze struktur komunistycznych, lub stoją w sprzeczności z interesem narodowym.. Zwykle w takim przypadku sa Polakami, a w innym skrzywdzonymi roszczeniowcami wobec nas.
    Takim przykładem jest Władysław Bartoszewski. Z przerażeniem przyjęliśmy wiadomość, że ten człowiek będzie nas reprezentował podczas obchodów 70 rocznicy wybuchu II Wojny światowej.
    Z długiej listy zarzutów, które jego dyskwalifikują przedstawiamy kilka;
    Wł. Bartoszewski przyjął od Niemców medal ku czci największego niemieckiego polakożercy lat 20-tych Gustawa Stresemanna,
    -jako sekretarz kapituły Orderu Białego sprzeciwił się przyznaniu pośmiertnie Orderu Orła Białego gen, E. Fieldorfowi i rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu. Czy jego zasługi można porównać z zasługami Wielkich Polaków!?
    -gdy był oficjąlnym gościem Izraela jako polski minister spraw zagranicznych milczał jak grób w parlamencie izraelskim w czasie, gdy obrażano Polskę, gdy Polaków publicznie nazywano współwinnymi wraz z Niemcami zagłady Żydów,
    -używa bezprawnie tytułu profesora nie będac nigdy studentem wyższej uczelni, nie posiadając tytułu doktora i habilitacji. Co gorsze, ten tytuł nadali mu Niemcy!
    -zgodził się na zamieszczenie w ksiażce Niesiołowskiego cytatu z kłamliwym twierdzeniem, że jakoby zapisał on piękna kartę walki o Polskę z bronia w ręku. Sa pytania; w jakim oddziale, przy jakiej ulicy i jakich ma świadków?
    -nie zrobił nic, aby zaprotestować przeciwko brutalnej obławie policyjnej na 300 Polaków we Frankfurcie n/O, a potępiona przez 7 posłów niemieckich, Przepraszał Niemców za przesiedlenia cytując jąna Józefa Lipskiego,
    -zaniżył o 1 milion osób wbrew prawdziwym naukowym stwierdzeniom liczbę ofiar wojny w swym wystapieniu w Bundestagu,
    -w latach 60-tych mocno reagował na przejąwy antypolonizmu, a milczy w tej sprawie, gdy fala tego zjąwiska jest wielokrotnie większa,
    -piętnował w Izraelu antyżydowskich "polskich ciemniaków", a nie wypowiada się na temat skrajnych przejąwów żydowskiego antypolonizmu.
    -jako były żołnierz aK i powstania warszawskiego nie reagował na potworne oszczerstwa rzucane na powstanie w artykule Cichego i na aK w tekście Yaffy Eliach,
    -nie reagował na używane oszczerstwa na Polaków w sprawie twierdzenia; polskie obozy koncentracyjne, śmierci, zagłady,
    -nie wystapił nigdy, by potępić oszczerczy antypolonizm J.T. Grossa,
    -odwołał z funkcji polskiego konsula honorowego, wielkiego Polaka jąna Kobylańskiego,
    -przed ostatnimi wyborami wyzywał Polaków od bydła i dewiantów!!!
    Zdecydowanie tej kandydaturze się sprzeciwiamy!
    Uważamy, iż naszym zadaniem jest nie dopuścić, aby ten człowiek gdziekolwiek nas reprezentował i wypowiadał się w imieniu Polaków,
    Przewodniczacy Komitetu w/w obchodów musi spełniać następujące kryteria:
    -był uczestnikiem walk zbrojnych w aK w II Wojnie światowej,
    -posiada krzyż Virtuti Militari, działał i działa na rzecz dobra Polski,
    Ponadto musimy żadać od władz polskich współorganizowania wszystkich uroczystości państwowych, szczególnie zwiazanych z historia naszego państwa.
    Jesteśmy świadkami agonii Polski, większość tego nie widzi. Skutki zdrady i zaniedbania niebawem będa tak ogromne, że przyszłe pokolenia Polaków nigdy nam, znającym klęskę nie wybacza braku zdecydowanej reakcji w odpowiednim momencie!!!
    Środowisko Lwowskie aK we Wrocławiu obchodami 146 rocznicy Powstania Styczniowego zainicjowało ROK aRMII KRaJOWEJ, jako że w tym roku przypada 70 rocznica wybuchu II Wś.
    W tym miejscu zwracamy się do zarządou Gł. aK w Warszawie o oficjąlne ogłoszenie Roku armii Krajowej informując rządo, wszystkie jednostki aK w kraju i za granica, oraz media publiczne o przebiegu uroczystości.
    -Do wiadomości;
    -okręgi armii Krajowej w kraju i za granica
    -ośrodki polonijne
    Wrocław, 2009 r.

   W trosce o prawdę historyczna    15.08.2009r.
   Miją kolejna rocznica zwycięstwa w 1920 r. pod Warszawa. Wydano kolejne ksiażki, których autorzy głosza chwałę Józefa Piłsudskiego, jako rzekomego zbawcy Ojczyzny w trudnych dniach sierpnia 1920 r. Na uwagę zasługuje zwłaszcza ksiażka jąnusza Ciska, która przy zachowaniu pozorów naukowości jest w istocie apologia Józefa Piłsudskiego. Już adnotacją na okładce mówiaca o istnieniu pokolenia JP I i nawiazująca w ten sposób do pokolenia JP II, czyli jąna Pawła II, wskazuje na apologetyczny i wręcz metafizyczny wydźwięk ksiażki. Jeżeli już na okładce głosi się kult postaci, o której się pisze, to trudno spodziewać się, że będzie to pozycją historyczna. To w istocie ksiażka głoszaca kult Piłsudskiego, ksiażka o kulcie, wreszcie, ksiażka napisana przez jednego z wyznawców tego kultu. Dzieło Ciska reklamowane jest w mediach publicznych przez... Józefa Szaniawskiego, znanego nam ze swoich rusofobicznych wystapień, który sam również jest jednym z najbardziej fanatycznych wyznawców kultu marszałka. Wobec sytuacji, z która mamy do czynienia co roku, obowiazkiem naszym jest zawsze przypominać postać Tego, dzięki któremu zwycięstwo to stało się faktem, postać generała Tadeusza Jordan-Rozwadowskiego.
    Został On całkowicie i planowo zapomniany. Jeżeli wspomina się jego osobę, to tylko w kontekście przeczenia Jego zasługom. Tymczasem to On, obejmując funkcję Szefa Sztabu Generalnego WP 22.07.1920 r., tchnał nowego ducha w armię, cofająca się na wszystkich kierunkach, przygnębiona porażkami. W dramatycznych dniach sierpnia 1920 r., wytężając cała swoją wiedzę merytoryczna i wrodzony talent, przelał odważna myśl stoczenia walnej bitwy z bolszewikami w formie wielkiego zwrotu zaczepnego na język rozkazów dla całej armii polskiej. Wraz ze sztabem przygotował rozkaz nr 8358-III z 6 sierpnia 1920 r., który zakładał skoncentrowanie w jednym miejscu dużych sił polskich i wykonanie uderzenia na lewe skrzydło głównych sił bolszewickich idacych na Warszawę. Zaproponował Piłsudskiemu, wówczas jeszcze Naczelnemu Wodzowi, dwa miejsca koncentracji polskiej grupy uderzeniowej, pod Garwolinem, bliżej Warszawy i koło Puław, dalej od stolicy. Piłsudski zdecydował się wybrać wariant koncentracji pod Puławami. Rozkaz został podpisany przez gen. Rozwadowskiego i płk Piskora i przekazany do realizacji. Po pewnym czasie okazało się, że bolszewicy moga znać plan polski, w zwiazku z czym Rozwadowski, już samodzielnie, wprowadził korekty do planu z 6 sierpnia i wydał 9 sierpnia nowy rozkaz pod fikcyjnym numerem 10000, napisany odręcznie przez Niego samego, który przekazał do wykonania wszystkim dowódcom z Piłsudskim na czele. Na rozkazie tym widnieje podpis Piłsudskiego jako przyjmującego do wiadomości nowe rozwiazania. Polegały one na wzmocnieniu polskich sił na północnym odcinku frontu (V armia gen. Sikorskiego), tak, aby mogły one wykonać równoległe uderzenie wraz z grupa znad Wieprza(koło Puław), tzw. manewr kanneński (nazywany tak od manewru Hannibala pod Kannami). Właśnie wg tego rozkazu została rozegrana Bitwa Warszawska, a decydujące znaczenie na najważniejszym, właśnie północnym odcinku frontu (tam bowiem atakował gros sił bolszewickich, zamierzających od północy obejść Warszawę i zaatakować ją od zachodu), miało uderzenie, rankiem 15 sierpnia, sił gen. Sikorskiego znad rzeki Wkry. Bolszewicy zostali zatrzymani, w krótkim czasie przeszli do odwrotu, ścigani przez Wojsko Polskie.
    Piłsudski, sprawiający wrażenie nie mającego pojęcia o tym, co się dzieje pod Warszawa, zwlekał z uderzeniem znad Wieprza. Kiedy w końcu uderzył, przez kilkanaście godzin atakował w próżni. Ostatecznie nawiazał kontakt z bolszewikami i pokonał ich słabe na tym kierunku siły, ale stracił szansę na okrażenie sił głównych i na dokonanie całkowitej zagłady armii Czerwonej przez Wojsko Polskie. Tak wygladała bitwa. Faktycznie, głównodowodzacym wszystkich polskich sił był w czasie jej trwania gen. Tadeusz Jordan-Rozwadowski. (Faktycznie, gdyż Piłsudski w najtrudniejszych dniach 13-15 sierpnia był nieobecny nie tylko w Warszawie, ale i w Puławach). Był też głównodowodzacym de iure, jako naturalny zastępca Naczelnego Wodza, Józefa Piłsudskiego, który 12 sierpnia 1920 r. złożył na ręce premiera Wincentego Witosa dymisję z funkcji Naczelnika Państwa i Naczelnego Wodza. Witos z oczywistych powodów nie podał informacji o tej dymisji do wiadomości publicznej, ale to w niczym nie zmienia mocy wiażacej samej dymisji. Piłsudski, na skutek ciagłych porażek, popadł w apatię i załamanie, nie rozumiał zamysłów Rozwadowskiego, był przerażony perspektywa klęski. Po dymisji, rankiem 13 sierpnia Piłsudski wyjechał z Warszawy do Puław, aby objąć dowodzenie grupa uderzeniowa znad Wieprza, jednak zamiast do Puław pojechał do Bobowej pod Tarnowem, do majątku Wieniawa-Długoszowskiego, gdzie znajdowała się wówczas jego konkubina z dwiema córkami. Nadrobił przez to, w drodze do Puław, kilkaset kilometrów. Jest więc oczywistym, że mógł być w dowództwie grupy uderzeniowej najwcześniej 14 sierpnia po południu, a prawdopodobnie było to jeszcze później. Pierwszy rozkaz Piłsudskiego pochodzi z 15 sierpnia i nie ma podanej godziny. Dodatkowo istnieją dowody na to, że, tegoż 15 sierpnia, Piłsudski brał udział w chrzcinach w jednym z kościołów w Puławach, jako... ojciec chrzestny.
   Tak zachowywał się w, co powtarzam raz jeszcze, najtrudniejszych dla Ojczyzny dniach 13-15 sierpnia rzekomy autor planu polskiego i rzekomy Naczelny Wódz armii polskiej. Po zwycięskiej bitwie, jak gdyby nigdy nic, Piłsudski przeszedł do porządoku dziennego nad swoją dymisją, nad swoją mizerna rola w bitwie i rozpoczał, wraz z gronem ślepo oddanych mu wyznawców, budowanie swojej legendy jako rzekomego zwycięzcy i męża opatrznościowego Ojczyzny.
    Co na ten temat należy sadzić najlepiej wyraził gen. Tadeusz Machalski w liście do Jędrzeją Giertycha (Rozważania o Bitwie Warszawskiej 1920-go roku, red. Jędrzej Giertych, Londyn, 1984, s.77): "(...) Opuszczenie pola bitwy jest największa hańba dla żołnierza. Można jeszcze mieć pewne wyrozumienie dla Piłsudskiego, który pod ciężarem odpowiedzialności za katastrofę, która ściagnał na kraj, załamał się duchowo, tracac panowanie nad soba, ale trudno wybaczyć mu jego zachowanie po wojnie, kiedy to zamiast nadać gen. Rozwadowskiemu Wielka Wstęgę Orderu Virtuti Militari i mianować go marszałkiem za wygrana bitwę, która uratowała kraj, wtracił go do więzienia na antokolu (...). Piłsudski nie mógł znieść tego, że obaj (Rozwadowski i Witos - przyp. mój - aś) widzieli go w chwili jego upadku i zamiast teraz okazać im swoją wdzięczność za wyratowanie go, mścił się bezlitośnie.
    Dziś, kiedy piłsudczykowska wersją historii triumfuje, kiedy na jej usługach znajduje się cała szeroko rozumiana polska formacją chadecka, nie wyłaczając także Radia Maryją i Naszego Dziennika, kiedy obchody zwycięskiej Bitwy Warszawskiej, Bitwy przygotowanej i dowodzonej przez gen. Rozwadowskiego, a przeprowadzonej w polu przez grono zdolnych dowódców (z generałami Hallerem, Sikorskim, Latinikiem, Zagórskim i innymi), stojących na czele niezłomnych oddziałów Wojska Polskiego, wspartych moralnie i duchowo przez większość Narodu, sprowadza się li tylko do oddania jakże niezasłużonej chwały Piłsudskiemu, niech ten krótki tekst będzie wołaniem o sprawiedliwość dziejowa dla prawdziwych bohaterów, dla ich męstwa i dokonań, z największym z nich, gen. Tadeuszem Jordan-Rozwadowskim na czele.
    adam Śmiech
   Za www.jednodniowka.pl

   Żałosny list.    25.07.2009r.
   Kilka dni temu miało miało miejsce żałosne wydarzenie. Otóż kilku byłych i jeden urzędujący przezydent wystosowali list do prezydenta Obamy aby pamiętał o Europie środkowej. Zapewne było to spowodowane wizyta Obamy w Moskwie i zawartym tam uzgodnieniom min. w sprawie tarczy antyrakietowej.
    List podpisali m. in. Lech Wałęsa, aleksander Kwaśniewski, Vaclav Havel, a także byli prezydenci Litwy Valdas adamkus, Rumunii Emil Constantinescu, Słowacji Michal Kovacz i Łotwy Vaira Vike-Freiberga, b. premier Estonii Mart Laar, b. szef polskiej dyplomacji MSZ adam Rotfeld i b. szef MON jąnusz Onyszkiewicz.
   Oczywiście prezydent Barrack Hussein Obama pamięta o Europie środkowej a w szczególności pamięta o Polsce. Na dowód tego przysłał nam nowego ambasadora, niejakiego Lee Feinsteina, który jak z radościa ogłosiły polskojęzyczne media, jest nieprzejednanym wrogiem antysemityzmu i homofobii. I sprawa najważnieszją w kontekście szczególnego zainteresowania Europa środkowa a szczególnie Polska, jest on wielkim zwolennikiem przekazania przez Polskę tych osławionych milardów Żydom amerykańskim zajmującym się tzw. "przemysłem holokaustu". Zgodnie z niepisana tradycją każdy amerykański ambasador w Polsce ma odpowiednie pochodzenie. Zapewne dlatego że od pewnego czasu Polska uchodzi za ojczyznę Żydów i tylko oni moga właściwie wykonać powierzone zadanie, czyli zmuszać miejscowe władze do realizowania żydowskiej polityki. Tak jak kiedyś rządoził w Polsce ambasador radziecki dla dobra Zwiazku Radzieckiego.
   Dla przypomnienia, chodzi o wypłacenie przez Polskę nowojorskim żydom pieniędzy za mienie pozostawione przez Żydów i zrabowane przez Niemców i Sowietów w czasie wojny i po wojnie. Równolegle p. Lee Feinstein będzie się zajmował likwidowaniem Radia Maryją i telewizji Trwam w ścisłej współpracy z loża masońska "Synowie Przymierza" i polskojęzycznymi sygnatariuszami tegoż listu, więc ich niepokój o to że ameryka o Polsce zapomniała jest zupełnie nieuzasadniony. O co w takim razie chodzi? Przecież już wkrótce może się spełnić marzenie rządozacej Polska szajki, zlikwidowanie wszystkiego co zwiazane z o. Rydzykiem, zagarnięcie majątku telewizji i radia oraz toruńskiej uczelni z cała geotermia a jego samego wsadzenie do więzienia za szkodzenie amerykańsko żydowskim interesom w Europie środkowej. a może chodzi o to że nie zdaży się z tym przed najbliższymi wyborami?

   Kim sa 'moherowe berety'?   Czytaj dalej >>>   Po przeczytaniu przypomij sobie jakie miałeś(aś) zdanie na ich temat i dlaczego właśnie takie.
Drugi list otwarty do:
    Prezesa Rady Ministrów RP - Donalda Tuska
    Marszałka Sejmu RP - Bronisława Komorowskiego
    Marszałka Senatu RP - Bohdana Borusewicza
    Przekazany także do wiadomości Prezydenta RP - Lecha Kaczyńskiego
   Czytaj dalej >>>

List otwarty do:
    Prezesa Rady Ministrów RP Donalda Tuska
    Marszałka Sejmu RP Bronisława Komorowskiego
    Marszałka Senatu RP Bogdana Borusewicza,
    przekazany do wiadomości Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego
    Czytaj dalej >>>

   PaŃSTWO POLSKIE Z RZĄDZĄCĄ MNIEJSZOŚCIĄ ŻYDOWSKĄ   18. 07. 2009r.
   Dariusz Kosiur
   Jeżeli nasze państwo upadnie, a budowa JudeoUE-państwa w sposób oczywisty wymusza likwidację Państwa Polskiego, Żydzi z polskiej mniejszości będacy zawsze czymś w rodzaju "międzynarodu", z pewnościa dadza sobie radę, a Naród Polski pozbawiany systematycznie od 1981 r. materialnych podstaw egzystencji będzie musiał zniknać - i już znika.
   Żydowska mniejszość w Polsce ukrywająca się przeważnie pod polsko brzmiacymi nazwiskami, stanowiaca około 2,5 % ludności Polski, choć nie istnieją oficjąlne dane potwierdzające tę liczbę, natomiast z nieoficjąlnych źródeł wynika że jest ona o wiele razy większa - ma na swoim sumieniu dwukrotna w wciagu ostatnich 60 lat kradzież majątku Polaków. Po 1945 roku żydowsko-komunistyczna władza upaństwowiła prywatne majątki polskie, a po 1989 roku żydowskie rządoy w Polsce patronowały rozkradaniu majątku produkcyjnego, finansowo-bankowego, komunalnego - wypracowanego przez Naród Polski oraz patronowała i patronuje wyprzedaży polskiej ziemi. Przy pomocy tzw. planu Balcerowicza (w rzeczywistości żydowskiego planu G. Sorosa - J. Sachsa, przyjętego jeszcze przez rządo M. F. Rakowskiego w 1988 r.) dokonano nie tylko grabieży majątku narodowego, ale okradziono Polaków z oszczędności. Okradziono również wszystkich tych którzy zaciagnęli kredyty bankowe zmieniając wstecznie umowy zmuszając tym samym do zwrotu wielokrotności pożyczek co jest poza wszelkimi standardami prawa. Mieści się natomiast w mentalności żydowskich lichwiarzy i w żydowskiej filozofii traktowania nie-Żydów przez Żydów. Sa i inne żydowskie zbrodnie na Polskim Narodzie. Komuniści żydowscy z ZSRR ponosza odpowiedzialność za wymordowanie po 17.09.1939 r. jeńców wojennych i polskiej inteligencji w Katyniu, w Miednoje, w Ostaszkowie, w Charkowie, w Starobielsku, w Kozielsku, w... - to zemsta za udaremnienie rozlania się w 1920 r. żydowskiego komunizmu po całej Europie. Od 1944 do 1956 r. żydowsko-komunistyczna władza w Polsce wymordowała ok. 600 tys Polaków. Nie powiodło się przyjęcie przez ONZ rezolucji potępiającej komunizm za zbrodnie ludobójstwa - pochłonał 100-120 mln ludzkich istnień. Gdyby taka rezolucję przyjęto, odpowiedzialność za największy mord w dziejąch świata spadłaby na Żydów, twórców i budowniczych komunizmu, ale czy wtedy mogliby po 1989 r. opanować rządoy niemal wszystkich państw Europy i budować JudeoUE-państwo? Po zadekretowaniu przez żydowski rządo w Polsce upadku komunizmu w 1989 r. Żydzi obsiedli ponad 60% sejmowych i senackich foteli, a my Polacy płacimy im za uchwalanie antypolskiego i antynarodowego ustawodawstwa. Zajmują czołowe miejsca w większości, a może we wszystkich partiach zasiadających w sejmie RP. Występują oficjąlnie przeciw polskiemu katolicyzmowi, przeciw narodowym interesom i przeciw państwu polskiemu. Opowiadają się jąwnie za budowa JudeoUEpaństwa, albo kłamliwie przewrotnie, że sa jej przeciwni, ale zawsze wtedy, gdy trzeba bronić interesu Narodu przystają na wszystkie żadania żydomasonerii europejskiej i światowej, których interesy sa od zawsze wrogie Polsce i Polakom i całej naszej chrześcijąńskiej cywilizacji.
    Oskarżam wszystkie żydowskie rządoy sprawujące w Polsce władzę po 1980 r. do dziś o celowe i z pełna premedytacją działanie na szkodę Narodu i Państwa Polskiego. Pod pretekstem zapaści demograficznej Narodu trwają rządoowe prace nad nowa polityka migracyjna. Chodzi o stworzenie zachęt dla narodowości wykazujących duża zdolność adaptacji do osiedlania się w Polsce - na wizy do Polski czeka już ok. miliona Żydów w Izraelu, a oni zdolności adaptacyjne mają we krwi. Polski narodowy żywioł trzeba osłabiać maksymalnie. Miliony Polaków na Wschodzie czekają daremnie na powrót do kraju, a około 20 mln Polaków na świecie praktycznie pozbawionych jest prawa udziału w wyborach do sejmu RP. Obecny prezydent RP potępia polski nacjonalizm, ale jak można się domyślać hołubi żydowski w Polsce. Tylu festiwali kultury żydowskiej, ile odbywa się dziś w naszym kraju nie ma chyba nawet w Izraelu. Można postawić pytanie, czy Polska to dziś jeszcze kraj Polaków, skoro jedna z najważniejszych osób w państwie jest ambasador Izraela pozwalający sobie na bezczelność zarzucania nam, Polakom, katolikom antysemityzmu? I robi to całkowicie bezkarnie! Chyba tylko jeden Wł. Gomułka, I-szy sekretarz KC PZPR, Polak, ale niestety komunista zdobył się na odwagę i pozwoli im opuścić Polskę w 1968. Zrobił to jednak niedokładnie i dlatego od 13.12.1981 r. ciężko za tę jego fuszerkę płacimy. Jednak należy się mu przynajmniej pamiatkowa tablica, jako pierwszemu i jak dotad jedynemu Polakowi, który podjął próbę naprawy tragicznego w skutkach błędu króla Kazimierza "Wielkiego".
    Czyżby, dlatego "Wielkiego", że pozwolił osiedlać się Żydom w Polsce? W wyniku zainicjowanych przez Żydów rozruchów w grudniu 1970 Gomułka stracił władzę, ale krwia za te rozruchy zapłacił Polski Naród. Żydom nie udało się wtedy przejąć ponownie władzy. Iszym sekretarzem KC PZPR został E. Gierek, który nie miał już tyle odwagi, co Wł. Gomułka i w czerwcu 1976 r. zamiast Żydów, prawdziwych inicjątorów czerwcowych rozruchów, kazał pałować Polaków. Za sprawa żydowskiego sierpnia 1980 r. E. Gierek odszedł i tak skończył się epizod polskich rządoów po 1956 r. w dziejąch PRL, RP. Założona przez judeomasonerię "Solidarność" [nomen omen, o tej samej nazwie działała od 1892 r. w Krakowie judeoomasońska loża B'nei B'rith] miała tylko usunać E. Gierka i jego ekipę i umożliwić mniejszości żydowskiej przejęcie władzy, ale wymknęła się Żydom z pod kontroli na szesnaście miesięcy. Zostało nam dziś wspomnienie krótkiej "Solidarności" Narodu, która obca naszemu Narodowi władza bardzo łatwo zniszczyła wprowadzając w Polsce stan wojenny.
    W jego wyniku zamordowano "tylko" ok. 100 Polaków. W całym okresie żydowskiego PRL-u zamordowano też stukilkunastu księży. Ostatniego mordu kapłana dokonano w 1990 r., kiedy Polska "była już niepodległa". Wszystkie te zbrodnie sa bezkarne do dnia dzisiejszego. Gdyby ktoś miał watpliwości, w czyich rękach znajduje się dziś władza nad Polska niech o tym wszystkim pomyśli.
    Od ponad 200 lat Polacy pozwalają judeomasoństwu soba manipulować, czego skutki dla Narodu i Państwa sa zawsze tragiczne. Wystarczy przypomnieć trzy nasze nieudane powstania: listopadowe 1830, styczniowe 1863 i warszawskie 1944, w których Polacy realizowali cele judeo-masonerii. Chociaż nie wszystkie zaowocowały, np. manewr nie udał im się w 1914 r., kiedy to Pierwsza Kadrowa J. Piłsudskiego, walczaca po stronie niemiecko-austriackiej, nie doprowadziła do wybuchu powstania po wejściu do Kongresówki. Gdyby powstanie wtedy wybuchło Rosją nie przystapiłaby do wojny przeciw Niemcom i Państwo Polskie z pewnościa by się nie odrodziło.
    W wyborach 2007 r., ulegając manipulacji judeomasońskich mediów, wyrzuciliśmy z sejmu RP dwie jedyne partie reprezentujące, lepiej czy gorzej, ale nasze polskie interesy. Polskę, jak szmatę wydzierają między soba - judeomasoństwo anglosaskie [reprezentowane przez PiS] i europejskie (reprezentowane przez PO) - oba odłamy masonerii rywalizują o prymat w świecie i daża do podporządokowania sobie Rosji.
    Jeżeli nasze państwo upadnie, a budowa JudeoUE-państwa w sposób oczywisty wymusza likwidację Państwa Polskiego, Żydzi z polskiej mniejszości będacy zawsze czymś w rodzaju "międzynarodu" z pewnościa dadza sobie radę, a Naród Polski pozbawiany systematycznie od 1981 roku materialnych podstaw egzystencji będzie musiał zniknać - i już znika. Żydzi w Polsce mający wsparcie swojej światowej diaspory nie sa w stanie wykorzenić polskiego katolicyzmu inaczej, jak przez fizyczna eksterminację Narodu Polskiego. Naród pozbawiony własnego majątku produkcyjnego - okradziony z dochodów z własnej produkcji, zmuszany do ograniczania produkcji rolnej, której wielkość nie pokrywa już zapotrzebowania żywnościowego narodu, reforma oświaty obniżająca poziom edukacji, pozbawiony średniego szkolnictwa zawodowego, pograżany w świadomie zaprogramowanej nędzy musi odejść w niebyt. Takie sa nieubłagane prawa ekonomii i żydowscy inżynierowie liberalnego "postępu" w Polsce znają je doskonale. Niszczona jest ochrona zdrowia Polaków, ale dzięki wytrwałej, trudnej pracy, choć celowo nędznie opłacanej, pracowników służby zdrowia, dzięki nie poddającej się liberalizmowi - czytaj judaizacji - etyce zawodów medycznych, przeciętny poziom lecznictwa w Polsce jest mimo wszystko wyższy niż w wielu krająch Zachodu, wyższy niż np. w USa - mówia o tym statystyki. Jednak chór pożytecznych idiotów, i lekarzy, ulegając podszeptom inżynierów liberalnego "postępu" żada prywatyzacji szpitali i usług medycznych. Chca pozbawić biedniejących Polaków dostępu do ochrony zdrowia, która należy się ludziom w równym stopniu i niezależnie od ich pozycji materialnej, bo zdrowie jest dla każdego człowieka dobrem takim samym.
    Dlatego, Żydzi w Polsce musza zostać pozbawieni wszystkich funkcji publicznych Państwa Polskiego oraz bezprawnie przejętego majątku narodu. Musimy bezwzględnie się tego domagać, jeśli chcemy przetrwać nie tylko jako Polski Naród, ale jako ludzie. Niestety nasza świadomość narodowa po 1989 roku uległa, za sprawa żydolewackich mediów znacznej erozji. Czy zdołamy ją w porę odbudować i uchronić Państwo Polskie przed likwidacją - oto jest pytanie? Prawo polskie powinno zakazywać obejmowania przez obcych - wszystkich stanowisk mających wpływ na kształtowanie prawa, programów oświatowych i na życie naszego Narodu. Judaizacją całej naszej chrześcijąńskiej kultury prowadzi do jej degeneracji i wyniszczenia. Za antypolskie osiagnięcia dla polskiej kultury nagradzani sa antypolscy Żydzi przez pochodzacych z tej samej nacji rządozacych i przedstawicieli mediów. Przygladamy się temu bezradni w swojej bezsilności. Nasza tragedia jest to, że część z nas ogłupionych przez powszechne żydowskie media bierze to za dobra monetę. Jedyne w Polsce radio, wydaje się, że polskie, choć niestety mało narodowe - Radio Maryją - nieśmiało odpiera wściekłe ataki antypolskich mediów i wysługujących się im filosemickich kundli. Jednak rola tego radia w ostatnich wyborach powinna skłaniać katolików do głębszej refleksji. Nie można mieć pewności, czy radio to nie wysługuje się, a może tylko nieświadomie ulega, wrogim nam siłom judeomasoństwa anglosaskiego i wyprowadza w pole uczciwych i łatwowiernych polskich katolików. Jeśli państwowym prawem świeckim nie wzmocnimy etyki chrześcijąńskiej, katolickiej moralności we wszystkich przejąwach życia społecznego, to po upadku JudeoUE-państwa nie odnajdziemy już Polskiego Narodu. Upadek JudeoUE-państwa nastapi tak samo jak wszystkich poprzednich tworów państwowych zbudowanych przez Żydów. Zdehumanizowany i zateizowany organizm państwa, wyposażony w zdegenerowane systemy podatkowy i niezależny od władz państwa system finansowy, wyniszczające gospodarkę i środowisko naturalne człowieka oraz jego samego (a w Polsce mamy dziś z tym do czynienia), od starożytnego Izraela przez ZSRR do JudeoUE-państwa - znamiona własnej śmierci nosi już od chwili narodzin. Uzasadnienie dla wprowadzenia takiego prawodawstwa wynika z konieczności ochrony Narodu Polskiego, jego żywotnych praw i interesów. Prawo do takiego uzasadnienia wypływa z kształtowanej od tysiacleci mentalności żydowskiej przepojonej do nie-Żydów wrogościa i nienawiścia, których szczególne nasilenie skierowane jest przeciw narodom katolickim takim, jak Naród Polski. Do dziś żydowska etyka oparta jest na judaizmie rabinicznym szowinistycznej, wrogiej wobec chrześcijąństwa religii. Z niej wypływa żydowskie prawo oraz system prawny dzisiejszego Izraela będacego w istocie państwem wyznaniowym, dyskryminującym własne mniejszości. Jeżeli dziś ktokolwiek domaga się liberalizmu w znaczeniu wolności i tolerancji dla ludzi i narodów powinien tym bardziej domagać się wprowadzenia prawa zakazującego kultywowania, wychowywania, indoktrynowania ludzi w duchu judaizmu rabinicznego oraz w duchu ideologii nim inspirowanych: komunizmu, socjalizmu, liberalizmu, globalizacji, a więc w duchu rasizmu, wrogości, nienawiści i nietolerancji wobec wszystkich, którzy nie sa Żydami.
    Dziś jednak w światowych mediach mamy do czynienia ze zjąwiskiem odwrotnym, wyśmiewane, poniżane, negowane, niszczone sa wszystkie religie, poza jedna, poza żydowska. Domaganie się, więc ochrony praw narodu nie ma nic wspólnego z antysemityzmem rozumianym, jako nienawiść do Żydów i nie oznacza odebrania im praw mniejszości narodowej tylko właśnie ochronę życia rdzennego narodu. Jednak, mniejszość dażaca do podporządokowania sobie, lub zniszczenia narodu i państwa, w którym żyje musi być z niego wyizolowana i pozbawiona wpływu na wszystkie sfery jego funkcjonowania. Żydowski sposób pojmowania prawa nie może odciskać swojego piętna w żadnej dziedzinie życia katolickiego Narodu Polskiego. Żydowskie i judeomasońskie środowiska w Polsce od 1926 r. przyzwyczajone do politycznej władzy nad Polskim Narodem być może chciałyby zmusić nas do życiowej wegetacji świadomościa przegranej walki o byt narodu i presją alternatywy, "albo my, albo oni". Nawet przez chwilę nie wolno nam rozważać podobnej myśli i alternatywy, bo sa one poniżej naszej narodowej godności. To my i tylko my, Polski Naród mamy niezbywalne prawo do tej ziemi i do określania i ustalania warunków egzystencji naszego narodu i tych mniejszości które wspólnie z nami chca żyć, pracować i mieszkać. Nasze prawo jest przed ich prawem, ale musimy je stanowić zgodnie z katolicka nauka i wiara, a one dają gwarancję szacunku i równości wszystkim obywatelom państwa. Nasza wiara katolicka zabrania nam prześladowania i niszczenia innych narodów, i Polacy zawsze temu zakazowi byli posłuszni. Było by, więc łamaniem przykazań wiary prześladowanie żydów i narodu Żydowskiego zwłaszcza, że katolicyzm i judaizm rabiniczny wyrastają ze wspólnego pnia, jakim był judaizm biblijny. Jednak nasza katolicka wiara nie zabrania nam jej obrony i obrony naszego Narodu, a wręcz przeciwnie, tę obronę nam nakazuje i ją uświęca.
    Jeśli próbuję zrozumieć obłęd mrocznej żydowskiej mentalności, to napawa mnie odraza wszelki filosemityzm Polaków. Pomijąjąc poczciwych głupców niepojmujących własnej zdrady narodowych interesów, jest filosemityzm postawa godna najwyższego potępienia oraz usankcjonowanego prawem karania i to bardziej nawet od żydowskiej zdrady i nienawiści.
    Dariusz Kosiur
   Za www.wicipolskie.pl

   Britney Spears przechodzi na judaizm    11.07.2009r.
    Lansowana wśród młodzieży piosenkarka Britney Spears "przechodzi na judaizm" - stwierdza izraelski dziennik The Jerusalem Post, opierając się na doniesieniach muzycznego portalu Music-news.com
    27-letnia gwiadka muzyki pop zatrudniła rabina nauczającego ją tajników judaizmu. Fotografuje się noszac dumnie Gwiazdę Dawida, zamierza też poślubić swojego artystycznego agenta, Żyda, jąsona Trawick.
    jak przypomina Jerusalem Post, Britney Spears zainteresowała się kabała w 2005 roku, po "wprowadzeniu jej" przez inna gwiazdkę estrady, skanalistkę Madonnę, która przybrała po przejściu na judaizm drugie imię Estera.
    Britney Spears przebywając w klinice Promises Clinic w Malibu w stanie Kalifornia w 2006 leczac rozstrojenie psychiczne, biegała po klinice z wymalowanym na ogolonej głowie napisem "666" wydając demoniczne okrzyki:"Jestem antychrystem", po czym po raz kolejny próbowała powiesić się.
    Za: bibula.com

   Zapalmy znicz w rocznicę.

11 i 12 lipca 1943 roku, w prawosławne i greckokatolickie swięto apostołów Piotra i Pawła, uzbrojone bandy Ukraincow z OUN-UPa napadły na polskie wsie na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, mordując, palac i grabiac. Niewielu Polaków z zaatakowanych miejscowości uszło spod ukraińskiej siekiery, noża czy innego narzędzia zbrodni.
    W mordach, ktore - biorac pod uwage ich okrucieństwo i wymyślność oprawców - nie mają odpowiedników, brali rownież udział Ukraińcy z formacji armii niemieckiej, w tym z dywizji SS Galizien. Trudno dziś ustalić dokladna liczbę ofiar tamtych zbrodni. Historycy podają szacunkowo, że w Małopolsce Wschodniej zostało zamordowanych ponad 120 tysięcy Polaków - na samym Wołyniu okolo 70 tysięcy. Jednak, aby uzyskac zblizona do rzeczywistej liczbę wszystkich polskich ofiar ukraińskiego ludobójstwa na wszystkich południowo-wschodnich ziemiach II Rzeczypospolitej w latach 1939-47, trzeba te liczby przynajmniej podwoić, co daje ok. 250 tysięcy osob.
   To, co sie wydarzylo 11 i 12 lipca 1943 r. nie bylo pierwsza masowa zbrodnia nacjonalistow ukrainskich na ludnosci polskiej Wolynia - do takich dochodzilo juz od wiosny 1943 roku, a nawet wczesniej - lecz pierwsza tak precyzyjnie zaplanowana, zorganizowana i przeprowadzona na tak wielka skale. Bandy UPa dzialaly zgodnie z czerwcowa (1943 r.) tajna dyrektywa terytorialnego dowodztwa UPa - "Piwnycz", wydana przez Romana Dmytro Kłaczkiwskyją - "Kłyma Sawura", ktora nakazywała calkowita fizyczna likwidację ludności polskiej.
    Od tej pory Polacy na Wołyniu nie zaznali już spokoju, a lipiec i sierpień tamtego roku były szczególnie krwawe. Wiktor Poliszczuk, ukraiński naukowiec, zajmujący się dokumentowaniem zbrodni ukraińskiego nacjonalizmu, przytacza zeznanie jednego z dowodcow UPa Juriją Stelmaszczuka - "Rudego": "29 i 30 sierpnia ją wraz z oddzialem w sile 700 uzbrojonych ludzi, zgodnie z rozkazem dowodcy Okregu Wojskowego 'Ołeha' (Oresta), (Ołeh - Orest był stryjem znanego działacza Solidarności i b. Ministra Obrony Narodowej jąnusza O., bioracego - jako poseł Unii Wolności udział w kampanii przedwyborczej do Sejmu RP w Przemyskiem) totalnie wyrznałem cała polska ludność na terenie rejonow hołobskiego, kowelskiego, siedleszczanskiego, mackiewskiego i lubomelskiego, dokonalem grabiezy calego majątku ruchomego i spalilem jej mienie nieruchome. W sumie w tych rejonach w ciagu 29 i 30 sierpnia 1943 roku powyrzynalem i powystrzelalem ponad pietnaście tysięcy spokojnych mieszkanców, wsród których byli starcy, kobiety i dzieci. Dokonalismy tego w sposob nastepujący: Po spędzeniu co do jednego wszystkich mieszkanców do jednego miejsca, otaczaliśmy ich i zaczynaliśmy rzeź. Nastepnie, gdy już nie zostalo ani jednego żywego człowieka, kopalismy glebokie jąmy, wrzucaliśmy w nie wszystkie trupy, zasypywalismy ziemia i, aby ukryć ślady, zapalaliśmy ogromne ogniska i szliśmy dalej. W ten sposob przechodziliśmy od wsi do wsi, aż zniszczyliśmy cala ludność - ponad 15 tysięcy ludzi". ("Geneza dnacjonalizmu ukrainskiego - odmiany faszyzmu europejskiego", "Na Rubieży", nr 68/2003).   
   Niestety, dziś Polacy nie wiedza praktycznie nic o tym ludobójstwie, które zdecydowanie można i należy nazywać holokaustem ludności polskiej. Nie wiedza bo bardzo często nie chca wiedzieć. Czy współcześni Polacy sa godni swoich przodków?

    Roszczenia, temat nieśmiertelny, ponadczasowy   12.06.2009r.
    Informujemy iż 26 06 2009r, w Pradze rozpoczyna się w pięciodniowa międzyrządoowa konferencją "Mienie ery holokaustu". Do udziału w niej zaproszono przedstawicieli czterdziestu dziewięciu państw oraz trzydzieści organizacji pozarządoowych. Przedmiotem rozmów będzie "restytucją mienia żydowskiego", do czego przedstawiciele społeczności żydowskiej będa starali się nakłonić przede wszystkim państwa Europy środkowowschodniej. Żydzi uważają - w odróżnieniu od chyba całego pozostałego świata - iż mienie pozbawione spadkobierców nie przechodzi na własność państwa, lecz powinno być oddane plemieniu.
    Szczególnym obiektem ataku żydowskich oszustów jest Polska, gdzie przed wojna mieszkała lwia część europejskiego żydostwa (zapewne z powodu polskiego antysemityzmu). Ciekawe jest, że że w Departamencie Stanu USa znajduje się specjąlna komórka ds. zwrotu żydowskiego mienia. Zaangażowane sa w to także amerykańskie przedstawicielstwa dyplomatyczne. a mimo to ani amerykański Kongres, ani same organizacje żydowskie, nie domagają się "odszkodowań" od strony rosyjskiej, natomiast usiłują wymusić restytucję i odszkodowania na znajdujących się pod sowiecka okupacją Polakach i Litwinach.

    Przemarsz pederastów.   13.06.2009r.
    Dziś w Warszawie, stolicy kraju słynacego na cały cywilizowany świat z nietolerancji, szowinizmu, ksenofobii, homofobii i o zgrozo, szczególnie z antysemityzmu, krótko mówiac w Polsce, odbyło się wydarzenie zwane szumnie "parada rowności".
    Niestety parada nie była zbyt udana i to nie przez padający deszcz. Miały być zadymy, rzucanie kamieniami i butelkami a nawet bicie uczestników kijąmi bejsbolowymi, wyzwiska i tym podobne. a tu nic, nuda i nikłe zainteresowanie nie liczac małej grupki Młodzieży Wszechpolskiej pilnowanej przez policję aby nie zbliżali się do dewiantów. I słusznie, bliższy kontakt z nimi jest niehigieniczny i może być groźny dla zdrowia.
    Wyraźne było rozczarowanie organizatorów imprezy. Spodziewali się że spędzone na trasę hordy tzw. dziennikarzy i kamerzystów z największych, głównie koszernych stacji telewizyjnych i gazet sfilmują i opisza agrsywny tłum "katolickiego ciemnogrodu" maltrtującego niewinnych odmieńców. I tak świat nie zobaczył jak ciemni Polacy katują "wesołków", którzy tylko demonstrują swoje upodobania do wkładania penisa w kiszkę stolcowa lub inne otwory innego faceta.
    Ciekawe czy nie znaleźli kilku wyrostków, którzy za parę piw i paczek papierosów rzucili by na umówiony znak kilka kamieni i "bluzgów" w stronę maszerujących, czy myśleli że tacy pojąwia się spontanicznie?

    Zginał poseł   12.06.2009r.
    W wypadku samochodowym zginał w nocy 10/11. o6. poseł PiS Marian Goliński. Był członkiem Sejmowej Komisji śledczej do zbadania nieprawidłowości w działaniach organów Państwa w procesie prywatyzacji niektórych banków.
    Kiedyś Michał Faltzman i Walerian Pańko też próbowali wyjąśniać afery i przekrętry, np: FOZZ i też nie żyją. Faltzman nagle "dostał" zawału serca a Pańko, jak teraz Goliński, zginał w wypadku samochodowym. jak widać praca w tego typu komisjąch, gdy traktuje się ją poważnie, jest bardzo niebezpieczna. Kto następny?

    Ej siup noga w nogę i obcasem o podłogę....    10.06.2009r.aktualne zdjęcie madonny
    "Taniec z legenda 'Solidarności' to jest to" - tak opowiadała brukowej prasie Kylie Minogue, główna atrakcją koncertu w Gdańsku z okazji 20. rocznicy tzw. wolnych wyborów. Kylie Minogue miała "zaszczyt" zatańczyć z Lechem Wałęsa udekorowanym jak zwykle znaczkiem z Matka Boska w klapie. Za ten występ dostała 11 milionów zł, które wypłaciło jej Europejskie Centrum Solidarności zarządozane przez byłego opozycjonistę dominikanina o. Macieją Ziębę. Dla informacji internautow: Centrum jest utrzymywane z kasy państwowej czyli naszych podatkow. 11 baniek to niezła forsa, można za nia zrobić sporo ciekawych rzeczy. Tak się składa że po 20 latach demokracji w Polsce jest wg. oficjąlnych danych, ponad 800 tysięcy (słownie osiemset tysięcy) dzieci żyjących poniżej progu ubóstwa na skutek bzrobocia ich rodziców. Oczywiście ci rodzice też żyją na tym samym poziomie więc jest to ogromna armia ludzi wegetująca poza oficjąnym nurtem życia. ale przecież świętująca władza nie będzie sobie zawracała głowy jakimiś polskimi dziećmi ani np: chorymi na leczenie których też "nie ma" pieniędzy.

     Przed nami kolejna atrakcją, wyznaczona na 15 sierpnia. Ma wystapić na warszawskim Bemowie Madonna Louise Veronica Ciccone, ksywa Madonna. Ciekawe czy będzie świętować rocznicę zwycięskiej Bitwy Warszawskiej czy święto Wojska Polskiego, a może uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny nazywane także świętem Matki Bożej Zielnej. Jeszcze nie wiemy czy Lech Wałęsa z nieodłacznym wizerunkiem Matki Boskiej w klapie też wźmie udział w imprezie i zatańczy z madonna. Tzn. z dwiema, jedna w klapie a druga antymadonna w objęciach. Tak jak z plusem dodatnim i plusem ujemnym, jednocześnie. Niech sobie chłopina pofika oberki, tyle miał ostanio stressów to niech sobie ulży.
    Obok jest aktualne zdjęcie "madonny", komentarza chyba nie wymaga.
    Sponsorem koncertu jest największy polski serwis aukcyjny allegro, firma internetowa, która wraz z Gadu-Gadu stanowi własność południowoafrykańskiego koncernu medialnego Naspers. Ostatnio allegro odmówiło wycofania z aukcji flag ze swastyka III Rzeszy i kubków z hackenkreuzem.

    Żydowski teatr absurdu   09.06.2009r.
    Polacy oddajcie miliardy
    Finansowe roszczenia organizacji żydowskich za holokaust nie tylko nie ustają, ale nabierają rozmachu. 26 czerwca w Pradze ma się rozpoczać specjąlna konferencją poświęcona kwestii zwrotu własności ofiar Holokaustu. Organizacje żydowskie, w tym światowy Kongres Żydów, domagają się od Polski zwrotu własności należacej do zabitych bezpotomnie Żydów.
     Dawid Peleg, do niedawna ambasador Izraela w Polces, szef Żydowskiej Organizacji na rzecz Zwrotu Mienia wypowiedział się w ten oto sposób:
    "Wiem, że Polska odnosi się krytycznie do pomysłu oddania własności Żydów, którzy nie mają spadkobierców. Wasz kraj stoi na stanowisku, że to byli polscy obywatele. Przypominam jednak, że ci ludzie nie zostali zamordowani przez Niemców jako Polacy, tylko właśnie jako Żydzi. Mam więc nadzieję, że będzie miejsce na dyskusję i uda nam się przekonać Warszawę. Z uzyskanych pieniędzy powinien zostać utworzony specjąlny fundusz, który służyłby trzem celom: pomocy żyjącym jeszcze ocalonym, upamiętnianiu Holokaustu oraz działalności edukacyjnej. Rozmawiałem na ten temat z wieloma ocalonymi i oni popierają ten pomysł. Dlaczego mówię o "miliardach dolarów"? Chodzi przecież o 3,5 miliona ludzi, ich własność musiała być warta bardzo dużo. Polska nie powinna się jednak obawiać, że to zbyt obciaży jej budżet - płatność można rozłożyć na raty."
     Sprawa jest kuriozalna. Sam Dawid Peleng mówi, że to Niemcy mordowali Żydów (całymi rodzinami, przywłaszczając sobie ich majątki). a my mamy teraz płacić Żydom za to odszkodowania.
     Wspaniałomyślnie Dawid Peleg proponuje, abyśmy "oddawali" pieniadze w ratach.
     Na tak absurdalne żadania należy odpowiedzieć pytaniem: kiedy wreszcie żydowskie organizacje przestana żerować na ofiarach holokaustu i napychać sobie kieszenie pieniędzmi wyłudzanymi przy pomocy absurdalnych żadań?

     Polska nie upomina się o odszkodowania za zamordowanych za udzielanie pomocy Żydom Polaków. Choć ich majątek przywłaszczali sobie Niemcy.
     Polska nie żada od Żydów odszkodowań za zamordowanych i wywiezionych na Syberię Polaków. a przecież aktywny udział w tej zbrodni mieli zarówno kolaborujący z okupantem sowieckim po 17 września 39 Żydzi w sowieckiej strefie okupacyjnej, jak i funkcjonariusze NKWD żydowskiego pochodzenia.
     Polska nie żada odszkodowań za narzucony jej po wojnie, przy wydatnym współudziale agentów NKWD pochodzenia żydowskiego, system. Straty, jakie Polska z tego tytułu poniosła, sa dwojakiego rodzaju. Wymordowano tysiace Polaków. Na Sybir, już po zajęciu Polski przez kolejnego - czerwonego okupanta - w latach 1944/45, wywieziono dziesiatki tysięcy Polaków. Latami więziono setki tysięcy Polaków. Narzucony Polsce, a wymyślony przez pewnego Żyda system z jego "socjalistycznym modelem gospodarki" cofnał Polskę do pozycji zacofanych bankrutów.
     a przecież, gdyby Polska takie żadania postawiła, byłyby one chyba bardziej uzasadnione, a na pewno mniej absurdalne od wysuwanych obecnie żadań żydowskich. Polacy nie stawiają takich żadań. Bo wiedza, że ani dzisiejszy Izrael, ani dzisiejsi Żydzi za tamte zbrodnie ich pobratymców nie ponosza odpowiedzialności.
     Może jednak nadszedł już czas, aby zaczać stawiać zdecydowany opór organizacjom żydowskim ich własna metoda? a więc... Także i my żadamy odszkodowań od Żydów i Izraela za zbrodnie Żydów na Polakach.
     Wspaniałomyślnie zgadzamy się na spłatę żydowskich odszkodowań Polsce w ratach.

     Gdzie zaczna szukać nowych żródeł pieniędzy żydowscy roszczeniowcy, gdy holokaust przestanie być dochodowy?
     Podpowiadam Żydom kilka możliwości. Można zażadać od Egiptu odszkodowania za niewolę egipska. Wiele pokoleń Żydów wykonywało tam przymusowo pracę niewolnicza. Moga też Żydzi od Włoch domagać się odszkodowania za unicestwienie przez Rzym w I wieku po Chrystusie ich państwa i za zburzenie II światyni Salomona. Gorzej będzie z Irakiem i z odszkodowaniem za niewolę babilońska. ale jakieś "argumenty" na zasadność i tych żadań żydowscy specjąliści też znajda.
     Za www.bibula.com
    (andrzej Szubert)

    MÓWIENIE PRaWDY NaZYWaJĄ MOWĄ NIENaWIŚCI.   29.05.2009r.
    Komu jest potrzebny świadomy i rozumny Polak?
   Pr. Bogusław Woniewicz został pozwany do sadu za wypowiedź na temat kanonu lektór szkolnych wprowadzonych przez minister Hall.
   Oto poniżej wypowiedź prof.Boguslawa Wolniewicza:
   "Oto dowiedziałem się z oświadczenia tych historyków, czego przedtem nie wiedziałem, ze w/g programu p.minister Hall w licealnym kanonie jezyka polskiego tu cytuję:
    () Jedynymi dwiema lekturami bezwzględnie obowiazkowymi z zakresu calej literatury XX wieku mają byc; Bruno Shultz i Gombrowcz.
    () Pominmy Gombrowicza bo to sprawa osobna choc tez i nie dyskusyjna ale w innym kontekscie. ale dlaczego Bruno Shultz? Przeciez drugorzedny pisarz awangardowych dziwadel i to w dodatku awangardowych sprzed 70 lat. Otoz jak sie nad tym zastanawiam, dlaczego Bruno Shultz tak wyróżniony w całej literaturze XX wieku? jak się nad tym zastanawiam - to jedyny powód pchania go przez pania Hall, a za nia przez pana premiera Tuska - do kanonu lektur szkolnych, jak cytowalem - bezwzglednie obowiazkowych - jedyny powód jaki widzę to ten że był Żydem, a za tym chęć rządou zadziałała tu by się przypodobać lobby żydowskiemu, jakiemuś Smolarowi czy Pelegowi. Przypodobać się mu, albo może trzeba powiedzieć więcej - przed nim sie wykazać!
    W zakresie gorliwego wykazywania sie swoim filosemityzmem - ukochaniem wszystkiego co zydowskie - TRWa U NaS W TYM WYKaZYWaNIU SIE U NaS ZRESZTĄ jakIEŚ DZIWNE WSPOŁZaWODNICTWO MIEDZY PaNEM PREMIEREM I PaNEM PREZYDENTEM. OTO PRZYKŁaD - wszyscy panstwo to pamietają bo sprzed miesiaca - W GRUDNIU PaN PREZYDENT OSTENTaCYJNIE WPROWaDZIŁ W POLSCE ŚWIETOWaNIE ŻYDOWSKIEGO ŚWIETa HaNUKI, PaLIŁ ŚWIECZKI W OKNaCH SWOJEGO PaŁaCU, CHODZIŁ W jąRMUŁCE, Na PODŁODZE TaM GDZIEŚ W TYM PaŁaCU BaWIŁ SIE Z RaBINEM W jakIEŚ GRY HaNUKOWE, KTÓRE TaM W ŚRODOWISKU ŻYDOWSKIM SĄ PRZYJĘTE. (podkreslenie moje)
    ją oczywiscie i na pewno tak samo panstwo - przeciez ją nie mam nic przeciwko zydowskiemu swietu Hanuka jesli Zydzi mają takie swieto tradycyjne to ich sprawa i niech je sobie obchodza. ale pytam: Co Nas Polakow obchodzi Hanuka?! Oni mają swoj narodowy zwyczaj ale my mamy swoj, wiec po co pan prezydent wpycha nam te Hanuke, gdy mamy swoje swieta przeciez chyba nie gorsze?!
    Prosze Panstwa, paskudnie to wyglada i to nie pierwszy raz. Trwające u Nas od 10 lat - lekko liczac - nachalne forsowanie kultury żydowskiej i żydowskiego punktu widzenia staje się już nie do zniesienia! - przynajmniej dla mnie, dla Bogusława Wolniewicza - staje się nie do zniesienia. Wszelkie pretensje proszę kierowac na moj adres: Warszawa Wołoska 38.
    Ta nachalność musi przecież wzbudzić reakcje i sprzeciwy - no tak jak ten mój w tej chwili ale ją ufam że ją nie jestem jedyny w Polsce, którego to razi - musi wzbudzić sprzeciwy i tutaj rodzi się we mnie drugie pytanie: Czy ci promotorzy judaizacji Polski tego nie rozumieją czy ich tak zaślepia hucpa, czy może przeciwnie rozumieją bardzo dobrze bo tego właśnie chca!
    Chca nas sprowokowac by potem moc ryczeć na caly swiat o polskim antysemityzmie i polskich obozach zaglady - we wiadomym celu. To by leżalo na tej linii podstawiania Polski czyli zawiazującego sie na naszych oczach - nowego Swietego Przymierza - w nas wycelowanego. Takiego trojporozumienia chociaz sa inni teraz partnerzy jego niż to bylo okolo 200 lat temu. Porozumienia by najpierw zrobić w oczach swiata z Polski czarna owcę Europy, a potem dokonać jej piatego rozbioru - może nie totalnego, tam zostanie kawałek gdzieś nad Wisła jakieś tam kieleckie, radomskie może jeszcze coś takiego.
    O drugim członie tego trojporozumienia mowił tu dopiero pan prof. Nowak. ją dodam jeszcze tylko dwa słowa. Pan prof. Nowak mowił o dzialającym w Polsce lobby germanofilskim - to jest drugi człon tego trójporozumienia - z centrala we Wrocławiu. Mowił jak najsłuszniej bo to udaremnienie przez Niemca Klausa Bachman'a konferencji polskich historykow w Polsce to jest rzecz w swojej horendalności niebywała - powiedziałbym - krzyżacka. Klaus Bachman poczuł się tutaj jak komtur.
    ale to jedno lobby to tylko cześć zawiazującej się w Polsce nowej konfederacji targowickiej - która Polskę tych wszystkich którzy Polskę spisali już na straty i każdy z tych konfederatow próbuje tylko z tego polskiego postawu czerwonego sukna - jak to powiedział Sienkiewicz - wydrzeć ile sie da dla siebie."
   Z Polski Walczacej

    Wikipedia - pod czujna kontrola    29.05.2009r.
    Pani Danuta Hübner lubi działać w Unii Europejskiej dla naszego dobra. Sami Polacy darza ją też zaufaniem, a nawet uczynili Wysoka Komisarzyca Unijna. Któż bowiem lepiej od córki oficera UB "z korzeniami" może reprezentować Polaków? a i wiadomo, że łatwiej wielbładowi przejść przez ucho igielne, niż gojowi dopchać się na jakieś wysokie stanowisko w UE.
   Teraz p. Hübner startuje w wyborach do Parlamentu Europejskiego i to z pierwszego miejsca na warszawskiej liście Platformy Obywatelskiej, co stanowi dla tego ugrupowania najlepsza rekomendację.
    Tak się jednak stało, że ostatnio, a konkretnie 17 mają br, z popularnej internetowej encyklopedii Wikipedia (redagowanej, jak wiadomo, przez "społeczność internautów") zniknęły wpisy dotyczace pochodzenia pani Komisarz, a przyszłej posłanki PE. Chodzi o informacje dotyczace jej ojca, "Ryszarda Młynarskiego", mającego w swym życiorysie służbę w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Nisku, gdzie był szefem. Nie ma już wpisów dotyczacych sylwetki Ryszarda Młynarskiego, samo hasło "Ryszard Młynarski" w ogóle zniknęło, podobnie jak wpisy o życiu prywatnym pani komisarz. W naszych czasach "memory holes" działają skuteczniej, niż w powieści Orwella.
    Najzabawniejsza jest reakcją Pawła Zientowicza, rzecznika prasowego Stowarzyszenia Wikimedia Polska. Otóż jego zdaniem trudno fakt wyczyszczenia Wikipedii z owych informacji kojąrzyć z działaniem politycznym, bo każda decyzją o usunięciu wpisu podejmowana jest przez społeczność (to ok. 2 tys. osób edytujących Wikipedię). Usunięcie wpisu dokonywane jest najczęściej w wyniku stwierdzenia nieencyklopedyczności hasła, kiedy forma wpisu nie spełniała wymagań Wikipedii lub odbiega od przyjętych standardów.
    No i patrzcie państwo, jak te ok. 2000 osób edytujących Wikipedię, nagle spontanicznie tuż przed wyborami zostało tchniętych jedna myśla: poprawić wizerunek p. Hübner, bo do tej pory był on "nieencyklopedyczny" względnie "odbiegał od przyjętych standardów".
    Sztab wyborczy Danuty Hübner również "nie ma nic wspólnego" z ocenzurowaniem Wikipedii.
    - Nic w tym kierunku nie robiliśmy. Sam dopiero co usłyszałem o tej sprawie. Jedyna rzecza, jaka zrobiliśmy na Wikipedii, to dodanie naszej strony internetowej, która to zmiana została zatwierdzona przez administratorów - powiedział jego szef Radosław Ciszewski.
    aaa, to sa jącyś administratorzy, którzy zatwierdzają - albo i nie zatwierdzają? To kto w końcu decyduje o zawartości Wikipedii: owych 2000 osób ją edytujących, czy paru administratorów? Zreszta, nie ciekawiśmy odpowiedzi, bo ją znamy i wiemy, w czyich rękach znajduje się owa łże-encyklopedia.
    Sama Danuta Hübner, wieloletnia członkini PZPR (1971-1987) twierdziła swego czasu, że nigdy do żadnej partii się nie nadawała, a jest jedynie bezpartyjnym fachowcem. Fachowcem od czego? Co dobrego stało się za jej przyczyna? Radzi byśmy wiedzieć.
    Pani Hübner opowiedziała też "Gazecie Wyborczej" w roku 2002, iż jej ojciec był członkiem armii Krajowej. Owszem, należał do niej przez parę miesięcy, ale potem szybko dołaczył, jak jego ojciec, do przedstawicieli władzy ludowej. Portrety obu Młynarskich, ojca i dziadka Danuty Hübner, jako ubeckich oprawców wisiały na wystawie IPN pt. "aparat represji na Rzeszowszczyźnie w latach 1944-1956".
    Pani komisarz lubi mijąć się z prawda nie bez udziału świadomości, a jej pamięć jest wybiórcza. Jest zatem świetnym kandydatem na europarlamentarzystę.
 Za wordpress.com

    MOSSaD PRZEJMUJE POLSKIE STOCZNIE?   17.05.2009r.
    Kluczowe składniki majątku Stoczni Gdynia kupił tajemniczy inwestor United International Trust. jak sprawdził portal Niezalezna.pl - fundusz ten od 20 lat współpracuje z Sapiens International Corporation NV, która z kolei należy do konsorcjum Emblaze Ltd. Członkiem zarządou tego ostatniego jest Nahum admoni - szef Mossadu w latach 1982-1989.
    "Inwestor, który zakupił kluczowe składniki majątku, niezbędne do produkcji stoczniowej, wyraził wolę i gotowość kontynuowania produkcji statków w Stoczni Gdynia" - powiedział minister skarbu aleksander Grad, komentując niespodziewana sprzedaż najważniejszej części majątku stoczni spółce United International Trust. Ten sam podmiot wygrał niedawno przetarg na sprzedaż najważniejszych aktywów Stoczni Szczecińskiej Nowa.
    jak napisała "Gazeta Wyborcza", tajemnicza firma z antyli Holenderskich, która nie ma nawet strony internetowej (united-itrust.com to witryna spółki United Trust, a nie United Intrenational Trust, chociaż istnieją między nimi personalne koneksje), "jest powiazana z kapitałem z Kuwejtu i Kataru." Mówi się też o powiazaniach z bankiem Fortis - na co wskazywałaby obecność w dokumentach United International Trust nazwy Fortis Intertrust N.V. - spółki podporządokowanej bankowi Fortis. Wzmianka o Fortis Intertrust jest jednak tylko informacją o tym, że byli udziałowcy tego przedsiębiorstwa założyli United International Trust (UIT). Prawda o UIT jest więc zupełnie inna.
    United International Trust to podatkowa "wypustka" i członek zarządou izraelskiej spółki Sapiens International Corporation, notowanej m.in. na nowojorskim rynku NaSDaQ ("United International Trust N.V. is a corporate body organized and existing under the laws of the Netherlands antilles. It, or one of its predecessor entities, has provided the Company [Sapiens] with corporate-related services since april 1990, including serving as the Company's {Sapiens'] transfer agent and register, maintaining the corporate-related records of the Company [Sapiens], and filing various corporate documents and the annual corporate tax return with the governmental authorities in the Netherlands antilles.")
    UIT - nabywca majątku polskich stoczni - i jeszcze bardziej tajemnicza firma Sapiens współpracują już więc od prawie 20 lat (!!!), a od 1 stycznia 2007 r. UIT jest także korporacyjnym członkiem zarządou Sapiens. Ponadto Gregory Elias z UIT jest jedna z trzech osób - obok panów Roniegi Giladi i Rona al-Dora - które moga reprezentować udziałowców firmy Sapiens. Kto kieruje Sapiens International?
    W głównej mierze osoby zwiazane z izraelska armia. I tak: prezes Sapiens - Roni al-Dor - służył w izraelskich siłach powietrznych, ukończył też prestiżowa uczelnię informatyczna podlegająca sztabowi sił powietrznych Izraela. Rami Doron - pełniacy w Sapiens funkcję kierownika ds. operacyjnych (Chief Operating Officer) - przez 6 lat był ekspertem od elektroniki w armii Izraela. Sagi Schliesser - kolejna postać z kierownictwa Sapiens - przez wiele lat stał na czele Computer Training School w żydowskich siłach obronnych. Martin Greenberg - wiceprezes Sapiens - przez 8 lat pracował w wojskowym centrum komputerowym "Mamram". "Mamram" to specjąlistyczna jednostka przetwarzająca informacje dla wszystkich jednostek wojskowych Izraela. Stworzyła m.in. specjąlna wewnętrzna sieć komputerowa (tzw. system intranetowy) na użytek armii i wywiadu wojskowego.
    Oficjąlnie spółka Sapiens - w której zarządozie jest United International Trust (UIT), nabywca majątku polskich stoczni - zajmuje się wdrażaniem informatyczno-technologicznych rozwiazań dla biznesu. Warto dodać, że ani Sapiens, ani UIT nie miały nigdy nic wspólnego ze stoczniami czy okrętami.
    Na stronie internetowej Sapiens International Corporation NV znajduje się ponadto informacją, że firma ta jest członkiem holdingu Formula Systems, który z kolei w listopadzie 2006 r. został wykupiony przez konsorcjum Emblaze Group.
    jak sprawdził portal Niezalezna.pl - 11 września 2008 r. członkiem zarządou Emblaze, i jednocześnie dyrektorem-konsultantem tej spółki, został Nahum admoni. To wieloletni oficer wywiadu wojskowego Izraela, który w latach 1982-1989 był szefem Mossadu. admoni odszedł z Mossadu, gdy okazało się, że nadzorował działania Jonathana Pollarda - izraelskiego szpiega, który wykradał amerykanom tajemnice wojskowe (Pollard został skazany w USa na dożywocie). Członek konsorcjum, które przejęło majątek polskiej stoczni, jest jednak wciaż osoba wpływowa - cieszy się m.in zaufaniem byłego premiera Izraela - Ehuda Olmerta.
    W zarządozie Emblaze Group zasiadają także inne osoby, mające powiazania z wojskiem i administracją państwa Izrael, jak np. Naftali Shani (prezes) - były urzędnik kancelarii premiera Izraela, Zvi Shur (dyrektor-konsultant) - który pracował w izraelskiej armii i był m.in. szefem wydziału finansowego w tamtejszym Ministerstwie Obrony, czy Ilan Flato (dyrektor-konsultant) - były doradca ekonomiczny premiera Izraela i wysoki urzędnik Ministerstwa Skarbu.
    Za www.niezależna.pl
   Kliknij i zobacz, czyż nie mówił prawdy prezydent Izraela Szymon Perez?

    jak co roku   21.04.2009r.
    "Rabin Zalman Melamed wezwał izraelskich studentów, aby zrezygnowali z podróży do Polski, gdyż jest to kraj antysemicki. Wypowiedź rabina zacytował dziennik "Yediot ahronoth" na swojej stronie internetowej. To nie pierwsza taka wypowiedź izraelskiego rabina. Kilka tygodni temu Szlomo aviner również zakazał studentom wycieczek do naszego kraju, a Polaków nazwał antysemitami.
    Rabin Zalman Melamed powiedział, że Polska to "nieczyste państwo przepełnione antysemityzmem, dlatego Żydzi powinni rezygnować z podróży". Zdaniem rabina udział młodzieży w wycieczkach do Polski jest "niepożadany".
    Kilka miesięcy temu inny jerozolimski rabin wypowiedział się w podobnym tonie. Szlomo aviner stwierdził, że Polska nie jest miejscem dla Żydów, gdyż Polacy to antysemici. Dlatego - jego zdaniem - naziści wybrali ich na kolaborantów. Krótko po tej wypowiedzi Szlomo aviner wezwał izraelskie szkoły do anulowania wycieczek do obozów koncentracyjnych, gdyż "zarabiają na nich mordercy".
    Wypowiedzi Szlomo avinera natychmiast skomentowali rabini w Izraelu i Polsce. Israel Meir Lau zapewnił, że "żydowska społecznoĄć i jej rabini żyją i mają się dobrze w Warszawie". Naczelny rabin Krakowa Boaz Pash powiedział z kolei, że Szlomo aviner poprzez takie stwierdzenia nie pomaga Żydom w Polsce, a tylko wzmacnia antysemickie tendencje, z którymi walcza.
"
Za http://www.polskieradio.pl/iar/wiadomosci/?id=95832
   Zgadzam się z rabinami w jednym: Polska nie jest dla Żydów. Polska jest dla Polaków! Rabin Szlomo aviner "zapomniał" że Polska nie zarabia na tym spędzie tylko ponosi straty utrzymując "wycieczkowiczów" i z tego powodu rezygnując z obsługi innych wycieczek i turystów zagranicznych, których się "wyprasza" z hoteli i restauracji, aby zrobić miejsce dla Żydów. Przy okazji wizyty Żydów sa wielkim utrudnieniem dla miszkańców Krakowa i innych miast, gdyż jako jedyna nacją ma ochronę własnych uzbrojonych agentów (na wypadek gdyby Polacy zechcieli ich zabić) a miejsca gdzie się znajdują sa wydzielone, otaśmowane a ludność jest usuwana z pobliża tych wycieczek. Rabin Szlomo aviner świadomie nazwał Polaków mordercami, gdyż chce przedstawić opinii światowej Polskę i Polaków jako kraj i naród odpowiedzialny za II Wojnę Światowa i holokaust, aby zgodnie z polityka diaspory, wymusić na Polsce haracz ( z odsetkami ok. 100 miliardów dolarów). Do tego potrzebna jest im zafałszowana historia i presją innych krajów gdzie mają oni ogromne wpływy. Rabin oczywiście wie że obozy i ludobójstwo dokonali Niemcy, ale oni już zapłacili im ogromne sumy i dlatego mają spokój (przynajmniej tak to wyglada). Im więcej pieniędzy tym pazerność rośnie, więc trzeba jeszcze okraść Polskę i Polaków.
    Gdyby Polska była normalnym krajem z własnym patriotycznym rządoem to rabin musiałby te oskarżenia odszczekać. ale dzisiejsza Polska nie jest normalnym krajem, dlatego rabinom nikt i nic nie przeszkadza głosić te brednie bo przecież Polska rządoza jego współbracia, którzy tylko mają pozmieniane nazwiska na polskie. Całe ich tabuny możemy ogladać codziennie w telewizorach, szczególnie gdy jest transmisją z kahału zwanego dla niepoznaki sejmem czy senatem albo gdy pokazują nam " rządo".

    Żydowska "wdzięczność" za wielowiekowa gościnę na polskiej ziemi, gdzie żarli polski chleb i kolaborowali z wrogami Polski a lichwa wyniszczali ludność polska.
    Czytaj artykuł, Prof. dr hab. Rafał Broda: "Żydzi i Polacy - po prostu nie pasujemy do siebie"   >>>

Takie obrazki w polskich miastach będa coraz częstsze. "Zabawy" odbywają się pod ochrona uzbrojonych izraelskich agentów i polskiej policji, a ruch uliczny jest wstrzymany. źródło - internet

    Oto felieton pisarza Waldemara Łysiaka  10.04.2009r.
    
    Brak wstydukradł

   Kiedy podczas golenia patrzę w twarz tego przystojnego faceta, który nuci sobie wakacyjny "kawałek" Chrisa Rea: "... will I ever see Your face again?" - zastanawiam się czemu nigdy nie wystapił jako tenor w La Scali, lub chociaż jako gwiazdor w Kołobrzegu. Dwa właśnie minione festiwale, sopocki (Polsat) i opolski (TVP) bezspornie bowiem dowodza, że Stuhr miał rację, to jest, że między Bałtykiem a Tatrami "śpiewać każdy może", ale nie umie prawie nikt. Również tv-konkurs "jak oni śpiewają", pełen notorycznie fałszujących minigwiazdek, był obciachem rodzimego śpiewania. Polski język ma trzy soczyste wyrazy, które całkowicie starcza za recenzję tych imprez rodem z prowincjonalno-amatorskiego wodewilu; wszystkie na literę k, bezwzględnie (i bezpruderyjnie) tutaj właściwa: kociokwik, kakofonia i klapa. ale to żadna niespodzianka, bo kompromitujące międzynarodowe klęski naszych zapiewajłów (od lat "dajemy ciała" podczas festiwalu Eurowizji) sa dobrym papierkiem lakmusowym. Słuchając tych naszych grafomanów pienia (pan Szyc i spółka) człek ma ochotę ryknać prawie każdej lub każdemu: "Kończ, wstydu sobie oszczędź!". Lecz oni nie mają wstydu.
    Brak wstydu jest nad Wisła przypadłościa chroniczna wskutek tradycji peerelowskiej (inna sprawa, że piosenkarzy mieliśmy za PRL-u dużo lepszych; dzięki Krajewskiemu, Grechucie, Osieckiej i paru innym byliśmy wokalnym Eldorado). Widać to głównie w sferze medialnej, gdzie chrzanić każdy może co mu ślina na jęzor sprowadzi, byle nie molestował paragrafów kodeksu, bo wtedy sad i krewa (odszczekiwanie i grzywna). Dywagować duby smalone wolno skolko ugodno. Do publiki telewizyjnej, parlamentarnej, wiecowej, konferencyjnej - wszędzie. Tysiace publicznych głupot każdego miesiaca. Jedna, świeża, dla przykładu: 18 czerwca eseldowiec Kalisz (o wygladzie wypasionego wieprza - przyp.) rozwodzi się przed kamerami na temat "godności człowieka", której śmiertelnym wrogiem jest lustracją. Głosem płonacym cnota i oburzeniem mówi to do milionów ludzi bezpośredni spadkobierca totalitarnego gangu partyjnego, za którego rządoów nie tylko rutynowo gnojono ludzka godność kolaboranctwem, represjąmi, mordami (m.in. zabójstwami księży), lecz i torturowano równie brutalnie co Gestapo czy NKWD (księdza Isakowicza-Zaleskiego przypalano; wielu zostało zatłuczonych pałkami; fragment zeznania, dla komisji sejmowej, o zakatowaniu Mariana Bednarka: "Bito tak, że pałki nie schodziły z niego, piętnaście minut. Wył w nieludzki sposób"; fragment wywiadu esbeckiego oprawcy, funkcjonariusza Kmietko: "Widział pan kiedyś osobę bita po stopach?... Słychać już nie krzyk człowieka, ale wycie zarzynanego zwierzęcia"). a tow. Kalisz śpiewa nam o łamanej dziś przez IPN "godności człowieka". Bezczelny, tupeciarski, nikczemny brak wstydu.
    Czasami brak wstydu motywuje też figury pracujące (przynajmniej formalnie) po drugiej stronie barykady. Jeżeli już wspomniałem lustrację, to weźmy jako dowód ciagłe kwestionowanie autentyczności esbeckich dokumentów przez red. Perzynę ("Tygodnik Solidarność") i red. Wielomskiego ("Najwyższy Czas!"). albo regularne próby wybielania rozmaitych esbeków i esbeckich kapusiów przez Radio Rydzyk. Każda taka gierka ze strony kół lansujących się jako antykomunistyczne, prawicowe, konserwatywne czy katolickie - to nóż w plecy prawdy i patriotyzmu. Każda próba bezdowodowego dezawuowania lustracji, dla jej uwalenia - to przejąw haniebnego braku wstydu, panowie, skończcie to robić!
    Ciężki cios próbował niedawno zadać lustracji były towarzysz partyjny (dawniej PZPR, później UD i UW), B. Geremek, rozpętując burzę na forum międzynarodowym, przy aprobacie Parlamentu Europejskiego. Głównym adwokatem B. Geremka był podczas całej afery deputowany goszystowskiej frakcji tego ogólnie zlewaczałego organu UE, eksterrorysta z pokolenia 68, serdeczny przyjąciel Michnika, żyd Daniel Cohn-Bendit, który pracując swego czasu jako wychowawca przedszkolny uprawiał z przedszkolakami postępowy seks i nawet się tym pedofilstwem szczycił ("... dzieci rozpinały mi rozporek i zaczynały głaskać, więc ją również zaczynałem..." itd., oszczędzę Państwu). Dzisiaj to bydlę, pieniac się (widzieliśmy jego furię w telewizji) i machając wściekle łapami, gardłuje wobec całego świata na rzecz Geremka, oskarżając kaczystowska Polskę o faszyzm, rasizm, ksenofobię itp. Kliniczny brak wstydu, jak to u lewaków.
    Gdybym chciał napisać encyklopedię dzisiejszego braku wstydu u naszych figur publicznych, znalazłyby się tam osoby ze wszystkich partii, opcji, nurtów, worków, saków tudzież krzaków, wszystkich dziedzin kultury i sportu, wszystkich dyscyplin naukowych i artystycznych, generalnie: zewszad. Drażni mnie brak wstydu żula Gołoty, który umie bić ludzi, ale nie umie walczyć w ringu (umie z niego wiać jak zając), a mimo to ciagle wraca, by zachapać trochę grosza. Gniewa mnie brak wstydu u bliźniaków W. (Wałęsa i Wachowski), którzy pchają się na parkiet, mimo że sa kartami zgranymi do szczętu, budzacymi tylko niesmak. Budzi mój lekki niesmak fakt, że pierwsza dama wysyła żartobliwy poczęstunek (jąjka i kanapki) hucpiarzowi z TVN-u, niby jako żart-ripostę, lecz w sumie jest to nonsensowne kokietowanie wrogów (niestety, charakterystyczne dla co drugiego pisowca), bo szołmen czyli oszołomen Majewski znęca się nad Kaczorami równie bezgustownie co bezpardonowo. Wreszcie mierzi mnie spiralne naginanie konstytucji przez Trybunał Konstytucyjny - jak nitek spaghetti wokół widelca, którym trzeba przygwoździć IPN, żeby Polacy nie poznali prawdy o swych prominentach, elitach, gronie VIP-ów. Itd., itp. - kres wyliczanki, bo miejsce mi się kończy.
    Brak wstydu nie jest karany paragrafem, ale sam los bywa czasami surowy i dokopuje winowajcom. Wszelacy bezwstydni obrońcy łajdactwa czy zboczeń, wszelakie obrończynie pseudotolerancji czy feminiterroryzmu, różne Kingi, jąrugi, Szczuki, środy et consortes - musza uważać. Zawsze bowiem może się zjąwić jakiś uduchowiony antyfaszysta Simon Mol, pod którym słowiańskie dziewice będa się ścieliły ława niczym muchy padające na grzbiety od słodkiej woni postępu, i później HIV albo inne modne paskudztwo przerabia te humanistki na rasistki, co stanowi niejaka dolegliwość dla unijnego kraju, pełnego agorowej młodzieży typu "generation next".
    Waldemar Łysiak

    Ocieplenie czyli zlodowacenie  27.03.2009r.
    Właśnie okazało się że amerykańscy naukowcy odwołali globalne ocieplenie i ogłosili globalne oziębienie. I co teraz będzie? Wyłapaliśmy tyle dwutlenku węgla że rośliny nie mają czym odychać i nie moga produkować tlenu. Jeszcze trzeba będzie oddać te miliony euro, które nam obiecali w "Łunii" na łapanie dwutlenku węgla. Żeby chociaż darowali trochę na sam węgiel, już bez tego dwutlenku.
    Dawniej największymi autorytetami w Europie Wschodniej byli tzw. "akademicy", czyli Wielcy Uczeni Radzieccy, którzy jak coś powiedzieli, nawet po pijaku, to było obowiazujące we wszystkich demoludach bez względu na koszty i logikę. Teraz ich miejsce zajęli akademicy amerykańscy, ci od przyznawanych sobie nawzajem Nobli, szczególnie jeśli mają, a najczęściej mają "korzenie", sięgające Lubartowa, Kazimierza, Łodzi czy innej ziemi obiecanej.

    "Intelektualista"  26.03.2009r.
    Będzie krótko bo szkoda klawiatury. Objąwił sie niedawno wielki "intelektualista", Władysław Frasyniuk. To znaczy on tak uważa że nim jest. Może przebywał w towarzystwie jakiegoś intelektualisty, zapewne z Platformy Obywatelskiej, bo ponoć tylko tam oni sa i przesiakł tym intelektualizmem. Może przez pocieranie, wchłanianie jego oddechu lub metoda kropelkowa jak gruźlicę. jak on jest intelektualista to ją jestem mandaryn z Montevideo.
    Kiedyś zdarzyło mi się wymienić uścisk dłoni z kilkoma Murzynami a jednym z nich był p. Richard Mbewe, ale to nie sprawiło że poczułem się Murzynem ani znawca giełdy papierów wartościowych jak pan Mbewe.

    jak się okazuje "postępu" ogarniającego cała Europa nie da już się ztrzymać mimo protestów różnych oszołomów i innych wiernych Kościoła, szczególnie katolickiego  26.03.2009r.
    "Rumuńskie Ministerstwo sprawiedliwości rozważa depenalizację kazirodztwa! - informuje agencją associated Press wskazując, że we Francji, Włoszech, Hiszpanii, Skandynawii i Portugalii stosunki takie nie sa od dawna karalne.
    Inicjątywa ministerstwa sprawiedliwości nie cieszy się w rumuńskim społeczeństwie poparciem i jest silnie krytykowana w mediach - podkreśla aP. Sprzeciwia się jej również rumuński Kościół prawosławny."
    ale od czego sa unijni komisarze. Znajda sposób aby przekonać opornych i niezdecydowanych. jak dotad jeszcze nikt nie odważył się stawiać opór w obliczu oskarżenia o rasim, homofobię a szczególnie o antysemityzm.
    Tyle w zacofanej Rumunii. W Polsce media, jako najbardziej postępowe ze wszystkich nowych krajów Unii, nie będa krytykować pomysłu a wręcz będa prowadzić politykę uświadamiająca że jest to jak najbardziej postępowe i trendy i wstydem będzie trego nie robić. Przy tym będa powoływać się na casus Szwecji, która poszła jeszcze dalej i już od ok. 1,5 roku pozwala na tzw. "uprawianie" zoofilii. Minister edukacji p. Katarzyna Hall, oraz p. M. Środa wspierane przez parte tzw. "lewicowe czyli najbardziej postępowe" będa prowadzić specjąlne audycje w TVN na ten temat, wspierając media swoim "łunijnym ałtorytetem".
    Następnym krokiem będzie tworzenie specjąlnych stref w miesjcach publicznych gdzie będzie można "uprawiać" owe kazirodztwo, nie mówiac już o tak banalnej pederastii. Takie miejsca pojąwia się w supermarketach, kinach, teatrach itp. gdzie stana specjąlne leżanki czy kozetki dla wygody potrzebujących w sytuacji, gdy "zachciało" się a do domu daleko a w pobliskim parku wszystkie ławki zajęte przez emerytów. Parawany nie musza być konieczne, gdyż widok takiej pary dokonującej aktu kazirodztawa, np: ojca gwałcacego córkę, brata siostrę czy dziadka z wnuczka a nawet syna z matka, albo też dwóch czy więcej gejów ronbiacych sobie dobrze, może działać stymulująco i pobudzająco na niezdecydowanych, a przede wzystkich będzie działać wychowawczo na młodzież, tworzac nowego człowieka radzieckiego, pardon, nowego człowieka "jewropejskiego".
    Temat nie jest nowy, tylko teraz nabrał przyspieszenia i zaczyna być realizowany, pisałem o tym 5 lat temu w 2004r.  Można o tym przeczytać tu: "Postęp".
    Ps: Czekamy teraz w Polsce na legalizację wspomnianej zoofilii i pedofilii, wyprzedzimy wtedy prowadzaca peleton Holandię.

     Czy Madoff kradł dla dobra Izraela?  18.03.2009r.
    rządoko się zdarza, żeby wielcy aferzyści żydowscy nie korzystali z wyjątkowego prawa Izraela, zgodnie z którym państwo to udziela azylu wszystkim zbrodniarzom żydowskim, bez względu na to, jaka zbrodnię popełnili. Polacy pamiętają aferzystę-uciekiniera Bogdana Bagsika i jego firmę "art-B". Ciekawe, dlaczego 70-letni oszust, Bernard Madoff, nie schronił się na czas w Izraelu, żeby uniknać grożacego mu za oszustwa finansowe więzienia, i czy jego "piramida" działała pod kontrola Mossadu, jako jedno więcej źródło dochodu z afer finansowych na rzecz skarbu Izraela. Dodajmy, że skarb ten korzysta z największej na świecie produkcji syntetycznych narkotyków, kontroli handlu pornografia i żywym towarem, prostytucją, często organizowana za pomoca ofert niby uczciwej pracy za granica, jak to opisywało szczegółowo pismo "National Geographic", według którego mamy obecnie do czynienia z największa liczba niewolników w historii świata.
    Żydowska gazeta "The Wall Street Journal" z 13 marca 2009 roku nosi tytuł: Finansista Madoff w więzieniu, po przyznaniu się do "imponującego oszustwa", a w podtytule stwierdza, że "Pan Madoff będzie mógł grać w ping-ponga i czytać w bibliotece więziennej" gazety i ksiażki. Najwyraźniej chodzi o więzienie dla prominentów, urządozone luksusowo, nie tak jak więzienia dla zwykłych ludzi lub więzienia prywatne, prowadzone dla zysku i wynajmowane przez władze, w których to więzieniach śmiertelność więźniów jest przeszło dwukrotnie wyższa niż w więzieniach państwowych. USa mają dwa miliony więźniów, najwięcej na świecie, głównie z powodu szerzacej się narkomanii. Na drugim miejscu po USa jest Rosją, tak liczbowo, jak i procentowo przewyższająca liczbę więźniów w stosunku do Chin i innych państw.
    Bernard Madoff dostał się do więzienia z powodu donosu swoich synów i spadkobierców. Oszustwa Madoffa, oceniane na 50 do 170 miliardów dolarów, przyczyniły się do "śmierci kredytu" i utraty zaufania do systemu finansowego w USa. Sędzia okręgowy Denny Chin odwołał kaucję, która wcześniej dzięki pozwoleniu sędziów Theodore'a Katza i Ronalda Ellisa umożliwiała Madoffowi mieszkanie we własnym apartamencie, kupionym za 7 milionów dolarów na wyspie Manhattan. Swoje pasożytnicze oszustwa Madoff tłumaczył zgodnie z przewrotna logika Talmudu. W rezultacie swojej działalności skrzywdził on wielu znajomych sobie Żydów, którzy jak pozostałe ofiary, mieli do niego zaufanie, ponieważ wcześniej był dyrektorem części giełdy nowojorskiej, Nasdaq.
    jak donosi artykuł Wayne'a Madsena w "Global Research", zatytułowany Is Madoff the tip of a money loundering pyramid in Izrael?, Madoff jest podejrzany o przekazywanie swoich zysków do banków izraelskich, takich jak Bank Leumi, należacy do wspólnika Madoffa, który kupił ów bank od rządou premiera ariela Sharona, w czasie gdy Ehud Olmert był ministrem finansów. Izraelskie banki "piora" pieniadze nielegalnie zdobyte za granica.
    W cieniu skandalu Madoffa znalazł się skandal Morrisa "Moshe" Talansky'ego z Nowego Jorku, który przyznał się do wręczenia łapówki w wysokości 150 tysięcy dolarów premierowi Izraela Olmertowi, powodując podanie się Olmerta do dymisji, po uruchomieniu przez niego ludobójstwa arabów na terenie Gazy.
    Żydowska śmietanka: Madoff, Talansky, Merkin, Olmert, Netanjąhu, jąck abramoff, adam Kidan, Rahm Emanuel (szef sztabu prezydenta Obamy) i ich żydowscy koledzy w Waszyngtonie, Tel awiwie, Jerozolimie, Londynie i Paryżu wierza w zasady Talmudu, że "pieniadze bogaczy rządoza", jak też, iż "kto ma złoto, ten dyktuje prawa".
    Mimo ich pasożytnictwa i oszustw, nie leży w interesie elity żydowskiej krzewienie anarchii przez dłuższy czas, ponieważ Żydom jest potrzebny organizm państwowy i porządoek ustalony prawem, by mogli dalej stosować swoje metody wyzysku. Tak więc Madoff poszedł do więzienia, skuty w kajdanki, i obecnie czeka na wyrok zapowiedziany na 16 czerwca 2009 roku.
    Dawid Shapiro, były agent FBI, obecnie profesor ekonomii w John Jey College of Criminal Justice, powiedział, że Madoff, tak jak wielu innych aferzystów i oszustów na wielka skalę, potrafił wyłaczyć ze świadomości krzywdy wyrządozone przez niego innym ludziom i starał się racjonalizować swoje oszustwa. Być może jest on dumny z wielkiej skali oszustw, podobnie jak swego czasu o chwaleniu się Żydów polskich dokonanymi przez nich oszustwami pisał filozof Kant w Królewcu. Madoff jest spokojny, a na jego twarzy maluje się pewność siebie i zadowolenie, być może spowodowane tym, że przyczynił się do przekazywania pieniędzy z USa do Izraela i dołaczył swój wkład do globalnej sumy 1500 miliardów dolarów, przekazanej przez USa do Izraela w ciagu ostatnich 60 lat, według szacunku opublikowanego przez gazetę "Christian Science Monitor". Według danych zamieszczonych w "Los angeles Times" z 14 marca 2009 roku, Bernard I. (Izrael?) Madoff jest właścicielem fortuny o wartości 823 miliony dolarów, zgodnie z jego zeznaniem podatkowym za rok 2008.
    Copyright Š Iwo Cyprian Pogonowski
    www.pogonowski.com

     Czyj to "rządo"?  14.03.2009r.
    Kilka dni temu, w wyniku wywołanego przez lichwiarzy światowego kryzysu, w całej Unii zastanawiano się nad propozycją węgierskiego premiera Gurcsanyi'ego, by bogate kraje "starej" Unii wsparły kraje Europy środkowej. jak najbardziej w interesie Polski leżało namówienie wszystkich krajów Europy środkowej, by pod pretekstem walki z kryzysem i w imię ogólnoeuropejskiej solidarności, wziać od tzw. "aliantów" odszkodowanie za jąłtę i przy pomocy polskiego przemysłu zbrojeniowego zmodernizować armię.
     Tymczasem ten bufon premier Tusk uszczęśliwiony pochwałami i poklepywaniem po plecach, ogłosił że Polska "uratowała europejska solidarność", za co wynagrodzona została radosnym przywilejem pożyczenia od żydowskich banków 4 miliardów euro na budowę strategicznej autostrady z Berlina do Warschau, która zapewne będa jechały wkrótce kolumny Panzer division w celu ulokowania się na terenach o których mówia Erica Steinbach i Rudi Pawelka. Oczywiście pożyczkę i procenty będa spłacali Polacy a nawet następne pokolenie, bo jak wiadomo sa to pożyczki wieczne, których nie sposób spłacić gdyż narastaace odsetki powodują że to one najpierw musza być spłacone a właściwa pożyczka służy tylko i wyłacznie do ich naliczania, tak aby zadłużenie nieustannie rosło.
    Takich polskich przywódców Unia kocha i wychwala pod niebiosa. Nie tylko rozbrają państwo polskie ale jeszcze je zadłuża.
    Jest to działanie na szkodę rónież innych krajów Europy środkowej pozbawionych w ten sposób pomocy w kryzysie wywołanym przez lichwiarzy takich jak B. Madoff i jego rodacy z branży.
    aż się prosi aby Węgrzy w odwecie nadali tej szajce, zwanej polskim rządoem, status "persona non grata" i zakazałi wjązdu na teren ich państwa. Całe ich działanie ma wszelkie znamiona zdrady za która powinna iść najwyższa kara. Kiedyś gdy obowiazywała, była by wykonana zapewne przez powieszenie, choć wydaje się że dla nich to zbyt honorowe. Odpowiedniejsze byłoby powolne topienie w szambie z jednoczesna transmisją telewizyjna.

     Wywinał się od kary ziemskiej  9.03.2009r.
    W Szwecji wyciagnał kopyta jeden z wielu żydowskich bandytów i szumowin, cieszacy się tam opinia "ofiary polskiego antysemityzmu" - UB-owiec Józef Gawerski, mający również dwa inne nazwiska: Bik i Bukar, jak to u unych w zwyczaju. Był zamieszany m.in. w mord sadowy na słynnej łacznicce "Ince", Danucie Siedzikównie (zobacz jej historię i film). Do ostatnich chwil pobierał sowita emeryturę od polskojęzycznych rządoów. Na koszt polskiego podatnika, jakby kto pytał.

     Zaczał się koniec  9.03.2009r.
    W sobotę, 07.03.2009r nastapiło wodowanie ostatniego statku wyprodukowanego w Stoczni Szczecińska Nowa. Stało się tak dlatego że jewropejsy z Brukseli zabronili udzielać jakiejkolwiek pomocy publicznej dla polskich przesiębiorstw, również stoczni. Jednocześnie akceptują pomoc publiczna dla przedsiębiorstw, banków i rozmaitych instytucji finansowych w innych państwach Unii Europejskiej. a podobno wszystkie kraje w Unii sa równe. No, może niektóre sa równiejsze.
    Zwalnianym pracownikom proponuje się zmianę zawodu min. na pedicurzystę i manicurzystę a nawet na fryzjera i masażystę. Moga nawet założyć własny tzw.biznes gdzie będa "na swoim" czyścić i obcinać paznokcie u nóg i rak np: tym stocznowcom którzy będa bezrobotnymi lub otworza inne "biznesy" jak salony masażu, fryzjerstwa, akwizycję czy po prostu zostana żebrakami (podobno można sporo wyżebrać).
    Zajmująca fotele władzy 2ydowarszawka dokładnie realizuje narzucony przez Brukselę cel całkowitego pozbawienia Polaków własnego przemysłu a w niedługim czasie likwidacji Polski jako suwerennego państwa i przekazanie części terytorium pod zarządozanie Niemcom. Będa to wtedy wschodnie landy. Pozostała część będzie dla osiedleńców, którzy już prawdopodobnie otrzymują obiecane przez Schetynę paszporty, odebrane im po marcu 68r.
    Pozostaje jeszcze problem ludnośći, która nie za bardzo pasuje do tych świetlanych planów, przede wszystkim dlatego że jest zbyt liczna i ma "nienowoczesna" religię". W prawie religii też już się podejmuje odpowiednie kroki, a to ekumenizm posoborowy, bisupi z rabinami za pan brat, a to "dni judaizmu", które sa już prawie obowiazkowe bo i sam prezydent je hucznie obchodzi i nawet menorę zapala. W sprawie ludności, wg. niektórych "klubów" wystarczy max. ok. 15mln, wg innych 10mln. do obsługi nowych "panów". Tak czy siak problem jest. Niektórym się wydaje że władza zajmuje się tematami zastępvczymi zamiast ratować kraj i przemysł. Otóż nie, temat np: eutanazji i aborcji nie jest zastępczy. To jest spojrzenie w przyszłość. Przecież już od dawna wiadomo że pieniędzy na emerytury dla wszystkich Polaków nie wystarczy, więc eutanazją może być jednym z istotnych i ważnych nrzędzi regulowania populacji. Mniejsza ilość Polaków nie będzie też raziła wrażliwych oczu nowych "panów".
    No dobrze, tyle tych dywagacji. Mam nadzieję że jeszcze zdarzy się coś co pokrzyżyje te plany i Polacy ockna się z tego stanu w jaki się znaleźli, po części z własnej winy, dając się ogłupić przy pomocy telewizora i gazety. Może wreszcie wybiora do władz Polaków a nie przechrztów czy jąwnych obcych. Wtedy zarysuje się szansa aby osadzić tych wszystkich którzy doprowadzili Polskę do upadku a moga dprowadzić do likwidacji. Trzeba będzie wtedy zaostrzyć prawo karne, być może przywrócić karę śmierci, bo niektórzy z rządozacych po 89r. zasługują nawet na jej kilkukrotne zasadzenie.

  08.03.2009r.
     jak ustalono w legendarnym już "Traktacie Lisbońkim", który będzie obowiazywał nawet wbrew woli wielu państw i narodów, bo tak chca rządozacy nia jewropejscy pederaści, w Unii Europejskiej każdy kraj będzie mógł odgrywać taka rolę, w jakiej najlepiej się czuje i do jakiej jest przeznaczony. I tak: Francją będzie udawać że jest wielkim mocarstwem z którym licza się inni, Niemcy będa rządozić jak zwykle, a Polska będzie się poświęcać. Również jak zwykle. Po to rozszerzyli unię bo brakowało im "przestrzeni życiowej".
     Przy okazji, na "salonach" mówia że Polska zaczęła już płacić odszkodowania. Oczywiście cichaczem bo, polskojęzyczny, tzw. "rządo polski", pomimo wielkich sukcesów w totalnym ogłupianiu Polaków, wciaż nie jest pewien ich reakcji na oficjąlna wiadomość. Przecież kręci się jeszcze tu i ówdzie paru narodowców i innych "oszołomów", którzy podnieśli by raban na taka oficjąlna wiadomość. a tak nic nie wiadomo, więc nie ma o czym dyskutować. Co, nie wiecie jakie odszkodowania i za co? Przecież cały świat już dawno wie komu i za co Polska ma płacić odszkodowania! O II Wojnie Światowej i holokauście zapomnieliście?

       Emerytury i lokata bankowa   21.02.2009r.
    Właśnie w ostatnich dniach nastapiło interesujące wydarzenie - mianowicie wypłata pierwszej emerytury z tak zwanego II filaru, czyli - z tak zwanych Otwartych Funduszy Emerytalnych. Emerytura ta wyniosła 23 złote i 65 groszy miesięcznie.
   Otwarte Fundusze Emerytalne zostały wprowadzone na podstawie ustawy z 13 października 1998 roku. Chodziło o to żeby utrzymać obowiazek ubezpieczeń emerytalnych i dzięki temu dopuścić do ograbiania obywateli polskich również przez firmy zagraniczne. jakie korzyści z tego mieli politycy, którzy te rozwiazania forsowali, nie wiemy. Być może z głupoty (co jest możliwe, bo wystarczy śledzić ich popisy na ekranie telewizora) działali bezinteresownie, to znaczy - nie wzięli żadnej łapówki, ale jakoś nie mogę w to uwierzyć pomimo obserwowanej głupoty.
    Otwarte Fundusze Emerytalne dostawały od ZUS u 7,3 procenta składki i następnie pieniadze te "inwestowały" w obligacje Skarbu Państwa, zapewniając sobie tak zwany "zysk bez ryzyka". Tak inwestowć to potrafi nawet wiejski głupek, ale chodziło o to aby geszefciarze, zwani górnolotnie 'firmami ubezpieczeniowymi' mogli przeznaczać dla siebie 15% składki określanej jako prowizją. Ciagle kołacze się myśl ile z tej "prowizji" dostali ci którzy za ta ustawa głosowali. Bo, mimo że słusznie uchodza za głupich to jednak czy aż tak głupich że za darmo dali geszefciarzom taka masę pieniędzy? W to chyba tylko małe dzieci moga uwierzyć.
    Emerytura tej pani była tak bo zgromadziła ona na koncie tylko 6 tysięcy zł. Tylko czy to jest słuszne wytłumaczenie? a jak wyglada to w przypadku lokaty bankowej na sumę 6 tysięcy zł czyli tyle ile ta pani zgromadziła - przypuszczalnie jest to suma po odliczeniu tej sławnej "prowizji". Otóż przyjmując średnia wysokośać oprocentowania bankowej lokaty terminowej na 3 m-ce w skali roku 7,5% daje to 450 zł, odliczmy od tego złodziejski podatek Belki w wysokości 19%, daje to 364,50, podzielmy to na 12 m-cy i mamy 30,38 zł. na miesiac. To jest prawie jedna trzecia więcej niż ta sławna emerytura. Ten przypadek chyba kwalifikuje się do księgi Guinnessa.
    Widać z tego wyraźnie że na podstawie ustawy z 13 października 1998 roku, obywatele zostali przymuszeni do niekorzystnego rozporządozenia własnym mieniem. a to już jest przestępstwo kryminalne z artykułu 282 kodeksu karnego: kto w celu osiagnięcia korzyści majątkowej, przemoca (...) doprowadza inna osobę do rozporządozenia mieniem własnym lub cudzym - podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10. Tylko kto ma ścigać tych przestępców? To pytanie w próżnię.
    Obywatele dali się na to nabrać bo skoro jest to ustawa to stwarza ona pozory legalności a to świadczy o niesłychanej demoralizacji i degeneracji tzw, elit politycznych. I ci żlodzieje nie majśa żadnego poczucia przyzwoitości, żadnego wstydu. Od tzw. "okragłeg ostołu", od 20 lat a niektórzy jeszcze wcześniej, pokazują nam w telewizorach swoje obrzydłe gudłajskie zadowolone mordy i szydza z nas Polaków jak to nas bezustannie okradają a Polacy wciaż wybierają ich do parlamentu, ostatnio nawet do jewrejskiego "europarlamentu". To nietety pokazuje jednak jaka jest świadomość Polaków.
    Nazwiska tych którzy za tym okradaniem Polaków głosowali sa dostępne. Można je znaleźć w internecie. Czują się tak pewni że niczego się nie obawiają.

          Zapomniany fundament III RP  18.02.2009r.
     akademia, jaka urządozono w Sejmie w 20 rocznicę rozpoczęcia obrad okragłego stołu, była znakomita ilustracją oceny, iż okragły stół był umowa między "strona rządoowa", której rdzeniem był wywiad wojskowy oraz "strona społeczna", której politycznym kierownikiem było środowisko "lewicy laickiej", a więc - dawnych stalinowców, którzy w różnych okresach i z różnych przyczyn wystapili przeciwko partii, tworzac jeden z dwóch nurtów opozycji demokratycznej - o podział władzy nad narodem polskim. akademię zagaił Jerzy Szmajdziński, który wprawdzie stalinowcem nie był, ale tylko z powodu urodzenia na rok przed śmiercia Józefa Stalina, a honorowym gościem, obcmokiwanym przez wszystkich uczestników, był generał jąruzelski.
     Zorganizowanie z takim przytupem akademii w rocznicę okragłego stołu miało na celu utrwalenie obowiazującej wersji historii, według której siły patriotyczne z jednej i z drugiej strony podjęły suwerenna decyzję o rozmontowaniu komunizmu, który - jak przytomnie i wbrew samochwalczym deklaracjom Lecha Wałęsy zauważył Jerzy Szmajdziński - wcale nie został "obalony". Kto w tę wersję będzie powatpiewał, a zwłaszcza - dopuściłby się "kłamstwa transformacyjnego", został usłużnie zakwalifikowany do wariatów przez samego legendarnego Władysława Frasyniuka. Onże legendarny Władysław Frasyniuk wystapił z inicjątywa wzniesienia pomnika generałowi jąruzelskiemu i Lechowi Wałęsie.
     Skad w legendarnych taka skwapliwość, skad uporczywe podkreślanie szlachetnych intencji nie tylko własnych, bo to wiadomo, jakże by inaczej - ale również "strony komunistycznej", a generała Kiszczaka w szczególności? Skad takie upowszechnienie wśród nieugiętych legendarniaków "postawy służebnej", z której zasłynał Tadeusz Mazowiecki, przećwiczywszy ją jeszcze w okresie heroicznym w PaX-ie - tym pierwowzorze "Żywej Cerkwi", kierowanym przez Bolesława Piaseckiego na podstawie koncesji Iwana Sierowa?
     Składać się musi na to szereg zagadkowych przyczyn, a na jeden z tropów wskazuje zastrzeżenie, jakie w roku 2006 podniosła grupa senatorów przeciwko ustawie o ująwnieniu informacji zgromadzonych przez UB i SB. jak pamiętamy, zastrzeżenie, do którego przyłaczył się również pan prezydent Kaczyński, sprowadzało się do obaw przed ująwnieniem "danych drażliwych". Chodziło o ująwnienie czyichś skłonności do trunków, albo jakichś sekretnych romansów. Te zastrzeżenia zawsze wydawały mi się niewiarygodne, bo taki np. jącek Kuroń miał do wódki już nie jakaś tam "skłonność", ale prawdziwa zapamiętałość i wcale mu to nie przeszkadzało w wygrywaniu wszelkich rankingów popularności. Podobnie ująwnienie romansów sprzed 30 lat mogło wzbudzać tylko fale nostalgicznych westchnień. Zatem - nie o te informacje tak naprawdę chodziło. a skoro nie o te, to o jakie?
     Czy w ogóle sa informacje, które koga być kompromitujące nawet po 30 czy 40 latach? a owszem. Ująwnienie agenturalnej przeszłości jest kompromitujące zawsze, podobnie jak informacją o nieuczciwości pieniężnej. W zwiazku z tym warto przypomnieć, że zagraniczna pomoc finansowa dla Solidarności, zwłaszcza w stanie wojennym i później, kierowana była dwoma kanałami. Mniejszym i dyskretniejszym - chociaż w świetle informacji o "Cappino", a zwłaszcza "Proroku", nie jest to już takie pewne - kanałem watykańskim oraz większym i całkiem dla SB transparentnym - Międzynarodowym Biurem Solidarności w Brukseli, kierowanym przez konfidenta SB Jerzego Milewskiego, późniejszego dygnitarza III Rzeczypospolitej. jak wyszło na jąw przy okazji afery z bankiem ambrosiano, przez kanał watykański przeszło co najmniej 200 milionów dolarów, a w takim razie przez brukselski - co najmniej dwukrotnie więcej. I dzisiaj sa to bajońskie sumy, a cóż dopiero - w tamtych czasach, kiedy średnia miesięczna pensją stanowiła równowartość 20 dolarów?
     Monitorująca na bieżaco Międzynarodowe Biuro Solidarności w Brukseli Służba Bezpieczeństwa doskonale zatem wiedziała, kto ile wział i gdzie schował. Czego jak czego, ale tego to już SB pilnowała. Najlepsza poszlaka, która na to wskazuje, jest brak IPN-owskich publikacji na ten temat. Przyczyna tej chwalebnej powściagliwości może być okoliczność, że te informacje "człowieki honoru" zachowały dla siebie w charakterze polisy ubezpieczeniowej. W takim razie byłby to niewzruszalny fundament III Rzeczypospolitej - oczywiście pod warunkiem, że legendarniaki wytrwają w "postawie służebnej" bez względu na okoliczności. Tego jednak można być pewnym, bo wprawdzie wszyscy obiecywali, że w "wolnej Polsce" nastapi "rozliczenie", ale jak dotad - nie nastapiło. Za całe "rozliczenie" musiało wystarczyć kapłańskie słowo honoru księdza prałata Henryka jąnkowskiego, że wszystko odbyło się w jak najlepszym porządoku. Czyżbyśmy w takim razie nadal czekali na "wolna Polskę"? To by oznaczało, że rację mają "wariaci" i "oszołomy", tymczasem legendarniaki mówia coś zupełnie innego.
  Stanisław Michalkiewicz.     (www.michalkiewicz.pl)

          "KRYSZTaŁOWY MINISTER"
     Oświadczenie Mirosławy Kruszewskiej w sprawie andrzeją Czumy
  16.02.2009r.
    Z andrzejem Czuma zetknęłam się w czasie mojej działalności w organizacji społeczno-niepodległościowej POMOST Central Wisconsin, gdzie działałam za kierownictwa dr Kazimierza Serwasa i Edwarda Duszy. Byłam redaktorem merytorycznym tekstów miesięcznika "POMOST", przekazywanych mi do adiustacji przez Edwarda Duszę. Pamiętam, jak do POMOSTU w Chicago, dołaczył, przybyły z Polski, andrzej Czuma. I od razu zaczęła się awantura.
    Do chwili pojąwienia się andrzeją Czumy, POMOST był zwarta, prężna organizacją -bez jakichkolwiek wewnętrznych konfliktów. andrzej Czuma przyjęty był przez pomostowców z otwartymi ramionami. Szła bowiem za nim legenda, nie sprawdzona, niestety, przez nikogo, o jego bohaterstwie w walce z komuna w Polsce i o jego więzienno-politycznej martyrologii.
    Czuma był częstym gościem w domu Wiktora Węgrzyna i praktycznie pozostawał tam na jego utrzymaniu - jak wielu, zreszta, innych działaczy opozycyjnych, przebywających w latach 80-tych w Chicago. Pamiętam astronomiczne rachunki telefoniczne, nadzwaniane przez Czumę z domowego telefonu Węgrzyna, które ten ostatni bez słowa płacił.
    andrzej Czuma działał szybko. Jego sojusznikiem została Joanna Budzińska, która zwiazała się z nim uczuciowo. Później zamieszkali razem tworzac tak zwane "małżeństwo chicagowskie". Ta para działała w POMOśCIE też razem.
    Czuma, cieszacy się poparciem swojego kumpla, Piotra Mroczyka, ówczesnego świeżo upieczonego właściciela tygodnika "Gwiazda Polarna", przejął wkrótce pozycję przedstawiciela i dystrybutora tego pisma w Chicago, co wiazało się, oczywiście, z odpowiednia gratyfikacją pieniężna. Ciężkie paki z gazetami dźwigała do punktów sprzedaży pani Budzińska. Sam Czuma był ponad to. On od pracy fizycznej stronił. Zawsze lubił "reprezentować", przedkładając bezpłatne gościny i darmowe usługi przyjąciół. "Gwiazda Polarna" bardzo szybko musiała się go pozbyć, ponieważ zawiódł na całej linii, zaprzepaszczając w ten sposób wieloletnie osiagnięcia Leszka Gila, uprzedniego przedstawiciela tego pisma w Chicago.
    Przyznam, że lekkomyślnie lekceważyliśmy głosy z Polski, ostrzegające nas przed andrzejem Czuma. a takie głosy były.
    Najbliższa przyszłość pokazała wyraźnie, że władze komunistyczne PRL-u zostały w walce z POMOSTEM wyręczone przez kilka osób z Chicago, które zbuntowały się przeciw nieżyjącemu już dziś, przywódcy POMOSTU - śp. Krzysztofowi Racowi i dotychczasowemu kierownictwu. Głównymi inspiratorami rozbijąckich działań byli: andrzej Czuma, Joanna Budzińska oraz jąnusz Szymański z POMOSTU kalifornijskiego. Udało się im zdobyć sojuszników w osobach Krzysztofa jąbłońskiego, Ewy jąstrzębskiej, Tomasza Zabłockiego oraz andrzeją Stojąłowskiego. Ten ostatni udostępnił im listę adresowa członków organizacji.
    Czuma, starając się pozyskać sojuszników, osobiście telefonował do działaczy POMOSTU, sugerując jednoznacznie, że za cała akcją grupy rozłamowej stał jąn Nowak-Jeziorański. Jeziorański był blisko zwiazany z Departamentem Stanu USa i, jak wiemy, torpedował politykę zagraniczna prezydenta Reagana. Zawsze też wyrażał dezaprobatę wobec antyjąłtańskich działań POMOSTU. Zdawał sobie jednocześnie sprawę z tego, jak istotna była pozycją Krzysztofa Raca wśród republikanów amerykańskich. Wiedział, że pozbycie się Raca w znacznym stopniu osłabi polityczna rolę POMOSTU.
    Dażac do zmiany kierownictwa POMOSTU oraz profilu miesięcznika "POMOST", grupa Czumy uznała, że najlepszym pretekstem będzie kontrola finansów organizacji, wiedzac z góry, że przy szerokiej pomocy dla podziemia w Kraju, nie wszystkie wydatki będa formalnie potwierdzone. To miało im dać oręż do ręki, by skompromitować koordynatora organizacji Krzysztofa Raca i przejąć władzę.
    Kwestię tę "czumowcy" podnieśli w dniu 1 lutego, na zebraniu członków POMOSTU z okręgu Chicago, na którym obecni byli też działacze z innych okręgów. Na wniosek członka Rady Naczelnej, jąnusza Subczyńskiego, wszyscy zgodzili się na to, by przedstawić listę zarzutów wobec Krzysztofa Raca Radzie Naczelnej POMOSTU, która w ciagu sześciu tygodni miała podjąć decyzję. Jeśli rozwiazanie nie zadowoliłoby członków, miała ona zwołać Zjązd Nadzwyczajny dla definitywnego rozwiazania zaistniałej sytuacji.
    W 1987 r. grupa rozbijącka zaczęła wydawać miesięcznik pod nazwa "POMOST & Freedom Network". Z dawnego składu redakcji pozostali: Joanna Budzińska, Jerzy jąbłoński, Ewa jąstrzębska, andrzej Muznerowski i Tomasz Zabłocki. Doszli: jąnusz Szymański i Joe Losiak.
    W dość krótkim czasie rolę czołowego ideologa w nowym piśmie zaczał sprawować andrzej Czuma. Za jego credo polityczne można uznać dość mętna rozprawkę pt. O programach dla opozycji i emigracji, gdzie m.in. zawarta była dyskredytacją środowisk niepodległościowych i antykomunistycznych, a także szerokie wywody na temat szkodliwości szukania i demaskowania komunistycznych agentów (sic!).
    Na zwołanym na dziko Zjeździe w Chicago (21 i 22 marca) Joanna Budzińska przedstawiła Krzysztofowi Racowi zarzuty, że nie udostępnił części rozliczeń finansowych i niektórych rachunków. Na tej podstawie wyrażono votum nieufności wobec Krzysztofa Raca. Zawieszono go w prawach członka POMOSTU, podobnie, jak czterech dalszych członków Rady Naczelnej -Mariana Sromka, Romana Koperskiego, jąna Magnusa Kryńskiego i jąnusza Subczyńskiego oraz członka redakcji pisma jąmesa Zmudę.
    W wybranym na zjeździe nowym kierownictwie organizacji (Rada Dyrektorów) znalazł się tylko jeden z dotychczasowych członków Rady Naczelnej - Jerzy jąbłoński. Na stanowisko prezesa został wybrany Joseph Losiak, na sekretarza - andrzej Stojąłowski, na skarbnika - Joanna Budzińska. Na dyrektorów wybrano: alfreda Znamierowskiego, Macieją Madeyskiego, Edwarda Duszę, Tadeusza Kamińskiego i Tomasza Zabłockiego.
    Edward Dusza i alfred Znamierowski ze stanowisk tych zrezygnowali, gdyż byli zdania, że zjązd nie był legalny, a więc nie miał prawa wyboru władz i decydowania o linii politycznej POMOSTU. Ponadto, cały zarządo POMOSTU z okręgu Wisconsin w osobach: Kazimierza Serwasa, Edwarda Duszy, Mirosławy Kruszewskiej i Ludwiki Czerskiej, manifestacyjnie opowiedział się za Krzysztofem Racem, udzielając mu pełnego poparcia.
    Wstrzymano jednocześnie wypłacenie Czumie czterech tysięcy dolarów z funduszy POMOSTU Wisconsin, o które usilnie nagabywał, a potrzebował tych pieniędzy m.in. na adwokatów, prowadzacych procesy sadowe, jakie Czuma wytoczył Pomostowcom.
    W rezultacie, rozłam został na zjeździe utrwalony i poszczególne oddziały POMOSTU musiały podjąć decyzję, do którego POMOSTU będa należeć. W wielu regionach ludzie nadal prowadzili ożywiona działalność, w innych spoczęli na laurach.
    Z ta chwila, praktycznie, POMOST przestał być siła liczaca się na amerykańskiej scenie politycznej. a stało się to dzięki akcji andrzeją Czumy, który - jak osobiście uważam - wcale nie przybył do USa jako emigrant polityczny, lecz został wysłany "na delegację służbowa" w celu dopomożenia w rozbiciu jednej z najprężniejszych na świecie antyjąłtańskich organizacji patriotyczno-niepodległościowych. Co też mu się znakomicie udało.
    Wszyscy ludzie z kręgu bliższych i dalszych znajomych andrzeją Czumy byli wielokrotnie nagabywani przez niego o pieniadze. Trzeba podkreślić, że w pożyczaniu pieniędzy od osób prywatnych był Czuma mistrzem nad mistrzami. Pamiętam fakt, kiedy to Czuma prosił Edwarda Duszę, aby ten wsunał kopertę z 500 dolarami pod drzwi jego apartamentu, gdyż, jak utrzymywał, nie będzie go w domu, a tak naprawdę, chodziło prawdopodobnie o uniknięcie wydania pokwitowania za pieniadze, którego Dusza i tak by pewnie nie przyjął.
    Ciekawe, ile osób nasz "bohater niepodległościowy", a obecny Minister Sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej, w ten sam sposób naciagnał? Bo listę wykiwanych banków amerykańskich już znamy.
    Przez ostatnie lata obserwujemy, jak to pan Czuma, przekreślając swa martyrologię w walce z komuna, stawia na opcje lewacko-liberalne umizgając się do Hanny Gronkiewicz-Waltz, Komorowskiego czy do Niesiołowskiego. Następnie sprzedaje się Platformie Obywatelskiej i po jej grzbiecie wspina najpierw na fotel poselski, a obecnie na szafarza sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej.
    Cała kariera polityczna tego człowieka ukierunkowana została poprzez korzystne koneksje. W tym też świetle, coraz lepiej rozumiemy antylustracyjne propozycje poselskie Czumy w postaci radykalnego zawężenia kręgu osób lustrowanych oraz zamknięcia archiwów IPN dla dziennikarzy i naukowców.
    Relatywizm moralny i polityczny andrzeją Czumy ma bowiem tylko jeden cel: utrzymanie się na powierzchni w polityce układów za wszelka cenę.
    Smutne i ze wszech miar irytujące jest poparcie andrzeją Czumy dla Marka Borowskiego na przewodniczacego Komisji ds. Łaczności z Polonia, co uderza w cała emigrację polska na Zachodzie, policzkując ją i upokarzając.
    Nie łudźmy się, Czuma nie będzie bronił sprawiedliwości i prawdy. On zawsze miał na względzie jedynie własne korzyści i pełna kabzę.
    Mirosława Kruszewska
    O autorce: Z zawodu polonistka. Ukończyła Uniwersytet Gdański w 1975 roku. Prace magisterska pisała o andrzeju Trzebińskim. Jest na emigracji od roku 1981 roku. Doktorat w Chicago, na PUNO z tematu >>Pierwsi Polacy w ameryce<<. Jest dziennikarzem interwencyjnym, niezależnym. Pisze wiersze. Najbardziej znany tom w >>Pułapce wolności<<, o tematyce emigracyjnej, za który otrzymała amerykańska nagrodę Józefa Mackiewicza.

    Oświadczenie Edwarda Duszy w sprawie andrzeją Czumy
    Od kilku dni polskie media informują o amerykańskich procesach Ministra Sprawiedliwości Pana andrzeją Czumy. Informowano także o działalności Pana Czumy w Ruchu Społeczno- Politycznym POMOST. andrzej Czuma w publicznych wypowiedziach twierdził, że nie miał nic wspólnego z POMOSTEM. rządoko kiedu usłyszeć można kłamstwo tak jąskrawe.
    POMOST był jedna z największych niepodległościowych organizacji Polonii amerykańskiej. jak tylko potrafił wspierał opozycję demokratyczna i potem Solidarność w Polsce, prowadził szeroka akcję polityczna w USa. To POMOST doprowadził do uznania przez Kongres USa umów jąłtańskich za nieważne od samego poczatku. W ramach tej organizacji działały setki szlachetnych ludzi, którzy polskiej sprawie poświęcali swój czas i ciężko zarobione pieniadze. Za zaszczyt poczytuję sobie, że mogłem pracować razem z Krzysztofem Racem, jąnem Magnusem Kryńskim, Marianem Sromkiem, adamem Kiernikiem, dr jąnuszem Subczyńskim.
    andrzej Czuma po przyjeździe do USa rozpoczał działalność w ramach POMOSTU. Jego kłótliwość, chorobliwa podejrzliwość szybko doprowadziły do konfliktów i podziałów. andrzeją Czumę zapamiętałem właśnie jako człowieka rzucającego bezpodstawne oskarżenia wobec wielu działaczy POMOSTU.
    W efekcie działalności Czumy i jego gangu doszło w organizacji do rozłamu zakończonego sadowym procesem. Wybory zorganizowane pod nadzorem sadu wygrali ludzie zniesławieni przez Czumę. Pamiętając z tamtych lat jak wiele kłamstw płynęło z ust Pana andrzeją Czumy nie mogę uwierzyć w nic co mówi dzisiaj.
    andrzej Czuma był także moim nieszczęściem w "Gwieździe Polarnej" gdzie wprowadził go dzisiaj nieżyjący już działacz Piotr Mroczyk.
    Czuma nie powiedział ani słowa i nie przyszedł z pomoca ludziom z "Gwiazdy Polarnej", którzy buntowali się droga strajku przeciw zamordyzmowi Mroczyka. Doprowadził on obejmując funkcję rozwoziciela "Gwiazdy Polarnej" w Chicago do poważnych kłopotów wydawnictwa, z którego ostatecznie został usunięty. Oczywiście jak zwykle skończyło się na pogróżkach, kłótniach i nieporozumieniach.
    andrzej Czuma nie przejmował się tym, że skrzywdził dotkliwie zasłużonych dla Gwiazdy Polarnej: Zofię Mierzyńska i Leszka Gila, czołowych przedstawicieli kulturalnej Polonii w Chicago. Nie przejmował się tym, że zajął stanowisko, które oni wypracowali.
    Dodam jeszcze o wstydliwej i bolesnej sprawie naszej koleżanki z POMOSTU ś.p. Joanny Budzińskiej. Przez szacunek dla Jej pamięci nie mogę tutaj o tym wspominać zostawiając tę sprawę wrażliwemu sumieniu Pana Ministra.
    Jestem oburzony, że andrzeją jąrmakowskiego, jednego z najbardziej ofiarnych i pracowitych działaczy POMOSTU, który na patriotyzmie fortuny nie zrobił, ani w ministry nie poszedł szkaluje dzisiaj wszędzie.
    Wspomnę, że andrzej Czuma został przez nas przywitany z otwartymi rękami. Znany działacz niepodległościowy, osoba o nieskazitelnym charkterze i czystej karcie Wiktor Węgrzyn ofiarował mu utrzymanie i dach nad głowa, płacił za wysokie rachunki telefoniczne Czumy.
    ją osobiście zaprosiłem do USa jednego z krewnych andrzeją Czumy. Stworzyliśmy mu możliwość publikowania, wprowadziliśmy w świat Polonii amerykańskiej. Popełniliśmy jeden podstawowy bład. Nie uwierzyliśmy w ostrzeżenia jakie odnośnie jego osoby sygnalizowały nam nasze źródła w Polsce. Jestem zdumiony, że podkreśla się dzisiaj w kraju ogromne zasługi andrzeją Czumy dla Polonii chicagowskiej. Ze smutkiem stwierdzam, że potwierdza to jedynie ignorancję, wręcz głupotę polskich elit politycznych.
    Edward Dusza
    P.S. Proszę moich dawnych kolegów z POMOSTU o podpisywanie i dołaczanie się do tego oświadczenia.

    EDWaRD DUSZa - pisarz, dziennikarz, poeta. Odznaczony przez prezydenta RP złotym i srebrnym krzyżem zasługi. Najstarszy stażem polonijny dziennikarz, wychowanek senatora Tadeusza Katelbacha, przyjąciel i wydawca Józefa Mackiewicza. Dyrektor organizacji POMOST w stanie Wisconsin, członek redakcji miesięcznika POMOST, wieloletni redaktor "Gwiazdy Polarnej". Wyróżniony nagroda stulecia "Gwiazdy Polarnej", autor kilkudziesięciu ksiażek i tomików poetyckich.
    Thursday 12th of February 2009.

    Ile z tego mają tzw. "elyty"? 06.02.2009r
   Z danych na temat bilansu państwa wynika, że z Polski wytransferowano w ubiegłym roku za granicę blisko 80 mld złotych. Połowę tej kwoty stanowiły legalne transfery dokonywane przez firmy zagraniczne w Polsce w formie np. dywidend dla zagranicznych akcjonariuszy. Drugie tyle (ponad 38 mld zł do listopada ub.r.) prawdopodobnie wypłynęło z kraju w drodze operacji nielegalnych (nielegalnie transferowane zyski, ceny transferowe i inne). Zazwyczaj kształtowały się one na poziomie plus/minus kilka miliardów, ale od 2007 roku, w chwili gdy na Zachodzie pojąwiły się pierwsze symptomy kryzysu finansowego, skoczyły nagle do 31 mld zł, a rok później do blisko 40 mld złotych.
    - Transfery finansowe na taka skalę sa konsekwencją błędnie zrealizowanej transformacji - oddania znacznej części majątku w ręce zagraniczne i prywatyzacji naszej gospodarki na rzecz zagranicznych inwestorów strategicznych - wyjąśnia prof. Jerzy Żyżyński z Uniwersytetu Warszawskiego. Podkreśla, że legalne transfery wzrosły w ostatnich kilku latach dziesięciokrotnie - z 4 do 44 mld zł rocznie, zaś nielegalne podskoczyły radykalnie w ciagu ostatnich 2 lat. Zero zdziwienia. Nie dość, że urzędnicy z nadania PO-PSL pozyskali ze środków unijnych o 20 mld zł mniej, to jeszcze w ciagu ostatnich pięciu miesięcy Polacy dopłacili do Unii Europejskiej ponad 1,5 mld zł.

    Kosher biznes 06.02.2009r
   Wrocławska policją zatrzymała dwóch biznesmenów podejrzewanych o wyłudzenie 5 mln zł kredytu, jak również o wręczenie korzyści majątkowej w wysokości 200 tys. złotych osobie, która pomogła im uzyskać kredyt. Cała sprawa ma znacznie szerszy kontekst: w zwiazku z toczacym się śledztwem zatrzymano wcześniej już siedem osób, w tym pracownika firmy finansowej, który pomagał przy wyłudzaniu kredytów. Pracownik ten miał wziać około miliona złotych łapówek, natomiast zatrzymanym zarzuca się wyłudzenie w sumie 68 mln zł kredytów. Pytanie za dwa punkty: jakiej narodowości sa ci wszyscy biznesmeni?

    Przyjąciele Ukraińcy 06.02.2009r
   Ukraińcy stawiają pomnik Romanowi Szuchewyczowi, działaczowi Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, dowódcy Ukraińskiej Powstańczej armii, odpowiedzialnego za ludobójstwo na ludności polskiej na Kresach w latach czterdziestych ubiegłego wieku, stanie we Lwowie. Jest to chyba ewenement na skalę światowa. Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów ma udokumentowanych co najmniej 200 tys. zamordowanych Polaków na ziemi wołyńskiej, tarnopolskiej, lwowskiej i stanisławowskiej, a to właśnie Szuchewycz ponosi za nie odpowiedzialność, bo to on wydawał decyzje.
    Jednocześnie wydawany za pieniadze polskich podatników organ Zwiazku Ukraińców w Polsce "Nasze Słowo" wział na muszkę sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa ministra andrzeją Przewoźnika, którego za pomoca kampanii oszczerstw i pomówień usiłuje skompromitować i pozbawić urzędu. Sekretarza Rady oskarża się ponadto o "polski nacjonalizm, tendencyjność, pogardliwy stosunek do ukraińskiego ruchu narodowego w okresie II wojny światowej, szczególnie do UPa"...
    W centrum Lwowa obok gmachu rady miejskiej odbyła się w środę manifestacją na cześć "sławnych synów narodu ukraińskiego - Stepana Bandery, Romana Szuchewycza, Kłyma Sawura, Mykoły Lebedia, Jewhena Konowalcia". Przechodniom wręczano czerwono-czarne szaliki (barwy OUN-UPa) z wizerunkiem Bandery

    Jeszcze raz o orwellowskiej bardzo bliskiej przyszłości 03.02.2009r.
   jak nie podają oficjąlne media, już za rok (czyli 2010) na naszych stołach zagości tylko i wyłacznie chemiczna żywność. Dla pewności by się nie zepsuła będzie ona dodatkowo konserwowana poprzez promieniowanie jonizujące.
    Codex alimentarius, czyli zbiór przyjętych w skali międzynarodowej norm żywności, kodeksowych praktyk, zaleceń i wytycznych zarządoza więc: - cała żywność ma być napromieniowana i może zawierać dodatki chemiczne oraz pestycydy, będac nadal nazywana "żywnościa ekologiczna" -wszystkie zwierzęta przeznaczone na mięso będa musiały zażywać antybiotyki i hormony wzrostu, łacznie z hodowanymi ekologicznie -przydomowa uprawa własnych owoców i warzyw nie będzie możliwa bez zezwolenia
    -sprzedaż naturalnych witamin, suplementów mineralnych i ziół ma być nielegalna,podobnie jak terapie naturalne stosujące te składniki. a to wszystko robione jest ponoć dla bezpieczeństwa żywnościowego, ochrony zdrowia i interesów konsumentów !!!
Za Raynold

    Monister Sprawiedliwości? 03.02.2009r.
   No i mamy zmianę w rządozie premiera Tuska który obecnie z ramienia Niemiec i uniokratów piastuje to stanowisko w Polsce. Jest nim nowy (w przenośni i dosłownie) minister sprawiedliwości, andrzej Czuma. Nie byłoby może w tej nominacji nic dziwnego, poza tym, że jako mało znany człowiek w naszej polityce, człowiek ten nie może pełnić funkcji prokuratora generalnego. ( ustawa o prokuraturze z 20 czerwca 1985r., w której jest jąsno określone, że prokurator generalny powinien m.in.złożyć egzamin prokuratorski lub sędziowski i pracować w charakterze asesora prokuratorskiego lub sadowego przez minimum rok. Czuma jest tylko absolwentem wydziału prawa Uniwersytetu Warszawskiego, ale nie zrobił aplikacji i nigdy nie pracował w zawodzie prawniczym.)
    Jednak ta sprawa jest niczym w porównaniu z tym, że jak podają polonijne media, http://www.wpna1490am.com Czuma mieszkając w USa zbierał pieniadze na biedne dzieci w Polsce a po ich zebraniu w ogóle się z nich nie rozliczył. W dodatku ponoć był nawet skazany przez sad w Chicago.
    a oto co pisze też andrzej T. jąrmakowski o andrzeju Czumie na stronach Radio Pomost http://www.radiopomost.com/index.php?option=com_content&task=view&id=1939&Itemid=42: Historia działalności andrzeją Czumy w Chicago jest długa. Oskarżeniami rzucanymi przez Czumę zajmowały się sady w Chicago oraz rozmaite instytucje w Polsce. W tym krótkim uzasadnieniu nie sposób omówić wszystkich przypadków. W praktyce bowiem każdy kto zetknał się z posłem PO był pomawiany o współpracę z komunistycznymi służbami specjąlnymi, o złodziejstwo czy inne pospolite przestępstwa kryminalne.
    jak pisze jeden z polonusów: z taka "przeszłościa" "opozycyjna"a.Czuma ma czelność zostać Ministrem Sprawiedliwości oraz Prokuratorem Generalnym?, to wstyd dla Polski, Polaków i Prezydenta podpisującego tę nominację.
    By było ciekawiej to prezydent nie miał żadnych zastrzeżeń do tej nominacji, był nia nawet mile usatysfakcjonowany. Dla przypomnienia, prezydent Lech Kaczyński,za wybitne zasługi dla niepodległości odznaczył w 2006 r. Czumę Krzyżem Komandorskim z Gwiazda Orderu Odrodzenia Polski.
    Raynold

    Śmieszne i straszne 03.02.2009r.
   Kilka lat temu każdy normalny człowiek w Europie i na świecie śmiał się do rozpuku czytając unijne oraz pochodzace z krajów Unii przepisy, rozporządozenia i zalecenia. No bo z tego, że marchewka jest owocem, ślimak i żaba ryba śródladowa, szprotka palnktonem, krowy mają spać na materacach, wiatr w oborach nie może przekraczać 0,3m/s, pies może być świadkiem w sadzie, istnieje zakaz gotowania dotowanego mleka oraz nakaz niszczenia żywności ze stołówek, restauracji i sklepów, można się było ubawić ale też i zaczynać poważnie zastanawiać co nam jeszcze moga nowego wymyślić.
    Unijne dyrektywy i przepisy określają wielkość jąbłek, bananów, brzoskwiń i ogórków, ilość cukru w dżemie,kakao w czekoladzie, a nawet wyjąśniają, co to jest mleko. Specjąlni inspektorzy badają, czy truskawki sa dość owalne, ogórki wystarczająco zielone,a jąbłka mają właściwy smak. I tak np. dyskusje o czekoladzie trwały... blisko trzy dekady. W końcu ustalono, że - czekolada powinna zawierać co najmniej 35%kakao...
    Podsumowując to wszystko, niezależni naukowcy i badacze unijnych ustaw stwierdzili, że co trzecia z nich jest absurdem.
    Niemniej jednak Unia cały czas się rozwiją i wymyśla nowe rozporządozenia i zalecenia.
    W anglii trzyletnie dzieci powinny być uczone o "zwiazkach tej samej płci" bo już używają języka homofobii", kolędy sa zbyt religijne więc nie powinno się ich śpiewać, kościoły w których na co dzień nie odprawia się nabożeństw nie moga być zaznaczane na mapach, nie powinno się do rodziców używać słów - mama, tato, tylko "opiekun" czy "rodzic", sataniści i poganie w więzieniach brytyjskich otrzymają wolne z okazji święta Halloween, w Hiszpanii seks - po cichu można uprawiać w parku a bez ograniczeń podczas jązdy na autostradzie w Niemczech.

     Zaczyna się! 30.01.2009r.
    Sad w Edynburgu odebrał szkockiemu małżeństwu prawo do opieki nad wnukami. Dzieci zostana adoptowane przez parę homoseksualistów. Sędziowie uznali argumenty pracowników opieki społecznej, którzy przekonywali, że dziadkowie sa za starzy na wychowywanie maluchów.
    I dalej:
    Nie mieli już jednak pieniędzy na apelacje i dalsze procesy. Jedynym pocieszeniem było dla nich to, że - jak zapewniali pracownicy opieki społecznej - pięcioletni chłopczyk i jego czteroletnia siostrzyczka trafia do kochającej rodziny zastępczej. Ze zgroza przyjęli wiadomość, że nowa rodzina zastępcza dla ich wnuków będzie para homoseksualistów. jakby tego było mało, pracownicy społeczni ostrzegli zdruzgotanych dziadków, że jeśli będa protestować, to nigdy więcej nie zobacza wnuków.
    To nie jest żadna politica fiction. To nie jest fabuła gejowskiej ksiażki, ani gejowskiej sztuki teatralnej. To europejska rzeczywistość, w której homoseksualna optyka w zasadzie wyparła to, co normalne i oczywiste. Nie mamy już do czynienia z jakaś ekstrawagancją środowiska "kochających inaczej", ale z prowadzonym scenariuszem, mającym prawnie i mentalnie usankcjonować to, co najzwyczajniej woła o "pomstę do nieba". (...)
    jako wspólnota cywilizacyjna zaczynamy gnić, bo nie jesteśmy w stanie powstrzymać zarazy, która za sprawa wykoślawionej filozofii tolerancji, zainfekowała system immunologiczny Europy, którym był dotychczas - najoględniej rzecz ujmując - Dekalog. Wyrugowanie ze sfery życia publicznego zasad moralno-etycznych, które ukonstytuowały nowoczesna Europę, dając jej najpełniejsza wizję ludzkiej wolności - personalizm, i zastapienie ich zwulgaryzowana koncepcją "beztroskiej egzystencji", wolnej od "opresyjnego" gorsetu moralnego, kończy się tym, co obserwujemy w przypadku przytoczonym przez "Dziennik" przypadku: gwałceniem prawa dziecka do życia w normalności.
    Nie sposób nie zauważyć, iż ustępowanie pola, pochylanie się z troska, wyrażanie zrozumienia i empatii dla czcicieli wyuzdanych praktyk sprawia, że tęczowa zaraza ma się coraz lepiej i pewniej, i że nie wystarcza jej już zwykła - i tak mocno dyskusyjna - akceptacją, ale że daży ona do narzucenia swojego kagańca wszystkim tym, którzy nie życza sobie uczynienia z systemu prawnego gejowskiego zamtuzu. Póki co, tradycyjna i normalna Europa przegrywa. Przegrywa niemoca swoich obywateli, którym po prostu nie chce się chcieć zawalczyć o normalność. Zastanawiam się tylko, kiedy zaraza w takiej formie dotrze do Polski. Nie jesteśmy przecież moralna oaza. Nigdy zreszta nia nie byliśmy. Raczej papuga.
    Maciej Eckardt http://www.myslpolska.org/?key=2,,2178
   Ps:
   Ci "za starzy" dziadkowie to 59 letni dziadek i o 13 lat młodsza babcia. Matka dzieci jest narkomanka pozbawiona praw rodzicielskich, przebywa w zakładzie zamkniętym. Opinię o zastarości dziadków wydała opieka społeczna. W Szkocji możliwość adoptowania dzieci przez homoseksualistów istnieje od 3 lat. Została wprowadzona przez parlament, mimo 90% sprzeciwu społeczeństwa. Demokracją ewoluje.

    rządo szuka pieniędzy! 30.01.2009r.
   a my powinniśmy poszukać nowego rządou. Za czasów Gierka Edwarda, (to taki I sekretarz Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, oczywiście za czasów komuny z lat 70 tych bo ta partia to była miejscowa komuna) szukano 20 miliardów. Szukano, szukano a czas płynał i płynał aż nadeszły czasy jąruzelskiego po uprzednim obaleniu wspomnianego Gierka a tych miliardów nie znaleziono. a może i znaleziono ale tzw.społeczeństwo już o tym się nie dowiedziało. Bo i po co a tak można było się nimi podzielić w ściślejszym gronie. Czy tak będzie tym razem nie wiadomo.
    Sam pomysł świadczy że szajka która nami rządozi (a raczej rządozi w imieniu madrzejszych) nie bardzo wie co ma zrobć w obliczu kryzysu którego nie ma jak sami mówia, a który dobiją się do naszych drzwi. a skoro nie wie co robić to najlepiej robić tak aby rosły sondaże premieru Tusku, który chce być prezydentem bo potem przez resztę życia już nie musiałby nigdzie pracować mając prezydencka emeryturę i dożywotnia ochronę, stad tak kuriozalne pomysły.
   No ale nie można zbyt dużo wymagać od tych madrali, którzy sa przeświadczeni o swej madrości bo tak pisały o nich kiedyś gazety a oni przecież to czytali. Na własne oczy czytali i na własne uszy słyszeli więc to musi być prawda. Tak więc w ramach tych poszukiwań 17 miliardów (swoją droga skad ta liczba, czyżby "ktoś" ważny takiej sumy potrzebował") rządo premieru Tusku będzie oszczędzał również na wyjązdach delegacji szczególnie do Izraela. Delegacje nie będa już wynajmować pokoji w hotelach tylko zatrzymają się u rodziny i innych krewnych. Tylko coś mi się zdaje że te oszczędności będa nas drogo kosztowały.
   Pozostaje jeszcze do rozwiazania sposób podróżowania. Może teleportacją?

    Izraelscy turyści ogladają mordowanie Palestyńczyków

    Euro jako jednostka miary euroszczęścia. 21.01.2009.
   Nasi pobratymcy wzorem do naśladowania. Słowacy wprost nie posiadają się ze szczęścia po wprowadzeniu żydowskiej waluty zwanej dla niepoznaki "euro". W szale zakupów przygraniczne polskie miejscowości przeżywają ostatnio istne najązdy Słowaków, przyjeżdżających całymi autokarami na zakupy. Ciekawe gdzie będa robić zakupy jak euro będzie obowiazywać w Polsce? My Polacy mamy łatwiej bo graniczymy z Białorusia i Rosją. No chyba że unia nam zabroni co jest wielce prawdopodobne.

    Obrodziły nam ostatnio samobójstwa 21.01.2009.
   To już trzeci z jednej sprawy (dot. uprowadzenia i zabójstwa K. Olewnika) który postanowił zmienić stan istnienia. Mocodawcy już moga być spokojni, nikt ich nie sypnie. Kto chce niech wierzy w spontaniczne niewymuszone samobójstwo. a jest jakiś problem podać więźniowi silne środki powodujące depresję?

    Demontaż Państwa Polskiego 15.01.2009.
   Gdyby hańba nakładała się warstwami to spod tych warstw nie było by widać osobników zwanych posłami. Kolejny raz dokonali (w grudniu ubiegłego roku), haniebnego czynu głosując za likwidacją Stczni Gdańskiej. Tak jak kiedyś sejm rozbiorowy zgłosował za rozbiorem Rzeczpospolitej, tak teraz te darmozjądy stopniowo likwidują Państwo Polskie pozbawiając je przemysłu, pozbawiając Polaków miejsc pracy zmuszając ich przez to do emigracji zarobkowej.
   To nie tylko Stocznia, to również blisko dwa tysiace firm współpracujących ze stocznia, które musza wtedy zwolnić swoich pracowników bo nie będzie dla nich pracy z powodu braku zamówień. W połaczemiu z wcześniejszym zlikwidowaniem polskiego rybołóstwa, Polska praktycznie została odsunięta od Morza Bałtyckiego. Na pracę będa mogły liczyć ładniejsze Polki w burdelach, stacjonarnych i objązdowych, dla wojsk NaTO uczestniczacych w manewrach na poligonach usytuowanych na byłych ziemiach polskich. Na razie jeszcze Polacy moga chodzić po plaży ale w przyszłości może być z tym różnie. Loża zwana Klubem Rzymskim ma swoje zdanie co do liczebności i roli narodu polskiego w przyszłości.
   To wszysto układa się w pewien scenariusz. Jednym z elementów tego scenariusza jest zrzeczenie się na rzecz Niemiec Pomorza, Warmii i Mazur oraz Ślaska Dolnego i Górnego gdzie właśnie niedawno został zarejestrowany Ślaski Ruch Separatystyczny, który zapewne ma gorace poparcie niemieckich ziomkostw. Niezależnie od tego Niemcy ucza się polskiego by po wysłaniu ich na Ślask (na pewno też na Pomorze, Warmię i Mazury) wzięli udział w planowanym referendum w sprawie przyłaczenia tych ziem do rzeszy niemieckiej. Chyży Rój po to został powołany na stanowisko premiera aby przygotować grunt pod takie rozwiazanie.
    Po podpisaniu przez prezydenta tzw. Traktatu Lizbońskiego, co już zapowiadał, zostaniemy całkowicie poddani panowaniu niemieckiemu i skończa się mrzonki o Polsce jako samodzielnym państwie. Taki podpis pod zrzeczeniem się niepodległości jest bezprawny bo zrzecz się suwerenności może tylko Suweren czyli Naród w referendum. ale niech tam, niech podpisuje, może kiedyś uda się udowodnić że było to wbrew Konstytucji i Narodowi. Wystapić z Unii w praktyce będzie bardzo trudno bo Unia może się nie zgodzić (straciła by półdarmowa siłę robocza i mięso armatnie), natomist może nam pomóc zmienić zdanie np: udzielając tzw. "pomocy wojskowej". a może takiej pomocy udzielić gdyż jest to napisane w owym traktacie. Kiedyś była doktryna Breżniewa i obóz sosjąlistyczny też takiej bratniej pomocy wojskowej udzielał, jak na Węgrzech w 1956r, i Czechosłowacji w 1968r. To było w obronie socjalizmu i integralności obozu socjalistycznego. Teraz będzie w obronie demokracji i Unii Europejskiej.
   Wybrane przez elektorat jewrejstwo czuje się zupełnie bezkarnie. W normalnym kraju do czegoś takiego by nie doszło, a jeśli już to zgrają ta została by zmieciona przez obywateli a co ważniejsi wyladowali by wwięzieniach z oskarżenia o zdradę. Niestety Polska normalnym krajem nie jest i oni o tym wiedza bo cały czas nad tym ciężko pracowali. Po przez prowadzona porzez siebie i na rzecz swoich mocodawców politykę polskie społeczeństwo jest tak spacyfikowane przez sztucznie podtzrymywana biedę i ogłupione przez prymitywna nachalna propagandę że we wszystkich kolejnych wyborach głosuje na swoją szkodę, wbrew interesowi państwa i narodu. Oni o tym wiedza, wiedza że (albo im się zdaje) nic im nie grozi.    Nikt ich nie pociagnie do odpowiedzialności bo nie będzie Państwa Polskiego. Dlatego najpierw musza zlikwidować Państwo Polskie.

    Dlaczego Rydzyk nie dostał pieniędzy na geotermię? 11.01.09r.
   Decyzją Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego 1 stycznia 2009 roku została powołana nowa instytucją kultury, Żydowski Instytut Historyczny im. Emanuela Ringelbluma. Dyrektorem nowej placówki jest dr Eleonora Bergman.
   Nowy ŻIH kontynuuje działalność instytutu naukowo-badawczego, który uległ rozwiazaniu z dniem 31 grudnia 2008. W istniejącym od 1947 roku Żydowskim Instytucie Historycznym gromadzono i badano bezcenne zbiory stanowiace spuściznę dawnej społeczności Żydów polskich. Najcenniejsza kolekcją to konspiracyjne archiwum warszawskiego getta, które znajduje się na liście "Pamięć świata" UNESCO.
   Żydowski Instytut Historyczny od lat borykał się z trudna sytuacją finansowa. Zmiana formuły ma zażegnać groźbę dalszego odpływu z Instytutu wysoko wykwalifikowanej kadry naukowców i specjąlistów opracowujących zbiory.
   Mając zapewnione stałe finansowanie z budżetu Ministerstwa Kultury, Żydowski Instytut Historyczny będzie mógł lepiej pełnić swoją rolę, a także podejmować nowe wyzwania w zakresie ochrony pamięci o Żydach polskich, pogłębiania wiedzy o ich kulturze i historii, oraz budowania postaw otwartości i dialogu.
   a co? Nie stać nas? Stać! Oni tacy biedni. Właśnie, jak mówił ichni prezydent, wykupują, Manhattan, Węgry, Rumunię, Polskę to i na instytut im brakło. a może jaka zbiórkę spoleczna? Schetyna na pewno da zezwolenie. Niechby spróbował nie dać! Tyle miłości w tak antysemickim kraju! W nagrodę wyciagna od nas te 65 miliardów plus odsetki (razem 100) w ramach roszczeń za II wojnę światowa. Od razu nam ulży.

>    Gaz i zagazowana prawda. 11.01.09r
   W całej tej aferze z ruskim gazem tzw. "opinia publiczna" jest traktowana jak dzieci w przedszkolu. Panie przedszkolanki (czyli telewizornie i gazety) mówia a dzieci wierza w to co słysza. I tak jest z Polakami, których kolejny raz szczuje się na Rosję. Można Rosji nie lubić. Można i trzeba pamiętać rolę Rosji w całej historii naszego współistnienia. Można i trzeba z Rosją rozmawiać twardo i rzeczowo o historii, o współpracy gospdarczej na równoprawnych zasadach, ale nie można wmawiać ludziom głupot tylko po to aby podsycać tzw. "wieczna wrogość".
   Nie możemy dać się wmanewrować w konflikt z Rosją, tym bardziej zbrojny, a sa siły które do tego daża. Wojna z Rosją jest czymś strasznym. Wiedza o tym ci którzy pamiętają II wojnę światowa. Skończyło by się to dla nas unicestwieniem całego narodu. Pozostała by Polska bez Polaków, marzenie tych którzy czekają aby się tu osiedlić.
   Rosją i Rosjąnie padli ofiara tego samego zbrodniczego systemu co Polska i Polacy. I to nie Rosjąnie go wymyślili i nie Rosjąnie sprawowali w nim władzę, choć nazwa Rosji była używana i z system z nia utożsamiany. To stworzył zupełnie inny, obcy tej ziemi lud, który etnicznie nic nie miał wspólnego z Polakami i Rosjąnami. No może tyle że pasożytował na naszych ziemiach i na nas samych.
    Wmawia się nam że Rosją zakręciła kurek z gazem bo chce rządozić światem a już napewno chce rządozić Unia Europejska. Każdy by chciał, ale nie każdy może. Natomiast USa i Izrael to pewnie przez przypadek decydują o życiu i śmierci całych narodów?
Rosją ma gaz to go sprzedaje. Musi go sprzedawać bo sama przecież go nie zje. ale ceny jakie chce osiagnać sa wypadkowa cen światowych. Polska za taka cenę ten ruski gaz kupuje i tyle. Natomiast w tym całym "gazowym" jązgocie ukrywa się rzeczywiste przyczyny konfliktu przedstawiając Ukrainę jako ofiarę imperialnej polityki rosyjskiej. Pomiją się, a nawet ukrywa prawdziwe informacje:
    - Ukraina nie zgodziła się na zbliżona do rynkowej cenę za 1000 m sześciennych rosyjskiego gazu w wysokości 250 USD (rynkowa wynosi 418 USD). W ten sposób od 1 stycznia 2009 r. nie było umowy, na podstawie której Rosją mogłaby dostarczać Ukrainie gaz.
    - W ciagu ostatnich 18 lat dzięki preferencyjnej cenie Rosją dotowała gospodarkę Ukrainy na ogólna sumę 47 mld USD!
    - Ukraina kupowała w 2008 roku gaz od Rosji po 180 USD, ale na własnym rynku, dla swoich obywateli, sprzedawała po 320 USD. Gigantyczne zarobki na własnych obywatelach inkasuje ukraińska oligarchia i - najprawdopodobniej - obóz Wiktora Juszczenki.
   - Ukraina systematycznie od wielu lat kradnie rosyjski gaz wykorzystując fakt, że system tranzytowych rurociagów jest pod jej jedyna kontrola.
   - Po 1 stycznia 2009 Rosją nadal tłoczyła gaz w system rurociagów na Ukrainie przeznaczony dla odbiorców z Europy. Jednak wynajęta przez Gazprom zagraniczna firma stwierdziła, że gazu więcej wpływa na terytorium Ukrainy niż wypływa na granicy ze Słowacją, Węgrami i Rumunia.
   - na podstawie umowy o tranzycie z roku 2006 Ukraina zobowiazała się do bezproblemowego tranzytu gazu do Europy bez względu na stosunki rosyjsko-ukraińskie. Umowę oparto na prawie szwedzkim, wyznaczając do arbitrażu sad w Sztokholmie. Mimo to kijowski sad gospodarczy unieważnił w trybie ekspresowym, w dniu 5 stycznia, tę umowę, zakazując firmie Naftohaz tranzytu gazu rosyjskiego do Europy! Dopiero po tym Gazprom przerwał tłoczenie swojego gazu dla Europy.
   Tak wygladają podstawowe fakty w tej sprawie. Ukraina od dawna przygotowywała się do tego starcia, gromadziła gigantyczne ilości gazu w ogromnych zbiornikach odziedziczonych po ZSRR. Ma zapasy na 45 dni, może więc grać ostro.

 Tu jest film o skutkach ataku miłujących pokój wojsk izraelskich na ludność w Gazie. Obraz jest drastyczny.

    You Tube poddało się cenzurze. Dlatego filmów jak ten powyżej już tam nie ma. Zostały usunięte.
   YouTube, popularny serwis internetowy umożliwiający każdemu użytkownikowi prezentację filmów własnej produkcji, podpisał porozumienie z żydowska organizacją "Liga Przeciwko Zniesławieniu" (anti-Defamation League - aDL), według której aDL uzyska prawo "fachowego oceniania materiału pod względem nienawiści występującej w Internecie" - podaje izraelski dziennik Haaretz.
   Umowa partnerska pomiędzy YouTube a aDL uruchamia tzw. centrum monitorujące nadużycia (abuse & Safety Center), które umożliwi użytkownikom zgłaszanie "materiałów zawierających nienawiść". Centrum to będzie również na bieżaco przedstawiało linki do opracowanej przez aDL listy "materiałów o ekstremistycznej zawartości".
   Tzw. "Liga Przeciwko Zniesławieniu" (aDL) jest żydowska organizacją założona w 1913 roku przez masońska syjonistyczna organizację B'nai-B'rith. abraham Foxman - uratowany przez prześladowaniami w czasie II Wojny światowej przez polskie rodziny - jest dyrektorem aDL od 1987 roku. "abe" Foxman znany jest z jądowitych wypowiedzi przeciwko komukolwiek kto stoi na drodze ekspansji syjonizmu. aDL pod pretekstem "walki z nienawiścia", daży do wprowadzenia kontroli Internetu, jedynym pozostałym wolnym medium publicznym. Promuje stworzone przez siebie filtry internetowe blokujące tzw. strony nienawiści, również i strony chrześcijąńskie. Jednocześnie ta sama organizacją była przeciwna filtrom antypornograficznym, mającym być zainstalowanym w komputerach bibliotek publicznych, z których korzystają miliony dzieci w USa. aDL dysponuje oficjąlnie kwota 50 milionów dolarów rocznie, utrzymuje 29 biur, zatrudnia ekspertów, np. byłych pracowników Pentagonu. Wielokrotnie nitki działalności szpiegowskiej prowadziły do aDL. Współpracuje z izraelskim wywiadem Mossad.

    Narkotyki
   W Izraelu, w kraju, z którego pochodzi niemal cała światowa produkcją syntetycznego niebezpiecznego narkotyku o popularnej nazwie Ecstasy, stworzono syntetyczna wersję nowego narkotyku opracowanego na bazie liści Khat. Nowy narkotyk nazwany "Hagigat" (z hebrajskiego: "Party Khat"), rozprzestrzenia się obecnie po całym świecie w lokalach nocnych i wśród młodzieży.

    W mycce urodzony
   Radek Sikorski - lord, ulubieniec, dziecko szczęścia. Może zostanie szefem NaTO. Nie w kaszę dmuchał: pensją jakieś 80 tys. złotych miesięcznie. a dla Sikorskiego, jak wieść gminna niesie, każdy grosz na wagę złota.
   Oto kilka przykładów. jak najbardziej autentycznych. Choć zgoda - uwierzyć może być trudno.
   1. Poczatek lat 90. Sikorski zaprasza do swego dworu w Chobielinie pod Bydgoszcza elitę polskiej prawicy. Każdy gość dostaje w drzwiach egzemplarz ksiażki Sikorskiego "Prochy świętych". Przy wyjściu okazuje się, że za ksiażkę trzeba... zapłacić.  
   2. Rok 1992. Sikorski zaprasza na obiad jąna Rulewskiego, by ten wstawił się za nim u Michnika. Chodzi o zamieszanie z brytyjskim paszportem Sikorskiego i obawy o lojąlność. Rulewski zamawia tylko przystawkę, Sikorski - obiad z trzech dań. Po posiłku Sikorski rzuca: No to co, jąnku? Rachunek po połowie?
   3. Rok 2006. Sikorski zaprasza do kawiarni aleksandra Szczygłę. Szczygło bierze kawę, Sikorski - przekaskę. Rachunek dwadzieścia parę złotych. Sikorski żada, by kelner... wystawił fakturę na MON.
   4. Rok 2006, Dzień Wojska Polskiego. Sikorski pożycza Lechowi Kaczyńskiemu 100 złotych, bo ten nie ma czego rzucić na tacę podczas mszy (kasę trzyma Maria Kaczyńska i wiele razy widziano, jak wsuwa mężowi pieniadze do ręki, by dał na tacę). Potem Sikorski kilka razy głośno dopomina się zwrotu. (jak wieść gminna niesie, prezydent oddał mu owe 100 złotych już co najmniej dwa razy.)
   5. Rok 2008. Radek Sikorski zarabia 14 tys. złotych miesięcznie. Mimo to - mówi plotka - jako jedyny minister Tuska wział bon świateczny. Na 500 złotych.
   No cóż - tak się tworza fortuny. Ziarnko do ziarnka. Dwór w Chobielinie, 800 m2, jest dziś wart około 6 mln złotych. Do tego apartament w Warszawie, 170 m2. Kilkaset tysięcy oszczędności, udziały w funduszach i spółkach, tłuste konto emerytalne, kilka samochodów, w tym phaeton za 300 tysięcy. Patrzmy, i uczmy się.
- 23 grudnia, Sikorski na otwarciu wyremontowanej synagogi Nożyków. My, jak nigdy, zaproponujemy coś od siebie:
    applebaum? Ty nie gotuj obiadu dziś, ją się tu najem.
   Czy właśnie dlatego Polacy tak bardzo kochają Radka Sikorskiego? Bo im nieprzytomnie imponuje?
   Za www.pardon.pl

     Bernard Madoff a spece od ubezpieczeń społecznych w Polsce   21.12.2008r.
   50 miliardów dolarów, które zaszwindlował Bernard Madoff, to mniej więcej równowartość 140 miliardów złotych, jakie 31 grudnia ub. roku stanowiły aktywa 15 otwartych funduszy emerytalnych działających w Polsce.
   Te fundusze zostały utworzone w następstwie tzw. reformy ubezpieczeń społecznych. Była ona przygotowywana jeszcze przez ministra andrzeją Baczkowskiego w rządozie SLD-PSL. Kiedy min. Baczkowski nagle zmarł, jego dzieło kontynuował Jerzy Hauser, jako pełnomocnik rządou. Po wyborach w roku 1997 władzę objęła koalicją aWS-UW, która prace nad reforma kontynuowała i w rezultacie 1 stycznia 1999 roku weszła w życie ustawa, na podstawie której utworzone zostały otwarte fundusze emerytalne. Tworza je finansiści, głównie zagraniczni, którzy dobrali sobie do spółki wpływowych partnerów krajowych. ZUS odprowadza im część pieniędzy wydartych obywatelom tytułem tzw. "składki", a fundusze "inwestują" je, np. w obligacje Skarbu Państwa, pobierając sobie z tego tytułu prowizję. "Inwestować" w ten sposób potrafiłby każdy człowiek, nawet głupi goj, ale wtedy ani zagraniczni finansiści - geszefciarze, ani ich krajowi partnerzy pobratymcy nic by z tego nie mieli, a tak - moga sobie w ten sposób żyć aż do śmierci, w dodatku - beztrosko, bo ostatecznym gwarantem wypłacalności otwartych funduszy jest ... Skarb Państwa, czyli - ci sami nieszczęśnicy, od których już raz wycyganiono "składkę".
   Twórcy tej obwarowanej prawem "reformy ubezpieczeniowej" okłamywali naród że pieniadze ze składek będa własnościa ubezpieczonych i że można je będzie wypłacać na żadanie właściciela. Wkrótce okazało się że, jak orzekł tzw. "niezawisły sad", sa one własnościa skarbu państwa, czyli obcoplemiennych okupantów którzy nami rządoza.
   Bernard Madoff, który okradł swoich klientów na 50 mld dolarów, został aresztowany. Na jego korzyść można powiedzieć, że jednak nikogo nie zmuszał, żeby akurat u niego lokował swoje pieniadze. Posłowie aWS, Unii Wolności, SLD i PSL stworzyli dla tej najzuchwalszej kradzieży, zwanej dla niepoznaki "reforma ubezpieczeń społecznych", pozory legalności w postaci ustawy o powszechnym ubezpieczeniu emerytalnym. Czy nie powinni zostać natychmiast aresztowani, zwłaszcza ci, którzy - jak Leszek Balcerowicz - nie mają już immunitetu?
    Na podstawie:http://www.michalkiewicz.pl

     To zapewne tylko przypadek.   14.12.2008r.
   W ostatnich dniach głośna stała się sprawa pośrednika z Wall Street, Bernarda Madoffa, który oszukiwał banki, instytucje finansowe i zamożnych prywatnych inwestorów. Całkowita suma defraudacji sięga 50 miliardów dolarów, co może być absolutnym rekordem w historii Wall Street. Madoff posługiwał się schematem tzw. piramidy finansowej i swa firma doradztwa inwestycyjnego. Madoff został wypuszczony na razie na wolność za kaucją w wysokości 10 mln USD.
    Jest rzecza ciekawa, stwierdzona zreszta nie po raz pierwszy, iż gdy mamy do czynienia z oszustwem na 10 tysięcy dolarów, to oszustem może być byle kto, nawet goj. ale gdy mowa jest o wielu milionach, czy nawet miliardach przewałki, nieuchronnie siła sprawcza jest członek narodu obrzezywanego. ale to na pewno tylko zbieg okoliczności.
   Pan Bernard Madoff po wyjściu z więzienia, kupił jak uczciwy człowiek za "zarobione" pieniadze bilet na samolot i poleciał do Izraela. Ma przecież prawo do zasłużonego relaksu nad Yam HaMelach (Morze Martwe).
    Na podstawie: http://marucha.wordpress.com

Genialny doradca inwestycyjny B. Madoff.

Co jest wypisane na tej chazarskiej mordzie?

     Gruzją była tylko przynęta
   - rozmowa Nataszy Barcz z Vadimem Stolz'em, szefem międzynarodowej śledczej grupy dziennikarskiej Left Russia
   Od redakcji: poniżej prezentujemy tłumaczenie niezwykle interesującego materiału dotyczacego konfliktu gruzińskiego. Ukazał się on na internetowej stronie left.ru. Wywiad z Vadimem Stolzem odsłania kulisy awantury Saakaszwilego z sierpnia 2008. Od samego poczatku było jąsne, że prezydent Gruzji jest w tej grze pionkiem. Okazuje się, że za nim stały siły o wiele bardziej potężne. Nie jesteśmy w stanie zweryfikować wszystkich faktów podanych przez Stolza, ale nawet gdyby tylko ich część była prawdziwa (co jest pewne), to budzi to zadumę i niepokój. Tyczy się to zwłaszcza roli, jaka w tej rozgrywce odebrała i odgrywa Ukraina. Poparcie jakie siły postbanderowskie mają w USa wyjąśnia dlaczego w Polsce tak trudno dobić się prawdy o zbrodniach UPa. I jeszcze jedne wniosek - rola Polski jest tutaj tylko sygnalizowana jako raczej rola "pożytecznego idioty" a nie rozgrywającego. Smutne to i straszne. Tytuł wywiadu pochodzi od redakcji MP.
   Vadim, co możesz nam powiedzieć o ludziach, którzy stali za atakiem armii gruzińskiej na bezbronnych obywateli Osetii?
   - Uważam, że na wiosnę 2008 powstał spisek zawiazany przez byłych członków tajnej grupy Gates'a z 1989-1991 oraz centrum banderowców, działających w Głównym Dyrektoriacie Wywiadu Wojskowego Ministerstwa Obrony Narodowej Ukrainy.
   Czy mógłbyś podać jakieś nazwiska i szczegóły tej akcji?
   - Oczywiście. Na pierwszym miejscu trzeba wymienić biuro wiceprezydenta USa Dicka Cheney'a oraz dwóch głównych ludzi organizujących kampanię wyborcza senatora Mc Cain'a: Randy Scheunemanna i Roberta Kagana. Scheunemann jest doradca McCain'a ds. międzynarodowych oraz właścicielem firmy lobbystycznej wynajętej przez Saakaszvillego do działania na rzecz przyjęcia Gruzji do NaTO. W 2002 r. Scheunemann założył Komitet Wyzwolenia Iraku oraz był głównym lobbysta na rzecz wypowiedzenia wojny Irakowi przez USa. Brał udział w dostarczeniu wywiadowi amerykańskiemu sfałszowanych dowodów o rzekomym istnieniu broni masowego rażenia w Iraku. Współpracował ściśle z szefem Irackiej Rady Narodowej ahmedem Chalabim. Chalabi był głównym źródłem dezinformacji dla CIa i Pentagonu. Scheunemann współpracował z byłym wysokiej rangi oficerem CIa Fritzem Ermathem w przygotowaniu całej akcji dezinformacyjnej. W tym czasie Fritz Ermath pracował w Science applications International Corporation, będacej jednym z głównych kontraktorów Pentagonu, CIa i FBI. W skład Zarządou SaIC wchodził Robert Gates, obecny sekretarz obrony USa. Fritz Ermath był ważnym ogniwem łaczacym grupę byłych oficerów wywiadu ZSRR (występowała ona pod szyldem przedsiębiorstwa Far West LLC) oraz prawicowa kabała umiejscowiona w amerykańskim zbrojeniowym kompleksie przemysłowym oraz w rządozie Stanów Zjednoczonych. Jeżeli chodzi o Roberta Kagana, to jest on nieformalnym doradca Mc Cain'a, reprezentującym prawicowe elity dażace do powrotu USa do polityki imperialistycznej, stosowanej przed I wojna światowa. Jego żona reprezentuje Stany Zjednoczone w NaTO. Obydwoje mieszkają w Brukseli. Kagan i William Kristol utworzyli Project for the New american Century (PNaC), który reprezentuje militarystyczno-polityczna kabałę, składająca sie z neokonserwatystów, ultra-prawicowych Republikanów oraz żydowskich Likudnikow, dażacych do dominacji nad światem. Członkami super-tajnej grupy, która stała za ostatnimi wydarzeniami na Kaukazie byli Robert Gates, Condi Rice, Ermarth i Eryk Edelman, który jest podsekretarzem obrony ds. polityki u Gates'a. Tworza oni grupę weteranów zaangażowanych w tajna wojnę z ZSRR i Rosją. Moim zdaniem, główna rolę w spisku odegrał ukraiński wywiad wojskowy, który reprezentowali generałowie Vladimir Filin (poprzednio występujący jako Vladimir Litowczenko) oraz aleksiej Likwintsew (poprzednio aleksiej Kolosowskij). Generał-major Vladimir Filin ma wiele twarzy. Poza praca w ukraińskim Ministerstwie Obrony, pełni funkcję wiceprzewodniczacego firmy konsultingowej Far West LLC z siedziba w Dubaju. Firma ta spełnia rolę komercyjnego kamuflażu dla antyrosyjskiej współpracy wywiadów: amerykańskiego, brytyjskiego, ukraińskiego arabii Saudyjskiej oraz innych krajów. Filin pisuje również jako ekspert ds. politycznych dla rosyjskojęzycznych publikacji należacych do Far West LLC: Forum.msk.ru oraz Pravda.info. Publikuje również swoje artykuły w nacjonalistycznym tygodniku "Zawtra", finansowanym przez Far West. Filin występuje również jako brazylijski biznesman F.T.Carvallo, który jest właścicielem kilku fabryk etanolu, wspólnie z Georgiem Sorosem. Według naszych źródeł, Filin i Likwintsew reprezentują banderowskie centrum w ukraińskim ministerstwie obrony. Do ich partnerów zaliczają sie m.in. były pułkownik wywiadu rosyjskiego anton Surikov (Mansur Natojew), generał major w stanie spoczynku Rusłan Sajdow (Ruslan Sadulajew), doradca ministra obrony Uzbekistanu i szef wywiadu czeczeńskich władz na emigracji oraz ksiażę saudyjski Rashid (prezydent Far West LLC).
   Co możesz powiedzieć o historii tej konspiracji?
    - Z politycznego punktu widzenia atak Gruzji na Osetię był nowa faza planu "Barbarossa 3", którego celem jest dalsze rozbicie Rosji po uprzednim rozmontowaniu ZSRR oraz objecie kontrola jej arsenału nuklearnego i zasobów naturalnych. Do wiosny 2008 głównym zadaniem FarWest było szantażowanie rosyjskiego kierownictwa a głównie grupy tzw. siłowików skupionych wokół Igora Seczina. Ukraiński wywiad wojskowy utworzył nawet specjąlny department "R" dowodzony przez byłych sowieckich oficerów GRU, którego zadaniem było zbieranie informacji i "brudów" o Seczinie i innych rosyjskich wysokiej rangi politykach i biznesmenach. Celem tego departamentu było sprowokowanie bratobójczych walk wewnatrz grupy trzymającej władzę w Moskwie. Putin miał być zabity w zamachu lub wzięty jako zakładnik. Tymczasem Putin rozegrał umiejętnie wewnętrzne konflikty, grając w "dobrego" i "złego" policjąnta (Dimitrij Medwiediew i Sergiej Iwanow). Gładko przekazał władzę Miedwiediewowi. Walkę ta udokumentował anton Baumgarten w swojej ksiażce "Barbarossa 3". Główna ofiara był generał-pułkownik alekander Bulbow, szef Wydziału ds. Zwalczania Handlu Narkotykami wraz ze swoimi oficerami, którzy podjęli prewencyjne kroki przeciwko FarWest. Na wskutek fałszywych oskarżeń ze strony aleksandra Bastrykina (szefa Komitetu śledczego Biura Prokuratora Generalnego Rosji), przyjąciela Seczina, zostali aresztowani w 2007 r. i pozostają nadal w areszcie.
   Nowa faza walki przeciwko Rosji rozpoczęła się, kiedy okazało się, że spalił na panewce plan wywołania chaosu na Kremlu w czasie przekazywania władzy prezydenckiej oraz kiedy Republikanie stracili wiarę, że ich kandydat wygra w wyborach prezydenckich w USa w 2008 r. W tej nowej fazie główne miejsce wyznaczono "pomarańczowym" reżimom Juszczenki i Sakaszwilego. Ich rola polegała na sprowokowaniu kryzysu wokół Rosji, aby przekonać kraje "starej Europy", że nieunikniona jest nowa zimna wojna z Rosją i w tej sytuacji powinny one poprzeć stanowisko USa ws. przyspieszenia przyjęcia Gruzji i Ukrainy do NaTO. Równie ważnym elementem było wykorzystanie napięcia międzynarodowego dla wzmocnienia pozycji Mc Caina. Tu warto przypomnieć opinie wielu obserwatorów politycznych, którzy widza analogie pomiędzy konspiracją, która dała zwycięstwo Raeganowi i Bushowi w 1980 r. oraz obecna gruzińska prowokacją. Za obydwoma wydarzeniami stał Robert Gates.
   Należy również spojrzeć na omawiane wydarzenia z szerszej perspektywy. Według koncepcji nowego imperializmu Kagana, trzeba doprowadzić do likwidacji ONZ-tu, która zastapi sie "liga krajów demokratycznych", która będzie bronić "cywilizacji" przed "liga autokratów". Można się domyślać, że do tej drugiej ligi należy Rosją (i być może ChRL). atlantydzi potrzebują "nowej drugiej zimnej wojny", aby scementować swój sojusz, czyli Zachód. Według wizji Kagana, system prawa międzynarodowego zostanie zniesiony a na jego miejscu pozostanie "czyste pole" dla armagedonu pomiędzy zachodnimi siłami jąsności a wschodnimi silami ciemności. Kagan marzy o powrocie epoki sprzed I wojny światowej, kiedy to zachodni imperialiści, którzy nie byli ograniczani polityczna poprawnościa, mogli bić "dzikusów" i "barbarzyńców" na prawo i lewo. W dzisiejszych czasach "barbarzyńców" określa się jako "ligę dyktatorów" zagrażających wolnościom "cywilizowanej części ludzkości". Kagan określa ta sytuacje jako "koniec marzeń i powrót do historii". Kagan cieszacy się duża publicity w krająch zachodnich, wyrasta do roli czołowego ideologa elit atlantyckich. Ideologiczne korzenie operacji "Czyste Pole" tkwia właśnie w doktrynie Kagana. W mowach wygłaszanych przez Saakaszwilego Gruzją określana jest jako "bastion cywilizacji" przeciwko "azjątyckiej niewoli". Opracowania gruzińskie pełne sa takich właśnie rasistowskich nonsensów.
   Rola amerykańskich neokonów oraz ideologiczne źródła gruzińskiego ataku na Osetyńczyków jest bardzo ważnym tematem i wymaga oddzielnych studiów, ale co możesz powiedzieć o historii samej operacji "Czyste Pole"
   - W roku 2007 otrzymaliśmy tajna informację ze źródeł w Ministerstwie Obrony Ukrainy, że general Vladimir Filin został przeniesiony ze Specjąlnego Departamentu "R" w celu koordynowania działań wywiadów wojskowych Ukrainy i Gruzji. Praktycznie oznaczało to, że Filin kontrolował przepływ informacji, jakie wojskowy wywiad Ukrainy posiadał na temat rosyjskiej armii, do Gruzji. Służby wywiadowcze Gruzji były zbyt słabe do tych zadań i musiały polegać na Ukraińcach. Filin dysponował doświadczona kadra wywiadowcza, wśród której wielu oficerów pracowało uprzednio dla sowieckiego GRU. Posiadał również rozbudowana sieć agentów w południowej Rosji i w Moskwie. Filin miał również swoje "wtyczki" w Ministerstwie Obrony Rosji, FSB oraz w wielu innych agencjąch. Filin wraz ze swoimi partnerami z FarWest zajmowali się rekrutacją agentów poprzez wciaganie ich do przestępczej działalności, takiej jak handel narkotykami oraz nielegalny handel bronia. Tak wiec Operacją "Czyste Pole" była wspierana przez ukraiński wywiad wojskowy. Swoje znaczenie miało również wykorzystanie amerykańskiej technologii wywiadowczej rozmieszczonej wokół miasta Gori i w innych miejscach.
   jak się dowiedzieliśmy ze źródeł niemieckich, w marcu 2008 r. Robert Kagan miał pierwsze spotkanie z kierownictwem FarWest LLC - Vladimirem Filinem, Rusłanem Saidovem oraz antonem Surikowem. Zostali oni przedstawieni Kaganowi w Brukseli przez Fritza Ermartha, byłego wysokiego oficera CIa, pracującego obecnie w Fundacji Nixona. Na tym spotkaniu ustalono kanał komunikacji pomiędzy FarWest a biurem doradczym zajmującymi się polityka zagraniczna oraz służbami specjąlnymi, zaangażowanymi w kampanię wyborcza McCain'a. W maju Filin zaczał szantażować Rosję, twierdzac, że armia ukraińska zatrzymała sobie pewna ilość głowic nuklearnych, łamiac postanowienia porozumienia budapesztańskiego z 1995r. Prowadził również wojnę propagandowa przeciwko niemieckim socjaldemokratom, sympatyzującym z Rosją, jak b. kanclerz Schroeder oraz b. minister spraw zagranicznych Steinmeier, porównując ich z nazistami a projekt budowy rurociagu pod dnem Bałtyku do paktu Ribbentrop-Mołotow.
   Czy to możliwe, że Filin mógłby podjąć temat renuklearyzacji Ukrainy bez porozumienia z Waszyngtonem?
   - Wykluczone. Oczywiste jest, że zostało to uzgodnione z ludźmi Cheney'a, któremu tę myśl podsunęli tacy ludzie jak Kagan lub Scheunemann. Potwierdza to następujące wydarzenie. W maju Bush pojechał do Berlina i powiedział kanclerz Merkel, że Ukraina chce posiadać bron nuklearna, w przypadku gdyby Niemcy protestowały przeciwko przyjęciu Ukrainy do NaTO. Po tym spotkaniu Merkel udała się do Kijowa, gdzie Juszczenko przedstawił jej projekt deklaracji, stwierdzającej, że Ukraina zrywa układ budapesztański, który zobowiazywał ją do nieposiadania broni nuklearnej. W Kijowie Merkel złagodziła swoje stanowisko ws. przyjęcia Ukrainy do NaTO, przekonując Juszczenkę, aby wstrzymał sie z wydaniem w/w oświadczenia. W prasie ukraińskiej toczyła się w tym czasie ożywiona dyskusją nt. ukraińskiej broni nuklearnej. Komunistyczny deputowany Leonid Grach wystapił oficjąlnie z wnioskiem o wyjąśnienie możliwości złamania traktatu budapesztańskiego przez Ukrainę, wysyłając listy do Juszczenki i ambasadora Stanów Zjednoczonych w Kijowie Williama Taylora. Napięcie wokół całej sprawy zaczęło rosnać. Mer Moskwy Łużkow wydal prowokacyjne oświadczenie ws. statusu Półwyspu Krymskiego. Równie prowokacyjne antyukraińskie publikacje zamieścili politolodzy z grupy Surkowa-Belkowskiego. Na to tylko czekali sponsorzy operacji "Czyste Pole". Na kilka dni przed atakiem Gruzji na Osetię, do Stanów Zjednoczonych przybyli: ksiażę Raszid (prezydent FarWest LLC), Saidov, Filin i Surikow, celem dokonania ostatecznych przygotowań operacji z ich politycznymi sponsorami. Prosto z USa Filin udał sie do Gruzji. Według naszych źródeł, jego zadaniem w Gori było zapobiec zniszczeniu strategicznego Tunelu Roki przez samych Gruzinów. W czasie kiedy pierwsze bataliony 58. armii docierały do Cchinwali, Filin przebywał w Kodor Gorge w abchazji. Naszym zdaniem wykonywał tam podwójne zadanie. W sytuacji kiedy porażka Gruzinów stawała się oczywista, nadzorował ewakuację ukraińskich specjąlistów wojskowych oraz obserwował przejecię kontroli nad Gorge przez abchazów. Kodor Gorge to miejsce o strategicznym znaczeniu, most łaczacy abchazów z ich etnicznymi pobratymcami Czerkiesami na Północnym Kaukazie. Ma on istotne znaczenie dla planów FarWest oraz jego amerykańskich i tureckich sponsorów. Organizacje "Czerkieski Kongres" oraz tureckie "Szare Wilki" daża do utworzenia "Wielkiej Czerkiesji" jako części pantureckiego imperium "Wielkiego Turanu". anton Surikow (Mansur Natojew) uważany jest za szefa służby bezpieczeństwa "Czerkieskiego Kongresu" i łacznika z "Szarymi Wilkami".
   Jeżeli twoją koncepcją jest prawdziwa, to wyglada na to, że właściwie Filin pomógł armii rosyjskiej. Dlaczego zapobiegł zamknięciu tunelu?
   - Ponieważ głównym celem politycznym operacji "Czyste Pole" było wprowadzenie Rosjąn do Gruzji. amerykańscy i ukraińscy sponsorzy nie spodziewali sie jednak, że tak szybko dojdzie do rozsypki gruzińskiej armii. Liczyli na długotrwała, krwawa i wyczerpująca wojnę lokalna z dużymi stratami w ludności cywilnej, która rozszerzyłaby sie na cały Kaukaz i na terytorium Rosji. Nie zapominajmy, że starannie zaplanowano również atak na abchazję. Na gruzińskich mapach wojskowych, zdobytych przez Rosjąn, zaznaczono otoczone abchaskie oddziały wojskowe i większość ludności cywilnej. Ukraińscy doradcy wojskowi byli skoncentrowani w abchaskim Kodor Gorge a nie wokół Cchinwali.
   Jednakże w Cchinwali nie udało sie zatrzymać armii rosyjskiej, która posuwała się z szybkościa, która zaskoczyła amerykańskich ekspertów wojskowych. Nawet ukraińscy doradcy wojskowi w niczym nie mogli pomóc armii gruzińskiej. Według naszych informacji, wszystkie cztery samoloty wojskowe, jakie armia rosyjska straciła w Gruzji, zostały zestrzelone przez ukraińskie oddziały przeciwlotnicze. Niewatpliwie, stracenie bombowców TU-22 spowolniło nieco tempo posuwania sie armii rosyjskiej. Nie miało to jednak żadnego istotnego znaczenia dla przebiegu wojny. Z chwila kiedy Gruzini zostali wyparci ze wzgórz wokół Cchinwali, oddziały rosyjskie zaczęły się szybko posuwać w kierunku Gori. W obliczu rosyjskiego blitzkriegu Filin ewakuował swoich ukraińskich doradców wojskowych z Kodor Gorge. Wykonali pewien plan minimum. Nie mogli bowiem na serio liczyć na ostateczne zwycięstwo Gruzji. Wykorzystano Gruzję jako przynętę na haczyku dla Rosji. Ukraina miała w tym całkiem inny interes. Lobbowanie Filina na rzecz przywrócenia Ukrainie statusu mocarstwa nuklearnego rozpoczęło się w przewidywaniu wystapienia konfliktu rosyjsko-gruzińskiego, który pomógł on sprowokować.
   Czy Rosją mogła uniknać połknięcia tej przynęty? - Nie miała szansy. Wiedzieli, że Rosją nie będzie się biernie przygladać temu co sie dzieje w Południowej Osetii. Dlatego popchnęli Saakaszwilego do tej przestępczej, bezsensownej agresji. Ich celem nie była okupacją Południowej Osetii. amerykanom na tym nie zależało. W przeciwnym razie, pierwsza rzecza jaka powinni zrobić, powinno być zniszczenie Tunelu Roki. Zamiast tego zaczęli zabijąć ludność cywilna i żołnierzy misji pokojowej, jakby zapraszając Rosjąn, aby wkroczyli do ich ratowania. Ich kalkulacje były słuszne. Rosją miała do wyboru większe lub mniejsze zło, albo wojna, albo pozostawienie Osetii na łasce losu. Wybierając wojnę, Rosją pogorszyła swoje stosunki z Zachodem, co podkopało pozycję takich jej przyjąciół jak Steinmeier i inni.
   Może to głupie pytanie, ale dlaczego Rosją nie wykonała ataku prewencyjnego? Czy dlatego, że przedstawiano by ją jako agresora?
   - Zgadza się. Rosją musiałaby wtedy zapłacić dużo więcej niż dwa tysiace zabitych. Ukraina otrzymałaby wówczas zielone światło dla członkowstwa w NaTO a wtedy Rosją musiałaby działać szybko i z cała moca, ryzykując niebezpieczne konsekwencje.
   Innymi słowy, sukces w Południowej Osetii trudno nazwać zwycięstwem.
   - ani zwycięstwem, ani klęska. Nie zapobiegliśmy śmierci dwóch tysięcy ludzi oraz zniszczeniom. Musieliśmy połknać przynętę, ponieważ inicjątywa strategiczna znajduje sie w ich rękach i nic ich nie powstrzyma. Odnieśliśmy jednak zwycięstwo moralne. To bardzo ważne. Poza tym, oni nie sa w stanie wszystkiego przewidzieć. Nasza akcją dyplomatyczna zaczyna przynosić rezultaty, jakich się nie spodziewali.
   Reżim Saakaszwilego został uzbrojony po zęby przez Ukrainę, Izrael i USa.
   jaka role odegrało FarWest w uzbrojeniu Gruzji?
   - Jego rola była wyjątkowa. Generałowie Filin i Likwintsew reprezentują GUR w kontroli handlu bronia z innymi państwami. Obywaj byli głównymi partnerami biznesowymi ministra obrony Okruashvili, sprzedając broń do Gruzji za pośrednictwem firmy FarWest LTD oraz później BIVIS-RU. jakiekolwiek publikacje na temat eksportu broni ukraińskiej do Gruzji i azerbejdżanu, jakie ukazywały sie w "Profilu", wywoływały natychmiast histeryczna reakcje Filina. W artykułach tych pisaliśmy o wyścigu zbrojeń i podżeganiu do wojny na Kaukazie. Po raz pierwszy Filin nazwał Rosję w swoim oświadczeniu głównym potencjąlnym militarnym przeciwnikiem Ukrainy oraz groził rewanżem w postaci ująwnieniem szczegółów kontraktu na dostawę broni rosyjskiej do Wenezueli. FarWest sprzedawał do Gruzji nie tylko broń z Ukrainy, ale również nielicencjonowane pirackie uzbrojenie z fabryk w Polsce, Bułgarii i Jordanii.
   Czego możemy teraz oczekiwać?
   - Myślę, że będa chcieli usunać Saakaszwilego. Na wiosnę postanowiono nawet, aby zastapić go Burdżanadze, która dystansowała sie od Saakaszwilego. Juszczenko i Saakaszwili jąda na tym samym wózku. amerykanie i banderowcy beda chcieli go zastapić Julia Tymoszenko. Wydaje im sie, że będa mogli ją kontrolować. Przez pewien czas próbowała walczyć o niezależność, ale w końcu Filin, Galaka (były szef GRU), Likwincew i inni banderowcy złamali ją psychicznie. Tymoszenko obawia sie wręcz o swoje życie. Rosję czeka w niedługim czasie nowa prowokacją dotyczaca Sewastopola, która może grozić wojna z Ukraina. Trudno będzie uniknać nowej zimnej wojny, gdy Zachód poprze nuklearne ambicje banderowców. Ultra-nacjonaliści ukraińscy nie cofnęliby się przed zrzuceniem bomby atomowej na Moskwę. Jeżeli chodzi o Kadyrowa i jego armię 25 tysięcy weteranów reżimu Dudajewa-Maschadowa, na razie siedza cicho i lepiej ich nie prowokować. Mamy ważniejsze sprawy.
   W Turcji "Szare Wilki" atakują premiera Erdogana, wykorzystując Sad Najwyższy. Erdogan obawia się ich i będzie szukał wsparcia w Rosji. Izrael, gdzie obsesją wszystkich polityków jest Iran, może znaleźć sie w podobnej sytuacji, w jakiej obecnie znajduje sie Saakaszwili, jeżeli zdecydują sie zaatakować to państwo. Stany Zjednoczone i arabia Saudyjska chciałyby osłabić pozycję Iranu, ale cudzymi rękami, dlatego moga dać wolna rękę Izraelowi. Stany Zjednoczone prowadza obecnie tajne rozmowy z ChRL. O ile mi wiadomo, Chińczycy chca przejąć część odpowiedzialności za afganistan. W takiej sytuacji, azją Centralna i Kazachstan automatycznie przechodza w ich strefę wpływów. W zamian Chiny moga wykorzystywać Iran jako kartę przetargowa w negocjącjąch ze Stanami Zjednoczonymi. Niestety, trudno byłoby zweryfikować te informacje.
   Jeżeli chodzi o stosunki pomiędzy Putinem a Miedwiediewem, to układają się one poprawnie, jednakże nieustannie będa ponawiane próby skonfliktowania ich, zarówno z zewnatrz, jak i wewnatrz. Zachodnie media oraz kontrolowana prze FarWest prasa rosyjska przedstawiają Putina nieomal jako faszystę. Należy oczekiwać wykluczenie Rosji z G-8. W ramach WNP żaden przywódca otwarcie nie popiera Putina. Łukaszenko, Nazarbajew i Karimow odmówili wręcz tego.
   Za:left.ru
   Na zdjęciu od lewej: Rusłan Saidov, Vladimir Filin i anton Surikov
   Nr 50 (14.12.2008)

     Prezydent Klaus - ostatni Mohikanin
   Prezydent Czech, Vaclav Klaus, choć już niejedno widział i słyszał, nauczył się czegoś nowego w unijnym chlewie dla euroświń i europederastów, zwanym niekiedy "europejskimi salonami".
   Otóż prezydent Klaus spotkał się z eurodeputowanymi na Zamku Praskim, aby wyjąśnić im swoje stanowisko, które w sposób chamski jest ewidentnie zniekształcane przez żydomedia, a to z powodu sceptycyzmu Klausa wobec panujących obecnie w Unii tendencji do budowania nowej Bolszewii z całkowitym pominięciem pogladów ludności. Stwierdził tam:
   Bardzo się cieszę, że mogę Was dzisiaj przywitać na Zamku Praskim. Szczególnie mnie cieszy możliwość dyskusji dlatego, że wiem jak moje poglady i postawy sa w mediach często demonizowane i przedstawiane w sposób karykaturalny. Jest to szansa byśmy mogli bezpośrednio i bez zakłóceń przedyskutować swoje postawy.
   Niejaki Martin Schulz, "socjaldemokrata", przypomniał:
   Traktat Lizboński jest konieczny, nieunikniony, absolutnie niezbędny. Wiem, że w tym względzie ma Pan poniekad kontrowersyjne poglady, panie Prezydencie.
   Nie wiemy z jakiego powodu Traktat Lisboński jest "absolutnie niezbędny i nieunikniony", niczym prorokowane przez Lenina zwycięstwo komunizmu. Przeciwnie, wszędzie tam, gdzie pozwolono ludziom w miarę swobodnie się wypowiedzieć, okazał się być czymś niechcianym, mimo nachalnej propagandy za jego przyjęciem (Francją, Holandia, Irlandia). Nieunikniona, panie Schulz, jest tylko śmierć - i dotknie ona nawet wysokich urzędników unijnych. Nawet żydów, panie Schulz.
   Potem głos zabrał stary żydowski lewak-kryminalista, uczestnik terrorystycznych band w latach 1960-tych, o jąwnych skłonnościach do pedofilii, do czego otwarcie się przyznawał w swoich pisaninach (czytaj poniżej) - Daniel Cohen-Bendit, (przyjąciel Michnika). Warto jego wypowiedź wytłuścić:
   Traktat Lizboński: Pana poglad na to mnie nie interesuje, chcę wiedzieć, co pan zrobi, aby zatwierdził go czeski sejm i senat. Będzie Pan respektował demokratyczna wolę przedstawicieli narodu? Będzie Pan musiał to podpisać. Co więcej, chcę, aby Pan mi wyjąśnił, jaki jest poziom Pana przyjąźni w panem Declan Ganley'em z Irlandii. jak może Pan się spotykać z człowiekiem, co do którego nie jest jąsne, kto go opłaca? Będac na swoim stanowisku, nie może się Pan z nim spotykać.
To jest człowiek, którego majątek pochodzi z watpliwych źródeł i chce je teraz wykorzystać na finansowanie swojej kampanii wyborczej do PE.
   a więc Cohen-Bendit nakazuje prezydentowi Klausowi, co ten będzie musiał podpisać oraz chce decydować, z kim Klaus może, a z kim nie może się on spotykać. Żydowska arogancją w całej krasie. Odpowiedź Vaclava Klausa jest spokojna, choć zdecydowana; nerwy trzyma na wodzy:
   Muszę powiedzieć, że tym tonem nikt jeszcze ze mna tutaj nie mówił przez 6 lat mojej prezydentury. Nie jest Pan tutaj na paryskich barykadach. Sadziłem, że taki styl komunikacji wobec nas skończył się 19 lat temu. Widzę, że się myliłem. ją bym sobie nie pozwolił pytać Pana, z czego jest finansowana działalność Zielonych. Jeśli zależy Panu na racjonalnej dyskusji przez te pół godziny, które mamy na negocjącje, proszę Panie Przewodniczacy oddać słowo dalszym osobom.
   Klaus wyraźnie nie chce rozmawiać z oszołomem i chamem. ale przewodniczacy Hans-Gert Pötering jest innego zdania:
   Nie, my mamy dosyć czasu. Mój kolega będzie kontynuował, ponieważ każdy z członków będzie pytał Pana o co tylko chce. (Do Cohn-Bendita) Proszę kontynuować.
   Vaclav Klaus:
   To niewiarygodne, czegoś takiego jeszcze nie przeżyłem.
   Daniel Cohn-Bendit przypomina Klausowi, kto tak naprawdę rządozi w Europie, a więc i w Czechach:
   Pan mnie jeszcze tutaj nie gościł [Słusznie: Klaus musi się przyzwyczaić do obecności żydowskich bandziorów na Zamku Praskim - red.]. Z prezydentem Havlem rozumieliśmy się zawsze bardzo dobrze. a co mi Pan powie o swoim stanowisku w sprawie prawa antydyskryminacyjnego? Co do naszych finansów jeszcze będę Pana instruował.
   W imieniu narodu irlandzkiego zabiera głos Brian Crowley i wyjąśnia, iż Irlandczycy tak naprawdę to bardzo chca Traktatu Lisbońskiego, choć zdecydowanie zagłosowali na "nie":
   ją jestem z Irlandii i jestem członkiem tamtejszej partii rządozacej. Mój ojciec walczył całe życie o niepodległość przeciw brytyjskiej dominacji. Wielu moich krewnych straciło z tego powodu życie. Mogę sobie zatem pozwolić, żeby powiedzieć, że Irlandczycy chca Traktatu Lizbońskiego. Przez fakt, że po przyjeździe do Irlandii spotkał się Pan z Ganley'em, dopuścił się Pan obrazy irlandzkiego narodu. Ten człowiek nie wykazał, z czego finansował swoją kampanię. Spotkać się z kimś, kto nie posiada mandatu z wyboru jest niebywała zniewaga narodu irlandzkiego. Chcę Pana po prostu poinformować, jak to odczuwają Irlandczycy.
   W obronę bierze Klausa Hanne Dahl, jedyna sprawiedliwa wśród bandy eurołotrów, oszustów pedofili i złodziei:
   jak już Pan powiedział, istnieje potrzeba, aby nie był Pan demonizowany w Europie, a to, co dziś od pana usłyszałam, mnie zadowala. Nie jest Pan demonem, ale odważnym prezydentem, który broni swoich pogladów. Zgadzam się z Panem, że debatę należy w Europie kontynuować. Jest koniecznościa, żeby zapewnić wysoka frekwencję wyborcza w nadchodzacych wyborach do PE. Jest koniecznościa, aby w Unii Europejskiej była możliwość sprzeciwu. Jest możliwość sprzeciwu wobec jakiejś dyrektywy, ale nie można sprzeciwić się traktatom. Jestem dumna z tego, że nie przyjęliście wszystkiego, co przychodzi z Brukseli.
   Vaclav Klaus odpowiada:
   Dziękuję za to nowe doświadczenie, które zyskałem spotkając się tu z Państwem. Nie przypuszczałem, że coś takiego jest możliwe i w ciagu ostatnich 19 lat nic podobnego nie przeżyłem. Myślałem, że to należy już do przeszłości, że żyjemy w demokracji, ale w UE doprawdy działa post-demokracją. Mówili Państwo o wartościach europejskich. Wartościa europejska jest przede wszystkim wolność i demokracją, zwłaszcza poszanowanie dla obywateli państw członkowskich UE. To jest dziś w UE szczególnie istotne. Trzeba tego bronić i starać się o to.
   Przede wszystkim chciałbym podkreślić to, co myśli większość obywateli Republiki Czeskiej, że dla nas, dla członkostwa w UE nie ma alternatywy. To ją składałem wniosek o nasze przystapienie do UE w 1996 roku, a w 2003 roku podpisałem Traktat akcesyjny.
   Porozumienie w ramach Unii ma jednak mnóstwo alternatyw. Uznawać jedno z nich za święte, nienaruszalne, w sprawie którego nie wolno zadawać pytań, krytykować go, stoi w sprzeczności z sama istota Europy.
   Jeśli chodzi o Traktat Lizboński, chciałbym przypomnieć, że nie jest on jeszcze ratyfikowany nawet w Niemczech. Traktat konstytucyjny, za który uważany jest Lizboński, w referendum odrzucony został wola dwóch innych krajów. Jeżeli pan Crowley mówi o zniewadze irlandzkich wyborców, to muszę z kolei przypomnieć, że największa zniewaga wobec irlandzkiego elektoratu jest nierespektowanie tego, co zostało przegłosowane w czerwcowym referendum ws. Traktatu Lizbońskiego. ją spotkałem się w Irlandii z kimś, za kim stoi zdanie większości w kraju, a Pan, panie Crowley, jest rzecznikiem pogladów, które w Irlandii sa mniejszościowe. To jest namacalny wynik referendum.

   Na co z arogancją i bez kultury odpowiada Irlandczyk (chyba raczej "Irlandczyk") Brian Crowley:
   Pan nie będzie mi mówił, jakie poglady mają Irlandczycy. jako Irlandczyk wiem to najlepiej.
   Vaclav Klaus:
   ją nie spekuluję o pogladach Irlandczyków. ją tylko stwierdzam, jakie sa wymierne dane o ich stanowisku, wynikające z referendum.
   Na zakończenie Martin Schulz powtarza standardowe łgarstwo:
   Unia Europejska jest unia suwerennych państw, a nie federacją [koń by się uśmiał!]. Z tego, co Pan mówił rozumiem, że irlandzkie "nie" dla Traktatu, trzeba respektować. Co jednak z szacunkiem wobec głosów wyborców w Hiszpanii, w Luksemburgu, którzy znaczna większościa głosów powiedzieli Traktatowi Lizbońskiemu "tak"?
   Vaclav Klaus czuje się zmuszony przypomnieć Schulzowi zasady funkcjonowania Unii, jakie wciaż jeszcze podobno obowiazują:
   W UE jeszcze obowiazuje zasada jednomyślności, więc trzeba ją respektować. Unia może funkcjonować tylko wtedy, o ile respektowane sa jej własne reguły i zasady.
   Hans-Gert Pöttering ucieka się do starego sposobu: wkładanie w usta oponentowi tego, czego tamten nie powiedział:
   Wreszcie chciałbym coś powiedzieć i opuścić ten pokój na dobre. To, żeby Pan nas porównywał do Zwiazku Sowieckiego, jest więcej niż niedopuszczalne. Każdy z nas ma swoje głębokie zakorzenienie w swoim kraju i w naszych okręgach wyborczych. Chodzi nam o wolność i demokrację, o pojednanie w Europie. My popieramy czeskie przewodnictwo, mamy dobra wolę i nie jesteśmy naiwni.
   Na co Vaclav Klaus, wciaż w niemal nadludzki sposób panując nad nerwami, odpowiada:
   ją nie porównywałem Was ze Zwiazkiem Sowieckim, słowa Zwiazek Sowiecki nie wypowiedziałem. Powiedziałem natomiast, że takiej atmosfery i stylu negocjącji, jak dzisiejszy, nie doświadczyłem doprawdy przez minionych 19 lat w Republice Czeskiej.
   Dziękuję Panom za możliwość spotkania z Wami, jako posłami PE. Jest to doświadczenie odmienne od tych, które mam ze spotkań z prezydentami i premierami krajów członkowskich UE.

...
Ze wspomnień Daniela Cohn-Bendita: "Długo miałem ochotę pracować z dziećmi" - wspomina Daniel Cohn-Bendit. - "W 1972 roku złożyłem podanie o pracę w alternatywnym (państwowym) przedszkolu we Frankfurcie nad Menem. Pracowałem tam ponad dwa lata. Mój nieustanny flirt z dziećmi szybko przyjął charakter erotyczny. Te małe, pięcioletnie dziewczynki już wiedziały, jak mnie podrywać. (...) Kilka razy zdarzyło się, że dzieci rozpięły mi rozporek i zaczęły mnie głaskać. Ich życzenie było dla mnie problematyczne. Jednak często mimo wszystko i ją je głaskałem."
   źródło: Lidovky.cz, Fronda.pl I ostatni komentarz: kto jeszcze watpi, iż Unia Europejska jest piekielnym żydowskim wynalazkiem, mającym służyć utrzymywaniu waskich elit władzy - euroświń, europedofilów, eurozłodziei - kosztem ciężkiej pracy setek milionów "obywateli", a w rzeczy samej niewolników, których głos się nigdzie nie liczy, którym nie wolno nawet upomnieć się o swoje, rzekomo zagwarantowane, prawa? Czym to się różni od Bolszewii?
   Podziwiam stoicki spokój prezydenta Klausa. ją bym nie zdzierżył i osobiście wykopał bym ta hołotę z zamku. Kopał bym ich w dupę aż do samej granicy z Niemcami, ile sił by starczyło.

    Kryzys finansowy, islandzko-izraelskie koneksje i cierpienia ludzkości
czyli jak chazarskie plemię sponiewierało Wikingów. (przyp. mój)
   Kryzys finansowy oraz gospodarczy ogarniający cały świat, w sposób szczególny uwidocznił się na pewnej północnoatlantyckiej wyspie, na pozór oddalonej od wrzawy rynków finansowych świata. W Islandii, gdzie na poczatku października ogłoszono o "głębokim kryzysie finansowym", znacjonalizowano po kolei wszystkie krajowe giganty, takie jak Glitur, Landsbank, Kaupthing Bank i Icesave, w sposób szczególny powiazane z siecia globalnej finansjery. Ucierpieli na tym zwykli mieszkańcy Islandii: depozytariusze nie byli w stanie wypłacić swoich oszczędności, ich waluta utraciła 50% wartości, ceny wzrosły niemiłosiernie. Po dziś dzień wzbiera się w ludziach zrozumiała złość i coraz agresywniej żadają wyjąśnień, najczęściej nie rozumiejąc tego bardzo tajemniczego kryzysu, przez który potracili życiowe oszczędności, pracę, czy nawet szansę na jej znalezienie.
   I my nie znamy na razie prawdziwych kulisów obecnego kryzysu, choć z pewnościa stoją za tym potężne siły międzynarodowego kapitału pragnace jeszcze większej kontroli nad bankami, korporacjąmi, państwami, rządoami, obywatelami. W niektórych przypadkach oficjąlna władza polityczna ma jedynie bardzo symboliczne znaczenie, ale jak zawsze dba się i o to aby i tam przewodzili odpowiedni ludzie. Islandia jest dość dobrym tego przykładem. świadczy o tym postać prezydenta Ólafur Ragnar Grímssona, a jeszcze bardziej Pierwszej Damy.
   Oto na miesiac przed ogłoszeniem przez banki islandzkie bankructwa i załamaniem się systemu finansowego, prezydent Islandii przybywa z tzw. prywatna wizyta do Izraela. O czym była mowa podczas tej wizyty, wiemy niewiele, wiemy natomiast, że szczególnie ciepło przyjęto tam żonę prezydenta, pania Dorrit Moussaieff. Kim jest pani prezydentowa Islandii, tak mile witana w Izraelu? Otóż jest ona prawnuczka Shlomo Moussaieff, który przybył do Jerozolimy z Uzbekistanu w 1893 roku i którego rozległa rodzina jest właścicielem dużej połaci nieruchomości w najbogatszej dzielnicy tego miasta. Jest córka handlarza złotem i wykwintymi precjozami jubilerskimi, o tym samym imieniu i nazwisku co dziadek, oraz matki aliza z rodziny Żydów aszkenazyjskich zasiedlonych w austrii. Tak jak dziadkowie sprzedawali tkaniny Dżingis Chanowi, tak ojciec zrobił w Londynie fortunę sprzedając je arabskim rodzinom królewskim. Dzisiaj w jego sklepie usytuowanym w ekskluzywnym hotelu London Hilton przeciętny naszyjnik kosztuje około miliona dolarów. Nie zaszkodzi podać dość wstydliwa ciekawostkę, że tenże szlachetny ojciec pierwszej damy Islandii tak ciepło przyjętej w Izraelu zajmował się w młodości "rabowaniem starożytych grobów", co pozwoliło mu rozpoczać pokaźna kolekcję antyków. [1] Okazuje się zatem, że Karol Marks miał rację mówiac, iż kapitalizm zaczyna się od kradzieży, czy też jak później powtarzali to samo tylko innymi słowami spadkobiercy marksistowscy ograbiający III RP: "pierwszy milion trzeba ukraść". Widocznie jeszcze lepsza podbudowę tego typu kapitalizmu zdobywa się rabując nie tylko żyjących bliźnich ale i zmarłych.
   Tak więc podczas wizyty w Izraelu w czasie gdy pani Moussaieff omawiała sprawy biznesowo-rodzinne, jej maż, jak to bywa w zwyczaju "prywatnych" wizyt głów państwa spotkał się z prezydentem Izraela. Izraelski dziennik The Jerusalem Post ująwnia, że dyskutowano o różnych sprawach, również i sprawach gospodarczych i w pewnym momencie Szymon Peres zapytał Grimssona o sytuację w Islandii. Ten odpowiedział szczerze: "To zależy czy wierzysz w to co pisza" - i posłużył się tytułami najnowszych artykułów w gazetach mówiacych, że "Islandia roztapia się", czy też "Pożar Islandii". Kiedy zobaczył niektóre z publikowanych artykułów o jego kraju odpowiedział, że zastanawia się nad wiarygodnoscia doniesień."
   Wobec tej reakcji prezydenta na relacje medialne o kryzysie, nasuwa się kilka myśli. albo wie on coś więcej niż ci wszyscy dziennikarze rozprawiający o kryzysie i patrzy na to zjąwisko z dystansu, albo nie wierzy dziennikarzom z zasady, co źle mogłoby świadczyć o całym systemie medialnym chcacym stroić się w określenie 'wolna prasa', albo wręcz chodzi o wielkie wyalienowanie ze społeczeństwa elit politycznych, nie mających pojęcia co się dzieje i zezwalających na sterowanie krajem innymi niż polityczne siłami. Być może również, że chodzi o dziwny koktajl wszystkich tych zjąwisk.
   Koktajl ten nie przeszkadza prezydentowi Grímsson, znanemu wcześniej z lewicowych pogladów, który za sprawa swojej kolejnej żony wypełnił swa pustkę duchowa judaizmem. Dziś uczestniczy wraz z żona w różnych świętach żydowskich, a niestety zjąwisko to staje się coraz bardziej powszechne wśród innych przywódców świata. I niebezpieczne.
   Groźbę oddania realnej władzy w ręce osób pozbawionych chrześcijąńskiej moralności dostrzegało wielu w przeszłości. Jednym ze współczesnych jest Israel Shamir, niezwykle interesująca postać, człowiek który po latach błakania się po bagnach judaistycznej duchowości znalazł przystań i właściwe zrozumienie sensu istnienia przyjmując chrzest. Israel Shamir, urodzony w Nowosybirsku w 1947 roku w rodzinie żydowskiej, stał się w młodym wieku zagorzałym syjonista i wyemigrował do Izraela, gdzie natychmiast wstapił do armii izraelskiej. Uczestniczył w wojnach izraelskich czując, że walczy o słuszna sprawę. Po latach pobytu w Izraelu, szczególnie po naocznych doświadczeniach brutalnego traktowania Palestyńczyków, otworzyło się jednak jego serce i przejrzał na oczy, co zaowocowało odrzuceniem judaizmu i przyjęciem wartości chrześcijąńskich. Dziś jest jednym z najbardziej żarliwych krytyków Izraela, judaizmu i postaw swoich byłych religijnych współbraci. Pisze ksiażki, jeździ po świecie i przynajmniej tam gdzie go jeszcze przyjmują - mówi prawdę. Shamir nie bawi się w dreptanie w miejscu i mówi wprost, że Żydzi nie sa żadnymi naszymi "starszymi braćmi", lecz tymi którzy - jak ujął to św. Paweł - "wrogami ludzkości". adam Shamir - bo odrzucił on nawet swe imię Israel - mówi, że "Celem jest wyswobodzenie Żydów z ich żydowskości, która jest wrogiem rodzaju ludzkiego." Sam niestrudzenie pracuje nad urzeczywistnieniem chociaż czastki tego celu, ale i stawia wszystkich chrześcijąn i ludzi dobrej woli wobec konieczności niesienia zagubionym zbawczego światła, aby - jak to Shamir ujmuje - "uwolnić Żydów od ich judaistycznego kultu śmierci". Shamir tłumaczy, że jeśli chcemy zrozumieć siłę wspólnotowa obserwowana wśród Żydów, to otrzymujemy obraz dokładnie odwrotny z czym mamy do czynienia wśród katolików: katolicy łaczac się w Chrystusie, nie posiadają praktycznego narzędzia wspólnotowego, natomiast "Żydzi sa jak szarańcza przywoływana w Księdze Przysłów: 'nie mają króla, ale atakują masowo' i dewastują wszystkie kraje, dokładnie tak jak zaplanowano." - mówi Shamir. Patrzy on też z ubolewaniem na sytuację Kościoła, który od czasów soborowych zapadł w samodestrukcję odcinając się od swoich korzeni, zapominając o Tradycji, wikłając się w - do niczego nie prowadzace - dialogi z Żydami. "Gdy Kościół staje się poddany, Żydzi triumfują, a gdy Żydzi triumfują, cały rodzaj ludzki cierpi." - ostrzega Szamir.
   Dzisiejsza sytuacją finansowa rynków światowych opanowanych przez żydowskich czy zjudaizowanych wyznawców kultu mamony, jest przykładem tego co może uczynić ideologia nie ogladająca się na losy całych społeczeństw i zwykłych, indywidualnych ludzi. Zysk, podaż, popyt, zasoby ludzkie, zwyżka akcji - oto zamienniki chrześcijąńskiego solidaryzmu, najgłębiej ujętego w Nauce Społecznej Kościoła katolickiego. Wszyscy co ją odrzucają, przyczyniają się do cierpienia ludzkości.
   W 1890 roku, za czasów wielkiego papieża Leona XIII, jezuickie pismo Civilta Cattolica w artykule na temat rocznicy antykatolickiej rewolty zwanej Rewolucją Francuska pisało, że: "Jeśli jakiś kraj oddala się od Boga, poddaje się rządoom Żydów." Współczesnym przychodzi jedynie ze smutkiem skonstatować tę prawdę.
   Lech Maziakowski Washington, DC | 5 grudnia 2008 | wwwKROPKabibulaKROPKacom

    Liczebność Narodu Polskiego
   Ostatnio po rewelacjąch in vitro, reprezentująca tzw. światłych Polaków szczególnie tych z "korzeniami", jąśnie nam panująca Platforma z przybudówka PSL, ogłosiła ustami posła Gowina, swego czołowego partyjnego katolika z głębokimi "korzeniami" sięgającymi aż krakowskiego Kazimierza, że przygotowała ustawę, która nazwała "testamentem życia". O co chodzi? ano o to aby chory wyraził chęć rezygnacji z "uporczywego leczenia medycznego", że "nie życzy sobie żyć, ani przebywać w śpiaczce". Ma to mieć formę oświadczenia które będzie nosił w portfelu lub je gdzieś zdeponuje. a wszystko dlatego że jak twierdzi poseł Gowin, "życia broni się do oporu". Ciekawe stwierdzenie zważywszy że coraz częściej słyszymy o tym jak to karetki pogotowia jeżdża od szpitala do szpitala z umierającym chorym, że w rezultacie tego "bronienia życia do oporu" w karetce, człowiek nie wytrzymuje i schodzi z tego padołu łez rozwiazując trudnie problemy tzw. "służby" zdrowia, oszczędzając pieniadze podatników. Przy okazji, a jak mówia wtajemniczeni i lepiej wiedzacy, że efekt uboczny w postaci malejącej liczby żywych Polaków wcale nie musi być efektem ubocznym tylko głównym i bardzo pożadanym. jak obiecywał w rocznicę tzw. "wydarzeń marcowych" min. spraw wewnętrzych Grzegorz Schetyna, paszporty dla tych którzy wyjechali w 68r. do lepszego świata mają być wydawane od ręki, natychmiast, więc trzeba teren dla nich oczyścić z tubylców aby nie straszyli ich swoim zoologicznym, wyssanym z mlekiem matki antysemityzmem.

   Narastający problem polskich Marranos (2008-11-13)
   Tzw. wychodzenie z ukrycia, dobitniej wypowiadane w wersji angielskiej jako "wychodzenie z szafy", zaczyna być coraz bardziej modne i w Polsce. Termin ten przylgnał do osobników o odmiennych preferencjąch seksualnych, publicznie demonstrujących znaczenie swej drugiej twarzy (!), a obecnie zaczyna być używany przez polskich Marranos, czyli żyjących dotychczas w ukryciu Żydów, którzy - jak podają izraelskie źródła - niemal w masowej liczbie zaczynają przyznawać się do swoich "korzeni".
  O skali zjąwiska dowiadujemy się bowiem z artykułu zamieszczonego w izraelskim serwisie informacyjnym Israel National News podającym iż oto dwaj rabini spełniający to zadanie - Główny Rabin Krakowa, rabin Boaz Pash oraz Główny Rabin Wrocławia, rabin Yitzhak Rapaport, nie sa w stanie sprostać narastającym potrzebom i właśnie przerzucono na "linię frontu" pomocnika - rabina Pinchas Zarcynsky, mającego obsługiwać teren Warszawy. Ci trzej rabini sa wysłannikami organizacji o nazwie Shavei Israel, która ma za zadanie - cytat - "wyszukiwanie ukrytych Żydów i wyciaganie ich z szafy". Okazuje się bowiem, że "skala "ukrytych Żydów" stanowi ostatnio w Polsce fenomen o wzrastającym natężeniu, z wielka liczba Żydów powoli powracających do Judaizmu i do społeczności żydowskiej" - stwierdza izraelski serwis informacyjny, który od razu też wyjąśnia wszystkim jak doszło do tego, że Żydzi w Polsce poukrywali się.
  Otóż "wielu z tych Żydów straciło kontakt z Judaizmem za przyczyna" - proszę dokładnie posłuchać - "ekstremalnie silnego antysemityzmu, którego doświadczyli oni w okresie po Holokauście". Co więcej: "niektórzy z nich nawet przeszli na [katolicyzm] [ang. Converted], inni ukrywali swój Judaizm przed władzami komunistycznymi". No, ale ciemne czasy historii mają jednak swoje szczęśliwe zakończenie, gdyż wychodzacy z ukrycia polscy Żydzi "teraz moga swobodnie przywrócić swa prawdziwa tożsamość". Cóż za radość zapanowała nad Wisła za rządoów prezydenta Kaczyńskiego zapalającego razem z arcybiskupem Nyczem menorę w Pałacu Prezydenckim i zezwalającego na działalność antykatolickiej masońskiej organizacji B"nai B"rith, która odrodziła się po mrocznych latach zakazu wydanego jeszcze przez prezydenta Mościckiego. Radość owa ogarnia również coraz większe kręgi, okazuje się bowiem, że "fenomen [przyjmowania Judaizmu] dotyczy również młodych Żydów, którzy zostali zaadaptowani przez katolickie rodziny i instytucje podczas Holokaustu. Nic im nie powiedziano o ich żydowskiej tożsamości i właśnie w ostatnich latach powoli zaczynają ją odkrywać." Co prawda "dzisiaj zarejestrowanych jest w Polsce około 4 tysięcy Żydów, jednak zgodnie z różnymi ocenami, jest tam dziesiatki tysięcy kolejnych, którzy albo zatająją swoją prawdziwa tożsamość, albo po prostu nie sa jej świadomi."
  Wydobyciu ich z tego stanu nieświadomości ma pomóc 27-letni rabin Zarcynsky, który przybywa do Polski z ta specjąlna misją prosto z Jerozolimy. Przybywa wraz z żona i małym dzieckiem, co być może będzie uznane kiedyś przez historię za akt heroiczny i przyjdzie stawiać pomniki rodzinie rabina, która dobrowolnie wystawiła się do walki "na froncie", mężnie znoszac świszczace po całej Polsce pociski polskiego antysemityzmu. Pan rabin uzbrojony jest jednak we władanie językiem polskim, a z dyplomem wydziału architektury z łatwościa będzie uznany przez warszawskie elyty za jednego ze swoich.
  a walka o dusze może w warunkach "demokratycznej Polski" przynieść owoce. "Od czasu upadku Żelaznej Kurtyny, coraz większa liczba Polaków zaczęła odkrywać w swoich rodzinach żydowskie korzenie, które często były ukrywane z obawy przed prześladowaniami ze strony Nazistów, a później komunistów" - mówi szef organizacji Shavei Israel, Michale Freund. O jakich to prześladowaniach Żydów ze strony komunistów pan Freund mówi, nie tak trudno zgadnać, jeśli oczywiście przyzna się on do znajomości faktów, iż prześladowcami byli sami Żydzi, którzy zajmowali w aparacie partyjnym i bezpiece kluczowe stanowiska i gdzie komunistyczni Żydzi stalinowskiego sortu walczyli z trockistowskimi ideowcami. Dla pana Freunda być może nie ma to znaczenia, tak samo jak wydaje się być nieważnym fakt, iż narzucona powojennej Polsce komunistyczna dyktatura jest tworem przywleczonym z bolszewickiej Rosji, gdzie stworzona została głównie przez zainfekowanego marksistowskim mesjąnizmem, po raz kolejny fundującego eksperyment "raju na Ziemii" - "Rewolucyjnego Żyda".
  Te detale nie moga mieć jednak żadnego znaczenia, oto bowiem wszystko ma teraz wrócić na właściwe tory - układane na modłę żydowskich architektów - ma wszystko powrócić do budowy kolejnego "nowego wspaniałego świata", bowiem "Gdy teraz Polska przyjęła demokrację, ludzie czują się wolniejsi w odkrywaniu swojej przeszłości i wielu odkryło fakt, iż ich rodzice albo dziadkowie byli Żydami."
  W krakowskim Kazimierzu spotkała się właśnie taka grupa nowo-odkrytych Żydów na panelu dyskusyjnym, wykładach i "tradycyjnym szabasie". Wśród uczestników był "23-letni jącek z Wrocławia" - niestety nazwiska nie podano, być może z bojąźni przed jeszcze ciagle szalejącym antysemityzmem. Tenże jącek z Wrocławia (w nawiasie nie omieszkano podać: "dawniej Breslau"), "odkrył swa żydowska tożsamość dwa lata temu podczas ogladania wraz ze swoją matka, telewizyjnego programu o konflikcie palestyńsko-izraelskim. Jej rzucona mimowolnie uwaga: "Teraz wiesz dlaczego mój nos jest taki duży", obudziła w nim chęć poznania prawdziwych korzeni." jącek dowiedział się, że "jego pra-pradziadek ze strony matki był niemieckim żołnierzem służacym w Wehrmachcie podczas II Wojny światowej. Poślubił on Żydówkę co - zgodnie z prawem żydowskim - czyniło ich dzieci Żydami. Mieli oni córkę, która urodziła później dziewczynkę - matkę jącka, co czyni jącka również Żydem. jącek nosi teraz Gwiazdę Dawida na swoich piersiach i uczęszcza każdego tygodnia na szabasowe obrzędy we wrocławskiej synagodze."
  Ilu jest w Polsce takich jącków, czas pokaże. W dobie pobłażliwości do odwiecznego żydowskiego antykatolicyzmu - pobłażliwości również ze strony posoborowego Kościoła, m.in. w osobach takich szkodników jak kard. Kasper czy krypto-żydów jak kard. Lustiger (a i w Polsce mamy garść talmudycznych filozofów) - w dobie tzw. tolerancji religijnej wtłaczanej celem walki z Wiara Katolicka, w dobie rządoów politycznych impotentów składających niekończace się ukłony w stronę szowinistycznego, rasistowskiego a podstępnego światowego syjonizmu - będzie się ich liczba mnożyć. Część rzeczywiście odkryje, iż pradziadowie zostali wygnani z Portugalii, Hiszpanii czy Francji i dotarli do amsterdamu, Pragi czy Warszawy. Być może co dociekliwsi z duma będa obnosić się tym, że wygnano ich przodków z katolickich krajów za antypaństwowa, burzaca porządoek społeczny działalność, za szerzenie krypto-judaizmu przy zajmowaniu najszczytniejszych urzędów w królestwie, a nawet w Kościele. Być może część z nich będzie potomkami zrzucających sutannę conversos, którzy mogac oddychać klimatem amsterdamskiego XVI- i XVII-wiecznego powietrza, od razu poddali się obrzezaniu i rzucili w wir antykatolickiej działalności wspomagając sekty protestanckie i do spółki z kupcami żydowskimi rozwożac po świecie heretyckie biblie Marcina Lutra. Być może znajdzie się więcej takich potomków żołnierzy Wehrmachtu, a może nawet SS i Gestapo. Kto to wie. Nadszedł bowiem czas na zbieranie zatrutych plonów "wolności religijnej".
  Lech Maziakowski Washington, DC | 11-14-2008 | www.bibula.com
  Wkrótce Polacy, którzy stana się mniejszościa we własnym kraju, zostana zmuszeni do zamiany kościołów na synagogi, (jak to ma miejsce obecnie z kościołem katolickim pw. świętego Gwidona w Speyer w Nadrenii-Palatynacie w Niemczech), na koszt Państwa Polskiego, czyli polskiego podatnika, w każdej dzielnicy we wszystkich polskich miastach. Niezależnie od tego będa na nich pracować aby żyli w luksusie oraz świadczyć usługi w naturze.

   Niemiecki dziennik telewizyjny Tagesthemen odkrył kolejny "polski obóz zagłady"
   Caren Miosga (TV aRD) - ta twarz i ten uśmiech przekonują! Wczoraj (2008-12-1) przekonały 2,5 miliona niemieckich telewidzów, że Sobibór to POLSKI OBÓZ ZaGŁaDY.Nie minęło oburzenie i bezradność, jakie tydzień temu wywołała berlińska gazeta "Die Welt" piórem Miriam Hollstein, gdy niemieckie media zadbały o kolejna porcję niestrawnej rozrywki. jak pamiętamy, Miriam Hollstein miała przyjemność przypisać niemiecki obóz śmierci w Majdanku Polakom. Tym razem POLSKIM OBOZEM ZaGŁaDY według Niemców okazał się według I programu aRD niemieckiej telewizji obóz Sobibór, w którym Niemcy zamordowali ok. 250 tysięcy Żydów.
  Informacją taka dotarła do 2,5 miliona niemieckich telewidzów ogladających niedzielne wydanie (z dn. 30.11.2008) dziennika Tagesthemen pół godziny przed północa. Tym razem powodem do niej był felieton filmowy na temat przypadającej 50 rocznicy utworzenia Niemieckiego Głównego Urzędu ścigania Zbrodni Nazistowskich w Ludwigsburgu. Nota bene Urządo ten jest dobrze znany w Polsce dlatego, że Leon Kieres były prezes IPN bezprawnie sprezentował mu tysiace polskich oryginalnych akt z czasów II wojny światowej, w tym akt dotyczacych obozu koncentracyjnego KZ Warschau.
  Reporterka JENNY RIEGER zapowiedziana przez prowadzaca audycję znana i popularna moderatorkę o nazwisku CaREN MIOSGa przekonywająco i ze znajomościa telewizyjnego rzemiosła opowiedziała o setkach tysięcy zebranych akt, które (w niewielkim ułamku, ale tego już nie powiedziała) zaprocentowały postawieniem w stan oskarżenia zbrodniarzy nazistowskich. Drugim na liście najbardziej poszukiwanym zbrodniarzem jest Ivan Demjąniuk, odpowiedzialny za przyczynienie się do śmierci "około 30 tysięcy osób w POLSKIM OBOZIE ZaGŁaDY SOBIBOR" - powiedziała bez zajaknięcia uczona w historii Jenny Rieger.
  Tagesthemen to drugi co do ważności po "Tagesschau" (Przegladzie dnia) nadawanym o godz. 20.00 telewizyjny dziennik niemiecki w I programie telewizyjnym aRD. Tagesthemen nadawane sa bezpośrednio po filmie fabularnym, jaki zwyczajowo pokazywany jest w I Pr. aRD po godz. 20.00 i dlatego ma liczna widownię.
  ambasada RP w Berlinie została zawiadomiona o tym wypadku licznymi telefonami od oburzonej Polonii i już przed południem zdecydowanie zażadała od dyrekcji aRD, aby przymiotnik "polski" został wycięty z audycji archiwalnej dostępnej w Internecie.
  Ciekawe, czy dyrekcją aRD oraz odpowiedzialna za treść audycji Caren Miosga zachowają się tak, jak tego wymaga sytuacją. Ciekawe też, czy przybywający z wizyta do Berlina w najbliższych dniach minister Sikorski poruszy ten temat ze swymi rozmówcami. Z pewnościa w obliczu rychłego być może awansu w strukturach NaTO, gdzie Niemcy mają najwięcej do powiedzenia, nie będzie to dla niego łatwe. Zobaczymy.
  No i - jako "opętani antyniemiecka fobia histerycy" (określenie korespondenta Sueddeutsche Zeitung w Warszawie Thomasa Urbana) - czekamy niecierpliwie na następny "POLSKI" obóz zagłady w niemieckich mediach. Wcale nie trzeba "googlać" wystarczy otworzyć pierwsza lepsza wysokonakładowa gazetę, albo właczyć pierwszy program niemieckiej PUBLICZNEJ (tzn. finansowanej z podatków obywateli Niemiec) telewizji.
  Kto następny w kolejce do "geograficznego przejęzyczenia"?
Za: Blog Joanny Mieszko-Wiórkiewicz

   Nalot FBI na główna siedzibę żydowskiej organizacji Chabad; Terroryści opanowali oddział Chabad w Mumbai
   W czwartek rano, 27 listopada br., agenci Federalnego Biura śledczego (FBI) wtargnęli do głównej siedziby żydowskiej organizacji Chabad-Lubavitch w nowojorskiej dzielnicy Brooklyn, okazując nakaz rewizji - informuje jednozdaniowy komunikat jednej z agencji informacyjnych (COL), niestety nie podjęty przez ogólnoświatowe serwisy informacyjne i dostępny jedynie po hebrajsku.
   Opinii publicznej nie sa do tej pory znane motywy działania służb FBI, chociaż najście agentów w święto Dziękczynienia, jedno z najważniejszych świat w Stanach Zjednoczonych, w którym wszystkie urzędy federalne i stanowe sa zamknięte, świadczyć może o wielkiej wadze prowadzonego śledztwa.
   Trudno jest wyciagać pochopne wnioski i łaczyć ze soba różne i z pozoru odległe wydarzenia, ale rzucają się w oczy dwa zdarzenia: wczorajsze zamachy terrorystyczne w Indiach, w których - według izraelskiej agencji informacyjnej YnetNews -"Terroryści zawładnęli biurami organizacji Chabad i sześciu Izraelitów z żydowskiego centrum w Mumbai wzięto jako zakładników", a nalotem zaraz następnego ranka, agentów FBI na siedzibę tej samej organizacji, czyli ekstremistycznej żydowskiej organizacji Chabad-Lubavitch. Wykluczyć jednak należy opinię, iż chodzi np. o zabezpieczenie nowojorskich biur żydowskiej organizacji w zwiazku z terrorystycznym zagrożeniem, gdyż przecież agenci FBI okazali nakaz rewizji, świadczacy nie o chęci udzielenia ochrony, lecz o prowadzonym śledztwie.
   Przypomnijmy, że organizacją żydowskich ekstremistów Chabad-Lubavitch, to ta sama, która jeżdżac po świecie "edukuje społeczeństwa", np. zapalając w miejscach publicznych menory. W zeszłym roku, po raz pierwszy w historii Polski, prezydent RP Lech Kaczyński wraz z arcybiskupem Nyczem oraz przedstawicielem Chabad-Lubavitch, zapalali menorę w Pałacu Prezydenckim.

   Nowy Jork: 27-letni chasydzki Żyd molestował seksualnie w szpitalu 72-letniego nieznajomego pacjenta
   27-letni Yahov Kramer, chasydzki Żyd ze Spring Valley w stanie Nowy Jork, został aresztowany w środę, 13 listopada br. w nowojorskim szpitalu New York-Presbiterian Hospital Columbia, po tym jak pielęgniarka nakryła go na molestowaniu seksualnym jednego z leżacych w łóżku pacjentów - stwierdziła nowojorska policją.
   Kramer, który przedostał się do szpitala bez zezwolenia, "odsłonił szpitalna piżamę pacjenta i dotykał jego genitalia" - stwierdziła pielęgniarka. Pacjentem był 72-letni mężczyzna o bardzo słabym zdrowiu, który jednak zszokowany był w stanie złożyć szczegółowe zeznanie. Stwierdził on, że zupełnie nie zna napastnika.
   Przerażona pielęgniarka, która była świadkiem incydentu, natychmiast zawiadomiła służbę ochrony szpitala. Strażnicy przybyli na miejsce o 12:15 po południu, jednak z niewiadomych na razie powodów policję zawiadomiono dopiero po wielu godzinach. [Niewiadomego? - istnieje totalny paraliż gdy chodzi o jakiekolwiek przewinienie dokonane przez Żydów - przyp. BIBUŁa] Policją wyprowadziła ze szpitala skutego w kajdanki aresztowanego dopiero o godzinie 9 wieczorem i doprowadziła do posterunku numer 33 w Washington Heights.
"   Zarzuty dotycza obrzydliwych czynności, ze starsza osoba jako ofiara, z chorym pacjentem, który nie mógł stawić oporu napastnikowi." - stwierdził rzecznik policji. Zabrudzone ubranie, które Kramer próbował wyczyścić pozbywając się materiału dowodowego, zostało zabezpieczone przez nowojorska policję NYPD.
   "Wszystko wskazuje, że nie znał on ofiary, wyglada na to, że po prostu chodził on od pokoju do pokoju szukając sposobności" - stwierdził jeden z policjąntów.
   Rodzina i znajomi Kramera oczekujący na posterunku policji, odmówili komentarza dziennikarzom. Ojciec Yahova Kramera, Jeremias Kramer z Williamsburga na Brooklynie powiedział, że "Cała ta historia jest nieprawdziwa i zwyczajnie głupia. [...] On jest studentem, zaangażowana w studia osoba. W szpitalu, gdzie był umówiony, był razem z żona. Coś musi być nie w porządoku, jeśli aresztuje się ludzi w szpitalu. To jest nienormalne, to jakaś głupia pomyłka."
   Policją wyjąśnia incydent, który jednak nie doczekał się żadnej szerszej ogólnokrajowej analizy, poza wzmianka w lokalnej prasie.
   Na podstawie: NYDailyNews

   Ścieżki zła.  Góra koncerny farmaceutyczne
   Wszystko wyglada na to, że przygotowywane przez Komisję Kodeksu Żywnościowego WHO oraz Unię Europejska rozwiazania prawne dotyczace naturalnych preparatów i zwiazanych z nimi terapii stanowia element starannie zaplanowanych działań chroniacych interesy światowego przemysłu farmaceutycznego.
   ZMIaNY te mają wejść w życie od 1 stycznia 2010 r. i zgodnie z nimi zioła i suplementy pochodzace spoza Europy, także naturalne terapie w państwach UE będa zabronione. aby tym zapędom się przeciwstawić, trzeba zebrać milion podpisów.
   Oficjąlne uzasadnienie tych niezwykle kontrowersyjnych decyzji sprowadza się do twierdzenia, że chodzi o ochronę ludzkiego zdrowia. W praktyce więc może dojść do tego, że ze sklepów i aptek znikna zestawy ziołowe, zabronione zostanie korzystanie z usług bioenergoterapeutów, a hodowla marchewek i buraczków na własne potrzeby również będzie objęta uciażliwymi regulacjąmi. Za to szprycować zwierzęta antybiotykami i hormonami wzrostu, genetycznie modyfikować ich cechy oraz całe uprawy roślin - można będzie jak najbardziej.
   źle oczywiście, że witaminy, zioła i inne naturalne preparaty lecznicze nie sa objęte ochrona patentowa i przez to stanowia sól w oku wielkich koncernów farmaceutycznych, gdyż odbierają im wymierne zyski. Jednak zakazy w tej dziedzinie to ewidentny zamach na podstawowe wolności obywatelskie w kwestii wyboru takich metod i terapii, jakie każdy z nas uważa za najbardziej dla siebie właściwe.
   Obecnie jest organizowany międzynarodowy ruch protestu i inicjątywa na rzecz przeprowadzenia unijnego referendum dotyczacego naturalnych środków leczniczych. aby doszło ono do skutku, trzeba podpisać się pod petycją, która jest dostępna na stronie internetowej:
   www.eu-referendum.org/polski/petitions/natural_remedies_info.html
   Oprócz medycyny akademickiej funkcjonuje na całym świecie ta naturalna, alternatywna, kontrolująca choroby za pomoca ziół i mikroelementów. Wiele organizacji międzynarodowych, fundacji i stowarzyszeń protestuje przeciwko wolnemu dostępowi do naturalnych środków leczniczych obywateli UE. (wys)
   Na podstawie: Kurier Szczeciński / 30 października 2008

   Handel ludźmi i zorganizowana prostytucją w Izraelu
   Podczas konferencji sponsorowanej przez żydowska organizację aTZUM (avodat Tzedaka U"Mishpat), prowadzaca między innymi walkę z zorganizowana prostytucją, przemytem kobiet zmuszanych do tego procederu oraz pornografia, podano wiele interesujących danych dotyczacych tej przestępczości w Izraelu. jak wyjąśnia strona internetowa aTZUM: "Izrael jest obecnie docelowym krajem, dokad przemycane sa kobiety. Każdego roku dzieci i kobiety sprowadzane sa do Izraela, gdzie sa eksploatowane jak współcześni niewolnicy. Skala zjąwiska w Izraelu jest alarmująco wysoka. Niemal cały przemyt kobiet pochodzi z krajów b. Zwiazku Radzieckiego. Większość takich ofiar dociera przez granicę z Egiptem, by potem, już w Izraelu, podlegać częstej sprzedaży i odsprzedaży kolejnym właścicielom burdeli, gdzie zmuszane sa do "pracy" w warunkach niewolniczych. Na każdym etapie tego procesu, ofiary sa molestowane i wykorzystywane, często sa poważnie bite, gwałcone a nawet pozbawiane żywności. Izrael czyni jedynie niewielkie postępy w dziedzinie walki przeciwko procederowi handlu ludźmi."
   W nakręconym filmie dokumentalnym ukazana jest brutalność w traktowaniu zwerbowanych do procederu kobiet, jak i bierność i nieskuteczność izraelskiej policji, która jednak broni się twierdzac, że "czyni postęp w walce". Oswobodzone kobiety sa tymczasowo lokowane w specjąlnych ośrodkach, gdzie oczekując deportacji, moga zeznawać przeciwko właścicielom domów publicznych.
   Według szacunków, corocznie przekracza granicę izraelska 2500-5000 kobiet [ info] które sa następnie sprzedawane, czyli poddawane procederowi "niewiele różniacemu się od handlu niewolnikami, które miało miejsce w afryce, gdzie na aukcjąch i targowiskach ludźmi, handlarze ogladali ciała potencjąlnych niewolników pod katem ich przydatności." Według raportu przedstawionego Knessetowi w 2004 roku, w Izraelu każdego miesiaca ma miejsce milion "wizyt" klientów, a tego rodzaju działalność przysparza właścicielom burdeli zysków w wysokości 450 milionów dolarów. Wykorzystywane w takich warunkach kobiety otrzymują zapłatę w wysokości około 20 szekli (5 dolarów) dziennie oraz cztero- czy pięciodolarowe napiwki od "klienta". Oprócz tej "pracy", w ramach "umów", kobiety zmuszane sa do darmowego oferowania seksu z właścicielami burdeli i ich znajomymi.
   Takiemu deklarowanemu przez policję "postępowi w walce", zaprzeczają jednak słowa komisarza w Tel awiwie, Pini aviran, który przyznaje, że "gdy zamkniemy jeden burdel, w to miejsce pojąwia się dwieście następnych. Tam gdzie jest zapotrzebowanie, podaż natychmiast będzie zaspokojona nowymi burdelami." Zaprzeczają też statystyki: w zeszłym roku za handel ludźmi ukarano tylko 166 osób i deportowano 1800 kobiet. Według statystyk z 2000 roku, 91 procent deportowanych kobiet pochodziło głównie z trzech krajów: z Rosji, Ukrainy i Mołdawii.
   Nie wierzac w słowa policji, aktywiści izraelscy jako przykład pokazują nowojorskie słynne Times Square przy 42 Ulicy na Manhattanie, słynace kiedyś jako "centrum seksu i pornografii". Gdy była wola polityczna, w przeciagu zaledwie dwóch lat burmistrz Nowego Jorku Rudolph Giuliani zrobił porządoek, a te podawane "200 innych burdeli wkraczających w miejsce jednego zamkniętego" jakoś nie wystapiło.
   jak twierdzi się jednak, problem handlu ludźmi i prostytucją mają w Izraelu i inne, bardziej złożone podłoże. Uważa się bowiem, że lepiej gdy świat przestępczy zajmie się robieniem pieniędzy na handlu kobietami niż na handlu bronia. To wstrzasające wyjąśnienie zjąwiska tłumaczy w jakimś stopniu sporadyczność występowania akcji policyjnych przeciwko burdelom. Twierdzi się, że operacje policyjne sa tylko po to aby "podbudować prestiż policji i pokazać, że w ogóle coś się robi".
   ale po co tyle hałasu? Przecież to kobiety gojów, a goje jak powszechnie wiadomo nie mają duszy, to zwierzęta, tak jest w talmudzie. Tym bardziej że to Słowianki.

   Koniec przedstawienia. a koniec świata?
   Wreszcie skoczył się ten ogłupiający show wyborczy z USa. We wszystkich polskojęzycznych mediach na terenie naszego kraju trwał wyścig, kto więcej i częściej będzie komentował te cuda które tam miały miejsce i jaki splendor spadnie na nasz kraj. Tutejsi tzw. dziennikarze doszukiwali się nawet jakiegoś mistycznego przesłania, bo Barack Hussein Obama jest 44 prezydentem USa. adam Mickiewicz zapewne w grobie się przewraca słyczac te kretyńskie odniesienia do jego słów. Patrzac na ten cyrk przypominałem sobie podobny entuzjązm pismaków gdy wybierano różnych komunistcznych zdrajców na stanowiska państwowe i rządoowe.
   Cudów nie było, był tylko rezultat wieloletniego ogłupiania amnerykanów przez system edukacyjny, media i przemysł rozrywkowy od momentu narodzin aż do śmierci. Bywa tak że przepowiednie się spełniają, bo jeśli sa ogłoszone to mimowolnie ludzie postępują tak aby się spełniły. Popularnie nazywa się to samospełniająca się przepowiednia. Przepowiednie mówiły że ameryka będzie rządoził czarny prezydent. Z tym rządozeniem trzeba być ostrożnym, bo od rządozenia sa starsi i madrzejsi a ci rządoza systemem bankowym a ten z kolei rządozi cała populacją która ma konta w bankach i trzyma tam "jeszcze swoje" pieniadze. I właśnie te pieniadze posłużyły do "ratowania systemu bankowego" za czym właśnie głosował w kongresie senator Barack Hussein Obama. Wracając do przepowiedni i koloru prezydenta, to trzeba powiedzieć że on wcale nie jest taki czarny. On jest mulatem. Jego matka jest była hipiska rasy białej, więc Barack Hussein Obama jest tylko w połowie tzw. czarny. W takim razie chodzi pewnie o to że dopiero w następnych wyborach zostanie wybrany całkowicie czarny prezydent i wtedy przepowiednia się spełni.
   Przepowiednia też mówi (ale pewnie inna) że jak wybiora czarnego papieża to będzie on ostatnim a po nim ma nastapić koniec świata. jak ma wygladać ten koniec to trudno sobie to wyobrazić, czy to ma być jakiś napis na niebie typu "Koniec", "The end", "Fine", "Fin" czy jakaś apokalipsa Bóg raczy wiedzieć.
   W każdym razie należy postępować tak aby przepowiednia się nie spełniła, nabrać rozumu i postępować zgodnie "Prawami Boskimi" i odwlekać z wyborem czarnego papieża wybierając najpierw żółtego, czerwonego, brazowego, zielonego a czarnego dopiero wtedy jak już przestanie nam na wszystkim zależeć, jak "naród bankowy" doprowadzi nas do ostatecznej ruiny, do takiego stanu psychicznego, że już nie będziemy w stanie pójść po rozum do głowy aby odsunać to plemię od władzy nad światem.

    Szczepionka może posłużyć jako broń przeciwko niewygodnemu narodowi.
Koszt produkcji jednej szczepionki - ampułki to 2 centy, a koszt sprzedaży to ok. 50 dolarów. Takiego zysku nie mają nawet dilerzy narkotyków czy też handlarze bronia. a poza tym sprzedaż szczepionek jest legalnym sposobem okradania ludzi.
Czy tylko okradania? Czytaj cały artykuł.

  jak Żyd pracuje "dla dobra narodu polskiego".
   a co na to naród polski? Naród polski ma w głębokim poważaniu kto nim rządozi oraz kto i dlaczego wiecznie go okrada. Na podstawie własnych obserwacji śmiem twierdzić że współczesny naród polski lubi i chce być kiwany na okragło i bez tego już nie może żyć.
   Ostatno w rozgrywkach gangów około tuskowych poległ podsekrzetarz stanu w MSZ Ryszard Schnepf, którego ojciec był "głowa polskiej społeczności żydowskiej w czasach komunizmu". Sam Ryszard Schnepf to bardzo pracowity człowiek. Pracował dla przemysłu holokaust, czyli Komisji Roszczeniowej, tzn. żydowskiej organizacji która uznaje siebie za legalnego spadkobiercę żydowskiego majątku, a która postawiła sobie za cel wyciśnięcie z Polski odszkodowania za szkody jekie ponieśli Żydzi w czsie II Wojny światowej. Takich właśnie ministrów tolerują współcześni Polacy. Całość przeczytasz tu.

  Zanosi się na legalizację pedofilii.   Dlaczego przywódca rewolty studenckiej we Francji w 1968 r., przyjąciel adama Michnika (Szechtera) Żyd, Daniel Cohn-Bendit porzucił działalność rewolucyjna i przez dwa lata kierował przedszkolem we Frankfurcie nad Menem?
W Holandii już słychać głosy lekarzy i polityków, którzy tłumacza, że pedofilia, tak jak homoseksualizm, jest naturalna skłonnościa pewnego odsetka ludności. Niezły szok. Cały artykuł jest tu.

  Zastraszona ofiara wypadku Geremka zmienia zeznania
   Prokuratura zajmująca się wyjąśnieniem przyczyn wypadku Bronisława Geremka utrzymuje, że żaden z jego uczestników niczego nie pamięta. Okazuje się jednak, że jest inaczej. Pasażer fiata ducato Sebastian Sołtysiak z detalami opowiedział dziennikarzom "Polski" o przebiegu zdarzenia z 13 lipca.
   Sołtysiak nie stracił wówczas przytomności. Pamięta, jak auto polityka nagle wyjechało na jego pas i uderzyło w samochód. Tak też zeznał podczas przesłuchania przez policjąntów tuż po wypadku. ale podczas przesłuchania prowadzonego przez pania prokurator zmienił zeznania.
   Mówiłem jej to samo, co policjąntom - relacjonuje Sebastian Sołtysiak. ale pani prokurator pytała, czy aby na pewno wszystko pamiętam. Powiedziała o grożacej mi odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań. Stwierdziła, że napisze, iż to policjąnt zasugerował mi treść poprzednich zeznań. Przestraszyłem się. Bałem się, że będę miał kłopoty i zmieniłem zeznania - przyznaje pasażer fiata.
   Prokuratura zaprzecza, by wpływała na zeznania świadka. Nie zgłaszał jakichkolwiek zastrzeżeń do przebiegu przesłuchania. Jeśli jednak teraz je ma, może złożyć skargę - mówi Magdalena Mazur-Prus, rzecznik poznańskiej Prokuratury Okręgowej.
   Sołtysiak ma jeszcze inne zastrzeżenia do pracy śledczych. jak mówi, za późno dostaje listy z prokuratury informujące go o możliwości wzięcia udziału w przesłuchaniach innych świadków. O tym, że mogę wziać udział w przesłuchaniu kierowcy z Niemiec, dowiedziałem się trzy tygodnie po fakcie - zaznacza.
   Sołtysiak liczy, że śledztwo niedługo się skończy, a profesor zostanie wskazany jako winny zdarzenia. Dzięki temu 31-latek oraz jego teść, który siedział za kierownica fiata, mają szansę na wypłatę pieniędzy przez ubezpieczyciela. Przed dwoma tygodniami dziennik "Polska Głos Wielkopolski" pisał, że prokuratura nie chce udostępnić kierowcy fiata ducato numeru polisy ubezpieczeniowej prof. Geremka, w wyniku czego nie może on ubiegać się o pieniadze z OC.
   Fiat ducato po wypadku nadaje się tylko do kasacji, a wszystkie przewożone nim rzeczy, w tym meble, zostały zniszczone. Obaj jądacy wtedy fiatem mężczyźni chodza teraz o kulach.
   Sprawa jest jąsna: w wypadku spowodowanym przez Żyda winę zawsze ponosi goj.

  Kiblowa poprawność polityczna
   W Wielkiej Brytanii ma miejsce wielki, triumfalny, zwycięski pochód politycznej poprawności. Ostatnio na przykład rozgorzała tam dyskusją, czy politycznie poprawny jest... podział toalet na damskie i męskie. To - krzycza zwolennicy politycznej poprawności - jest nietolerancyjne i wręcz rasistowskie, bo krzywdzi i dyskryminuje... obojnaków, transseksualistów oraz transwestytów i czegoś tam jeszcze.
    Zwolennicy politycznej poprawności proponują dwa rozwiazania. Pierwsze polega na likwidacji na drzwiach toalety informacji o tym, dla kogo jest przeznaczona. Dotad było tak, że toalety były tylko dla mężczyzn i tylko dla kobiet, co wykluczało "pozostała część społeczeństwa". Drugie rozwiazanie idzie dalej, jego celem jest pełna tolerancją, która będzie miała miejsce wtedy, gdy będzie tylko jedna toaleta dla wszystkich.
    Na niektórych uniwersytetach brytyjskich już mają miejsce wielotysięczne manifestacje (naprawdę) zwolenników pierwszej lub drugiej opcji. Reakcją na nie sa manifestacje zwolenników starego porządoku, przede wszystkim "nietolerancyjnych rasistek" - jak je nazywają liberalne i lewicowe gazety, czyli kobiet, które nie życza sobie, by po ich toalecie włóczyły się osobniki niebędace kobietami. Spór się zaognia i nie wiadomo, co z niego wyniknie.
   Na ile znam dzisiejsze czasy to zdaje się że pedalstwo zwycięzy.

  Podróże kształca
   Na nic zdały się prośby i groźby i zklinania ani nawet grożna choroba pilotów. Nie pomogło zabranie samolotu. Lech Kaczyński olał grożby i kazał wynająć inny samolot. Poleciał do Brukseli i zamiast być samemu pilnowanym aby nic nie mówić to on pilnował aby Donald "Cudotwórca" w wiernopoddańczości wobec swoich niemieckich mocodawców, po cichu nie obiecał wprowadzić w Polsce Traktatu Lizbońskiego oraz waluty euro bez referendum.
   Czy udało się upilnować Donalda Słońce Peru tego na razie nie wiemy. Wiemy natomiast że metody zatrzymania Kaczora okazały tyleż żałosne co nieskuteczne. Na przyszłość Platforma powinna wymyślić coś innego. Jeśli nie wiedza co to mam dla nich radę.   Otóż jak następnym razem Lech Kaczyński bdzie chciał się gdzieś wybrać to Donald powinien zabrać mu buty, spodnie a nawet majtki a dodatkowo zamknać go w wieży zamkowej i zabrać klucz.
   Do tak skomplikowanego i wymagającego odpowiednich predyspozycji zadania nadaje się poseł Palikot. Poseł Palikot po dokonaniu tego karkołomnego i niebezpiecznego zadania powinien pokazać w TVN w programie "Kropka nad i" prowadzonym przez przodująca w wyszkoleniu bojowym Monikę Olejnik zabrane części garderoby prezydenta. I żeby swoim zwyczajem nadać większa powagę sprawie, prezydenckie majtki jako trofeum powinien założyć na swój rozczochrany łeb i tak wystapić przed kamerami TVN-u.

  aj waj, aj waj
   Na ratunek! "Czały szwiat" ginie! Rynki finansowe padają! Kryzys, kryzys. Panie Balcerowicz, pan jesteś "ekspert w dziedzinie finansów" i w dodatku profesor. Pan pomóż naszym starszym braciom tak jak pan pomogłeś im w 1990-91r. wydoić z biednej Polski ok. (jak mówia) 17 mld - czytaj miliardów dolarów. Wszak Polska i Polacy, o czym wiemy z historii, zawsze pomagała uciśninym, napadniętym i wogóle wymagającym i jęczacym. 700 miliardów dolarów wyciśniętch ostatnio w ramach programu Paulsona z amerykańskich (na razie) podatników to za mało jak na ich potrzeby. Panie Balcerowicz, jak pan teraz pomożesz wyciagnać z Polski więcej niż poprzednio to Nobel murowany. I pomnik może jaki powstanie z inicjątywy pańskich studentów a przynajmniej będzie pan patronem jakiegoś oddziału zachodniego banku w Polsce. a jak pan nie możesz to wyślij im pan nasz największy skarb narodowy, naszgo Władysława "profesora" znanego na "czałym szwiecie" miłośnika narodu wybranego. On już będzie wiedział jak Polakom i Polsce pokazać miejsce w szeregu i ogłosi "czałemu szwiatu" że Polska już zawsze będzie łożyła na każde wezwanie i nawet bez wezwania.

  Czy jesteśmy jeszcze u siebie?
   Co czwarte dziecko w Polsce żyje w biedzie. To najgorszy wskaźnik w całej Unii Europejskiej. (...) wynika to ze wstrzasającego raportu przedstawionego przez Komisję Europejska. 26 proc. rodzin w naszym kraju żyje w takiej nędzy, że nie jest nawet w stanie porządonie wyżywić swoich dzieci. Stan służby zdrowia to tragedia a zarazem niewyczerpane źródło dla "kręcacych lody".  Wieczny temat tragicznej sytuacji milionów emerytów i rencistów, bezrobotnych czy osób przewlekle chorych służy tylko do zjednywania sobie zwolenników przed kolejnymi wyborami. Polska jest krajem biednym. To tylko kolejne ekipy polityczne i niektóre media bezczelnie wmawiają nam, że sytuacją ekonomiczna kraju jest dobra. Przodują w tym ekspozytury agory i pogrobowcy ROaD i inni geszefciarze , sterujący tym wynaturzonym tworem jakim jest PO, założonym przez agentów WSI z jej groteskowym przywództwem a szczególnie mało rozgarniętym "cudotwórca". W świetle tego wszystkiego posłuchaj ogłupiony przez koszerne media Polaku radosnego wyznania premiera Izraela Szymona Pereza o stanie izraelskiej gospodarki. Na Węgrzech ta wypowiedź wywołała poruszenie. a w Polsce? W Polsce nic. Zobacz wypowiedź:

 "Izraelska ekonomia rozwiją sie z wielka szybkościa. Izraelscy biznesmeni inwestują w całym świecie. Izrael ma jeszcze dotad niewidziany gospodarczy sukces. Osiagneliśmy calkowita gospodarcza niezaleznośc. Wykupujemy Manhattan, Polskę, Węgry i Rumunię. " Kolejny cytat Shimon Perez: "Przez nasz talent, nasze kontakty i nasza dynamikę prawie wszędzie się dostajemy".

    Wypowiedź Roberta Gwiazdowskiego z 'Centrum adama Smitha' na temat obecnego kryzysu finansowego
   Usłyszałem dziś w jednym z programów radiowych głosy kilku wybitnych przedstawicieli"rynków finansowych", że nie wprowadzenie planu Paulsona doprowadzi do jeszcze większego kryzysu!!! Ergo - nie zabranie amerykańskim podatnikom 800 miliardów dolarów ma doprowadzić świat na skraj zapaści! Dlaczego??? No bo domy potaniały!!! W skrócie tak wyglada pokrętna argumentacją"rynków finansowych" mająca uzasadniać dlaczego podatnicy mają te"rynki" ratować. Na zdrowy rozum jak domy potaniały to ludzie, którzy chca je kupić powinni się cieszyć! Nieprawdaż??? Przedstawiciele"rynków finansowych" strasza, że ludzie nie będa mieć pieniędzy na te tańsze domy! a wcześniej to niby mięli"pieniadze"??? NIE!!! To ich podpis pod zobowiazaniem do spłaty kredytu stawał się"pieniadzem", za który inni kupowali domy! Czy z tego powodu, że banki przejęły własność domów, których właścicieli nie stać na spłatę rat kredytowych z powodu podwyższenia stóp procentowych, to miliony amerykanów przeniosły się pod mosty nie mając dachu nad głowa??? NIE!!! Zamiast płacić ratę kredytowa, będa płacić czynsz. Czy to w czymkolwiek zmieni ich realna siłę nabywcza??? NIE!!! Owszem straca przedsiębiorcy budowlani - mniej się buduje. ale czy przedsiębiorstwa w sektorze rolniczym, artykułów spożywczych, naftowym, komputerowym zmniejszają zatrudnienie, albo obniżają pensje? NIE!!! Na prawdziwym rynku dokonałaby się naturalna alokcją naszego popytu - WYNIKająCEGO Z NaSZEJ REaLNEJ SIŁY NaBYWCZEJ OKREśLONEJ WaRTOśCIa NaSZEJ PODaŻY - w kierunku realnych towarów i usług, a nie"produktów finansowych". Tymczasem zwolennicy i przeciwnicy planu Paulsona nie kłóca się wcale o takie"detale". Oni się kłóca o to, kto położy łapę na pieniadzach odebranych podatnikom. Sama zasada nie wzbudza specjąlnych emocji. Państwo ma przynieść ratunek rynkom finansowym! ale co to jest"państwo"???"Państwo" w tym przypadku to nic innego jak urzędnicy państwowi! a czy krytykowany dziś powszechnie alan Greenspan nie był aby urzędnikiem państwowym??? Więc dokonajmy subsumpcji: w miejsce:"państwo" wstawmy:"urzędnik". jak będzie brzmiało takie oto zdanie:"Urzędnicy mają przynieść ratunek rynkom finansowym"! Prawda że ładnie? Cały dowcip polega na tym, że urzędnicy państwowi doskonale się rozumieją z"rynkami finansowymi" - bo to także urzędnicy, tyle że korporacyjni. Takie"klony". Różnica między nimi polega na tym, że pierwsi zarządozają pieniędzmi podatników, a drudzy akcjonariuszy. Podobieństw zaś jest o wiele więcej. Po pierwsze i ci, i ci zarządozają nie swoimi pieniędzmi. Po drugie, akcjonariusze sa dziś tak samo anonimowi jak podatnicy. Po trzecie, wywalenie urzędnika korporacyjnego jest dla akcjonariusza tak samo trudne, jak dla podatnika wywalenie urzędnika państwowego. Trzeba zdobywać większość, zawiazywać koalicje i sporo się natrudzić. Po czwarte, urzędnicy korporacyjni zajmują się tym samym co urzędnicy państwowi: robieniem wody z mózgu podatnikom-wyborcom i podatnikom-akcjonariuszom. Instrumenty sa tylko inne. Urzędnik państwowy po pieniadze podatnika może wysłać policjąnta. a urzędnik korporacyjny musi się bardziej natrudzić, żeby akcjonariusze sami mu tę kasę przynieśli. ale jak już nie ma pomysłu -"formuła kredytów subprime uległa wyczerpaniu", a próba pompowania kolejnej bańki surowcowej wzięła w łeb, to co się wtedy robi? ano idzie się do kolegów urzędników (państwowych) i prosi, żeby wysłali do podatników policjąntów. Jeżeli już urzędnicy państwowi rabna podatnikom tę kasę - to niech przynajmniej sami odpowiadają za to co z nia zrobia. Pomysł, żeby urzędnicy państwowi kasę od podatników wyciagnęli, i oddali ją"rynkom finansowym" jest kuriozalny. To tak samo jak z OFE: podatnicy musza płacić, a zysk z operacji mają akcjonariusze OFE i ci, którzy biora w OFE pensje. Określenia"rynki finansowe" nadużywam z lubościa, bo zaobserwowałem, że jeszcze nie tak dawno ciagle pytano przedstawicieli"rynków finansowych", jak zareagują"rynki finansowe" na to, czy na tamto. a od kilku dni jest chyba cenzorski"zapis" na to określenie. W każdym razie przedstawiciele"rynków finansowych" nie sa pytani jak zareagują"rynki finansowe" na sytuację na"rynkach finansowych". I to jest w tym całym bajzlu pewna pociecha.
źródło:http://www.blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&id=452

  Oświadczenie syjonistycznej "Ligi Przeciwko Znieslawieniu": wzrost antysemityzmu w czasie kryzysu finansowego
   Syjonistyczna 'Liga Przeciwko Zniesławieniu' (anti-Defamation League - aDL) wydała oświadczenie wskazujące na "dramatyczny wzrost ilości antysemickich wypowiedzi na dyskusyjnych forach internetowych, specjąlizujących się w finansach i ekonomii", w zwiazku z kryzysem finansowym. "Wypowiedzi skierowane sa przeciwko Żydom generalnie" - pisze aDL - "lecz niektóre z nich stwierdzają, że Żydzi kontrolują rządo i finanse w ramach 'żydowskiego porządoku światowego' ("Jew world order"), i w zwiazku z tym sa odpowiedzialni za ekonomiczne zawirowania." jak przyznaje aDL: "antyżydowskie inwektywy pojąwiły się również na różnych blogach i 'konspiracyjnych' stronach internetowych, monitorowanych przez Centrum Ekstremizmu (Center of Extremism) [to taki rodzaj policji - albo lepiej: internetowego ZOMO] ". "Wiemy ze współczesnej historii" - mówi dyrektor aDL, abraham H. Foxman - "że kiedy mamy ekonomiczny dołek, zwiększa się poziom antysemityzmu i bigoterii, i to właśnie zauważamy teraz. Stara śpiewka o tym, że Żydzi powiazani sa z pieniędzmi*, zawsze znajduje się [gotowa] pod powierzchnia. Tak samo jak byliśmy świadkami po wydarzeniach 9-11, wtedy kiedy mamy do czynienia z kłopotami i niepewnościa w ekonomii i wydarzeniach światowych, Żydzi stają się kozłami ofiarnymi i okropne antysemicki plotki pojąwiają się na nowo." aDL podaje przykłady "niektórych bardziej zjądliwych antysemickich wypowiedzi umieszczonych na stronach poświęconych finansom:
* 'Żydzi zinfiltrowali Wall Street i rządo i zrujnowali nasz kraj.' [...]
* 'Oni (Żydzi) kochają nic innego tylko pieniadze, żadna [inna] wiara i religia nie jest tak bardzo bezduszna wobec ofiar'
* 'Oto jak to wszystko działa: sprzedają akcje short [na krótko - stwianie na zniżkę akcji], zarabiają biliony a potem [...] podatnicy przychodza z pomoca; jest prawda, że wszystkie te instytucje sa prowadzone przez Żydów'.
   "jakkolwiek operatorzy najbardziej popularnych forum internetowych na stronach finansowych, w tym prowadzonych przez Yahoo! Finance, szybko reagują usuwając obrażające komentarze [czy ktoś mówił, że cenzura w wolnym, demokratycznym kraju istnieje?], ilość nowych postów uniemożliwia ich usunięcie zanim nie będa przeczytane przez duża rzeszę czytelników. [...] Dobra wiadomościa jest to, że dostawcy Internetu [sic!] i moderatorzy forum a nawet indywidualni użytkownicy szybko reagują gdy pojąwia się w dyskusji antysemityzm. Operatorzy internetowi reagują szybko i w większości przypadków obrażające wypowiedzi sa szybko usuwane."
źródło:http://www.adl.org/PresRele/Internet_75/5366_75.htm

  Bohaterski prezydent.
   Do tej pory traktowałem prezydenta z życzliwa obojętnościa. Po jego ostatnich wypowiedzach na temat Rosji i wojny w Gruzji już niewiem czy on zatracił poczucie rzeczywistości czy realizuje obca politykę mająca na celu uwikłanie Polski w poważny konflikt z Rosją tak a by ta rozprawiła się z nami raz na zawsze a wyludniony kraj stałby się miejscem osadniczym dla marcowych emigrantów, którym Schetyna załatwia paszporty, w 1968r. oddane dobrowolnie przy wyjeździe. Większym taktem wykazał się ten niemiecki lokaj na urzędzie premiera RP bo nic niemówił. Czekał zapewne na wytyczne z Berlina.

  Kolejna wojna
   Wojna z Rosją jest chyba najgorsza z wojen, jeśli jest możliwe jakieś porównanie z innymi wojąnmi. I o tym powinien wiedzieć ten szaleniec Michail Saakaszwili kiedy wysłał wojska gruzińskie do Osetii Płd. Osetyjczycy, których jest tylko ok. 70 tysięcy, a ich kraj jest obszarem autonomicznym w ramach państa gruzińskiego prawie wszyscy mają obywatelstwo rosyjskie. I o tym też powinien pamiętać ten agent lobby proizraelskiego z USa. Wojska gruzińskie nie napotkały żadnego oporu ze strony Osetyjczyków, gdyż ci nie posiadają armii. Stacjonuje tam tylko garnizon rosyjski jako siły pokojowe z mandatu ONZ. I tego też powinien mieć świadomość ten pając Saakaszwili, który prezydentem Gruzji został za amerykańskie dolary. Proizraelskie lobby z Waszyngtonu postanowiło przetestować jak zachowa się Rosją w sytuacji ataku na autonomiczny region zamieszkały prze ludnosć będaca obywatelami rosyjskimi i którzy chca należeć do Rosji. Ponieważ Rosją, Turkmenia i Kazachstan zawarły umowę w sprawie eksploatacji zasobów Morza Kaspijskiego, tym samym zamknięty został dostęp do basenu M. Kspijskiego dla tzw. Klubu Inwestorów który chciał zagarnać wszystko dla siebie kosztem gojów i finansować z tego kolejne wojny. Nie dają rady w afganistanie i Iraku a porywają się na Rosję. Szykują się na Iran i w niedalekiej przyszłości na Wenezuelę. W tle całej tej awantury jest oczywiście ropociag Baku-Tbilisi-Ceyhan (BTC) i planowane przedłużenie do terminali w Izraelu (Z Ceyhan 400 km rura na dnie Morza śródziemnego do ashkelon na wybrzeżu Morza śródziemnego i Eliat na wybrzeżu Morza Czerwonego). To tłumaczy dlaczego Izraelczycy szkolili gruzińskie wojsko. Ropociag BTC omiją Płd. Osetię o jakieś 50-60 km. Rosją jak zwykle pilnuje swoich interesów i ma w głębokim poważaniu wszystkie rezolucje, uchwały itp. duperele. Teraz Rosjąnie po wkroczeniu do Gruzji będa kontrolować ten jedyny dotad niezalezny od nich strategiczny ropociag. Ucierpi jak zwykle ludność cywilna. ale przecież to goje, a wszyscy goje nie sa warci jednego Żyda.

  Hojność podszyta strachem.
   Niemcy zwiększyli o 100% wypłaty dla żydowskich ofiar nazizmu. Jednocześnie odmawiają podobnych rekompensat dla polskich więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych
   jak poinformował Bundestag, za aprobata ministerstwa finansów rządo zgodził się na podwyższenie o 100 procent kwot wypłacanych żydowskim ofiarom nazizmu. Organizacją Jevish Claims Conference (JCC) już od wielu miesięcy żadała od Niemców rewizji umowy o odszkodowaniach i wysokościach rent i emerytur dla Żydów ocalałych z holokaustu. Wcześniej władze niemieckie odmówiły zadośćuczynienia byłym polskim więźniom niemieckich obozów koncentracyjnych, zasłaniając się przepisami prawa.
rządo uległ naciskom lobby żydowskiego i o 100 procent - z obecnie 15 do 30 milionów w przyszłym roku - zwiększył pulę pieniędzy wypłacanych żydowskim ofiarom nazizmu. JCC żadania "podwyżki" motywowała coraz bardziej zaawansowanym wiekiem żyjących jeszcze żydowskich ofiar nazizmu, co wiaże się z ich większymi potrzebami finansowymi, gdyż wymagają większej opieki zdrowotnej i pielęgnacyjnej. Dla niemieckiego rządou były to wystarczające argumenty, bowiem zgodził się dać 100 procent więcej. Organizacją JCC, która reprezentuje żydowskie ofiary, domagała się od Niemiec rocznie dodatkowo 54 milionów euro. Wynegocjowana w1980 roku niemiecka pomoc finansowa (wypłacana za pośrednictwem Jevish Claims Conference) wynosi 15 milionów rocznie. rządo niemiecki zgodził się podnieść tę kwotę od 2009 roku do 30 milionów. Niemiecka władza i parlament mają bardzo dobre serce, szkoda tylko, że skierowane jedynie do nielicznych.

  Czy tak źle z nami?
   Bywało w naszej historii że gdy wydawało się że nie ma dla nas ratunku, z pomoca przychodziła nam Opatrzność Boska. Czy to pomoc wymodlona przez niektórych (a niewielu w Polsce się modli) czy Pan Bóg sam postanowił zainterweniować widzac że ogłupieni Polacy nie sa w stanie pojąć przed jakim zagrożeniem stoi dziś Polska. Wczoraj 13. lipca 2008r. zginał w wypadku samochodowym Berele Lewartow, zwany Bronisławem Geremkiem. Całe szczęście że w samochodzie z którym się zderzył nie było ofiar śmiertelnych. Ranna została kobieta, ale na szczęście podobno przeżyje, a wspomniano o tym tak przy okazji. Całe światowe żydostwo rozpacza po stracie swojego reprezentanta w warszawskim kahale i jewropejskim kibucu. W jakimś stopniu osłabiło to pozycję masonerii w Polsce i w świecie w odniesieniu do roszczeń majątkowych światowego żydostwa wobec Polski. Już nie będzie publicznie w tzw. europarlamencie opluwał Polski i Polaków i domagał się zadośćuczynienia roszczeniom nowojorskich Żydów. Moment jest ważny gdyż właśnie Sanhedryn waszyngtoński zwany oficjąlnie Kongresem amerykańskim uchwalił rezolucję wzywająca Polskę do natychmiastowego oddania Żydom majątku zrabowanego przez Niemców i Sowietów w czasie II Wojny światowej. Na poczatek domagają się 100 miliardów dolarów. Skoro Opatrzność osłabiła obóz wroga, Polska powinna wykorzystać to i też uchwalić ustawę o ochronie majątku narodowego przed roszczeniami mafii, a te niech kierują do Hitlera i Stalina, ewntualnie ich spadkobierców. Zadanie jest nader trudne gdyż Polacy mają bardzo słaba reprezentację w warszawskim kahale zwanym dla niepoznaki Sejmem i Senatem, ale nie możemy ciagle ogladać się na Matkę Boska że nas zawsze będzie osłaniać tarcza swej opieki. Jest jeszcze nadzieją że natura rozwiaże problem żywota innego opluwacza, uchodzacego za "skarb narodowy" i przed którym jak podają żydowskie media dla Polaków, padają na kolana narody na zachód o Odry. Skoro on taki skarb narodowy, bezcenny, jeszcze "na chodzie" to może oddać go diasporze w ramach zadośćuczynienia za utracony majątek. Byłoby łatwiej i szybciej i mogli by go spieniężyć za więcej niż 100 miliardów dolarów. Tylko trzeba się spieszyć, bo nawet takie skarby nie żyją wiecznie.

  Żydo - masoni mają problem
   Irlandczycy pokazali że sprawy ich ojczyzny sa dla nich ważniejsze niż geszefty europejskiego żydowstwa.Tym samym dołaczyli do takich zacofanych krajów jak Holandia, Francją, i takich zacofanych, które nie chca wspólnej waluty jak Szwecją, Dania i Wlk. Brytania. Co teraz zrobić z tymi niesfornymi Irlandczykami? Unieważnić referendum? a może postraszyć ich wojna? albo od razu wysłać tam wojska interwencyjne i zrobić to co zrobił w XVII wieku Oliver Cromwell prowadzac angielskia wyprawę wojenna przeciw Irlandii. Wszystko spalić, zrównać z ziemia a wszystkie nadające się kobiety zgwałcić, mężczyzn wykastrować lub zabić a czyny te chwalebne, jak wtedy opisać w kronikach wojennych.
jak by europejsy wysłali do Irlandii w swoim czasie takie "niekwestionowane autorytety moralne wszechczasów" jak Bronisław Geremek i Władysław Bartoszewski oraz wysłuchali co na ten tema mówi guru adam Michnik problemu by nie było. Już na sam ich widok Irlandczycy zrezygnoawli by referendum i natychmiast zakrzyknęli że chca eurokonstytucji, dla niepoznaki zwanej Traktatem Lizbońskim, bo interes narodu wybranego jest dla nich ważniejszy niż ich własny. ale jak to mówia "co ma wisieć nie utonie". Referenda można powtarzać. Do skutku.

  Dobre serce Unii
   W roku 2008 Polska wpłacić ma do budżetu UE 3 mld 222 mln euro w tym 241 mln euro na rabat brytyjski. Z kwoty tej 2 mld 799 mln euro pochodzić będzie bezpośrednio z budżetu państwa polskiego.Reszta pochodzi z dochodów z ceł,opłat rolnych i cukrowych pobieranych w Polsce.
   Czytaj artykuł oryginalny
Teoretycznie Polska w strukturze budżetu UE jest tzw. beneficjentem netto tzn.otrzymywać ma więcej niż wpłaca. absuradlne biurokratyczne procedury UE skutecznie blokują absorpcję przyznanych Polsce funduszy.
   Czytaj artykuł oryginalny
W praktyce znaczy to,że większość wpłaconych do unijnego budżetu pieniędzy pochodzacych w znacznej części z budżetu państwa polskiego,czyli kieszeni polskich podatników nigdy do Polski nie wróci - przepadnie. Jeżeli doda się do tego fakt partycypacji Polski w Rabacie Brytyjskim to obraz członkostwa naszego kraju w UE jąwi się katastrofalnie ! Wlk.Brytania dzięki Margaret Tatcher stosuje wobec UE postawę zawarta w wypowiedzi pani premier "I want my money back" tak skutecznie,że otrzymuje zwrot 2/3 swojej wpłaty netto do budżetu UE ( patrz:Polska wobec Rabatu Brytyjskiego..)
a Polska? Polska dzięki swoim(?) pożal się Boże tzw. premierom i prezydentom nie dość,że nie otrzmuje zwrotu 1/3 swojej składki to jeszcze finansuje składkę Wlk.Brytanii - w tym roku kwota 241 mln euro.
W sumie od roku 2004 Polska wpłaciła do budżetu UE ok.13 mld euro w tym ok. 1 mld euro za Wlk.Brytanię. Wykorzystanie w tym czasie środków unijnych przez Polskę szacowne jest na ok. 30% (4,3 mld euro) czyli ponad 8 mld euro wypłynęło z Polski. Kontrybucją? Chyba tak, chociaż wojny nie było.
Wojna jednak była. Wojna podła, genialna od wieków w Polsce trwa. Stad ta kontrybucją przez zwycięzkiego wroga narzucona.

  Osadnictwo
   Powoli Polska staje się miejscem do zasiedlenia przez Żydów (zgodnie z dawnym ale aktualnym planem). Znawcy tematu twierdza że jest ich już od 1,5 do 3 milionów. Niektórych możemy ogladać codziennie w TV na wszystkich stacjąch o każdej porze dnia. Polacy zgodnie z planem zajmują się krytykowaniem Rydzyka i radia Maryją oraz udzielaniem poparcia w sondażach dla miłościwie nam panujących. Wszystko po to aby odwrócić uwagę od spraw najważniejszych jakie się robi po cichu. I tak ma być w/g nich. Polak ma płacić na nich podatki i wszelkie wymyślone "odszkodowania" za holokaust i II wojnę światowa. Teraz po ratyfikowaniu traktatu lizbońskiego Niemcy i Żydzi przerzuca odpowiedzialność za wybuch i skutki II wojny światowej na Polskę i Polaków. I będziemy za to wypłacać im pieniadze. jak się nie zbuntujemy to do końca świata a nawet jeden dzień dłużej.

  Nareszcie mamy jąsność.
   aleksander Kwaśniewski szefem nowej żydowskiej organizacji "działającej na rzecz tolerancji i walki z antysemityzmem"
   Europejski Kongres Żydów oznajmił o utworzeniu "nowej europejskiej instytucji działającej na rzecz tolerancji i walki z antysemityzmem", której szefem został b. prezydent RP, aleksander Kwaśniewski.
   O utworzeniu nowej organizacji o nazwie "Europejskie Forum na rzecz Tolerancji: Rada Europejskich Przedstawicieli Społeczeństw Obywatelskich" (European Forum of Tolerance: The Council of Europe's Civil Society Representatives - CECSR), oraz o nominacji a. Kwaśniewskiego na jej szefa, oznajmił prezydent Europejskiego Kongresu Żydów, Moshe Kantor po spotkaniu dyrektorów Kongresu w brukselskim biurze. jak podają strona internetowa światowego Kongresu Żydów (World Jewish Congres - WJC), organizacji-parasola, w której zrzeszony jest Europejski Kongres Żydowski (European Jewish Congress - EJC): "wielu politycznych przywódców, naukowców, artystów i aktywistów walczacych w ciagu ostatnich kilkudziesięciu lat przeciwko dyskryminacji i nietolerancji, weźmie udział w pracach nowej organizacji".
   Podczas inauguracyjnego przemówienia, aleksander Kwaśniewski powiedział, że "Żyjemy w historycznych czasach gdy Europa staje się coraz bardziej wielo-narodowa, wielo-kulturowa i wielo-religijna. W tych czasach tolerancją staje się podstawa organizacyjna dzisiejszych społeczeństw". Nowy szef CECSR dodał, że "W tych czasach różnorodność staje się cecha charakterystyczna identyfikująca nasz kontynent. Tolerancją i respekt dla innych staje się nakazem i jest nadrzędnym elementem funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego".
   Moshe Kantor, prezydent Europejskiego Kongresu Żydów oświadczył, że: "Dażymy do podkreślenia globalnego znaczenia walki z ksenofobia w swej najostrzejszej postaci - antysemityzmem. Organizacją CECSR wezwie globalna społeczność i politycznych przywódców do konfrontacji niedawnej obserwowanej fali eskalacji antysemityzmu i ksenofobii w Europie i na całym świecie."
   Pierwszym publicznym wydarzeniem, w którym nowa organizacją CECSR weźmie udział, jest międzynarodowe forum zwołane w Brukselii w listopadzie 2008 roku, zbiegające się z 70-rocznica "Nocy Kryształowej", kiedy to - jak stwierdza poprawnie polityczna historia - "Naziści rozpoczęli falę pogromów przeciwko niemieckim Żydom".

Polakom się zdaje że wszystkie kłopoty jakie nam towarzysza od 1990r (pomijąm tu celowo okres tzw. komuny bo to trochę inna historia) to sputek głupoty miejscowych władz. Nie, to nie jest głupota, pazerność, złodziejstwo tak ale nie głupota. To jest celowa polityka zmierzająca do wyniszczenia narodu polskiego. Oczywiście dziś nie da się tego zrobić czołgami bo koszt byłby zbyt duży. Dlatego robi się to ekonomicznie doprowadzająć społeczeństwo do nędzy czyli stanu podwyższonej śmiertelności na skutek niedożywienia, braku możliwości leczenia w dodatkowo zrujnowanej służbie zdrowia.
Zapraszam do przeczytania jak to dba o nas i jakie ma wobec nas plany twór zwany Unia Europejska.

;  Rocznica
   Najpierw całodzienne fetowanie rocznicy Powstania w Getto Warszawskim. Oczywiście na koszt polskiego podatnika, innej opcji nie ma jeśli chodzi o "taka uroszystość". Najwyraźniej staje się ono nie tylko najważniejszym wydarzeniem II Wojny światowej, ale wręcz jedynym godnym uwagi mediów. W niczym nie ujmując bohaterstwa garstce desperatów, nie zapominajmy, że na kilkadziesiat tysięcy mieszkańców Getta, w powstaniu wzięło udział ok. 400 osób z ŻZW Moryca apfelbauma i ok. 200 osób z ŻOB Mordechają anielewicza. Natomiast w Powstaniu Warszawskim, o którym świat na dobra sprawę nic nie wie, samych ofiar było wśród cywilów ok. 200 tysięcy i ponad 10 tysięcy żołnierzy aK, NSZ nie liczac żołnierzy rannych i zaginionych. Ledwo odpoczęliśmy od natłoku informacji - pojąwił się na mównicy prezydent Lech Kaczyński, który stwierdził, że "w Polsce był antysemityzm, ale nie ludobójstwo". No, dziękujemy Panu Prezydentowi, że przynajmniej odciał się od ludobójstwa, zawsze to coś. Ciekawi nas, czy w Izraelu poświęca się tyle samo uwagi Polsce, co w Polsce Żydom. Czy zwalcza się ewidentny antypolonizm, czy stawia pomniki Polakom, nazywa ich imionami ulice, szkoły itp.

Skandal o którym media milcza ze strachu przed posadzeniem o antysemityzm

   Podczas uroczystości upamiętniającej 65. rocznicę powstania w getcie warszawskim, ściagnięta z Izraela żydowska młodzież zachowywała się oburzająco, zabawiając się w berka, krzyczac głośno, palac papierosy, słowem urządozając sobie zabawę - opisuje na izraelskim portalu internetowym Ynet.news publicysta izraelski atilla Somfalwi.
   autor i naoczny świadek zachowania się izraelskiej młodzieży, pisze oburzony, że "byłem czerwony ze wstydu widzac zachowanie się młodzieży izraelskiej podczas uroczystości". Z jednej strony padają ze strony autora słowa najwyższego uznania pod adresem władz polskich, które (należałoby dodać: z przesadna, propagandowa pompa) zorganizowały obchody, lecz z drugiej autor pisze, że: "W tym samym czasie, kilka metrów dalej - dżungla. Po stronie izraelskiej, w której przebywała delegacją młodzieży, wszyscy zachowywali się jak gdyby znajdowali się podczas festynu w Tel awiwie. Brakowalo tylko grilli, bo wszystko inne było: kanapki, napoje, głośne gadanie i krzyki. Niektórzy ze studentów leżeli sobie na trawie słuchając iPodów, inni zbierali się w grupach, urządozając sobie opowiadanie kawałów, grę w berka, czy zachowując się kompromitująco, dziecinnie podczas salutów armatnich."
   Na słowa krytyki padła od razu szablonowa odpowiedź, że organizatorzy polscy nie zorganizowali odpowiedniej ilości krzeseł, że młodzież była znudzona długa uroczystościa prowadzona po polsku, itd. autor slusznie jednak odrzuca te tłumaczenia zauważając, że zachowanie się młodzieży izraelskiej nie zmieniło się nawet gdy przemawiał prezydent Izraela, Szymon Peres, który wygłosił je w znanymi im przecież języku hebrajskim. "Nie będę nawet nadmieniał o zachowaniu się [młodzieży izraelskiej] podczas odgrywania Polskiego hymnu i przemówień innych osób, z tej prostej przyczyny, że się wstydzę."
   "W sercu Warszawy, kilka metrów od pomnika Getta warszawskiego, po ośmiu dniach, wizytach w trzech obozach koncentracyjnych, dwóch gettach i dziesiatkach innych spotkaniach, izraelska młodzież udowodniła w ostatnim dniu swojej podróży, że niczego się nie nauczyła." - pisze autor.
świat by się o tym nie dowiedział gdyby nie ten właśnie żydowski reporter który to opisał prawdopodobnie jako pierwszy i dopiero wtedy poimformowała o tym skandalu esbecka polskojęzyczna stacją TVN24, a działo się to wszystko kilkanaście metrów dalej.

PROFaNaCją. CELOWO CZY TYLKO GŁUPOTa? UWaŻaM ŻE CELOWO.
  Profanacją. Polska flaga w psich gównach.    Kiedyś za coś takiego mogła być kara śmierci. Dzisiaj byle gnój może profanować narodowe symbole i jeszsze będa go chwalić w mediach. Proponuję aby Kuba Wojeódzki i jego kolesie byli tak odważni i zrobili to samo z flaga Izraela.
   Osobnik z prawej strony występuje w serialu "Czas honoru". Gra tam rolę oficera Gestapo. Pewnie czuje się w niej znakomicie.

     Ciekawostka
   W samym centrum Berlina mają wielki, monumentalny pomnik Żydzi, ofiary niemieckiego hitleryzmu. W okolicach Bramy Branderburskiej stoi pomnik żołnierzy sowieckich. Wkrótce w podobny sposób będa uhonorowani Cyganie, czyli jak to się teraz mówi - Sinti i Romowie.
   27 mają tego roku nastapi również oficjąlne odsłonięcie pomnika ofiar narodowości homoseksualnej, który stanie obok pomnika pomordowanych Żydów, a będzie nosił inskrypcję:    "Tym pomnikiem Republika Federalna Niemiec chce uczcić prześladowane i pomordowane ofiary, utrzymać pamięć o bezprawiu i dać wyraźny znak sprzeciwu nietolerancji, wrogości i ograniczeń wobec lesbijek i homoseksualistów". Warto przypomnieć, że osoby narodowości homoseksualnej mają również pomniki w KZ Neugamme pod Hamburgiem i w amsterdamie.
   a teraz zagadka: jaka nacją, mimo iż należy do najbardziej pokrzywdzonych przez Niemców podczas II wojny światowej, do tej pory nie ma żadnej pamiatki w niemieckiej stolicy?

Wygladają jak dwie kupy gówna
   Przyjechały dwa pedały. Zaproszenie otrzymały od polskojęzycznej, esbeckiej stacji TVN, na jej koszt. Przyjechały z samej Hameryki, żeby pouczyć miejscowego prezydenta że ma odnosić się z obowiazującym szacunkiem i uwielbieniem do wszystkich tych, którzy lubują się we wkładaniu swoich penisów do odbytów (lub często do ust) różnych facetów i doprowadzaniu do wytrysku, tudzież lizaniu ich otworów kloacznych a nawet zjądaniu ich kału podczas wypróżniania się na twarz lub wprost do ust, co jest zjąwiskiem dość częstym wśród tego doborowego towarzystwa.
   Dla tych wielbicieli poprawności politycznej, którzy mają skromna wiedzę na temat ulubionych czynności wszelkiej maści pederastów, wymienię jeszcze parę innych.
   Flatufilia Uwaga, wstrętne! W tej dewiacji seksualnej bodźcem, przyprawiającym delikwenta o rozkosz sa... gazy jelitowe wypuszczane wprost z odbytu na twarz lub wręcz do ust.
   Koprofagia, już wspomniałem powyżej podniecenie seksualne doznane jest w tej dewiacji w czasie...zjądania kału najczęściej pochodzacego od swojego partnera.
   Nekrofilia, potocznie - obcowanie seksualne ze zwłokami nawet będacymi w rozkładzie.
   Nekrosadyzm Podobne do nekrofilii. Obrzydliwe. Polega na czerpaniu satysfakcji erotycznej z bezczeszczenia zwłok.    Raptofilia - odmiana sadyzmu, polegająca na osiaganiu rozkoszy przez gwałcenie partnerów seksualnych.
   Saliromania - skojąrzenie sadyzmu z fetyszyzmem, polegające na celowym brudzeniu innej osoby w celu wyzwolenia reakcji seksualnej.
Wymienione zboczenia sa opisane przez znanego polskiego seksuologa L.S. Materiały te sa ogólnie dostępne w sieci. Patrzac na to zdjęcie możemy sobie wyobrazić co oni razem robia. Ciekawe czy spotkają się z naczelnym pederasta Reczpospolitej, niejakim Robertem B. żeby zabawić się w trójkacie. Byłoby fajnie, oralnie, analnie z defekacją i udziałem chmary tzw. dziennikarzy oraz ekip filmowych, najliczniej z TVN.

   Pomnik absurdu
   Ostatnio nasz ukochany poseł Palikot wytapił z pomysłem wybudowania "pomnika polskiego absurdu". Ponieważ poseł Palikot jest postacia niezwykle wybitna, nietuzinkowa i bardzo przejmuje się stanem naszej (jeszcze naszej, ale już niedługo) ojczyzny, sam zasługuje na to aby mieć pomnik. W ramach oszczędności pomniki należy połaczyć jako dwa w jednym. Na "pomniku polskiego absurdu" powinna stanać statua posła Palikota. Żeby nie było watpliwości że to właśnie on jest i żeby był rozpoznawalny z daleka, powinien mieć charakterystyczne dla siebie atrybuty, tzn. mieć jednego penisa w pysku a drugiego w odbycie.

   Na dywanik
   Tak gwoli wyjąśnienia. Niech nam się nie zdaje że nasz super premier pojechał do USa twardo negocjować. Pojechał tam bo został wezwany przez żydowskie organizacje, ze światowym Kongresem Żydów na czele, aby wrszcie zobowiazać się do wypłaty odszkodowń dla Żydów, głównie nowojorskich, za skutki II Wojny światowej. Tylko tyle. Modernizacją armii to bajki na użytek pospólstwa. ani Izrael ani żadne inne państwo z nami sasiadujące nie jest zainteresowane tym aby Polska miała silna i sprawna armię. Najlepiej dla Niemców i Rosji aby naszej armii wcale nie było.

   Pośmiewisko
   Premier Tusk poleciał do USa rejsowym samolotem. Bardzo się utrudził ale zrobił to z miłości do obywateli i z poszanowania publicznego grosza ale niekoniecznie publicznych milionów. Nie ma co roztrzasać tego że zrobił z siebie i swojego rządou pośmiewisko na pół świata. Ważne że zdobył tym uznanie swoich wyborców i sympatyków, co widać na forach internetowych. Wielbiciele aż pieją i kucają z zachwytu jakiego to oszczędnego premiera mamy. a jaki to on kompetentny i układny. Następnym razem może poleci na gapę schowany w luku bagażowym. Będzie jeszcze taniej, wręcz darmo, a jak medialnie. Będzie też miał poparcie gapowiczów w tramwająch i autobusach. Reelekcją zapewniona. ją mu radzę żeby podróżował na piechotę. Przez morza i oceany niech płynie wpław, najlepiej żabka. Elektorat PO i inni czytelnicy najwspanialszej gazety żydowskiej dla Polaków to chyba dostana spazmów z radości.
   Właśnie jak już ucichły śmiechy, obiecał Żydom zwrot mienia które Niemcy i Sowieci zrabowali w czasie II Wojny światowej a odszkodowania za holokaust też sa na dobrej drodze. Cała diaspora zorganizowana w różne stowarzyszenia i organizacje aż zaciera ręce na myśł o takich pieniadzach. Mają bezgraniczne poparcie drogiego Bronisława i ministra od zagranicy, który też jest tym zainteresowany jako że ma małżonkę z tego narodu. Swoją droga jakie to szczęście obcować na codzień z przedstawicielka narodu tak bardzo wybranego że bardziej się nie da wybrać.

  Biedni, źle opłacani lekarze wykupili za 12 milionów złotych jedna z najlepszych placówek urologicznych w Polsce, Szpital im. prof. Emila Michałowskiego w Katowicach. aby umożliwić prywatyzację szpitala, pani Minister Ewa Kopacz celowo przesunęła wejście w życie rozporządozenia, które by uniemożliwiło wpisanie placówki do rejestru z powodu niespełniania norm Unii Europejskiej. Za cenę 12 milionów złotych można podobno kupić przyjemna willę z ogródkiem na warszawskim Wilanowie. Szpital był zadłużony. To znana i wypróbowana metoda przygotowywania gruntu pod prywatyzację.

    Brytyjski urządo adopcyjny odmówił przyznania praw do opieki nad dzieckiem doświadczonemu małżeństwu. Oboje - zdeklarowani chrześcijąnie - zostali zdyskwalifikowani za nietolerancyjny stosunek wobec homoseksualizmu.

  Studniówka i czerwone majtki
   Minęło 100 dni rządou Donaldu Tusku. Z tej okazji w telewizorach odprawiono różne gusła i czary a ludność tubylcza z zachwytem i rozdziawiona gęba ogladała kabaretowe występy członków tzw. rządou. Mało ważne że tzw. "gabinet cieni" urzędujący w cieniu przez dwa lata i szumnie reklamowany codziennie w telewizorach nie ma nic wspólnego z obecym rządoem. Takie to były "autorytety" że sam guru Tusk, po wyborach musiał szukać nowych nawet za granica. Tam znalazł nawet takiego co nie miał NIPu i PESELu, ale to tam takie drobiazgi. Wszystkie telewizornie pokazywały "wybitnych fachowców" od rządozenia jak to z przejęciem opowiadali o cudownych osiagnięciach tegoż rządou, jak realizują ustawy których przecież mieli pełne szuflady. Ludność do szuflad nie zagladała, ale komu jak komu, Donaldu Tusku wierzyć trzeba bo mówił że ma a potwierdzał jego totumfacki niejaki Bułkowski czy jakoś tam, w każdym razie mający coś z pieczywem. Trzeba przyznać że "osiagnięcia" rządo ma. Np. wypuścił z więzień masę aresztowanych kolesi z wdzięczności że tam głosowali na Platformę. Bo przecież nie po to głosowali żeby tam siedzieć. W ramach oszczędności wypuszczono z więzień różnych bandziorów a wielu nawet nie zamknięto. Po co ich utrzymywać z naszych podatków, niech się sami utrzymają z rozbojów i haraczy. Tak został spełniony jeden z wielu cudów.
   jak to na studniówkach bywa, zabawa jest przednia, towarzystwo się bawi i żeby wszystkim zwyczajom było zadość w rządozie znalazła się osoba płci odmiennej, tak przynajmniej wynika z imienia pani minister zdrowia, bo przecież ktoś musi mieć na studniówce czerwone majtki. Trudno jakoś wyobrazić sobie premieru Donaldu Tusku w czerwonych majtkach, ale może się mylę. Podobno paparazzi zrobili zdjęcia jak te majtki któreś z nich pokazywało.

  Żydowska studentka sama malowała swastyki na swoich drzwiach - wideo NBC George Washington University - Mitchel Hall Po raz kolejny Żyd - tym razem studentka, wcześniej rabin - przyłapany na goracym uczynku malowania swastyk. Ostatnio spotyka się wiele takich przypadków w USa. Teraz, (jak w kilku innych udowodnionych ostatnio przypadkach) czyn został uwieczniony przez kamerę. Sama "ofiara" malowała sobie ma drzwiach swastyki, po to by winę zwalić na "niedobrych, pełnych nienawiści gojów". Żydowska praktyka stara jak świat. Normalnie każdy poszedłyby za tę "zbrodnię nienawiści" do więzienia na długie lata w państwie policyjnym zwanym USa. Jednak o takich przypadkach jak ten bardzo szybko się "zapomina", jakby nic się nie stało. Tworzac nowych "nazistów" Żydzi nadal moga odcinać kupony od "Holokaustu".

  Ręce i majtki opadają. Prezydent Francji, Nicolas Sarkozy wpadł ostatnio na pomysł, żeby każde francuskie dziecko nauczyło się na pamięć historii jakiegoś Żyda. Jeszcze nie wiadomo czy wyznaczono już jakieś dziecko które nauczy się na pamięć życiorysu prezydenta Francji. Być może niedługo młodzi Francuzi będa na tym kończyli swoją edukację - i słusznie, bo czy w Unii Europejskiej potrzebne będa komuś jakieś inne wiadomości?

W całej tej bałkańskiej sprawie chodzi o osłabienie krajów słowiańskich, sprowadzenie ludności do roli wyrobników na rzecz żydów. Wkrótce zaczna się żadania finansowe za ofiary żydowskie na tym obszarze w czasie II Wojny światowej i ich mienie niekoniecznie rzeczywiste. majątek żydowski można wymyśleć i na tej podstawie żadać odszkodowań. Kosowo jest tylko krokiem w tych planach. Tzw. niepodległość sprowadzi się wkrótce, być może jeszcze w tym roku, do referendum w sprawie przyłaczenia Kosowa do albanii w ramach planu tworzenia tzw. Wielkiej albanii. Serbowie mieszkający w Kosowie, jeśli nie uciekna skazani sa na zagładę. Kolejnym krokiem do tworzenia Wielkiej albanii będzie oderwanie dużego obszaru od Macedonii w której albańczycy stanowia 33% ludności. Wszędzie na bałkanach albańczycy stanowia poważny problem, gdyż wciaż ich przybywa na skutek nielegalne migracji z albanii i wyjątowej rozrodczości co powoduje ogromne obciażenia dla budżetów tych biednych przecież krajów. Głównym zajęciem albańczyków oprócz rozmnażania się jest kontrabanda, przemyt, handel ludźmi, narkotykami i rozboje.
Na znak słowiańskiej solidarności z Serbami zamieszczam poniżej barwy narodowe Serbii.

Biora się ponownie za Indian
   Kanada: Wznowienie procesu przeciwko przywódcy Indian Saskatchewan oskarżonemu o "antysemityzm i rasizm"
   Pod naciskiem grup żydowskich, m.in. kanadyjskiego oddziału B'nai B'rith, (żydowska loża masońska - Synowie Przymierza) sędziowie Sadu apelacyjnego kanadyjskiej prowincji Saskatchewan odrzucili apelację Monarchy Kanady i podtrzymali orzeczenie sadu niższej instancji wznawiające proces przeciwko Davidowi ahenakew, kandyjskiemu Indianinowi, b. przywódcy indiańskiej federacji Federation of Saskatchewan Indian Nations - FSIN , który w jednym z wywiadów nazwał Żydów "choroba świata".
   Jednogłośna decyzją sędziów podjęta 14 stycznia br., otwiera ponownie rozprawę sadowa przeciwko 74-letniemu ahenakew, skazanemu już wcześniej za "przestępstwo nienawiści". ahenakew skazany został w 2005 roku na karę w wysokości 1000 dolarów za wyrażona opinię w udzielonym w 2002 roku wywiadzie dla gazety Saskatoon StarPhoenix, w którym nazwał Żydów "choroba", która Hitler próbował "wymieść". ahenakew podczas przemówienia wygłoszonego 13 grudnia 2002 roku na konferencji sponsorowanej przez indiańska organizację FSIN, obarczył Żydów odpowiedzialnościa za wybuch II Wojny światowej i powiedział, że Izrael i Stany Zjednoczone rozpoczna razem nowa Wojnę światowa. Gdy po przemówieniu dopadł go reporter gazety StarPhoenix, ahenakew dodał, że "Żydzi sa właścicielami całego świata" (dosł. "Jews owned the goddamn world.") i głośno zastanowił się pytając: "jak się pozbyć takiej choroby?". Po kilku minutach rozmowy z reporterem odmówił jednak dalszego wywiadu mówiac, że nie chce się sprzeczać "o tych Żydów".
   Po wygłoszonych uwagach, Davidowi ahenakew odebrano w 2005 roku najwyższe odznaczenie kanadyjskie - Order Kanady (Order of Canada), przyznawane tradycyjnie tym, którzy realizują łacińska dewizę Orderu Desiderantes meliorem patriam, czyli "Pragnacy lepszej ojczyzny".
   David ahenakew jest zasłużonym obywatelem Kanady, udzielającym się na polu edukacji. Służył w armii Kanadyjskiej, m.in. podczas Wojny Koreańskiej oraz pracował w rządozie Prowincji Saskatchewan.
   Kanadyjski Kongres Żydowski CJC wyraził w oświadczeniu wydanym 1 lutego br. zadowolenie z decyzji wznowienia rozprawy przeciwko ahenakew. środowiska żydowskie były niezadowolone z wysokości poprzedniej kary, uważając że jest zbyt niska.
a może by go tak oskalpować jak to dawniej robiono?

Wierszyk znaleziony w internecie na WP. (not me 2008.01.28 11:16)
Pewien fircyk-bez krępacji,
Cud obiecał całej nacji.
Trafnie uznał - lud to kupi!
Lud naiwny, ciemny, głupi.
No i młodzież uwierzyła,
Do urn wartko podażyła.
I we Wronkach i w Pułtusku,
Dali głos Donaldu Tusku.
No nareszcie jest nadzieją!
Naród wybrał czarodzieją.
Media wielce mu pomogły
Nawet Doda wzniosła modły.
To co najpierw obiecywał,
Po wyborach odwoływał.
Toż to kawał hipokryty!
Rude włosy, wzrok kosmity.
Serki, jąbłka podrożały
a indeksy pospadały!
No i w końcu stał się cud;
Czary mary... mamy smród!''

   Modlitwa - przestępstwem, to już przestaje być śmieszne
   Mieszaniec Zamościa, p. arkadiusz Łygas, dowiedział się od polskiego wymiaru sprawiedliwości, iż propagowanie modlitwy za zbawienie żydów jest przestępstwem, polegającym na znieważaniu ludności żydowskiej z powodu jej przynależności narodowej i wyznaniowej (art. 257 KK). Modlitwa, o której mowa, to wprowadzona przez papieża Piusa V "Pro perfidi Iudaeis", odmawiana w kościołach aż do czasów jąna XXII w Wielki Piatek.
   P. Łygas porozwieszał plakaty zawierające owa modlitwę w kilku miastach, m.in. w Chełmie i Hrubieszowie. Prokuratura hrubieszowska wykazała się należyta czujnościa rewolucyjna, a dzielnie wspomagała ją medialnie gazeta "Dziennik Wschodni", publikując cała serię artykułów o niesłychanym wręcz przestępstwie. Prokurator sugerował oskarżonemu dobrowolne poddanie się karze. Większość pism procesowych oskarżonego, łacznie z wnioskiem o powołanie biegłego z dziedziny teologii została odrzucona. Wyrok zapadł, co wydaje się być znamienne, właśnie w Wielki Piatek, 6 kwietnia 2007 roku i głosił 6 miesięcy więzienia z zawieszeniem na dwa lata.
   Na skutek apelacji dnia 17 grudnia 2007 odbyła się druga rozprawa. Zakończyła się podobnie, jak pierwsza. Przywołana biegła, prof. Marta Boniecka (niekatoliczka) ustaliła, iż modlitwa o nawrócenie jest obraźliwa, a zatem jest przestępstwem. Pani prokurator, urodzona w rodzinie żydowskiej, żadała 5 lat miesięcy więzienia z zawieszeniem na 2 lata oraz grzywny. Sędzia adam Pisiewicz, żadny chwały (jego kolega, Józef Pokerowski, za wydanie poprzedniego wyroku na p. Łygasie dostał awans do prokuratury okręgowej), zatwierdził wyrok poprzedniej instancji.
   No i nareszcie mamy jąsność, jak straszna zbrodnia w Polsce jest modlić się o czyjeś nawrócenie i zbawienie. Zwłaszcza, jeśli tym kimś jest żyd.

   9 września przy okazji otwarcia nowej loży B'nai B'rith (Synowie Przymierza) w Warszawie ambasador USa Victor ashe spotkał się z działaczami tej organizacji - prezesem Moishem Smithem i wiceprezesem Danem Mariaschinem. Omówiono m.in. sprawę ustawodawstwa dotyczacego zwrotu przez Polskę mienia zagrabionego w czasie II Wojny światowej przez Niemców i Sowietów, oraz kwestie zwiazane z Radiem Maryją i Telewizją Trwam. Otwarcie warszawskiej loży B'nai B'rith oznacza odrodzenie się tej organizacji żydowskiej w Polsce po niemal 70 latach nieobecności. ambasador Victor ashe z działaczami B'nai B'rith - prezesem Moishem Smithem i wiceprezesem Danem Mariaschinem.

  Julia Pitera (po mężu)
   Przykład osoby o wybująłych ambicjąch politycznych, która zdradzi każdego aby osiagnać swój cel. To że nie ma żadnych kwalifikacji do piastowania zajmowanych stanowisk nie przeszkadza jej, ani co gorsza Platformie. Julia Pitera to obszerny temat dlatego odsyłam czytelnika do strony na jej temat. - Kliknij   
   Odsyłam też na inna stronę z J.P. w roli głównej    - Przeczytaj    
Sprawdziłem i jestem zaskoczony. W internecie jest mnóstwo stron poświęconych Julii Piterze. Wystarczy wpisać imię i nazwisko w Google i otwiera się do wyboru i koloru. Tym bardziej jestem zdziwiony faktem że wyborcy tak licznie na nia głosowali. Może nie powinienem się dziwić, przecież nie o prawdę o osobie kandydata chodzi a o jego medialny wizerunek. To elektoratowi wystarcza. Potem jak zwykle dziwi się i pomstuje że ma rękę w nocniku. a przecież ta ręka stawiał krzyżyk i wrzucał kartkę wyborcza do urny. Ot polactwo.

  Na ołtarze 20.12.07r.
   Właśnie powstała Komisją d/s śmierci Barbary Blidy. Wyłacznie d/s śmierci a nie d/s mafii węglowej. Trzon Komisji stanowia wypróbowani towarzysze na których można polegać jak na czekistach. Lepsza byłaby nazwa "Komisją d/s Beatyfikacji Barbary Blidy" ws krócie KBBB, ale nie wiadomo co na to towarzysze radzieccy. Zgodnie z planem BB zostanie beatyfikowana i zapewne wyniesiona wyżej niż patronka górników, też Barbara, święta. Nowa święta BB będzie patronka Mafii Węglowej a nie jakiegoś górniczego pospólstwa. Trzeba będzie zmówić rzeźbę figurki u jakiegoś współczesnego Nikifora a potem postawić ją w gabinecie szefostwa spólek węglowych i prosić regularnie o pomyśność i ochronę. Ochronę przed aBW, CBś oczywiście i wszelkimi PiSowcami.

  Po staremu 20.12.07r.
   Tak jak przewidywałem, Donald Cudotwórca nie zapomniał o TW Bonim i mianował go szefem swoich doradców. Oczywiście za godziwa pensję, która pozwala godnie żyć nie jak reszta pospólstwa. Teraz ten gnój będzie "kierował doradcami" a być może nawet udzielał wielce madrych rad obecnie nam panującemu Cudotwórcy. Pytanie czy do cudów potrzebne sa rady, ale przecież nie o to chodzi. Chodzi o to aby kolejny koleś mógł pobierać kilkanaście tysięcy zł. miesięcznie plus premie za dobre rady, telefony, limuzyny i cały ten blichtr z prawie darmowa wyżerka w sejmowej restauracji. Jeszcze nie dawno myślałem że każdego chują kapusia spotka zasłużona kara, ale się pomyliłem: spotka ich nagroda.

 Wstyd!
Wyglada na to że będa nami rządozić kapusie. Kolejny pokazał swoją gębę w TV i płaczliwym głosem, prawie jak Sawicka, twierdził że musiał podpisać deklarację współpracy bo go SB szantażowała. Kolejny raz okazało się że w Polsce szpicle mają większe poważanie niż uczciwi Polacy. To że podpisał i współpracował to jedno, z tym różnie bywało ale ważniejsze jest to że ukrywał ten fakt przez lata, mimo że Macierewicz znalazł na niego dowody współpracy i przedstawił to w 1992 roku. Ten szubrawiec nie miał żadnych skrupułów i kilka razy startował w wyborach do Sejmu i Senatu zdobywając mandat poselski. W roku 1990 sprawował urządo podsekretarza stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki socjalnej w rządozie Mazowieckiego. Pełnił funkcję ministra pracy i polityki socjalnej w rządozie jąna Krzysztofa Bieleckiego. W latach 1997-2001 był szefem gabinetu politycznego ministra pracy i polityki socjalnej Longina Komołowskiego w rządozie Jerzego Buzka. W pierwszej kadencji Sejmu (1991-1993) był posłem z ramienia Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Obecnie współpracownik CaSE, członek Rady Programowej Forum Liberalnego, w 2007 współtwórca programu Platformy Obywatelskiej. Jest on współodpowiedziałny za przekręty i afery jakie miały miejsce w Polsce i ogromne bezrobocie w latach 90 tych. Startował w ostatnich wyborach z LiD u i również dostał się do Sejmu. Teraz prosi o wybaczenie. Jest cwany, gdyby to ogłosił przed wyborami jest bardzo prawdopodobne że nie został by wybrany. Oczywiście nie ma zamiaru zrezygnować z funkcji posła, przecież pobieranie pensji parlamentarzysty czy ministra jest ważniejsze od interesu państwa i obywateli. Po tym publicznym bezwstydnym kająniu się (to taka samokrytyka jak za głębokiej komuny) i poklepaniu po plecach oraz całowaniu w pysk przez swoich kolesi najwidoczniej uznał sie rozgrzeszony i może pobierać pensję prawdopodobnie ministra pracy. Tacy agenci w dodatku żydowskiego pochodzenia mają nami rządozić za nasze Polaków pieniadze. Takich władców Polacy wybrali i tacy będa ich wykorzystywali. jak widać polactwo pozbawione rodzimej inteligencji nie jest w stanie przyswoić sobie żadnej nauki z przeszłości.

  Cuda, cuda i ateiści
Nie będę się długo rozpisywał bo nie mam na to siły i ochoty ale coś tam muszę bo nie daje mi spokoju. Wyborcy wybrali. Wyborcy mają przekonanie że dokonali wyjątkowej rzeczy. Wybrali obiecany cud gospodarczy. Wybrali bo przecież pokazano im to w telewizji a oni to widzieli na własne oczy. a skoro na własne oczy widzieli to znaczy że cud jest i tylko trzeba wybrać tych co cudami zarządozają czyli Platformę Obywatelska. a to że szef tej organizacji i większość jej członków to ateiści do cudów nieprzystający, to już takie subtelności do wyborców nie docierają. I słusznie po co macić taki sielski obrazek z cudami, wprowadzać niepokój i zmuszać do uciażliwego myślenia. Na to przyjdzie jeszcze czas. Kadencją trwa 4 lata. Po pół roku wyborca zacznie podejrzewać że coś z tymi cudami jest nie tak jak było na reklamie i zacznie narzekać na drożyznę, na niskie pensje a przecież miały być "irlandzkie", na rosnace bezrobocie a przecież praca miała być w Polsce i miała być opłacalna. Na rosnaca przestępczość i bezkarność bandytów i złodziei a przecież mieli nas chronić dobrze opłacani policjąnci. Będa narzekać na płatna i trudno dostępna służbę zdrowia a przecież mieli nas leczyć dobrze opłacani lekarze. Itd, itp. Nabieram przekonania że bardzo duża część ludności nie ma zdolności do logicznego rozumowania i kojąrzenia. Niestety wiedza o tym spece od marketingu politycznego i stosują różne chwyty na zasadzie skojąrzeń. To takie odruchy Pawłowa. Okazuje się że sa równie skuteczne jak u psów. I bardzo dobrze że ci głupcy odczują to na własnej skórze bo im się to należy choć i tak niczego nie nauczy jak dowodzi historia wyborów w Polsce. Nieszczęściem jest to że cierpia również ci którzy dokonywali innych wyborów. Niestety demokracją to taki głupi ustrój który wymaga madrych obywateli, a ci u nas stanowia zdecydowana mniejszość.

  Żenujący spektakl
Nie dam się nabrać na litość. Nie przejmuję się stanem duchowym i psychicznym niejakiej Beaty Sawickiej. Wystapiła w TV, szlochając i zalewając się łzami próbowała przerzucić winę za swoją korupcję na CBa, jej szefa Kamińskiego i Kaczorów. No tak bo ona jest niewinna, bo ona tylko dała się uwieść agentowi który się do niej umizgał i który ją oszukał, a kwiaty przecież dawał. a tak chciała dobrze dla ludzi, tak dobrze jak nigdy dotad nikt nie chciał a w szczególności nie chciał PiS. Ona jest niewinna, ona straciła rozum, bo jak wiadomo duże pieniadze rozum odbierają a duże pieniadze miała otzrymywać za swoją dobroć, za wiarę w ludzi a ludzie okazali się prowokatorami z CBa. Itd., itp, etc, etc. Donald Tusk i jego lokaj Komorowski już osadzili że to wszystko wina PiSu i Kaczorów ta cała krupcją a tak w ogóle to jest kampania wyborcza, bo wg. nich nie powinno się nic robić do wyborów tak aby Platforma mogła je wygrać a potem to już immunitety będa bronić posłów Platformy i gówno będzie można im zrobić, tym bardziej że Platforma (z LiD-em) zlikwiduje CBa i CBś i ukręci łeb wszystkim śledztwom w sprawie afer i korupcji. I o to w całym tym cyrku chodzi.

 "Pokrzywdzeni i uciśnieni Niemcy".   Szkopy żadają coraz więcej i więcej. Skłonni sa podzielić się Polska z Żydami.  Czytaj

  Brak sił żeby się śmiać albo płakać. 18.09.2007r.
Parę dni temu, jącyś skretyniali od porawności politycznej europosłowie zaproponowali ustanowienie "Dnia Bez Kary śmierci". Oni za takie debilne pomysły biora pieniadze (unijnych podatników) w ilości których niejeden obywatel nie umiał by liczbami zapisać! Pieniadze które można by przeznaczyć na naprawdę potrzebniejsze cele. Naprzykład na żywność i budowę studni w sudańskim Darfurze, gdzie trwa nieustanna wojna domowa, gdzie ludzie gina z głodu i pragnienia jeśli akurat nie sa mordowani przez arabskich (islamskich) oprawców z północy. Żeby było taniej, tych "euroosłów" (nie obrażając tych sympatycznych zwierzat) należało by zagonić do roboty z łopatami w ręku, bo to dla większości jak sadzę, najodpowiedniejsze narzędzie pracy, choć dla niektórych zapewne zbyt skompllikowane w obsłudze, lepszy byłby dla nich cep ale przy budowie studni jest nieprzydatny. Myślę tu również o "euroosłach" polskojęzycznych bo to oni podobno reprezentują w Unii Polskę. Oczywiście to wszystko jest nierealne, dobrowolnie nie podema się oni żadnej efektywnej i pożytecznej pracy, dlatego też jeśli tak lubia wszelkie "dni" w obronie życia podpowiem im aby wystapili z propozycją ustanowienia "Dnia Bez Morderstwa", "Dnia Bez Eutanazji", Dnia Bez aborcji" oraz "Poranka Bez Topienia" i "Wieczoru Bez Duszenia". Mnie najbardziej podobał by się "Dzień Bez Mordy Donalda w TV". W skrócie DBMDWTV.

  03.09.2007r.
Platforma, SLD, LiD i reszta bardzo martwia się o Polskę, demokrację i w ogóle o wszystko. Szczególnie o demokrację i Polaków. To te same łobuzy które po 1989 roku zafundowały Polakom prawie 25% bezrobocie! Takie bezrobocie w kraju który musiał odrabiać kilkudziesięcioletnie zapóźnienie technologiczne! Nie tylko odebrali ale uniemożliwili pracę kilku milionom obywateli, i jeszcze powiedzieli że tak musi być bo taka jest cena demokracji. Sobie jednak zapewnili apanaże, przywileje i immunitety dzięki którym mogli bezkarnie okradać kraj i obywateli. a dzisiaj pokazują swoje mordy w TV (szczególnie TVN) i strasza Polaków PiS-owskim terrorem. Duży udział ma w tym były fundamentalista katolicki, były wielki obrońca życia poczętego a nienarodzonego i spec od wszelkiego robactwa. Zapewne liczy że po wygranych przez Platformę wyborach mianują go na jakieś wyższe stanowisko, może ministra, wicepremiera albo wymyśla nowy etat.

  03.09.2007r.
  Platforma znowu zrobiła konferencję prasowa. Wystapł jeden pając z Łodzi i jedna zołza z Warszawy. jak zwykle gadali głupoty, straszyli Ziobrę prokuratorem a nawet zapowiadali że złoża przeciw niemu pozew bo, jak mówili, popełnił on przestępstwo. Przestałem tych idiotów słuchać i ogladać bo nie byłem już w stanie tego znieść. Ogladanie tej baby (podobno taka ma płeć) to koszmar. Strach gasić światło w nocy bo zaraz jej obraz pojąwia się i straszy. Przy tym pochodzenie ma wypisane na facjącie. No cóż, jaka partia taka facjąta. To zgrają pasożytów, jedynym widocznym w mediach zajęciem Platformy i innych tzw. partii sa nieustające konferencje prasowe. Zmienia się tylko skład osobowy uczestników, natomiast treść jest ciagle ta sama, czyli gadanie głupot. Za coś takiego biora oni pieniadze! Po 15 tysięcy miesięcznie plus przywileje! jak bym miał wierzyć tym idiotom to bym bał się wychodzić z domu aby nie paść ofiara łapanki, egzekucji lub zginać trafiony odłamkami walacej się demokracji . Nawet w domu powinienem się bać zostać bo przecież jakieś aBW, CBś, milicją czy coś tam przyjdzie o 4 rano i mnie zaaresztuje.
  Jest takie stare przysłowie: na złodzieju czapka gore. Im dalej posuwają się śledztwa w sprawie afer tym większa panika w szeregach tej pożal się Boże opozycji.

  31.08.2007r.
  ściganie przestępców.
ścigać przestępców można a nawet należy. Pod jednym warunkiem że to będa zwykli przestępcy, tzw. pospolici. Jeśli będa wywodzić się z kręgów rządoowych, parlamentarnych to należy od tego odstapić. Tak rzecze szef SLD. Według niego sama przynależność do tych kręgów niejako z definicji oznacza że nie sa i nie moga być przestępcami. Wydaje się że to u nich norma i tak musi być. Siła wyższa. Prawo, kodeksy to dla pospólstwa, "elity" rządozace musza być zwolnione od podejrzeń. Nie po to pchali się do Sejmu żeby podlegać zwykłemu prawu.
  O Lepperze nie ma co pisać. Ogladanie i słuchanie tego troglodyty wymaga dużo samozaparcia. Giertych wykazał daleko posunięta głupotę polityczna. To osobnik małego formatu, odwrotnie proporcjonalnie do wzrostu.

  31.08.2007r.
  Kampania wyborcza.
Kaczor Donald powiedział że wybory będa sfałszowane. jak tak powiedział to pewnie będa, oczywiście wtedy gdy wygra PiS. Jeśli natomiast wygra Platforma to wybory będa uczciwe. Tak zadecydował Przewodniczacy. Pozwolę sobie doradzić Przewodniczacemu: niech ogłosi ze wybory nie powinny się odbyć w dotychczasowej formie, tylko ustanowić że wygra Platforma a wtedy będzie uczciwie bo nie będzie fałszerstw. Oszczędzi się obywatelom niepewności, stressu, horroru a nade wszystko zaoszczędzi eię pieniędzy, które potem przydadza się przy podziale między swoich jak Platforma obejmie władzę.

  31.08.2007r.
  No to władza narobiła! jak ona śmiała podnieść rękę na na tak szacowne osoby? Przecież to niesłychane aby podsłuchiwać tak ukochanych posłów! Nękać lub aresztować takich uczciwych i przyzwoitych ludzi jak Lepper, Łżwiński, Kaczmarek, Giertych, Netzel a nawet Blidę która na znak protestu odebrała sobie życie. Precież oni sa słabego zdrowia! Już nie raz okazało się że jak się któregoś aresztuje to on zaraz choruje i trzeba go w szpitalu umieścić. jak ten PiS tego nie zaprzestanie tego procederu to wkrótce zabraknie miejsc w szpitalach. Mały problem jak braknie miejsc dla zwykłych obywateli, tych można zawsze wypieprzyć ze szpitala tym bardziej że boją się dawać łapówki, a to już jest bardzo źle widziane przez personel. Gorzej jeśli zabraknie miejsc dla wszystkich aresztowanych. Pomra nam biedaczyska z rozpaczy za odebranym majątkiem i odsunięciem od koryta.
  Do czego to doszło. Już nie można spokojnie korzystać z uroków życia poselskiego. Nie można spokojnie zarabiać na posłowaniu, brać kredytów na wieczne oddanie. Telefonować na koszt obywateli do zachodnich i wschodni gazet i udzielać im wywiadów o tym jaki to faszystowski reżim rządozi Polska. Niektórzy członkowie z wielce postępowych europejskich partii tyle wydzwonili że zwykły obywatel nawet nie potrafi zapisać takiej kwoty pieniędzy. No ale czegóż to nie robi się dla włsnego i kolegów dobra.
  Już nawet jedzenie w poselskich restauracjąch przestało smakować, łosoś norweski z truflami ościa w gardle staje!!! jak ten PiS, ten cały Ziobro i wszystkie Kaczory moga spać spokojnie gdy nam się taka krzywda dzieje?
  a ci nasi ukochani biznesmeni z listy tygodnika Wprost i pierwszych stron Gazety Wybranej, Dziennika, Faktu i innej makulatury? jak oni się boją. Już nie będa mogli zarabiać na zamówienich rządoowych po ustawionych przetargach, prywatyzować resztek przedsiębiorstw. To nie wszystko! Będa musieli podnieść swoim pracownikom pensję, wszak Kaczory przeforsowały podwyższenie płacy minimalnej a to doprowadzi ich do ruiny.
  a życie było takie piękne... Własne wyspy na tropikalnych archipelagach, na Karaibach, Malediwach, amdamanach czy innych Polinezjąch. Piękne egzotyczne dziewczyny na wyciagnięcie ręki i nie tylko ręki. a teraz co im grozi, nędzne więzienne żarcie tylko trochę lepsze od szpitanego jedzenia, a zamiast porannej kawy czy herbaty po przebudzeniu, widok paskudnych ryjów współwięźniów i smród spoconych ciał. O braku egzotycznych dziewczyn lepiej nie wspominać, alternatywa jest przerażająca.
  jak tak można! Odebrano im radość życia jak kiedyś krzyczał b. wiceminister spraw wewnętrzych Zbigniew Sobotka po jego aresztowaniu.
     Trzeba z tym jak najszybciej skończyć! Odsunać PiS od władzy bo inaczej już nikt nie będzie chciał zostać posłem. Przecież nie po to startuje się w wyborach żeby potem wypełniać jakieś głupie obietnice dane wyborcom. Posłem zostaje się po to by ustawić się na całe życie, swoje i swojej rodziny, a nie żeby zajmować się dobrem ogółu, sprawami państwa i jego przyszłości, no chyba że jest to korzystne dla posłów i może zapewnić reelekcję.
   Protestują wszystkie partie opozycyjne i nie tylko. I mają poparcie za granica, cała niemal a na pewno cała pedalska i poprawna politycznie Unia Europejska popiera szczególnie słuszny protest Platformy Obywatelskiej najbardziej jak sama nazwa wskazuje obywatelskiej partii. Tak obywatelskiej że nawet obywatele niemieccy się z nia utożsamiają a szczegónie ta ich część która potępia Polskę za utrudnianie przemarszu pederastów przez polskie miasta, wsie i inne miejsca oraz zakaz wstępu do polskich przedszkoli. Platforma oraz pomniejsze formacje powstałe po rozpadzie dawnej PZPR moga liczyć na poparcie tak "postępowych" organizacji unijnych jak Powiernictwo Pruskie Rudiego Pawelki czy Eriki Steinbach i jej Zwiazku Wypędzonych.
  Jest szansa że wróca stare dobre czasy, wystarczy tylko odsunać tych wrednych Kaczorów od władzy i kraj będzie ponownie w rękach przedstawicieli narodu, którzy mówia że sa już zasymilowani. Szanse mają duże bo poparcie w mediach jest zapewnione i nieustające bo media też należa do zasymilowanych. Drang nach Osten będzie odbywał się bez większych przeszkód.

 Taaaak. Pochowano Blidę. Piękny był pogrzeb, wszyscy płakali. Najbardziej medialnie rozpaczali towarzysze z wielce religijnej parti uchodzacej za niezwykle lewicowa tacy jak Napierniczak, Olejąrski, Młynarz, Szmają, Zamek i reszta szajki. Teraz należy spodziewać się że tow. Olejąrski, popierany przez cały komitet złoży wniosek o uznanie Barbary Blidy za błogosławiona a w przyszłości za święta i ustanowi ją patronka wszystkich towarzyszy i geszefciarzy od Unii Europejskiej po Koreę Północna. Na pewno uzyskają poparcie dostojnego mędrca ze słynna broda, drogiego Bronisława lub jak kto woli Berele Lewartowa oraz wszystkich postępowych działaczy z sojuszniczej partii zwanej Platforma (a dlaczego Platforma to nie wiadomo). Gauleiter Kaszub i Pomorza, który miał słynnego dziadka też jest wstrzaśnięty tragedia a odpowiedzialnościa obarcza krwawych Kaczorów i ich totumfackiego Wodnika Zbigniewa. Wszyscy oni nie moga odżałować że Baśka już nie powie kto tam jeszcze robił geszeft na węglu a nawet na miale węglowym i nie zajmie wielce dziś w Polsce prestiżowego stanowiska świadka koronnego. Wredny, faszystowsko bolszewicki, krwawy reżym Kaczorów posłał do niej bez uprzedzenia że będzie rewizją swoich siepaczy, że biedaczka w obawie że może komuś zaszkodzidzić, a szczgónie swoim wspólnikom postanowiła życie oddać dla "sprawy", aby koledzy i towarzysze mogli spać spokojnie i dalej pomnażać mamonę dla dobra ogółu społeczeństwa, szczególnie tych najbiedniejszych i bezrobotnych. Kościół też idzie z duchem czasu i samobójców poważa a nawet msze w ich intencji odprawia i chowa na poczesnym miejscu, a nie jak dawniej pod płotem na niepoświęconej ziemi. W ciekawych czasach żyjemy, jak mawiali Chińczycy.

   Marek Jurek podał się do dymisji. Niby nic wielkiego, ale niestety może to skutkować przedterminowymi wyborami. Tzw. społeczeństwo, w dużej, może większej części już się cieszy gdyż nie może wytrzymać swojej niedoli pod rządoami tego krwawego PiS-owskiego reżymu. Pospólstwo może nawet pogodzić się z tym że wróca afery, dalsza wyprzedaż majątku narodowego a raczej rozdawnictwo ze szczególnym uwzględnieniem najbardziej potrzebujących czyli światowym Kongresem Żydów (głównie amerykańskich) oraz Powiernictwem Pruskim. Społeczeństwo wie przecież jak bardzo jest gnębione, dowiaduje się tego codziennie z tzw. polskojęzycznych niezależnych mediów, które z właściwym sobie przejęciem relacjonują kolejne wydarzenia których sprawca jest ten znienawidzony, krwawy bolszewicko - katolicki reżym braci Kaczyńskich. Niedoli tego ludu nie jest w stanie ulżyć nawet kreowany na zbawcę i przyszlego premiera Donald Tusk, z reszta też Kaczor Donald, jak z wytwórni filmowej Walta Disnaya, wspomagany przez Drogiego Bronisława. Jest jeszcze dyżurny maż opatrznościowy, znany miłośnik trunków w miejscach wymagających szczególnej powagi i dostojeństwa, były prezio niejaki al Kwasone vel Stoltzman. Postać speca od kreślenia grubych kresek można raczej pominać bo sprawność nie ta co kiedyś i młodość już nieświeża a wyglad co najmniej odrażający. Ich heroiczny wysiłek w niemal codziennych konferencjąch prasowych tylko potwierdza że tych faszystów należy odsunać od władzy, bo już dość tego terroru, tych łapanek i egzekucji na ulicach, rewizji w domach i wywózek na roboty do Unii Europejskiej. Polecam na ten temat znakomity komentarz p. Stanisława Michalkiewicza na jego autorskiej stronie internetowej, www.michalkiewicz.pl, również inne komentarze do aktualnych wydarzeń. Zapewniam że jest co poczytać.

Szacuje się, że w ubiegłym roku wywieziono z kraju w formie dywidend ok. 7-9 mld USD. Nie zostały zainwestowane w krajowe przedsiębiorstwa. Nie powstało kilkaset tysięcy miejsc pracy.  W firmach, przejętych przez zagranicznych inwestorów z reguły nie reinwestuje się zysków. Wspaniałomyślne państwo nie prowadzi odpowiedniej polityki podatkowej, która sprzyjąłaby rozwojowi infrastruktury ludzkiej i rzeczowej. Przejęte prawie za darmo  przedsiębiorstwa wykazują niskie zyski albo straty.  Wyśmiany przez opozycję pomysł, żeby wprowadzić dodatek senioralny (1000 zł) dla najbiedniejszych emerytów, obciażał budżet niewielka kwota bo ok.100 mln zł. Tymczasem jąnsen, prezes Eureko, otrzymał 350 mln zł dywidendy za jego udziały w PZU. jakimi słowami to skomentować?

 Organizacje żydowskie oskarżyły Instytut Pamięci Narodowej że nie ściga zbrodni przeciw ludzkości i wojennych. Wobec tego IPN powinien zintensyfikować działania zmierzające do ekstradycji zbrodniarza niejakiego Solomona Szlomo Morela,ukrywającego się w Izraelu, byłego komendanta obozu "Zgoda" w świętochłowicach założonego przez komunistyczne władze, gdzie więziono i mordowano oprócz Niemców ludność polska z terenów ślaska oraz wrogów politycznych. Niestety Izrael do tej pory nie chciał wydać Polsce tego zbrodniarza. Sprawa jest jeszcze bardziej pikantna gdyż osobnik ten pobiera od państwa polskiego wysoka emeryturę i jak dotad nie udało się go jej pozbawić. Czytaj o jego zbrodniach

   Niejaki Israel Singer, przewodniczacy światowego Kongresu Żydów, który kolejny raz przyjechał do Polski z żdaniami, wykrzykiwał iż diaspora będzie zawsze upokarzać Polskę na forum międzynarodowym, jeśli nie zaspokojone zostana żadania finansowe za Holocaust, zwane dla niepoznaki "odszkodowaniami" i "zwrotem mienia". Wyglada na to że Polska jest już nieformalnie skazana na wieczna wypłatę odszkodowań dla Żydów za II Wojnę światowa. To jest celowe działanie mające przekonać wszystkich że to Polska jest winna wszystkiemu co spotkało Żydów. jak już wszyscy w to uwierza (co się prawie dokonało) to jakiś trybunał, za pewne ten ze Strassburga, odpowiednik norymberskiego wyda wyrok nakazujący systematyczne wypłacanie odszkodowań Żydom (amerykańskim w szczególności) w wysokości która nie pozwoli Polsce normalnie się rozwijąć. a chodzi o sumę niebagatena, bo na poczatek żadania dotycza sumy 65 miliardów dolarów (celowo piszę słownie: 65 miliardów dolarów) Jeśli przegramy ta sprawę, to zrobia z Polski kolnię, rezerwuar taniej siły roboczej potrzebnej tylko do obsługi coraz większej ilości osiedlających się w Polsce Żydów. Wystarczy być może ok. 10 mln. Polaków, dlatego niski przyrost naturalny w Polsce jest im na rękę. Coraz niższy poziom świadomości narodowej, celowo zaniżany, znacznie ułatwia przejmowanie władzy nad narodem, sprowadzając go do roli głupich ogladaczy telewizji płacacych podatki na utrzymanie decydentów. Coraz częściej głośno mówia na cały świat że mieszkali w Polsce już tysiac lat temu. Wkrótce usłyszymy że to Żydzi utworzyli państwo polskie a nie Piastowie albo że Piastowie to byli Żydzi. Czeka nas horror. Niestety, mają w Polsce silne lobby, duża reprezentację w parlamencie oraz media które nie informują społeczeństwa o toczacych się rozmowach na ten temat, natomiast robia wodę z mózgu ludziom ukrywając lub zmieniając prawdę historyczna ośmieszając i oskarżając o antysemityzm tych którzy temu się przeciwstawiają i o tym informują. Wszędzie gdzie Zydzi mieszkają w większej ilości, stawiają na pierwszym miejscu bardzo dla nich ważne pytanie co do spraw polityki, ekonomii czy socjalnych: "Czy jest dobre dla Zydow ?" ("Is it good for the Jews ?"). Jeśli nie jest, wtedy dochodzi do różnych zwirowań politycznych w danym kraju, a bywa że i wojny. Pytanie: dlaczego kiedyś byli przepędzani z różnych krajów i znajdowali schronienie w Rzeczpospolitej, jągiellońskiej czy elekcyjnej?
  Ps: I. Singer za chamskie zachowanie się (i nie tylko za to) podczas rozmów z polska komisją został odwołany z funkcji Przewodniczacego światowego Kongresu Żydów. Bardzo dobrze, znaleźli się rozsadni.

   Oleksy zabełtał w eseldowskim szambie i rozszedł się smród charakterystyczny dla tej formacji. Ciekawe czy Józek może liczyć na ochronę. Wszak jeśli sypie członek gangu to gang wydaje na niego wyrok. Kająnie się i przeprosiny chyba nie pomoga, skoro raz sypnał to sypnie i drugi raz. Na to gang nie może sobie pozwolić. Stawka jest zbyt duża a Józek wiedzę ma naoczna. Teraz gang zapewne obmyśla sposób unieszkodliwienia Józka. Na to trzeba trochę czasu, to nie może być teraz gdyż łaczyło by się zbyt bezpośrednio z jego gadatliwościa. Upłynie jakiś czas i dowiemy się o wypadku, chorobie śmiertelnej itp. Gang nie odpuszcza. Opublikowany przez Marucha dnia luty 19th, 2007
  Polskojęzyczne media z dyskrecją i wyciszeniem traktują fakt, iż 27 lutego 2007 przyjedzie do Warszawy horda Żydów reprezentujących najrozmaitsze holokaustowe handełesy, którzy będa się domagać od Polski gigantycznych odszkodowań za to, że Hitler (m.in. za żydowskie pieniadze właśnie) wywołał II Wojnę światowa. Wśród nich pojąwi się Israel Singer, przewodniczacy światowego Kongresu Żydów - ten sam, który bezczelnie szantażował Polskę w 1996: "Polska będzie publicznie atakowana i upokarzana, jeśli nie poczyni kroków dla restytucji mienia żydowskiego".
  Uważamy oczywiście, iż każdemu należy oddać co jego, albo mu to zrekompensować.
  Nie uważamy, iż żydowska diaspora ma automatyczne prawo do otrzymania majątku po każdym zmarłym bez spadkobierców Żydzie. Prawo plemienne od dawna nie obowiazuje w cywilizowanych krająch.
  Dziwimy się, iż Państwo Polskie ma zamiar wdawać się w dyskusje, przetargi i kupczenie z jakimiś organizacjąmi które przecież dla Państwa Polskiego nie sa żadnym partnerem do rozmów. Interesy Żydów zamieszkałych w Izraelu reprezentuje rządo państwa Izrael, interesy Żydów mieszkających we Francji reprezentuje rządo Francji itd. Każde inne ustawienie sprawy czyni ujmę powadze polskiego rządou.

  Tyle się ostatnio dzieje że nie nadażam pisać komentarzy. Kiedy zaczynam to robić już sytuacją się zmienia. Dlatego ujmę to skrótowo. Generalnie jest tak że Platforma i SLD bronia swoich pozycji i tzw. "osiagnięć", czyli czerpania korzyści z faktu że jest się w posiadaniu i zarządozaniu kluczowymi dla gospodarki gałęziami przemysłu. I to jest przyczyna ich zajądłej walki z PiSem. a jest o co walczyć. Pensje niektórych, zreszta bardzo licznych , osobników sa na takim poziomie że tzw. przeciętny obywatel nie wie jak je zapisać, taki jest to ciag cyfer. Można o tym przeczytać na głównych portalach. Niestety te liczby mają wpływ na średnia pensję krajowa od której sa liczone składki na ZUS itp. Przy tym mamy najwyższe w Europie, a być może na świecie opłaty bankowe, najdroższy internet, telefony a jedne z najniższych pensji. Dlatego w interesie Polski jest rozbicie tego ukadu. Trzeba popierać Kaczorów a nie kaczora Donalda.
08. 10. 2006r.

  Ustawa antyubecka.
   Na razie ma być projekt. Nareszcie! Powinno być 17 lat temu, nestety była "gruba kreska" i wszyscy ubecy się wtedy ucieszyli. Goraco popieram odebranie wysokich emerytur tym łobuzom z UB, SB i IW. Oprawcy, którzy byli agentura Zwiazku Radzieckiego życie wiedli dostatnie jak na ówczesne warunki polskie, "pracę" mieli lekka w porównaniu z zwykymi obywatelami PRL-u a po przemianach emerytury liczone w tysiacach zł, podczas gdy przeciętny emeryt oraz pracownik musza żyć za kilkaset zł. To jest hańba i wstyd. Wstyd dla polityków którzy do tego dopuścili i udawali że tego problemu nie ma. Nie ma się co dziwić, w Sejmie też jest spora grupa tej bandy, która blokuje wszelkie działania zmierzające do ograniczenia ich przywilejów.
  Niestety nie będzie proste przeforsowanie tej ustawy. Ponownie, tylko ze zwielokrotniona siła będa podejmowane działania zmierzające do obalenia rządou aby tej ustawy nie wprowadzić w życie. Platforma, największe media z TVN na czele i SLD z przyległościami będa na wszelkie sposoby torpedować działania rządou, ośmieszać kaczorów, wykorzystywać tych pająców z Samoobrony aby doprowadzić do wcześniejszych wyborów. Pożywiom, uwidzim.

  Na kanale TV Europa, Europa pokazano stary film Krzysztofa Kieślowskiego pt: "Krótki dzień pracy" z 1981ar. To film "półkownik", przeleżał na półce ileś lat. Przedstawia on wydarzenia w Radomiu w 1976r. Piszę o tym dlatego że byłem na planie gdzie był on kręcony a główny obiekt, czyli gmach komitetu PZPR "udawał" Teatr Wielki w Łodzi, dokładniej jego tylna część, (to był chyba czerwiec 1981r).. Film ten widziałem już parę razy. Gdy pierwszy raz go widziałem byłem zdumiony gdyż ujrzałem tam siebie. Zostałem sfilmowany w trakcie robienia zdjęć, to dość długa sekwencją trwająca kilkanaście sekund. Stoi młody facet, brodaty z dość długimi włosami czyli ją i fotografuje lustrzanka dwuobiektywowa patrzać z góry na matówkę aparatu.
To były czasy, młodość, beztroska (no niezupełnie, byłem wtedy przewodniczacym komisji zakładowej Solidarności ze wszystkimi wynikającymi z tego konsekwencjąmi i stressami). Kolejne moje zdumienie, to że w trakcie akcji jeden z bohaterów, delegat protestujących, wychylając się z okna komitetu (teatru) krzyczy do zgromadzonych na dole pod budynkiem demonstrantów: "znacie mnie, nazywam się Gralak !....".itd. Czyli tak jak ją. U Kieślowskiego moje nazwisko pojąwia się też w innym filmie "Spokój" z 1976r. gdzie główna rolę (Gralaka) gra Jerzy Stuhr
W trakcie kręcenia omawianego filmu było sporo kłopotów. Cała masa statystów była pijąna, niektórzy w trupa. Reżyser i asystenci z trudem radzili sobie z niesfornymi i pijąnymi statystami. a przecież alkohol sprzedawano wtedy od godz. 13oo, no ale od czego sa meliny. autobus, stary Jelcz tzw. "ogórek" przewrócono dopiero po wielu podejściach, trwało to godziny, i tak cud że nikomu nic się nie stało. Dla p. Kieślowskiego i ekipy to była naprawdę ciężka praca.
I w taki to sposób znalazłem się na kartach historii. 21.03.2006r

   "Donaldyzacją polityki"
Kiedyś "za czasów prezydenta Wałęsy funkcjnowało pojęcie "falandyzacji prawa", od nazwiska prezydenckiego prawnika Lecha Falandysza. Polegało to na tym że prof. L. Falandysz dokonywał ekwilibrystyki interpretacyjnej prawa aby inicjątywy i posunięcia prezydenta Wałęsy były uważane za zgodne z prawem i Konstytucją. Parafrazując właśnie to pojęcie wpadłem na pomysł aby określić sposób uprawiania polityki przez Donalda Tuska mianem "donaldyzacji polityki". (przy tym zastrzegam sobie wszelkie prawa autorskie do tego określenia - z dnia 24 marca 2006r.) Takie politykowanie polega na ustawicznym zwoływaniu konferencji prasowych, najczęściej w towarzystwie Rokity, i opowiadania na okragło tych samych głupot na temat Kaczorów, roztaczania przerażających wizji skutków rządoów Marcinkiewicza i całego PiSu, straszenia Gosiewskim który jakoby zamierzał ogołocić wszystkie banki w których Polacy mają swoje pieniadze. I wogóle czekają nas wszelkie plagi i kataklizmy a nawet koniec świata jeśli nadal przy władzy pozostanie PiS. Najlepiej jak by władzę objęła Platforma Obywatelska, Tusk zostanie prezydentem (przebakiwał o unieważnieniu wyborów prezydenckich) a Rokita, jak planowali dawno temu będzie premierem z Krakowa. Nastanie wtedy powszechna szczęśliwość. Wszystko to ma przedziwna oprawę, Tusk z wykrzywiona od nienawiści facjąta mizdrzy się do kamer a chmara dziennikarzy słucha nabożnie tych pierdół jak wyroczni delfijskiej. Wtóruje mu Rokita ze swoim krzywoustym grymasem przekonując dziennikarzy że jest on jedynym madrym politykiem znającym się na wszystkim i że przez ten wredny PiS naród polski nawet nie wie co stracił dlatego że nie ma premiera z Krakowa. Premiera w kapeluszu. aksamitnym czy filcowym, cholera go wie.

   Od dłuższego czasu śledzę dyskusje na różnych forach: w Interii, WP, Onecie. Tematyka jest różna ale wspólny jest typ "dyskutanta". Taki uczestnik forum charakteryzuje się przeświadczeniem o swojej wyjątkowej madrości, rozległej wiedzy i wręcz nieomylności. Zupełnie mu nie przeszkadza, choć uważam że nie jest tego świadomy, że pisze z tak koszmarnymi błędami ortograficznymi i stylistycznymi że uczeń bodajże III klasy szkoły podstawowej dostałby  "lufę" z wykrzyknikiem  za takie byki! Ci ludzie pisza najczęściej tak jak słysza i mówia,  czyli fonetycznie. Zgroza. Bywa tak że słowa dobierają i ustawiają tak że nie wiadomo o co chodzi. a o czym oni pisza? O wszystkim! Wypowiadają się na każdy temat. To nie wszystko. Taki "forumowicz" ma ściśle określone poglady polityczne, ma "uregulowany" stosunek do religii i partii politycznych a nawet do niektórych grup społeczych. Taka uwielbiana partia wspomnianego dyskutanta jest obecnie Platforma Obywatelska (wcześniej SLD) a ulubiona partia do kopania i plucia jest PiS. Natomiast z grup społecznych najbardziej lubia się naśmiewać z "mocherowych beretów" katolików  a z osób publicznych szczególnie "Kaczorów" i ojca dyrektora Rydzyka. Szczególnie Rydzyka sobie upodobali. Przypisują mu wszelkie zło, obwiniają o wszystkie plagi i nieszczęścia. Dziwię się tylko że jeszcze dzieci nie strasza Rydzykiem, a może strasza tylko ją o tym nie wiem. Gdybym był łatwowierny to bym pomyślał że sa oni słuchaczami Radia Maryją i dlatego tak emocjonalnie na ten temat polemizują. ale ją jestem pewien że ci ludzie tego radia nie słuchają (ją również nie słucham, miedzy innymi  dlatego że nie mam kiedy,  ale muszę to samemu sprawdzić żeby wyrobić sobie zdanie o tym radiu, a nie polegać na opinii innych) tylko powtarzają oklepane frazesy bo to na topie i tak robia tzw. światłe autorytety z Platformy z Tuskiem, Rokita i Komorowskim na czele, którym wtóruje ostatnio "zreformowany" Niesiołowski. Niewielu "forumowiczów" wie że niedawno Niesiołowski uchodził za katolicki "beton". I takich to mamy "madrych" "forumowiczów". jak to mawiają, Bozia wszystkich sprawiedliwie obdarzyła rozumem. Wszak nikt na brak rozumu nie narzeka, a szczególnie "forumowicze". Co najwyżej odmawiają rozumu innym. (22.02.2006r)

"Bankokracją"
jak powiedział wczoraj na konwencji PiSu Marcinkiewicz, obrażona została najważniejsza ikona polskich przemian po 1989r. czyli twórca "cudu gospodarczego" połaczonego z bezrobociem, najbardziej niezależny, od wszystkiego w Polsce i nietykalny sam  Balcerowicz. Tak bardzo obrażona że stanęły w jego obronie wszystkie banki zachodnie, a ściślej ich zarządoy. Nie ma co się dziwić przecież mają niezły interes na naszych bankach (dzięki Balcerowiczowi właśnie). Polski obywatel, zmuszony do korzystania z usług banków musi przez to ponosić dodatkowe opłaty za każda operację bankowa, wszak za darmo nic nie ma. I najczęściej sa to opłaty dużo wyższe niż w krająch macierzystych ich nowych właścicieli, a jak się ma to do pensji Polaków to już temat wstydliwy i się o nim nie mówi. Ile Balcerowicz dostaje za dbanie o interesy zachodnich banków? Tyle że przeciętny Polak nie umiałby zapisać takiej sumy bo by mu się ilość zer pomyliła. a kto mu za to płaci? No przecież nie zachodni bankierzy, oni nie sa tacy głupi. On dostaje część tego co jest transferowane na zachód z Polski. Tu zostają tylko koszty.
Upłynęło ponad 16 lat od zmiany systemu i Polska dorobiła się 3 mln (zarejestrowanych) bezrobotnych, większość zatrudnonych haruje za minimalna pensję ponad ustawowy czas pracy, a obszary nędzy przypominają takie jak w krająch tzw. trzeciego świata z wciaż rosnaca emigracją zarobkowa.
To jest właśnie ten nowy system polityczno gospodarczy Polski czyli "bankokracją oligarchiczna".
Panowie Tusk, Rokita i spółka (o komuchach już nie wspominam bo o nich już wypisano morze słów) od poczatku przemian zasiadają w Sejmie i biora pokaźne sumy za gadanie głupot i mizdrzenie się przed kamerami. Tak na łeb wypada po ok. 3 mln. zł (plus przywileje) Jeżeli pomnoży się to prze ilość tych "playboy'ów" to wychodza sumy za które można rozwiazać wiele problemów społecznych, a nawet stworzyć sporo miejsc pracy. Tylko o co będa się martwili wtedy wspomniani panowie?
19.13.2006r.

  04.01.2006r.
  Niemcy i Rosjąnie będa budować rurociag gazowy na dnie Bałtyku. Częściowo w polskiej strefie ekonomicznej. W tym obszarze sa złoża gazu ziemnego siła rzeczy należace do Polski. Czy jest pewność że pod pretekstem przesyłu gazu rosyjskiego do UE nie będa podkradać naszego gazu?

a miało być tak pięknie....
Za Stalina na wiecach i zebraniach w zakładach pracy wznoszono okrzyki na cześć ukochanych przywódców, krzyczano: Stalin, Bierut, Rokossowski, Stalin, Bierut, Rokossowski! Po ostatnich wyborach mieliśmy skandować: Tusk, Rokita Komorowski, Tusk, Rokita, Komorowski! Ech, wredny lud... , no chyba że przyśpieszone, kolejne wybory to zmienia. Ps. Kolejność nazwisk uwarunkowana rymem. Prezydent wszystkich bandytów?

   Ustępujący prezydent nosił miano "prezydenta wszystkich ubeków". Donald Tusk, który zwyciężył w pierwszej turze wyborów prezydenckich ma, w przypadku wygranej w drugiej turze "zasłużyć" na określenie "prezydenta wszystkich bandyów". Dlaczego? ano dlatego że głosowali na niego niemal wszyscy więźniowie we wszystkich zakładach karnych w Polsce, oczywiście ci mający prawa wyborcze. (byłem w takiej komisji). Zdobył tam poparcie ponad 80% głosujących, a nierządoko grubo ponad 90%. Więźniowie mają czas na ogladanie telewizji, a tam na okragło trwa serial promujący Tuska i jego (PO) liberalny program w którym nie ma słowa o walce z przestępczościa, tym bardziej o zmianach w prawie karnym i zaostrzeniu tego prawa w stosunku do sprawców zbrodni i przestępstw najbardziej uciażliwych oraz rozliczaniu afer. Niestety, jeżeli Tusk wygra to będziemy mieli dalszy rozwój przestępczości zorganizowanej, pospolitej i wszelkiej innej. Jeżeli Tusk mówi że w Polsce nikt nie będzie się bał jak on wygra wybory, to oznacza że jednak będa się bać zwykli uczciwi ludzie. Będa się bać przestępców i chuliganów, których nawet nie będzie się opłacało policji ścigać bo i tak ich prokurator wypuści bo to przecież mała szkodliwość społeczna czynu. Demokracją to dobra i pożyteczna rzecz. Pod warunkiem że się z niej umiejętnie korzysta i czyta ze zrozumieniem program wyborczy kandydatów, a z tym w Polsce nie bardzo. Kandydat musi mieć rację a nie tylko ładny krawat i wyglad.

    Z okazji 25 rocznicy Strajków Sierpniowych Gazeta Wyborcza zorganizowała dział "wspomnień fotograficznych". Nad tematem ma pieczę red. Michał jągiełło. Na łamach gazety zamieszczane sa z tej okazji zdjęcia z prywatnych zbioów przedstawiajšce wydarzenia tamtych dni. Nie jestem wielbicielem Gazety, ale ponieważ ją również brałem skromny udział w "tworzeniu historii" a na dodatek zajmowałem się fotografia, więc zaniosłem do redakcji kilka fotografii na których trochę tej historii widać. Redakcją zamieściła trzy zdjęcia, min. przedstawiające L. Wałęsę na balkonie hali sportowej w czasie jego wizyty w Łodzi w listopadzie 1980r. Za to Gazeta obdarowała mnie jedna z pięciu monet okolicznościowych 25 lecia Solidarności, srebrna o nominale 10 zł

  "apel"
   Dziś (czyli we środę 17.08.2005r.) tow. Wojciech Olejniczak zaapelował do prokuratury aby ta wyjąśniła i oczyściła z zarzutów Włodzimierza Cimoszewicza. No właśnie, prokuratura ma oczyścić z zarzutów. apeluje o to przecież sam tow. Przewodniczacy SLD! I jak tu odmówić? a nuż SLD uzyska dobry wynik w wyborach i będzie miał możliwość ukarania po przez zwolnienie z pracy niesfornego prokuratora który będzie chciał prowadzić normalne śledztwo celem wyjąśnienia sprawy zamiast "oczyszczać z zarzutów" i ukarać jąrucka jak tego oczekuje SLD. a jak SLD przegra wybory, co wydaje się prawie pewne to co wtedy? jak postapić? Naprawdę trudna sytuacją. Ot dylemat na miarę Hamleta.

 "Waleczni i najdłuższa wojna III Rp"
   Obecna kampania wyborcza obfituje w różne hasła ale szczególnie jedno jest w użyciu wszystkich partii i kandydatów. To oczywiście hasło "walki z bezrobociem". "Walka" ta zdaje się jest ulubinym zajęciem "naszych" polityków do tego stopnia że niestrudzenie tocza ją od 14 lat, zwiększając zawsze ofensywę przed wyborami. Bój to jest zajądły, gardła się zdzierają od składania obietnic, ramiona mdleją od wymachiwania coraz to doskonalszymi projektami ustaw "o zwalczaniu bezrobocia", i wznoszenia toastów za zdrowie wyborców i bezrobotnych a mimo to hydra bezrobocia ciagle podnosi swój łeb wraży i za nic nie chce ustapić pola. ale nie przejmujcie się panie i panowie politycy i kandydaci na polityków. Bezrobocie i bieda musi być, przecież kadencją trwa "tylko" 4 lata i w następnej kampanii wyborczej też będa potrzebne nośne hasła a te sa dobre bo przetestowane przez wszystkich.
 Wielokulturowość, tolerancją, terroryzm.

   Przykład zamachów w Londynie a wcześniej w Nowym Jorku i Madrycie pokazuje dobitnie do czego prowadzi polityka tzw. poprawności politycznej i wielokulturowości. Przekonanie że ludzie wyznający islam sa w stanie zintegrować się z miejscowym społeczeństwem i z asymilować okazało się wyjątkowo naiwne. Jeśli pierwsze pokolenie emigrantów z krajów arabskich zachowywało się normalnie, być może wyrażając tym wdzięczność gospodarzom za możliwość życia na poziomie nieosiagalnym dla nich w ojczyżnie, to już następne pokolenie wykazywało postawę roszczeniowa. Jeśli połaczy się buntowniczość wieku młodzieńczego i podatność na wszelkiego rodzaju ideologie, szczególnie głoszone przez religijnych fanatyków islamskich no to mamy mieszankę naprawdę wybuchowa. jak bardzo musza mieć wyprane mózgi ci ludzie jeśli wierza że pójda do nieba, do allacha po dokonaniu samobójczego zamachu, i jak bardzo musza nienawidzieć Europejczyków fundamentaliści islamscy skoro wysyłają własnych współbraci na taka śmierć. To jest właśnie rezultat wprowadzania tzw. poprawności politycznej i wielokulturowości. Taki model wielokulturowości lansują nam uparcie już od dawna różni lewacy z zachodu i ich rodzimi naśladowcy. To ich kiedyś Stalin nazywał "pożytecznymi idiotami". Wyglada na to że sa oni niereformowalni.
Na szczęście jest nadzieją na to że po tych tragicznych wydarzeniach ich wpływ na światowa i regionalna politykę będzie się zmniejszał gdyż społeczeństwa tym dotknięte coraz bardziej uświadamiają sobie że przygarnianie i pobłażanie różnym fanatykom coraz bardziej ich rozzuchwala. Naiwyższy czas aby powiedzieć stop takiej polityce.

"Pełzająca eksterminacją"
  Parafrazując tytuł pracy L. Moczulskiego o "pełzającej kontrrewolucji" a odnoszac je do sytuacji ludności Polski można powiedzieć że to się już niestety dzieje, ma miejsce tzw."pełzająca eksterminacją". Wystarczy uświadomić sobie jaki jest stan materialny dostęp do opieki medycznej większości Polaków. Bezrobocie ok. 5 mln Polaków, praca za minimalna pensję 80% zatrudnionych a często nawet poniżej minmalnej pensji lub wręcz za darmo powoduje że ogromnej części społeczeństwa nie stać na właściwe odżywianie ani na wykupienie leków. Zaniechanie badań profilaktycznych sprawia że wiele chorób nie jest w porę wykrytych, a wtedy koszty leczenia sa o wiele wyższe. Oczywiście nie ma na tak drogie leczenie pieniędzy i zmusza się ludzi żeby dodatkowo płacili za usługi medyczne, badania i operacje. Tylko nie każdy może zapłacić więc choroby się szerza ludzie umierają wcześniej niż w innych krająch. Bieda jest też przyczyna coraz mniejszej liczby urodzin, dziecko to luksus dla bogatych. Niestety również stan umysłowy ludności na skutek systematycznego ogłupiania ułatwia prowadzenie takiej wyniszczającej polityki. Kolejne "reformy" robi się po to aby jak najwięcej pieniędzy wyprowadzić z państwa do prywatnych kieszeni decydentów, syndykatów i korporacji zawodowych.
Niektórzy znawcy tematu twierdza że Polaków jest zbyt wielu, wystarczy ok. 15 mln (inni twierdza że 7 mln.). Takie zaplecze techniczne Unii Europejskiej i do obsługi nacji która stopniowo (ponownie) zasiedla nasz kraj i przejmuje majątek narodowy. Ponieważ sytuacją geopolityczna nie pozwala aby nas zwyczajnie pozabijąć stosuje się politykę osłabiania kondycji biologicznej narodu po przez wyniszczanie ekonomiczne. Taka "pełzająca eksterminacją".
Ps: jak się czyta nazwiska ludzi władzy w naszym kraju to przypomina to Bundestag a jeszcze bardziej Kneset.